Nie umiem zdecydować - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie umiem zdecydować

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: Nie umiem zdecydować

Mam pewien dylemat. Został mi miesiąc do przeprowadzki do mojego faceta i nie jestem pewna czy to dobry krok.
Ja 35 lat, on 45. W związku jesteśmy od 7. Mam córkę dziesięcioletnią, partner nie jest biologicznym ojcem. Zamieszkaliśmy razem praktycznie od samego początku, gdy tylko weszliśmy w związek. Natomiast przez moje wyczerpanie postanowiłam się od niego wyprowadzić w styczniu bieżącego roku, po 7 latach.
On jest ekspertem w dziedzinie ekonomii i polityki, jest to ściśle powiązane z jego pracą (jest freelancerem). Przez 7 lat wspólnego mieszkania dzień w dzień spędzał 80% swojego czasu przy komputerze. Oprócz tego musiał oczywiście jeść, czasem coś ogarnął w domu (rzadko), uwielbiał natomiast spędzać czas na rozmowie ze mną. To siedzenie przy komputerze z czasem zaczęło mnie irytować, ponieważ bardzo rzadko widziałam by stricte pracował, zazwyczaj było to oglądanie serwisów politycznych, ekonomicznych i rozrywkowych na yt. Pochłonęło go to totalnie, mógłby mówić tylko o polityce i ekonomii. Ja prowadzę własną działalność i również dużo pracuję z domu. Większość obowiązków była na mojej głowie, sprzątanie, zmywanie, dziecko do szkoły zawiózł może z 10 razy przez te 7 lat. Również ogarniałam obejście: koszenie trawy, zamiatanie kostki, pryskanie chwastów, naprawa płotu, odśnieżanie. Czasami sam z siebie dał się do czegoś, ale ogólnie nie ma w sobie takiej potrzeby by wokół wyglądało estetycznie. Rachunki dzieliliśmy zawsze na pół. Nie mieliśmy wspólnego budżetu. Wszystko ściśle rozliczaliśmy jak w biurze rachunkowym. Do tego stopnia, że musiałam mu oddać 8 zł za zupę, którą kupił córce na wynos podczas mojej dłuższej nieobecności. Przez 7 lat niczego razem się nie dorobiliśmy, każde z nas pracuje na własne konto. Nawet nie wiem ile zarabia, czy w ogóle zarabia. Wiem, że ma spore oszczędności ze sprzedaży nieruchomości. Ja mam stabilną sytuację finansową, w ubiegłym roku zatrudniłam go u siebie, ponieważ przez te wszystkie lata nie miał ubezpieczenia zdrowotnego. On jest naprawdę mądry i elokwentny i kocham go, ale życiowo jest po prostu nie ogarnięty. Kiedyś psycholog powiedziała mi, że życie z geniuszem to bardzo trudna sprawa. Trzeba być gotowym na poświęcenia.
Kolejna sprawa: seks. Do póki nie weszłam z nim w związek myślałam, że moje libido jest na średnim poziomie, jednak w porównaniu z nim czuję się jak dzika tygrysica:) mógłby się kochać powiedzmy 3, 4 razy do roku, chociaż w sumie sama nie wiem, bo te 3, 4 razy było zawsze wymuszone przeze mnie, po moich napadach desperacji, agresji, płaczu. Przechodziłam w tym temacie przez różne etapy: od podeptania własnej kobiecości, załamania, po obojętność. Z mojej inicjatywy byliśmy trzy razy u różnych psychologów, ale po kilku spotkaniach kończyło się, ponieważ nie wierzył, że może nam to pomóc. Na zlecenie jednego z seksuologów robił badanie poziomu hormonów i wszystko wyszło książkowo. Okresowe badania typu krew, mocz też w porządku. Przez cały ten związek (mimo wielu szczęśliwych chwil) czułam nieustanne niezadowolenie, ciągle rozmyślałam jak poprawić naszą sytuację. Dużo z nim rozmawiałam, prosiłam, ale nie przynosiło to żadnych efektów.
Do tego wszystkiego dochodzi aspekt jego zdrowia. Ogólnie bardzo dba o siebie, dużo ćwiczy i jest to dla niego ważne jak wygląda. Jednak praktycznie codziennie coś go boli. To również zaczęło mnie irytować, choć pewnie nie powinno. Mam jednak inny charakter, gdy coś mi dolega (oczywiście jeśli to nie grypa itp.) to staram się zacisnąć zęby i dokończyć swoje obowiązki. On ma tak, że musi się położyć i czeka aż mu się poprawi. I naprawdę byłoby to dla mnie ok, ale tak jest praktycznie codziennie. Gdy przychodził i mówił co go dziś boli, to po prostu mnie tym irytował. Zaczęłam się zastanawiać co będzie później, przecież ma dopiero 45 lat.
Te wszystkie rzeczy, które się skumulowały doprowadziły do mojej decyzji od odejściu. Poprosiłam go, aby się wyprowadził z naszego domu, ponieważ to ja go wyszukałam, wynajęłam i wszystkie liczniki są na mnie. Nie zgodził się. Musiałam więc z córką znaleźć lokum zastępcze. W styczniu opuszczałam dom z wielkim bólem serca, bo w dalszym ciągu byłam w nim zakochana i nadal jestem. Po wyprowadzce zaczął się bardzo starać o nas. Robił naprawdę dużo by udowodnić, że się zmienił. Przyjeżdżał, przepraszał na kolanach i błagał o kolejną szansę. Wtedy pojawił się seks, deklaracje o wspólnym budżecie, wspólnych inwestycjach. Mówił, że pragnie mieć ze mną dziecko i szczęśliwy dom. Zaczął rysować piękny obrazek, którego tak bardzo pragnęłam. Zaczął nawet uczestniczyć w kontaktach z moją rodziną, co było dla mnie mega miłe, ponieważ przez te 7 lat ich unikał. Na początku sceptycznie podchodziłam do jego zmiany, ale w czerwcu uznałam, że trwa to już obiecująco długo i ustaliliśmy wspólnie, że wakacje spędzę jeszcze w obecnym mieszkaniu, a początkiem września przeniosę się do niego. Od tego momentu zauważyłam stopniowy spadek zaangażowania. Przyjeżdża rzadko, seksu nie ma. Częściej to ja jeżdżę do niego. Zastaje go na play station lub przy komputerze, w kuchni bałagan taki, że kubka nie ma gdzie odstawić. I tak sobie myślę: czy ja chcę do tego wszystkiego wracać? Zawsze imponował mi wiedzą i jest mega przystojny. Zakochałam się w nim i tak mi zostało. Ale nie mam ochoty być sprzątaczką i pielęgniarką 45-letniego faceta. Potrzebuję partnera przy którym będę czuła się bezpiecznie emocjonalnie i finansowo, przy którym nie będę bała się powiększenia rodziny.
Nie byłoby sprawiedliwe z moje strony gdybym nie napisała o jego dobrych cechach. Mamy wiele wspólnych pięknych wspomnień, szczęśliwych chwil. Ma dobre serce i jest wrażliwy na cierpienie innych ludzi. Lubi się do mnie przytulać, często słyszę z jego ust: kocham Cię, jesteś dla mnie ważna. Zawsze mogę przyjść do niego z problemem, wysłucha mnie i doradzi najlepiej jak umie. Wieczorami parzy herbatkę na dobry sen, przykrywa kocem bym nie zmarzła, opiekuje w czasie choroby. Gdy jest w sklepie myśli czym mógłby mi sprawić radość, jakim smakołykiem. Jest naprawdę wiele czynników, które mówią mi, że jego uczucie jest szczere.
On kocha mnie, ja jego, ale czy to ma sens? Czy doszukać się w sobie nowych pokładów energii, by wspólnie z nim ten związek wyprowadzić na dobre tory?
Przepraszam za tak obszerny wpis. Dziękuję jeśli dotrwaliście do końca.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie umiem zdecydować

Doczytałam do końca i zastanawiam się czego od nas oczekujesz. Zdaje się, że już wiesz, że facet nic a nic się nie zmienił i pary na udawanie zmiany nie starczyły mu nawet do Twojej ponownej przeprowadzki do niego, więc nadal aktualne są wszystkie powody, dla których od niego odeszłaś. Zalety też ma te same, każdy jakieś ma;-), ale jednak przykryły one jego wady i zmobilizowały Cię do wyprowadzki. Chcesz jeszcze raz to przechodzić? I jeszcze raz fundować córce przeprowadzkę i kolejną wyprowadzkę? Może czas być z soba szczerą i powiedzieć sobie, że to nie facet dla Ciebie i rozstać się na dobre, zamiast wisieć na linie? Chyba, że lubisz takie dyndanie na linie, wtedy to już nie wnikam :-/

