netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

295 odpowiedzi18 524 wyświetleniazałożony przez SanWieIng, 29.09.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 296 ]

1 Ostatnio edytowany przez SanWieIng (2022-09-29 10:03:14)

Temat: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Hej ;/

Poznałam prawie rok temu fajnego chłopaka. Niedługo wcześniej wzięłam też kredyt na bardzo niskich stopach procentowych, więc jestem wśród szczęśliwców max wzrostu raty. Aktualnie jest mi ciężko, rata wynosi 2600 miesięcznie i od listopada wzrośnie do 3000 PLN. Oczywiście do tego dochodzą opłaty 300zł miesięcznie (prąd, gaz).

Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem i doszło do rozmowy. Chłopak wynajmował kawalerkę za 1200zł miesięcznie, teraz wprowadza się do mnie i zaproponował robić wspólny budżet na zakupy i że będzie płacił połowę opłat czyli 150zł miesięcznie. Kredyt jest mój, więc nie chce spłacać mi domu bo jak się rozstaniemy to zostanie z niczym....

Ja nie naciskałam, bo nie chcę w żaden sposób mieć z Niego korzyść finansową, ale...no właśnie. Rata zabiera połowę moich zarobków, mam jeszcze 20 tys. długów, żyje mi się ciężko. Chłopak wychodzi na tym lepiej bo nagle nie płaci już za wynajem i ma +1000 do kieszeni sad Do tego ma swoje mieszkanie bez kredytu w innym mieście, z które wynajmuje i też z tego leci mu kasa.

Ja nie zaglądam nikomu do kieszeni, ale im bliżej wprowadzki to czuję się źle, bo jeszcze nie dawno myślałam, że jednak trochę mnie od odciąży, dając chociażby z 500zł miesięcznie chociaż, a tutaj kicha.

Chłopak wprowadzi się do 2 piętrowego domu, będzie mieć własne pomieszczenie do pracy. Dom sama wykończyłam, była to deweloperka, więc wszystko jest nowe, czyste. Jest tutaj ze 100m2 + ogród.

Czy jestem roszczeniowa? Czy taki układ jest okej, aby nie dopłacał się nic do mojego kredytu? sad Jak byście to rozegrali na moim miejscu?

2

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Hej ;/

Poznałam prawie rok temu fajnego chłopaka. Niedługo wcześniej wzięłam też kredyt na bardzo niskich stopach procentowych, więc jestem wśród szczęśliwców max wzrostu raty. Aktualnie jest mi ciężko, rata wynosi 2600 miesięcznie i od listopada wzrośnie do 3000 PLN. Oczywiście do tego dochodzą opłaty 300zł miesięcznie (prąd, gaz).

Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem i doszło do rozmowy. Chłopak wynajmował kawalerkę za 1200zł miesięcznie, teraz wprowadza się do mnie i zaproponował robić wspólny budżet na zakupy i że będzie płacił połowę opłat czyli 150zł miesięcznie. Kredyt jest mój, więc nie chce spłacać mi domu bo jak się rozstaniemy to zostanie z niczym....

Ja nie naciskałam, bo nie chcę w żaden sposób mieć z Niego korzyść finansową, ale...no właśnie. Rata zabiera połowę moich zarobków, mam jeszcze 20 tys. długów, żyje mi się ciężko. Chłopak wychodzi na tym lepiej bo nagle nie płaci już za wynajem i ma +1000 do kieszeni sad Do tego ma swoje mieszkanie bez kredytu w innym mieście, z które wynajmuje i też z tego leci mu kasa.

Ja nie zaglądam nikomu do kieszeni, ale im bliżej wprowadzki to czuję się źle, bo jeszcze nie dawno myślałam, że jednak trochę mnie od odciąży, dając chociażby z 500zł miesięcznie chociaż, a tutaj kicha.

Czy jestem roszczeniowa? Czy taki układ jest okej, aby nie dopłacał się nic do mojego kredytu? sad Jak byście to rozegrali na moim miejscu?

Przede wszystkim powiedz mu to co tu napisałaś.
Jeżeli planujecie wspólne życie, to on musi wiedzieć jak to wygląda - myślę, że wtedy sam, lub wspólnie jakieś rozwiązanie znajdziecie.

Obecnie wychodzi na to, że Ty będziesz mocno obciążona finansowo, a on nie - tylko czy on jest tego świadomy?
Z tego co napisałaś, nie jest tak że nie jest w stanie finansowo dźwignąć części "wydatków".

Porozmawiaj z nim, powiedz o tym jak sytuacja wygląda, nie chcesz robić z niego bankomatu, ale wspólne mieszkanie, mimo że sam dom jest Twój to też jednak pewien wysiłek finansowy z obydwu stron.
Gdyby nie Twój kredyt to musielibyście wynajmować coś wspólnie, pewnie żeby utrzymać standard to na pewno nie wystarczyłoby, te "150zł" miesięcznie które teraz będzie dokładał.

Głowa do góry! Rozmowa i szukanie rozwiązani smile

3

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Ma rację, ale w tej sytuacji jak wynajmuje swoje mieszkanie, mógłby Ci dopłacać połowę zysku z wynajmu, czy połowę tego co płacił za wynajem dotychczasz, jak myśli o Tobie poważnie. Albo chociaż ten czynsz mógłby cały pokrywać
Bo jakby nie było, mieszka u Ciebie jak na swoim.
Nie wiem jak to rozegrać, po prostu trzeba powiedzieć wprost, przedstawić argumenty.

4

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Hej ;/


Chłopak wprowadzi się do 2 piętrowego domu, będzie mieć własne pomieszczenie do pracy. Dom sama wykończyłam, była to deweloperka, więc wszystko jest nowe, czyste. Jest tutaj ze 100m2 + ogród.

Chcesz powiedzieć, że twój partner będzie wykonywał pracę zarobkową w twoim mieszkaniu, czy że tylko będzie tam grał na kompie w wolnym czasie?

5

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:
SanWieIng napisał/a:

Hej ;/


Chłopak wprowadzi się do 2 piętrowego domu, będzie mieć własne pomieszczenie do pracy. Dom sama wykończyłam, była to deweloperka, więc wszystko jest nowe, czyste. Jest tutaj ze 100m2 + ogród.

Chcesz powiedzieć, że twój partner będzie wykonywał pracę zarobkową w twoim mieszkaniu, czy że tylko będzie tam grał na kompie w wolnym czasie?


Pracuje zdalnie, więc będzie pracował ode mnie.

6

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Chyba dlatego boję się rozmowy bo już coś ustaliliśmy, On wypowiedział umowę najmu w tym wynajmowanym mieszkaniu, zgodziłam się na te warunki a teraz nagle mi to nie pasuje i to jest nie fair sad

7

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Jedynym uczciwym rozwiązaniem byłoby abyście wspólnie wynajęli inne mieszkanie, a Twoje wynajęłabyś komuś innemu i spłacałoby się z wynajmu.

Bo z jednej strony nie można oczekiwać, że chłopak będzie Ci spłacał kredyt, a z drugiej korzysta z mieszkania/pokoju z którego mogłabyś mieć zyski.

8 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-09-29 10:24:23)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Dopisałaś później o tych 100m2, tzn, że to jest cały Twój dom i ogród?
Możesz wynajać komuś pokój?

9 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-09-29 17:23:43)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
M!ri napisał/a:

Jedynym uczciwym rozwiązaniem byłoby abyście wspólnie wynajęli inne mieszkanie, a Twoje wynajęłabyś komuś innemu i spłacałoby się z wynajmu.

Bo z jednej strony nie można oczekiwać, że chłopak będzie Ci spłacał kredyt, a z drugiej korzysta z mieszkania/pokoju z którego mogłabyś mieć zyski.

dokładnie tak. i wtedy oboje de facto zarabiają na tym finansowo. ale pewnie każde woli jednak ten dom. więc.. no nie fair żeby ona była stratna

10 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-09-29 10:31:37)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Chyba dlatego boję się rozmowy bo już coś ustaliliśmy, On wypowiedział umowę najmu w tym wynajmowanym mieszkaniu, zgodziłam się na te warunki a teraz nagle mi to nie pasuje i to jest nie fair sad

Zawsze może cofnąć wypowiedzenie, powiedz, że przemyślalaś, raty kredytu rosną i będziesz musiała wynająć jeden czy dwa pokoje, bo nie dasz rady.
Niech on też sobie przemyśli co mu się kalkuluje i pomyśli jak to rozwiązać.

