Mówi się, że często podświadomie szukamy w swoich partnerach cech, które zauważaliśmy u własnych rodziców. I tak dorośli mężczyźni poszukują w partnerkach odbicia własnej matki, a kobiety- ojca. Czy przyglądając się matkom swoich mężczyzn (mówimy tu raczej o poważnych związkach) odnajdujecie u nich jakieś własne cechy? A czy z kolei Wasi mężczyźni są podobni do niedoścignionych wzorców własnego ojca? A może jest jeszcze inaczej, bo właśnie poszukujecie tego, czego u rodziców Wam brakowało? Jak to jest u Was?
Podobne tematy
Witam
Nie wiem czy jestem odbiciem swojego tescia, ale jedno wiem na pewno mam mnostwo wad ktore odziedziczylem po ojcu, ktore teraz sprawiaja mi duzo problemow w zyciu. Dlatego zanim zdecydujecie sie na slub dziewczyny popatrzcie na ojcow waszych wybrankow i zapytajcie same siebie czy chcecie zeby wasz facet tez byl taki. Moja zonka rowniez jest odbiciem częsciowym swojej matki itd. Kazdy dziedziczy jakies cechy po swoich rodzicach ale niektorych pózniej bardzo ciezko jest sie pozbyc.
Nie zgodze sie, kazdy jest kowalem swojego losu oraz - co wazne - charakteru.
hej, u mnie do dziewczyny mówi się "spójrz na potencjalnego teścia, bo to Twój mąż za dzieścia lat". I wiecie, kiedyś śmiałam się z tego, ale teraz cóż, to prawda. teścia miałam fajnego również z humorami, dokładnie jak mój dzisiejszy obraz męża, choć wtedy tego nie było widać. Co do moich rodziców, to zawsze od nastolaki chciałam parę rzeczy robić inaczej niż moja mama. Ciągle się na tym skupiam, bo moja mama niestety trochę przegrała w swoim życiu, więc to moja ambicja tego nie zaniedbać. I mimo, że jest wykształcona kobietą, aktywną i w ogóle, to staram się nie powielać w niektórych sprawach jej zachowania, aby nie zapłacić takiej ceny. I powiem Wam, że tak mi się to spodobało, ze mnie to wciąż nakręca. Nie wszystko mi się udaje, ale nie narzekam, a mama mnie podziwia za moją siłę.
pozdrawiam serdecznie ![]()
Ja jestem w pewnych aspektach podobna do mamy mojego chłopaka. On zaś nie jest podobny do mojego ojca - a raczej do mojej mamy
Przede wszystkim chyba dlatego, że mój tata zwiał gdzie pieprz rośnie jak byłam mała więc nie za bardzo miałabym się na kim wzorować. Z drugiej jednak strony o dziwo dość świadomie podeszłam do tego, że taty nie ma - więc też nie szukałam faceta wiecznie nieobecnego, niedostępnego - na wzór tatusia.
Mój chłopak za to jest niemalże kopią mojej mamy. Zresztą, nawet tego samego dnia mają urodziny
A na koniec dodam, że moje podobieństwo do mamy mojego chłopaka jest równocześnie moją niezgodą na pewne aspekty charakteru mojej mamy - i mojego chłopaka zresztą też. Oni są bardzo czuli i kochający ale mało emocjonalni. Nie mają odruchów, żeby komuś zrobić np. przyjęcie urodzinowe niespodziankę, żeby zaplanować romantyczny wyjazd, żeby czymś osobą ukochaną zaskoczyć. Gdy mają partnera cieszą się z tego i realizują w swoich pasjach. Mi tego bardzo brakowało u mojej mamy - tego, żeby się ze mną pobawiła jak byłam mała albo żeby jakkolwiek spędziła trochę czasu tylko ze mną i tylko dla mnie. Na szczęście o tyle o ile z mamą nigdy nie umiałam poważnie o tym porozmawiać - o tyle, albo nawet dzięki temu, przy moim potworze usta mi się otworzyły. Często mu mówię, że potrzebuję duuuużo przytulania i miłości.
Zresztą, opowiadałam mu sporo historii o mnie więc wie, czemu potrzebuję czasem dużo więcej uwagi. Mama samotna, spełniająca się zawodowo, częściej nieobecna niż obecna, prywatne szkoły... jak miałam 10 lat poznała mojego ojczyma i się wyprowadziłyśmy do jego nowego domu na wsi. Nie dość, że i tak nie miałam mamy ani rodzeństwa to tam jeszcze straciłam podwórko i koleżanki. Samochodem o 7 rano do prywatnej szkoły, popołudniu z powrotem i sama w pokoju - tak całe życie. Teraz sobie to odbieram - zachowując się czasem jak dzieciak i np. namawiając mojego chłopaka, żeby grał ze mną w monopoly albo jeździł na rolkach ![]()
... i się rozgadałam ![]()
6 2010-06-01 12:25:12 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-06-01 12:25:26)
hej, u mnie do dziewczyny mówi się "spójrz na potencjalnego teścia, bo to Twój mąż za dzieścia lat".
