Czym wasz facet zajmuje się w domu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

Temat: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Cześć dziewczyny. Chciałabym zapytać jak wygląda podział obowiązków w waszych relacjach przy wspólnym mieszkaniu. Jestem w swoim 1 związku w życiu już od 9 lat, ja mam 25, on 27. Mieszkamy razem od 2 lat. Nigdy nie miałam siebie za perfekcjonistkę czy osobę, która nadmiernie dba o porządek. Ale wydawało mi się to logiczne, że jako dorośli ludzie na swoim, po powrocie z pracy nie leżymy na kanapie cały dzień. Trzeba zrobić obiad, ogarnąć, pójść na zakupy itd. tak wygląda dorosłe życie. A więc po pracy rzeczywiście gotujemy, to on robi zakupy bo robi je w trakcie pracy, potem zmywaniem dzielimy się na pół ale na tym kończy się - w jego mniemaniu - ilość obowiazków domowych. Chodzi jeszcze do piekarni (ale mamy pod domem 24h a i tak wychodzi na papierosa) i to on wynosi śmieci.
Sporadycznie wstawi pranie, gdy juz mu brakuje bielizny, ale tylko białe lub czarne. Żaden koc, pościel, ręczniki itd. nie wchodzą w grę. Nie przemyje zlewu, nie umyje prysznica, lodówki, kuchenki, okien, nie zmieni firanek, nie poukłada ubrań (swoich), albo nawet swoich rzeczy w szafkach. Jak coś przynosi nowego, to po prostu kładzie na stole i liczy że magicznie znajdzie swoje miejsce czytaj ja znajdę na to miejsce.
Co tydzień sprzątamy tak generalnie czyli jego rolą jest wtedy odkurzenie i umycie podłóg. I tak oto zawsze moją rolą jest cała reszta, ktorej on nie dostrzega tj. zmienić tą pościel, firanki, poukładać pierdoły w mieszkaniu, podlać kwiatki, umyć blaty, akcesoria, całą łazienkę czy pranie. Gdy proszę go o coś więcej, to odmawia. Dochodzi do kłótni, uważa że on nie ma potrzeby o to zadbać. Że jest ok jak jest. Gdy wracamy skądś i mamy bałagan, ja nie potrafię tak po prostu usiąść i leżeć resztę dnia, tylko biorę się za ogarnianie. On w tym momencie nie chce bo potrzebuje odpocząć, no ok. to pytam czy możemy się podzielić obowiązkami, on mi powie co chce zrobić potem, a czym mam zająć się ja, to odpowiada mi że ogarnie to co uważa za słuszne.
Ja się denerwuję, bo mam wrażenie jakby całe moje życie kręciło się wokół sprzątania. On jest gigantycznym bałaganiarzem i np. po zrobieniu kolacji nie ogarnie blatu od razu po sobie. Po przyniesieniu czegoś też tego nie odniesie na miejsce, tylko położy w przedpokoju. Po powrocie z siłowni nie rozpakuje torby, tylko rzuci też tak i leży pod nogami. Gdyby dbał o czystość od razu po sobie, to wydaje mi się że nie musielibyśmy potem aż tyle czasu spędzać na porządkach. Czuję się aż dziwnie rozmawiając o tym, bo gdy mieszkałam wcześniej z rodzicami nie mialam takich problemów-ja nawet nie odczuwałam, że sprzątam, to po prostu robiło się automatycznie po powrocie do domu i nie było to przedmiotem jakichś głębszych rozważań.
Dla mnie to absurdalne by dorosły człowiek aż tyle czasu musiał spędzać na odpoczynku, i każda aktywność w domu była dla niego taką katorgą. Dodam że ma pracę lekką fizycznie i nie pracuje nawet 8h.
Jak to wygląda u was? czy wasi mężczyźni też mają mniej obowiązków domowych np. kosztem czegoś innego, czyli to oni ciężej i dłużej pracują ale bardziej wspierają budżet domowy, albo to oni zajmują się naprawami w domu, albo zawsze sami gotują itd? Bo przyznam, że z tego powodu rozważam już rozstanie. Mam wrażenie, jakby był dalej dzieckiem, które liczy, że mama powie co i jak albo sama ogarnie za niego, a on będzie mógł sobie leżeć na kanapie. W dodatku nie ma żadnego hobby, zainteresowań ktore wykonuje po pracy. on po prostu leży albo pójdzie ze mną na siłownie jak go namówię.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Mój mąż w domu robi aktualnie wszystko, bo ja zajmuję się nieodkładalnym dzieckiem. Jak bylam w ciązy to tez robił wszystko. Wcześniej bylo na pól.

3

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Ja w domu robię zakupy/sprzątam kuchnie/  codziennie gotuje, w tym przyrządzam śniadania i gotuje na jakieś spotkania w większym gronie (urodziny/święta itp)
Żona pierze i sprząta resztę domu.
12 letni syn sprząta taras i dba o segregowanie śmieci w domu.

Najpierw chciałem ci zaproponować taki ścisły podział obowiązków.
Ale doszedłem do wniosków, że z tym bałaganiarzem i tak sie wykończysz.
Oczywista oczywistością jest to, że sie po sobie sprząta.
Nie wyobrażam sobie, gdy wracam z treningu kolarskiego, ściągnąć ciuchy, i zostawić w pokoju, bo niech se leża, komu to przeszkadza.
Tylko albo wrzucam od razu do pralki gdy tak powie żona, albo segreguje w odpowiednim pojemniku na pranie.

Wyobrażasz sobie, co by sie stało gdyby pojawiło sie dziecko?
I on "nie miał ochoty" albo "nie przeszkadzało mu" to wszystko związane z higiena niemowlaka?
Wszystko spadło by na twoja głowę.

4

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Nie ma znaczenia jak mają inni, bo każdy ma inne wymagania i przyzwyczajenia. Ważne, że Tobie nie odpowiada bałaganiarstwo partnera.

Są tacy co niewiele robią, inni wręcz przeciwnie. To sie wynosi z domu, chociaż są kobiety, które od początku potrafią ustawić tak faceta, że wszystko robi w domu, co ona zechce.
Twój widać wyjątkowo leniwy i raczej tego nie zmienisz, pozostaje zaakceptować lub zatrudnić pomoc domową.
Bo zrywać wieloletni związek przez bałaganiarstwo, to ryzykowny krok big_smile

5

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Mój partner odkurza, myje podłogi, kosi trawę, zmienia pościel, sprząta łazienkę, robi kawę. Rzadko prasujemy, ale jak trzeba, to też prasuje partner. Do tego pilnuje rachunków i ogólnie jest bardziej od "załatwiania spraw". Częściej też robi za kierowcę i sprząta auta.
Ja gotuję, robię pranie i składam potem ciuchy wyjęte z suszarki, ogarniam kuchnię, wstawiam zmywarkę, sprzątam kuwety i ogólnie bardziej ogarniam koty (zamówić jedzenie, weterynarz, pazury itd.). Częściej też robię takie mniej regularne rzeczy, typu umyć lustra, kosze na śmieci, szafki, no, co tam się nawinie, chyba że zbierze się tego więcej, wtedy część zostawiam partnerowi. Jak coś większego trzeba kupić, to ja szukam i zamawiam.
Większe porządki, mycie okien, sprzątanie "po wierzchu", zakupy robimy razem (ale listę robię ja! wink), śmieci wynosimy przy okazji.

Wychodzi chyba podobnie, z tym że ja robię więcej a krócej codziennie, a on ma rzadziej, ale więcej roboty. Zresztą to też nie jest sztywne, jak jedno nie ma czasu, to robi drugie.

6

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Pierwszy raz słyszę, żeby ktoś wymieniał firanki, albo mył okna co tydzień. Nawet moja pedantyczna teściowa tego nie robi.

Ciuchy po treningu najpierw powinny wyschnąć, żeby nie stęchły w koszu lub pralce. To samo z innymi rzeczami, które są przepocone.

No to skoro się jednak dzielicie obowiązkami , to o co masz pretensje? Że robi to w swoim tempie, a nie wtedy, kiedy ty tego chcesz?

Moja babcia miała podobnie do ciebie - wiecznie ganiała na szczocie i ze szmatką w ręku, ale to było u niej psychiczne. Moja matka jest pracoholiczką - sprząta grunownie, ale tylko w soboty. W tygodniu jest w pracy. NIe ma znaczenia ile faktycznie pracuje, po prostu mentalnie ma tryb praca od poniedziałku do piątku.

Ja się podzieliłem z żoną - ona gotuje i zajmuje sie roślinami, a ja sprzątam i nosze zakupy. Zajmuje sie jeszcze psem (spacery, mycie, strzyżenie itp), naprawami, wynoszeniem śmieci i tak dalej. Ona z kolei potrafi świetne promki i okazje wyszukać.

