Cześć,
Ostatnio miała miejsce taka sytuacja:
Mąż miał do załatwienia służbową sprawę na mieście, zaproponował ze załatwi to w 10 min I wróci, po czym ja skoczę na zakupy a on zostanie z dzieckiem, powiedziałam że może pojedziemy razem, zgodził się. Pojechaliśmy w miejsce gdzie miał się spotkać z pracownikiem, wyszedł z samochodu a w tym samym czasie nasze dziecko zaczęło płakać. Po 2 minutach wsiadłam za kierownicę i pojechałam z dzieckiem do domu zostawiając męża. Mąż był wściekły, wrocil do domu, krzyknął ze nigdy by mnie tak nie zostawil, po czym nie odzywa sie do mnie. Ja uważam że miałam rację. Proszę, pomóżcie mi zrozumieć, czy Mąż ma prawo to takiego zachowania? Czy powinien mnie przeprosić czy mimo wszytsko ja jego.
1 2022-02-05 20:46:39 Ostatnio edytowany przez NIKIM (2022-02-05 21:05:25)
Podobne tematy
Nie masz innych problemów... a jak coś wymyślasz, to, żeby miało chociaż ręce i nogi...
A kłótnia pisze się o z kreską.
Cześć,
Ostatnio miała miejsce taka sytuacja:
Mąż miał do załatwienia służbową sprawę na mieście, zaproponował ze załatwi to w 10 min I wróci, po czym ja skoczę na zakupy a on zostanie z dzieckiem, powiedziałam że może pojedziemy razem, zgodził się. Pojechaliśmy w miejsce gdzie miał się spotkać z pracownikiem, wyszedł z samochodu a w tym samym czasie nasze dziecko zaczęło płakać. Po 2 minutach wsiadłam za kierownicę i pojechałam z dzieckiem do domu zostawiając męża. Mąż był wściekły, wrocil do domu, krzyknął ze nigdy by mnie tak nie zostawil, po czym nie odzywa sie do mnie. Ja uważam że miałam rację. Proszę, pomóżcie mi zrozumieć, czy Mąż ma prawo to takiego zachowania? Czy powinien mnie przeprosić czy mimo wszytsko ja jego.
Puknij się w głowę, kobieto. Zostawiłaś faceta gdzieś w centrum miasta, nie poczekałas na niego, bo dziecko zaczęło płakać?! Chyba jesteś nienormalna.
Troll
Troll
OBY!
LOL xD
Hehehe XD
Jak to zwykle bywa u kobiet, nie chodziło o to co zrobiłaś. Tylko jest to element szerszej małżeńskiej walki. Do tego jeszcze w tą walkę wciągasz nas.