11

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Polecam wątek:

https://www.netkobiety.pl/t125012.html

Zadziwiająco podobna sytuacja, tylko, że tam do faceta z kredytem sprowadzała się dziewczyna.

12

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Chyba dlatego boję się rozmowy bo już coś ustaliliśmy, On wypowiedział umowę najmu w tym wynajmowanym mieszkaniu, zgodziłam się na te warunki a teraz nagle mi to nie pasuje i to jest nie fair sad

Myślę, że jeżeli to ma być zdrowy związek, to przełam strach - bo to co Cię teraz trapi i stresuje będzie się dalej ciągnęło, Ty będziesz struta a jemu się będzie cały czas wydawało, że wszystko okej.
Nie ma siły, pojawią się kłótnie.

Ja bym nie szedł w wynajęcie wspólne, tylko potraktował to obecne Twoje jako wynajem wspólny i tu szukać kompromisu.

13 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-09-29 10:55:46)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:

Polecam wątek:

https://www.netkobiety.pl/t125012.html

Zadziwiająco podobna sytuacja, tylko, że tam do faceta z kredytem sprowadzała się dziewczyna.

Bardzo celnie Magdaleno. Zauważ też jak różne jest nastawienie użytkowniczek w zależności od tego czy facet ma ten kredyt czy kobieta. W tym wątku niemal gremialnie drogie panie piszą autorce że ms rację,że facet powinien jej dopłacać więcej. W tamtym wątku też etatowe użytkowniczki stoją na stanowisku że z jakiej paki łaska ma facetowi spłacać jego kredyt?! No hipokryzja pełną gębą moje Panie,ale jakoś tak dziwnie wpisująca się w ogólny trend...

14

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

A może reakcje inne bo “MosciPan” (nick już dużo mówi) niczym rasowy księgowy wyliczył co jego partnerce ma się opłacać, a co nie, nie biorąc w ogóle pod uwagę jej zdania. I wyszedł zwyczajnie na palanta.

15

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

No kurczę widzę, że taka sama sytuacja. Już kiedyś czytałam takie wątki i w zależności czy kobieta wprowadzała do chłopaka z kredytem - nie płać mu na kredyt, czy chłopak do dziewczyny z kredytem - ma płacić. Hipokryzja pełną parą.

Ja podeszłam do tego, że nie wymagam nic, ale wierzyłam, że sam coś zaproponuje, bo ja bym tak zrobiła, bo samo płacenie pół tego co za wynajem byłoby dla mnie atrakcyjne. Drugą kwestią jest też sytuacja indywidualna, czyli to, że On wie, że jest mi bardzo ciężko. NO ja w Jego sytuacji sama bym zaproponowała symboliczne wsparcie, bo związek dla mnie to właśnie też pomoc sad Eh, poczekam miesiąc i jak frustracja będzie narastać to pogadam sad

16

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Tak jak w przytoczonym wątku Mości Pana jestem za tym, żeby nie obciążać partnera kredytem. Zaciągnęłaś zobowiązanie na jasnych warunkach i to, że teraz jest ci ciężko to twój problem - zawsze możesz sprzedać nieruchomość i wziąć kredyt na coś mniejszego. Twój facet nie widnieje w księdze wieczystej, więc jakiekolwiek opłaty związane z kredytem spowodują zmianę relacji z romantycznej w biznesową.

17

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Eh, poczekam miesiąc i jak frustracja będzie narastać to pogadam sad

Nie czekaj.
Zbierz się w sobie i przeprowadź tą rozmowę.
Wiem, że boisz się jego reakcji, ale takie momenty w związku zawsze będą się pojawiały, więc po co zwlekać.
Odwagi smile

18

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Z tą jego fajnością to bym dyskutowała.
Zaproponował 150 zł za zamieszkanie w twoim domu?
A dotąd płacił 1200 zł.
Gaz, prąd, woda ciepła, zimna, ścieki, śmieci, ogrzewanie, podatek od nieruchomości, ubezpieczenie domu, użytkowanie sprzętów i Agd...
Przecież on cię w żywe oczy wykorzystuje.
Na pewno ma bekę z tego jaka jesteś głupia.
Weź otrzeźwiej kobieto.

19

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
wieka napisał/a:

Ma rację, ale w tej sytuacji jak wynajmuje swoje mieszkanie, mógłby Ci dopłacać połowę zysku z wynajmu, czy połowę tego co płacił za wynajem dotychczasz, jak myśli o Tobie poważnie. Albo chociaż ten czynsz mógłby cały pokrywać
Bo jakby nie było, mieszka u Ciebie jak na swoim.
Nie wiem jak to rozegrać, po prostu trzeba powiedzieć wprost, przedstawić argumenty.

Tak samo pomyślałam. Skoro on korzysta (i czerpie zysk) z Twojego domu, to Ty powinnaś mieć korzyść z jego mieszkania - czyli połowa z wynajmu idzie dla Ciebie. I w takiej propozycji nie powinno być nic dziwnego ani wstydliwego: ostatecznie gdybyście mieszkali u niego, Ty mogłabyś wynająć swój dom i wtedy Ty "byłabyś do przodu", warto podzielić te korzyści niezależnie od wybranej opcji.

20

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

NO ja w Jego sytuacji sama bym zaproponowała symboliczne wsparcie, bo związek dla mnie to właśnie też pomoc sad Eh, poczekam miesiąc i jak frustracja będzie narastać to pogadam sad

Jeszcze brakuje tylko, żebyś dopisała, że jak kocha, to się domyśli :-D

Masakra :-O

Zgadzam się z wypowiedzią Miri, że jest różnica w postawie MościPana i autorki tego wątku. Ale są też duże podobieństwa.
Bo oni oboje uważają, że druga strona w imię partnerstwa powinna wspierać w spłacie kredytu na nieswoje mieszkanie. Z tym, że MościPan ubierał to w płaszczyk łaskawości, bo niby oszczędzał wybrance połowę wydatków na najem i wręcz żądał od niej udziału w spłacie jego kredytu. Natomiast autorka chciałaby, ale się boi nawet odezwać.

Tymczasem oczekiwanie wsparcia od partnera, także finansowego nie jest przecież niczym złym. Trzeba to tylko nazwać po imieniu, przedstawić partnerowi i dać mu możliwość podjęcia decyzji, czy chce lub nie chce partycypować w spłacie cudzego kredytu.

21

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

To on się ma wprowadzić jako inwestor?
Rozumiem dzielić koszta życia ale koszta fanaberii? (bo jak inaczej nazwać 100m2 z ogrodem w kredo dla singielki jak nie fanaberią)

22 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-09-29 11:40:05)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

ale dlaczego patrzymy na to jak na spłatę cudzego kredytu a nie patrzymy jak na utrzymanie gościa? nie kumam. on nie będzie spłacał jej kredytu tylko płacił za to że ma gdzie spać.
fair wydaje mi się również opcja że połowę zysku z mieszkania wynajmowanego płaci na rzecz Autorki - można popatrzyć że mają "wspólnie" dwa lokum, wybierają WSPÓLNE mieszckanie w jednym i tu dzielą koszty na pół (czynsz) a drugie lokum traktują jako WSPÓLNY zysk z tego tytułu że mieszkają razem.

niemniej wg mnie problemem jest właśnei to jaką propozycję on dał. mi by było super głupio wprowadzić się do gościa i dawać połowę czynszu dopóki byśmy nie mieli wspólnych finansów. co najmniej zaproponowałabym że płacę cały czynsz. albo ja robię większą część zakupów spożywczych. który swoją drogą czynsz i tak jest super niski, ja za czynsz w mieszkaniu płacę 3 razy więcej.

23

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:

ale dlaczego patrzymy na to jak na spłatę cudzego kredytu a nie patrzymy jak na utrzymanie gościa?

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

24

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Nie ma dwóch takich samych sytuacji, ale tu gdzie on wynajmuje swoje mieszkanie, jest diametralnie inna.
Co innego gdyby jemu też było ciężko, to taki podział jaki zaproponował, byłby ok.
Szkoda, że sama pierwsza nie wyszłaś ze swoją propozycją do negocjacji, a zgodziłaś się bez zastanowienia się.