Podział obowiązków nie zawsze musi być równy.

7

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Polina13579 napisał/a:

Cześć dziewczyny. Chciałabym zapytać jak wygląda podział obowiązków w waszych relacjach przy wspólnym mieszkaniu. Jestem w swoim 1 związku w życiu już od 9 lat, ja mam 25, on 27. Mieszkamy razem od 2 lat. Nigdy nie miałam siebie za perfekcjonistkę czy osobę, która nadmiernie dba o porządek. Ale wydawało mi się to logiczne, że jako dorośli ludzie na swoim, po powrocie z pracy nie leżymy na kanapie cały dzień. Trzeba zrobić obiad, ogarnąć, pójść na zakupy itd. tak wygląda dorosłe życie. A więc po pracy rzeczywiście gotujemy, to on robi zakupy bo robi je w trakcie pracy, potem zmywaniem dzielimy się na pół ale na tym kończy się - w jego mniemaniu - ilość obowiazków domowych. Chodzi jeszcze do piekarni (ale mamy pod domem 24h a i tak wychodzi na papierosa) i to on wynosi śmieci.
Sporadycznie wstawi pranie, gdy juz mu brakuje bielizny, ale tylko białe lub czarne. Żaden koc, pościel, ręczniki itd. nie wchodzą w grę. Nie przemyje zlewu, nie umyje prysznica, lodówki, kuchenki, okien, nie zmieni firanek, nie poukłada ubrań (swoich), albo nawet swoich rzeczy w szafkach. Jak coś przynosi nowego, to po prostu kładzie na stole i liczy że magicznie znajdzie swoje miejsce czytaj ja znajdę na to miejsce.
Co tydzień sprzątamy tak generalnie czyli jego rolą jest wtedy odkurzenie i umycie podłóg. I tak oto zawsze moją rolą jest cała reszta, ktorej on nie dostrzega tj. zmienić tą pościel, firanki, poukładać pierdoły w mieszkaniu, podlać kwiatki, umyć blaty, akcesoria, całą łazienkę czy pranie. Gdy proszę go o coś więcej, to odmawia. Dochodzi do kłótni, uważa że on nie ma potrzeby o to zadbać. Że jest ok jak jest. Gdy wracamy skądś i mamy bałagan, ja nie potrafię tak po prostu usiąść i leżeć resztę dnia, tylko biorę się za ogarnianie. On w tym momencie nie chce bo potrzebuje odpocząć, no ok. to pytam czy możemy się podzielić obowiązkami, on mi powie co chce zrobić potem, a czym mam zająć się ja, to odpowiada mi że ogarnie to co uważa za słuszne.
Ja się denerwuję, bo mam wrażenie jakby całe moje życie kręciło się wokół sprzątania. On jest gigantycznym bałaganiarzem i np. po zrobieniu kolacji nie ogarnie blatu od razu po sobie. Po przyniesieniu czegoś też tego nie odniesie na miejsce, tylko położy w przedpokoju. Po powrocie z siłowni nie rozpakuje torby, tylko rzuci też tak i leży pod nogami. Gdyby dbał o czystość od razu po sobie, to wydaje mi się że nie musielibyśmy potem aż tyle czasu spędzać na porządkach. Czuję się aż dziwnie rozmawiając o tym, bo gdy mieszkałam wcześniej z rodzicami nie mialam takich problemów-ja nawet nie odczuwałam, że sprzątam, to po prostu robiło się automatycznie po powrocie do domu i nie było to przedmiotem jakichś głębszych rozważań.
Dla mnie to absurdalne by dorosły człowiek aż tyle czasu musiał spędzać na odpoczynku, i każda aktywność w domu była dla niego taką katorgą. Dodam że ma pracę lekką fizycznie i nie pracuje nawet 8h.
Jak to wygląda u was? czy wasi mężczyźni też mają mniej obowiązków domowych np. kosztem czegoś innego, czyli to oni ciężej i dłużej pracują ale bardziej wspierają budżet domowy, albo to oni zajmują się naprawami w domu, albo zawsze sami gotują itd? Bo przyznam, że z tego powodu rozważam już rozstanie. Mam wrażenie, jakby był dalej dzieckiem, które liczy, że mama powie co i jak albo sama ogarnie za niego, a on będzie mógł sobie leżeć na kanapie. W dodatku nie ma żadnego hobby, zainteresowań ktore wykonuje po pracy. on po prostu leży albo pójdzie ze mną na siłownie jak go namówię.

Bardzo ciekawy temat!

Ogolnie moj maz jest kochany ale pochodzi z rodziny w ktorej dalej jest przekonanie ze zajmowanie sie domem to rola kobiety.. uwazam ze to niesprawiedliwe gdy oboje sporo pracuje.. nawet zdarzaja sie takie uszczypliee komentarze ze strony rodziny.. poradzcie

8

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Ja, facet.
W ciągu tygodnia pracuję, w soboty i niedziele sprzątam. Generalnie moja żona nie ma poczucia obowiązku, jak nie posprzątam to wszystko przykryje gruba warstwa brudu, i nawet jak się podłoga zacznie lepić, będzie trzeba przeskakiwać przez zabawki, czy ze śmietnika zaczną wychodzić robaki - to żona nie poczuwa się do sprzątania.
Wiem bo zrobiłem 3 tygodniowy strajk i nie sprzątałem, było gorzej niż źle.
Postanowiłem sprawdzić czy może zajmowanie się dwójką dzieci jest trudne i tak pochłaniające. Nie jest, można posprzątać, zajmując się dziećmi i do tego świetnie się bawić. To było dla mnie jak wakacje.
Teraz całkiem poważnie rozważam wysłanie żony do pracy i zostanie kurem domowym.

9

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Temat rzeka. Dużo można pisać.
Mieszkasz z nim już dwa lata, a jesteście razem lat dziewięć.
Oboje jesteście bardzo młodymi ludźmi, na szczęście nie macie jeszcze dziecka, chociaż nie do końca tak jest, bo Ty masz w domu dziecko, które na dodatek jest krabrne.
Zanim on wyskoczy z krótkich spodenek mogą minąć lata, a tak naprawdę tacy ludzie w ogóle się nie zmieniają.
Macie po prostu inne priorytety.
Wasze wizje i oczekiwania nigdy się ze sobą nie zetkną.
Gdy pojawi się na świecie Wasze dziecko będziesz miała istny krzyż pański, bo o wszystkie będziesz musiała się wykłócać, pokazywać palcem, ci trzeba zrobić, a i tak zawsze będziesz miała wrażenie, że wykonujesz syzyfowa pracę.
Masz teraz dobry czas na to, by usiąść i na spokojnie rozważyć, czy rzeczywiście lubisz mieszkać z nim pod jednym dachem.
Bo człowiek musi lubić mieszkać z dans osobą.
Inny układ jest absurdem, gdyż Twoja frustracja będzie rosła, a Ty na samą myśl powrotu do domu będziesz miała odruch wymiotny.
Nie wyrobisz jako etatowa sprzątaczka i specjalistka  od innych robót w domu, gdzie na dodatek nawet nie będziesz darmowa, gdyż za " zaszczyt" bycia domowym robotem jeszcze będziesz musiała płacić, bo pracować zawodowo też przecież będziesz.
To już lepiej zatrudnić się u kogoś jako służąca do robót wszelakich i dostawać pensję, a nie tyrać dopłacając komuś do interesu.
Oboje posiadacie zupełnie inną kulturę osobistą.
Nie wytrzymasz tego na dłuższą metę, a gdy pojawi się dziecko w Waszym domu będą wieczne kłótnie.
I tak się rozstaniecie, no chyba że z czasem obniżysz własne standardy czystości i ładu w domu, co vw sumie też jest możliwe.
Można bowiem podejść do tego problemu tak, że " ok, i tak niczego go nie nauczę, ale co mi przeszkadza, bałagan w domu? To tylko taki artystyczny nieład" i mieć faceta w zamian za zrezygnowanie ze swojej wrażliwości estetycznej.
Tylko czy będziesz szczęśliwa?
Ja osobiście bardzo w to wątpię.
Musisz się porządnie zastanowić, na ile spraw uodpornić się, no autorko COŚ ZA COŚ.

10

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Co najmniej połowa z rzeczy, które wymieniła Autorka, nie jest żadnym domowym obowiązkiem, tylko jej osobistym kaprysem.
Czy np. kwiatki, do których podlewania facet się nie garnie, to był jego pomysł? - zgaduję, że nie. Gdybyś je wywaliła , nawet by nie zauważył; z pewnością zaś nie żałował. Tak samo kompulsywna wymiana firanek (by nie rzec: firanki w ogóle...).

