Witam, mieszkam 5 lat w Niemczech. Mój mąż mieszkał tu za nim się poznaliśmy jest Polakiem. Niestety nie zaklimatyzowalam się tu. Jestem nieszczęśliwa, nie ma przyjaciół rodziny nuda każdego dnia. Ostatnio nawet pracy nie mam, tu wszystko zamknęli z powodu pandemia. Mój syn z pierwszego małżeństwa też nie chce tu być, jest samotny. Siedzi cały dzień w pokoju po szkole 15 lat ma. Do tego ma Stany nerwowe, nie dogaduje się z ojczymem. Chcę pomoc synowi i myślę żeby wrócić. Lekarze lepiej można się dogadać w polsce, ma liczne kursy zainteresowań żeby wyjść z domu, tu nic nie ma. Ja bez problemu też pracę znajdę tu jest problem, no chyba że sprzątać. Mój mąż nie chce do polski, patrzy na siebie, ma pracę, syna z pierwszego związku (nie mieszka z nami) swoją rodzinę cała też tu ma. Nawet nie bierze tego pod uwagę. Ja zostawiłam wszystko dla niego pracę, ukochany mój zawód szkole od syna, znajomych, kosztowało nas to dużo stresu ślę dla miłości zrobiłam to. Teraz gdy jest źle z moim synem i muszę mu pomóc a najlepiej w Polsce bo ma ogromne problemy psychologiczne to zostaje z tym sama. Mąż nie zostawi pracy, rodziny no i syna choć dwa weekendy w miesiącu tylko go widzi. Myśli tylko o sobie, czym jest jego miłość skoro woli się rozstać. Przecież można na początek spróbować, będzie źle można wrócić. Nie idzie na żadne ustępstwa, czym jest jego miłość? Ja go kocham i poszłabym na koniec świata za nim ale on za mną jyz chyba nie..
Podobne tematy
Trudna sprawa... Zrobiłaś to dla niego, ale nie musiałaś, sama chciałaś, nikt Cię nie zmuszał.
Nie było mowy, że jak będziesz się tam źle czuła, to wrócicie do Polski, dlatego teraz nie oczekuj, że on będzie chciał z Tobą wrócić, skoro w ogóle tego nigdy nie brał pod uwagę.
Co z tego, że byś poszła za nim na koniec świata, jak w każdym jego zakątku mogłabyś też się źle czuć.
Poza tym też bierz pod uwagę, że on u nas też by się źle czuł.
Teraz masz dwa wyjścia, wrócić z synem, lub zostać. Szkoda, że nie przewidziałaś konsekwencji wyjazdu za miłością.
Przewidywałam konsekwencje wyjazdu. Biłam się z myślami dwa lata co robić. . Kto nie próbuje ten nie wie co będzie. Ciężka decyzja bardzo. I bolącą. Biorę do siebie bardzo to że mój mąż nawet nie próbuję mnie zrozumieć. w małżeństwie trzeba szukać rozwiązań, nie stawiać Ultimatum. To boli najbardziej ta jego brak walki i szukanie rozwiązań wspolnie
A terapia online z polskim terapeutą dla Ciebie i syna? Może to by Wam coś dało?
Tak, właśnie szukam dla syna pomocy online. Mam przeczucie ze to moja wina co teraz przechodzi że go tu zabrałam. Nawet jak terapia się powiedzie, co dalej, tu nie ma jak wyjsc do ludzi, siedzimy samotni.
Teraz to i u nas nie ma gdzie wyjść do ludzi.
Intensywnie musicie uczyć się języka, Ty znaleźć pracę i też spróbować tam funkcjonować.
Nie miałaś jednak dobrze przemyślnej tej decyzji, to nie jest ciastko, żeby spróbować i zrezygnować.
A jak się założy z góry, że nie da się tam żyć, to jeszcze wam trudnej.
Masę ludzi wyjechało do pracy i dobrze się tam czują. Znajoma sama wyjechała po rozwodzie, opiekuje się już lata starszymi osobami, nawet poznała tam polaka i wyszła za mąż, raz dwa razy w roku przyjeżdża w odwiedziny do córki.
Też byś na pewno znalazła pracę jako opiekunka, syn też powinien mieć kolegów w szkole. Spróbuj.
Lepiej by było dla was jakbyście tam zostali i byś potrafiła przekonać syna, że to dla was lepsze wyjście, to jemu też by było latwiej.
Ale to już Twoja decyzja.
Daj sobie szansę. Naucz się dobrze języka, bo to podstawa. Sprawdź czy są w okolicy jakieś grupy, zrzeszenia Polaków za granicą, bo często są. Nie chcę mi się wierzyć, że nic nie ma do roboty w okolicy. Jesteś w dużym mieście czy może niemal wioska? Wszędzie da się coś znaleźć do roboty. Idź z synem na basen, na spacer albo rower - albo niech sam idzie. Do kina? Poczytaj o historii okolicy, może warto pozwiedzać? To, że siedzicie w domu to jest wasz wybór.
Tak, właśnie szukam dla syna pomocy online. Mam przeczucie ze to moja wina co teraz przechodzi że go tu zabrałam. Nawet jak terapia się powiedzie, co dalej, tu nie ma jak wyjsc do ludzi, siedzimy samotni.
Jakim cudem nie ma jak wyjść do ludzi? Ludzi wywiało? Przecież zawsze są jakieś zajęcia sportowe, kursy językowe, klub komputerowy czy cos.