Masz jednak wątpliwości, skoro tu napisałaś i nie chodzi tu czy to dotyczy faceta czy kobiety, bardziej ich finansów.

25 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-09-29 12:07:21)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

ale dlaczego patrzymy na to jak na spłatę cudzego kredytu a nie patrzymy jak na utrzymanie gościa?

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

w sytuacji w której oni są, na miejscu gościa podzieliłabym się kasą z wynajmowanego mieszkania bo tą kwotę on zyskuje dzięki temu że może u niej mieszkać.
gdybym nie miała wynajmowanego mieszkania to zaproponowałabym że skoro mieszkamy u niego i to jest jego wkład w nasz kąt to ja biorę na siebie cały czynsz.

jakby koleś zaproponował mi coś takiego jak partner Autorki to na pewno zapaliłaby mi się czerwona lampka - np. czy można liczyć na jego wsparcie jak mi się noga powinie w pracy.

26

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Mi się wydaje, że tu problemem nie tyle jest podział opłat za mieszkanie ale trudna sytuacja finansowa w jakiej Autorka się znalazła. Gdyby rata kredytu nie była zbyt dużym dla niej obciążeniem temat czy też problem by pewnie nie powstał. Inna sprawa to bieżące opłaty. Wiadomo, że one będą wyższe kiedy razem zamieszkają, może nie proporcjonalnie x2 ale na pewno wzrosną, więc te 150 zł. to nie będzie połowa. Poza tym gdyby facet nawet płacił te 600 zł, z czego 400 zł szło by na bieżące opłaty, Autorce zostawałoby raptem 200 zł extra. Jakby doliczyć te 300 zł z czynszu, to wychodzi raptem 500 zł. Tak, o taką kwotę się rozchodzi. Wiadomo, że dla niektórych osób to jest dużo ale powiedzmy sobie szczerze, to nie są jakieś duże pieniądze, szczególnie przy obecnej inflacji. Przecież zdecydowanie więcej idzie na codzienne życie i tu jest znacznie większe pole manewru bo przecież nie tylko o jedzenie chodzi ale też o wszystko dookoła. Dzielenie na pół każdych zakupów też nie jest przecież sprawiedliwe.

27

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
chmurny napisał/a:

To on się ma wprowadzić jako inwestor?
Rozumiem dzielić koszta życia ale koszta fanaberii? (bo jak inaczej nazwać 100m2 z ogrodem w kredo dla singielki jak nie fanaberią)



Fanaberii? No kurde. Zawsze marzyłam o wspólnym domu/kredycie. Mam 30 lat, po rozstaniu z partnerem wzięłam sprawy w swoje ręce i stwierdziłam, że tym razem będę polegać tylko na sobie a nie na tym, że znajdę mężczyznę i dopiero wtedy ucieknę z wynajmu, za który płaciłam 2200. Takie są realia i wolałam spłacać swoje.

Cały czas stać mnie na ten kredyt, ale każdy człowiek popełnia błędy i nie spodziewałam się, że raty AŻ tak wzrosną.

Jak brałam kredyt to z wizją przyszłości, założenia rodziny, za maistem, dlatego udało się jeszcze przed kryzysem kupić coś fajnego. Tymi metrami chciałam tylko wskazać, że chłopak wprowadza się do fajnego komfortu.

Na początku rozmawialiśmy, On podał, że będzie się dopłacał tysiąc złoty, ja to potem w luźnych rozmowach zmniejszyłam do 500zł, a gdy po 2 miesiącach przyszło do poważnej rozmowy zaproponował te 150zł za opłaty.

Nie chcę nikogo wykorzystywać, ale czuję wewnątrz emocje i oceniam tę sytuację względem tego jak bym ja postąpiła.

28 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-29 12:23:20)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

ale dlaczego patrzymy na to jak na spłatę cudzego kredytu a nie patrzymy jak na utrzymanie gościa?

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

w sytuacji w której oni są, na miejscu gościa podzieliłabym się kasą z wynajmowanego mieszkania bo tą kwotę on zyskuje dzięki temu że może u niej mieszkać.
gdybym nie miała wynajmowanego mieszkania to zaproponowałabym że skoro mieszkamy u niego i to jest jego wkład w nasz kąt to ja biorę na siebie cały czynsz.

jakby koleś zaproponował mi coś takiego jak partner Autorki to na pewno zapaliłaby mi się czerwona lampka - np. czy można liczyć na jego wsparcie jak mi się noga powinie w pracy.


Ale on ma prawo do własnej oceny sytuacji. Jest odrębnym człowiekiem. Czaisz?
Zakładam też, że nie umie czytać w cudzych myślach, więc jak autorka nie wspomina, że u niej krucho z kasą, to on się nie domyśla.

Przecież może myśleć, że autorka nie jest tak interesowana jak Ty i chciałaby, żeby oddawał jej część kasy w ramach opłaty za „najem bez umowy” ;-) i jeszcze żeby to zrobił przez nikogo nie proszony, ot sam z siebie, żeby się autorka czasem nie poczuła niekomfortowo, że ona o coś prosi :-D

Życie jest naprawdę prostsze, jeśli rozmawia się z partnerem wprost, a neurotyczne oczekiwanie, żeby inni się domyślali jak mogą zrobić nam dobrze, to po prostu myślenie życzeniowe niezbyt dojrzałych osób.


Życzę Ci, anno.zakochana, żebyś kiedyś zbidowała z facetem taką więź, która pozwalałaby na bycie z nim w szczerej i bezpośredniej komunikacji.

29

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:
chmurny napisał/a:

To on się ma wprowadzić jako inwestor?
Rozumiem dzielić koszta życia ale koszta fanaberii? (bo jak inaczej nazwać 100m2 z ogrodem w kredo dla singielki jak nie fanaberią)



Fanaberii? No kurde. Zawsze marzyłam o wspólnym domu/kredycie. Mam 30 lat, po rozstaniu z partnerem wzięłam sprawy w swoje ręce i stwierdziłam, że tym razem będę polegać tylko na sobie a nie na tym, że znajdę mężczyznę i dopiero wtedy ucieknę z wynajmu, za który płaciłam 2200. Takie są realia i wolałam spłacać swoje.

Cały czas stać mnie na ten kredyt, ale każdy człowiek popełnia błędy i nie spodziewałam się, że raty AŻ tak wzrosną.

Jak brałam kredyt to z wizją przyszłości, założenia rodziny, za maistem, dlatego udało się jeszcze przed kryzysem kupić coś fajnego. Tymi metrami chciałam tylko wskazać, że chłopak wprowadza się do fajnego komfortu.

Na początku rozmawialiśmy, On podał, że będzie się dopłacał tysiąc złoty, ja to potem w luźnych rozmowach zmniejszyłam do 500zł, a gdy po 2 miesiącach przyszło do poważnej rozmowy zaproponował te 150zł za opłaty.

Nie chcę nikogo wykorzystywać, ale czuję wewnątrz emocje i oceniam tę sytuację względem tego jak bym ja postąpiła.

Czyli gość jednak wyszedł z inicjatywą, tylko Ty tą inicjatywę olałaś tongue
zadałam wcześniej pytanie - czy jakby kredyt był spłacony to też oczekiwałabyś od niego większego wkładu niż koszty życia na pół? Jeżeli nie, to tak samo w tej sytuacji nie powinnaś od niego czegoś takiego oczekiwać. I nie 150zł za opłaty, ale właśnie wszystkie rachunki na pół, bo te wzrosną, jak on się wprowadzi. A jak on Ci będzie płacił ten 1000zł, a potem pokłócicie się i podpierniczy Cię do skarbówki, że wynajmowałaś mu pokój bez umowy i nie odprowadzałaś od tego podatku?
Poza tym jak przetrzymasz 2023 to pewnie raty zaczną powoli spadać, a mieszkanie zostaje i tak Twoje.

No chyba, że podpiszesz z chłopakiem umowę najmu mieszkania i będziesz odprowadzać od tego podatek.

30

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

150 zł za opłaty? czyli miesięcznie masz 300 zł kosztów za prąd, gaz, wodę ciepłą zimną, wywóz śmieci i ogrzewanie, i internet? To się nie kalkuluje. Te koszty są na pewno większe.