3 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-07-31 14:34:49)

Odp: Nie umiem zdecydować

To może ja spróbuję. Życie z geniuszem ma swoje dobre strony. Miło ci, jak się okazuje, że on  tyle ma wiedzy i ze wszystkim jest na bieżąco. Ale  czy taką przyszłość chciałaś zafundować swojej córce?
Żona Stanisława Lema  nie miała z nim łatwo. Podczas randki zasnął na koncercie.Na wiele rzeczy nie zwracał uwagi. Jednak i ona pełniła jakąś rolę w tym małżeństwie, nie była tylko praczką, sprzątaczką.
Słowem, dobrze by byłoby byście nadawali na tych samych falach. Z Twojej opowieści nic takiego nie wynika. Nie masz tu za wiele do powiedzenia. Nie uszanował twojej decyzji o odejściu, a czy jakąś decyzję uszanował? W tym poście sama odpowiedziałaś sobie na pytanie

Terra_Luna napisał/a:

nie mam ochoty być sprzątaczką i pielęgniarką 45-letniego faceta. Potrzebuję partnera przy którym będę czuła się bezpiecznie emocjonalnie i finansowo, przy którym nie będę bała się powiększenia rodziny.

4

Odp: Nie umiem zdecydować

Zwrócenie przez Tamirę uwagi na fragment o „życiu z geniuszem” nasunęło mi jeszcze coś do głowy. Bo są kobiety, albo w ogóle ludzie, którzy wiążą się z kimś, kto w ich mniemaniu jest osobą lepszą od nich, bo wtedy część blasku na nich spływa i głaszcze to ich ego. Przecież geniusz nie zwróciłby uwagi na kogoś zwykłego ;-)

Czy Tobie imponuje to, że on wybrał Ciebie? Jesteś w stanie przebrnąć przez to, że potrzebna mu jesteś jako praczka i sprzątaczka, byle część blasku spływała na Ciebie?
No cóż, ludzie mają różne priorytety i własne bilanse zysków i strat. Ty masz swój.

5

Odp: Nie umiem zdecydować

Ja doczytałem do 'mega przystojny' i więcej mi nie trzeba. Gołodupiec, bałaganiarz, pilny uczeń żydowskiej szkoły ekonomicznej, hipohondryk, aktor dramatyczny i totalny wapniak...ale  bardzo przystojny. Co on względem bab musi, jak nic nie musi? Wychodzi że jego wygląd determinuje wasze wybory. Tak wasze, bo on też se wybrał model życia jaki ma. Zawsze znajdzie się chętna baba go obskakiwać więc mają 45 lat może być "freelancerem" co horyzonty polityczne rozszerza oglądając stendup. A jak

6

Odp: Nie umiem zdecydować
Terra_Luna napisał/a:

Potrzebuję partnera przy którym będę czuła się bezpiecznie emocjonalnie i finansowo, przy którym nie będę bała się powiększenia rodziny.
Nie byłoby sprawiedliwe z moje strony gdybym nie napisała o jego dobrych cechach. Mamy wiele wspólnych pięknych wspomnień, szczęśliwych chwil. Ma dobre serce i jest wrażliwy na cierpienie innych ludzi. Lubi się do mnie przytulać, często słyszę z jego ust: kocham Cię, jesteś dla mnie ważna. Zawsze mogę przyjść do niego z problemem, wysłucha mnie i doradzi najlepiej jak umie. Wieczorami parzy herbatkę na dobry sen, przykrywa kocem bym nie zmarzła, opiekuje w czasie choroby. Gdy jest w sklepie myśli czym mógłby mi sprawić radość, jakim smakołykiem. Jest naprawdę wiele czynników, które mówią mi, że jego uczucie jest szczere.
On kocha mnie, ja jego, ale czy to ma sens? Czy doszukać się w sobie nowych pokładów energii, by wspólnie z nim ten związek wyprowadzić na dobre tory?
Przepraszam za tak obszerny wpis. Dziękuję jeśli dotrwaliście do końca.

Fajnie jest być wrażliwym na cierpienie innych ludzi, gdy z premedytacją unieszczęsliwia się osobę najbliższą.

No i to kupowanie dla ciebie smakołyków... Nie musisz mu za nie zwracać 8 zł, jak za zupę którą kupił dla twojej córki?

Twierdzisz że go kochasz, smile To go sobie kochaj. Tylko z tego powodu nie marnuj sobie życia, bo to już nie jest miłość, tylko totalna głupota. Sorry smile

7

Odp: Nie umiem zdecydować

Chmurny, facet jest dobry w swojej dziedzinie i pewnie klepie na tym dobry hajs, gdyby więc nie był przystojny to pisalibyście że się związała z brzydalem dla kasy żeby wychować nie jego bachora za jego pieniądze. Tak źle i tak niedobrze.

Wygląd ma, pieniądze ma, ale charakter nie ten. Nie zmienisz go nigdy droga autorko. Musisz sama się zastanowić czy żyjesz w tej relacji czy szukasz czegoś nowego. A wierz mi, że można trafić lepiej. Jak i gorzej niestety...

8

Odp: Nie umiem zdecydować
Foxterier napisał/a:

Chmurny, facet jest dobry w swojej dziedzinie i pewnie klepie na tym dobry hajs, gdyby więc nie był przystojny to pisalibyście że się związała z brzydalem dla kasy żeby wychować nie jego bachora za jego pieniądze. Tak źle i tak niedobrze.

Wygląd ma, pieniądze ma, ale charakter nie ten. Nie zmienisz go nigdy droga autorko. Musisz sama się zastanowić czy żyjesz w tej relacji czy szukasz czegoś nowego. A wierz mi, że można trafić lepiej. Jak i gorzej niestety...

Wskażesz fragment o jego sukcesach i uposażeniu bo jakoś nie zwróciłem uwagi?

9

Odp: Nie umiem zdecydować
chmurny napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Chmurny, facet jest dobry w swojej dziedzinie i pewnie klepie na tym dobry hajs, gdyby więc nie był przystojny to pisalibyście że się związała z brzydalem dla kasy żeby wychować nie jego bachora za jego pieniądze. Tak źle i tak niedobrze.

Wygląd ma, pieniądze ma, ale charakter nie ten. Nie zmienisz go nigdy droga autorko. Musisz sama się zastanowić czy żyjesz w tej relacji czy szukasz czegoś nowego. A wierz mi, że można trafić lepiej. Jak i gorzej niestety...

Wskażesz fragment o jego sukcesach i uposażeniu bo jakoś nie zwróciłem uwagi?

Żyją razem 7 lat, autorka wspomniała o odśnieżaniu trawnika, ogarnianiu ogrodu itp. czyli w jakiejś klitce w centrum miasta nie mieszkają, raczej komfortowe warunki jak na dzisiejsze czasy. Nikt głodem nie przymiera. Poza tym co jej z tej jego przystojności skoro nie ma seksu?

10

Odp: Nie umiem zdecydować

Tak z bardziej praktycznych rzeczy, nadal go "zatrudniasz" u siebie? On chociaż płaci Ci koszty  z tym związane czy sama go sponsorujesz? Liczniki nadal są na Ciebie? Żeby się nie okazało,  że ta "miłość" wpędzi Cie w długi.

Nie chcesz być sprzątaczką i pielęgniarką? Ale on właśnie tego potrzebuje. Na płatną pomoc szkoda mu kasy. Herbatę córka moze Ci zrobić skoro to dla Ciebie takie ważne.

11 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-07-31 15:24:01)

Odp: Nie umiem zdecydować
Foxterier napisał/a:
chmurny napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Chmurny, facet jest dobry w swojej dziedzinie i pewnie klepie na tym dobry hajs, gdyby więc nie był przystojny to pisalibyście że się związała z brzydalem dla kasy żeby wychować nie jego bachora za jego pieniądze. Tak źle i tak niedobrze.

Wygląd ma, pieniądze ma, ale charakter nie ten. Nie zmienisz go nigdy droga autorko. Musisz sama się zastanowić czy żyjesz w tej relacji czy szukasz czegoś nowego. A wierz mi, że można trafić lepiej. Jak i gorzej niestety...

Wskażesz fragment o jego sukcesach i uposażeniu bo jakoś nie zwróciłem uwagi?

