Cześć!
Pół roku temu poznałam pewnego chłopaka. W grudniu zaprosił mnie, myślałam, że na randkę. Poszliśmy do kawiarni. On sam kupił sobie, zapłacił za siebie i czekał na mnie. Trochę mnie to zdziwiło, że nawet nie zaproponował, że za mnie zapłaci, ale nie jestem jakąś niedołęgą, mam swoje pieniądze, więc też za siebie zapłaciłam. Jednak spotkanie ogólnie było średnie, nie chciałam już więcej się z nim spotykać. Uznałam, że to w ogóle randka nie była tylko wyjście koleżeńskie. Ale on przez miesiąc cały czas jakby "starał się" o mnie. W końcu mi wyznał, że mu na mnie zależy, że pierwszy raz w życiu się tak zakochał itd. Zgodziłam się umówić z nim drugi raz. Wybrał jakąś restaurację. I sytuacja się powtórzyła - zapłacił za siebie i czekał, aż ja pokryję koszt swojego zamówienia. Myślałam, że skoro on zapraszał, wybrał restaurację itd. to chociaż padnie propozycja. Ale nic. Jeszcze za każdym razem płaci pierwszy, jakby się bał, że będzie musiał za mnie płacić, czy coś. Poszliśmy na spacer i na koniec wstąpiliśmy znowu na herbatę. I dokładnie tam samo - on kupił i stoi. Po wszystkim odprowadził mnie do samochodu. On nie ma prawa jazdy. Ja go zapytałam: To co, podwieźć cię, czy dasz sobie radę?
On: Dam sobie radę.
To ja: Oki, no to...
On; Dobra, wsiadam.
I musiałam zawieść go na dworzec. Poprzednim razem zresztą tak samo było, też go odwiozłam.
Nie wiem, czy jego zachowanie jest normalne, a ja jestem starodawna i wydaje mi się, że facet powinien trochę no nie wiem, wychodzić z inicjatywą?
To moje pierwsze randki w życiu, ja się nie znam do końca na tym i bardzo proszę o radę...
Z góry dziękuję za każda odpowiedź!
Podobne tematy
Trzeba było powiedzieć, że go podwieziesz na dworzec jak zapłaci za paliwo ![]()
Kurcze, kutwa albo jakiś nieogarnięty.
Powiedz mu, że się będziesz spotkać jak dorośnie....
Justi, nie wystarczy powiedzieć, że się w kimś zakochało
Patrz na czyny, nie na słowa. A jego zachowanie pokazało jedno. Wystaw rachunek za paliwo, a potem mu podziękuj ![]()
Płacenie to jedno, można polemizować (ja np nie przykładałabym do tego takiej wagi, dla mnie ok jest rozdzielenie rachunku na randce) ale prawdziwym problemem jest to że średnio Ci się te randki podobają. Nawet jakby za Ciebie zapłacił to i tak uważam że co to za randki z których wychodzisz ze słabymi wrażeniami
Cześć!
Pół roku temu poznałam pewnego chłopaka. W grudniu zaprosił mnie, myślałam, że na randkę. Poszliśmy do kawiarni. On sam kupił sobie, zapłacił za siebie i czekał na mnie. Trochę mnie to zdziwiło, że nawet nie zaproponował, że za mnie zapłaci, ale nie jestem jakąś niedołęgą, mam swoje pieniądze, więc też za siebie zapłaciłam. Jednak spotkanie ogólnie było średnie, nie chciałam już więcej się z nim spotykać. Uznałam, że to w ogóle randka nie była tylko wyjście koleżeńskie. Ale on przez miesiąc cały czas jakby "starał się" o mnie. W końcu mi wyznał, że mu na mnie zależy, że pierwszy raz w życiu się tak zakochał itd. Zgodziłam się umówić z nim drugi raz. Wybrał jakąś restaurację. I sytuacja się powtórzyła - zapłacił za siebie i czekał, aż ja pokryję koszt swojego zamówienia. Myślałam, że skoro on zapraszał, wybrał restaurację itd. to chociaż padnie propozycja. Ale nic. Jeszcze za każdym razem płaci pierwszy, jakby się bał, że będzie musiał za mnie płacić, czy coś. Poszliśmy na spacer i na koniec wstąpiliśmy znowu na herbatę. I dokładnie tam samo - on kupił i stoi. Po wszystkim odprowadził mnie do samochodu. On nie ma prawa jazdy. Ja go zapytałam: To co, podwieźć cię, czy dasz sobie radę?
On: Dam sobie radę.
To ja: Oki, no to...
On; Dobra, wsiadam.
I musiałam zawieść go na dworzec. Poprzednim razem zresztą tak samo było, też go odwiozłam.
Nie wiem, czy jego zachowanie jest normalne, a ja jestem starodawna i wydaje mi się, że facet powinien trochę no nie wiem, wychodzić z inicjatywą?
To moje pierwsze randki w życiu, ja się nie znam do końca na tym i bardzo proszę o radę...
Z góry dziękuję za każda odpowiedź!