31 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-09-29 12:37:34)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

w sytuacji w której oni są, na miejscu gościa podzieliłabym się kasą z wynajmowanego mieszkania bo tą kwotę on zyskuje dzięki temu że może u niej mieszkać.
gdybym nie miała wynajmowanego mieszkania to zaproponowałabym że skoro mieszkamy u niego i to jest jego wkład w nasz kąt to ja biorę na siebie cały czynsz.

jakby koleś zaproponował mi coś takiego jak partner Autorki to na pewno zapaliłaby mi się czerwona lampka - np. czy można liczyć na jego wsparcie jak mi się noga powinie w pracy.


Ale on ma prawo do własnej oceny sytuacji. Jest odrębnym człowiekiem. Czaisz?
Zakładam też, że nie umie czytać w cudzych myślach, więc jak autorka nie wspomina, że u niej krucho z kasą, to on się nie domyśla.

Przecież może myśleć, że autorka nie jest tak interesowana jak Ty i chciałaby, żeby oddawał jej część kasy w ramach opłaty za „najem bez umowy” ;-) i jeszcze żeby to zrobił przez nikogo nie proszony, ot sam z siebie, żeby się autorka czasem nie poczuła niekomfortowo, że ona o coś prosi :-D

Życie jest naprawdę prostsze, jeśli rozmawia się z partnerem wprost, a neurotyczne oczekiwanie, żeby inni się domyślali jak mogą zrobić nam dobrze, to po prostu myślenie życzeniowe niezbyt dojrzałych osób.

przeczysz sobie trochę smile najpierw stweirdzasz że "BO TAK JEST" jakby to była jedyna słuszna interpretacja a później że każdy ma prawo do własnej oceny. tak, ma prawo absolutnie to swojej oceny, tak jak ja. nie wiem też gdzie widzisz interesowność w mojej postawie, bo dla mnie to on jest interesowny bo obiektywnie - on na tym zyskuje finansowo a autorka nie bardzo. a ja piszę co bym zrobiła na miejscu gościa a nie na miejscu autorki. i widzę tą sytuację symetrycznie, niezależnie czy wprowadza się facet czy kobieta.

i nie chodzi o to że on ma się domyślać, tylko właśnie mnie zaniepokoiłaby sama postawa. to że Autorka boi się z nim o tym pogadać to całkiem odrębna sprawa. po prostu dla mnie on nie zachowuje się po partnersku. ona wkłada dom na poczet wspólnego życia - więc fair jak on włoży więcej kasy w inny aspekt, nie musi jej "dawać za najem" tylko np. opłacać czynsz albo przelewać na wspólne konto więcej. inna sprawa jakby miał złą sytuację finansową ale nie ma.
i owszem, chciałabym się dowiedzieć czemu uważa że takie rozwiązanie sprawy jest OK, mając nadzieję że moja ocena nie jest prawidłowa. absolutnie auroka powinna szczerze pogadać o tym że nie czuje się komfortowo.

32 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-09-29 12:38:04)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Życiowa zasada jest jedna najważniejsza: Płacisz za to z czego korzystasz, ale nie pozwalasz na sobie nikomu zarabiać. Skoro ty płacisz za swój komfort, to z niego korzystaj i nie dawaj w prezencie nikomu prawa do życia na twoj koszt. Jeśli ci nie pasuje, że facet nie chce się dokładać do rachunków (kwota 150 zł jest po prostu śmieszna, zwłaszcza w dzisiejszych czasach), to mu to powiedz i niech wraca do swojego mieszkania. Nie do pojęcia jest, że on będzie zarabiał na wynajmie swojego mieszkania, żyl wygodnie i zużywał wszystko co do tego kupiłaś   a ty będziesz się zaharowywać, żeby spłacać kredyt i płacić za utrzymanie mieszkania w którym razem mieszkacie. Jeśli on tak to liczy, to sorry ale to żaden kandydat na męza i ojca twoich dzieci i im szybciej go pożegnasz, tym lepiej dla ciebie. Zdaje się, że ten pomysł ze wspólnym zamieszkaniem był dobrym testem na to, kim dla tego faceta jesteś.

33 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-09-29 12:37:12)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Dubel

34

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Życiowa zasada jest jedna najważniejsza: Płacisz za to z czego korzystasz, ale nie pozwalasz na sobie nikomu zarabiać. Skoro ty płacisz za swój komfort, to z niego korzystaj i nie dawaj w prezencie nikomu prawa do życia na twoj koszt. Jeśli ci nie pasuje, że facet nie chce się dokładać do rachunków (kwota 150 zł jest po prostu śmieszna, zwłaszcza w dzisiejszych czasach), to mu to powiedz i niech wraca do swojego mieszkania. Nie do pojęcia jest, że on będzie zarabiał na wynajmie swojego mieszkania, żyl wygodnie i zużywał wszystko co do tego kupiłaś   a ty będziesz się zaharowywać, żeby spłacać kredyt i płacić za utrzymanie mieszkania w którym razem mieszkacie. Jeśli on tak to liczy, to sorry ale to żaden kandydat na męza i ojca twoich dzieci i im szybciej go pożegnasz, tym lepiej dla ciebie. Zdaje się, że ten pomysł ze wspólnym zamieszkaniem był dobrym testem na to, kim dla tego faceta jesteś.

Salomonka jak zwykle pięknie i zwięźle potrafi uchwycić sedno sprawy smile

35

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:

Polecam wątek:

https://www.netkobiety.pl/t125012.html

Zadziwiająco podobna sytuacja, tylko, że tam do faceta z kredytem sprowadzała się dziewczyna.

pamiętam też taki wątek
https://www.netkobiety.pl/t122061.html

36 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-29 12:56:40)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:

przeczysz sobie trochę smile najpierw stweirdzasz że "BO TAK JEST" jakby to była jedyna słuszna interpretacja a później że każdy ma prawo do własnej oceny. tak, ma prawo absolutnie to swojej oceny, tak jak ja. nie wiem też gdzie widzisz interesowność w mojej postawie, bo dla mnie to on jest interesowny bo obiektywnie - on na tym zyskuje finansowo a autorka nie bardzo. a ja piszę co bym zrobiła na miejscu gościa a nie na miejscu autorki. i widzę tą sytuację symetrycznie, niezależnie czy wprowadza się facet czy kobieta.

i nie chodzi o to że on ma się domyślać, tylko właśnie mnie zaniepokoiłaby sama postawa. to że Autorka boi się z nim o tym pogadać to całkiem odrębna sprawa. po prostu dla mnie on nie zachowuje się po partnersku. ona wkłada dom na poczet wspólnego życia - więc fair jak on włoży więcej kasy w inny aspekt, nie musi jej "dawać za najem" tylko np. opłacać czynsz albo przelewać na wspólne konto więcej. inna sprawa jakby miał złą sytuację finansową ale nie ma.
i owszem, chciałabym się dowiedzieć czemu uważa że takie rozwiązanie sprawy jest OK, mając nadzieję że moja ocena nie jest prawidłowa. absolutnie auroka powinna szczerze pogadać o tym że nie czuje się komfortowo.

Nie napisałam, że tak jest, tylko to rozwinęłam, więc nie manipuluj. Autorka napisała, że przestaje jej się spinać  budżet z powodu rosnących rat kredytów, więc chce wykorzystać w tym celu środki finansowe swojego faceta, które zwalniają mu się, po tym, jak  ona zaproponowała mu wspólne mieszkanie, więc odpadnie mu kwestia opłat za najem. Ma jednak problem z poproszeniem go o to i chciałaby, aby sam się domyślił. Nie wiem, czy ona się wstydzi prosić, czy to jest dla niej poniżające, czy co innego, ale postanowiła milczeć jak zaklęta i czekać aż on się domyśli.

Dopiero Ty dodałaś, że on powinien płacić jak za najem, bo przecież będzie miał dach nad głową. Cały czas się przekonuję, jaką byłam naiwniarą i frajerką, że od swojego faceta nie brałam za najem po tym, jak zamieszkał ze mną w moim mieszkaniu :-D Nawet mi to do głowy nie przyszło, a powinnam co miesiąc łapkę po kasę do niego za dach nad głową wyciągać :-D

Ma autorka problem, to niech gada ze swoim partnerem, że jest w trudnej sytuacji finansowej i chciałaby, żeby partycypował w kosztach jej kredytu (czy jak tam wolisz za najem). Przekona się, jak on się do tego ustosunkuje.

