Hej, witam wszystkich, W marcu na portalu randkowym poznałam faceta. Na początku nasze rozmowy były bardzo długie, dynamiczne i szczere, ja opowiedziałam mu o swoim życiu on o swoim, widać było że nie mógł się doczekać kiedy coś napisze/odpowiem, a gdy nie pisałam przez dzień czy 2 to pytał się czemu milczę. Po jakiś 1-2 tygodniach chciał żebym przyjechała do niego na spotkanie, i nie było w tym nic dziwnego ponieważ pewnie chciał w ten sposób mnie lepiej poznać, a z racji że to był okres gdzie nie czułam się na siłach to po prostu powiedziałam że się zastanowię. Kilka razy w ciągu naszych rozmów pytał jeszcze czy przyjadę do niego a ja z racji ciągłego złego samopoczucia po prostu nie mogłam i dalej mówiłam że się zastanowię, że potrzebuje czasu. W pewnym momencie podczas naszych z jednych rozmów napisał coś w stylu że będzie się mniej odzywał, no i pomyślałam że ok nic się nie dzieje złego, to było jakoś pod koniec kwietnia. Od tamtego czasu ciągle rozmawialiśmy ze sobą, co prawda nie tak intensywnie jak na początku ale z każdym dniem cieszyłam się gdy mogłam z nim popisać lub porozmawiać, z każdą wiadomością/rozmową telefoniczną coraz bardziej czułam coś do niego, czułam że rozumiemy się wzajemnie i że moglibyśmy stworzyć coś razem. W maju czułam się już lepiej i mogłam funkcjonować więc postanowiłam zapytać czy spotkanie jest dalej aktualne a on powiedział że jak najbardziej, że kiedy chcę mogę przyjechać, ale nawet nie próbował ustalić ze mną dnia w jakim mogę przyjechać, próbowałam też go namówić na rozmowę przez kamerę, też mówił że bardzo chętnie po czym gdy próbowałam zainicjować rozmowę on się wykręcał podając jakieś powody. Nie ukrywam że chciałam mu powiedzieć osobiście albo podczas tej rozmowy na kamerce co czuję tak naprawdę do niego no ale jak widać nie udało się. Dopiero w lipcu podczas rozmowy przez telefon zebrałam się na odwagę żeby mu o tym wszystkim powiedzieć no i się bardzoo zawiodłam, facet dał mi kosza, powiedział że właśnie od kwietnia nic do mnie nie czuje, zrobił mi wyrzuty o to że się nie spotkaliśmy ani razu realnie mimo że mówiłam mu jaka jest moja obecna sytuacja życiowa no i powiedział że nie mógłby by być z taką osobą jak ja bo jak on to powiedział jestem za mało aktywna fizycznie no i że na chwilę nic nie czuję do mnie ale niczego nie wyklucza i niczego nie zakłada, a i powiedział że od tamtego czasu bardziej traktuję mnie jak kumpele i ze chcę się ze mną przyjaźnić. Nie ukrywam że poczułam się zraniona i w☠☠☠☠iona, bo skoro od tamtego czasu nic do mnie nie czuł to dlaczego nic nie powiedział mi o tym te kilka miesięcy temu tylko dopiero teraz, oczywiście nie wiem czy dobrze zrobiłam zgadzając się na przyjaźń z nim, ja wciąż czuję coś do niego, dalej rozmawiamy że sobą, nasze rozmowy zazwyczaj są długie zwłaszcza telefoniczne.
Jak myślicie mam go po prostu olać ?
Czy jest szansa na to żebyśmy mogli być ze sobą razem?
Czy on po prostu zostawił sobie otwartą furtkę?
Dziewczyny proszę o radę, ciężko mi każdego dnia, nie mogę przestać myśleć o nim
Podobne tematy
2 2023-07-29 15:57:35 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-29 15:59:10)
A dlaczego on do Ciebie nie przyjechał, tylko Ty miałaś jechać do niego? To naleganie na przyjazd, mogło też mieć drugie dno.
Widać, że nie chciał rozmawiać przez kamerkę, żebyś go zobaczyła i rozczarowała się, być może podawał się za kogoś innego, nie wiadomo, w każdym razie wciska Ci kit, nie można mieć do niego zaufania.