Żyją razem 7 lat, autorka wspomniała o odśnieżaniu trawnika, ogarnianiu ogrodu itp. czyli w jakiejś klitce w centrum miasta nie mieszkają, raczej komfortowe warunki jak na dzisiejsze czasy. Nikt głodem nie przymiera. Poza tym co jej z tej jego przystojności skoro nie ma seksu?

Pisała też, że kiedyś sprzedał nieruchomość, możliwe że odziedziczoną, wtedy zero w tym jego zasługi. Jeśli było to np 200 tys zł to spokojnie można za to pożyć z 5 lat na niezłym poziomie (a nawet i 10 lat dzieląc rachunki na 2) nie zarabiając ani grosza i oglądając śmieszne filmiki na YouTube.

12

Odp: Nie umiem zdecydować
Foxterier napisał/a:
chmurny napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Chmurny, facet jest dobry w swojej dziedzinie i pewnie klepie na tym dobry hajs, gdyby więc nie był przystojny to pisalibyście że się związała z brzydalem dla kasy żeby wychować nie jego bachora za jego pieniądze. Tak źle i tak niedobrze.

Wygląd ma, pieniądze ma, ale charakter nie ten. Nie zmienisz go nigdy droga autorko. Musisz sama się zastanowić czy żyjesz w tej relacji czy szukasz czegoś nowego. A wierz mi, że można trafić lepiej. Jak i gorzej niestety...

Wskażesz fragment o jego sukcesach i uposażeniu bo jakoś nie zwróciłem uwagi?

Żyją razem 7 lat, autorka wspomniała o odśnieżaniu trawnika, ogarnianiu ogrodu itp. czyli w jakiejś klitce w centrum miasta nie mieszkają, raczej komfortowe warunki jak na dzisiejsze czasy. Nikt głodem nie przymiera. Poza tym co jej z tej jego przystojności skoro nie ma seksu?

Dom jest wynajęty przez autorkę. On nawet nie ma ubezpieczenia i szarpię się o 8 zeta a ty przypisujesz mu geniusz i bycie majętnym?

13

Odp: Nie umiem zdecydować

Geniusz...

14

Odp: Nie umiem zdecydować

Nie daj się wciągnąć w jego manipulacje, nic się nie zmieni, jak już to na gorsze.
On ma z Tobą wygodnie, żyć nie umierać.

Musisz zerwać z nim kontakt, całkiem się od niego odciąć, żeby żyć od nowa pełną piersią.
Bo co Ci po takim geniuszu tongue

Nie dawaj więcej niż bierzesz... To taka maksyma życiowa.

15

Odp: Nie umiem zdecydować
BEKAśmiechu napisał/a:

Geniusz...

Genialnie potrafi wykorzystać osobę, która nie potrafi powiedzieć nie i która daje się tak po prostu wykorzystywać.

16

Odp: Nie umiem zdecydować

jak można żyć z kimś 7 lat i nie wiedzieć ile ten człowiek zarabia, gdzie pracuje..jak?
Z resztą, jak ten człowiek żył bez ubezpieczenia? tak beztrosko?
Ubezpieczenie można sobie samemu w NFZ wykupić, koszt to  600zł, w każdym mieście wojewódzkim jest siedziba, spisuje się umowę i tyle.
tak czytam to i nie wierze że tak może sie zachowywać 45 letni facet.
Dziwny układ na który autorka pozwoliła, ni to rodzina ni to spółka.
Przez 7 lat żyć z kobietą i dzieckiem, które wychowujesz.
Ani sie nie oświadczył ani nie przysposobił tego dziecka, takie bezwstydne trzymanie w zawieszeniu,ale wszystkie profity posiadania żony to juz miał, autorka mu wyprała i posprzątała a on brał 7 zł za zupę dla dziecka...kurwa.
Nigdy temu człowiekowi reki bym nie podał.
Czy warto dać mu jeszcze jedną szanse? Nie.
co zrobi autorka? Pewnie tą szanse da, bo szkoda jej tego czasu, ale jak ma juz podjąć tą zła decyzje to niech przynajmniej weźmie sprawy w swoje rece, i sprawdzi czy z tego faceta cos bedzie ( moim zdaniem nie)
Pełny wgląd w sprawy finansowe,  pracy itp. Jasne określenie sie w sprawie wspólnego życia, finansów, ślubu itp.

17

Odp: Nie umiem zdecydować
chmurny napisał/a:

Ja doczytałem do 'mega przystojny' i więcej mi nie trzeba. Gołodupiec, bałaganiarz, pilny uczeń żydowskiej szkoły ekonomicznej, hipohondryk, aktor dramatyczny i totalny wapniak...ale  bardzo przystojny. Co on względem bab musi, jak nic nie musi? Wychodzi że jego wygląd determinuje wasze wybory. Tak wasze, bo on też se wybrał model życia jaki ma. Zawsze znajdzie się chętna baba go obskakiwać więc mają 45 lat może być "freelancerem" co horyzonty polityczne rozszerza oglądając stendup. A jak

Chmurny, rzecz  to nie jest w tej urodzie, tylko w umiejętności manipulacji, no, bo jak,oni niczego się dorobili, facet nie ogarnia domu, ale za to wieczorem robi herbatę na sen i ciągle mówi, że autorka jest dla niego ważna. Podejrzewam, że się nią brzydzi, ale może tylko ja tak zrozumiałam.(Nie chcę urazić autorki).

18

Odp: Nie umiem zdecydować
Tamiraa napisał/a:
chmurny napisał/a:

Ja doczytałem do 'mega przystojny' i więcej mi nie trzeba. Gołodupiec, bałaganiarz, pilny uczeń żydowskiej szkoły ekonomicznej, hipohondryk, aktor dramatyczny i totalny wapniak...ale  bardzo przystojny. Co on względem bab musi, jak nic nie musi? Wychodzi że jego wygląd determinuje wasze wybory. Tak wasze, bo on też se wybrał model życia jaki ma. Zawsze znajdzie się chętna baba go obskakiwać więc mają 45 lat może być "freelancerem" co horyzonty polityczne rozszerza oglądając stendup. A jak

Chmurny, rzecz  to nie jest w tej urodzie, tylko w umiejętności manipulacji, no, bo jak,oni niczego się dorobili, facet nie ogarnia domu, ale za to wieczorem robi herbatę na sen i ciągle mówi, że autorka jest dla niego ważna. Podejrzewam, że się nią brzydzi, ale może tylko ja tak zrozumiałam.(Nie chcę urazić autorki).

Jasne i już widzę jak ona utyskuje że jej jakiś oblech nie chce bzykać mający ponadto takie podejscie do życia, związku i jej samej jakt ten partner. Istota jest zawsze w wyglądzie tylko lipa przyznać z wiadomych względów a później przynoszenie herbaty urasta do rangi wysublimowanych sztuk socjotechnicznych.

19

Odp: Nie umiem zdecydować
chmurny napisał/a:

Ja doczytałem do 'mega przystojny' i więcej mi nie trzeba. Gołodupiec, bałaganiarz, pilny uczeń żydowskiej szkoły ekonomicznej, hipohondryk, aktor dramatyczny i totalny wapniak...ale  bardzo przystojny. Co on względem bab musi, jak nic nie musi? Wychodzi że jego wygląd determinuje wasze wybory. Tak wasze, bo on też se wybrał model życia jaki ma. Zawsze znajdzie się chętna baba go obskakiwać więc mają 45 lat może być "freelancerem" co horyzonty polityczne rozszerza oglądając stendup. A jak

dobre podsumowanie, sama bym tego lepiej nie ujęła.
Ułożył się jak pączek w maśle z autorka tematu. Miał wszystko ( łącznie z ubezpieczeniem) a w zamian dawał nic, nie licząc dram ze wszystko go boli, albo szopek z lataniem po psychologach bo bzykać mu się nie chciało ( może chciało ale kogoś innego... ).
I tak ta autorka zostawiła go w tym domu który sama wynajęła i w którym wszystkie rachunki były na nią, to faktycznie po waszym rozejściu zaczął autorkę bardziej 'dymać'. 
Mogę zrozumieć wiele ale nie zrozumiem jak koleś który cały dzień siedzi przed kopem i ogląda youtube i gra w gierki jest tutaj opisywany jako "geniusz z zakresu ekonomii i polityki".

20

Odp: Nie umiem zdecydować

Z ciekawosci zapytam, czemu chcesz sie do niego wprowadzic?

