Witam, mam poważny problem. Jest to dosyć skomplikowane, więc opiszę wszystko od A do Z.
Mam 34 lata i miałem sporo romansów w życiu, były to głównie znajomości na jedną lub dwie noce. Czasami relacja trwała dłużej (max kilka tygodni), ale gdy któraś ze stron zaczęła kręcić nosem to się rozchodziliśmy i dla mnie było to w porządku.
Problem się pojawił teraz, bo poznałem dziewczynę, z którą chyba łączy mnie coś więcej niż pożądanie i bezmyślny seks, ale ta dziewczyna ma pewną mocno irytującą cechę, z którą nie potrafię się uporać, ale o tym za chwilę.
Na początku nasza relacja wyglądała wspaniale, rozmawialiśmy dużo o popkulturze i filozofii, przeplatając to tekstami noszącymi znamiona flirtu. Potem zaczęła się faza niewychodzenia z łóżka. Teraz jesteśmy razem, z jej perspektywy chyba wszystko jest okej, ale z mojej nie do końca, ponieważ ta dziewczyna ZA DUŻO GADA!
Serio, nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić, ponieważ jest to dla mnie znaczne obciążenie. Normalnie w takiej sytuacji bym z nią zerwał, ale jest kilka powodów przez które nie mogę:
1. Ma ona bogatych rodziców i liczę na pracę w firmie jej ojca.
2. Ma idealne ciało, seks z nią jest cudowny. Jak słucham kolegów w pracy, którzy mówią, że chcieliby przespać się z Margot Robbie to mi się śmiać chce, że spermią do aktorek zza oceanu. Podczas gdy ja sypiam z laską, która jest bardziej atrakcyjna od niej.
3. Ta dziewczyna jest we mnie szaleńczo zakochana. Raz z nią zerwałem przez telefon, bo mi się nudziło. xD Zeszliśmy się po 30 minutach, w międzyczasie ona płakała i pytała się co jest z nią nie tak.
Do tej pory próbowałem kilku rozwiązań, nieco ograniczyłem kontakt i nie odpisuję na każdą pierdołę, ale to niewiele dało bo dziewczyna wciąż pisze i pisze.
Poza tym jak rozmawiamy przez telefon to prawie w ogóle jej nie słucham, tylko sobie gram w gierki, kilka razy spytała czemu milczę to rzuciłem jakimś zdawkowym tekstem, że jestem zmęczony albo coś tam.
Raz pokłóciliśmy się, bo ona słyszała klawiaturę w tle rozmowy i spytała co robię, i czy coś piszę. Powiedziałem, że gadam z kumplem, bo miał problem z czymś tam, a tak naprawdę pykałem sobie w LoLa.
Kupiłem bardzo cichą klawiaturę i teraz nie słychać jak w coś gram i z nią gadam, więc spoko, ale czasami dostaję kontrolne pytanie co myślę o tym o czym ona mówi i nie wiem co powiedzieć. xD
Eh, gdyby ona chociaż mówiła jakieś mądre rzeczy to oczywiście był bym bardziej zaangażowany w rozmowę, ale ona gada o tym, że dzisiaj przyszedł do niej kurier i dostarczył paczkę z Allieexpress albo że w pracy zainstalowali jej nowy pakiet Office i się nie może połapać w nowym Wordzie. Jak można w ogóle otwierać usta, żeby wygadywać takie głupoty? Czasami mam wrażenie, że mogłaby do mnie mówić w innym języku, a i tak tyle samo bym wyniósł z tych rozmów. xD