Dziewczyno odpuść typa i tyle ,on Ci w życiu złotówki do torta urodzinowego nie dorzuci gość jest przedziwny brak prawka nieudacznik
Jeśli chodzi o płacenie to wg mnie nie jest aż takie straszne. Znajomość może „nie rokować” i można nie chcieć wtapiać kasy:D Ale jeśli chłopak jest taki „wyliczony” to za paliwo powinien sam zaproponować zwrot kasy, albo powiedzieć, ze kolejnym razem stawia deser, czy coś.
Nie wiem, ile macie lat, ale brak prawka w „pewnym wieku” to jak dla mnie oznaka ciapowatości i nieogarnięcia. A to juz by mocno zaminusowalo. Do tego dochodzi brak „tego czegoś” na spotkaniach. Ja po pierwszej randce z fajnym facetem nie mogłam się doczekać kolejnej, a Ty piszesz, ze było bez polotu...
Nic z tego nie będzie, koleś jest z całą pewnością sknera i centusem, wiec po co ci jeszcze taki problem, ale nic z tego nie będzie bo sama napisałaś ze
Jednak spotkanie ogólnie było średnie, nie chciałam już więcej się z nim spotykać. Uznałam, że to w ogóle randka nie była tylko wyjście koleżeńskie. Ale on przez miesiąc cały czas jakby "starał się" o mnie. W końcu mi wyznał, że mu na mnie zależy, że pierwszy raz w życiu się tak zakochał itd. Zgodziłam się umówić z nim drugi raz
Czas podziękować mu za współprace i więcej nie odebrać od niego telefonu ani nie odpisać na wiadomość. Nie zawracaj sobie głowy kimś, z kim spędzany czas jest średni. Nie ma sensu.
Z tym płaceniem to może być normalne. Kobiety chciały równouprawnienia to je mają. Często chcemy być feministkami, ale tylko wtedy kiedy jest nam wygodnie
. A tak na poważnie to dopiero początek. Obserwuj go. Może jest biedny? Następnym razem nie proponuj podwózki, tylko wskocz do auta i odjedź. Nawet nie proponuj mu, że go odwiedziesz.
To, że nie ma prawa jazdy to trochę słabe. W tyvh czasach ludzie raczej po 18 zaraz idą na prawko.
A możemy wiedzieć ile macie lat? Może to brak doświadczenia?
9 2022-02-04 13:58:53 Ostatnio edytowany przez justi578 (2022-02-04 13:59:54)
Z tym płaceniem to może być normalne. Kobiety chciały równouprawnienia to je mają. Często chcemy być feministkami, ale tylko wtedy kiedy jest nam wygodnie
. A tak na poważnie to dopiero początek. Obserwuj go. Może jest biedny? Następnym razem nie proponuj podwózki, tylko wskocz do auta i odjedź. Nawet nie proponuj mu, że go odwiedziesz.
To, że nie ma prawa jazdy to trochę słabe. W tyvh czasach ludzie raczej po 18 zaraz idą na prawko.
A możemy wiedzieć ile macie lat? Może to brak doświadczenia?
Oboje mamy po 23.
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że jest równouprawnienie, i tak pewnie zapłaciłabym za siebie, ale nie rozumiem takiego wyliczania się. Jestem przyzwyczajona do tego, że jak ze znajomymi gdzieś wychodziłam, to po prostu jedna osoba płaciła za rachunek, a druga albo oddawała, albo przy następnej okazji wykladała pieniądze. A on, jak przyszło wczoraj do płacenia, kelner podchodzi, a on do niego: płacimy osobno!
Jakoś głupio mi się zrobiło. Jakby się bał, że ja mu tych pieniędzy nie oddam, czy co?
Biedny całkiem raczej nie jest. Oboje studiujemy, więc wiadomo, że to nie jakiś bogacz, ale wczorajszą restaurację on sam wybrał i mnie do niej zaprosił. Ja wybrałam coś taniego (żeby sobie nie myślał, że chcę się nażreć na jego koszt, plus nie stać mnie było też na nic więcej), on normalnie kupił sobie danie. Sądzę, że jakby go nie było stać, to zaporponowałby wyjście na kawę czy na lody, a nie na jedzenie. Ostatnio też mi opowiadał, jak to sobie kupił komputer za ileś tam tysięcy, nieraz jeżdzi na jakieś wycieczki, jak się mu nudzi, więc albo się zgrywa przede mną, albo po prostu ma na to wszystko pieniądze.
Z tym autem to faktycznie mogłam wsiąść i odjechać, ale jakoś jestem nauczona być życzliwą do ludzi. Już na drugi raz zachowam się inaczej ![]()
WiolaK napisał/a:Z tym płaceniem to może być normalne. Kobiety chciały równouprawnienia to je mają. Często chcemy być feministkami, ale tylko wtedy kiedy jest nam wygodnie
. A tak na poważnie to dopiero początek. Obserwuj go. Może jest biedny? Następnym razem nie proponuj podwózki, tylko wskocz do auta i odjedź. Nawet nie proponuj mu, że go odwiedziesz.
To, że nie ma prawa jazdy to trochę słabe. W tyvh czasach ludzie raczej po 18 zaraz idą na prawko.
A możemy wiedzieć ile macie lat? Może to brak doświadczenia?Oboje mamy po 23.