37 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-29 13:00:31)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
paslawek napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Polecam wątek:

https://www.netkobiety.pl/t125012.html

Zadziwiająco podobna sytuacja, tylko, że tam do faceta z kredytem sprowadzała się dziewczyna.

pamiętam też taki wątek
https://www.netkobiety.pl/t122061.html


Racja, też bardzo podobny kejs.

Wniosek z tego taki, że ludzie bardzo lubią dysponować cudzymi pieniędzmi ;-)
Na tym forum nawet spotkałam się z zarzutami anonimowych osób, że nieodpowiednie zrzutki/cele wspieram finansowo. Nie wiem, czy to bardziej śmieszne, czy bardziej straszne :-/

38 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2022-09-29 13:09:38)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Moim zdaniem ten związek szybko się rozpadnie po wspólnym zamieszkaniu u autorki na takich warunkach.
Sympatia autorki do tego faceta będzie się zmniejszać a niechęć rosnąć.
Jeżeli on będzie całe dnie spędzał w domu to rosną koszty jego pobytu bo więcej razy będzie korzystał z toalety, będzie podkręcał ogrzewanie aby mu było ciepło,.
Jak się siedzi w domu to ciągle człowiek nam ochotę wypić coś, zjeść.
Gdyby autorka mieszkała sama to mogłaby trochę przyoszczędzić choćby przykręcając ogrzewanie gdy jej nie ma w domu, na jedzeniu.
Nie mówię, że ma głodować, ale można jadać zdrowo i tanio.
Może być też problem ze sprzątaniem wspólnych pomieszczeń, zapraszaniem przez niego swoich gości itp..
I gdy to wszystko się nagromadzi i w końcu wybuchnie to autorka zda sobie sprawę, że dała się wykorzystać finansowo zupełnie obcemu facetowi.
Bo jeszcze dołożyła do niego.

39

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:
chmurny napisał/a:

To on się ma wprowadzić jako inwestor?
Rozumiem dzielić koszta życia ale koszta fanaberii? (bo jak inaczej nazwać 100m2 z ogrodem w kredo dla singielki jak nie fanaberią)



Fanaberii? No kurde. Zawsze marzyłam o wspólnym domu/kredycie. Mam 30 lat, po rozstaniu z partnerem wzięłam sprawy w swoje ręce i stwierdziłam, że tym razem będę polegać tylko na sobie a nie na tym, że znajdę mężczyznę i dopiero wtedy ucieknę z wynajmu, za który płaciłam 2200. Takie są realia i wolałam spłacać swoje.

Cały czas stać mnie na ten kredyt, ale każdy człowiek popełnia błędy i nie spodziewałam się, że raty AŻ tak wzrosną.

Jak brałam kredyt to z wizją przyszłości, założenia rodziny, za maistem, dlatego udało się jeszcze przed kryzysem kupić coś fajnego. Tymi metrami chciałam tylko wskazać, że chłopak wprowadza się do fajnego komfortu.

Na początku rozmawialiśmy, On podał, że będzie się dopłacał tysiąc złoty, ja to potem w luźnych rozmowach zmniejszyłam do 500zł, a gdy po 2 miesiącach przyszło do poważnej rozmowy zaproponował te 150zł za opłaty.

Nie chcę nikogo wykorzystywać, ale czuję wewnątrz emocje i oceniam tę sytuację względem tego jak bym ja postąpiła.

Tak fanaberie. Bo fanaberią jest kupować metraż przynajmniej dwukrotnie przekraczający normlane potrzeby za kredyt na którego splatę cię nie stać by pokazać światu niezależność.
Powiem tak: w czasach gdy zwiazki to turnieje ego a mniemana świadomość i tzw zdrowy egoizm (czyli po prostu egoizm) są primo to wyartykułowanie twoich żądań będzie gwoździem do trumny tego zwiazku tymbardziej gdy to co miedzy wami jest nie jest jakoś bardzo głebokie.
No właśnie. Wypadałoby pomówić o pobudkach tego wspólnego zamieszkania. Jak wyglądają w tym proporcje uczuć do pragmatyzmu i ekonomii. Jeżeli się kochacie ( w co wątpie ) to taki temat nie miał prawa powstać. Weszłabyś w to i już. Uważam ,wbrew związkowym technokratom, ze nie o wszystkim trzeba i mozna mówić w prost.
Słowem mieszkacie i żyjecie a gdy wszelkie ewentualne deficyty wyjdą w praniu to on je dostrzeże. Ale jego reakcja na nie to bedzie zupelnie inny temat.  Póki co z gruntu przedsięwzięcie a nie związkek

40

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Korzystając z linka od MagdaLeny1111 patrzę jak się tu i tu wypowiadali etatowi użytkownicy forum i czekam na opinie np. Lady Loki czy R_ity odnośnie tej sytuacji. Bo jedna z najaktywniejszych hipokrytek tego forum czyli Salomonka już się wypowiedziała i oczywiście znów pokazałą że wersja zależy od tego z którą stroną trzyma (ale po niej już wcześniej było widać że ona z tych co ciągną zawsze jak najwięcej do siebie). wink.

Roxann już też zabrakło zdecydowania, choć wtedy miała jasny pogląd. Póki co widzę że stały pogląd (za co chylę czoła) mam użytkownik, którego darzę najchłodniejszymi uczuciami. No nic, poczytam dalej, może zaraz okaże się że więcej osób wypowiedziało i się tu i tu wink

41

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Korzystając z linka od MagdaLeny1111 patrzę jak się tu i tu wypowiadali etatowi użytkownicy forum i czekam na opinie np. Lady Loki czy R_ity odnośnie tej sytuacji. Bo jedna z najaktywniejszych hipokrytek tego forum czyli Salomonka już się wypowiedziała i oczywiście znów pokazałą że wersja zależy od tego z którą stroną trzyma (ale po niej już wcześniej było widać że ona z tych co ciągną zawsze jak najwięcej do siebie). wink.

Roxann już też zabrakło zdecydowania, choć wtedy miała jasny pogląd. Póki co widzę że stały pogląd (za co chylę czoła) mam użytkownik, którego darzę najchłodniejszymi uczuciami. No nic, poczytam dalej, może zaraz okaże się że więcej osób wypowiedziało i się tu i tu wink

Oj Kochany, ale ja już się wypowiedziałam tongue i napisałam dokładnie to, co napisałam w innym temacie.

Kredyt jest osoby, która kredyt spłaca i nie powinno się od partnera oczekiwać, że się w spłatę kredytu zaangażuje. Koszta życia na pół, rachunki na pół, a kredyt jest osoby, która jest właścicielem mieszkania, bo w przypadku rozstania mieszkanie zostanie u niej.

Mogłabym dokładać w takiej sytuacji połowę raty tylko w momencie, w którym mój wkład byłby odpowiednio zabezpieczony notarialnie i zwrócony w przypadku rozstania.

42 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-09-29 13:58:58)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Lady Loka napisał/a:

Oj Kochany, ale ja już się wypowiedziałam tongue i napisałam dokładnie to, co napisałam w innym temacie.

Kredyt jest osoby, która kredyt spłaca i nie powinno się od partnera oczekiwać, że się w spłatę kredytu zaangażuje. Koszta życia na pół, rachunki na pół, a kredyt jest osoby, która jest właścicielem mieszkania, bo w przypadku rozstania mieszkanie zostanie u niej.

Mogłabym dokładać w takiej sytuacji połowę raty tylko w momencie, w którym mój wkład byłby odpowiednio zabezpieczony notarialnie i zwrócony w przypadku rozstania.

Wybacz, nie zauważyłem; szacun za stałość poglądów wink

Z barwnych userek brakuje mi jeszcze opinii w tym temacie wyrażonych przez M!ri i Elę210; tam twardo stanęły na stanowisku że facet chcąc udziału w spłacaniu kredytu usiłuje kobietę naciągnąć; liczę że tu powtórzą swoje zdanie wink

Ja od razu napiszę że jakkolwiek na pewno większy ciężar spoczywa na spłacającym kredyt, ale jest to nieruchomość która jest i pozostanie jego własnością. Gdyby ktoś chciał spłacać mój kredyt (gdybym takowy na mieszkanie miał), to sam bym się obawiał że ten ktoś po pewnym czasie wysunie roszczenia względem udziału we własności mojej nieruchomości. Czyli jeśli chatka ma być tylko twoja, to sorry ale spłacasz sam/-a.