Gdyby on miał takie podejście do życia jak Ty, to powinien mieć pretensje, że nie wymieniasz świec w samochodzie co tydzień, bo JEGO zdaniem to może być obowiązek....

Ogólnie szacun dla faceta za cierpliwość. Jak by mi ktoś stale truł, że jakieś bzdurne, nikomu do nicego niepotrzebne czynności są ważniejsze niż fajne spędzanie czasu i życia, to by mnie chuj strzelił.

11

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
noben napisał/a:

Co najmniej połowa z rzeczy, które wymieniła Autorka, nie jest żadnym domowym obowiązkiem, tylko jej osobistym kaprysem.
Czy np. kwiatki, do których podlewania facet się nie garnie, to był jego pomysł? - zgaduję, że nie. Gdybyś je wywaliła , nawet by nie zauważył; z pewnością zaś nie żałował. Tak samo kompulsywna wymiana firanek (by nie rzec: firanki w ogóle...).

Gdyby on miał takie podejście do życia jak Ty, to powinien mieć pretensje, że nie wymieniasz świec w samochodzie co tydzień, bo JEGO zdaniem to może być obowiązek....

Ogólnie szacun dla faceta za cierpliwość. Jak by mi ktoś stale truł, że jakieś bzdurne, nikomu do nicego niepotrzebne czynności są ważniejsze niż fajne spędzanie czasu i życia, to by mnie chuj strzelił.

Nie wyobrażam sobie jak mogłabym siedzieć spokojnie na tyłku i fajnie spędzać z dana osoba czas mając z tyłu głowy, że dopiero co posprzątałam, a przyszedł koleś i tu coś położył, tam rzucił łachy albo na środku przedpokoju leżą jego śmierdzące wielkie buciory i właśnie już mości sobie gniazdo by uwalić się na kanapie, bo on będzie ofpoczywal po pracy, która skończył już o 14-tej, a fizycznie przecież sur nie narobił i generalnie ma lekką pracę.
Oj, Noben.
Ci ludzie absolutnie do siebie nie pasują i jedynie męczą się że sobą. Na pewno łączy ich uczucie, wieloletnie przyzwyczajenie itd, jednak do życia razem pod jednym dachem po prostu się nie nadają.

12

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Tak jak widać i kobiety mają sprzątanie w tyle...
Dlatego trzeba starać się wypracowywać kompromis.
Myślę że u autorki uczucie odjechało, bo naraz wszystko inaczej widzi, jak spadły różowe okulary po zamieszkaniu razem, nawet brak hobby teraz wyszedł...

Znam przypadek, gdzie 20-latka zaszła w ciążę, mąż zakochany po uszy, w tym samym wieku, więc od początku tak go ustawiła, że on mimo pracy i studiów sam głównie sprzątał, z myciem lodówki włącznie, nawet sama mówiła, żeby nie dzieci, to by ją zostawił. Ona w tym czasie nie pracowała, bo wychowywała dzieci, on też się nimi dużo zajmował.
Po 10 latach wymieniła go na nowy model i to on wyniósł się z mieszkania, do którego wprowadził się kochanek.
Dodam, że to bardzo przystojny, wykształcony facet, ona bardzo przeciętna.

Wiele ważniejszych spraw jest w związku niż sprzątanie...

Dlatego trzeba się zastanowić czy warto zmieniać życie, bo partner za mało przykłada się do porządku, bo można wpaść z deszczu pod rynnę...

13

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Temat wręcz sensacyjny z pewnego powodu: po raz pierwszy chyba otwieram szeroko oczy widząc co napisała Ulle, tymczasem Wieka... Wieka, jak ty mnie zaimponowałaś w tym momencie big_smile

14 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-10 08:26:46)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Aaaa.. znam takiego faceta, co nie potrafi wbić przyslowiowego gwoździa, ja nie wiem jak ta żona z nim wytrzymuje...

I też taką, i to z wyższym wykształceniem, która nie skalała się sprzątaniem, robił to mąż, a i tak wszystko w domu się kleiło tongue  Żyli bardzo zgodnie...

Dlatego też istotne jest co nas irytuje i nie możemy sobie z tym poradzić, więc trzeba na coś się zdecydować...

15

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
wieka napisał/a:

Aaaa.. znam takiego faceta, co nie potrafi wbić przyslowiowego gwoździa, ja nie wiem jak ta żona z nim wytrzymuje...

No, moja na szczęście wie że potrafię w tej tematyce znacznie więcej niż wbic gwózdz. I w kilku innych dziedzinach też wink

wieka napisał/a:

Dlatego też istotne jest co nas irytuje i nie możemy sobie z tym poradzić, więc trzeba na coś się zdecydować...

Też prawda, moja nie jest pedantką big_smile Ale jednak lepiej jej idzie sprzątanie, za to ja lepiej gotuję big_smile

16 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-07-10 08:55:49)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Temat wręcz sensacyjny z pewnego powodu: po raz pierwszy chyba otwieram szeroko oczy widząc co napisała Ulle, tymczasem Wieka... Wieka, jak ty mnie zaimponowałaś w tym momencie big_smile

Ale dlaczego zrobiłeś wielkie oczy?
Chyba nie dlatego, że aż tak bardzo jestes ze mną zgodny?
Domyślam się, że raczej wprost przeciwnie.

Mieszkanie z kimś pod jednym dachem, to nie jest tylko pasmo wielkiej radości i spełnienia.
Generalnie ciężko jest z kimś się dopasować.
Mówi się o tym, że ludzie muszą się ze sobą dotrzeć. I faktycznie tak jest.
Czasem udaje się ludziom dotrzeć i dwie strony nieźle funkcjonują, ale bywają przypadki, a jest ich większość, że nawet gdybyś fikal koziołki i stawał na rzęsach, to i tak nie ma szans na wzajemne dotarcie się.
Bo tak ogromne są różnice, że nie da się ich przeskoczyć.
Tu mamy dziewczynę, która ma wielką wrażliwość estetyczną, jest pracowita i z domu rodzinnego wyniosła określone standardy, jak należy prowadzić dom.
Tymczasem jej facet ma zupełnie odmienne w tym zakresie poglądy i raczej nie widzi potrzeby, by docierać się z dziewczyną.
Coś tam u niego utargowala, ale to wszystko jest wymuszone, wyciśnięte na siłę, gdyż on takich potrzeb nie posiada.
Wystarczy że dziewczyna wyjedzie na kilka dni, a ich mieszkanie zarośnie brudem i wylęgną się karaluchy.
No czasem po prostu nie da się z kimś dogadać w kwestiach aż tak spornych.

Albo człowiek musi się poddać czyli sam sobie musi sprać mózg ( pogodzić się po prostu z tym, że żyje z takim człowiekiem), albo pizdnac całym interesem i pójść swoją drogą.

17

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
ulle napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Temat wręcz sensacyjny z pewnego powodu: po raz pierwszy chyba otwieram szeroko oczy widząc co napisała Ulle, tymczasem Wieka... Wieka, jak ty mnie zaimponowałaś w tym momencie big_smile

Ale dlaczego zrobiłeś wielkie oczy?
Chyba nie dlatego, że aż tak bardzo jestes ze mną zgodny?
Domyślam się, że raczej wprost przeciwnie.

Mieszkanie z kimś pod jednym dachem, to nie jest tylko pasmo wielkiej radości i spełnienia.
Generalnie ciężko jest z kimś się dopasować.
Mówi się o tym, że ludzie muszą się ze sobą dotrzeć. I faktycznie tak jest.
Czasem udaje się ludziom dotrzeć i dwie strony nieźle funkcjonują, ale bywają przypadki, a jest ich większość, że nawet gdybyś fikal koziołki i stawał na rzęsach, to i tak nie ma szans na wzajemne dotarcie się.
Bo tak ogromne są różnice, że nie da się ich przeskoczyć.
Tu mamy dziewczynę, która ma wielką wrażliwość estetyczną, jest pracowita i z domu rodzinnego wyniosła określone standardy, jak należy prowadzić dom.
Tymczasem jej facet ma zupełnie odmienne w tym zakresie poglądy i raczej nie widzi potrzeby, by docierać się z dziewczyną.
Coś tam u niego utargowala, ale to wszystko jest wymuszone, wyciśnięte na siłę, gdyż on takich potrzeb nie posiada.
Wystarczy że dziewczyna wyjedzie na kilka dni, a ich mieszkanie zarośnie brudem i wylęgną się karaluchy.
No czasem po prostu nie da się z kimś dogadać w kwestiach aż tak spornych.

Albo człowiek musi się poddać czyli sam sobie musi sprać mózg ( pogodzić się po prostu z tym, że żyje z takim człowiekiem), albo pizdnac całym interesem i pójść swoją drogą.

