netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

35 odpowiedzi3 046 wyświetleńzałożony przez Aishaaa, 22.03.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Witajcie kochane.

Na wstępie powiem, że mam 30 lat i 6letniego cudownego synka, którego wychowuję sama. Ojciec dziecka ogranicza się do płacenia alimentów, nie ma kontaktu z synem praktycznie. Rok temu poznałam wspaniałego mężczyznę, który zaakceptował fakt, że jestem samotną matką. Stał się dla mojego syna bardzo ważny, razem się bawią, nie raz go usypiał, czyta mu, pomaga sprzątać w pokoju. Bardzo się lubią a to mnie bardzo cieszy. Ale kochane, nie byłoby żadnego tematu gdyby nie było żadnego ale. Problemem są pojawiające się różnice kulturowe. Nie mogę złego słowa powiedzieć o tym mężczyźnie, od razu przedstawił mnie znajomym i rodzinie, nie ukrywał, że mam syna, nie ukrywał, że jego mama nie była zadowolona z jego wyboru. Ale im dalej w las tym więcej problemów. Partner jest bardzo towarzyski, minimum dwa razy w tygodniu spotyka się z kolegami, minimum dwa z rodziną. Sam też jest bardzo absorbujący i cały czas spędzałby razem. Mamy zamieszkać razem i nie wyobrażam sobie takiej ilości gości w tygodniu. Gdzie czas na odpoczynek w pojedynkę? Irytuje mnie absorbująca postawa partnera, bo gdzieś ze środka krzyczy dusza samotniczki i brakuje mi czasu dla siebie samej. W pracy klienci, potem dziecko, partner... nie mam czasu dla siebie. Dodatkowo zauważyłam, że jest nieco zaborczy. Nie podoba mu się kiedy rozmawiam z mężczyznami, ma problem z moimi kolegami. Zagląda mi do portfela. Rozumiem, że mamy razem mieszkać a finansowo stoimy na średnim poziomie ale partnerowi przeszkadza ilość wyjść do kosmetyczki, na paznokcie, fryzjera. Uważa, że nie powinnam się tak stroić bo mogę prowokować. A ja bardzo lubię dobrze wyglądać i się podobać. Ostatnio pokłóciliśmy się pierwszy raz, dosłownie pierwszy raz o moje weekendowe wyjście z dawnym kolegą. Partner uważa, że mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu. Do brzegu kochane. Boje się tego zamieszkania razem. Mam wrażenie, że im dalej w las tym więcej sobie pozwala. Widzę, że te różnice kulturowe zaczynają dawać się we znaki. Ale mam też w głowie kim jest dla mojego syna. Stał się przyjacielem, autorytetem, męskim wzorcem, odbiera go z zajęć, zorganizował mu duże urodziny. Partner jest naprawdę zaangażowany w nasze rodzinne życie, mamy świetny seks, ale czuje, że ma tendencję do ograniczania mnie a je jestem wolnym duchem. Czy wy kochane uważacie, że przesadzam? Że powinnam zrobić rachunek zysków i strat? Czy stawiać granice ryzykując rozstanie co mój syn bardzo by przeżył czy po prostu zaakceptować przywary partnera wynikające z różnic kulturowych dostosować się do paru minusów, i dalej cieszyć, że syn ma ojca?

2

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Brzmi to jak stater do jakiegoś reportażu w prasie kobiecej. Ale jeśli to prawdziwy problem, to oczywiście, że nie będziesz z nim szczęśliwa. Nie lekceważ czerwonych flag, bo one po zamieszkaniu razem i/lub ślubie zamieniają się w czerwony całun. Ewakuuj się, a jeśli pan to muzułmanin, to najlepiej jeszcze dzisiaj.

3

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Po prostu do siebie nie pasujecie.
To nie jest nikogo wina.
On ma prawo być towarzyski, ma prawo  lubić ludzi i spędzać z nimi czas.
Natomiast ty masz prawo do samotności i relaksu w ciszy.
Albo sie rozstaniecie, albo ktoś będzie musiał sie męczyć, ewentualnie przestawić.( choć nie wiem czy jest to możliwe)

Dziwną sprawą jest "zaglądanie do portfela", dziwna, w sensie że na to pozwalasz.
Nie jego sprawa jest to, ile razy chodzisz sobie do kosmetyczki czy do fryzjera.

Kolejna to "weekendowe wyjścia z byłem kolega" co to w ogóle za figura.
Skoro to były kolega to po co sie z nim spotykasz?

Choc moim zdaniem, prawdziwa zaborczość wyjdzie dopiero jak zamieszkacie razem.
To  nie-strojenie sie, bo to prowokuje, to tylko początek ograniczeń i podporządkowania.

Nic dobrego to nie wróży.

4 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-03-22 19:14:42)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Nie rokuje dobrze na przyszłość, rozumiem, że do niego chcesz się przeprowadzić i u niego są te spotkania rodzinno koleżeńskie.
Mów wprost o tym czego nie jesteś w stanie zaakceptować, bo zamęczy Cię ten związek.

Za bardzo zaangażował się w relację z Twoim dzieckiem, tak jakby awansem "zaklepał" Ciebie.