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że jest równouprawnienie, i tak pewnie zapłaciłabym za siebie, ale nie rozumiem takiego wyliczania się. Jestem przyzwyczajona do tego, że jak ze znajomymi gdzieś wychodziłam, to po prostu jedna osoba płaciła za rachunek, a druga albo oddawała, albo przy następnej okazji wykladała pieniądze. A on, jak przyszło wczoraj do płacenia, kelner podchodzi, a on do niego: płacimy osobno!
Jakoś głupio mi się zrobiło. Jakby się bał, że ja mu tych pieniędzy nie oddam, czy co?
Biedny całkiem raczej nie jest. Oboje studiujemy, więc wiadomo, że to nie jakiś bogacz, ale wczorajszą restaurację on sam wybrał i mnie do niej zaprosił. Ja wybrałam coś taniego (żeby sobie nie myślał, że chcę się nażreć na jego koszt, plus nie stać mnie było też na nic więcej), on normalnie kupił sobie danie. Sądzę, że jakby go nie było stać, to zaporponowałby wyjście na kawę czy na lody, a nie na jedzenie. Ostatnio też mi opowiadał, jak to sobie kupił komputer za ileś tam tysięcy, nieraz jeżdzi na jakieś wycieczki, jak się mu nudzi, więc albo się zgrywa przede mną, albo po prostu ma na to wszystko pieniądze.
Z tym autem to faktycznie mogłam wsiąść i odjechać, ale jakoś jestem nauczona być życzliwą do ludzi. Już na drugi raz zachowam się inaczej
A może sprawdza Cię? Czy nie jesteś pusta lalką?. Mam kumpla jego rodzice śpią na kasie, a co za tym idzie dziewczyny lecą na niego, bo wiadomo kasa
. Ale żadna nie jest dokładnie zainteresowana nim, tylko tym co dostaną od niego. Jak zaczął udawać biednego sytuacja się zmieniła diametralnie. Nie jest z mojego miasta, więc mógł tu poudawać. I zdziwiłabyś się ile lasek znalazł? Ze dwie które zainteresowane były chłopakiem bez samochodu, z małym dochodem i mieszkaniem z rodzicami.
Może i u Was tak jest? Daj mu ze dwie szanse. Potem jak będziesz widziała, że jest skomoiradlem to odpuść, bo to nie wróży nic dobrego
Może też uważać, że nie ma co inwestować w niepewne ![]()
Może spotykał się z dziewczyną, płacił, ona go zostawiła, teraz liczy straty ![]()
Ale tak czy tak, chodzi o formę, a nie dzielenie się kosztami.
Jednak spotkanie ogólnie było średnie, nie chciałam już więcej się z nim spotykać. Uznałam, że to w ogóle randka nie była tylko wyjście koleżeńskie.
To moje pierwsze randki w życiu, ja się nie znam do końca na tym i bardzo proszę o radę...
Z góry dziękuję za każda odpowiedź!
Poza dokładną informacją jak wyglądały sprawy finansowe nie wiemy praktycznie nic więcej. Dlaczego spotkanie było średnie i bardziej wyjściem koleżeńskim a nie randką?
Bez wyjaśnienia tych kwestii trudno powiedzieć czy tak powinny wyglądać pierwsze randki.
Jeśli on Cię zaprosił to bardzo słabe, że on nie płaci. Ja bym na Twoim miejscu poruszył temat, jeśli poza tym z facetem jest ok i widzisz jakąś szansę na coś.
WiolaK dla mnie mega słabe by było jakbym spotykała sie z chłopakiem i by tak mącił i sprawdzał mnie od dnia 0. Nie dlatego ze chce czyjejs kasy, ale dlatego że nie chce być królikiem doświadczalnym i z miejsca walczyć z nieufnością faceta bo coś tam mu kiedyś jakaś zrobiła. To tak jakbym poznając nowego faceta z marszu musiała udowadniać że nie zdradzam no bo jego byle partnerki zdradzały. Przykre ale to nie moja rola udowadniać że nie wszystkie dziewczyny są jak jego byłe. Także we mnie takie testowanie wzbudziloby niesmak...
Cześć!
. W końcu mi wyznał, że mu na mnie zależy, że pierwszy raz w życiu się tak zakochał itd. !
Wg mnie czerwona lampka jest tu. Po jednym spotkaniu się tak zakochał? Mimo że Ty odbierasz te spotkania jak drętwe? I taki zakochany nawet za kawę nie zapłacił, ale z darmowej podwozki chętnie skorzystał?
Dziewczyno, daj sobie spokój z nim...
16 2022-02-04 18:19:13 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-02-04 18:20:38)
Mam kumpla jego rodzice śpią na kasie, a co za tym idzie dziewczyny lecą na niego, bo wiadomo kasa
. Ale żadna nie jest dokładnie zainteresowana nim, tylko tym co dostaną od niego. Jak zaczął udawać biednego sytuacja się zmieniła diametralnie. Nie jest z mojego miasta, więc mógł tu poudawać. I zdziwiłabyś się ile lasek znalazł? Ze dwie które zainteresowane były chłopakiem bez samochodu, z małym dochodem i mieszkaniem z rodzicami.
