Hej..
Nie wiem co mam myśleć o całej tej sytuacji, więc może ktoś z Was mi pomoże.
Rozstałam się z chłopakiem miesiąc temu, w dość burzliwiej atmosferze.
Mieszkaliśmy ze sobą prawie rok i naprawdę było między nami super.
Pod koniec związku dość mocno się kłóciliśmy, nasze priorytety zaczęły sie rozjeżdżać ale nadal sie kochaliśmy.
Dzień przed rozstaniem mówił mi, że nie chce tego kończyć, że mnie kocha...
Następnego dnia po powrocie z pracy poinformował mnie, że podjął decyzję o rozstaniu.
Od tego czasu On cały czas utrzymuje ze mną kontakt, pisze i dzwoni codziennie, spotkaliśmy się 3 razy.
Na moje pytania po co chce mieć kontakt nie potrafi odpowiedzieć. Jak zasugerowałam, urwanie znajomości powiedział, że tego nie chce..
Ma kontakt z moją przyjaciółką i cały czas wypytuje ją o mnie.
Mi mówi, że się z kimś spotyka (ale nie chce być w związku) ale opowiada o niej dość niechętnie, powiedział tylko jak ma na imię.
Z jednej strony mam świadomość tego, że nie jesteśmy razem, wiec ma prawo układać sobie życie, wiec nie czuje zazdrości, traktuje go jak przyjaciela..ale gdzieś tam z tyłu głowy mam nadal nadzieję, że może jeszcze między nami zaiskrzy na nowo.
Na naszych spotkaniach prawi mi komplementy, przytula, całuje.. Jednocześnie mówi mi, że nic już między nami nie będzie.
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, dla mnie są to trochę sprzeczne sygnały. Może ktoś z was był w podobnej sytuacji, albo bedzie potrafił zrozumieć jego zachowanie...?