Zazdrość już się przejawia, im dalej tym będzie gorzej, dlatego to też powód do wycofania się.

O spotkanie z kolegą mógł mieć wąty, ale jak dla Ciebie to normalne, lubisz luz, to ten związek, tym bardziej nie jest dla Ciebie.

5

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Kasssja napisał/a:

Brzmi to jak stater do jakiegoś reportażu w prasie kobiecej. Ale jeśli to prawdziwy problem, to oczywiście, że nie będziesz z nim szczęśliwa. Nie lekceważ czerwonych flag, bo one po zamieszkaniu razem i/lub ślubie zamieniają się w czerwony całun. Ewakuuj się, a jeśli pan to muzułmanin, to najlepiej jeszcze dzisiaj.

Partner jest nie wierzący. A poza tym swojego partnera też przedstawiasz "to mój mąż chrześcijanin"? wink Tu gdzie mieszkam jest ich mnóstwo, są mi kolegami w pracy i na osiedlu, nic nie mam do muzułmanów.

Szeptuch, ja bym chciała wypracowywać kompromisy bo szkoda mi skreślać tę relację. Nie chcę partnerowi zabraniać towarzystwa, czy zmieniać go na swoją modłę. Nie uważam, żebym ja się musiała dostosować do niego albo on do mnie. Można w drodze kompromisu wypracować np. jedno spotkanie z rodziną i jedno spotkanie w tygodniu. Albo niech i będą po dwa, ale wtedy ja potrzebuję minimum jednego wieczora dla siebie, kiedy on np. jest z moim synem. I odwrotnie, mogę odpuścić paznokcie ale nie fryzjerkę czy kosmetyczkę. A co jest złego w spotkaniu z byłym kolegą? Ty zabraniasz partnerce, o ile ją masz, posiadania kolegów? Mój były kolega to bardzo fajny człowiek, pracowaliśmy i uczyliśmy się razem, to była w porządku i niczym nie zabarwiona relacja, ale mój partner tego nie rozumie.   

Naprawdę wiem, że są red flag ale szkoda mi relacji bo tak jak pisałam, jest cudowny dla mojego syna, mają świetny kontakt i wiem, że sprawa nie dotyczy tylko naszej dwójki, swoją ewentualną decyzja o rozstaniu skrzywdzę także syna. Ale ja się też rozstawać za bardzo nie chcę, chcę kompromisów, rozumiecie?

6

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Tylko będziesz miała problem z tymi kompromisami, bo nawet co uzgodnisz dzisiaj, jutro może okazać się nieaktualne.

Jakby wszystko można było załatwić kompromisem, nie byłoby rozstań.

To co uważasz za kompromis w sprawie paznokci, fryzjera czy kosmetyczki, tak jak ograniczenie wizyt jego rodziny i znajomych, to zgniły kompromis, bo jedynie ograniczający was, stawiający w niekomfortowej sytuacji.
Po prostu nie pasujecie do siebie i naginanie się do partnera wbrew sobie, nie jest fajne.

Kompromis tak, ale nie taki który widzisz, że jest bezsensowny, jak te paznokcie, tak on też będzie widział ze swojej strony ograniczenie gości.

Patrz na siebie, bo dziecko "wyrośnie" z jego "objęć".

Zawsze możesz spróbować, odejść zawsze będziesz mogła, ale już dzisiaj mów o tych kompromisach, może przejdą...

7

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

Ty zabraniasz partnerce, o ile ją masz, posiadania kolegów? Mój były kolega to bardzo fajny człowiek, pracowaliśmy i uczyliśmy się razem, to była w porządku i niczym nie zabarwiona relacja, ale mój partner tego nie rozumie.

Nie, nie zabronił bym żonie spotykania sie z kolegami, tak jak żona nie zabroniła by mi spotykania sie z koleżankami.
Tylko tyle,że zarówno ja nie mam koleżanek, jak i zona nie ma kolegów.
bo zarówno zona jak i ja wiemy że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko - męska.
I zawsze któraś strona chce czegoś więcej.

8

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Kasssja napisał/a:

Brzmi to jak stater do jakiegoś reportażu w prasie kobiecej. Ale jeśli to prawdziwy problem, to oczywiście, że nie będziesz z nim szczęśliwa. Nie lekceważ czerwonych flag, bo one po zamieszkaniu razem i/lub ślubie zamieniają się w czerwony całun. Ewakuuj się, a jeśli pan to muzułmanin, to najlepiej jeszcze dzisiaj.

Trafiony, zatopiony, nie warto tu strzępić klawiatury.

9

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

Nie podoba mu się kiedy rozmawiam z mężczyznami, ma problem z moimi kolegami. Zagląda mi do portfela. Rozumiem, że mamy razem mieszkać a finansowo stoimy na średnim poziomie ale partnerowi przeszkadza ilość wyjść do kosmetyczki, na paznokcie, fryzjera. Uważa, że nie powinnam się tak stroić bo mogę prowokować. A ja bardzo lubię dobrze wyglądać i się podobać. Ostatnio pokłóciliśmy się pierwszy raz, dosłownie pierwszy raz o moje weekendowe wyjście z dawnym kolegą. Partner uważa, że mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu.