Wymiksuj się z tej "przyjaźni", bo to nie ma sensu.
Udawnie braku zainteresowania jest dobre, ale trzeba wyczuć kiedy się przesadza. Ty tego nie wyczułaś i przesadziłaś. A zycie nie znosi próżni. Jest ktoś inny. Trzeba dać sobie spokój.
Był Tobą jakiś czas na początku zainteresowany, ale skoro odrzucałaś jego sugestie spotkania to Cię olał i szukał dalej. Sam nie pofatygował się by przyjechać do Twojej miejscowości i nie chciał rozmowy z kamerką... Zapewne jak wyżej już wspomniano mial jedno na myśli, no ale nie dałaś się skusić. Olej typa bo i tak nic by z tego nie wyszło.
Żeby chłopak mógł przyjechać do niej musiałby zostać zaproszony. Zaprosiłaś go Motylku?
Żeby nie móc się spotkać od kwietnia to trzeba by było być poważnie chorą, jakieś załamania, szpitale itp. Było coś takiego?
Co naprawdę stało na przeszkodzie, żeby się spotkać? Głowa Cie bolała?
A dlaczego on do Ciebie nie przyjechał, tylko Ty miałaś jechać do niego? To naleganie na przyjazd, mogło też mieć drugie dno.
Widać, że nie chciał rozmawiać przez kamerkę, żebyś go zobaczyła i rozczarowała się, być może podawał się za kogoś innego, nie wiadomo, w każdym razie wciska Ci kit, nie można mieć do niego zaufania.
Wymiksuj się z tej "przyjaźni", bo to nie ma sensu.
Moja sytuacja nie pozwala mi na to zebym kogoś zaprosiła do sobie, a nie pojechałam do niego bo jak wspomniałam przechodziłam straszny okres w swoim życiu co utrudniało mi jakiekolwiek funkcjonowanie, no z tą kamerka trochę nie fajna sytuacja przyznaje, wątpię żeby wciskał mi kit, nasze rozmowy naprawdę były bardzo osobiste, z resztą dalej są, wcześniej mnie wspierał i probowal mi pomóc gdy miałam gorszy dzień. Myślałam że nasza relacja idzie w dobrym kierunku, ale nie sądziłam że brak spotkania w realu może wszystko drastycznie zmienić. Chciałabym żeby z czasem wrocil do mnie.
Żeby chłopak mógł przyjechać do niej musiałby zostać zaproszony. Zaprosiłaś go Motylku?
Żeby nie móc się spotkać od kwietnia to trzeba by było być poważnie chorą, jakieś załamania, szpitale itp. Było coś takiego?Co naprawdę stało na przeszkodzie, żeby się spotkać? Głowa Cie bolała?
Jak już wspomniałam koleżance wyżej nie mogłam go zaprosić do siebie z różnych względów.
To nie jest tak że nie chciałam, wręcz przeciwnie bardzo chciałam tylko nie byłam w stanie, nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Te ostatnie słowa mogłaś sobie darować serio, złośliwości nie są mi potrzebne
Udawnie braku zainteresowania jest dobre, ale trzeba wyczuć kiedy się przesadza. Ty tego nie wyczułaś i przesadziłaś. A zycie nie znosi próżni. Jest ktoś inny. Trzeba dać sobie spokój.
Wcale nie udawałam braku zainteresowania, po tygodniu od naszej pierwszej wiadomości napisałam mu wiadomość ze chyba coś do niego czuje, ale się wycofalalm. Wogole miałam wrażenie ze to ja jestem bardziej zaangażowana niz on.
Nie potrafię tak po prostu tego zakończyć, cały czas widzę że dobrze się nam rozmawia, jakos od tamtego kosza nie mam takiego poczucia że cos się pogorszyło w tej relacji wręcz przeciwnie uważam ze jest tak samo jak było. Ciągle czuje cos do niego i chciałbym żeby któregoś dnia było pomiędzy nami to co na początku znajomości
Agnes76 napisał/a:Żeby chłopak mógł przyjechać do niej musiałby zostać zaproszony. Zaprosiłaś go Motylku?
