netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zagubiona we własnych myślach

11 odpowiedzi2 971 wyświetleńzałożony przez Swanie, 23.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zagubiona we własnych myślach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Zagubiona we własnych myślach

Witam Was drogie Panie,
nigdy nie wylewam swoich trosk na forach publicznych, ale obecnie nie mam komu sie wygadać i postanowiłam tu napisać. Zazwyczaj ograniczam się do pamiętnika, ale chyba potrzebuje czyichś sądów tym razem:) Jestem ze swoim chłopakiem już prawie 1.5 roku. On - jeszcze nie do końca wyszumiany 20latek, ale za to kochany i mimo wszystko rozsądny, ja- roztrzepana, ale nad wiek dojrzała 19latka. Jak większość par przeżywaliśmy wzloty i upadki, mieliśmy rozstania i powroty, lecz w całościowym bilansie występuje przewaga tych dobrych chwil. Kocham go nad życie, ba(!), uwielbiam go, ale w ostatnim czasie nieustannie się kłócimy. Nieustannie czyli średnio 2-3 razy na tydzień. Czasami są to kłótnie poważne, czasami jakieś drobnostki. Ja czuję, że one działają na mnie destrukcyjnie, że jeszcze trochę i zacznę się w tym wszystkim wypalać.Tylko ironia polega na tym, że za bardzo go kocham. Dzisiaj na przykład u niego nocowałam i rano gdy szykowałam się do powrotu do domu nagle o coś sie obraził (a zaręczam, że to ja jestem w tym związku od fochów:) ) Próbowałam się dowiedzieć 3 razy o co mu chodzi jednak za każdym razem mnie zbywał. Po pół godzinnej napiętej atmosferze powiedziałam, że nie ma to sensu i wychodzę. Tak jak powiedziałam tak zrobiłam i po 5 minutach wylądowałam na ławce pod blokiem, chciałam ochłonąć. Wiem, że tak się nie robi- nie wychodzi się, ale co miałąm robić gdy atmosfera wrzała? Gdyby jeszcze wykazywał chęci do jakiejkolwiek konfrontacji. Wyszłam więc, ale po 15 minutach wróciłam żeby porozmawiać. W przeszłości mieliśmy już problemy typu "brak rozmowy" i wypracowaliśmy system komunikowania się. Gdy coś nam leżało na wątrobie- partner o tym wiedział. A tu nagle on zbojkotował system. Tak więc wróciłam do niego, zapytałam co chce z tym zrobic skoro nie potrafi rozmawiać, że jest spięcie, a ja nie moge nawet się obronić. Nie miał wtedy mi zbyt wiele do powiedzenia, poza tym żebyśmy ochłoneli i porozmawiali jutro. Wszystko przemyśleli. Powiedziałam mu, że ja jestem pewna tego co czuje, ale jeśli on potrzebuje czasu to ok, niech go ma( taki mały cios w serce dla mnie to był, nigdy nie prosił o czas). Poszłam więc na pociąg- pieszo. Ryczałam przez drogę jak bóbr, na pociąg oczywiście nie zdążyłam. W czasie półgodzinnego spaceru postanowiłam, że chce drań czasu to będzie go miał. Nie odezwę się pierwsza choćby nie wiem co! I nagle słyszę komórkę- dzwoni. Pyta się czemu nie ma mnie na peronie, że chce porozmawiać i żebym powiedziała gdzie jestem. Spotkaliśmy się, przeprosił mnie za to, że nie potrafił rozmawiać, że zachował się źle i wcale nie chce czasu (ufff:) ) Walnął tzw "focha" bo byłam skrępowana swoim ciałem przed nim, że nie może sobie poradzić z tym, że mam kompleksy, że nie potrafię się przed nim otworzyć całkowicie, a on uważa, że jestem cudowna. Wałkowaliśmy już ten temat, tłumaczyłam mu, że to nie takie hop siup żeby przestać myśleć o swoich kompleksach i bla bla bla:) Nie o tym miałam pisać. W każdym razie piszę ten tekst chyba po to żeby się dowiedzieć czy to normalne, że pary się kłócą tak często, czy panikuje, czy przesadzam z obawami? Najbardziej denerwuje mnie fakt, że kiedyś się nie sprzeczaliśmy tak często. No wkurza mnie to, ze jest przez pewien czas zarąbiście, po czym "bum" i jest pupa wołowa! Przechodziłyście w związkach również taki "kłótliwy" okres? Jak tak to jak on się kończył? Happy endem czy płakaniem w poduszkę?
Pozdrawiam

2

Odp: Zagubiona we własnych myślach

O kobieto, ja z moim Niemiluchem kłócę się średnio 2-3 razy na dzień big_smile Ale w ten sposób, że nie ma obrażania, ani przykrych słów, po których mogłabym zwątpić w jego miłość do mnie. Mamy identyczne temperamenty, żadne nie chce odpuścić, no i bach- kłótnia jak ta lala. Najważniejsze, to umieć rozmawiać o tym, co jest nie tak i dążyć do porozumienia.
Po kłótni, kiedy emocje opadają i zaczyna się ironizowanie zachowania drugiej osoby (z lekkim uśmiechem na twarzy) wygarniamy sobie nawzajem: "jesteś wstrętny", "powinnaś trafić do piekła za swój ośli upór" i tak do skutku- aż się na siebie nie rzucimy big_smile

3

Odp: Zagubiona we własnych myślach

z tego co piszesz to jestescie jeszcze obydwoje młodzi jak na powazny zwiazek,i to raczej nie sa jakies powazne klótnie i problemy tylko zwykłe obrazanie sie,wiec trudno co kolwiek radzic w tej sytuacji.Casem tak w tym wieku niestety bywa.