Tak się tylko wtrącę, bo w sumie u mnie podobny case - też nie mam samochodu, wynajmuję pokój zamiast całego mieszkania. Ciekawe co by się zmieniło jakbym zaczął pisać na Tinderach itp. że dobrze zarabiam xD
A co do tematu - ja też gościa nie rozumiem, ja bym się ze wstydu spalił chyba na jego miejscu.
Powiedz mu, że się będziesz spotkać jak dorośnie....
to ![]()
18 2022-02-04 18:52:19 Ostatnio edytowany przez Ghosty (2022-02-04 19:00:12)
Jak dorośnie... czyli wtedy gdy będzie wszystkich sponsorował dookoła? Nawet "dziewczyny", których nawet nie zna? To nie te czasy. Mamy już tzw. „równouprawnienie".
Młody chłopak, kasy nie ma, o co biega? Dziewczyn to pewnie spotyka 20 na miesiąc. Po co ma płacić za obce osoby, których nawet jeszcze nie zna?
Rozumiem, dorosły, pracujący mężczyzna, ale nie chłopak z osiedla.
Żenujący ten Twój "wielbiciel", Autorko. Pogoń go, jak już sugerowano i nie odbieraj jego telefonów / smsów. Facet bez żadnego gestu i to już od dnia pierwszego nie zapowiada się dobrze. Niech szuka szczęścia gdzie indziej. Poza tym to jego nagłe zakochanie - żarty jakieś, albo desperacja. A desperatem może być skoro jest, jaki jest i nie ukrywa tego - wszystkie laski przed nim pewnie zwiewają. I nie chodzi mi tu o to, by wszystko Ci fundował - ale aby choćby to zaproponował (zawsze możesz podziękować i placić za siebie), czy przyniósł Ci kwiatka (skoro tak go wzięło). Ale tak? ręce opadają. ![]()
20 2022-02-05 12:37:19 Ostatnio edytowany przez justi578 (2022-02-05 12:39:52)
Jak dorośnie... czyli wtedy gdy będzie wszystkich sponsorował dookoła? Nawet "dziewczyny", których nawet nie zna? To nie te czasy. Mamy już tzw. „równouprawnienie".
Młody chłopak, kasy nie ma, o co biega? Dziewczyn to pewnie spotyka 20 na miesiąc. Po co ma płacić za obce osoby, których nawet jeszcze nie zna?
Rozumiem, dorosły, pracujący mężczyzna, ale nie chłopak z osiedla.
Ale przeciez ja nie chcę, by ktokolwiek mnie sponsorował. Idąc takim tokiem myślenia, to ja mogę sponsorować jego? Odwiozłam go w zupełnie inną stronę, niż mieszkam. Jakbym tak każdego chłopaka, z którym poszłabym na randkę odwoziła, to przy ostatnich cenach benzyny, byłabym bankrutem
Ja też nie jestem dorosłą, pracującą kobietą.
Ja nie zamierzałam się tutaj rzucać, że on za mnie nie płaci. Po prostu dziwne wydawało mi się to jego zaznaczanie, że płacimy osobno. Już poprzednim razem płaciłam za siebie, chyba wie, że nie jestem laską, która leci na kasę i na pewno bym mu te pieniądze oddała. A skoro wylicza się co do grosza, to za to, że go odwiozłam ostatnio mógł chociaż kwiatek przynieść. Oczywiście, ja tego nie oczekiwałam, ale jeśli jesteśmy tacy skrupulatni...
I dodam, że nie jestem dla niego obcą osobę. Znamy się od pół roku, kumplujemy. Tylko "spotykaliśmy się" od grudnia. I 20 dziewczyn raczej nie spotyka na miesiąc, bo mówił mi, że jestem jedyną, która go zainteresowała, a wcześniej nigdy nikogo nie miał. Więc albo kit wciskał, albo naprawdę tak było ![]()
Oboje studiujemy, więc wiadomo, że to nie jakiś bogacz, ale wczorajszą restaurację
on sam wybrał i mnie do niej zaprosił. Ja wybrałam coś taniego (żeby sobie nie
myślał, że chcę się nażreć na jego koszt, plus nie stać mnie było też na nic więcej),
on normalnie kupił sobie danie. Sądzę, że jakby go nie było stać, to zaproponowałby wyjście na kawę czy na lody, a nie na jedzenie. Ostatnio też mi opowiadał, jak to
sobie kupił komputer za ileś tam tysięcy, nieraz jeżdzi na jakieś wycieczki, jak się mu nudzi, więc albo się zgrywa przede mną, albo po prostu ma na to wszystko pieniądze.
Z tym autem to faktycznie mogłam wsiąść i odjechać, ale jakoś jestem nauczona
być życzliwą do ludzi. Już na drugi raz zachowam się inaczej wink
A to będzie drugi raz?
Poprzestań na tym, bo źle to widzę.
Wyglądałoby to inaczej, gdyby zaproponował spotkanie koleżeńskie i od razu
postawił sprawę zapłaty jasno. Skoro to było zaproszenie, a nawet wybrał lokal,
to powinien zapłacić.
Kiepski materiał na partnera, z którym chciałabym tworzyć związek.
A to będzie drugi raz?
Poprzestań na tym, bo źle to widzę.