Ja raczej słyszę wersję "spójrz na teściową, bo taką będziesz mieć żonę" ![]()
Szczerze mówiąc ciężko mi porównać narzeczonego i mojego ojca. Na pierwszy rzut oka diametralnie się różnią. Ale jak się dłużej zastanowić... obydwoje mają wielką cierpliwość do innych i... nic innego nie przychodzi mi do głowy
Tak więc chyba jednak słabo z szukaniem kogoś na wzór
W ogóle moi rodzice to zapaleni sportowcy (obydwoje całą młodość trenowali lekkoatletykę), a ukochany to ich totalne przeciwieństwo
Jeżeli jeszcze lubi latem pograć cobie w siatkówkę lub popływać na basenie, tak wszelakie zawody kompletnie go nie interesują i bardzo słabo zna się na teorii i wszelakich zasadach ![]()
Nie wiem czy jestem jakoś podobna do przyszłej teściowej, ale do babci ukochanego to i owszem
Często nas porównuje i mówi, że mamy takie same poglądy, zachowania lub jakieś dolegliwości ![]()
Mój pierwszy związek był wbrew zasadzie, że kobieta szuka partnera na wzór własnego ojca. Mój ex był raczej jego przeciwieństwem. No i jest ex
Za to w obecnym związku widzę bardzo dużo podobieństw do związku moich rodziców. Mój tata ma super poczucie humoru, w ich małżeństwie to on jest stroną rozładowującą konflikty, ustępuje babie kiedy trzeba lub obraca wszystko w żart
Jest bardzo pracowity - wiecznie coś robi poczynając od porannej kawki dla mamy, żeby sobie mogła w mikrofali odgrzać w czasie, kiedy on jedzie na zakupy... No i jest stroną "grzeczniejszą" - mama sobie czasem imprezuje a tata ją w nocy z imprezki przywozi
.
Nie szukałam partnera pod kątem podobieństwa do rodziców, ale sam się taki znalazł i baaardzo mi to odpowiada
Skoro mój ojciec jest dla mnie ideałem faceta to bardzo fajnie znaleźć wiele z tego ideału we własnym mężczyźnie ![]()
Jeśli powiedzenie agileo się sprawdza, to ja już się bardzo cieszę
Mój teściu to jest taki, że ho ho, przystojniacha niezły ![]()
Patrząc na moją przyszłą teściową, myślę, że jest we mnie kilka cech, które posiada także Ona. Zaś patrząc na mojego tatę i mężczyznę - nie znajduję podobieństwa ![]()
A ja muszę się szczerze przyznać, że charakterem jestem zdecydowanie bliższa mojemu tacie, mama jest ode mnie stanowczo spokojniejsza, mniej wymagająca od życia i przyjmująca wszystko takie jakim jest- czyli moje totalne przeciwieństwo. Teściowej niestety nie miałam możliwości poznać, więc nie mogę ocenić czy mam choć jedną z jej cech. Jeśli natomiast przyjrzeć się mojemu mężowi to jest bardzo podobny do własnego ojca, choć na szczęście nie odziedziczył po nim luzackiego podejścia do życia i kilku innych brzydkich przywar. Za to na pewno starał się przełożyć do naszego domu model małżeństwa swoich rodziców. I bardzo dużo czasu i wysiłku kosztowało mnie przekonanie go, że to była kompletna porażka i pomyłka. Tak więc u nas stwierdzenie, że jesteśmy podobni do rodziców mimo wszystko jednak się nie sprawdza.
Jeśli chodzi o te wszystkie odbicia, to zauważyłam, że mój narzeczony jest młodszą kopią swojego taty, a ja (nie mam pojęcia jak to się dzieje) zachowuję się tak jak jego matka. Ostatnio, przy obiedzie zachciało mi się śmiać, bo nawet usiedliśmy tak jak to mają w zwyczaju jego rodzice...
A ja do swojej mamy podobna charakterem nie jestem raczej do ojca mam mało cierpliwaści i nie wszystkich potrafię zaakceptować a tak też postępuje mama mojego faceta więc jakies podobieństwo chyba jest?no nie wiem ale za to mój S to odbicie i do tego identyczne swojego ojca jak oglądałam zdjęcia jego ojca sprzed 20 lat to bym ich nie rozróżniła, nie dośc że ten sam charakter to jeszcze wygląd.
Podobają mi się faceci podobni do mojego ojca, ale przy wyborze partnera nie kieruję się tym, nie porównuję, przynajmniej nie robię tego celowo. Mam na myśli cechy fizyczne, i wybrane cechy charakteru. Mój ex natomiast ewidentnie próbował upodobnić mnie do swojej matki pod każdym względem.