Tutaj jednak zgodzę się (wiem, to rzadkie big_smile ) z Wieką: są znacznie poważniejsze powody rozstań; do tego stopnia że w razie rozstania autorka ma naprawdę spore szanse że kolejny partner będzie mieć jakąś znacznie cięższą do przeskoczenia wadę wink

18

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Moj partner w zasadzie wszystko robi sam-nie wyreczam go w niczym, ale on tak nauczony,bo jak byl pelnoletni to rodzice mu kazali sie usamodzielnic. Ja tylko obiady gotuje,a tak kazdy sprzata po sobie. Nawet dzieciaki nasze wiedza,ze maja zostawiony po sobie syf sprzatnac corka ma 10 lat,a syn partnera 11

19

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Dobrze jak wzajemnie się uzupełniamy, bo sztywny podział obowiązków, nakazy, zakazy, przynoszą odwrotny skutek.
Powinniśmy sobie pomagać, w zależności  ile kto ma wolnego czasu, ale wiadomo, że bywa różnie.
Potrzebna też jest dyplomacja, bo jak autorka rozkazującym tonem artykułuje swoje wymagania...
Do tego ciekawe jak układa im się życie seksualne, bo to wbrew pozorom przekłada się również na pomoc w domu/sprzątanie big_smile

20

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
noben napisał/a:

Co najmniej połowa z rzeczy, które wymieniła Autorka, nie jest żadnym domowym obowiązkiem, tylko jej osobistym kaprysem.
Czy np. kwiatki, do których podlewania facet się nie garnie, to był jego pomysł? - zgaduję, że nie. Gdybyś je wywaliła , nawet by nie zauważył; z pewnością zaś nie żałował. Tak samo kompulsywna wymiana firanek (by nie rzec: firanki w ogóle...).

Gdyby on miał takie podejście do życia jak Ty, to powinien mieć pretensje, że nie wymieniasz świec w samochodzie co tydzień, bo JEGO zdaniem to może być obowiązek....

Ogólnie szacun dla faceta za cierpliwość. Jak by mi ktoś stale truł, że jakieś bzdurne, nikomu do nicego niepotrzebne czynności są ważniejsze niż fajne spędzanie czasu i życia, to by mnie chuj strzelił.

Z tym się zgadzam. Też bym się irytowała, gdyby partner wymyślił sobie firanki, które miałyby zwiększyć listę moich obowiązków. Dziwi mnie też, że autorkę drażni bałagan w szafkach z rzeczami faceta - co jej do tego, czy składa gacie od linijki czy tworzy z nich malowniczy kłąb?

Natomiast denerwowałoby mnie rozrzucanie wszystkiego, gdzie popadnie, jeśli nigdy by tego nie zbierał. Ta torba z siłowni czy zakupy postawione byle gdzie, no, jeśli siada i za jakiś czas to ogarnia, to spoko, ale jeśli to działa na zasadzie "przyniosłem, odłożyłem, reszta należy do Ciebie", to jakoś nie bardzo.

No i też zastanawia mnie opis sprzątania:

Co tydzień sprzątamy tak generalnie czyli jego rolą jest wtedy odkurzenie i umycie podłóg. I tak oto zawsze moją rolą jest cała reszta, ktorej on nie dostrzega tj. zmienić tą pościel, firanki, poukładać pierdoły w mieszkaniu, podlać kwiatki, umyć blaty, akcesoria, całą łazienkę czy pranie. Gdy proszę go o coś więcej, to odmawia.

Nie wiem, jak wygląda wtedy ich mieszkanie, ale u nas to odkurzanie i mycie podłóg zajmuje mniej więcej tyle czasu co pozostałe rzeczy wymienione przez autorkę, minus kwiatki i firanki, bo nie mamy. Może u nas dłużej, bo koty, więc kłaki, ale też bez przesady, ile tych pierdół do zebrania może być, żeby zajmowało to tak długo? Mycie blatów itd. to też już nie dzikie szorowanie przecież, puszczenie prania zajmuje, hm... minutę? Dwie? No, chyba że mieszkają w mikro kawalerce, gdzie odkurzenie i umycie podłóg zajmuje pięć minut. Albo - że ten facet faktycznie tyle rzeczy rozpierdziela po mieszkaniu, że ułożenie ich trwa wieki.

21 Ostatnio edytowany przez noben (2023-07-10 10:04:26)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

@ ulle
Ja o chlebie, Ty o niebie.

Dla sensu tej dyskusji fundamentalne jest ustalenie co jest OBOWIĄZKIEM - czyli czynnością obiektywnie konieczną do wykonania, a UPODOBANIEM czyli subiektywną potrzebą danej osoby.

Dopiero potem można iść dalej. Tymczasem Ty od razu o docieraniu.

Dopóki Autorka nie zrozumie, że jej przyzwyczajenia i upodobania są tylko jej przyzwyczajeniami i upodobaniami, dopóty nie osiągnie porozumienia z ŻADNYM wspólokatorem.
Tu nawet nie chodzi o tego czy innego faceta. Nie ma takiej opcji, żeby dwoje ludzi identycznie postrzegało świat.
Dlatego najpierw trzeba przyjąć do wiadomości, że drugi człowiek ma inne priorytety. Nie gorsze, nie lepsze, ale po prostu inne.

22

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
noben napisał/a:

@ ulle
Ja o chlebie, Ty o niebie.

Dla sensu tej dyskusji fundamentalne jest ustalenie co jest OBOWIĄZKIEM - czyli czynnością obiektywnie konieczną do wykonania, a UPODOBANIEM czyli subiektywną potrzebą danej osoby.

Dopiero potem można iść dalej. Tymczasem Ty od razu o docieraniu.

Dopóki Autorka nie zrozumie, że jej przyzwyczajenia i upodobania są tylko jej przyzwyczajeniami i upodobaniami, dopóty nie osiągnie porozumienia z ŻADNYM wspólokatorem.
Tu nawet nie chodzi o tego czy innego faceta. Nie ma takiej opcji, żeby dwoje ludzi identycznie postrzegało świat.
Dlatego najpierw trzeba przyjąć do wiadomości, że drugi człowiek ma inne priorytety. Nie gorsze, nie lepsze, ale po prostu inne.

To Ty piszesz o niebie.
Uważasz, że ja takich spraw, jakie Ty opisałeś nie rozumiem?
Nie urwałam się z choinki, żebym do tej pory nie zauważyła, iż ludzie różnią się od siebie i mają inne standardy, priorytety, do czego mają prawo.

Tylko jaka to niby korzyść ma mieć z tego autorka?
A jej facet jaka ma mieć z tego korzyść?
Ona będąc taka uświadomiona ma pogodzić się z syfem, który za kogoś sprząta?
Ma pogodzić się zaprzeczając swoim potrzebom, bo taka z niej wielce wyrozumiała istotka?
To samo działa w drugą stronę - ten facet ma nagle zasuwać po chałupie jak robót, bo taki zrobił się empatyczny i wyrozumiały dla potrzeb dziewczyny?

No przecież to kompletny absurd.

Ja na przykład lubię porządek w domu, roboty się nie boję i odkąd sięgam pamięcią zawsze dbałam o czystość.
Tylko w posprzątany czystym domu moja wrażliwość estetyczną ma się dobrze.
Byłam taka, jestem taka i taka pozostanę.

Przerabiałam już w życiu niechluja j póki co, jeszcze przez chwilę, jednak od ponad roku przerabiam kolejnych.
Noben przy całym moim zrozumieniu upodobań innych ludzi i znajomości życia, uwierz mi, zwyczajnie po ludzku czasem rzygać mi się chce.
A najgorsza jest ta bezradność.

Autorka zrobi, co zechce. Może zrezygnuje z częstego mycia okien czy prania firanek, ale czy na pewno będzie czuła się z tym dobrze?
Ten facet może i zwlecze się z kanapy, żeby zrobić coś więcej, ale czy będzie czuł się z tym dobrze?
I właśnie, jak najbardziej ten wątek dotyczy docierania się ludzi, którzy postanowili mieszkać pod jednym dachem i nie xyc jak pies z kotem.

23 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-10 10:35:46)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
ulle napisał/a:
noben napisał/a:

@ ulle
Ja o chlebie, Ty o niebie.

Dla sensu tej dyskusji fundamentalne jest ustalenie co jest OBOWIĄZKIEM - czyli czynnością obiektywnie konieczną do wykonania, a UPODOBANIEM czyli subiektywną potrzebą danej osoby.

Dopiero potem można iść dalej. Tymczasem Ty od razu o docieraniu.

