Nie wiem jak opisać naszą relację.Na początku wszystko było pięknie , cudnie ..jak to zazwyczaj bywa . Jednak powoli zaczęło do mnie docierać,że nie chce być z tym człowiekiem. Powoli zaczęłam zauważać jego toksyczne zachowania , to ,że ta relacja stawała się chora .. kłótnie, pretensje .W końcu powiedziałam mu wyraźnie, że nie chce z nim być ..chyba że w końcu się troszkę ogarnie i przestanie być leniwy , zaborczy i kłótliwy .Zgodziłam się na to, że ma czas 2 tyg żeby mi pokazać,że zależy mu na tej relacji .I przez te dwa tygodnie był naprawdę miły , kochany , czuły,było znowu jak na początku .Kilka dni po nowym roku zgadaliśmy się ze znajomymi na małą domówkę .Wszyscy świetnie się bawiliśmy ,a ja już prawie całkiem zapomniałam o kłótniach z byłym partnerem . W końcu impreza się skończyła a my poszliśmy spać (znaczy ja miałam taki zamiar bo naprawdę niestety wtedy przesadziłam z ilością wypitego alkoholu a na domiar złego mało zjadłam w ciągu dnia) . Byłam w dobrym humorze , pamiętam że w czasie trwania tej imprezy pogodziłam się z byłym .Położyłam się na łóżku , a on zaczął mnie przytulać , całować ..mówiłam mu żeby przestał , że nie mam siły .. Wszystko wirowało mi przed głową , pamiętam tyle że potem mówiłam mu żeby przestał , że mi niedobrze , nie pamiętam czy się zgodziłam ale za to pamiętam że ręką próbowałam go jakoś odpychać ..potem dałam sobie spokój , zauważyłam że się zabezpieczył i po prostu chyba zasnęłam ..obudziłam się nad ranem i odrazu wiedziałam że coś jest nie tak , po prostu miałam tam bardzo mokro .Szybko wstałam , pobiegłam do toalety i myślałam że zemdleje .. zezłoszczona pobiegłam do niego i pytam się "co to ma znaczyć?" On coś zaczął dziwnie kręcić , o co mi chodzi . Wytłumaczyłam mu .A on wyjął zużyta prezerwatywę (czysta) i pokazał mi ją .Nie mogłam uwierzyć , ona dosłownie prawie była przerwana na pół .Zaczęłam krzyczeć na niego , jak mógł do tego dopuścić , że mówiłam mu że nie mam siły, żeby mi dał spokój . Stwierdził że prezerwatywa musiała pęknąć .(kilka miesięcy później przyznał się że wcale jej nie założył a potem przerwał żeby mi wmówić że pękła)I właśnie wtedy zaczął się tak naprawdę mój koszmar .Jak mogłam się spodziewać ..okazało się że jestem w ciąży . Z nim ..byłam na siebie wściekła ,że wtedy tyle wypiłam ..Nie byłam gotowa na dziecko ..ale mimo wszystko czułam się wyjątkowo że noszę w sobie nowe życie ..Cóż niekonieczne z faktu że z nim .Ale pomyślałam jakoś damy radę ..widać ,że się stara ...Zaczął szukać pracy więc wszystko szło w dobrym kierunku ..chociaż czasami czułam się naprawdę z tym źle ..tak jakby mnie obdarł z godności ..Czasem pojawiały się myśli .."czy on mnie wtedy zgwałcił?" Potem sobie uświadamiałam ..że przecież nie mógł mnie zgwałcić ..nie broniłam się , nie użył przemocy poza tym że mocno na mnie leżał i opychal moja rękę kiedy ja próbowałam.sie od niego odsuwać ..Ale mimo wszystko ..nic mi tu nie grało ..Przecież ..ja mu jeszcze wtedy ufałam ,że wie ,że nie chcę mieć dziecka .Głupia naiwność..Potem powoli rozumiałam w jaka pułapkę mnie złapał .Jako że byłam w ciąży , nigdzie nie wychodziłam za to on bawił się świetnie na różnych wyjściach , z pracy rezygnował co miesiąc na miesiąc ..Pierwszy raz kiedy się go wystraszyłam był wtedy kiedy uderzył mnie z liścia w twarz .Był pijany . Chciałam żeby ustąpił mi miejsca na łóżku , ponieważ wrócił pijany z imprezy i rozłożył się na całym łóżku .Krzyczałam na niego bo pomimo że budziłam go wiele razy i prosiłam , nadal nie wstawał a byłam naprawdę zmęczona ..a On nagle wstał , zamachnął się i mnie uderzył i po prostu wyszedł z domu .Nie odzywałam się do niego przez kilka tygodni , oczywiscie potem przeprosiny ..godzenie się ..chociaż nie wiedziałam czy dobrze robię ale po prostu tęskniłam za nim wtedy ..płakałam ..bałam się samotnego macierzyństwa..bałam się dziecka ,.tego że tego dziecka nie pokocham ..nie miałam nic ..ani pracy ani nawet żadnej pomocy finansowej poza tym że ogólnie utrzymywali mnie rodzice .Zgodziłam się na powrót do niego ..znowu było super , malowanie pokoiku , przygotowywanie wszystkiego na przyjście dziecka .. chociaż z pieniędzmi i tak było kiepsko bo dalej słabo pracował ..pewnego dnia przyłapałam go ja bierze narkotyki z sąsiadem ..odrazu mówiłam mu żeby się wynosił ..kilkukrotnie próbował wejść do domu ale nie dałam mu za wygraną ..znowu musiałam płakać ..przeżywać ..ale byłam już bardziej zawzięta .Do dnia porodu ..napisałam mu że się zaczęło , niedługo później był już u mnie ..pomagał mi się pakować ..chociaż dziwnie się zachowywał..wydawał się jakby był pod wpływem czegoś .To był piękny dzień ..przywitałam nasze dziecko na świecie ..i to uczucie strachu minęło ..wiedziałam że zrobię wszystko żeby się jej pięknie żyło .Mój były przyjechał po nas elegancko ubrany z kwiatami w rękach..przez pewien czas było pięknie , chociaż ciężko ..a tutaj nagle trzeba jechać na pogotowie z małą a on ..jak się potem okazało wcale nie załatwiał wtedy spraw w mieście ..tylko pił alkohol..O 10 rano ! Z sąsiadem ..nie zastanawiałam się tylko szybko zadzownilam po mamę i z nią pojechałam na pogotowie i zarzeklam się że już nigdy ale to przenigdy do niego nie wrócę . Przychodził do dziecka .Pomagał przy dziecku .Ale o chrzcie , o organizacji i wszystkich wydatkach myślałam już sama .W tym czasie ciągle próbował do mnie wrócić . Mijały dni , on coraz częściej zostawał , i coraz dłużej ..najpierw na dzień , potem na dwa , tydzień , parę tygodni ..i wtedy zaczęły się wszystkie groźby . Wykorzystania ...w ciągu ostatnich kilku miesięcy kilkukrotnie próbował się do mnie dobrać , przeglądał telefon , zabierał mi go , urywał mi kontakt z każdym nowo poznanym chłopakiem (mimo że nie byliśmy razem już od kilku miesięcy) chore sceny zazdrości ..pamiętam jak nieraz kładł się na mnie ,przytrzymywał , robił co chciał i kończył ...a ja ? Ja po prostu nie wiedziałam co robić , byłam tak jakby..w szoku ..co się dzieje , czemu tak na to pozwalam , ale powiedziałam sobie że na więcej takich razy sobie nie pozwolę ..znowu minął jakiś czas ... przez ten czas oczywiście był idealnym kandydatem na partnera ..ale znowu nadeszła noc kiedy nie chciałam mu pozwolic na bliskości i znowu robił ze mną co chciał ..próbował mnie ulzoyc w wygodnej dla siebie pozycji , prosiłam go żeby przestał .. po cichu żeby nie obudzić dziecka , już ze łzami w oczach ..nie chciałam tego znowu ..znowu mu się oddawać podczas gdy w głębi siebie naprawdę tego nie chciałam ..uderzyłam go z całej siły w twarz ale to to tylko rozwścieczyło..wziął mi ręce przyparł mocno do łóżka a następnie zrobił