Żeby nie móc się spotkać od kwietnia to trzeba by było być poważnie chorą, jakieś załamania, szpitale itp. Było coś takiego?Co naprawdę stało na przeszkodzie, żeby się spotkać? Głowa Cie bolała?
Jak już wspomniałam koleżance wyżej nie mogłam go zaprosić do siebie z różnych względów.
To nie jest tak że nie chciałam, wręcz przeciwnie bardzo chciałam tylko nie byłam w stanie, nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Te ostatnie słowa mogłaś sobie darować serio, złośliwości nie są mi potrzebne
Nie denerwuj się, to nie były złośliwości, chociaż nie zaprzeczę, że chciałam Cie zmobilizować do aktywności i odpowiedzi.
Podobnie może być z chłopakiem. Jakoś powinnaś wykazać się aktywnością, by go przekonać, że Ci zależy na znajomości.
Z tym coś czuję, to też może złudzenie, bo jednak uzależniamy się od siebie w jakimś stopniu w takiej sytuacji. Nawet go nie widziałaś, w ogóle nie znasz, same rozmowy nie powinny Ci dawać nadziei na coś więcej.
Może powinnaś mu powiedzieć prawdę dlaczego migałaś się od spotkania.
Ale brnięcie w to dalej, jak on bawi się w psiapsiółkę, nie ma sensu, bo tylko jeszcze bardziej się zaangażujesz i będziesz cierpiała.
Dlatego bądź konkretna, postaw sprawę jasno, albo. albo...
Po jakiś 1-2 tygodniach chciał żebym przyjechała do niego na spotkanie, i nie było w tym nic dziwnego ponieważ pewnie chciał w ten sposób mnie lepiej poznać, a z racji że to był okres gdzie nie czułam się na siłach to po prostu powiedziałam że się zastanowię. Kilka razy w ciągu naszych rozmów pytał jeszcze czy przyjadę do niego a ja z racji ciągłego złego samopoczucia po prostu nie mogłam i dalej mówiłam że się zastanowię, że potrzebuje czasu.
Relacja chłopaka byłaby taka:
"Cześć, poznałem dziewczynę, świetnie się pisze. Ale ona nie chce się spotkać. Mówi, że się zastanowi, nie jest pewna, potrzebuje czasu. Czy dobrze myślę, że ona po prostu chce mnie zbyć?"
Odpowiedziałbym, że tak, że dziewczyna chce Cię delikatnie spławić, bo jeśli by jej zależało, to by chciała się spotkać, ale nie mogła, więc miałaby konkretne powody. Tymczasem ona musi się "zastanowić" i "potrzebuje czasu". Czasu na co?
12 2023-07-29 20:43:28 Ostatnio edytowany przez Motylek0125 (2023-07-29 20:46:37)
Z tym coś czuję, to też może złudzenie, bo jednak uzależniamy się od siebie w jakimś stopniu w takiej sytuacji. Nawet go nie widziałaś, w ogóle nie znasz, same rozmowy nie powinny Ci dawać nadziei na coś więcej.
Może powinnaś mu powiedzieć prawdę dlaczego migałaś się od spotkania.Ale brnięcie w to dalej, jak on bawi się w psiapsiółkę, nie ma sensu, bo tylko jeszcze bardziej się zaangażujesz i będziesz cierpiała.
Dlatego bądź konkretna, postaw sprawę jasno, albo. albo...
Widziałam jego zdjęcia, relacje, filmy, na instagramie, sam mi zaproponował żebyśmy przeszli na instagrama bo mu wygodniej i nie chciał już być na portalu randkowym, zgodziłam się, zapomniałam wspólnie o tym przepraszam, na instagrama przeszliśmy po jakis 2 tygodniach od naszej pierwszej wiadomości na portalu randkowym
No właśnie sytuacja wygląda tak ze w momencie gdy dostałam kosza powiedziałam mu jaki był powód, wcześniej poprostu nie poruszaliśmy mojego przyjazdu do niego
Naprawdę wiemy o sobie dużo, sam powiedział że oczekuje szczerej relacji, podczas rozmów samo z siebie było tak ze otworzyliśmy się przed sobą
jakos specjalnie mu nie zalezalo od poczatku.
jakos specjalnie mu nie zalezalo od poczatku.
