Rok temu gdy byłam w związku , poznałam współpracownika mojego chlopaka. Ja tego nie widziałam, ale mój ex mówił,że widzi jego zachowanie , jak się uśmiecha do mnie, wszystkim częstuje, wprosił się Do nas na piwo,jak siedział z nami wziął mój nr telefonu pod pretekstem że bateria mu się rozładowuje i czy mogę wysłać wiadomość do jego koleżanki czy tam kolegi. Potem okazało się że to jego drugi numer. w pewnym momencie chciał żeby mój chłopak sam poszedł do sklepu, jak nie wypaliło,wyszedł,po godzinie sie odezwał, mimo że sklep był na rogu.pytal się czy mój chłopak śpi i chciał się ze mną spotkać sam na sam
Potem pisał do mnie regularnie przez cały ten rok , Co tydzień dwa wysyłał wiadomości ktore olewalam. Nawet gdy zmienił numer ,napisał.
Niedawno zaczęłam trochę z nim pisać,napisał mi,że nawet sobie nie wyobrażam jak bardzo mu się podobam, że chciałby być ze mną i razem żyć., Że on może sobie kogoś znaleźć i to nie tak,że jest desperatem a po prostu szuka normalnej dobrej dziewczyny dlatego tak często do mnie pisze. Próbował mnie przekonać że będę z nim szczęśliwa No trochę się zdziwiłam... Powiedziałam mu że aktualnie zakończyłam związek i nie wiem czego chcę , że potrzebuje czasu . On na to przystał ale powiedział że chyba go nie lubię , ze jest zdziwiony że w ogóle mu w końcu odpisalam
Spotkaliśmy się . Nie byłam w nastroju i może też z tego powodu nie byłam super miła dla niego? Nie wiem , szukam winy w sobie bo chłopak jest dość miły,kulturalny.Trochę popiliśmy, ale on mimo wszystko nie był za bardzo rozmowny. Doszło do tego że....uprawialiśmy seks. Nigdy wcześniej nie robilam na 1 spotkaniu które miało być bardziej przyjacielskie niż romantyczne swoją drogą wiec sama jestem zaskoczona. No i ten seks nie był super czuły. Całowaliśmy się i po prostu wszedł we mnie. Żadnego miziania. Nawet nie patrzył na mnie podczas stosunku tylko gdzieś nizej. Doszedl szybko i tyle . Mną jakoś specjalnie się nie zajął.
Po seksie trochę go mizialam po buzi,ręce,ale nic, zero reakcji ,jakby go sparaliżowało .
Pogadaliśmy z pół godziny, koniecznie chciał się napić alkoholu ,pojechaliśmy do sklepu,pogadaliśmy trochę i powiedział że musi jechać (a wcześniej mówił że najwyżej pójdziemy do hotelu czy coś) i że możemy spotkać się za kilka godzin. Odwiózł mnie , ja mu powiedziałam że nie tak się umawialiśmy i skoro już nie chce teraz to ja później nie mam czasu, on się pytał kiedy mam wolne no to ja że nie mam a jak mam to muszę być pod telefonem itd i już miałam dość wymówek, on powiedział daj mi znać jak znajdziesz czas , a ja na to obdarowalam go pożegnalnym spojrzeniem .. przytulił mnie,pocałował w obojczyk i wyszłam z auta. Czułam ze stoi,czeka i patrzyl,ale nie odwróciłam się nawet. Gdy weszłam do domu,ruszył.
Tak się zastanawiam czy tak się zawstydził że uciekł , czy coś mu nie spodobało się ... Zastanawiam się bo po seksie wypaliłam z tekstem , że ma strasznie duży sprzęt, że mój były miał dużego ale nie aż tak jak on. W sumie można to uznać za komplement,jakby nie patrzeć ;D
I w ogolnej rozmowie wspomnialam że nie chce ślubu ,ze nie szukam męża , może to było coś co go zraziło?
Byliśmy podpici przypomnę tylko .
Od tamtej pory się nie odzywa. Pisałam,przeczytał ale nic. Widzę że dalej ogląda moje story na snapie,statusy na whatsupp ale zero odpowiedzi. Jak interpretować zachowanie ? Odpuścił sobie bo doszedł do wniosku że nie ma szansy? Był zawstydzony dlatego tak się zachował? Chciał mnie tylko wykorzystać i po to przez rok czasu próbował utrzymać kontakt? Głowę mi zaraz rozsadzi.... Chyba zaczęło mi zależeć,mimo że wkurzył mnie w trakcie tego spotkania