Dopóki Autorka nie zrozumie, że jej przyzwyczajenia i upodobania są tylko jej przyzwyczajeniami i upodobaniami, dopóty nie osiągnie porozumienia z ŻADNYM wspólokatorem.
Tu nawet nie chodzi o tego czy innego faceta. Nie ma takiej opcji, żeby dwoje ludzi identycznie postrzegało świat.
Dlatego najpierw trzeba przyjąć do wiadomości, że drugi człowiek ma inne priorytety. Nie gorsze, nie lepsze, ale po prostu inne.

To Ty piszesz o niebie.
Uważasz, że ja takich spraw, jakie Ty opisałeś nie rozumiem?
Nie urwałam się z choinki, żebym do tej pory nie zauważyła, iż ludzie różnią się od siebie i mają inne standardy, priorytety, do czego mają prawo.

Tylko jaka to niby korzyść ma mieć z tego autorka?
A jej facet jaka ma mieć z tego korzyść?
Ona będąc taka uświadomiona ma pogodzić się z syfem, który za kogoś sprząta?
Ma pogodzić się zaprzeczając swoim potrzebom, bo taka z niej wielce wyrozumiała istotka?
To samo działa w drugą stronę - ten facet ma nagle zasuwać po chałupie jak robót, bo taki zrobił się empatyczny i wyrozumiały dla potrzeb dziewczyny?

No przecież to kompletny absurd.

Ja na przykład lubię porządek w domu, roboty się nie boję i odkąd sięgam pamięcią zawsze dbałam o czystość.
Tylko w posprzątany czystym domu moja wrażliwość estetyczną ma się dobrze.
Byłam taka, jestem taka i taka pozostanę.

Przerabiałam już w życiu niechluja j póki co, jeszcze przez chwilę, jednak od ponad roku przerabiam kolejnych.
Noben przy całym moim zrozumieniu upodobań innych ludzi i znajomości życia, uwierz mi, zwyczajnie po ludzku czasem rzygać mi się chce.
A najgorsza jest ta bezradność.

Autorka zrobi, co zechce. Może zrezygnuje z częstego mycia okien czy prania firanek, ale czy na pewno będzie czuła się z tym dobrze?
Ten facet może i zwlecze się z kanapy, żeby zrobić coś więcej, ale czy będzie czuł się z tym dobrze?
I właśnie, jak najbardziej ten wątek dotyczy docierania się ludzi, którzy postanowili mieszkać pod jednym dachem i nie xyc jak pies z kotem.

Wg mnie za bardzo opierasz się na swoim przykładzie, czyli mierzysz swoją miarą, dlatego tak skrajnie subiektywne są Twoje oceny.

24

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:
noben napisał/a:

@ ulle
Ja o chlebie, Ty o niebie.

Dla sensu tej dyskusji fundamentalne jest ustalenie co jest OBOWIĄZKIEM - czyli czynnością obiektywnie konieczną do wykonania, a UPODOBANIEM czyli subiektywną potrzebą danej osoby.

Dopiero potem można iść dalej. Tymczasem Ty od razu o docieraniu.

Dopóki Autorka nie zrozumie, że jej przyzwyczajenia i upodobania są tylko jej przyzwyczajeniami i upodobaniami, dopóty nie osiągnie porozumienia z ŻADNYM wspólokatorem.
Tu nawet nie chodzi o tego czy innego faceta. Nie ma takiej opcji, żeby dwoje ludzi identycznie postrzegało świat.
Dlatego najpierw trzeba przyjąć do wiadomości, że drugi człowiek ma inne priorytety. Nie gorsze, nie lepsze, ale po prostu inne.

To Ty piszesz o niebie.
Uważasz, że ja takich spraw, jakie Ty opisałeś nie rozumiem?
Nie urwałam się z choinki, żebym do tej pory nie zauważyła, iż ludzie różnią się od siebie i mają inne standardy, priorytety, do czego mają prawo.

Tylko jaka to niby korzyść ma mieć z tego autorka?
A jej facet jaka ma mieć z tego korzyść?
Ona będąc taka uświadomiona ma pogodzić się z syfem, który za kogoś sprząta?
Ma pogodzić się zaprzeczając swoim potrzebom, bo taka z niej wielce wyrozumiała istotka?
To samo działa w drugą stronę - ten facet ma nagle zasuwać po chałupie jak robót, bo taki zrobił się empatyczny i wyrozumiały dla potrzeb dziewczyny?

No przecież to kompletny absurd.

Ja na przykład lubię porządek w domu, roboty się nie boję i odkąd sięgam pamięcią zawsze dbałam o czystość.
Tylko w posprzątany czystym domu moja wrażliwość estetyczną ma się dobrze.
Byłam taka, jestem taka i taka pozostanę.

Przerabiałam już w życiu niechluja j póki co, jeszcze przez chwilę, jednak od ponad roku przerabiam kolejnych.
Noben przy całym moim zrozumieniu upodobań innych ludzi i znajomości życia, uwierz mi, zwyczajnie po ludzku czasem rzygać mi się chce.
A najgorsza jest ta bezradność.

Autorka zrobi, co zechce. Może zrezygnuje z częstego mycia okien czy prania firanek, ale czy na pewno będzie czuła się z tym dobrze?
Ten facet może i zwlecze się z kanapy, żeby zrobić coś więcej, ale czy będzie czuł się z tym dobrze?
I właśnie, jak najbardziej ten wątek dotyczy docierania się ludzi, którzy postanowili mieszkać pod jednym dachem i nie xyc jak pies z kotem.

Wg mnie za bardzo opierasz się na swoim przykładzie, czyli mierzysz swoją miarą, dlatego tak skrajnie subiektywne są Twoje oceny.

Wieka, skoro tak uważasz, to napisz proszę, z jakiego powodu, dlaczego i po co autorka założyła watek.

25 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-10 11:24:29)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

.

26

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
wieka napisał/a:

Nie wszystko da się sprowadzić do wspólnego mianownika...

I?

27

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
wieka napisał/a:

Nie wszystko da się sprowadzić do wspólnego mianownika...

Dokładnie.

Ale można też powiedzieć z całą pewnością, że wymiana firanek co tydzień i mycie okien to normalne nie są.

28 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-10 11:30:07)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

.

29

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie wszystko da się sprowadzić do wspólnego mianownika...

I?

To nie wym wątku miał być ten post, sorry.

30 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-07-10 11:31:56)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

A może dla autorki jest to normalne, bo mieszka w takim miejscu, gdzie mocno due kurzy?
A może ma kota, który lubi siedziec na parapecie i całować się z szybą oraz oklaczac firankę?
Ona nie może robić tego, co uważa za właściwe, ale jej facet może?

Albo się dotrą, albo rozstaną, bo u tej pary występuje bardzo drastyczna różnica upodobań odnośnie warunk
ów mieszkania.
To też kwestia wzajemnego szacunku.
Chamstwem jest uswinic mieszkanie wiedząc, że ktoś przed chwilą sprzątał.

31

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:

To Ty piszesz o niebie.
Uważasz, że ja takich spraw, jakie Ty opisałeś nie rozumiem?
Nie urwałam się z choinki, żebym do tej pory nie zauważyła, iż ludzie różnią się od siebie i mają inne standardy, priorytety, do czego mają prawo.

Tylko jaka to niby korzyść ma mieć z tego autorka?
A jej facet jaka ma mieć z tego korzyść?
Ona będąc taka uświadomiona ma pogodzić się z syfem, który za kogoś sprząta?
Ma pogodzić się zaprzeczając swoim potrzebom, bo taka z niej wielce wyrozumiała istotka?
To samo działa w drugą stronę - ten facet ma nagle zasuwać po chałupie jak robót, bo taki zrobił się empatyczny i wyrozumiały dla potrzeb dziewczyny?

No przecież to kompletny absurd.

Ja na przykład lubię porządek w domu, roboty się nie boję i odkąd sięgam pamięcią zawsze dbałam o czystość.
Tylko w posprzątany czystym domu moja wrażliwość estetyczną ma się dobrze.
Byłam taka, jestem taka i taka pozostanę.

Przerabiałam już w życiu niechluja j póki co, jeszcze przez chwilę, jednak od ponad roku przerabiam kolejnych.
Noben przy całym moim zrozumieniu upodobań innych ludzi i znajomości życia, uwierz mi, zwyczajnie po ludzku czasem rzygać mi się chce.
A najgorsza jest ta bezradność.

Autorka zrobi, co zechce. Może zrezygnuje z częstego mycia okien czy prania firanek, ale czy na pewno będzie czuła się z tym dobrze?
Ten facet może i zwlecze się z kanapy, żeby zrobić coś więcej, ale czy będzie czuł się z tym dobrze?
I właśnie, jak najbardziej ten wątek dotyczy docierania się ludzi, którzy postanowili mieszkać pod jednym dachem i nie xyc jak pies z kotem.

