Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez Grasse (2023-05-29 19:53:05)

Temat: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?

Feministki i skrajna prawica mają w jednej kwestii identyczne przekonanie - że emancypacja kobiet jest przyczyną męskiej samotności. Moim zdaniem związek pomiędzy tymi zjawiskami zaiste jest - tyle, że odwrotny. Dlaczego tak uważam:

1. Demonizując wizerunek mężczyzny - jak to się robi w lewicowym i feministycznym mainstreamie - defakto obniża się standardy, przez co nieatrakcyjni mężczyźni mają większą szansę na relację m-d
2. Popierając feministyczne postulaty, lewicowi mężczyźni liczą, że w ten sposób uda im się "zamoczyć"

Mamy więc sytuację, że istnieje spora grupa mężczyzn, która poparcie dla lewicy traktuje jako szansę na zdobycie zainteresowania - i tu mamy prawdziwych inceli, u których pod syndromem miłego gościa ukrywa się kryptomizoginia spowodowana nieskutecznością zabiegów. Zarzucanie więc incelstwa prawicowcom (w Polsce - Konfederatom) jest więc niczym innym jak projekcją, o czym pisałem w innych wątkach.

Sam argument incela, tak ochoczo stosowany przez feministki jest również niczym innym jak kryptofantazją o dominujących samcach alfa, przedmiotowo traktujących kobiety gdyż sam z siebie jest oceną wartości mężczyzny przez pryzmat tego, ile kobiet "zaliczy". Doskonałym przykładem takiego przypadku jest Małgorzata Rozenek-Majdan, która radykalny feminizm łączy z szaleństwem na pukcie chyba najbardziej przedmiotowo traktującego kobiety faceta w Polsce.

Jak oceniacie owe zjawisko?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
Grasse napisał/a:

Feministki i skrajna prawica mają w jednej kwestii identyczne przekonanie - że emancypacja kobiet jest przyczyną męskiej samotności. Moim zdaniem związek pomiędzy tymi zjawiskami zaiste jest - tyle, że odwrotny. Dlaczego tak uważam:

1. Demonizując wizerunek mężczyzny - jak to się robi w lewicowym i feministycznym mainstreamie - defakto obniża się standardy, przez co nieatrakcyjni mężczyźni mają większą szansę na relację m-d

Może u kobiet, które i bez tego wymagania miałyby minimalne. Czyli u tych, dla których bycie z kimś jest najwyższą wartością i warunkiem koniecznym istnienia. U całej reszty - szczerze wątpię. "Średniaczkom" uświadamia to to i owo, a te z wysokimi wymaganiami i tak ich nie obniżą, bo bez żadnych zewnętrznych motywacji wiedziały, czego chcą, a częgo nie chcą.

2. Popierając feministyczne postulaty, lewicowi mężczyźni liczą, że w ten sposób uda im się "zamoczyć"

Czy ja wiem? Znaczy, jasne, można udawać wszystko i podrywać na wszystko, ale czy to takie nagminne? W swoich banieczkach tego nie zauważyłam w każdym razie.

Mamy więc sytuację, że istnieje spora grupa mężczyzn, która poparcie dla lewicy traktuje jako szansę na zdobycie zainteresowania - i tu mamy prawdziwych inceli, u których pod syndromem miłego gościa ukrywa się kryptomizoginia spowodowana nieskutecznością zabiegów.

Wątpię, żeby tak sfrustrowani faceci byli w stanie ukrywać swoje prawdziwe ja przez czas wystarczający na zbliżenie się do kogokolwiek. Jak napisałam wyżej, nie wykluczam, że ktoś faktycznie zrobił z tego metodę działania, ale do tego trzeba minimum inteligencji, opanowania, gry aktorskiej, wyczucia itd. - gdyby to wszystko mieli, nie byliby incelami.

Zarzucanie więc incelstwa prawicowcom (w Polsce - Konfederatom) jest więc niczym innym jak projekcją, o czym pisałem w innych wątkach.