Mam nadzieję, że jesteś mądrą dziewczyną i uciekniesz zaraz gdzie pieprz rośnie, choć wątek wygląda na nieprawdziwy.

10 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-03-23 09:55:38)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
twojeslowo napisał/a:
Aishaaa napisał/a:

Nie podoba mu się kiedy rozmawiam z mężczyznami, ma problem z moimi kolegami. Zagląda mi do portfela. Rozumiem, że mamy razem mieszkać a finansowo stoimy na średnim poziomie ale partnerowi przeszkadza ilość wyjść do kosmetyczki, na paznokcie, fryzjera. Uważa, że nie powinnam się tak stroić bo mogę prowokować. A ja bardzo lubię dobrze wyglądać i się podobać. Ostatnio pokłóciliśmy się pierwszy raz, dosłownie pierwszy raz o moje weekendowe wyjście z dawnym kolegą. Partner uważa, że mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu.

Mam nadzieję, że jesteś mądrą dziewczyną i uciekniesz zaraz gdzie pieprz rośnie, choć wątek wygląda na nieprawdziwy.

Wg mnie ten wątek też wygląda na prowokację. No bo bez przesady, babka szuka partnera dla siebie czy ojca dla swojego dziecka?
A co to za partner, który jest panem, określającym, co kobiecie wolno a co nie? Może kobiety z muzułmańskich kultur, które są wychowywane na bierne popychadła i sługę swego „pana”, uważają życie z „panem” za atrakcyjną opcję, ale wątpię, żeby to się podobało kobietom z naszego regionu. Chociaż jak któraś miała w domu ostry rygor i musiała chodzić jak w zegarku, to może się odnaleźć w takim układzie, gdzie niewiele ma do powiedzenia i ktoś jej dyktuje, co jej wolno a co nie.

11

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

Witajcie kochane.

Na wstępie powiem, że mam 30 lat i 6letniego cudownego synka, którego wychowuję sama. Ojciec dziecka ogranicza się do płacenia alimentów, nie ma kontaktu z synem praktycznie. Rok temu poznałam wspaniałego mężczyznę, który zaakceptował fakt, że jestem samotną matką. Stał się dla mojego syna bardzo ważny, razem się bawią, nie raz go usypiał, czyta mu, pomaga sprzątać w pokoju. Bardzo się lubią a to mnie bardzo cieszy. Ale kochane, nie byłoby żadnego tematu gdyby nie było żadnego ale. Problemem są pojawiające się różnice kulturowe. Nie mogę złego słowa powiedzieć o tym mężczyźnie, od razu przedstawił mnie znajomym i rodzinie, nie ukrywał, że mam syna, nie ukrywał, że jego mama nie była zadowolona z jego wyboru. Ale im dalej w las tym więcej problemów. Partner jest bardzo towarzyski, minimum dwa razy w tygodniu spotyka się z kolegami, minimum dwa z rodziną. Sam też jest bardzo absorbujący i cały czas spędzałby razem. Mamy zamieszkać razem i nie wyobrażam sobie takiej ilości gości w tygodniu. Gdzie czas na odpoczynek w pojedynkę? Irytuje mnie absorbująca postawa partnera, bo gdzieś ze środka krzyczy dusza samotniczki i brakuje mi czasu dla siebie samej. W pracy klienci, potem dziecko, partner... nie mam czasu dla siebie. Dodatkowo zauważyłam, że jest nieco zaborczy. Nie podoba mu się kiedy rozmawiam z mężczyznami, ma problem z moimi kolegami. Zagląda mi do portfela. Rozumiem, że mamy razem mieszkać a finansowo stoimy na średnim poziomie ale partnerowi przeszkadza ilość wyjść do kosmetyczki, na paznokcie, fryzjera. Uważa, że nie powinnam się tak stroić bo mogę prowokować. A ja bardzo lubię dobrze wyglądać i się podobać. Ostatnio pokłóciliśmy się pierwszy raz, dosłownie pierwszy raz o moje weekendowe wyjście z dawnym kolegą. Partner uważa, że mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu. Do brzegu kochane. Boje się tego zamieszkania razem. Mam wrażenie, że im dalej w las tym więcej sobie pozwala. Widzę, że te różnice kulturowe zaczynają dawać się we znaki. Ale mam też w głowie kim jest dla mojego syna. Stał się przyjacielem, autorytetem, męskim wzorcem, odbiera go z zajęć, zorganizował mu duże urodziny. Partner jest naprawdę zaangażowany w nasze rodzinne życie, mamy świetny seks, ale czuje, że ma tendencję do ograniczania mnie a je jestem wolnym duchem. Czy wy kochane uważacie, że przesadzam? Że powinnam zrobić rachunek zysków i strat? Czy stawiać granice ryzykując rozstanie co mój syn bardzo by przeżył czy po prostu zaakceptować przywary partnera wynikające z różnic kulturowych dostosować się do paru minusów, i dalej cieszyć, że syn ma ojca?

Uwierz związek muzułmanina z niewierną to bardzo ciężki i skomplikowany związek.
Osobiście uważam że przy tak olbrzymich różnicach kulturowych, moralnych i światopoglądowych takie związki to szaleństwo i głupota.