Zerknę jeszcze do wątku o alimentach, bo widzę tu kolejną prawidłowość: panie wychodzące z założenia że nie ma górnej granicy uzasadnionych (przez matkę) alimentów jakie by płacił ojciec wykazują właśnie najczęściej stanowisko pt. punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zerknę więc jeszcze raz do wątku alimentów żeby sprawdzić po kim nie należy się spodziewać konsekwencji poglądów. Czyli niecierpliwie czekam np. na zdanie Kleomy wink

43

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

właśnie zostałaś betamyszkomatem smile

Pogadaj z nim. Jeśli wyjaśnisz, że rata wzrosła i potrzebujesz takiego wsparcia, to nie będzie problemu.

44

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Z barwnych userek brakuje mi jeszcze opinii w tym temacie wyrażonych przez M!ri i Elę210

Tobie to brakuje, ale okularów, bo ja już się wypowiedziałam w temacie i napisałam dokładnie to samo.

45

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Roxann już też zabrakło zdecydowania, choć wtedy miała jasny pogląd. Póki co widzę że stały pogląd (za co chylę czoła) mam użytkownik, którego darzę najchłodniejszymi uczuciami. No nic, poczytam dalej, może zaraz okaże się że więcej osób wypowiedziało i się tu i tu wink

Tu nie chodzi o brak zdecydowania, po prostu te dwie sytuacje nie są tożsame, mimo że trochę podobne. Sam przyznaj, że kwota 150 zł jest śmieszna. Poza tym facet przecież będzie pracował zdalnie, co oznacza, że całe dnie będzie spędzał w jej domu korzystając ze wszystkiego, także siłą rzeczy jego wkład w zużycie mediów będzie większy. Nie wspominając o jedzeniu. Także jeżeli facet będzie płacił te 150 zł przy czym te opłaty na pewno wzrosną, poza tym wszystko inne po połowie, to chyba jasnym jest, że Autorka do tego interesu dołoży.
Ja celowo pomijam kredyt bo łatwo się mówi, że się komuś go spłaca jeśli się płaci więcej niż czynsz, a właściwie jego połowa, tyle że jak wspomniałam wyżej, znacznie większe pole manewru jest przy wszystkich innych kosztach związanych z życiem i użytkowaniem domu czy mieszkania. Tak naprawdę wyjdzie w praniu czy facet czuje się jak gość i nie ma zamiaru w żadnych dodatkowych kosztach partycypować czy też weźmie na siebie jakieś wydatki związane z ich wspólnym życiem, np. koszty paliwa, jakieś wyjścia itp.

46

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Moim zdaniem jeżeli facet ma kredyt na mieszkanie i dziewczyna chce z nim zamieszkań, to tylko połowa rachunków - prąd, czynsz, woda, gaz na pół. Nie będziesz przecież cwaniak wykorzystywał naiwnej kobiety każąc jej płacić za nieswoje mieszkanie.

Gdy to kobieta ma mieszkanie na kredyt i facet chce z nią zamieszkać to wtedy też rata kredytu na pół - nie będzie przecież cwaniak żył z nią na kocią łape, ona płaci masę kasy a on se za darmo pomieszkuje i jej nisczy

Tak brzmi dość sprawiedliwie

47

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Roxann już też zabrakło zdecydowania, choć wtedy miała jasny pogląd. Póki co widzę że stały pogląd (za co chylę czoła) mam użytkownik, którego darzę najchłodniejszymi uczuciami. No nic, poczytam dalej, może zaraz okaże się że więcej osób wypowiedziało i się tu i tu wink

Tu nie chodzi o brak zdecydowania, po prostu te dwie sytuacje nie są tożsame, mimo że trochę podobne. Sam przyznaj, że kwota 150 zł jest śmieszna. Poza tym facet przecież będzie pracował zdalnie, co oznacza, że całe dnie będzie spędzał w jej domu korzystając ze wszystkiego, także siłą rzeczy jego wkład w zużycie mediów będzie większy. Nie wspominając o jedzeniu. Także jeżeli facet będzie płacił te 150 zł przy czym te opłaty na pewno wzrosną, poza tym wszystko inne po połowie, to chyba jasnym jest, że Autorka do tego interesu dołoży.
Ja celowo pomijam kredyt bo łatwo się mówi, że się komuś go spłaca jeśli się płaci więcej niż czynsz, a właściwie jego połowa, tyle że jak wspomniałam wyżej, znacznie większe pole manewru jest przy wszystkich innych kosztach związanych z życiem i użytkowaniem domu czy mieszkania. Tak naprawdę wyjdzie w praniu czy facet czuje się jak gość i nie ma zamiaru w żadnych dodatkowych kosztach partycypować czy też weźmie na siebie jakieś wydatki związane z ich wspólnym życiem, np. koszty paliwa, jakieś wyjścia itp.

Roxann, zasada JEST ta sama. Ja dokładnie wyartykułowałem dlaczego w obu sytuacjach zająłbym to samo stanowisko.
Poza tym kogoś,  kto bierze na siebie połowę opłat eksploatacyjnych, żarcia itp. cięzko nazwać gościem.
Kredyt to rzecz właściciela nieruchomości.

48

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Witold12 napisał/a:

Moim zdaniem jeżeli facet ma kredyt na mieszkanie i dziewczyna chce z nim zamieszkań, to tylko połowa rachunków - prąd, czynsz, woda, gaz na pół. Nie będziesz przecież cwaniak wykorzystywał naiwnej kobiety każąc jej płacić za nieswoje mieszkanie.

Gdy to kobieta ma mieszkanie na kredyt i facet chce z nią zamieszkać to wtedy też rata kredytu na pół - nie będzie przecież cwaniak żył z nią na kocią łape, ona płaci masę kasy a on se za darmo pomieszkuje i jej nisczy

Tak brzmi dość sprawiedliwie

No, z takiego założenia wychodzi na przykład Salomonka (i zobaczymy kto jeszcze), Roxann się póki co rozpaczliwie miota wink

49

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Z barwnych userek brakuje mi jeszcze opinii w tym temacie wyrażonych przez M!ri i Elę210

Tobie to brakuje, ale okularów, bo ja już się wypowiedziałam w temacie i napisałam dokładnie to samo.

Mea culpa, faktycznie się wypowiedziałaś smile

50

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Chłopak się będzie dokładał do użytkowania sprzętów, kupi jej nową lodówkę czy co tam będzie potrzebne w imię bycia razem, a potem skończą się motylki i będzie jak tutaj z groźbami, że za chwilę wejdzie do niej i jej zostawi gołe ściany, bo on przecież kupił:
https://www.netkobiety.pl/t128960.html

dlatego ja osobiście nigdy nie oczekiwałabym, że partner (tak długo jak nie jest moim mężem) będzie ponosił koszta remontów, nowych sprzętów czy co tam trzeba jeszcze w domu robić. Bo patrzę realistycznie na świat i wiem, że to się potem może różnie skończyć, a z ludzi różne rzeczy wychodzą po rozstaniu.

51 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-09-29 14:52:37)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Witold12 napisał/a:

Moim zdaniem jeżeli facet ma kredyt na mieszkanie i dziewczyna chce z nim zamieszkań, to tylko połowa rachunków - prąd, czynsz, woda, gaz na pół. Nie będziesz przecież cwaniak wykorzystywał naiwnej kobiety każąc jej płacić za nieswoje mieszkanie.