Ja mam nieco inne podejscie. Nie wyobrazam sowie wprowadzic sie do faceta i zyc jak maz z zona nia nie bedach tylko jakas baba. Geybym juz miala byc praczka, sprzataczka to tylko Jako zona. Wole gdy przyjezdza juz w wypranym i wyprasowanym przez siebie.

A z dzieckiem to daj SE spokoj. Juz teraz mialas dosc.

21

Odp: Nie umiem zdecydować
chmurny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
chmurny napisał/a:

Ja doczytałem do 'mega przystojny' i więcej mi nie trzeba. Gołodupiec, bałaganiarz, pilny uczeń żydowskiej szkoły ekonomicznej, hipohondryk, aktor dramatyczny i totalny wapniak...ale  bardzo przystojny. Co on względem bab musi, jak nic nie musi? Wychodzi że jego wygląd determinuje wasze wybory. Tak wasze, bo on też se wybrał model życia jaki ma. Zawsze znajdzie się chętna baba go obskakiwać więc mają 45 lat może być "freelancerem" co horyzonty polityczne rozszerza oglądając stendup. A jak

Chmurny, rzecz  to nie jest w tej urodzie, tylko w umiejętności manipulacji, no, bo jak,oni niczego się dorobili, facet nie ogarnia domu, ale za to wieczorem robi herbatę na sen i ciągle mówi, że autorka jest dla niego ważna. Podejrzewam, że się nią brzydzi, ale może tylko ja tak zrozumiałam.(Nie chcę urazić autorki).

Jasne i już widzę jak ona utyskuje że jej jakiś oblech nie chce bzykać mający ponadto takie podejscie do życia, związku i jej samej jakt ten partner. Istota jest zawsze w wyglądzie tylko lipa przyznać z wiadomych względów a później przynoszenie herbaty urasta do rangi wysublimowanych sztuk socjotechnicznych.

A ja już widzę, że autorka leci na sam wygląd i urodę i przy każdej okazji spełnia jego życzenia i bije mu pokłony.

22

Odp: Nie umiem zdecydować
Tamiraa napisał/a:
chmurny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Chmurny, rzecz  to nie jest w tej urodzie, tylko w umiejętności manipulacji, no, bo jak,oni niczego się dorobili, facet nie ogarnia domu, ale za to wieczorem robi herbatę na sen i ciągle mówi, że autorka jest dla niego ważna. Podejrzewam, że się nią brzydzi, ale może tylko ja tak zrozumiałam.(Nie chcę urazić autorki).

Jasne i już widzę jak ona utyskuje że jej jakiś oblech nie chce bzykać mający ponadto takie podejscie do życia, związku i jej samej jakt ten partner. Istota jest zawsze w wyglądzie tylko lipa przyznać z wiadomych względów a później przynoszenie herbaty urasta do rangi wysublimowanych sztuk socjotechnicznych.

A ja już widzę, że autorka leci na sam wygląd i urodę i przy każdej okazji spełnia jego życzenia i bije mu pokłony.

To dobrze widzisz. Wszak wymieniła jeden tylko jego atut pośród samych wad.

23 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-07-31 20:14:18)

Odp: Nie umiem zdecydować
chmurny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
chmurny napisał/a:

Jasne i już widzę jak ona utyskuje że jej jakiś oblech nie chce bzykać mający ponadto takie podejscie do życia, związku i jej samej jakt ten partner. Istota jest zawsze w wyglądzie tylko lipa przyznać z wiadomych względów a później przynoszenie herbaty urasta do rangi wysublimowanych sztuk socjotechnicznych.

A ja już widzę, że autorka leci na sam wygląd i urodę i przy każdej okazji spełnia jego życzenia i bije mu pokłony.

To dobrze widzisz. Wszak wymieniła jeden tylko jego atut pośród samych wad.

Terra_Luna napisał/a:

"On jest naprawdę mądry i elokwentny i kocham go, ale życiowo jest po prostu nie ogarnięty. Kiedyś psycholog powiedziała mi, że życie z geniuszem to bardzo trudna sprawa. Trzeba być gotowym na poświęcenia."

[...]

Terra_Luna napisał/a:

""Wtedy pojawił się seks, deklaracje o wspólnym budżecie, wspólnych inwestycjach. Mówił, że pragnie mieć ze mną dziecko i szczęśliwy dom. Zaczął rysować piękny obrazek, którego tak bardzo pragnęłam. Zaczął nawet uczestniczyć w kontaktach z moją rodziną, co było dla mnie mega miłe, ponieważ przez te 7 lat ich unikał. Na początku sceptycznie podchodziłam do jego zmiany, ale w czerwcu uznałam, że trwa to już obiecująco długo i ustaliliśmy wspólnie, że wakacje spędzę jeszcze w obecnym mieszkaniu, a początkiem września przeniosę się do niego."

24

Odp: Nie umiem zdecydować
Tamiraa napisał/a:
chmurny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

A ja już widzę, że autorka leci na sam wygląd i urodę i przy każdej okazji spełnia jego życzenia i bije mu pokłony.

To dobrze widzisz. Wszak wymieniła jeden tylko jego atut pośród samych wad.

Terra_Luna napisał/a:

"On jest naprawdę mądry i elokwentny i kocham go, ale życiowo jest po prostu nie ogarnięty. Kiedyś psycholog powiedziała mi, że życie z geniuszem to bardzo trudna sprawa. Trzeba być gotowym na poświęcenia."

[...]

Terra_Luna napisał/a:

""Wtedy pojawił się seks, deklaracje o wspólnym budżecie, wspólnych inwestycjach. Mówił, że pragnie mieć ze mną dziecko i szczęśliwy dom. Zaczął rysować piękny obrazek, którego tak bardzo pragnęłam. Zaczął nawet uczestniczyć w kontaktach z moją rodziną, co było dla mnie mega miłe, ponieważ przez te 7 lat ich unikał. Na początku sceptycznie podchodziłam do jego zmiany, ale w czerwcu uznałam, że trwa to już obiecująco długo i ustaliliśmy wspólnie, że wakacje spędzę jeszcze w obecnym mieszkaniu, a początkiem września przeniosę się do niego."


Czy mądry nie zgrzyta ci trochę z nieogarnięty? A elokwencja to nie rozśmieszajmy się: w uczuciach taki sztos że ja pierdole, po prostu złote runo.  Co do słów psychologa to nawet szkoda komentarza bo wiadomo że oni za tę marną stówkę potwierdzą najgłupsze rojenia klienta.

25

Odp: Nie umiem zdecydować

Jakie to on Twoje potrzeby zaspokaja, że chcesz do Niego wrócić? Wszak wydaje mi się, że w związku powinno być lepiej niż być samemu... Jeśli w związku czujemy się gorzej niż gdybyśmy zyli sami to po jaki gwint taki "związek", który unieszczęśliwia? W każdej relacji są miłe chwile, fajne wspomnienia, każdy ma jakieś zalety, które wydaja nam się ważne, ale pytanie -  jak wygląda codzienne "szare" życie z taką osobą? Czy w tej swojej "szarości" jest radosne, bo dzieli sie je właśnie z tą KONKRETNA osoba?

I tak poza tematem - chylę czola, że wytrzymałas 7 lat będąc "kobieta w kwiecie wieku" uprawiając seks 3-4 razy do roku....i to z facetem, z którym nie łączył Cię ani związek małżeński, ani wspólne dzieci, ani kredyt... Bo wtedy faktycznie ponoszenie pewnych kosztów w imię utrzymania rodziny czy małżeństwa wydaje się być bardziej zrozumiałe, ale tutaj?

Facet ma z Tobą jak paczek w maśle! Zrobi wszystko, żeby znowu Cię omamić i wrócić do mieszkania z Tobą, jemu akurat wszystko wychodzi "na plus" big_smile już nawet to wymuszenie seksu raz na kwartał jakoś znosi, byle byś gotowała, prala, sprzątala i ponosila połowę kosztów utrzymania całego grajdolka big_smile

26

Odp: Nie umiem zdecydować

Poza tym autorka nie zdaje sobie sprawy, że łączy ich miłość toksyczna, bardzo uzależniająca... dlatego myśl o powrocie.

Mam nadzieję, że forum da jej do myślenia i zrezygnuje z niszczenia sobie zdrowia i życia przy boku tego faceta.
Jeśli nie, pozostaje terapia.