Wyglądałoby to inaczej, gdyby zaproponował spotkanie koleżeńskie i od razu
postawił sprawę zapłaty jasno. Skoro to było zaproszenie, a nawet wybrał lokal,
to powinien zapłacić.
Kiepski materiał na partnera, z którym chciałabym tworzyć związek.
Nie, zdecydowanie nie będzie drugiego razu z nim. Miałam na myśli, że jakbym była w podobnej sytuacji z kimkolwiek xd
Chłopak w ogóle nie odezwał się do mnie ani słowem od spotkania, więc tym bardziej dalszej znajomości nie będzie. Nie musiałam go nawet blokować ![]()
Daj sobie spokój dla własnego dobra i zaoszczędź swój czas.
Nie dogadasz się z nim w tej kwestii. I jestem zaskoczony wypowiedziany osób, które twierdzą ze chłopak patrzy czy nie leci ba kasę, równouprawienie i inne brednie.
Zasada jest prosta. Zapraszałeś? Ty powinieneś płacić. Po tym można rozpoznać od razu jaki facet jest.
I nie mówimy tu o najdroższych restauracjach tylko (z tego co autorka napisała) zwykłym miejscu gdzie ceny nie są jakieś wygórowane.
Nie stać go na zapłacenie za dziewczynę? To po cholerę zaprasza… Żeby pokazać ze jada w restauracjach czy o co mi chodziło?
Za kawę czy herbatę w dzisiejszych czasach chyba każdego stać żeby zapłacić za dwie osoby a nie krzyczeć od razu OSOBNO!
O ile na pierwszym spotkaniu jeszcze można byłoby zacisnąć zęby i poczekać co się wydarzy na kolejnym (czy zapłaci) jeżeli wszystko byłoby z Panem w porządku tak tutaj lepiej szybko uciekaj.
Samochód i prawko - ok, rozumiem, nie każdy ma pieniądze w wieku 18 lat zeby zrobić i nie każdy ma rodziców którzy to opłacą. Fakt, w dzisiejszych czasach to prawie jak bez ręki ale chłopaczek mógł wyjść z twarzą i powiedzieć „No coś Ty, nie trzeba mnie odwozić, dam sobie radę „ uśmiechnąć się i odjeść a nie na udawać głupka i później ładować się do samochodu.
Sprawdzenie czy laska leci na hajs?
Takie bajki to dla dzieci…
Może chłopak jest biedny?
Można zaprosić na spacer - koszt 0zł
Autorko, a co byłoby w przyszłości? Chciałabyś pójść na lody a on by Ci zaczął płakać ze jak chcesz to idź sobie kup, albo ze szkoda pieniędzy?
Na pierwsze wspólne urodziny by Ci nic nie kupił bo by nie wiedział czy on później tez dostanie prezent o podobnej wartości?
Albo znaczenie Ci wyliczać ile miesięcznie Ty wydajesz na ubrania/ kosmetyki itp. a ile on?
Teraz to są niby randki ale jakbyście byli razem to nadal zostanie ta sama forma płatności - każdy za siebie. Czyli zapomnij o tym, ze zabierze Cię gdzieś np. na kolacje.
Nie nie i jeszcze raz nie!
Wiem co pisze bo znam temat od podszewki. Jakbym napisał tutaj pewną historie to część osób by pewnie zatkało do jakich absurdów może dochodzić…
Ja zawsze płaciłam za siebie, czy to kawa czy to wczasy były. Bo panowie( niektórzy) potrafili to wypomnieć nie raz i nie dwa.
25 2022-02-07 15:44:27 Ostatnio edytowany przez justi578 (2022-02-07 15:45:19)
Ja zawsze płaciłam za siebie, czy to kawa czy to wczasy były. Bo panowie( niektórzy) potrafili to wypomnieć nie raz i nie dwa.
Ja też wolę płacić za siebie, by potem nie mieć poczucia, że mam u kogoś dług. Jednak uważam, jak kilka osób w tym wątku, że jeśli ktoś kogoś zaprasza, to wypadałoby chociaż udawać, że się chce za tę osobę zapłacić
Wolałabym po zapłaceniu rachunku oddać mu pieniądze lub następnym razem zapłacić za niego, niż czuć się głupio, kiedy on przy kelnerze krzyczy, że płacimy osobno. Zwłaszcza, że naiwnie sądziłam, że jeśli mnie zaprosił, to pewnie będzie chciał pokryć za mnie koszt. Ale rozmawiałam o tym też z naszą wspólną przyjaciółką i ona powiedziała, że on jest taki, że strasznie liczy pieniądze, więc ewidentnie po prostu na skąpca trafiłam.
Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi, bardzo mi pomogły. Jestem jeszcze niedoświadczona
i myślałam, że może po prostu się czepiam szczegółów. Ale widzę, że trochę miałam rację. Zresztą, i tak nic z tej znajomości nie będzie, chłopak, albo się na mnie obraził (nie wiem za co?) albo oczekuje, że [po tym wszystkim ja jeszcze będę do niego pisać i czeka xd Dla mnie lepiej.