Gdy to kobieta ma mieszkanie na kredyt i facet chce z nią zamieszkać to wtedy też rata kredytu na pół - nie będzie przecież cwaniak żył z nią na kocią łape, ona płaci masę kasy a on se za darmo pomieszkuje i jej nisczy

Tak brzmi dość sprawiedliwie

No, z takiego założenia wychodzi na przykład Salomonka (i zobaczymy kto jeszcze), Roxann się póki co rozpaczliwie miota wink

Nie zauważyłam, by ktokolwiek tu lub gdziekolwiek indziej pisał, że facet powinien spłacać połowę kredytu.
Poza tym nie miotam, tylko zauważam, że godząc się na takie warunki jakie ostatnio ustalili, Autorka do tego interesu dołoży, co jest kompletnym nieporozumieniem. Ja jestem bardziej ciekawa czy On będzie angażował się w to ich wspólne życie, również związane z prowadzeniem tego domu bo może uznać, że skoro jest jej, to on nic nie będzie w nim robił, do niczego nie będzie dokładał itd., szczególnie w kontekście, że planuje pracować z niego zdalnie. Według mnie to jest znacznie ważniejszy aspekt niż te 150 czy 500  zł. W końcu te 150 zł to na dobrą sprawę jedne większe zakupy.

52

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Farmer napisał/a:

Pogadaj z nim. Jeśli wyjaśnisz, że rata wzrosła i potrzebujesz takiego wsparcia, to nie będzie problemu.

Mnie tez się wydaje, że tak najprawdopodobniej właśnie stałoby się, gdyby autorka odważyła się wydusić z siebie info na ten temat.
A jak on nie zechciałby jej wspomóc w tej sytuacji, to też wiedziałaby przynajmniej z kim ma do czynienia.
Same plusy z otwarcia ust. Ale ona woli czkać aż on się domyśli :-O

53

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Chłopak powinien w jakis sposob płacic za to, ze mieszka u Ciebie. Jesli płacil 1200zeta za swoja kawalerkę, to uwazam, ze uczciwie byloby, gdyby tą kwote teraz płacil Tobie za to, ze miaszka, bo warunki mieszkalne miałby lepsze.
Do tego opłaty na tzw 'zycie' po połowie.
Tak chyba byloby najbardziej ok.

54

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:

Same plusy z otwarcia ust. Ale ona woli czkać aż on się domyśli :-O

I bardzo dobrze.

55

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Pogadaj z nim. Jeśli wyjaśnisz, że rata wzrosła i potrzebujesz takiego wsparcia, to nie będzie problemu.

Mnie tez się wydaje, że tak najprawdopodobniej właśnie stałoby się, gdyby autorka odważyła się wydusić z siebie info na ten temat.
A jak on nie zechciałby jej wspomóc w tej sytuacji, to też wiedziałaby przynajmniej z kim ma do czynienia.
Same plusy z otwarcia ust. Ale ona woli czkać aż on się domyśli :-O

No tylko o jakim wsparciu mowa? Bo to wciąż JEJ chata, on jest TYLKO jej chłopakiem (nie narzeczonym, nie mężem, tylko chłopakiem); takie coś nawet i za miesiąc może być przeszłością.. Owszem, gostek MOŻE (ALE NIE MUSI) wziąć to sobie do serca i nie mówiąc jej nic zrobi na przykład takie zakupy że ona przez dłuższy czas będzie musiała kupować jedynie waciki (ja bym pewnie tak zrobił). Ale nie widzę niczego co by go obligowało do znacznego udziału w spłacaniu jej kredytu, bo (powtarzam): to JEJ chata, zapisana wyłącznie na nią. I jeśli się rozstaną, to chata pozostanie TYLKO JEJ.

56

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:

Chłopak powinien w jakis sposob płacic za to, ze mieszka u Ciebie. Jesli płacil 1200zeta za swoja kawalerkę, to uwazam, ze uczciwie byloby, gdyby tą kwote teraz płacil Tobie za to, ze miaszka, bo warunki mieszkalne miałby lepsze.
Do tego opłaty na tzw 'zycie' po połowie.
Tak chyba byloby najbardziej ok.

No i do tego w takim razie współudział we własności nieruchomości.

57

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

znaczy te 150 zł to jakiś żart, u mnie na 3 osoby, 300 zł wychodzi za sama wadę, nie mówiąc o reszcie.

Moim zdaniem, powinien realnie partycypować w kosztach.
I takie samo zdanie miałbym gdyby do kobieta wprowadzała się do faceta z kredytem.

Dlaczego?
Bo darmowe rzeczy sie nie szanuje.
Fakt że za cos płacimy, sprawia że o to dbamy.
dodatkowo nie czujemy się jako gość, odnosimy wrażenie że mamy na coś wpływ i że nasze zdanie w tym domu się liczy.
a nie na zasadzie "nie płace wiec siedzę cicho" bez sensu.
Dodatkowo on mocno zyskuje finansowo na tym przedsięwzięciu.

Czy mogą z tego wypłynąć dymy takie jak opisuje to Loka, jasne że tak.
I jest to bardzo częsty, niestety scenariusz.
Ale pomimo tego, pomimo rożnych kwasów potem, warto być uczciwym z samym sobą.
Ale, to co pisałem już tutaj wiele razy, pomiędzy kochającymi sie ludźmi, nie  może być tabu, również finansowego.
Tutaj, autorka zamiast otwarcie porozmawiać z partnerem to pisze temat na forum.
Autorko, a wyobraź sobie taka sytuacje, ze on może nawet chciałby płacić, ale tak jak ty, uznaje rozmowy o finansach za tabu, i np proponując Ci pieniądze, boi sie ze cie urazi.

58 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-09-29 15:22:28)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Owszem, gostek MOŻE (ALE NIE MUSI) wziąć to sobie do serca i nie mówiąc jej nic zrobi na przykład takie zakupy że ona przez dłuższy czas będzie musiała kupować jedynie waciki (ja bym pewnie tak zrobił).

O tym właśnie mówię. Te bieżące opłaty (nie wliczając kredytu) są naprawdę niewielkie w porównaniu ile idzie na codzienne życie. Może być przecież tak, że dołoży jej do połowy czynszu ale np. siedząc w domu na zdalnej ogarnie zakupy, może lubi gotować albo weźmie na siebie opłaty za paliwo czy wspólne wyjazdy lub wyjścia. Wtedy nie tylko ją w jakiś sposób odciąży ale też nikt nie będzie miał poczucia, że ktoś kogoś wykorzystuje bo płacąc jej gotówką miesięcznie te 500 zł czy więcej to można mieć wrażenie, że jej częściowo spłaca kredyt ale jak będzie wydawał bezpośrednio na ICH wspólne życie, sytuacja będzie wyglądała inaczej.

59 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-29 15:24:15)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Pogadaj z nim. Jeśli wyjaśnisz, że rata wzrosła i potrzebujesz takiego wsparcia, to nie będzie problemu.

Mnie tez się wydaje, że tak najprawdopodobniej właśnie stałoby się, gdyby autorka odważyła się wydusić z siebie info na ten temat.
A jak on nie zechciałby jej wspomóc w tej sytuacji, to też wiedziałaby przynajmniej z kim ma do czynienia.
Same plusy z otwarcia ust. Ale ona woli czkać aż on się domyśli :-O

No tylko o jakim wsparciu mowa? Bo to wciąż JEJ chata, on jest TYLKO jej chłopakiem (nie narzeczonym, nie mężem, tylko chłopakiem); takie coś nawet i za miesiąc może być przeszłością.. Owszem, gostek MOŻE (ALE NIE MUSI) wziąć to sobie do serca i nie mówiąc jej nic zrobi na przykład takie zakupy że ona przez dłuższy czas będzie musiała kupować jedynie waciki (ja bym pewnie tak zrobił). Ale nie widzę niczego co by go obligowało do znacznego udziału w spłacaniu jej kredytu, bo (powtarzam): to JEJ chata, zapisana wyłącznie na nią. I jeśli się rozstaną, to chata pozostanie TYLKO JEJ.

A co mnie to obchodzi, mąż czy nie mąż. Jak facet, na którym mi zależy ma problemy a ja mogę mu pomóc, to pomagam. Tak do tego podchodzę.
Zastrzegam, że nie uważam, że obowiązkiem kogokolwiek jest partycypowanie w kosztach kredytu jego partnera, gdy dzieli się z nim kredytowaną nieruchomość. Żadne obligo. To indywidualna kwestia. Po prostu ja bym się dołożyła w jakimś stopniu. Mimo, że kredyt nie byłby mój, a do mieszkania nie miałabym nigdy żadnych praw.
Oczywiście pod warunkiem, żebym w ogóle dowiedziała się, jaka jest sytuacja ;-) Bo też miewam problemy z moją szklaną kulą czytającą w cudzych myślach i czasami mam swoje sprawy na głowie, inne problemy i mogę się nie domyśleć :-/

60

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Szeptuch napisał/a:

znaczy te 150 zł to jakiś żart, u mnie na 3 osoby, 300 zł wychodzi za sama wadę, nie mówiąc o reszcie.