Na jakiej podstawie tak uważasz?
Na początku wręcz denerwował się gdy nie odpisywałam mu przez dłuższy czas, nawet gdy spotykał się że znajomymi mówił żebym śmiało pisala do niego. Teraz w sumie też się denerwuje gdy nie odpisze mu na wiadomość
No i weź tu zrozum to wszystko, ciągle sprzeczne sygnału są mi dawane
Ta wasza szczerość pozostawia wiele do życzenia, to było jasne, że jak nie podałaś przyczyny przyjazdu, to mógł myśleć, że Ci nie zależy, on też nie powiedział dlaczego nie chce rozmawiać przez kamerkę...
Zdjęcia i filmy to nie to, nie wiem jak można mieć zaufanie w tej sytuacji.
Ta wasza szczerość pozostawia wiele do życzenia, to było jasne, że jak nie podałaś przyczyny przyjazdu, to mógł myśleć, że Ci nie zależy, on też nie powiedział dlaczego nie chce rozmawiać przez kamerkę...
Zdjęcia i filmy to nie to, nie wiem jak można mieć zaufanie w tej sytuacji.
Mógł tak pomyśleć z tym się zgodzę, nie raz mu mówiłam przyczyny dlaczego nie przyjadę.
Z tą kamerką było tak że albo ja nie mogłam albo on i tak się mijaliśmy z tym.
A jednak jakoś można, oboje zaufaliśmy sobie nie widząc siebie, dziwne ale tak wyszło
17 2023-07-29 22:33:52 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-07-29 22:34:59)
pisanie nie oznacza, ze komus zalezy. nic nie kosztuje. on nawet nie zaproponowal, a to skoro nie mozesz to ja wpadne, chocby na kawe do twojego miasta.
sorry ale faceci ktorym naprawde zalezy zachowuja sie inaczej. a popisac to ktos sobie moze nawet z nudow. mam kuzynke, ktora tez pisze dla czasoumilacza i robi to wlasnie w podobny sposob do tego twojego mena 1:1.
anawet jesli byl zainteresowany, ale te zainteresowanie stracil to i tak byloby juz po ptokach. myslisz, ze on tylko z toba pisze? ma laski na miejscu, wiec po co? wystarczy sciagnac tindera, a napewno to zrobil. poszukaj innego kolegi do konwersacji, przynajmniej szanse wieksze, ze cos z tego bedzie.
pisanie nie oznacza, ze komus zalezy. nic nie kosztuje. on nawet nie zaproponowal, a to skoro nie mozesz to ja wpadne, chocby na kawe do twojego miasta.
sorry ale faceci ktorym naprawde zalezy zachowuja sie inaczej. a popisac to ktos sobie moze nawet z nudow. mam kuzynke, ktora tez pisze dla czasoumilacza i robi to wlasnie w podobny sposob do tego twojego mena 1:1.
anawet jesli byl zainteresowany, ale te zainteresowanie stracil to i tak byloby juz po ptokach. myslisz, ze on tylko z toba pisze? ma laski na miejscu, wiec po co? wystarczy sciagnac tindera, a napewno to zrobil. poszukaj innego kolegi do konwersacji, przynajmniej szanse wieksze, ze cos z tego bedzie.
Widać że mu zależało, chciał żebym przyjechała ale jak wcześniej wspomniałam po prostu nie byłam w stanie tego zrobić wiec za każdym razem gdy proponował spotkanie odpisywałam że zastanowię się, przemyśle to. żałuje teraz wszystkiego bo mogłam mieć na serio fajnego czułego faceta a teraz nie mam nic jestem w e freinds zone ;(
nawet nie we friend zone
nawet nie we friend zone
To według ciebie w czym?
W niczym.
anawet jesli byl zainteresowany, ale te zainteresowanie stracil to i tak byloby juz po ptokach. myslisz, ze on tylko z toba pisze? ma laski na miejscu, wiec po co? wystarczy sciagnac tindera, a napewno to zrobil. poszukaj innego kolegi do konwersacji, przynajmniej szanse wieksze, ze cos z tego bedzie.