27 Ostatnio edytowany przez Terra_Luna (2022-08-01 16:02:41)

Odp: Nie umiem zdecydować

Dziękuję Wam za liczny odzew. Przeczytałam każdy wpis. Widzę, że dla Was sytuacja jest zero-jedynkowa, czarno-biała, bez odcieni szarości. Zapewne podyktowane jest to tym, że macie za sobą jakąś historię i jesteście o to doświadczenie mądrzejsi. Ja pewnie po swoim również będę mądrzejsza, aczkolwiek póki co wiszę jeszcze w tym odcieniu szarości. 

Czego od Was oczekuję? Chciałam by ktoś z boku zweryfikował tą sytuację. Chciałam policzyć ilość głosów za i przeciw. Wylaliście mi na głowę przysłowiowy kubeł zimnej wody i oby to na mnie zadziałało. Tym bardziej, że starałam się obiektywnie opisać naszą sytuację.

Jeśli chodzi o nazwanie go geniuszem, to naprawdę ma to swoje uzasadnienie. Dwóch psychologów (w rocznym odstępie między nimi) zwróciło na to uwagę. Jedna powiedziała: łeb ma jak sklep. Ale podkreśliła: by współżyć z geniuszem trzeba być gotowym na poświęcenia. Chyba też wspominała o powodzeniu gdy dobiera się dwóch geniuszy, ale nie zakodowałam tego, ponieważ to mnie nie dotyczyło. Co prawda mam wyższe wykształcenie, dosyć dobrą pozycję zawodową i mam pojęcie o niektórych tematach, no ale geniuszem to ja nie jestem:) MagdaLena1111 chyba trafnie to ujęłaś, że imponowało mi, ze ktoś taki zwrócił na mnie uwagę. Na początku znajomości byłam nim zachwycona. Przystojny, dojrzały facet z niesamowitą wiedzą, inteligencją, elokwentny wybrał mnie. Nie wiem czy wtedy było coś nie tak z moim poczuciem wartości, ale ta kombinacja cech sprawiała, że motyle nie mieściły mi się w brzuchu. Na początku traktowałam go jako wizytówkę, był moim powodem do dumy, jakbym wygrała na loterii. Ale z czasem cały ten mój entuzjazm topniał i było coraz więcej powodów do narzekania. Nadal zdumiewa mnie jego wiedza, niesamowita umiejętność argumentacji, a jego widok wywołuje ciepło na sercu, jednak jest tyle rzeczy obok, które mnie męczą.

Chmurny, uważasz że chodzi tu tylko o jego wygląd. Nie ukrywam, przy pierwszym spotkaniu, zanim zdążył otworzyć usta, oczarował mnie spojrzeniem i uśmiechem. Gdy zaczęła się rozmowa, popłynęłam totalnie. Szybko wylądowaliśmy w łóżku, a że na początku seks był dobry, nie mogłam się do niczego przyczepić. Problem w tym, że od początku do końca akceptowałam coraz to gorsze warunki naszego związku, nie umiałam powiedzieć dość. Walczyłam z wiatrakami i wierzyłam, ze jeszcze będzie dobrze. Co ze mną jest nie tak? Zwłaszcza, że do tej pory rozmyślam czy może nam się jeszcze udać. Niby wiem, niby rozum głośno krzyczy, ale głupie serce jeszcze się odzywa.

Co do jego sytuacji finansowej. No tak, przez 7 lat nie dowiedziałam się ile rocznie na swojej pracy zarabia, jakie są jego średnio miesięczne dochody. Uważam, ze jego geniusz jest zmarnowany, ponieważ z jego wiedzą, językami i umiejętnościami mógłby zbudować świetną ścieżkę kariery. Natomiast siedzi dziennie przy komputerze, pochłonięty przez książki, artykuły, serwisy informacyjne i nie dzieli się tym z nikim innym. Oprócz mnie i znajomych z zagranicy (25lat mieszkał w Austrii). Na pracy kokosów nie zbija, raczej wiedziałabym o tym. Gdy wpadała mu jakaś gotówka przychodził uradowany i dzielił się tym ze mną. Oczywiście informacją, nie pieniędzmi. Nigdy nie padały kwoty. Natomiast takie sytuacje były raczej sporadycznie, może dwa razy do roku. Zapewne są to kwoty które pozwalają mu na nieszukanie pracy. Jest też bardzo oszczędną osobą, każdą złotówkę obraca dwa razy zanim ją wyda. Zazwyczaj najtańszy hotel, najtańsze restauracje, używane sprzęty agd, albo: po co odświeżać ściany, za dwa lata będą takie same. Nieruchomość którą sprzedał faktycznie była dziedziczona, twierdził jednak że ma też spore oszczędności z pracy w Austri, pracował w handlu w branży medycznej.

Wciąż go ''zatrudniam'' i nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów, telefon i netflix również mu opłacam, bo mam go w pakiecie firmowym. Jak teraz to wszystko opisuję, powoli dociera do mnie co ja robię. Przez te wszystkie lata był bez ubezpieczenia. Po prostu chodził do lekarzy prywatnie, a gdy raz zdarzyła mu się hospitalizacja rozliczał to z austriackim ubezpieczycielem, czyli jakieś tam ubezpieczenie miał. Liczniki w dalszym ciągu są na mnie, w końcu po wyprowadzce zapowiadało się tak kolorowo.

Tak jak MagdaLena1111 i Tamiraa zauważyły, nie jesteśmy w tym wszystkim tylko my, jest jeszcze moja córka. Nawet jeśli czasami widzę powiew nadziei, to perspektywa kolejnej porażki i turbulencji w życiu dziecka tak mnie przerażają, że chyba pozwolę by ta nadzieja odfrunęła z powiewem. Sama myśl o tym sprawia mi ból, ponieważ boję się tęsknoty i samotności. Brak towarzysza do wspólnych rozmów, tulenia, wypadów, wspólne wieczory i poranki. Wiem, że będzie mi tego brakować. Sama myśl wywołuje u mnie ogromną tęsknotę za nim. Po rozstaniu zapewne będę go idealizować i wspominać tylko to co było dobre. Jak przez to przejść? Co zrobić by po raz kolejny nie dać się omamić obietnicami i płaczem. Omamić to takie brzydkie słowo, ciężko mi uwierzyć, że robi to z premedytacją, ale w sumie co to zmienia... jak efekt zawsze jest ten sam.

28

Odp: Nie umiem zdecydować
Terra_Luna napisał/a:

Wciąż go ''zatrudniam'' i nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów, telefon i netflix również mu opłacam, bo mam go w pakiecie firmowym. ... Liczniki w dalszym ciągu są na mnie, w końcu po wyprowadzce zapowiadało się tak kolorowo.

Pod jednym względem na pewno jest geniuszem - potrafił się genialnie ustawić.

Chcesz go przetestować - oznajmij, że koniec ze sponsorowaniem i od następnego miesiąca wszystko opłaca sam.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

29

Odp: Nie umiem zdecydować
M!ri napisał/a:
Terra_Luna napisał/a:

Wciąż go ''zatrudniam'' i nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów, telefon i netflix również mu opłacam, bo mam go w pakiecie firmowym. ... Liczniki w dalszym ciągu są na mnie, w końcu po wyprowadzce zapowiadało się tak kolorowo.

Pod jednym względem na pewno jest geniuszem - potrafił się genialnie ustawić.

Chcesz go przetestować - oznajmij, że koniec ze sponsorowaniem i od następnego miesiąca wszystko opłaca sam.

Mimo, że liczniki są na mnie on opłaca rachunki. Prąd, gaz, woda i czynsz. Aż tak głupia nie jestem. Mam internetowe konto u operatora prądu i gazu i wiem, ze nie ma zaległości.

Natomiast telefon i netflix to ok 60 zł miesięcznie, więc nie są do wielkie sumy. Dla mnie to nie był problem nigdy.

30

Odp: Nie umiem zdecydować

Ale tu nie chodzi o opłaty... To mieliście dogadane i na tym koniec...Nic więcej...

Odp: Nie umiem zdecydować

Jeszcze raz przytoczę tekst piosenki "Mały elf".....jak zawsze potrafi się dobrze ustawić....