Incelstwo jest niezależne od opcji politycznej. Tyle że jak przejdziesz z etapu "nikt mnie nie kocha" do "to wina kobiet, nienawidzę ich", to może przestać Ci być po drodze z partiami/organizacjami/czymkolwiek wspierającymi kobiety. Tyle że to też jest subiektywna ocena (to, kto wspiera i jak), więc wcale nie musi oznaczać, że ktoś w popłochu nawiewa do Konfy.

Sam argument incela, tak ochoczo stosowany przez feministki jest również niczym innym jak kryptofantazją o dominujących samcach alfa, przedmiotowo traktujących kobiety gdyż sam z siebie jest oceną wartości mężczyzny przez pryzmat tego, ile kobiet "zaliczy".

Yyy... Nie.
Tu akurat seks nie gra pierwszoplanowej roli, mimo że całe incelstwo wokół niego się kręci.
Ty incelu -> nie uprawiasz seksu, żadna Cię nie chce -> ci, co uprawiają seks, są lepsi -> marzymy o samcach alfa. To tak nie działa. To raczej:
Ty incelu -> nienawidzisz kobiet, jesteś frustratem -> WIĘC żadna cię nie chce i nie uprawiasz seksu -> marzymy o tych, co nie są frustratami i nie nienawidzą kobiet.
Czyli nie: lepsi dla kobiet są ci, co uprawiają seks, bo uprawiają seks, tylko: ci lepsi dla kobiet uprawiają seks, bo są lepsi dla kobiet.

3 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2023-05-30 21:32:27)

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
SaraS napisał/a:

Yyy... Nie.
Tu akurat seks nie gra pierwszoplanowej roli, mimo że całe incelstwo wokół niego się kręci.
Ty incelu -> nie uprawiasz seksu, żadna Cię nie chce -> ci, co uprawiają seks, są lepsi -> marzymy o samcach alfa. To tak nie działa. To raczej:
Ty incelu -> nienawidzisz kobiet, jesteś frustratem -> WIĘC żadna cię nie chce i nie uprawiasz seksu -> marzymy o tych, co nie są frustratami i nie nienawidzą kobiet.
Czyli nie: lepsi dla kobiet są ci, co uprawiają seks, bo uprawiają seks, tylko: ci lepsi dla kobiet uprawiają seks, bo są lepsi dla kobiet.

Tyle że frustracja bierze się z braku powodzenia, czyli mylisz skutek ze przyczyną. Incele nienawidzą kobiet dlatego że żadna ich nie chce, nie odwrotnie.

Lepsi dla kobiet = przystojniejsi. Tylko tyle i aż tyle. Przystojny mizogin nadal będzie miał mnóstwo chętnych na spotkanie, a przeciętny, który szanuje kobiety - wprost przeciwnie.

4

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
SaraS napisał/a:

Incelstwo jest niezależne od opcji politycznej. Tyle że jak przejdziesz z etapu "nikt mnie nie kocha" do "to wina kobiet, nienawidzę ich", to może przestać Ci być po drodze z partiami/organizacjami/czymkolwiek wspierającymi kobiety. Tyle że to też jest subiektywna ocena (to, kto wspiera i jak), więc wcale nie musi oznaczać, że ktoś w popłochu nawiewa do Konfy.

Ale co to znaczy "wspiera kobiety"? Że popiera aborcję na życzenie? Ja słyszałem opinię, że nie ma większego aktu męskiego szowinizmu niż popieranie aborcji (ok - nie popieranie, ale traktowanie jej jako czegoś innego niż mniejsze zło) bo oznacza niepogodzenie się z faktem, że mężczyzna nie zniósł by trudów ciąży i porodu wink

Zwalczanie przemocy domowej? Fakt, tylko cały czas oficjalnie uznaje się model tradycyjny jako WINNY TEMU, ŻE MĄŻ BIJE ŻONĘ  a nie ZAKŁADAJĄCY NADWYŻKĘ POTĘPIENIA DLA MĘŻCZYZNY, KTÓRY UDERZY KOBIETĘ.