Myślę że brak ci wiedzy jakie zasady i wartości są w świecie muzułmańskim.

Nie ma "niewierzącego muzułmanina". Może być jedynie radykalny lub mało radykalny.

Ja bardzo lubię kraje arabskie i tam fajnie się czuję i lubię tam wracać, i trochę kultury tam poznałem ale uwierz że dla kobiety z Europy i nie muzułmanki taki związek to wręcz szaleństwo.

Obecnie masz pewne "zapowiedzi" co będzie jak będziesz jego żoną a uwierz że po ślubie mooooocno się to wszystko zmieni bo będziesz wtedy JEGO WŁASNOŚCIĄ.
I skończy się to co TY chcesz na rzecz co on chce i co on będzie uważał.

Poczytaj sobie o kulturze , religii i itd smile

12

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

Partner jest nie wierzący.

To nieistotne czy on w chwili obecnej chodzi do meczetu czy nie.
On został wychowany w innej kulturze gdzie ta wiara miała i ma ogromny wpływ na życie codzienne - napisz może z jakiego kraju pochodzi.
Jego kultura określa miejsce kobiety. Twoje kompromisy będą oznaczały że masz ustąpić i już. Jak zamieszkacie razem zobaczysz o czym mówię.
Pogadaj z Ritą bo pewnie z takimi zapędami miała już do czynienia. Tylko że Rita ma łatwiej bo mieszka w Polsce.

13 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-03-23 10:04:49)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
MagdaLena1111 napisał/a:

Wg mnie ten wątek też wygląda na prowokację. No bo bez przesady, babka szuka partnera dla siebie czy ojca dla swojego dziecka?
A co to za partner, który jest panem, określającym, co kobiecie wolno a co nie? Może kobiety z muzułmańskich kultur, które są wychowywane na bierne popychadła i sługę swego „pana”, uważają życie z „panem” za atrakcyjną opcję, ale wątpię, żeby to się podobało kobietom z naszego regionu. Chociaż jak któraś miała w domu ostry rygor i musiała chodzić jak w zegarku, to może się odnaleźć w takim układzie, gdzie niewiele ma do powiedzenia i ktoś jej dyktuje, co jej wolno a co nie.

Oczywiście, że prowokacja smile. Za bardzo świadoma ta dziewczyna. Zobacz też, którzy polscy panowie z forum się zlecieli, aby temat muzułmański rozwijać big_smile big_smile big_smile.

14

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

poznałam wspaniałego mężczyznę,

...

... zaborczy. Nie podoba mu się kiedy rozmawiam z mężczyznami, ma problem z moimi kolegami. Zagląda mi do portfela. ... przeszkadza ilość wyjść do kosmetyczki, na paznokcie, fryzjera. ... nie powinnam się tak stroić

Dobrze, że burki jeszcze nie musisz nosić. Zawsze możesz zacząć. Oddaj mu pieniądze, mieszkanie, nie chodź do kosmetyczki, zrezygnuj z kolegów. Będzie dobrze smile smile




Boje się tego zamieszkania razem. Mam wrażenie, że im dalej w las tym więcej sobie pozwala.

Jak byś miała od razu burkę założyć to byś się zbuntowała przecież.
A wychowanie Cię wymaga czasu.




Ale mam też w głowie kim jest dla mojego syna. Stał się przyjacielem, autorytetem, męskim wzorcem, odbiera go z zajęć, zorganizował mu duże urodziny.

Wiadomo, chłopiec, mężczyzna, u arabów ma status.
Ty nie.





Czy stawiać granice ryzykując rozstanie

Chciałabyś wychować muzułmanina na Europejczyka? Zawsze możesz próbować.



zaakceptować przywary partnera wynikające z różnic kulturowych dostosować się do paru minusów, i dalej cieszyć, że syn ma ojca?

Ty decydujesz. Burka czy rozstanie?

15 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2023-03-23 10:51:38)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Moim zdaniem w kwestii spotkań towarzyskich jeszcze może dałoby radę się dogadać. Jeżeli jednak partner tak Cie ogranicza i z normalnych rzeczy jak wyjście do fryzjera, kosmetyczki robi problem i uważa że kobieta prowokuje to raczej nie będziesz z nim szczęśliwa. Taka ma mentalność, to będzie ciężko zmienić. Zresztą chcesz być z kimś kto ma takie zdanie o kobietach? No że to kobieta prorokuje? No i najwidoczniej nie ufa Ci. Facet z normalnym poczuciem własnej wartości takie wyjścia do kosmetyczki uznałby za normalne i cieszyłby się ze jego kobieta dobrze wygląda. Kobieta nie prorokuje. Każdy ma swój rozum. Normalny facet nie rzuci się przecież na kobietę ot tak. Zresztą makijaż lub brak nie ma tak wiele do rzeczy. Także bez niego możesz się spodobać.