tak że nogami przyparł mi te ręce ,całował mimo że tego nie chciałam , pamiętam jak wkładał mi tam palce i robił to bardzo mocno żeby mnie bolało ..zapomniałam napisać że przed tym rozdarł mi bieliznę , wyrzucił ją z tego co pamiętam za szafę ..i kiedy skończył wtedy tymi palcami po prostu wstał jakby nigdy nic i poszedł zapalić ..a ja czułam się jak ostatnia szmata ..później dowiedziałam się że spalił ta bieliznę , został mi mały skrawek który zdążyłam schować pod łóżko ..leżałam i płakałam na łóżku ..powiedziałam mu tylko żeby się stąd wynosił , że nie chce go widzieć , aż w końcu wybuchłaam i po prostu głośnym szeptem krzyczałam że go nienawidzę ,żeby się wynosił ..ale.i tak tego nie zrobił .Następnego dnia potrafił normalnie zapytać czy zrobić mi sniadanie ..nie odzywałam się do niego przez cały dzień ale w końcu musiałam w sprawie dziecka ..znowu kontynuowanie wszystkiego jakby nic się nie stało..potem ..nie wiem już w jakim odstępie czasu znowu zaczął robić to samo i wiedzialam że muszę coś zrobić . Staralam się mu nie dać przygnieść do łóżka , ciągle uciekałam , brałam telefon , żeby zadzownic po kogoś ale on ciągle mi go zabierał i ściągał szarpiąc za rękę na łóżko , mam tylko urywki jak łapał za szyję i próbował mnie znowu rozebrać .. na szczęście w koncu się mu wyrwałam i pobiegłam szybko do mamy , ona mnie próbowała uspokajać a ten manipulant grał wszystko jakby nic się nie stało , że to ja jestem chora , że mi się coś dzieje , mama próbowała mnie uspokoić bo płakałam i krzyczałam na niego że jest potworem ..kiedy tak na niego krzyczałam rozbił telefon o ścianę na szczęście mama myślała wtedy trzeźwo i wzięła dziecko do siebie ..na szczęście wtedy poszedł .znowu minął jakiś czas , tym razem już ani nie odbierałam , ani nie zgadzałam się na spotkania..dopóki sam nie wszeld nagle do mojego domu kiedy akurat miałam jechać na zakupy ..zaczął mnie bardzo przepraszać , że to przez to że brak wtedy narko ..i że chciałby po prostu zobaczyć dziecko ..zgodziłam się po wielu namowach i wyciągnęłam dziecko na pole ..byliśmy na spacerze , wiele mi "wytłumaczył" chociaż teraz nie wiem co mi strzeliło do głowy żeby znowu wierzyć w jego "cudne" słowa i obietnice i zapewnienia ..zgodziłam się więc żeby tego dnia pomógł mi wykąpać dziecko a następnie poszedł do domu ale kiedy już wyłapaliśmy ..chciał zostać na noc ..na co nie chciałam się w nic świecie godzić ..na początku ..miałam się na baczności chociaż cały czas myślałam nad tym czy jestem naprawdę taka głupia i naiwna .no ale tym razem był jeszcze lepszy
Podobne tematy
Ile ty masz lat? Zachowujesz się jak bezwolna marionetka, sama nie wiesz czego chcesz.
Jeżeli ta cała historia jest prawdziwa a nie znowu jakiś wytwór artystyczny znudzonej malolaty, to po pierwsze szukaj pomocy dla siebie w odpowiednich instytutach, gdzie otrzymasz pomoc psychologiczną i prawną np. Niebieska Linia, czy Ośrodek Pomocy Rodzinie. Poszukaj odpowiedniej instytucji w twojej okolicy, po prostu wpisz w internet czego szukasz i znajdziesz najmniej kilka takich adresów. Możesz wnioskować o zakaz zbliżania się do ciebie ze względu na używanie wobec ciebie przemocy oraz o jego spotkania z dzieckiem tylko w obecności kuratora. Wszystkim zajmą się odpowiednio do tego przygotowani ludzie, tylko się zgłoś po pomoc.