Chłopak myśli kasą, więc sam zrezygnował, nie widząc możliwości oszczędzania na tobie. Pewnie myślał, że sama zapłacisz za was oboje. Będzie szukał dziewczyny wpatrzonej w niego jak w obrazek,zobaczy, że zdecydowałaś się jednak z nim spotykać, pewnie podwyższy wymagania. W tym momencie już cię o nic nie pyta, jak zaprasza, a co będzie dalej. Byłaś dla niego tylko inwestycją, więc opowiadał banialuki, żebyś się z nim spotkała i obserwował, jak zareagujesz na takie "płacę osobno".
Reguły są takie, że kto zaprasza, wybiera restaurację i płaci . Na miejscu powinien cię zapytać, na co masz ochotę, co chciałabyś zamówić i potem o to prosi kelnera i to jest ryzyko zapraszania:) A ty ze swej strony nie zamawiasz najdroższych dań. To on powinien zadbać o to byś szczęśliwie wróciła do domu, a nie na odwrót i proponowanie podwiezienia na dworzec nie jest na miejscu,bo to nie koleżeński wypad. Sam zaprasza i decyduje o wszystkim, to niech sam zadba o swój powrót. A już to, że w ogóle się zgodził na odwiezienie pewnie żal na bilet albo taxi, to już niedobrze o nim świadczy.
Jeśli płaci tylko za siebie, to spytaj go, po co cię zapraszał.
27 2022-02-08 08:39:44 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-02-08 08:42:58)
cisza to ja napisał/a:A to będzie drugi raz?
Poprzestań na tym, bo źle to widzę.
Wyglądałoby to inaczej, gdyby zaproponował spotkanie koleżeńskie i od razu
postawił sprawę zapłaty jasno. Skoro to było zaproszenie, a nawet wybrał lokal,
to powinien zapłacić.
Kiepski materiał na partnera, z którym chciałabym tworzyć związek.Nie, zdecydowanie nie będzie drugiego razu z nim. Miałam na myśli, że jakbym
była w podobnej sytuacji z kimkolwiek xd
Uff..... ![]()
Cytat:
"Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi, bardzo mi pomogły. Jestem jeszcze niedoświadczona wink i myślałam, że może po prostu się czepiam szczegółów. Ale widzę, że trochę miałam rację."
.................
Miałaś dużo racji, a nie trochę.
Powodzenia "justi" ![]()
Hm. Nie widzę nic złego w tym, że każdy płaci za siebie, ale absolutnie nie w takiej formie. Wypadałoby jednak, żeby zapraszający zaproponował, że zapłaci za wszystko, zaproszony może przecież w odpowiedzi zaproponować, że zapłaci za siebie - a na czym stanie, to już nieistotne; ważne, że wrażenie zostaje inne, bo oboje są gotowi wyjąć portfel. Można też przecież płacić na zmianę, on obiad, ona w rewanżu kawa i deser, on kino, ona drinki itd. Wygląda to źle tym bardziej, że mowa jest o relatywnie tanich rzeczach, żadne tam większe wyjazdy czy wydarzenia z drogimi biletami, więc nie ma opcji, że komuś ta dodatkowa herbata zrujnuje budżet na miesiąc.
A pan ten podział wprowadził, moim zdaniem, wyjątkowo nieładnie. Bez takiej spiny płacimy za siebie ze znajomymi, a ten tu podobno zakochany strasznie, a na posiłek mu szkoda kasy. Poza tym poniżej poziomu jest dla mnie takie "ostre" zaznaczanie, że każdy za siebie, a potem pakowanie się "ukochanej" do auta i brak propozycji zwrotu kosztów paliwa. No sorry, ale jak każdy za siebie, to każdy, a nie, że on nie da, ale przyjmie chętnie. Buc.
A co do ewentualnego testowania wybranki pod kątem materializmu, to zgadzam się z którąś wypowiedzią wyżej. W nosie mam, co amanta spotkało wcześniej. Ja mu nic nie zrobiłam, więc nie życzę sobie pokutować za cudze winy. Gdyby coś takiego wyszło na jaw, to nie ucieszyłabym się, że pan jednak zamożny, tylko pogoniłabym w cholerę. Co to w ogóle za pomysł, że ktoś ma prawo urządzać mi jakieś testy?
Uu, takie sknerstwo bywa męczące.
Jesli facet zaprosił, to powinien zapłacic. W ramach rewanzu na drugim spotkaniu Ty moglabys ewentualnie zaproponowac, ze zapłacisz. Zraziłoby mnie tez to naciąganie na odwożenie, gość rokuje na pijawkę. No i to zakochanie po pierwszej randce tez nie jest powazne.
Ja bym sobie odpuściła.
Może chłop ma negatywne doświadczenia z kobietami?
A placenie za to co się konsumowalo to raczej jest normalne i w takich czasach ze jak on chodzi na randki z 10 kobietami na miesiać powiedzmy i szuka dla siebie najodpowiedniejszej to logiczne ze nie bedzie placił za kogoś.
A inna kwestia piszesz o swoim odczuciu a moze jemu też zbytnio się nie podobało ale to ze może masz jakieś walory w sobie które zwróciły uwage to moze liczy na ciebie.
Też musisz pamiętać o tym ze jak się przy kimś zachowujesz to druga osoba tak się odwdzięcza i jezeli czekasz na jakieś fajerwerki to kolejna kwestnia do podkładasz mu wiekszą presję.