To że jest mulzumaninem ale niewierzącym myślę że nie ma wielu do rzeczy. Oczywiście kwestia charakteru i są różni ale jednak wielu z nich ma już w sobie te mentalność. W takiej kulturze się wychowali. Rozumiem że mogą być szczęśliwe związki Polki z mulzumaninem ale trzeba też patrzeć na to że są te różnice kulturowe raz mniejsze a raz większe. Wiele kobiet też nagina się w takich związkach. Widziałam niejedne nagrania kobiet w związkach i dużo może po samym filmie na YouTubie się nie powie ale mam wrażenie że niektóre naprawde były szczęśliwe, ale wiele z nich też bardzo napinały się dla tego faceta. Dlatego on ze związku czerpał korzyści ale one by z nim być musiały bardzo się nagiąć. No ja bym się aż tak nagiąć nie umiała, może ktoś potrafi i mu nie przeszkadza albo czasem jednak faktycznie nie musiały się aż tak naginać ale warto pamiętać że ta różnica kulturowa może być widoczna.

16

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Ty jesteś introwertyczką, on ekstrawertykiem.
Do tego dochodzą różnice kulturowe (nie piszesz dokładnie jakie).
Macie odmienne oczekiwania.
Albo się dogadacie, albo będziecie cierpieć.

17

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Patologia

18

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:
Kasssja napisał/a:

Brzmi to jak stater do jakiegoś reportażu w prasie kobiecej. Ale jeśli to prawdziwy problem, to oczywiście, że nie będziesz z nim szczęśliwa. Nie lekceważ czerwonych flag, bo one po zamieszkaniu razem i/lub ślubie zamieniają się w czerwony całun. Ewakuuj się, a jeśli pan to muzułmanin, to najlepiej jeszcze dzisiaj.

Partner jest nie wierzący.

Chyba nie rozumiem. Czy te "różnice kulturowe" o których kilkukrotnie wspominasz to po prostu to, że Ty jesteś wierząca a on nie?

19

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Co w moim wątku jest prowokującego? Nie ja zaczęłam o muzułmanach tylko wy. Wiem, że na forum nie ma moderacji bo śledzę je od dość dawna i każdy może pisać co chce ale wasze komentarze są śmieszne. Ilu znacie muzułmanów, że tak ich oceniacie? Ile realnie znacie muzułmanów by pisząc o tym, że kobiety są popychadłami? Nie z książek, nie z gazet czy wakacji. Bo tu gdzie ja mieszkam jest ich dużo, są mi kolegami i koleżankami w pracy i na osiedlu i nie mam o nich złego zdania, a na pewno nie że są popychadłami, ich mężczyźni są bardzo rodzinni i troskliwi względem swoich kobiet. Może dla kogoś z Arabii Saudyjskiej albo innego bardzo muzułmańskiego kraju tak jest ale nie dla nowoczesnych Europejczyków innego wyznania. Wątek założyłam po to byście wyrazili opinię czy relacja rokuje a przede wszystkim jak uchronić syna przed ewentualną krzywdą a nie by robić lincz na muzułmanach. Niestety, już kiedyś pojawił się w naszym życiu pewien mężczyzna i też wpuściłam go do życia i syn to potem bardzo przeżywał, mimo że był sporo młodszy to potem długo pytał gdzie jest wuja. Dlatego za wszelką cenę chciałabym dać szansę tej relacji bo dla mnie jako dla matki jest istotne, że partner jest rodzinny, kocha mojego syna jak swojego, kocha mnie z całym moim bagażem. Pojawiły się drobne rysy a wy od razu robicie z niego najgorszego tylko dlatego, że jest muzułmanem. Nie miałabym dylematów gdyby chodziło tylko o mnie, ale chodzi też o syna. I Gary- znam muzułmanów, którzy mają córki i córki są ich oczkami w głowie. Kaszmir- ja bywałam na wakacjach w Hiszpanii i uważam, że są leniwi i paskudni- to znaczy,  że moje obserwacje z wakacji mają rzutować na obraz wszystkich Hiszpanów? Farmer ma rację, mamy odmienne temperamenty, ja jestem o wiele spokojniejsza niż partner. Ale pewnie macie racje, powinnam mocno zaznaczyć swoje zdanie i rozmawiać. Cóż, dzięki wszystkim za złote rady. Kilka było normalnych, chociaż kilka.

20

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Musisz przekonać się na własnej skórze.
To, że masz znajomych tej kultury nie jest miarodajne, bo to co się dzieje w czterech ścianach nikt Ci nie powie.
Nie można też stawiać znaku równości, bo w każdej kulturze zdarzają się różne osobowości.
Ale już masz namiastkę...

Ciekawe jak on zareaguje na Twoje propozycje kompromisu.

21 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-03-24 08:42:57)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

Kaszmir- ja bywałam na wakacjach w Hiszpanii i uważam, że są leniwi i paskudni- to znaczy,  że moje obserwacje z wakacji mają rzutować na obraz wszystkich Hiszpanów? Farmer ma rację, mamy odmienne temperamenty, ja jestem o wiele spokojniejsza niż partner. Ale pewnie macie racje, powinnam mocno zaznaczyć swoje zdanie i rozmawiać. Cóż, dzięki wszystkim za złote rady. Kilka było normalnych, chociaż kilka.