Cichy jak żak ruszył va banque,
W kółko je t'aime, w gwiazdach jak lem
Gdzież tam bon ton, zmysłów voyager
Pieścił mnie aż do szczytu marzeń

Budził mnie niewinnie w środku nocy mały elf,
Pytał, czy to sen, czy nie?
Lubił się zaklinać, że na zawsze, mały elf,
Zawsze się rozwiało w dym

Wszystko, co chciał, tu u mnie miał:
I winegret, i plac pigalle
I variétés, chłodne trzy czwarte
A został żal, smutne dell'arte

Może to deszcz, może to łza
Pytasz, jak jest? comme çi, comme ça
Mowił, że błąd, że nudzi się,
Otwarte drzwi, więc s'il vous plaît

Wyszedł tak pod wieczor mój znudzony mały elf,
Czekam, pewnie czekać chcę
Łatwo go poznacie, nie pytajcie więcej mnie:
Ot, zwyczajny mały elf

32 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-08-01 19:01:42)

Odp: Nie umiem zdecydować
Terra_Luna napisał/a:

Wciąż go ''zatrudniam'' i nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów, telefon i netflix również mu opłacam, bo mam go w pakiecie firmowym. Jak teraz to wszystko opisuję, powoli dociera do mnie co ja robię. Przez te wszystkie lata był bez ubezpieczenia. Po prostu chodził do lekarzy prywatnie, a gdy raz zdarzyła mu się hospitalizacja rozliczał to z austriackim ubezpieczycielem, czyli jakieś tam ubezpieczenie miał. Liczniki w dalszym ciągu są na mnie, w końcu po wyprowadzce zapowiadało się tak kolorowo.

.

Kobieto, żyjesz w jakimś Matrixie i niewiele do ciebie dociera zza kuloodpornej szyby. Facet ci imponuje i za tę odrobinę dumy że masz takie cudo, gotowaś go utrzymywać, biegać na każde jego skinienie, zaiwaniać z kosiarką, sprzątać, gotować, prać mu gacie i spełniać wszystkie jego zachcianki. Zastanawiam się, na ile starczy ci sił? To, co dziś wydaje ci się do ogranięcia, za kilka lat stanie się za trudne dla jednej osoby która musi wszystko "szafnąć" za dwoje. Któregoś dnia padniesz na twarz i zwyczajnie uciekniesz od niego gdzie pieprz rośnie, tak jak raz już zrobiłaś. Tylko wtedy będziesz już w takim wieku, że ponowne stanięcie na nogi okaże się niezwykle trudne o ile nie niemożliwe, o ułożeniu sobie życia z kimś sensownym, kto da ci poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim oparcie - będziesz musiała zapomnieć. Ile jeszcze czasu pozwolisz sobie zmarnować?

I jeszcze jedno; Gdy już w końcu przestaniesz być mu potrzebna, w sensie że staniesz się bezużyteczna, to facet wymieni cię na inny, równie zapatrzony w niego model. Nie miej złudzeń, tak wygląda życie z taką egzystencjonalną pijawką, nawet gdy ma bardzo wysoki iloraz inteligencji, albo mimo to. Tak czy siak w końcu i tak zostaniesz sama.

Odp: Nie umiem zdecydować

Gładz = zycie, jest swietna do wyrownywania sufitow.
Sie facet ustawil, brawo dla tego geniusza.

A powaznie, moze dobrze jestescie dobrani? W sumie moglas trafic gorzej.
dla odmiany tez sypne tekstem piosenki - zinterpretuj w odwrotnym kierunku

Domowe Melodie: Brzydala
A ja wolę brzydala
Co brzydki jest jak noc
Byle mnie zadowalał
W tym sensie mhmm... no
A ja wolę brzydala
Co krzywy ma nos
Bardzo ładna z nas para
Wystarczy photoshop

Bo taki piękny chłopak
Co wszystko piękne ma
I wpada w żeńskie oka
Jest jak cieknący kran
A taki brzydki brzydal
Co nikt nie widzi go
To pod skorupką skrywa
Skarby dla swojej squaw

A ja wolę brzydala
Co brzydki jest jak noc
Byle mnie zadowalał
W tym sensie mhmm... no
A ja wolę brzydala
Co krzywy ma nos
Bardzo ładna z nas para
Wystarczy photoshop

A ciocia będzie się złościć
Że z takim byle czym
Że nie pasuje miłości
Że rudzi ludzie źli
A ja mam ciocie w dupie
Że tak wyrażę się
Ja tam brzydali lubię
A oni lubią mnie

A ja wolę brzydala
Co brzydki jest jak noc
Byle mnie zadowalał
W tym sensie mhmm… no
A ja wolę brzydala
Co krzywy ma nos
Bardzo ładna z nas para
Wystarczy photoshop

Jeszcze na koniec dodam
By o brzydali dbać
By dbać o tę urodę
Nie próbować zmieniać
Bo jak brzydala ciśniesz
Żeby był jak Brad Pitt
Czarowność jego pryśnie
A tak nie może być
Więc, ja
Wolę brzydala
Co brzydki jest jak noc
Byle mnie zadowalał
W tym sensie mhmm… no
A ja wolę brzydala
Co krzywy ma nos
Bardzo ładna z nas para
Wystarczy photoshop

34

Odp: Nie umiem zdecydować

Wiem, że coś ze mna nie halo, że tak trudno mi odejść. Dziś wyjechałam z córką na kilkudniowy urlop nad morze. Gdy wrócę chciałabym powiedzieć mu, że odchodzę. Jak to przeprowadzić? Wiem, że będzie płakał, błagał itp. Może lepiej do niego napisać? By uniknąć tej konfrontacji. Najgorsze jest to, że wiem że będzie dzwonić, przyjeżdżać. Będę się czuła odpowiedzialna za jego cierpienie. Jak to zrobić, aby było mi najlżej.

35

Odp: Nie umiem zdecydować

Mnie osobiście tylko jeden wniosek naszedł - jak na 45 latka, to chyba nie dorósł do życia ten człowiek... ewidentnie. Taka męska wersja... bluszczu?

36 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-02 20:14:43)

Odp: Nie umiem zdecydować
Terra_Luna napisał/a:

Wiem, że coś ze mna nie halo, że tak trudno mi odejść. Dziś wyjechałam z córką na kilkudniowy urlop nad morze. Gdy wrócę chciałabym powiedzieć mu, że odchodzę. Jak to przeprowadzić? Wiem, że będzie płakał, błagał itp. Może lepiej do niego napisać? By uniknąć tej konfrontacji. Najgorsze jest to, że wiem że będzie dzwonić, przyjeżdżać. Będę się czuła odpowiedzialna za jego cierpienie. Jak to zrobić, aby było mi najlżej.

Przeczytałam całość i szczerze? Dobra dusza z Ciebie, ale bardzo, bardzo siebie nie lubisz. Jakbyś miała w sobie jakiś wdrukowany sposób, co by tu jeszcze zrobić, żeby dowalić sobie jeszcze bardziej.

Ty masz czuć się za niego odpowiedzialną? A to niby z jakiej racji? Toż to dorosły chłop i chociaż robi wrażenie niemoty życiowej, to swój cwancys ma.
Ty masz jedno dziecko i za to dziecko jesteś odpowiedzialna.
Pociąga Cię jego wygląd, uwielbiasz jego przemowy - podejrzewam, że w czasie jego wymadrzania się na prawie każdy temat, Ty siedzisz cichutko w kącie, może nawet podpierasz ręką lekko przechyloną głowę i słuchasz jego gadania jak zaczarowana.
Boszcze, jaki on mądry, jak pięknie potrafi mówić, jaki on inteligentny, toż to geniusz.
Geniuszem nazwały go dwie psycholożki? Czego to one nie powiedzą, żeby zarobić parę groszy, już nie mówiąc o tym, że wypowiadanie przez nie takich sądów jest mega śmieszne i nieprofesjonalne.
A Ty na słowach tych kobiet budujesz swoje życie.
Autorko, otwórz oczy szeroko i spójrz na tego człowieka przytomnie.
Toż ma on z Tobą, jak u Pana Boga za piecem.
O nic nie musi się martwić ani dawać z siebie nawet tyle, ile ma brudu za paznokciem.
Cały dom jest na Twojej głowie, a on siedzi w chałupie i palcem o palec nawet nie kiwnie.
Unika seksu z Tobą, bo dla niego jesteś kimś w rodzaju jego matki, opiekunki, pomocy domowej, no kimś takim. Nie pociagasz go jako kobieta - sorry, ale owijać w bawełnę nie będę.
To zwykły nieudacznik, który zmarnował swój potencjał intelektualny, ponieważ jest patentowanym leniem.
Jemu po prostu się nie chce.
Tylko dziecka z nim brakowałoby Ci do szczęścia.
Gdyby nie Ty on zarósłby brudem i chodził obdarty. Ogarniasz cała jego prozę życia, jakbyś miała jakąś misję. Jeszcze rozumiem, gdyby płacił Ci za to, ale nie, on nawet każe oddać Ci osiem złotych za zupę, która kupił dla Twojej córki.
Ktoś pytał czy za te batoniki czy tam coś, co kupił w sklepie, jako dowód myślenia o Tobie też każe Ci zwracać kasę? Dobre pytanie. Na pewno w jakiś sposób odlicza to sobie.
A czy Twojej córce też kupuje takie niespodzianki?
Napisałaś, że jest oszczędny. Chyba raczej skąpy.
Wyprowadziles się od niego i nagle zauważył, że zarasta brudem, nie ma komu zapłacić za jego prywatne wizyty u lekarzy, a on musi ruszyć doope, żeby kupić coś do jedzenia i zrobić sobie kanapkę. Nie było nawet komu posprzątać w kuchni po jego pobycie tam.
Ty przyjeżdżasz do niego i widzisz ten syf i dalej masz watpliwosci?
Jakby tego było mało, to jeszcze litujesz się nad tym trutniem?
Chmurny ma rację - masz się za szara mysz i imponuje Ci, że przystojny facet zaszczycił Cię swoim towarzystwem. Oprócz tego wmowilas w siebie, że masz do czynienia z jakimś geniuszem i na tych zgniłych marchewkach jedziesz aż żal patrzeć.

