Trochę już przeszłam, jestem 30+, ale wciąż czasem trochę się gubię.
Znam faceta z 3 lata. Kiedyś poznaliśmy się i zaczęliśmy spotykać, było wszystko łącznie z łóżkiem. Po jakimś czasie miałam poczucie, że on trochę rzadziej się do mnie odzywa. Poznał mnie też tylko ze swoim najbliższym przyjacielem, bywałam u niego na mieszkaniu, gdzie mieszka z współlokatorami.Ale ma też dużo szersze grono znajomych oparte na zainteresowaniach, gdzie nie chciał mnie zaprosić. Było mi przykro, że to się nie rozwija i on to wyczuł. Zaczął wycofywać się jeszcze bardziej. Po pewnych perturbacjach ja przestawałam się odzywać. On się odzywał wcześniej lub później. I to tak się ciągnęło, bo ja interpretowałam to, że jednak mu zależy. W międzyczasie byłam w jednym rocznym związku, prawie nie mieliśmy wtedy kontaktu. Potem znów byłam wolna, gdzieś tam się odezwał, poszliśmy na spacer... Kiedyś zaproponował nawet, że moglibyśmy wynająć razem mieszkanie, jak przyjaciele. Ale jednocześnie za każdym razem gdy się widzieliśmy, to dobierał się do mnie, chciał całować, spać ze mną. Na początku się w to wkrecałam, bo interpretowałam jakby jednak mu zależało. Pogadałam o tym z nim i stwierdził, że nie czuje do mnie nic więcej lubi mnie jako koleżankę. Ale jak idziemy razem to chwyta za rękę, dobiera się, na tych spotkaniach ogólnie czuję się jakbym była jego dziewczyną a nie koleżanką. Jak coś zamawiamy, to nie pozwala mi za siebie zapłacić. Ostatnio poprosiłam go o coś, przyszłam do niego, a on wyszedł z propozycją, że jego znajomi grają koncert i że może byśmy się przeszli. Ludzie, z którymi nie chciał mnie wcześniej poznać, nagle ot tak zaproponował wyjście do nich na koncert. Ja nie umiem zrozumieć tego człowieka. Miał wypadek niedawno i trochę częściej mu towarzyszę, bo żeby go trochę wesprzeć psychicznie. Ale on chce do mnie na noc przychodzić, albo żebym ja zostawała u niego. No fajnie, lubię jego bliskość, ale nie jestem w stanie spać z kimś, dla kogo jestem tylko koleżanką, kto nic więcej do mnie nie czuje, a ja do niego tak. No to śpimy w jednym łóżku, ten się dobiera, ja mówię, że nie, ale się nie obraża i dalej się widujemy. Nie mamy seksu , bo ja nie jestem w stanie.
O co z tym człowiekiem chodzi? Nigdy nie usłyszałam ani nie było sygnałów, żeby miał w międzyczasie jakaś poważną relację z inną. Kiedyś mi nawet powiedział coś takiego, że ja jestem jego przyjaciółka i chce ze mną spać, a gdy ja zapytałam czy śpi też z innymi koleżankami, to mi odpowiedział, że nie, bo śpi się tylko z jedną osobą.
Albo powiedział mi też, że on się tak dobrze czuje, gdy ja traktuję go z uczuciem, to tak buduje, ale że to nie znaczy, że coś więcej do mnie czuje. Po tym tekście zaczęłam się zachowywać dużo bardziej obojętnie, praktycznie sama się do niego nie odzywam, mieliśmy kontakt tylko, gdy on się odezwał i traktowałam go po kumpelsku bardziej, już bez pokazywania, że mi zależy. Dalej się odzywa.
Jest pomocny, miły dla mnie.
Ostatnio wyszliśmy na takie spotkanie organizawane przez kogoś z internetu, obejmował mnie tam, siedzieliśmy blisko. Jedna dziewczyna coś zagadała do mnie, czy mój chłopak coś tam... Tak, mój chłopak, jasne..
Nie wiem co mam z tym człowiekiem zrobić, bo jest dla mnie dobry ogólnie i bardzo lubię jego towarzystwo, ale trochę mnie jednak boli to wszystko...
W międzyczasie spotykam się z innymi, jestem otwarta, ale to nie wychodzi
1 2023-08-13 21:54:27 Ostatnio edytowany przez pamabianka (2023-08-13 22:13:18)
Podobne tematy
W czym ból?