4

Odp: Zagubiona we własnych myślach

Ja z moim mężem nie noge sie dogadac. Po kłótni zamyka sie w sobie i nie rozmawia ze mna nawet kilka dni. Nie reaguje na poje prosby zeby porozmawiac i wyjasnic to co sie stalo. Ale jak grochem o sciane. Powoli mam dosyc tego wszystkiego.

5

Odp: Zagubiona we własnych myślach
... smile napisał/a:

Ja z moim mężem nie noge sie dogadac. Po kłótni zamyka sie w sobie i nie rozmawia ze mna nawet kilka dni. Nie reaguje na poje prosby zeby porozmawiac i wyjasnic to co sie stalo. Ale jak grochem o sciane. Powoli mam dosyc tego wszystkiego.

A jak było kiedyś? Też mieliście problem z rozmawianiem podczas kłótni? Czy dopiero jest tak od pewnego czasu? Nie wiem szczerze co poradzić, ale współczuję bo dla mnie rozmowa jest najważniejsza... Czas walnąć chłopa po łbie !!:)

6

Odp: Zagubiona we własnych myślach

Klótnie to nieodlączna część związku. To chyba troszkę jest tak, przynajmniej mi się wydaje, że klócimy się  i dzięki temu wiemy że ciągle są w nas emocje, dotyczące nas, naszego związku.
Często niestety są destrukcyjne, i tworzą zle emocje, ale potem zawsze nadchodzi moment pogodzenia się, przeproszenia, ważne żeby widzieć blędy, i próbować je naprawiać, i zapamiętywać, żeby na przyszlość takich nie popelniać.
Ale wiadomo, co za dużo to nie zdrowo. Trzeba uważać, na bzdety, żeby o takie się nie klócić bo po co?
Przecież i tak ich kochamy nad życie, nie warto tego psuć glupotami smile

7

Odp: Zagubiona we własnych myślach

Tez mi sie wydaje, ze w waszym wieku to raczej normalne. Na dodatek hormony w was jeszcze buzuja i czasem ciezko kontrolowac emocje. Jak sobie teraz przypomne, o co sie klocilam ze swoja 'szkolna miloscia' to smiac mi sie chce. Nie odbierz tego zle - nie probuje bynajmniej umniejszac waszych problemow... Mam szczera nadzieje, ze wybrniecie razem z tego 'glupiego okresu' i nadejdzie czas, ze bedziecie sie z tego wspolnie smiac. Poza tym raczej ciezko radzic.. Moze tylko tyle, ze czasem rzeczywiscie lepiej dac sobie chwile, zeby ochlonac zamiast kontynuowac klotnie bo w emocjach rzadko dochodzi sie do sensownych rozwiazan.

Z wlasnego doswiadczenia: na poczatku obecnego zwiazku klocilismy sie srednio 3-5 razy na tydzien. Potem przyszedl czas, kiedy wszystko sie uspokoilo do tego stopnia, ze czasem rzucamy zarty w stylu "Ej, jakos za slodko sie robi. Moze bysmy sie tak poklocili?"

8

Odp: Zagubiona we własnych myślach

W sumie piszecie to co już wiem, tylko czasami trzeba to usłyszeć od kogoś, żeby tak naprawdę do człowieka to dotarło:) Już jest dobrze, wczoraj buzowały we mnie emocje. Z faktu, że "sprzeczki" ostatnio się między nami nasiliły byłam niepewna Nas, bałam się, że się psuje. Ehhh głupie babsko emocjonalne ze mnie:) I mam świadomość również tego, że nasze problemy nie są problemami dyskwalifikującymi związek, mam świadomość, że ludzie miewają zdecydowanie poważniejsze problemy( aczkolwiek i takie u nas miały miejsce), ale moje "problemiki" w mojej obecnej skali są dla mnie istotne.

9

Odp: Zagubiona we własnych myślach

Właśnie było super, Swanie. teraz sie tak popie.... Jakoś ciężko mi jest to ogarnąć. Ale nadal próbuje do niego dotrzeć jakoś to pokładać. nie powiem bo jest bardzo ciężko, zrobił się strasznie oporny na coś nowego. Ale się nie dam. Próbuj do nie go dotrzeć tak jak ja, aż dojdziecie do porozumienia. Jak mi się to uda to napisze co moze Tobie pomóc z własnego doświadczenia.
Pozdrawiam... smile

10

Odp: Zagubiona we własnych myślach
... smile napisał/a:

Właśnie było super, Swanie. teraz sie tak popie.... Jakoś ciężko mi jest to ogarnąć. Ale nadal próbuje do niego dotrzeć jakoś to pokładać. nie powiem bo jest bardzo ciężko, zrobił się strasznie oporny na coś nowego. Ale się nie dam. Próbuj do nie go dotrzeć tak jak ja, aż dojdziecie do porozumienia. Jak mi się to uda to napisze co moze Tobie pomóc z własnego doświadczenia.
Pozdrawiam... smile

A ja trzymam kciuki i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze! Czekam na relacje:)

11

Odp: Zagubiona we własnych myślach

Wiesz, mam podobny problem. Jestem z moim 4 lata i teraz caly czas sie klocimy. Czytajac Twojego posta, mialam wrazenie ze jestes mna, identycznie.. Tak samo sie czuje. Zaczynam swirowac. Bo go kocham, a jednoczesnie wiem ze te klotnie tak bolą w sercu.. Ciezko jest cokolwiek robic, bo malo sie widzimy.. On pracuje i mieszka w innym miescie. I jest w dodatku taki "nieokiełznany" , żyje chwilą zamiast pomyśleć o przyszłości, o nas..

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zagubiona we własnych myślach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026