Nie wiem, może to Cię otrzeźwi, jeśli napiszę Ci, że patrzy na to wszystko Twoja córka i niestety, ale uczy się ona pewnych zachowań od swojej matki.
Obserwuje, zapamiętuje i wyciąga wnioski.
W zależności od tego, jakie doświadczenia życiowe przyniesie jej życie istnieją dwie opcje dalszej Waszej relacji.
Albo całkowicie przestaniesz być dla niej jakimkolwiek autorytetem i będzie w życiu rządzić się sama, niekoniecznie madrze, albo tak się w Ciebie zapatrzy, że kiedyś tak właśnie będzie pozwalała wykorzystywać się komuś.
Normalnie myśląca kobieta ona na pewno nie będzie.
Chcesz za ileś tam lat stracić dobry kontakt z córką?
Czy może chcesz, żeby i ona latala koło jakiegoś walkonia i robiła za jego zasłonę dymną, z boku stwarzając pozory udanego związku?
Chcesz, żeby Twoje dziecko dostało w życiu byle co czy, żeby dostała jak najwięcej dobrych rzeczy?
Odklej się od tego człowieka i żyj lepiej sama koncentrując uwagę na sobie i na własnym dziecku.

37

Odp: Nie umiem zdecydować
pjack napisał/a:

Mnie osobiście tylko jeden wniosek naszedł - jak na 45 latka, to chyba nie dorósł do życia ten człowiek... ewidentnie. Taka męska wersja... bluszczu?

Niestety, też tak to widzę. Dla niego najlepiej byłoby utrzymać obecny stan rzeczy, bez jakichkolwiek inicjatyw, zobowiązań. Jednocześnie by ogarnianie naszego codziennego życia spoczywało na moich barkach. Dodatkowo rzucać pretensjami, że za mało ze sobą rozmawiamy. Według mnie rozmawialiśmy dużo, codziennie. Lubiłam te nasze rozmowy, były ciekawe, zawsze czegoś nowego mogłam się od niego dowiedzieć. Jednak czasem po intensywnym dniu nie mialam już sił, a nawet ochoty na ekonomiczne wywody.
Jeszcze odnośnie mojej samooceny. Jeśli chodzi o wygląd to nieskromnie stwierdzę, że nie narzekam na brak zainteresowania. Lubię podobać się facetom. Jednak przez te wszystkie lata odprawiałam każdego adoratora z kwitkiem. Nie zmienia to faktu, że mogę nie podobać się własnemu facetowi. Zwlaszcza, że mogłabym półnaga zatańczyć przed nim, a jego by to nie ruszyło. Niestety.

38

Odp: Nie umiem zdecydować

Moim skromnym zdaniem, bo ulle jak zwykle w punkt Ci to dosadnie opisała, to tutaj masz klasyczny przykład człowieka, który zdobył kobietę i wszystko ma zasadniczo głęboko w doopie.
Jesteś jego, na własność, do tego go utrzymujesz - a jak on za coś zapłaci... to jeszcze oddajesz. I to wszystko bez jakichkolwiek formalności.
Z kolei to pitolenie o geniuszu - no pięknie opracowana wymówka, serio.
Pomyśl, jaki Twoja córka będzie miała obraz świata... paskudny, że na takie coś trzeba się godzić. Nie idź w tą stronę, 35-letnia kobieta to młoda kobieta. Nie miej strachu przed rzeczywistością, by tkwić w tym maraźmie, serio.
Do tego jak piszesz - nie brzydka kobieta z Ciebie, a parę lat w tym jeszcze i... sama popadniesz w kompleksy.
A powiem Ci jedno, bo sam też ekonomiczne szkoły kończyłem, też prowadzę działalność gospodarczą, też dużo spędzam czasu na pracy, też dużo planuję, obserwuję i zerkam, aby nie wydawać zbędnie pieniędzy.
Z tym, że wiesz co? Są takie momenty, kiedy ekonomia nie ma cholernego znaczenia, a jest to właśnie ta zupa Twojemu dziecku, czy też zabranie własnej kobiety do restauracji, tudzież hotelu. Rozumiem jeszcze klasyfikowanie cena/jakość, ale tutaj masz ewidentne skąpstwo, żeby czasem pieniędzy za dużo nie zainwestował. W moim odczuciu powinnaś nim potrząsnąć mocno, ale jak widzisz na krótko to dało, a jak nie... to jednak postawić ultimatum.
Może i w Twoim mniemaniu atrakcyjny z niego człowiek, ale klasy to nie ma za grosz wychodzi.

39 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-02 21:23:05)

Odp: Nie umiem zdecydować
Terra_Luna napisał/a:

Wiem, że coś ze mna nie halo, że tak trudno mi odejść. Dziś wyjechałam z córką na kilkudniowy urlop nad morze. Gdy wrócę chciałabym powiedzieć mu, że odchodzę. Jak to przeprowadzić? Wiem, że będzie płakał, błagał itp. Może lepiej do niego napisać? By uniknąć tej konfrontacji. Najgorsze jest to, że wiem że będzie dzwonić, przyjeżdżać. Będę się czuła odpowiedzialna za jego cierpienie. Jak to zrobić, aby było mi najlżej.

Powinnaś korzystać z pomocy psychoterapeuty, bo ciężko Ci będzie samej wyrwać się z tej toksycznej relacji.
Myśl też o córce, sama widzisz, że ta relacja nie ma przyszłości. Poświęcać to się można dla dziecka, nie dla faceta, o niego się nie przejmuj, znajdzie inną... myśl o sobie.
Czas zrobi swoje...

40

Odp: Nie umiem zdecydować

Moim zdaniem będąc z tym facetem będziesz nieszczęśliwa. Starał się na chwilę. Nie chciał może stracić jakiejś stabilności przy Tobie, tego że mieszkajac z Tobą Ty wykonasz obowiązki a on będzie mógł się skupić tylko na pracy i na rozrywkach. Dla mnie Wasz związek z opisu bardziej wyglądał jak model biznesowy. Nie mam nic do osobnych budzetow, ale wypominanie każdego grosza jest dla mnie niefajne. Do tego brak intymności, seks bardzo rzadko bo co to jest 3 lub 4 razy w roku i to po prośbach? Dla mnie bardziej jak celibat. Na pewno dla mnie byłby to związek z bardzo mała ilością bliskości.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

41

Odp: Nie umiem zdecydować
Szeptuch napisał/a:

jak można żyć z kimś 7 lat i nie wiedzieć ile ten człowiek zarabia, gdzie pracuje..jak?
Z resztą, jak ten człowiek żył bez ubezpieczenia? tak beztrosko?
Ubezpieczenie można sobie samemu w NFZ wykupić, koszt to  600zł, w każdym mieście wojewódzkim jest siedziba, spisuje się umowę i tyle.
tak czytam to i nie wierze że tak może sie zachowywać 45 letni facet.
Dziwny układ na który autorka pozwoliła, ni to rodzina ni to spółka.
Przez 7 lat żyć z kobietą i dzieckiem, które wychowujesz.
Ani sie nie oświadczył ani nie przysposobił tego dziecka, takie bezwstydne trzymanie w zawieszeniu,ale wszystkie profity posiadania żony to juz miał, autorka mu wyprała i posprzątała a on brał 7 zł za zupę dla dziecka...kurwa.
Nigdy temu człowiekowi reki bym nie podał.
Czy warto dać mu jeszcze jedną szanse? Nie.
co zrobi autorka? Pewnie tą szanse da, bo szkoda jej tego czasu, ale jak ma juz podjąć tą zła decyzje to niech przynajmniej weźmie sprawy w swoje rece, i sprawdzi czy z tego faceta cos bedzie ( moim zdaniem nie)
Pełny wgląd w sprawy finansowe,  pracy itp. Jasne określenie sie w sprawie wspólnego życia, finansów, ślubu itp.