Moim zdaniem, powinien realnie partycypować w kosztach.
I takie samo zdanie miałbym gdyby do kobieta wprowadzała się do faceta z kredytem.

Dlaczego?
Bo darmowe rzeczy sie nie szanuje.
Fakt że za cos płacimy, sprawia że o to dbamy.
dodatkowo nie czujemy się jako gość, odnosimy wrażenie że mamy na coś wpływ i że nasze zdanie w tym domu się liczy.
a nie na zasadzie "nie płace wiec siedzę cicho" bez sensu.
Dodatkowo on mocno zyskuje finansowo na tym przedsięwzięciu.

Czy mogą z tego wypłynąć dymy takie jak opisuje to Loka, jasne że tak.
I jest to bardzo częsty, niestety scenariusz.
Ale pomimo tego, pomimo rożnych kwasów potem, warto być uczciwym z samym sobą.
Ale, to co pisałem już tutaj wiele razy, pomiędzy kochającymi sie ludźmi, nie  może być tabu, również finansowego.
Tutaj, autorka zamiast otwarcie porozmawiać z partnerem to pisze temat na forum.
Autorko, a wyobraź sobie taka sytuacje, ze on może nawet chciałby płacić, ale tak jak ty, uznaje rozmowy o finansach za tabu, i np proponując Ci pieniądze, boi sie ze cie urazi.

Realnie partycypować we wszystkich kosztach z wyłączeniem kredytu. Wtedy pełna zgoda. Czyli woda na pół, ogrzewanie, prąd, gaz (jeśli kuchenka na gaz), żarcie, środki czystości, rozrywka... takie rzeczy na pół.

61

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Owszem, gostek MOŻE (ALE NIE MUSI) wziąć to sobie do serca i nie mówiąc jej nic zrobi na przykład takie zakupy że ona przez dłuższy czas będzie musiała kupować jedynie waciki (ja bym pewnie tak zrobił).

O tym właśnie mówię. Te bieżące opłaty (nie wliczając kredytu) są naprawdę niewielkie w porównaniu ile idzie na codzienne życie. Może być przecież tak, że dołoży jej do połowy czynszu ale np. siedząc w domu na zdalnej ogarnie zakupy, może lubi gotować albo weźmie na siebie opłaty za paliwo czy wspólne wyjazdy lub wyjścia. Wtedy nie tylko ją w jakiś sposób odciąży ale też nikt nie będzie miał poczucia, że ktoś kogoś wykorzystuje bo płacąc jej gotówką miesięcznie te 500 zł czy więcej to można mieć wrażenie, że jej częściowo spłaca kredyt ale jak będzie wydawał bezpośrednio na ICH wspólne życie, sytuacja będzie wyglądała inaczej.

Ale jeśli będzie duża dysproporcja w tych pozostałych wydatkach po odjęciu kredytu, to też nie będzie dobrze. Jak pisałem, ja to widzę w postaci jakichś solidnych, dodatkowych zakupów ponad "jego" połowę (powiedzmy... 4 stówy), ale absolutnie nie uważam że ta kwota powinna się zbliżyć do połowy czy nawet 40% jej raty... bo tu naprawdę powstaną mocne wątpliwości, a w razie rozstania spore kwasy.

62

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Realnie partycypować we wszystkich kosztach z wyłączeniem kredytu. Wtedy pełna zgoda. Czyli woda na pół, ogrzewanie, prąd, gaz (jeśli kuchenka na gaz), żarcie, środki czystości, rozrywka... takie rzeczy na pół.

Jak już chcesz tak wszystko wyliczać, to czy uważasz, że skoro on będzie pracował zdalnie, podczas gdy Autorka, jak mniemam większość dnia będzie poza domem, sprawiedliwe jest dzielenie po pół opłat za media, jedzenie, środki czystości itd.?

63

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Mnie tez się wydaje, że tak najprawdopodobniej właśnie stałoby się, gdyby autorka odważyła się wydusić z siebie info na ten temat.
A jak on nie zechciałby jej wspomóc w tej sytuacji, to też wiedziałaby przynajmniej z kim ma do czynienia.
Same plusy z otwarcia ust. Ale ona woli czkać aż on się domyśli :-O

No tylko o jakim wsparciu mowa? Bo to wciąż JEJ chata, on jest TYLKO jej chłopakiem (nie narzeczonym, nie mężem, tylko chłopakiem); takie coś nawet i za miesiąc może być przeszłością.. Owszem, gostek MOŻE (ALE NIE MUSI) wziąć to sobie do serca i nie mówiąc jej nic zrobi na przykład takie zakupy że ona przez dłuższy czas będzie musiała kupować jedynie waciki (ja bym pewnie tak zrobił). Ale nie widzę niczego co by go obligowało do znacznego udziału w spłacaniu jej kredytu, bo (powtarzam): to JEJ chata, zapisana wyłącznie na nią. I jeśli się rozstaną, to chata pozostanie TYLKO JEJ.

A co mnie to obchodzi, mąż czy nie mąż. Jak facet, na którym mi zależy ma problemy a ja mogę mu pomóc, to pomagam. Tak do tego podchodzę.
Zastrzegam, że nie uważam, że obowiązkiem kogokolwiek jest partycypowanie w kosztach kredytu jego partnera, gdy dzieli się z nim kredytowaną nieruchomość. Żadne obligo. To indywidualna kwestia. Po prostu ja bym się dołożyła w jakimś stopniu. Mimo, że kredyt nie byłby mój, a do mieszkania nie miałabym nigdy żadnych praw.
Oczywiście pod warunkiem, żebym w ogóle dowiedziała się, jaka jest sytuacja ;-) Bo też miewam problemy z moją szklaną kulą czytającą w cudzych myślach i czasami mam swoje sprawy na głowie, inne problemy i mogę się nie domyśleć :-/

Ja też bym się dołożył. Bo zapewne szybko dostrzegłbym jak wygląda proza życia z kobietą w sytuacji autorki. Ale wywalić prosto z mostu ile wynosi rata kredo i że spodziewasz się części z tego tytułu to kurwa jawna kpina i brak klasy, rozsądku i wyobrażni. 
No pomyślcie..ktoś coś wspominał o czerwonych lampkach? No nie wiem w jakiej innej sutuacji mogłaby dla niego rozbłysnąć jaskrawiej.

64

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Realnie partycypować we wszystkich kosztach z wyłączeniem kredytu. Wtedy pełna zgoda. Czyli woda na pół, ogrzewanie, prąd, gaz (jeśli kuchenka na gaz), żarcie, środki czystości, rozrywka... takie rzeczy na pół.

Widzisz, ja bym sie do kredytu dołożył.
Uważam ze skoro mieszkamy razem,żyjemy razem, planujemy przyszłość razem to płacimy również razem.
Oczywiście mowie tu o kredycie na nieruchomość w której mieszkam a nie spłacie kredytu dziewczyny za jej wakacje gdy nie byliśmy razem.

Czy byłbym frajerem ze spłacam komuś kredyt?
Wedle uznania.
Natomiast Ja, sam przed sobą nie czuł bym sie źle z tym ze mieszkam de facto jako gość.
Czy okazało by sie że straciłem pieniądze, bo nasz związek by się rozpadł?
Pewnie tak by było.
ale to tylko pieniądze, swoja dumę wyceniam na o wiele więcej.

65

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Alika_ napisał/a:

Chłopak powinien w jakis sposob płacic za to, ze mieszka u Ciebie. Jesli płacil 1200zeta za swoja kawalerkę, to uwazam, ze uczciwie byloby, gdyby tą kwote teraz płacil Tobie za to, ze miaszka, bo warunki mieszkalne miałby lepsze.
Do tego opłaty na tzw 'zycie' po połowie.
Tak chyba byloby najbardziej ok.

No i do tego w takim razie współudział we własności nieruchomości.

A niby dlaczego? Płaci za możliwość mieszkania. Tak, jak ludzie płacą za wynajem mieszkania, ktore nie sa ich włąsnoscią.

Posty [ 1 do 65 z 296 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026