Wg mnie za bardzo opierasz się na swoim przykładzie, czyli mierzysz swoją miarą, dlatego tak skrajnie subiektywne są Twoje oceny.

Wieka, skoro tak uważasz, to napisz proszę, z jakiego powodu, dlaczego i po co autorka założyła watek.

Właśnie, wg mnie obydwie zbyt emocjonalnie podchodzicie do tematu.

32 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-07-10 11:37:46)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:

Wg mnie za bardzo opierasz się na swoim przykładzie, czyli mierzysz swoją miarą, dlatego tak skrajnie subiektywne są Twoje oceny.

Wieka, skoro tak uważasz, to napisz proszę, z jakiego powodu, dlaczego i po co autorka założyła watek.

Właśnie, wg mnie obydwie zbyt emocjonalnie podchodzicie do tematu.

No może masz rację - rzeczywiście jestem dość uczulona na tym punkcie.
Niemniej jednak rozumiem te dziewczynę, bo ciężko mieszka się z kimś, kto syfi w domu i uważa, że inni powinni po nim sprzątać.
Prędzej czy później cały ich związek po prostu się posypie albo każde z nich odpuści własnej racji na rzecz drugiej osoby.
Inaczej  zezra się nawzajem.

33

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
ulle napisał/a:

A może dla autorki jest to normalne, bo mieszka w takim miejscu, gdzie mocno due kurzy?
A może ma kota, który lubi siedziec na parapecie i całować się z szybą oraz oklaczac firankę?
Ona nie może robić tego, co uważa za właściwe, ale jej facet może?

Może, ale to jest wtedy JEJ problem. Nie może oczekiwać od partnera, że się ze wszystkim nagnie do niej.



Chamstwem jest uswinic mieszkanie wiedząc, że ktoś przed chwilą sprzątał.

W domu ja sprzątam i mam na to wyjebane, ze żona chwilę po ogarnięciu kuchni napaćka majonezem i rozleje zalewę z ogórów kiszonych. To jest całkowicie normalne. Nienormalne i chamskie byłoby celowe brudzenie. Ale nie to, ze się napaćka przy normalnym funkcjonowaniu.

34

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:

Wieka, skoro tak uważasz, to napisz proszę, z jakiego powodu, dlaczego i po co autorka założyła watek.

Właśnie, wg mnie obydwie zbyt emocjonalnie podchodzicie do tematu.

No może masz rację - rzeczywiście jestem dość uczulona na tym punkcie.
Niemniej jednak rozumiem te dziewczynę, bo ciężko mieszka się z kimś, kto syfi w domu i uważa, że inni powinni po nim sprzątać.
Prędzej czy później cały ich związek po prostu się posypie albo każde z nich odpuści własnej racji na rzecz drugiej osoby.
Inaczej  zezra się nawzajem.

Jezeli ktos niechcaco np cos rozlal to ok kazdemu sie moze zdazyc, ale jak np ktos myje podloge a ktos na wejsciu widzi,ze podloga jest czysta a wlazi butami to juz jest chamstwo

35 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-10 11:58:03)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Ja myślę, że tam jest drugie dno... a ta irytacja sprzątaniem, jest wierzchołkiem góry lodowej, bo jednak facet coś robi w domu, choć nie wg poleceń autorki...
Tyle lat razem, to powinna go dobrze poznać, a teraz przeszkadza, nie tylko bałaganiarstwo, więc inne problemy mogą być pod podszewką... Może ma adoratora, który z reguły bywa wspaniały i związek się sypie... Podejrzewam, że wtedy wszystko irytuje...

36 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-07-10 12:19:26)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Polina13579 napisał/a:

Ja się denerwuję, bo mam wrażenie jakby całe moje życie kręciło się wokół sprzątania. On jest gigantycznym bałaganiarzem i np. po zrobieniu kolacji nie ogarnie blatu od razu po sobie. Po przyniesieniu czegoś też tego nie odniesie na miejsce, tylko położy w przedpokoju. Po powrocie z siłowni nie rozpakuje torby, tylko rzuci też tak i leży pod nogami. Gdyby dbał o czystość od razu po sobie, to wydaje mi się że nie musielibyśmy potem aż tyle czasu spędzać na porządkach. Czuję się aż dziwnie rozmawiając o tym, bo gdy mieszkałam wcześniej z rodzicami nie mialam takich problemów-ja nawet nie odczuwałam, że sprzątam, to po prostu robiło się automatycznie po powrocie do domu i nie było to przedmiotem jakichś głębszych rozważań.
Dla mnie to absurdalne by dorosły człowiek aż tyle czasu musiał spędzać na odpoczynku, i każda aktywność w domu była dla niego taką katorgą. Dodam że ma pracę lekką fizycznie i nie pracuje nawet 8h.
Jak to wygląda u was? czy wasi mężczyźni też mają mniej obowiązków domowych np. kosztem czegoś innego, czyli to oni ciężej i dłużej pracują ale bardziej wspierają budżet domowy, albo to oni zajmują się naprawami w domu, albo zawsze sami gotują itd? Bo przyznam, że z tego powodu rozważam już rozstanie. Mam wrażenie, jakby był dalej dzieckiem, które liczy, że mama powie co i jak albo sama ogarnie za niego, a on będzie mógł sobie leżeć na kanapie. W dodatku nie ma żadnego hobby, zainteresowań ktore wykonuje po pracy. on po prostu leży albo pójdzie ze mną na siłownie jak go namówię.

Najlepiej jak syfiarze wiążą się z syfiarzami, a pedanci z pedantami. W innej konfiguracji robią się takie problemy :-/
Macie inną hierarchie wartości, bo dla Ciebie ważna jest wypucowana łazienka, a dla niego odpoczynek. Trudno zmienić swoje wartości i podejście do życia, dlatego choćbyś nie wiem, ile się nagadała, to nic to nie da, bo jego ewentualna zmiana musiałaby wynikać z jego wewnętrznego impulsu, a nie z Twoich próśb.

U mnie w związku, to akurat oboje lubimy porządek. Nie mamy ustalonego podziału obowiązków, w domu oboje robimy wszystko, a jak jedno nie ma ochoty sprzątać, to drugie jakoś nie marudzi tylko albo posprząta, albo machnie na to ręką, bo jutro też jest przecież dzień. Kiedyś umówiliśmy się, że gotujemy na zmianę, ale też nie ma sprawy, jak jednemu coś wypada, to albo gotuje drugie, albo jedziemy coś zjeść, kiedyś zamawialiśmy, ale po przeprowadzce z tym gorzej. Na razie jesteśmy we dwoje, ale już gadaliśmy o tym, ze jak będzie za dużo do ogarnięcia a mało czasu i sił, to zatrudnimy kogoś do sprzątania. Moi rodzice od wielu lat korzystają z takiej formy pomocy, więc to jest może coś, co możecie przemyśleć.

37

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Polina13579 napisał/a:

Cześć dziewczyny. Chciałabym zapytać jak wygląda podział obowiązków w waszych relacjach przy wspólnym mieszkaniu. Jestem w swoim 1 związku w życiu już od 9 lat, ja mam 25, on 27. Mieszkamy razem od 2 lat. Nigdy nie miałam siebie za perfekcjonistkę czy osobę, która nadmiernie dba o porządek. Ale wydawało mi się to logiczne, że jako dorośli ludzie na swoim, po powrocie z pracy nie leżymy na kanapie cały dzień. Trzeba zrobić obiad, ogarnąć, pójść na zakupy itd. tak wygląda dorosłe życie. A więc po pracy rzeczywiście gotujemy, to on robi zakupy bo robi je w trakcie pracy, potem zmywaniem dzielimy się na pół ale na tym kończy się - w jego mniemaniu - ilość obowiazków domowych. Chodzi jeszcze do piekarni (ale mamy pod domem 24h a i tak wychodzi na papierosa) i to on wynosi śmieci.
Sporadycznie wstawi pranie, gdy juz mu brakuje bielizny, ale tylko białe lub czarne. Żaden koc, pościel, ręczniki itd. nie wchodzą w grę. Nie przemyje zlewu, nie umyje prysznica, lodówki, kuchenki, okien, nie zmieni firanek, nie poukłada ubrań (swoich), albo nawet swoich rzeczy w szafkach. Jak coś przynosi nowego, to po prostu kładzie na stole i liczy że magicznie znajdzie swoje miejsce czytaj ja znajdę na to miejsce.
Co tydzień sprzątamy tak generalnie czyli jego rolą jest wtedy odkurzenie i umycie podłóg. I tak oto zawsze moją rolą jest cała reszta, ktorej on nie dostrzega tj. zmienić tą pościel, firanki, poukładać pierdoły w mieszkaniu, podlać kwiatki, umyć blaty, akcesoria, całą łazienkę czy pranie. Gdy proszę go o coś więcej, to odmawia. Dochodzi do kłótni, uważa że on nie ma potrzeby o to zadbać. Że jest ok jak jest. Gdy wracamy skądś i mamy bałagan, ja nie potrafię tak po prostu usiąść i leżeć resztę dnia, tylko biorę się za ogarnianie. On w tym momencie nie chce bo potrzebuje odpocząć, no ok. to pytam czy możemy się podzielić obowiązkami, on mi powie co chce zrobić potem, a czym mam zająć się ja, to odpowiada mi że ogarnie to co uważa za słuszne.
Ja się denerwuję, bo mam wrażenie jakby całe moje życie kręciło się wokół sprzątania. On jest gigantycznym bałaganiarzem i np. po zrobieniu kolacji nie ogarnie blatu od razu po sobie. Po przyniesieniu czegoś też tego nie odniesie na miejsce, tylko położy w przedpokoju. Po powrocie z siłowni nie rozpakuje torby, tylko rzuci też tak i leży pod nogami. Gdyby dbał o czystość od razu po sobie, to wydaje mi się że nie musielibyśmy potem aż tyle czasu spędzać na porządkach. Czuję się aż dziwnie rozmawiając o tym, bo gdy mieszkałam wcześniej z rodzicami nie mialam takich problemów-ja nawet nie odczuwałam, że sprzątam, to po prostu robiło się automatycznie po powrocie do domu i nie było to przedmiotem jakichś głębszych rozważań.
Dla mnie to absurdalne by dorosły człowiek aż tyle czasu musiał spędzać na odpoczynku, i każda aktywność w domu była dla niego taką katorgą. Dodam że ma pracę lekką fizycznie i nie pracuje nawet 8h.
Jak to wygląda u was? czy wasi mężczyźni też mają mniej obowiązków domowych np. kosztem czegoś innego, czyli to oni ciężej i dłużej pracują ale bardziej wspierają budżet domowy, albo to oni zajmują się naprawami w domu, albo zawsze sami gotują itd? Bo przyznam, że z tego powodu rozważam już rozstanie. Mam wrażenie, jakby był dalej dzieckiem, które liczy, że mama powie co i jak albo sama ogarnie za niego, a on będzie mógł sobie leżeć na kanapie. W dodatku nie ma żadnego hobby, zainteresowań ktore wykonuje po pracy. on po prostu leży albo pójdzie ze mną na siłownie jak go namówię.


Mieszkając samemu trzeba dbać o mieszkanie. Bez względu na wszystko, czy komuś się chce czy nie. U nas nie ma jakiegoś określonego podziału obowiązków, każdy wie co ma robić. Myśle ze każda para ma jakiś swój własny plan działania. Niestety ale faceci co raz częściej, są wyręczani przez swoje kobiety - bo tak niestety byli wychowani przez matki. A teraz liczą na to, ze my będziemy robić dokładnie to samo. Ale naprawdę nie warto się kłócić, lepiej usiąść i na spokojnie porozmawiać. Że nie chodzi o to, aby w domu był błysk, ale żeby wam się obu dobrze żyło. Chyba ze lubi mieszkać w syfie - to już jego sprawa. Tak wygląda dorosłe życie i musi zmienić swoje podejście! Nawet jeśli jest leniem to niech próbuje cokolwiek zrobić sam. I przede wszystkim faceci lubią być doceniani, może czasem warto mu powiedzieć coś miłego, albo podziękować za cokolwiek smile

38

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Ja pedanci wiążą się z pedantami, to jest to przepis na wielką wojną ojczyźnianą. Bo to nie chodzi o to, ze jest porządek, tylko w jakiej kolejności jest to robione, w jaki sposób i jak jest poukładane. wink

mnie w związku, to akurat oboje lubimy porządek. Nie mamy ustalonego podziału obowiązku, w domu oboje robimy wszystko, a jak jedno nie ma ochoty sprzątać, to drugie jakoś nie marudzi tylko albo posprząta, albo machnie na to ręką, bo jutro też jest przecież dzień.

I to jest bardzo zdrowe.

39

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
wieka napisał/a:

Ja myślę, że tam jest drugie dno... a ta irytacja sprzątaniem, jest wierzchołkiem góry lodowej, bo jednak facet coś robi w domu, choć nie wg poleceń autorki...
Tyle lat razem, to powinna go dobrze poznać, a teraz przeszkadza, nie tylko bałaganiarstwo, więc inne problemy mogą być pod podszewką... Może ma adoratora, który z reguły bywa wspaniały i związek się sypie... Podejrzewam, że wtedy wszystko irytuje...

Może i tak być, jak napisałaś, ale my możemy snuć różne domysły.
Mnie wydaje się jednak, że tam rzeczywiście może być tylko taki problem.
Wyszło po prostu szydło z worka i maski opadły, gdy zamieszkali ze sobą.
Przecież autorka nie założyła tego wątku po dwóch tygodniach użerania się z tym facetem, tylko aż po dwóch latach.
Musi więc czuć się zmęczona i bezradna do granic możliwości.
Napisała zresztą, że rozważa nawet rozstanie.
Z mojego punktu widzenia nie dziwię się, ale dociera do mnie, że inni forumowicze mogą uważać, iż dziewczyna mocno przesadza.
Jak napisała Magdalena syfiarze niech łączą się z syfiarzami, a lubiacy porządek i czystość niech łączą się z im podobnymi.

Inaczej to męczarnia a nie wspólne życie.

40 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-07-10 12:28:15)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Jack Sparrow napisał/a:

Ja pedanci wiążą się z pedantami, to jest to przepis na wielką wojną ojczyźnianą. Bo to nie chodzi o to, ze jest porządek, tylko w jakiej kolejności jest to robione, w jaki sposób i jak jest poukładane. wink

mnie w związku, to akurat oboje lubimy porządek. Nie mamy ustalonego podziału obowiązku, w domu oboje robimy wszystko, a jak jedno nie ma ochoty sprzątać, to drugie jakoś nie marudzi tylko albo posprząta, albo machnie na to ręką, bo jutro też jest przecież dzień.

I to jest bardzo zdrowe.

Ja lubie porzadek, sama sprzatam,ale ciezko zyc zarowno z brudasami jak i pedantami. Moja ciotka pamietam jezdzilam do niej na wakacje jak posprzatala kuchnie to nie mozna bylo nic zadnego jedzenia w niej szykowac, bo ma byc blysk przez dlugi czas,wszystko miala wg ustalonego porzadku poukladane, na kanape kladla koc i na nim siedzielismy, a najlepsze bylo jak nowy dywan kupila taki co nie zakrywa calej podlogi to nawet w kapciach kazala wszystkim chodzic na okolo dywanu. Takze obie skrajnosci nie sa dobre... Pozniej sie leczyla na nerwice natrectw,ale moje kuzynki tez przez to sa teraz znerwicowane w doroslym zyciu,wyobraz sobie nie moc na luzie funcjonowac w domu rodzinnym,bo jak matka wytrze stol czy co innego, to nie moze byc plamki brudnej

41

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

A ja zgadzam sie z Ulle.
I rozumiem ulle, że teraz tez przechodzisz gehennę, z powodu mieszkania z rodzina pod jednym dachem?

Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie komuś spadnie łyżka czy widelec z talerza na podłogę, i sobie tak lezy, no bo komu on przeszkadza, może przecież przejść na nim.
Studia, i konieczność mieszkania z takimi syfiarzami w jednym mieszkaniu, dosłownie sprawiała, ze krew mi sie gotowała.
Albo rozlanie słodkiej herbaty i zostawienie tego "no bo przecież wyschnie"
Chodzenie w butach po mieszkaniu, i zostawianie śmierdzących potem w przedpokoju albo w kuchni tez pamiętam do dziś.

I nie, nie da sie w takiej sytuacji funkcjonować, bo ile razy można mówić, żeby nie zostawiać rzeczy, czy butów w przejściu, bo można sie o to potknąć.
Ile raz można prosić o umycie swoich garów, bo już zapleśniały do tego stopnia, ze zaraz będzie można hodowle grzybów otworzyć.

Ja tez jestem esteta, i nie wyobrażam sobie funkcjonowania w domu, gdzie druga strona nie widzi brudnych okien, albo zabrudzonych firanek, kurzu na szafce czy przedpokoju uwalonego błotem z podwórka.
Choć jak widzę, jak co niektórzy zyja, to jak by im tam nasrać na środek pokoju, to tez pewnie by im nie przeszkadzało.
Ewentualnie, jeden na drugiego by sie oglądał.

42

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Szeptuch napisał/a:

Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie komuś spadnie łyżka czy widelec z talerza na podłogę, i sobie tak lezy, no bo komu on przeszkadza, może przecież przejść na nim.