Ty się spotykasz z innym, on śpi z Tobą jako z koleżanką, można powiedzieć że otwarty układ.
Chciałabyś by on myślał o Tobie poważnie, ale tak nie będzie,bo po co tracić taki wygodny układ z koleżanką do łóżka
Ty dalej sypiaj z Nim i spotykaj się z innymi
Macie otwarty układ
Nie pasuje? No to zerwij z nim znajomość, lub dalej w tym tkwij nie będąc szczęśliwą
Faktycznie w życiu się pogubiłas skoro mimo swoich potrzeb zadowalasz się okruchami i pozwalasz echem
Masz z tym problem? Może terapia by popracować nad swoimi problemami w życiu?
3 2023-08-13 22:07:58 Ostatnio edytowany przez pamabianka (2023-08-13 22:09:59)
W czym ból?
Ty się spotykasz z innym, on śpi z Tobą jako z koleżanką, można powiedzieć że otwarty układ.
Chciałabyś by on myślał o Tobie poważnie, ale tak nie będzie,bo po co tracić taki wygodny układ z koleżanką do łóżka
Ty dalej sypiaj z Nim i spotykaj się z innymi
Macie otwarty układNie pasuje? No to zerwij z nim znajomość, lub dalej w tym tkwij nie będąc szczęśliwą
Faktycznie w życiu się pogubiłas skoro mimo swoich potrzeb zadowalasz się okruchami i pozwalasz echem
Masz z tym problem? Może terapia by popracować nad swoimi problemami w życiu?
Właśnie nie śpię z nim. Nie mamy seksu, bo ja nie jestem w stanie.
Istotka6 napisał/a:W czym ból?
Ty się spotykasz z innym, on śpi z Tobą jako z koleżanką, można powiedzieć że otwarty układ.
Chciałabyś by on myślał o Tobie poważnie, ale tak nie będzie,bo po co tracić taki wygodny układ z koleżanką do łóżka
Ty dalej sypiaj z Nim i spotykaj się z innymi
Macie otwarty układNie pasuje? No to zerwij z nim znajomość, lub dalej w tym tkwij nie będąc szczęśliwą
Faktycznie w życiu się pogubiłas skoro mimo swoich potrzeb zadowalasz się okruchami i pozwalasz echem
Masz z tym problem? Może terapia by popracować nad swoimi problemami w życiu?
Właśnie nie śpię z nim. Nie mamy seksu, bo ja nie jestem w stanie.
Trochę już przeszłam, jestem 30+, ale wciąż czasem trochę się gubię.
Znam faceta z 3 lata. Kiedyś poznaliśmy się i zaczęliśmy spotykać, było wszystko łącznie z łóżkiem. Po jakimś czasie miałam poczucie, że on trochę rzadziej się do mnie odzywa. Poznał mnie też tylko ze swoim najbliższym przyjacielem, bywałam u niego na mieszkaniu, gdzie mieszka z współlokatorami.Ale ma też dużo szersze grono znajomych oparte na zainteresowaniach, gdzie nie chciał mnie zaprosić. Było mi przykro, że to się nie rozwija i on to wyczuł. Zaczął wycofywać się jeszcze bardziej. Po pewnych perturbacjach ja przestawałam się odzywać. On się odzywał wcześniej lub później. I to tak się ciągnęło, bo ja interpretowałam to, że jednak mu zależy. W międzyczasie byłam w jednym rocznym związku, prawie nie mieliśmy wtedy kontaktu. Potem znów byłam wolna, gdzieś tam się odezwał, poszliśmy na spacer... Kiedyś zaproponował nawet, że moglibyśmy wynająć razem mieszkanie, jak przyjaciele. Ale jednocześnie za każdym razem gdy się widzieliśmy, to dobierał się do mnie, chciał całować, spać ze mną. Na początku się w to wkrecałam, bo interpretowałam jakby jednak mu zależało. Pogadałam o tym z nim i stwierdził, że nie czuje do mnie nic więcej lubi mnie jako koleżankę. Ale jak idziemy razem to chwyta za rękę, dobiera się, na tych spotkaniach ogólnie czuję się jakbym była jego dziewczyną a nie koleżanką. Jak coś zamawiamy, to nie pozwala mi za siebie zapłacić. Ostatnio poprosiłam go o coś, przyszłam do niego, a on wyszedł z propozycją, że jego znajomi grają koncert i że może byśmy się przeszli. Ludzie, z którymi nie chciał mnie wcześniej poznać, nagle ot tak zaproponował wyjście do nich na koncert. Ja nie umiem zrozumieć tego człowieka. Miał wypadek niedawno i trochę częściej mu towarzyszę, bo żeby go trochę wesprzeć psychicznie. Ale on chce do mnie na noc przychodzić, albo żebym ja zostawała u niego. No fajnie, lubię jego bliskość, ale nie jestem w stanie spać z kimś, dla kogo jestem tylko koleżanką, kto nic więcej do mnie nie czuje, a ja do niego tak. No to śpimy w jednym łóżku, ten się dobiera, ja mówię, że nie, ale się nie obraża i dalej się widujemy. Ale to jest jakieś opętane wg mnie. O co z tym człowiekiem chodzi? Nigdy nie usłyszałam ani nie było sygnałów, żeby miał w międzyczasie jakaś poważną relację z inną. Kiedyś mi nawet powiedział coś takiego, że ja jestem jego przyjaciółka i chce ze mną spać, a gdy ja zapytałam czy śpi też z innymi koleżankami, to mi odpowiedział, że nie, bo śpi się tylko z jedną osobą.