Argument, że "Konfederacja nienawidzi kobiet" ... jakkolwiek w wielu kwestiach się z nimi nie zgadzam, tak głosiciela tego argumetu nie uznaję nawet za ssaka. Prawo do broni w pierwszej kolejności przysłużyłoby się kobietom.

5

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
rakastankielia napisał/a:

Lepsi dla kobiet = przystojniejsi. Tylko tyle i aż tyle. Przystojny mizogin nadal będzie miał mnóstwo chętnych na spotkanie, a przeciętny, który szanuje kobiety - wprost przeciwnie.

Nie tyle przystojniejsi, co atrakcyjniejsi.

Podam ci tu taki przykład z tego forum, sprzed jakiejś dekady. Odbyło się spotkanie forumowiczów w realu. Kilka-kilkanaście osób. W tym jeden, którego można by określić mianem incela. Z tego co pamiętam, to koleś miał jakieś 25-30 lat. Z wyglądu - przeciętny mocno. Ale przy pierwszym spotkaniu wesoły, uśmiechnięty, błyskotliwy i inteligentny - dusza towarzystwa. Naprawdę parę dziewczyn patrzyło na niego maślanymi oczkami. Wszystko się zmieniło po jakichś 30stu minutach. Jak wszedł w temat swojego dziewictwa i braku powodzenia, tak na nim utknął. Zawiesił się na tym, że jest prawiczkiem, że pewnie nikogo nie będzie miał w życiu, że żadna go nie będzie chciała. Już po pierwszych 2-3 zdaniach zamiast ciepłego i przychylnego spojrzenia, to dziewczyny zaczęły przewracać oczami jak tylko otwierał usta.

Ja super przystojny nie jestem. Ani wysoki. Ale na brak powodzenia nigdy nie narzekałem. Nawet nie mając grosza przy duszy. Ale zawsze szanowałem kobiety, ich odmienność i własne zdanie. Tylko musisz zrozumieć, że szacunek nie polega na przytakiwaniu, a kwestia pociągu fizycznego i atrakcyjności nie opiera się na logice, a emocjach. Jeśli zachowujesz się jak typowy pantofel, to co najwyżej będziesz wykorzystywany jako skarbonka, podwózka, rękaw do wypłakania się. Ale nikt na ciebie nie popatrzy jak na materiał na związek czy przygodę wartą grzechu.

Przyczyną męskiej samotności są....sami mężczyźni. Stworzyliśmy czasy, które nas kastrują (mamy ok połowę mniej testosteronu niż w latach 80tych) i dawaliśmy milczącą zgodę na antymaskulinizm pod płaszczykiem współczesnego feminizmu.

Tough times create strong men, strong men create easy times. Easy times create weak men, weak men create tough times.

6

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
SaraS napisał/a:

2. Popierając feministyczne postulaty, lewicowi mężczyźni liczą, że w ten sposób uda im się "zamoczyć"

Czy ja wiem? Znaczy, jasne, można udawać wszystko i podrywać na wszystko, ale czy to takie nagminne? W swoich banieczkach tego nie zauważyłam w każdym razie.

Abstrahując od chęci „zamoczenia”, to nie zauważasz choćby na tym forum, że czasami jakiś facet odstawia wielkiego przyjaciela kobiet, a potem wychodzą po drodze rzeczy, które wyraźnie pokazują, jakim jest mizoginem. Mogłabym podać konkretne przykłady, ale już sobie daruję ;-)
W ogóle to jest w mojej opinii dość częste „zjawisko”, ale o ile można usuwać ze swojego grona bliższych znajomych i przyjaciół takie osoby, to np. w pracy już trzeba być ponad tym i akceptować ten rodzaj hipokryzji.
Ale nie zmienia to faktu, że mimo masek, wyuczonej poprawności czy też innych intencji, to chyba po prostu nie da się ukrywać uprzedzeń i pogardy na dłuższą metę.