Jak pisałem interesuje mnie kultura muzułmańska i wiele razy byłem w krajach arabskich i miałem styczność z tą kulturą i zwyczajami.
nawet w przyszłości planuję wyjechać do pewnego kraju muzułmańskiego, bo dobrze się tam czuję ...

Ale powtarzam nie masz żadnej wiedzy a to że znasz jakiegoś muzułmana to nic nie znaczy. Ludzie mają maski i nawet w PL są tacy co są uprzejmi dla obcych ludzi, dla obcych kobiet wręcz cudowni a w domu są tyranami i przemocowcami ..

Nie polecam nikomu związku z muzułmanem bo różnice kulturowe pomiędzy wychowaniem katolickim a muzułmańskim są tak olbrzymie i tak różne ze naprawdę są to związki oparte na porażkę, bo jedyną osobą która musi się dostosować jest tam zawsze kobieta.

Co do twojego partnera to jest szyitą czy sunnitą ? Poczytaj sobie o różnicach smile
Niewierzący muzułmanin big_smile

Ja po prostu wiem co się stanie po ślubie jak zostaniesz jego własnością i to on będzie ci mówił co możesz a co nie możesz, a wychowanie twojego syna przez ciebie się skończy bo to ojciec jest opodowiedzalny na wychowanie syna i wpojenie mu zasad muzułmańskich i koranu ...

Oczywiście czym bardziej wykształcony człowiek tym miej radyklalny i inaczej interpretuje koran niż niewykształcony podatny na manipulacje człowiek ..

Jak dla mnie znajdź sobie europejczyka, katolika czy chrześnijana i uwierz wtedy szoku kulturowego nie będzie smile

Osobiście uważam że lepiej aby muzułmanin miał żonę muzułmankę, wychowaną według tej samej kultury, zasad. Wtedy nie ma szoku kulturowego, świaopoglądowego i itd ..

22 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-03-24 09:27:50)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Kaszpir007 napisał/a:

Niewierzący muzułmanin big_smile

Zapewne to Turek, a ci z zachodniej części Turcji, są podobni do europejskich chrześcijan, czyli ich wiara jest bardzo pozorna i niepraktykowana. Oczywiście problemem jest inna kultura, podejście do rodziny i towarzystwa. Są o wiele bardziej towarzyscy od nas Polaków. O czym wspominała Autorka. Tam jak się robi imprezę, to się robi. Trzeba pokazać, że gospodarz ma gest.

23 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2023-03-24 11:16:47)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

Bo tu gdzie ja mieszkam jest ich dużo, są mi kolegami i koleżankami w pracy i na osiedlu i nie mam o nich złego zdania, a na pewno nie że są popychadłami, ich mężczyźni są bardzo rodzinni i troskliwi względem swoich kobiet. Może dla kogoś z Arabii Saudyjskiej albo innego bardzo muzułmańskiego kraju tak jest ale nie dla nowoczesnych Europejczyków innego wyznania.
Wątek założyłam po to byście wyrazili opinię czy relacja rokuje a przede wszystkim jak uchronić syna przed ewentualną krzywdą a nie by robić lincz na muzułmanach.
Dlatego za wszelką cenę chciałabym dać szansę tej relacji bo dla mnie jako dla matki jest istotne, że partner jest rodzinny, kocha mojego syna jak swojego, kocha mnie z całym moim bagażem. Pojawiły się drobne rysy a wy od razu robicie z niego najgorszego tylko dlatego, że jest muzułmanem. Nie miałabym dylematów gdyby chodziło tylko o mnie, ale chodzi też o syna.

Hmmm, tu nie chodzi o wiarę, ale o kulturę, w której został wychowany.
Tak, są bardzo rodzinni.....tak bardzo, że zamkną kobietę w złotej klatce. Będą kontrolować pieniądze, sprawdzać kontakty, ograniczać wyjścia z domu ....
Znam kilka mieszanych małżeństw i w większości nie kończyło się to dobrze. W takim związku kobieta musi być bardzo silna i niezależna by nie pozwolić sobie wejść na glowę.
I jeszcze jedno, oni na zewnątrz są mili, sympatyczni.....a w domu to już inna para kaloszy.

24 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-03-24 12:42:07)

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Czy moglibyście, łącznie z autorką, nie pisać "muzułmanem" tylko "muzułmaninem"? Bo różni ludzie to czytają i sobie utrwalają błędy.

Autorko - wierzący czy nie, został wychowany w określony sposób, a jaki to jest sposób to już wychodzi Ci na własnym przykładzie. Makijaż, szpilki, sukienka - prowokujesz innych facetów. Od takiego myślenia tylko krok do założenia ci hidżabu. No powiedz, czy nie byłby zadowolony ten twój facet, gdyby żaden inny nie zobaczył twoich pięknych, rozpuszczonych włosów? A potem może burka, żeby nie widzieli ładnych, prowokująco długich nóg w fajnych jeansach? No i ten makijaż, po co się malować, skoro jemu się podobasz naturalna?
Skoro on sobie pozwala na taką zaborczość już teraz, zanim ma cię w garści ślubem/przysposobieniem twojego syna, to co będzie później, gdy staniesz się od niego zależna?

Ale myślę, że żadna z naszych podpowiedzi do ciebie nie dotrze. Wejdziesz w ten związek, a potem będziesz płakać.