Albo powiedział mi też, że on się tak dobrze czuje, gdy ja traktuję go z uczuciem, to tak buduje, ale że to nie znaczy, że coś więcej do mnie czuje. Po tym tekście zaczęłam się zachowywać dużo bardziej obojętnie, praktycznie sama się do niego nie odzywam, mieliśmy kontakt tylko, gdy on się odezwał i traktowałam go po kumpelsku bardziej, już bez pokazywania, że mi zależy. Dalej się odzywa.
Jest pomocny, miły dla mnie.
Ostatnio wyszliśmy na takie spotkanie organizawane przez kogoś z internetu, obejmował mnie tam, siedzieliśmy blisko. Jedna dziewczyna coś zagadała do mnie, czy mój chłopak coś tam... Tak, mój chłopak, jasne..
Nie wiem co mam z tym człowiekiem zrobić, bo jest dla mnie dobry ogólnie i bardzo lubię jego towarzystwo, ale trochę mnie jednak boli to wszystko...
W międzyczasie spotykam się z innymi, jestem otwarta, ale to nie wychodzi
W ogóle tego seksu nie było nigdy?
W ogóle tego seksu nie było nigdy?
Wcześniej był, ale już od dłuższego czasu ja się nie zgadzam
No to dobrze robisz, szanuj siebie
A znajomość się pewnie i tak zakończy bo do niczego nie prowadzi
A co tu jest do rozumienia?
Podobasz mu się i chętnie się z tobą prześpi (wszak już kiedyś się przed nim wypięłaś), ale nie widzi w tobie materiału na partnerkę.
A co tu jest do rozumienia?
Podobasz mu się i chętnie się z tobą prześpi (wszak już kiedyś się przed nim wypięłaś), ale nie widzi w tobie materiału na partnerkę.
W wielkim skrócie ![]()
Jeśli do niego nic nie czujesz, to utrzymuj wyłącznie stosunki koleżeńskie, jeśli tak, to zerwij znajomość, bo to tylko hamuje Ci nawiązywanie nowych znajomości.
Nie licz, że on naraz się w Tobie zakocha, bo się nie doczekasz.
A co tu jest do rozumienia?
Podobasz mu się i chętnie się z tobą prześpi (wszak już kiedyś się przed nim wypięłaś), ale nie widzi w tobie materiału na partnerkę.
To wyjaśnij mi proszę jak się zakochuje facet? Czego takiego niby może mi brakować? Skoro tak mnie lubi i go pociagam, to czego jeszcze potrzebuję facet, żeby dać sobie wspólnie szansę?
Jack Sparrow napisał/a:A co tu jest do rozumienia?
Podobasz mu się i chętnie się z tobą prześpi (wszak już kiedyś się przed nim wypięłaś), ale nie widzi w tobie materiału na partnerkę.
To wyjaśnij mi proszę jak się zakochuje facet? Czego takiego niby może mi brakować? Skoro tak mnie lubi i go pociagam, to czego jeszcze potrzebuję facet, żeby dać sobie wspólnie szansę?
A czy Ty byś związała się z kolegą, z którym tylko Ci się dobrze spędza czas i Cię pociąga?