7 Ostatnio edytowany przez Grasse (2023-05-31 17:10:50)

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
Jack Sparrow napisał/a:

Podam ci tu taki przykład z tego forum, sprzed jakiejś dekady. Odbyło się spotkanie forumowiczów w realu. Kilka-kilkanaście osób. W tym jeden, którego można by określić mianem incela. Z tego co pamiętam, to koleś miał jakieś 25-30 lat. Z wyglądu - przeciętny mocno. Ale przy pierwszym spotkaniu wesoły, uśmiechnięty, błyskotliwy i inteligentny - dusza towarzystwa. Naprawdę parę dziewczyn patrzyło na niego maślanymi oczkami. Wszystko się zmieniło po jakichś 30stu minutach. Jak wszedł w temat swojego dziewictwa i braku powodzenia, tak na nim utknął.

Czyli czym w praktyce różni się incel od faceta, że tak się wyrażę, chwilowo niemającego powodzenia? Tym, że ten pierwszy jest uzależniony od samobiczowania a ten drugi może zwiększyć swoją atrakcyjność poprzez np. wyprawę na siłownię?

Jack Sparrow napisał/a:

Ja super przystojny nie jestem. Ani wysoki. Ale na brak powodzenia nigdy nie narzekałem.

Ja już kilka razy usłyszałem, że najlepiej wyglądałbym w mundurze niemieckim z czasów drugiej wojny. Dla wnuka powstanki warszawskiej, prawnuka ofiary Ravensbrück i szczecinianina w jednej osobie to dość mieszający argument hmm

Jack Sparrow napisał/a:

Nawet nie mając grosza przy duszy. Ale zawsze szanowałem kobiety, ich odmienność i własne zdanie. Tylko musisz zrozumieć, że szacunek nie polega na przytakiwaniu, a kwestia pociągu fizycznego i atrakcyjności nie opiera się na logice, a emocjach.

Uff, pocisnąłeś po posłach KO bardziej niż paskowi w TVP.

Jack Sparrow napisał/a:

rękaw do wypłakania się.

Już to kiedyś przerabiałem. Nigdy więcej

Jack Sparrow napisał/a:

Przyczyną męskiej samotności są....sami mężczyźni. Stworzyliśmy czasy, które nas kastrują (mamy ok połowę mniej testosteronu niż w latach 80tych) i dawaliśmy milczącą zgodę na antymaskulinizm pod płaszczykiem współczesnego feminizmu.

Inaczej - prawidłowo rozumiany feminizm jest tępiony na lewicy na równi ze skrajną prawicą. Europejskie lewicowe elity stawiają  na mizoandrię, czego skutkiem jest wzrost poparcia dla skrajnej prawicy - również wśród kobiet, które dostrzegają, że okloszowanie działa wykluczająco.

MagdaLena1111 napisał/a:
SaraS napisał/a:

2. Popierając feministyczne postulaty, lewicowi mężczyźni liczą, że w ten sposób uda im się "zamoczyć"

Czy ja wiem? Znaczy, jasne, można udawać wszystko i podrywać na wszystko, ale czy to takie nagminne? W swoich banieczkach tego nie zauważyłam w każdym razie.

Abstrahując od chęci „zamoczenia”, to nie zauważasz choćby na tym forum, że czasami jakiś facet odstawia wielkiego przyjaciela kobiet, a potem wychodzą po drodze rzeczy, które wyraźnie pokazują, jakim jest mizoginem. Mogłabym podać konkretne przykłady, ale już sobie daruję ;-)
W ogóle to jest w mojej opinii dość częste „zjawisko”, ale o ile można usuwać ze swojego grona bliższych znajomych i przyjaciół takie osoby, to np. w pracy już trzeba być ponad tym i akceptować ten rodzaj hipokryzji.
Ale nie zmienia to faktu, że mimo masek, wyuczonej poprawności czy też innych intencji, to chyba po prostu nie da się ukrywać uprzedzeń i pogardy na dłuższą metę.

https://wiadomosci.wp.pl/papierowi-femi … 901245057a

Dlatego fakt, że argumentu "ajatollachów nienawidzących kobiet" PiS nie ripostuje tymże faktem oznacza, że obu partiom wygodnie się żyje na polaryzacji.