25

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
wieka napisał/a:

To, że masz znajomych tej kultury nie jest miarodajne, bo to co się dzieje w czterech ścianach nikt Ci nie powie.
.


Racja. Nikt nie wie, co się dzieje w domach muzułmańskich. Tylko użytkowniczki tego forum wiedzą, poza tym nikt:D

26

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
Aishaaa napisał/a:

... jak uchronić syna przed ewentualną krzywdą ....

Pewna mądra rozwódka bardzo dbała o to, aby nie podsuwać dziecku co chwilę nowego wujka.



... ... w naszym życiu pewien mężczyzna i też wpuściłam go do życia i syn to potem bardzo przeżywał, ...

Tego chciała dziecku zaoszczędzić.



Twoja sytuacja jest taka, że znalazłaś wujka dla syna, a teraz nie chcesz z tym wyjkiem żyć, bo jest zbyt zaborczy.
I masz dwa wyjścia:

1. jeśli znim będziesz żyć, to będziesz cierpieć
2. a jak nie będziesz z nim żyć, to syn będzie cierpieć (???)

W punkcie 2 przypuszczam, że to to Ty napędzasz relację syna z tym wujkiem.



Dlatego za wszelką cenę chciałabym ... partner .... kocha mojego syna jak swojego, kocha mnie z całym moim bagażem.

Zwróć uwagę na kolejność kochania.




Pojawiły się drobne rysy a wy od razu robicie

Mhm... wiem. Próbuję sobie wyobrazić że to taki zwykły zazdrosny, zaborczy mężczyzna.
Jednak na hasło muzułmanin widzę Cię w burce. Wybacz.




Nie miałabym dylematów gdyby chodziło tylko o mnie, ale chodzi też o syna.

Tak. Syn jest na pierwszym miejscu w relacji twojej z jakimkolwiek mężczyzną.

To jest twój błąd.

27

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
noben napisał/a:
wieka napisał/a:

To, że masz znajomych tej kultury nie jest miarodajne, bo to co się dzieje w czterech ścianach nikt Ci nie powie.
.


Racja. Nikt nie wie, co się dzieje w domach muzułmańskich. Tylko użytkowniczki tego forum wiedzą, poza tym nikt:D

My wiemy od kobiet, które były w takich związkach.

Nie dalej jak wczoraj w programie tv był omawiany problem kochającego się małżeństwa, które nie wytrzymało próby czasu, ojciec wywiózł dzieci do Emiratów Arabskich i nie ma w sumie na niego siły.

28

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
wieka napisał/a:

Nie dalej jak wczoraj w programie tv był omawiany problem .

aaaa, to pozamiatane.

To już tylko Małgorzata Rozenek-Majdan pozostaje jako najwyższa instancja autorytetowa....

29

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Aishaaa,
przeczytałam tylko Twoje wpisy, bez komentarzy..

być może mieszkasz w Niemczech, gdzie na każdym kroku można zetknąć się z muzułmaninem, masz zatem zupełnie inny odbiór niż osoby mieszkające w PL.

Zgadzam się z tym, że nie powinny wypowiadać się w tym temacie osoby, które nie znają tej mentalności na co dzień, a tylko powielają stereotypy..

Ja też nie mieszkam w PL i dlatego mam styczność i własne obserwacje,
Pracuję z wieloma osobami wyznania muzułmańskiego, zarówno kobiety jak i mężczyźni, są przemili, bardzo rodzinni, ciepli i wylewni..

Niemniej jednak, nigdy nie związałabym się z kimkolwiek o tej mentalności..
Wyjeżdżając z PL, nie znałam, nie miałam nigdy kontaktu, a bałam się, ponieważ nie znałam,

Teraz znam i nie tyle się boję, a bardziej nie ufam. Postawiłam granice nieprzekraczalne,
w pracy, na osiedlu, w sklepie - lubię, nie mam nic do zarzucenia,
ale prywatnie, a tym bardziej w relacji bliskiej - nie ma takiej opcji!

Masz tylko 30 lat, jesteś ufna, zakładasz pozytyw, nie negatyw..

Wszystkie osoby, które znam zmieniły oblicze o 180 stopni,
To, że są kochający i przesympatyczni, to droga do celu..
Są, w naszym rozumieniu - nieprzewidywalni.

To jak koronkowa robota, jak pajęczyna, pomału i do zamierzonego celu,
przyciągnąć kogoś dobrocią, żeby był sparaliżowany..

pomyśl o tym, wyobraź sobie, że on się może zmienić w ciągu jednego dnia,
oni nie uznają kompromisów, gdy tak Ci się wydaje, to znaczy, że Ci się wydaje..

Nie dziś, to jutro, ta zamierzona chęć dostosowania do siebie, to ich mentalność,
tego nie da się zmienić, można poczekać, przyczaić się, zmienić taktykę,
ale nigdy nie odpuszczą..

Efekt końcowy ma być taki, jaki im odpowiada..