Może chyba czuć zdenerwowanie,spięcie,ma jakąś samoocenę. W tv wszystko łądnie wyglada ale realnie nie jest w życiu łatwo.
Poza tym meżczyna ma jakies odczucia i uczucia w sobie?
Może chłop ma negatywne doświadczenia z kobietami?
A placenie za to co się konsumowalo to raczej jest normalne i w takich czasach ze jak on chodzi na randki z 10 kobietami na miesiać powiedzmy i szuka dla siebie najodpowiedniejszej to logiczne ze nie bedzie placił za kogoś.
A inna kwestia piszesz o swoim odczuciu a moze jemu też zbytnio się nie podobało ale to ze może masz jakieś walory w sobie które zwróciły uwage to moze liczy na ciebie.
Też musisz pamiętać o tym ze jak się przy kimś zachowujesz to druga osoba tak się odwdzięcza i jezeli czekasz na jakieś fajerwerki to kolejna kwestnia do podkładasz mu wiekszą presję.
Może chyba czuć zdenerwowanie,spięcie,ma jakąś samoocenę. W tv wszystko łądnie wyglada ale realnie nie jest w życiu łatwo.
Poza tym meżczyna ma jakies odczucia i uczucia w sobie?
Nie ma raczej żadnych doświadczeń, bo mi mówił, że nigdy w życiu nie miał dziewczyny. Nie chodzi też na 10 randek na miesiąc, bo wiem, że z nikim oprócz mnie się nie spotykał.
A jeśli spotykałby się z innymi dziewczynami, a ja byłabym jedną z wielu, to po co teksty, że pierwszy raz się tak kimś zauroczył, że pierwszy raz chce z kimś być? Jeśli ktoś wysyła mi takie sygnały to logiczne, że mogę oczekiwać, że jestem "tą jedyną", a nie kolejną laską, na którą szkoda mu wykładać pieniądze.
Jak to wiele razy w tym wątku mówiłam, nie żądam by ktoś za mnie płacił, po prostu nie lubię wyliczania się co do grosza. Jakby zapłacił za mnie - pewnie zaraz zaproponowałabym deser w kawiarni i wtedy ja bym zapłaciła.
Nie czekam na żadne fajerwerki, ja przy ludziach zachowuję się normalnie, nie lubię być zbytnio "adorowana" przez męzczyzn, wolę normalnie relacje na luzie, facet nie musi mi nadskakiwać, oczekuję po prostu mile spędzonych chwil, jak z przyjacielem. Tylko, że żaden przyjaciel nie zaznaczałby na spotkaniu ze mną, że musimy płacić osobno, tylko pewnie bez słowa wyciągnąłby kartę i zapłacił. ja przynajmniej tak się zawsze zachowuję. Jak ktos protestuje, mówię - to zapłacisz następnym razem i tak zazwyczaj jest. Na tej randce, gdyby chłopak chciał za mnie zapłacić, też na pewno bym się przed tym wzbraniała. Ale jak on już przy kolejnym spotkaniu wylicza się ze mną jakby się bał, że broń Boże straci przeze mnie 10 złotych... No nie. Nie podoba mi się to.
Oj cięzko coś napisać bo róznie moze być i mozę rózne rzeczy o sobie pisać.
Może poprostu spotykajcie się w jakimś miejscu spędzicie czas potem kazdy się rozchodzi i po problemie a po czasie zobaczysz jaki jest itp.
W sumie może dobry mam pomyśł. Bez spiny tylko ty, on i jego porfel pusty:D( żart)
Autorko, masz do czynienia z burakiem.
Chyba siedzisz o kilka półek wyżej od tego buraczanego. Odpuść te znajomość, bo zawsze będziesz musiała świecić za niego oczami i modlić się, by w towarzystwie nie zrobił Ci obciachu.
jmox napisał/a:Może chłop ma negatywne doświadczenia z kobietami?
A placenie za to co się konsumowalo to raczej jest normalne i w takich czasach ze jak on chodzi na randki z 10 kobietami na miesiać powiedzmy i szuka dla siebie najodpowiedniejszej to logiczne ze nie bedzie placił za kogoś.
A inna kwestia piszesz o swoim odczuciu a moze jemu też zbytnio się nie podobało ale to ze może masz jakieś walory w sobie które zwróciły uwage to moze liczy na ciebie.
Też musisz pamiętać o tym ze jak się przy kimś zachowujesz to druga osoba tak się odwdzięcza i jezeli czekasz na jakieś fajerwerki to kolejna kwestnia do podkładasz mu wiekszą presję.
Może chyba czuć zdenerwowanie,spięcie,ma jakąś samoocenę. W tv wszystko łądnie wyglada ale realnie nie jest w życiu łatwo.
Poza tym meżczyna ma jakies odczucia i uczucia w sobie?Nie ma raczej żadnych doświadczeń, bo mi mówił, że nigdy w życiu nie miał dziewczyny. Nie chodzi też na 10 randek na miesiąc, bo wiem, że z nikim oprócz mnie się nie spotykał.