Rzeczywiście, kiedy się nad tym zastanawiam, cenię sobie w mężczyznach te cechy, które niewątpliwie ma mój ojciec. Mój tata jest osobą bardzo upartą, stanowczą, ale to właściwie on otwierał mnie na świat, na muzykę, wyrabiał gust muzyczny i w dużym stopniu formował światopogląd. Może z tego powodu nigdy nie umiałam się związać z facetami, którzy nie mogli mnie niczego nauczyć, nie pokazali czegoś nowego (nie w sensie materialnym rzecz jasna
) albo - nie daj Boże - nie mieli własnego zdania.
Druga strona tej monety jest taka, że jestem skórą zdjętą z ojca. Kompletnym przeciwieństwem mojej mamy, która jest raczej "słabszą płcią" i ma w sobie ogromnie wiele (nad)wrażliwości.
Co ciekawe, mojego ojca nie było przez kilka lat w moim życiu - a jednak nie mając z nim kontaktu, podobnie jak on zawsze powtarzałam, że chcę być samodzielna, niezależna, że "zrobię sama". W szkole byłam przewodniczącą samorządu - jak kiedyś mój tata. Miałam na pieńku z niektórymi nauczycielami za "otwarte wyrażanie własnego zdania"... I to też mojemu ojcu wydaje się dziwnie znajome ![]()
Teraz trochę wyłamałam się z tej reguły wybierania kopii ojca, bo wydaje mi się niekiedy, że mój Adam ma z nim wspólne tylko dwie rzeczy - samodzielność i mnie ![]()
Ja z całą pewnością szukam w swoim partnerze kilku bardzo ważnych cech, które posiada mój ojciec: zaradności przede wszytskim, ale mój partner nie posiada niestety wszystkich z tych kilku pożądanych zalet, co powiem szczerze bardzo mi przeszkadza. Ja natomiast nie chcę nawet trochę być jak jego matka.
tak chcę faceta o podobnym charakterze do mojego taty. póki co ani jeden nie był podobny dlatego może moje związki się rozpadały. bo ciągle czegoś mi jednak brakowało. jak nie bezpieczeństwa to czułości to rozmawiania to zainteresowania to wspólnych celów do realizowania itp.
oczekuje partnerstwa i WZAJEMNEGO oddania i dbania o związek a nie że ja ciągle daje.......
mój tata jest taką właśnie osobą. bardzo dba o mamę i jak już kiedyś wspomniałam, razem urządzają sobie wycieczki kupuje jej kwiaty bez okazji za to że jest (ale nie tak często), i oglądając tv musi ją trzymać albo za rękę albo za kolano, jak on to mówi wtedy czuje się bezpieczny i spokojny ![]()
Na razie nie, może to wyjdzie później, ale na moment obecny niczym nie przypomina swoich rodziców. Nie jest ani zakręcony jak matka ani pedantyczny jak ojciec. Za to ja moich rodziców charakterem przypominam bardzo. ![]()
Myślę, że z wyjątkiem sytuacji patologicznych (wychowanie w rodzinie dysfunkcyjnej) każdy szuka w swoim przyszłym partnerze tego, co znane. W końcu to w domu rodzinnym poznaje model roli kobiety i model roli mężczyzny. Nie chcę przez to powiedzieć, że pragnie za żonę kopię swojej matki, albo za męża dokładne odwzorowanie ojca. Ma w sobie obraz "przesiany", to znaczy zachowuje to, co mu w rodzicu odpowiada i za co go kocha, a odrzuca wszystko to, co go drażni i denerwuje. Ja, na przykład, jestem równie energiczna, jak moja teściowa, chętnie organizuję wyjazdy, spotkania etc., ale ZNACZNIE mniej gadam
Słowotoku swojej matki mój ślubny nie cierpi organicznie!
Mówi się, że każdy szuka swojej drugiej połówki, czyli tak, jakby dopełnienia siebie. Być może jest tak, że nawet nie uświadamiamy sobie, w jak dużym stopniu nasza brakująca połówka jest zdeterminowana przez nasze pochodzenie, wychowanie, rodzinne wzorce.
mój tata jest taką właśnie osobą. bardzo dba o mamę i jak już kiedyś wspomniałam, razem urządzają sobie wycieczki kupuje jej kwiaty bez okazji za to że jest (ale nie tak często), i oglądając tv musi ją trzymać albo za rękę albo za kolano, jak on to mówi wtedy czuje się bezpieczny i spokojny
Piękne.
Mój, niestety, zniknął z naszego (mamy i mojego) życia, gdy miałam 6 lat. Zdecydowanie nie takiego mężczyzny szukałam. Tak więc biorąc pod uwagę mój wcześniejszy post, wpisuję się w kategorię "rodzina dysfunkcyjna" i nie mogę być dobrym przykładem tematu omawianego w tym wątku ![]()