Ja bym potrzebowała czegoś więcej,np chemii i nie masz po co brać tego do siebie. Mimo, że może Ci niczego nie brakować, to po prostu nie pojawiła się ta chemia i ten pstryk, że to właśnie z tą osobą chcesz się związać, normalna rzecz. Związek buduje się z kimś wybranym, a nie z każdym z kim się dobrze gada i pociąga fizycznie. Zwłaszcza faceci potrafią seks bardziej rozdzielić na fizyczność s nie na emocje. Oni do seksu nie potrzebują emocji (nie chce szufladkować, bo kobiety też tak potrafią się jest to rzadsze), mogą gadać i pójść do WC z każdą spotkaną w klubie. Oczywiście to kwestia moralności i bardzo indywidualna, ale faceci są stworzeni by zapładniać, więc mają większe predyspozycje do seksu bez zobowiązań, emocji , uczuć i związku
Osobowość unikająca
Jack Sparrow napisał/a:A co tu jest do rozumienia?
Podobasz mu się i chętnie się z tobą prześpi (wszak już kiedyś się przed nim wypięłaś), ale nie widzi w tobie materiału na partnerkę.
To wyjaśnij mi proszę jak się zakochuje facet? Czego takiego niby może mi brakować? Skoro tak mnie lubi i go pociagam, to czego jeszcze potrzebuję facet, żeby dać sobie wspólnie szansę?
Być może brakuje mu po prostu chęci na stały związek. Jesteś FWB, tylko B mu skąpisz ![]()
A czy Ty byś związała się z kolegą, z którym tylko Ci się dobrze spędza czas i Cię pociąga?
Ja bym potrzebowała czegoś więcej,np chemii i nie masz po co brać tego do siebie. Mimo, że może Ci niczego nie brakować, to po prostu nie pojawiła się ta chemia i ten pstryk, że to właśnie z tą osobą chcesz się związać, normalna rzecz. Związek buduje się z kimś wybranym, a nie z każdym z kim się dobrze gada i pociąga fizycznie. Zwłaszcza faceci potrafią seks bardziej rozdzielić na fizyczność s nie na emocje. Oni do seksu nie potrzebują emocji (nie chce szufladkować, bo kobiety też tak potrafią się jest to rzadsze), mogą gadać i pójść do WC z każdą spotkaną w klubie. Oczywiście to kwestia moralności i bardzo indywidualna, ale faceci są stworzeni by zapładniać, więc mają większe predyspozycje do seksu bez zobowiązań, emocji , uczuć i związku
Pamiętam tylko jeden przypadek w swoim życiu, gdzie facet mnie pociągał, a nie zależało mi jakoś szczególnie na nim. Generalnie u mnie jest to widoczne silnie sprzężone. Jeśli już dojdzie do momentu, że ktoś mnie pociąga, to znaczy, że ma dla mnie cały pakiet cech faceta, z którym mogłabym być. Gdy przestaje mnie pociągać to znaczy, że przestał mnie interesować psychicznie, odkryłam w nim jakieś cechy, które go dyskwalifikują. Może dlatego jest mi tak trudno wczuć się w faceta. Jeśli traktuję kogoś tylko jako kolegę, to trzymam dystans fizyczny, bo mnie on nie interesuje.
Po drugie, ze swoimi kolegami spotykam się raz na jakiś czas, bo po prostu nie mam potrzeby więcej. Gdybym miała potrzebę częściej i więcej, to już zaczęłabym się zastanawiać czy to nie znaczy czegoś więcej z mojej strony, a pewnie by znaczyło...
Dlatego ja tego nie rozumiem.
15 2023-08-13 23:36:56 Ostatnio edytowany przez pamabianka (2023-08-13 23:38:00)
Być może brakuje mu po prostu chęci na stały związek. Jesteś FWB, tylko B mu skąpisz
❤️
Być może brakuje mu po prostu chęci na stały związek. Jesteś FWB, tylko B mu skąpisz
haha
)
Jack Sparrow napisał/a:A co tu jest do rozumienia?
Podobasz mu się i chętnie się z tobą prześpi (wszak już kiedyś się przed nim wypięłaś), ale nie widzi w tobie materiału na partnerkę.
To wyjaśnij mi proszę jak się zakochuje facet? Czego takiego niby może mi brakować? Skoro tak mnie lubi i go pociagam, to czego jeszcze potrzebuję facet, żeby dać sobie wspólnie szansę?
Każdy zakochuje się inaczej. To nie ma nic do tego. Po prostu fajny seks mu zapewniłaś, podobasz mu się fizycznie, ale osobowość już mniej. I tyle. Nie ma sensu tego analizować.