A jeśli spotykałby się z innymi dziewczynami, a ja byłabym jedną z wielu, to po co teksty, że pierwszy raz się tak kimś zauroczył, że pierwszy raz chce z kimś być? Jeśli ktoś wysyła mi takie sygnały to logiczne, że mogę oczekiwać, że jestem "tą jedyną", a nie kolejną laską, na którą szkoda mu wykładać pieniądze.
Jak to wiele razy w tym wątku mówiłam, nie żądam by ktoś za mnie płacił, po prostu nie lubię wyliczania się co do grosza. Jakby zapłacił za mnie - pewnie zaraz zaproponowałabym deser w kawiarni i wtedy ja bym zapłaciła.
Nie czekam na żadne fajerwerki, ja przy ludziach zachowuję się normalnie, nie lubię być zbytnio "adorowana" przez męzczyzn, wolę normalnie relacje na luzie, facet nie musi mi nadskakiwać, oczekuję po prostu mile spędzonych chwil, jak z przyjacielem. Tylko, że żaden przyjaciel nie zaznaczałby na spotkaniu ze mną, że musimy płacić osobno, tylko pewnie bez słowa wyciągnąłby kartę i zapłacił. ja przynajmniej tak się zawsze zachowuję. Jak ktos protestuje, mówię - to zapłacisz następnym razem i tak zazwyczaj jest. Na tej randce, gdyby chłopak chciał za mnie zapłacić, też na pewno bym się przed tym wzbraniała. Ale jak on już przy kolejnym spotkaniu wylicza się ze mną jakby się bał, że broń Boże straci przeze mnie 10 złotych... No nie. Nie podoba mi się to.
Powinnaś mu wyliczyć za paliwo i kazać oddać. Zaproponuj, że Ty zapłacisz za siebie i niego następnym razem i zobacz reakcję. Jeśli jest sknera to życie z takim człowiekiem moze być mega ciężkie. Moja koleżanka z liceum miała takiego ojca. Z każdych zakupów rozliczał jej mame, ja oczywiście też(mowila, że dopóki jej mama nie poszła do pracy to na wycieczki nie jeździła bo ojciec mówił, że to niepotrzebne), musiała mu przynosić paragony i tłumaczyć dlaczego kupiła dana rzecz... I miał manię na punkcie oszczędzania wszystkiego, światło, woda a oni wcale nie byli biedni. Ja jestem jednak staroświecka i uważam, że skoro on Cię zaprosił to powinien płacić. Chyba, że ma naprawdę jakąś ciężka sytuacje finansowa.
Może chłop ma negatywne doświadczenia z kobietami?
A placenie za to co się konsumowalo to raczej jest normalne i w takich czasach ze jak on chodzi na randki z 10 kobietami na miesiać powiedzmy i szuka dla siebie najodpowiedniejszej to logiczne ze nie bedzie placił za kogoś.
Ale jego negatywne doświadczenia nie dają mu prawa do zachowywania się wobec autorki jak prymityw. Jeżeli sobie z nimi nie radzi, niech idzie na terapię; żadne to usprawiedliwienie.
Tak, płacenie za siebie jest normalne, tu bardziej chodzi o sposób, w jaki zostało to wprowadzone. Umawia się z tabunem kobiet i nie chce płacić? Jego prawo, ale w takim razie wypadałoby przyjąć do wiadomości, że i autorka może codziennie spotykać się z kimś innym i nie ładować się jej do auta. Bo jak to, on nie będzie płacił za jedną z - być może - wielu dziewczyn, ale on taki wyjątkowy, że należy mu się podwózka? To są podwójne standardy, brzydko.
Hej dziewczyny mogłybyście mi doradzić mam ciężki przypadek a nie wiem gdzie to napisać wiec mam nadzieje ze ktoś to przeczyta jestem w związku 3 lata mamy małe dziecko roczne. I ciagle są kłótnie wyzywanie mnie od szmat i innych wyprowadzialam się od niego raz on tu przyjechał i znów jest to samo ze ja się kurwie ze takie rzeczy kilka dni dobrze i znów to samo wczoraj była ostra kłótnia zwyzywał mnie od najgorszych ja jiz nie mam do tego psychy przez to wszystko rodzice tez są zdania żeby od tego odejść bo się wykończę najgorsze to ze mówi ze zabierze mi dziecko co mam zrobić
Hej dziewczyny mogłybyście mi doradzić mam ciężki przypadek a nie wiem gdzie to napisać wiec mam nadzieje ze ktoś to przeczyta jestem w związku 3 lata mamy małe dziecko roczne. I ciagle są kłótnie wyzywanie mnie od szmat i innych wyprowadzialam się od niego raz on tu przyjechał i znów jest to samo ze ja się kurwie ze takie rzeczy kilka dni dobrze i znów to samo wczoraj była ostra kłótnia zwyzywał mnie od najgorszych ja jiz nie mam do tego psychy przez to wszystko rodzice tez są zdania żeby od tego odejść bo się wykończę najgorsze to ze mówi ze zabierze mi dziecko co mam zrobić
Nie rozumiem, nad czym się jeszcze zastanawiasz. Od awanturników się odchodzi. On się nagle magicznie nie zmieni.
Nie tak łatwo pozbawić matki praw, zwłaszcza tak małego dziecka. to tylko takie straszenie bo widzi że się boisz.
Nie zastanawiaj się tylko odejdź od niego.