8

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?

Czyli czym w praktyce różni się incel od faceta, że tak się wyrażę, chwilowo niemającego powodzenia? Tym, że ten pierwszy jest uzależniony od samobiczowania a ten drugi może zwiększyć swoją atrakcyjność poprzez np. wyprawę na siłownię?

No mniej więcej.

9

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
Jack Sparrow napisał/a:

Nie tyle przystojniejsi, co atrakcyjniejsi.

Podam ci tu taki przykład z tego forum, sprzed jakiejś dekady. Odbyło się spotkanie forumowiczów w realu. Kilka-kilkanaście osób. W tym jeden, którego można by określić mianem incela. Z tego co pamiętam, to koleś miał jakieś 25-30 lat. Z wyglądu - przeciętny mocno. Ale przy pierwszym spotkaniu wesoły, uśmiechnięty, błyskotliwy i inteligentny - dusza towarzystwa. Naprawdę parę dziewczyn patrzyło na niego maślanymi oczkami. Wszystko się zmieniło po jakichś 30stu minutach. Jak wszedł w temat swojego dziewictwa i braku powodzenia, tak na nim utknął. Zawiesił się na tym, że jest prawiczkiem, że pewnie nikogo nie będzie miał w życiu, że żadna go nie będzie chciała. Już po pierwszych 2-3 zdaniach zamiast ciepłego i przychylnego spojrzenia, to dziewczyny zaczęły przewracać oczami jak tylko otwierał usta.

No dobra, ale to było 10 lat temu. Wtedy tinder jeszcze nie był aż tak popularny, jak obecnie. No i mimo wszystko nie był ignorowany na wstępie, miał szansę się wykazać, więc to co innego. Wiadomo, że ja w realu nie rozmawiam o swoim braku powodzenia.

Ja super przystojny nie jestem. Ani wysoki. Ale na brak powodzenia nigdy nie narzekałem. Nawet nie mając grosza przy duszy. Ale zawsze szanowałem kobiety, ich odmienność i własne zdanie. Tylko musisz zrozumieć, że szacunek nie polega na przytakiwaniu, a kwestia pociągu fizycznego i atrakcyjności nie opiera się na logice, a emocjach. Jeśli zachowujesz się jak typowy pantofel, to co najwyżej będziesz wykorzystywany jako skarbonka, podwózka, rękaw do wypłakania się. Ale nikt na ciebie nie popatrzy jak na materiał na związek czy przygodę wartą grzechu.

No ja szanuję kobiety, ale potrafię mieć własne zdanie.

Przyczyną męskiej samotności są....sami mężczyźni. Stworzyliśmy czasy, które nas kastrują (mamy ok połowę mniej testosteronu niż w latach 80tych) i dawaliśmy milczącą zgodę na antymaskulinizm pod płaszczykiem współczesnego feminizmu.

Tough times create strong men, strong men create easy times. Easy times create weak men, weak men create tough times.

To akurat prawda, do tego dochodzi nadopiekuńczość matek i taki jest rezultat.

10

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?

No dobra, ale to było 10 lat temu. Wtedy tinder jeszcze nie był aż tak popularny, jak obecnie. No i mimo wszystko nie był ignorowany na wstępie, miał szansę się wykazać, więc to co innego. Wiadomo, że ja w realu nie rozmawiam o swoim braku powodzenia.

Tu przede wszystkim chodzi o to, że to przykład z życia. Chłopak miał szanse błysnąć, bo to było spotkanie forumowe, byliśmy całą grupą. Tak jest najłatwiej i wychodzi naturalniej. Co do Tindera....cóż...to mam taki przykład mojego znajomego. Zadbany, przystojny, wysportowany o doskonalej sytuacji ekonomicznej. Na tinderze machał paluchem jak pojebany, a udawało mu się spotkać z kimś może raz na miesiąc. A i to nie zawsze.