Wg twojego pomyślunku szukanie innego też nie ma sensu, bo dlaczego miałby być inny od poprzednika? W twoim świecie nic tylko się załamać bo chopy tylko w kulki sobie lecą. Niby są zainteresowani, a przecież mają cały wianuszek lasek na miejscu. ![]()
23 2023-07-30 09:51:49 Ostatnio edytowany przez Farmer (2023-07-30 09:55:03)
Farmer napisał/a:nawet nie we friend zone
To według ciebie w czym?
nawet na friendzone trzeba sobie zasłużyć
olewałaś go (to, że tak nie myślisz, to nie znaczy, że tak nie jest), to sobie odpuścił i zostałaś czasoumilaczem
Motylek0125 napisał/a:Farmer napisał/a:nawet nie we friend zone
To według ciebie w czym?
nawet na friendzone trzeba sobie zasłużyć
olewałaś go (to, że tak nie myślisz, to nie znaczy, że tak nie jest), to sobie odpuścił i zostałaś czasoumilaczem
nie olewałam go, pisałam tyle razy że nie byłam w stanie się z nim spotkać bo nie byłam w stanie, no to dziwne że czasem w wspomina w naszych rozmowach o tym że może bym przyjechała do niego
nie olewałam go, pisałam tyle razy że nie byłam w stanie się z nim spotkać bo nie byłam w stanie, no to dziwne że czasem w wspomina w naszych rozmowach o tym że może bym przyjechała do niego
Nie podałaś mu powodu braku spotkania, trudno pal go licho, ale tez nie pomyślałaś lekko z wyprzedzeniem i nie powiedziałaś - słuchaj daje sobie Jeszce dwa tygodnie złego samopoczucia a potem niech się dzieje co chce ale my w końcu spotkajmy się.
Wiec chłop stracił zainteresowanie bo tak naprawdę z jego perspektywy mogło to wyglądać tak ze wodziłaś go za nos i nie poszanowałaś jego czasu.
"nie byłam w stanie się z nim spotkać bo nie byłam w stanie, no to dziwne... "
Tak dziwne, to tak jakby powiedzieć, nie bo nie...
Czyli masz bardzo a to bardzo trudny okres w życiu, gdzie sytuacja na wiele ci nie pozwala,
a mimo to miesiącami godziny dziennie inwestujesz w chwilowe poczucie się lepiej zamiast wziąć się w garść i spróbować coś zmienić w swoim życiu, żeby czuć się dobrze i móc wchodzić w związek?
Dynamika relacji na portalach wygląda mniej więcej tak, że po około 2 tygodniach pisania, któraś ze stron proponuje spotkanie. Jeśli ta druga z jakiegoś powodu odmawia, to powinna podać ten powód oraz wyznaczyć alternatywny dogodny dla obu stron termin. Jeśli tego nie zrobi, to już jest żółta kartka, a jeśli po raz drugi odmówi, otrzymuje czerwoną i taka znajomość powinna zostać wygaszana lub po prostu i zwyczajnie skasowana. Zwykle cały cykl powinien się zamknąć maksymalnie w jednym miesiącu od wysłania pierwszej wiadomości. Tak to w skrócie wygląda i tak to się mniej więcej odbywa. Facet i tak wykazał mnóstwo cierpliwości czyli albo jakiś zaburzony desperat, albo zostałaś wpisana na listę oczekujących w rubryce "może kiedyś przy okazji" i raczej obstawiałbym to drugie. Normalny gość już dawno by usunął taką delikwentkę z listy kontaktów i zajął się następnymi w kolejce, zamiast marnować energię i czas na czcze paplaniny o niczym z laską, która od pół roku go zwodzi i kluczy, wymyślając powody, dla których nie mogą się spotkać. A najśmieszniejsze w tej całej historii jest oczekiwanie autorki, że on z czasem do niej wróci. Wróci? Do czego wróci jak tu się nawet jeszcze nic nie zaczęło, a portalowe życie toczy się dalej i nie czeka na nikogo. Czegoś jeszcze nie rozumiesz?
Czyli nie było spotkania na żywo?