Tia, ale obraz sytuacji zmienia się, kiedy ktoś pisze o myciu okien i zmianie firanek co tydzień. Bo jak ktoś z takim podejściem pisze w ten sposób o tej przykładowej łyżce na podłodze, to wiem, że przesadza i koloryzuje.

Ja nie mam nic przeciwko jak mojej żonie wypadnie taka łyżka i sprzątnie po sobie po jedzeniu. Jak to poleży te 20-30minut na czas posiłku, to nikomu się nic nie stanie. To, że coś zostało nabrudzone, to nie znaczy, że trzeba od razu ze szmatą latać, bo tak się nie da żyć. Oczywiście, to nie jest tak, że taka łyżka może leżeć i cały dzień - nie popadajmy w skrajności. To samo z garami w zlewie po obiedzie. Lepiej zjeść i niech się na spokojnie 'przyjmie' papu, niż nawtykać się na szybko, bo olaboga, gary trzeba wyszorować. Spokojnie mogą poleżeć do wieczora i można je zmyć przed snem. Ważne, aby nie został syf na noc, żeby rozpocząć dzień czystą kuchnią.

O zostawione buty w przedpokoju też nie mam zamiaru kruszyć kopii, bo to pierdoła nie warta nerwów. Jak się potknę, to ustawie tak, żeby się nie potykać i korona mi z głowy nie spadnie.

43

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Szeptuch napisał/a:

A ja zgadzam sie z Ulle.
I rozumiem ulle, że teraz tez przechodzisz gehennę, z powodu mieszkania z rodzina pod jednym dachem?

Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie komuś spadnie łyżka czy widelec z talerza na podłogę, i sobie tak lezy, no bo komu on przeszkadza, może przecież przejść na nim.
Studia, i konieczność mieszkania z takimi syfiarzami w jednym mieszkaniu, dosłownie sprawiała, ze krew mi sie gotowała.
Albo rozlanie słodkiej herbaty i zostawienie tego "no bo przecież wyschnie"
Chodzenie w butach po mieszkaniu, i zostawianie śmierdzących potem w przedpokoju albo w kuchni tez pamiętam do dziś.

I nie, nie da sie w takiej sytuacji funkcjonować, bo ile razy można mówić, żeby nie zostawiać rzeczy, czy butów w przejściu, bo można sie o to potknąć.
Ile raz można prosić o umycie swoich garów, bo już zapleśniały do tego stopnia, ze zaraz będzie można hodowle grzybów otworzyć.

Ja tez jestem esteta, i nie wyobrażam sobie funkcjonowania w domu, gdzie druga strona nie widzi brudnych okien, albo zabrudzonych firanek, kurzu na szafce czy przedpokoju uwalonego błotem z podwórka.
Choć jak widzę, jak co niektórzy zyja, to jak by im tam nasrać na środek pokoju, to tez pewnie by im nie przeszkadzało.
Ewentualnie, jeden na drugiego by sie oglądał.

Kiedyś dawno temu żyłam z takim syfiarzem, że głowa mała. Mieliśmy dwa miniaturowe pudle, które lały i za przeproszeniem srały po domu. Było tak, ponieważ durna hodowczyni powiedziała, że do piątego miesiąca życia pieski nie mogą wychodzić na dwór ani mieć kontaktu z innymi ludźmi.
My jak kretyni przestrzegaliśmy tych zasad. Pieski nauczyły się więc załatwiać potrzeby w domu, rzadko jednak do kuwety, natomiast chętnie po całym domu.
Tylko ja sprzatalam. Już nie tylko cały dom i po wszystkich, ale doszły mi psy.
Byłam tym wykończona.
Potrafiłam więc z tego wszystkiego brać psie kupy i przenosić je np na środek przedpokoju w nadziei że zauważy i chociaż raz schyli kręgosłup i posprząta. W inne widoczne miejsca też potrafiłam te kupy układać.
I co? I goofno.
Nawet nie miał odruchu by sprzątnąć kupę. Siedział przy stole jadł obiad a obok leżaka kupa - nawet to go nie ruszyło.
Raz wlazł centralnie w sam środek kupy, upieprzył mi całą podłogę i że śmiechem zawołał ulka chyba zgniotlem kupę.

No cóż.

44

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

ulle rozbawiłaś mnie do łez. To już jest wyższy poziom syfiarstwa LD

45 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-07-10 13:12:05)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Jack Sparrow napisał/a:

ulle rozbawiłaś mnie do łez. To już jest wyższy poziom syfiarstwa LD

Ale jeszcze nie najwyższy. Ci, z którym mieszkam ( chwała Panu, to już końcówka) potrafią być jeszcze bardziej syfiasci.

Syfiasty, syfiastszy, najsyfiastszy.

Nie, chyba będzie jednak opisowo

Syfiasty, bardziej syfiasty i najbardziej syfiasty.

Facet autorki chyba należy do tych ze stopnia równego.

46

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

ulle

Ale czy na pewno?

więc po pracy rzeczywiście gotujemy, to on robi zakupy bo robi je w trakcie pracy, potem zmywaniem dzielimy się na pół

Chodzi jeszcze do piekarni

to on wynosi śmieci

Sporadycznie wstawi pranie

Co tydzień sprzątamy tak generalnie czyli jego rolą jest wtedy odkurzenie i umycie podłóg.

Czy można taką osobę nazwać syfiarzem? Moim zdaniem jednak nie.

47 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-07-10 13:27:24)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Jack Sparrow napisał/a:

ulle

Ale czy na pewno?

więc po pracy rzeczywiście gotujemy, to on robi zakupy bo robi je w trakcie pracy, potem zmywaniem dzielimy się na pół

Chodzi jeszcze do piekarni

to on wynosi śmieci

Sporadycznie wstawi pranie

Co tydzień sprzątamy tak generalnie czyli jego rolą jest wtedy odkurzenie i umycie podłóg.

No trochę jednak w tym domu robi - fakt.
Bywają lepsi od niego agenci, agentki też, bo leniwych kobiet brudasów też nie brakuje.

Może więc należałoby uznać, że stopniowaniu trzeba byłoby poddać autorkę, tylko stopniowaniu odwrotnemu?

Być może, jednak tak czy siak ci ludzie naprawdę mają problem. Któregoś dnia zagryza się po prostu.

Czy można taką osobę nazwać syfiarzem? Moim zdaniem jednak nie.

Ostatni akapit jest napisany przez Ciebie. Mój tekst wskoczył nie tam, gdzie trzeba.

48

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?
Jack Sparrow napisał/a:

ulle

Ale czy na pewno?

więc po pracy rzeczywiście gotujemy, to on robi zakupy bo robi je w trakcie pracy, potem zmywaniem dzielimy się na pół

Chodzi jeszcze do piekarni

to on wynosi śmieci

Sporadycznie wstawi pranie

Co tydzień sprzątamy tak generalnie czyli jego rolą jest wtedy odkurzenie i umycie podłóg.

Czy można taką osobę nazwać syfiarzem? Moim zdaniem jednak nie.

Wiele kobiet musi narzekać, ma wiecznie kwaśne miny i chodzi niezadowolona. Tak to już jest. Pewnie chodzi o to, żeby gonić gagatka do roboty. Ma się starać. smile

49 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2023-07-10 14:25:44)

Odp: Czym wasz facet zajmuje się w domu?

U nas różnie i nie ma raczej sztywnego podziału. No ale nie ma tak ze robi dużo mniej. No chyba że źle się czuję lub na odwrót to wtedy druga osoba przejmuje obowiązki. Jeżeli mamy obydwoje bardzo męczący dzień ja często pracuje po 11-12 godzin, a chlopak czasem na 2 etaty to wtedy czasem olejemy np naczynia w zlewie i zmyjemy następnego dnia. No ale myślę że to jak wielu ludzi. No ale takie rzeczy jak odkładanie po sobie rzeczy to raczej na bieżąco. Gotowanie bardziej na zmiane. Nie chciałabym tylko ja gotowac. Nie przepadam za tym i wolę się tym dzielić. Nie jestem bardzo porzadnicka by musiało być zawsze idealnie ale staram się by było w miarę by nie było syfu i żeby rzeczy miały swoje miejsce.Odkurzamy też na zmiane bez sztywnych wyliczeń. Wiadomo nie tak że jedna strona robi wszystko. Okna raz na jakiś czas. Nie myjemy ich akurat często. Może to moje przyzwyczajenie z domu że myło się raczej parę razy w roku. Myślę że faktycznie taki związek może być dla Ciebie męczący. No ale wątpię że go zmienisz jeżeli on nie chce nic z tym zrobić.

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czym wasz facet zajmuje się w domu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024