Gdzieś był artykuł o tym, że algorytmy tej platformy (ale i innych podobnie) działają na korzyść kobiet, bo kobiety mają dobierane matche według faktycznych danych i aktywności, a kolesiom z darmowymi kontami podsuwa najmniej aktywne użytkowniczki spełniające minimalne wymagania dopasowania. Więc już na starcie kobieta jest w takiej pozycji, że znajduje kogoś szybciej. Są też bardziej wybredne i mają wyższe wymagania, stąd i te mityczne 80-20.

To trochę jak z FB na grupach mających dziesiątki tysięcy członków. Nawet jeśli tylko 1% grupy jest aktywny to są to tysiące postów każdego dnia, a to jest fizycznie niemożliwe, żeby ci to wyświetlić wszystko. No więc algorytmy podsuwają ci jedynie wybrane treści na podstawie używanego przez ciebie słownictwa, oglądanych reklam, aktywności w necie, twoich znajomych itp.

Z tego co mogę podpowiedzieć: daj sobie rok. Odstaw fajsbuczka, tik-toka i inne badziewia, bo one ryją czerep. Skup się na treningu fizycznym, postawie ciała, treningach oddechowych i zdrowej, różnorodnej diecie. Zainwestuj w trenera emisji głosu. On ci pomoże z prezencją, doborem słów, gestykulacją itp. Po roku zrób sobie profesjonalną sesję zdjęciową. Różnica będzie jak między nocą a dniem.

11

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
Grasse napisał/a:

Ja już kilka razy usłyszałem, że najlepiej wyglądałbym w mundurze niemieckim z czasów drugiej wojny. Dla wnuka powstanki warszawskiej, prawnuka ofiary Ravensbrück i szczecinianina w jednej osobie to dość mieszający argument hmm

Tak obiektywnie rzecz ujmując, to niemieckie mundury z czasów II wojny wyglądały naprawdę świetnie. I oni bardzo dobrze w nich wyglądali. Zresztą nie bez powodu tyle kobiet kochało się w Hansie Klosie big_smile Był w "Stawce" odcinek w którym Mikulski pojawia się w polskim mundurze i to już nie było to big_smile

Ktoś miał pewnie na myśli, że masz aryjski typ urody. Bywało, że mnie też brano dawno temu za "Niemca".
Nie ma się co spinać, tylko traktować to z humorem.

12

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
Misinx napisał/a:
Grasse napisał/a:

Ja już kilka razy usłyszałem, że najlepiej wyglądałbym w mundurze niemieckim z czasów drugiej wojny. Dla wnuka powstanki warszawskiej, prawnuka ofiary Ravensbrück i szczecinianina w jednej osobie to dość mieszający argument hmm

Tak obiektywnie rzecz ujmując, to niemieckie mundury z czasów II wojny wyglądały naprawdę świetnie. I oni bardzo dobrze w nich wyglądali. Zresztą nie bez powodu tyle kobiet kochało się w Hansie Klosie big_smile Był w "Stawce" odcinek w którym Mikulski pojawia się w polskim mundurze i to już nie było to big_smile

Ktoś miał pewnie na myśli, że masz aryjski typ urody. Bywało, że mnie też brano dawno temu za "Niemca".
Nie ma się co spinać, tylko traktować to z humorem.

Tak, ja się z tego śmieje, bo niejednokrotnie też miałem przyjemność. Nawet w niemieckim stalhelmie ( m35 miałem na stanie), czy fliegermutze m42 big_smile
Mundury te wraz z modą, czy warunkami odnośnie dostępności materiałów jak i praktyczności przechodziły przechodziły lifting, jednak wysokiej rangi oficerowie do końca zostawali przy pierwotnym wzorze M36 jeżeli chodzi o Wehrmacht z uwagi na pewne tradycje i wysoki kunszt Hugo Bossa. Klos też w takim występuje.
Wracając do przyjemności to fotki z sylwestra nie mam, ale w takim zestawie biegałem, plus koniecznie stringi big_smile big_smile big_smile

https://dl.dropboxusercontent.com/s/j497e17vdig5gx0/hanhartfliegerm42.jpg

13

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
2odiak napisał/a:
Misinx napisał/a:
Grasse napisał/a:

Ja już kilka razy usłyszałem, że najlepiej wyglądałbym w mundurze niemieckim z czasów drugiej wojny. Dla wnuka powstanki warszawskiej, prawnuka ofiary Ravensbrück i szczecinianina w jednej osobie to dość mieszający argument hmm

Tak obiektywnie rzecz ujmując, to niemieckie mundury z czasów II wojny wyglądały naprawdę świetnie. I oni bardzo dobrze w nich wyglądali. Zresztą nie bez powodu tyle kobiet kochało się w Hansie Klosie big_smile Był w "Stawce" odcinek w którym Mikulski pojawia się w polskim mundurze i to już nie było to big_smile

Ktoś miał pewnie na myśli, że masz aryjski typ urody. Bywało, że mnie też brano dawno temu za "Niemca".
Nie ma się co spinać, tylko traktować to z humorem.

Tak, ja się z tego śmieje, bo niejednokrotnie też miałem przyjemność. Nawet w niemieckim stalhelmie ( m35 miałem na stanie), czy fliegermutze m42 big_smile
Mundury te wraz z modą, czy warunkami odnośnie dostępności materiałów jak i praktyczności przechodziły przechodziły lifting, jednak wysokiej rangi oficerowie do końca zostawali przy pierwotnym wzorze M36 jeżeli chodzi o Wehrmacht z uwagi na pewne tradycje i wysoki kunszt Hugo Bossa. Klos też w takim występuje.
Wracając do przyjemności to fotki z sylwestra nie mam, ale w takim zestawie biegałem, plus koniecznie stringi big_smile big_smile big_smile

Mnie się np. podobają kaski motocyklowe stylizowane właśnie na niemiecki stalhelm big_smile Oczywiście motor też musi być odpowiedni wink
Jak są gdzieś pokazy grup rekonstrukcyjnych, to mnie zawsze najbardziej ciekawią "Niemcy" i "Amerykanie" big_smile

14 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-06-01 13:10:55)

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?
Misinx napisał/a:
2odiak napisał/a:
Misinx napisał/a:

Tak obiektywnie rzecz ujmując, to niemieckie mundury z czasów II wojny wyglądały naprawdę świetnie. I oni bardzo dobrze w nich wyglądali. Zresztą nie bez powodu tyle kobiet kochało się w Hansie Klosie big_smile Był w "Stawce" odcinek w którym Mikulski pojawia się w polskim mundurze i to już nie było to big_smile

Ktoś miał pewnie na myśli, że masz aryjski typ urody. Bywało, że mnie też brano dawno temu za "Niemca".
Nie ma się co spinać, tylko traktować to z humorem.

Tak, ja się z tego śmieje, bo niejednokrotnie też miałem przyjemność. Nawet w niemieckim stalhelmie ( m35 miałem na stanie), czy fliegermutze m42 big_smile
Mundury te wraz z modą, czy warunkami odnośnie dostępności materiałów jak i praktyczności przechodziły przechodziły lifting, jednak wysokiej rangi oficerowie do końca zostawali przy pierwotnym wzorze M36 jeżeli chodzi o Wehrmacht z uwagi na pewne tradycje i wysoki kunszt Hugo Bossa. Klos też w takim występuje.
Wracając do przyjemności to fotki z sylwestra nie mam, ale w takim zestawie biegałem, plus koniecznie stringi big_smile big_smile big_smile

Mnie się np. podobają kaski motocyklowe stylizowane właśnie na niemiecki stalhelm big_smile Oczywiście motor też musi być odpowiedni wink
Jak są gdzieś pokazy grup rekonstrukcyjnych, to mnie zawsze najbardziej ciekawią "Niemcy" i "Amerykanie" big_smile