Może byc tak że on pod presją lub dla wygody ślub będzie, ale co da ślub jak ktoś ma taki charakter? Nic na lepsze się nie zmieni.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

42

Odp: Nie umiem zdecydować
truskaweczka19 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

jak można żyć z kimś 7 lat i nie wiedzieć ile ten człowiek zarabia, gdzie pracuje..jak?
Z resztą, jak ten człowiek żył bez ubezpieczenia? tak beztrosko?
Ubezpieczenie można sobie samemu w NFZ wykupić, koszt to  600zł, w każdym mieście wojewódzkim jest siedziba, spisuje się umowę i tyle.
tak czytam to i nie wierze że tak może sie zachowywać 45 letni facet.
Dziwny układ na który autorka pozwoliła, ni to rodzina ni to spółka.
Przez 7 lat żyć z kobietą i dzieckiem, które wychowujesz.
Ani sie nie oświadczył ani nie przysposobił tego dziecka, takie bezwstydne trzymanie w zawieszeniu,ale wszystkie profity posiadania żony to juz miał, autorka mu wyprała i posprzątała a on brał 7 zł za zupę dla dziecka...kurwa.
Nigdy temu człowiekowi reki bym nie podał.
Czy warto dać mu jeszcze jedną szanse? Nie.
co zrobi autorka? Pewnie tą szanse da, bo szkoda jej tego czasu, ale jak ma juz podjąć tą zła decyzje to niech przynajmniej weźmie sprawy w swoje rece, i sprawdzi czy z tego faceta cos bedzie ( moim zdaniem nie)
Pełny wgląd w sprawy finansowe,  pracy itp. Jasne określenie sie w sprawie wspólnego życia, finansów, ślubu itp.

Może byc tak że on pod presją lub dla wygody ślub będzie, ale co da ślub jak ktoś ma taki charakter? Nic na lepsze się nie zmieni.

Dokładnie. Przebąkiwał o oświadczynach. Nawet raz wspólnie oglądaliśmy pierścionki (jakieś dwa miesiące temu), totalnie przypadkowo, podczas wizyty w centrum handlowym. Przez 7 lat dostałam od niego jeden łańcuszek, srebrny, za który zapłacił zapewne do 100 zł. Pierścionek zaręczynowy chciałam złoty, więc oglądałam złote, a ten pyta czy może być srebrny.

No dobra. Wróciłam z urlopu i chcę dziś do niego jechać zakończyć nasz związek. Oczywiście w głowie mam 1000 myśli i odczuć które wzajemnie sobie zaprzeczają. Raz czuję lęk i tęsknotę, a raz ulgę i pewność siebie.
Może dostanę od Was konkretne rady jak po tym wszystkim się zachowywać? Czy totalnie uciąć kontakt? Blokować go gdzie się da i unikać spotkań? Co jak będzie przyjeżdżał i płakał pod drzwiami? No i przede wszystkim co zrobić by nie dać mu się kolejny raz omamić. Pojadę tam, powiem co mam do powiedzenia i zacznie się. Będzie mnie przekonywał, błagał itp. Czy nie pozwolić mu nawet dojść do słowa? Mam u niego jeszcze sporo sprzętu firmowego, bo na 50m2 nie mam gdzie tego trzymać, więc prędzej czy później będę musiała po to pojechać. Po prostu boje się, że znów mu ulegnę.
Wiem, że robię dobrze, ale te głupie lęki mącą mi w głowie.
I piesek. Mam psa który został u niego, a którego nie mogłam zabrać do nowego lokum. Wiem, ze on się nią dobrze opiekuje, zabiera na spacery, ma wybieg. Ale tęsknić będę, córka tym bardziej. Nie wiem czy jest sens jakichkolwiek wizyt, po to by zabrać pieska na spacer? Może za kilka miesięcy, nie wiem. Jest sporo rzeczy na które nie znam odpowiedzi, ale myślę że nie będę zwlekać z przygotowaniem idealnego planu by odejść. Teraz czuję przypływ energii i chcę go teraz wykorzystać.

43

Odp: Nie umiem zdecydować
Terra_Luna napisał/a:

(...) Może dostanę od Was konkretne rady jak po tym wszystkim się zachowywać? Czy totalnie uciąć kontakt? Blokować go gdzie się da i unikać spotkań? Co jak będzie przyjeżdżał i płakał pod drzwiami? No i przede wszystkim co zrobić by nie dać mu się kolejny raz omamić. Pojadę tam, powiem co mam do powiedzenia i zacznie się. Będzie mnie przekonywał, błagał itp. Czy nie pozwolić mu nawet dojść do słowa? Mam u niego jeszcze sporo sprzętu firmowego, bo na 50m2 nie mam gdzie tego trzymać, więc prędzej czy później będę musiała po to pojechać. Po prostu boje się, że znów mu ulegnę.
Wiem, że robię dobrze, ale te głupie lęki mącą mi w głowie.
I piesek. Mam psa który został u niego, a którego nie mogłam zabrać do nowego lokum. Wiem, ze on się nią dobrze opiekuje, zabiera na spacery, ma wybieg. Ale tęsknić będę, córka tym bardziej. Nie wiem czy jest sens jakichkolwiek wizyt, po to by zabrać pieska na spacer? Może za kilka miesięcy, nie wiem. Jest sporo rzeczy na które nie znam odpowiedzi, ale myślę że nie będę zwlekać z przygotowaniem idealnego planu by odejść. Teraz czuję przypływ energii i chcę go teraz wykorzystać.

Boisz się, że mu ulegniesz?
Jeśli siebie (i córkę) stawiasz niżej od niego, jeśli w dalszym ciągu rola biednego misia Cię rozbraja, jeśli uważasz, że masz/macie mniejsze prawa od niego, to ulegniesz na pewno. Wtedy nawet nie próbuj odejść. Wiedz jednak, że uczysz swą córkę tego, na czym polega związek kobiety i mężczyzny, i kto jaką rolę w nim pełni, kto jakie ma prawa, it.d..

Znasz siebie, jeśli wiesz, że pozwalasz mu na manipulowanie sobą, to zerwij z nim kontakt, nie używaj żadnych pretekstów (w tym psa; możesz wynająć boks magazynowy, by przechowywać tam sprzęt firmowy) do spotkań z nim, wizyt (nawet pod jego nieobecność) w jego mieszkaniu i poza nim, itd..

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

44

Odp: Nie umiem zdecydować

Pomoc psychologa Ci się przyda, żeby przejść przez to rozstanie.

Nie jest dobrym pomysłem, żebyś do niego poszła, bo będzie to czego się obawiasz.

Ja bym napisała maila i wyjaśniła swoją decyzję i konkretnie ją realizowała.
Napisz wszystko co Cię bolało w tym związku i to, że nie widzisz się w nim dalej, bo...

45

Odp: Nie umiem zdecydować

Przede wszystkim rozwiąż sprawę wynajmu tego domu gdzie on mieszka, bez tego nie odetniesz się od niego. Nie rozumiem dlaczego zgodziłaś się wynieść z domu skoro w dokumentach to Ty jesteś osobą wynajmującą.

46

Odp: Nie umiem zdecydować
jeneste92 napisał/a:

Przede wszystkim rozwiąż sprawę wynajmu tego domu gdzie on mieszka, bez tego nie odetniesz się od niego. Nie rozumiem dlaczego zgodziłaś się wynieść z domu skoro w dokumentach to Ty jesteś osobą wynajmującą.

Bo on nie chciał się wyprowadzić.

Ale należało wtedy go poinformować, że wypowiadasz umowę najmu i tak zrobić.
Nawet dzisiaj bym mu tak napisała.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie umiem zdecydować

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021