Sama przeżyłam szok, gdy mój kolega w pracy, przez 3 lata, rzucał mi się na szyję na powitanie, gdy mijał mnie na drodze, wyskakiwał z samochodu, żeby mi podać rękę, nigdy w życiu w PL nie spotkałam się z taką serdecznością - jak był Ramadan i był poddenerwowany, bo głodny i spragniony, zaatakował mnie agresywnie, byłam przerażona.. miałam wrażenie, że nie znam człowieka..

Córka koleżanki jest z muzułmaninem od 16ego roku życia, dziś ma 20 lat, z wesołej, wydekoltowanej dziewczyny zrobiła się wypłochem w golfie..

Druga, córka kumpla, już jest zakutana, zerwała kontakty z ojcem..

Koleżanka, była z małym dzieckiem, gdy się do nich wprowadził - dziś ma sądowy zakaz zbliżania się do nich..

Każdy szuka kogoś dla siebie,
ale nie próbuj tego łączyć z "ojcem" dla syna..

Droga przez dziecko, zapaliłaby u mnie wszystkie flary !
To okno, które sama otworzyłaś, wleźć może każdy !!

Zastanów się 2 razy, zanim z nim zamieszkasz.

Powodzenia

30

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
noben napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie dalej jak wczoraj w programie tv był omawiany problem .

aaaa, to pozamiatane.

To już tylko Małgorzata Rozenek-Majdan pozostaje jako najwyższa instancja autorytetowa....

Nie wiem dlaczego mieszasz tu tę celebrytkę, ja pisałam o programie dokumentalnym.

31

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
R_ita2 napisał/a:

Gary/ a wiesz co to jest w ogóle burka? Wygoogluj sobie.

Zaskoczę Cię. Zanim użyłem tego słowa, to wpisałem do google i zobaczyłem obrazy o które mi chodziło smile

32

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
R_ita2 napisał/a:

I gdzie w Europie spotkałeś kobietę w burce? Bo tak jak pisałam- w hijabie, al-amirze, shayli albo nawet khimarze to rozumiem, że byś mógł- bo i ja spotykałam jak byłam w Niemczech, ale w burce? No gdzie? Pytam serio, bo może widziałeś.... ; ) to zwrócę honor.

Czy naprawdę chciałabyś to omówić? smile Dla uproszczenia przyjmijmy że burka w moich postach wyżej to był symbol wpływu obcej kultury na kobietę, która do tej obcej kultury powinna się dostosować. Zatem przyznaję Ci rację odnośnie burki i tych innych nazw, które wymieniłaś. smile

33

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
R_ita2 napisał/a:

I gdzie w Europie spotkałeś kobietę w burce? Bo tak jak pisałam- w hijabie, al-amirze, shayli albo nawet khimarze to rozumiem, że byś mógł- bo i ja spotykałam jak byłam w Niemczech, ale w burce? No gdzie? Pytam serio, bo może widziałeś.... ; ) to zwrócę honor.

Ja widziałam. W Austrii, w Zell am See. I to nie pojedyncze egzemplarze. Było to dobrych 15 lat temu, teraz googlam, że w 2017 państwo to zakazało noszenia burek.

34

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
R_ita2 napisał/a:

I gdzie w Europie spotkałeś kobietę w burce?

W UK widziałem mnóstwo kobiet w burkach.
Owszem, mniej niż w hijabie, czy innych okryciach, ale nadal przerażająco wiele.


A co do partnerów muzułmanów.  Oczywiste jest, że każdy człowiek jest inny, jednak moje wieloletnie obserwacje są takie, że z pozoru potrafią być dobrymi rodzinnymi ludźmi.  Niestety najczęściej tylko z pozoru.  Dla swoich wybranek są ujmujący, dla innych kobiet przyjaźni, dla otoczenia wspaniali, zasłona jednak nagle spada, gdy jako facet się na tyle z nimi zaprzyjaźnię, że czują się przy mnie swobodnie i gdy nie ma świadków, zaczynają mi "radzić" jak traktować kobietę, tłumaczyć że należy ją trzymać krótko, przytaczać co na temat kobiet mówi Koran.  Wobec wybranki zachowują się tak, że nie jest ona świadoma tych wszystkich manipulacji i przedmiotowego traktowania.  To jest przerażające, jak w ciągu kilku sekund oni potrafią się zmienić po zdjęciu maski!   Ponieważ wiele lat spędziłem w Europie Zachodniej i miałem z muzułmanami kontakty zawodowe i towarzyskie, byłem świadkiem takich szokujących przemian wiele razy.  Zbyt wiele.  Maska dla wybranki, maska dla otoczenia, a gdy są sam na sam z zaufanym kolegą, pokazują mu swoje prawdziwe oblicze.

35

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Tobie zależy na znalezieniu zastępczego ojca dla syna, a on to może widzi i na tym buduje swoją strategię uwodzenia. Może za szybko pozwalasz nowemu partnerowi stawać się częścią życia swojego dziecka? Zaborczość traktowałabym jako poważny sygnał ostrzegawczy.

36

Odp: Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?
R_ita2 napisał/a:

Wiesz kto i gdzie nosi burki?

Wiem że to nie burka ale coś na rzeczy jest
https://wydarzenia.interia.pl/zagranica … Id,6690311

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja przesadzam? Ojciec dla syna, co z partnerstwem?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026