Kaski motocyklowe oparte są na jednym wzorze, na M35. M40 i 42 różnią się tylko tym iż z uwagi na większe zapotrzebowanie poprzez wojnę starano się  jak najbardziej uprościć proces produkcji, gdzie  wywietrzniki były tłoczone, a rant dzwonu ostatecznie nie był zaginany do wewnątrz, a tylko zagięty pod kątem 90 st. na zewnątrz. Wzór tego dzwonu po dziś dzień funkcjonuje w kilku armiach świata. Współczesne Natowskie też się na nim opierają.
Swego czasu mocno siedziałem w zegarkach i zegarmistrzostwie ( warsztat posiadam jeszcze po dziś dzień, aczkolwiek w stanie już nieczynnym smile ). Jedną z moich dziedzin oprócz ogólnie pojętych zegarków vintage , były specjalistyczne urządzenia pomiarowe, - w skrócie zegarki wojskowe, głównie z okresu IIWŚ i jako specjalista doradzałem, bądź też nawet doposażałem w nie różne osoby w tym głównie członków " Die kampfgruppe Hoffmeyer". Mundurówka niemiecka tez stanowiła takie małe oczko, gdzie z marszu widziałem wiele nieprawidłowości związanych z doborem jej elementów. Częsty błąd to mieszanie crusherów, kurtek, adlerów, czy nawet odznaczeń , niektóre wycofane zaraz po kampanii wrześniowej ,a widoczne na głowach rekonstruujących późniejszy okres. Obecnie takich wtopek raczej nie ma chyba, ze w amerykańskich produkcjach klasy B , gdzie jest wszystko i nic smile Na foto, które wyżej wrzuciłem mamy  Fliegermutze M42 + Hanhart B41 Fliegeruhrchronograph Gross 1944r.

Allle się tu wyhisteryzowałem smile
Żartuję smile

15

Odp: Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?

Nie tyle przystojniejsi, co atrakcyjniejsi.

Podam ci tu taki przykład z tego forum, sprzed jakiejś dekady. Odbyło się spotkanie forumowiczów w realu. Kilka-kilkanaście osób. W tym jeden, którego można by określić mianem incela. Z tego co pamiętam, to koleś miał jakieś 25-30 lat. Z wyglądu - przeciętny mocno. Ale przy pierwszym spotkaniu wesoły, uśmiechnięty, błyskotliwy i inteligentny - dusza towarzystwa. Naprawdę parę dziewczyn patrzyło na niego maślanymi oczkami. Wszystko się zmieniło po jakichś 30stu minutach. Jak wszedł w temat swojego dziewictwa i braku powodzenia, tak na nim utknął. Zawiesił się na tym, że jest prawiczkiem, że pewnie nikogo nie będzie miał w życiu, że żadna go nie będzie chciała. Już po pierwszych 2-3 zdaniach zamiast ciepłego i przychylnego spojrzenia, to dziewczyny zaczęły przewracać oczami jak tylko otwierał usta.

Ja super przystojny nie jestem. Ani wysoki. Ale na brak powodzenia nigdy nie narzekałem. Nawet nie mając grosza przy duszy. Ale zawsze szanowałem kobiety, ich odmienność i własne zdanie. Tylko musisz zrozumieć, że szacunek nie polega na przytakiwaniu, a kwestia pociągu fizycznego i atrakcyjności nie opiera się na logice, a emocjach. Jeśli zachowujesz się jak typowy pantofel, to co najwyżej będziesz wykorzystywany jako skarbonka, podwózka, rękaw do wypłakania się. Ale nikt na ciebie nie popatrzy jak na materiał na związek czy przygodę wartą grzechu.

Dokładnie tak. Dla kobiet atrakcyjni nie są ani frustraci-użalacze się ja nic nie mogę, ani schlebiacze-pantofle (ci może na krótką metę), szukamy i doceniamy normalnych chłopaków, którzy znają swoją wartość, mają swoje zainteresowania, inspirują by robić coś fajnego, a nie ciągną w dół.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kryzys męskości a feminizm - jaka relacja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024