Jak wrócicie to też nie jest powiedziane, ze od razu będzie super kolorowo.
Niestety wywiało tu ludzi. Język już znam, skończyłam dwie szkoły językowe, syn też doskonale mówi po niemiecku. Tu wszystko zamknięte, kina baseny, restauracje, nawet sklepy do niedawna. Tylko zaszczepione osoby mogą wejść gdzie chcą. Tylko spacer zostaje po parku lub mieście, ale nastolatek jyz nie chce, rower fajny ale ta opcja też może się w końcu znudzić. Tu jest inna rzeczywistość niż w Polsce, do pracy codzienne testy przed wejściem. Zwalniają ludzi bez szczepienia.
Problemem dla mnie jest tu że jak to możliwe że mój mąż nie idzie na żadne ustępstwo, że to ja mogłam wszystko zostawić a teraz gdy muszę synowi pomoc to mało go to obchodzi. Moglibyśmy spróbować parę miesięcy wyjechać, przeczekać te trudne czasy i wrócić znów jak będzie już lepiej, są różne rozwiązania, boli to że jak mi się nie podoba to mogę wracać.. Więc co to za miłość? To układ bardziej i opcja życia z tą czy tamtą osobą. Jak jest miłość to nie ma mowy o rozstaniu tylko bycie elastycznym co do sytuacji. Mój mąż był zawsze na 1 miejscu ale jak widzę że dla niego ja jestem niżej niż praca np, to pora abym też umieściła go niżej i moje własne dziecko było dla mnie priorytetem. To prawda wiele osób wyjechało, pracuje i ma się dobrze. Ja też osiągnęłam tu dużo co nie znaczy że jestem tu szczęśliwa, mnóstwo dzieci i dorosłych nie umie mimo to odnaleźć się i cierpi na depresję i jedyny ratunek czasem tylko powrót. Każdy z nas jest inny. Chciałabym bardziej poznać wasza opinie jak można rezygnować z miłości chyba że dla kogoś to nie miłość. To nie moje widzimisię to ratunek dla syna, lekarz też mi to powiedział. A co jakbym zachorowała ja i musiała się przeprowadzić tam gdzie możliwe leczenie, też by mnie zostawił?
. Tylko zaszczepione osoby mogą wejść gdzie chcą. , do pracy codzienne testy przed wejściem. Zwalniają ludzi bez szczepienia.
Mam koleżankę w Niemczech, też o tym mówiła.
. Problemem dla mnie jest tu że jak to możliwe że mój mąż nie idzie na żadne ustępstwo, że to ja mogłam wszystko zostawić a teraz gdy muszę synowi pomoc to mało go to obchodzi.
Niefajne. Twój mąż jakby się przyzwyczaił, że to Ty się poświęcasz i rezygnujesz na jego rzecz. Nie musisz się od razu rozwodzić, ale jeśli uważasz, że z synem czy z Tobą jest źle, że powrót do Polski by pomógł, to pakuj się i jedź. Może to mężem wstrząśnie.
Pandemia wiele zmieniła, ludzie przewartościowuja swoje życie, zmieniły się priorytety. Jak masz tam siedzieć bezrobotna, samotna i znudzona z synem z początkami depresji, to wracaj. Nawet na jakiś czas tylko. Masz dokąd wrócić, gdzie zamieszkać w Polsce?
Mój mąż był zawsze na 1 miejscu ale jak widzę że dla niego ja jestem niżej niż praca np, to pora abym też umieściła go niżej i moje własne dziecko było dla mnie priorytetem.
JW. Przyzwyczaił się.
11 2022-01-30 14:16:25 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-01-30 14:18:07)
Zawsze priorytetem powinien być syn, bo tu miłość jest bezwarunkowa, w przeciwieństwie do partnera.
Nie zwróciłam uwagi, że on jest Polakiem, myślałam, że Niemcem, dlatego nie chce słyszeć o mieszkaniu w Polsce.
To zmienia postać rzeczy, ale nie można zakładać, że chcesz wrócić na próbę, bo wiadomo, że już nie wrócicie do Niemiec, więc nawet nie mów o próbie, bo on wie, że nie byłoby powrotu.
Nie porównuj swojej miłości do jego, miłość też wszystkiego w życiu nie rozwiązuje, można powiedzieć, że czasem komplikuje.
Tym bardziej, jak się te pierwsze miłości przeżyło... Dla męża bardziej się liczy wygoda, wikt, opierunek i seks, co też nie dziwi, bo faceci tak mają, szczególnie w średnim wieku.
Jakbyś musiała wyjechać na leczenie, to by czekał, aż wrócisz, przecież miłość nie polega na tym, żeby się poświęcać i krok w krok podążać za partnerem.
Ale byłby w porządku, jakbyście wyjechali z synem i przez parę lat odwiedzali się, tak jak było zanim tam zamieszkałaś, ale on widać potrzebuje kobiety pod ręką, więc nie licz na swoje oczekiwania.
Pandemia minie, więc jeśli ona ma na was tak destrukcyjny wpływ, to przeczekajcie ten czas.
Wracaj. Nie będzie lepiej. Mentalność Niemców jest trochę inna i nie każdy może się tam wtopić w społeczeństwo.
Byłem parę lat i tez wróciłem. Miałem fajną pracę, rodzinę i znajomych....ale tu jestem u siebie ![]()
Może gdybym tam żył od dziecka, mówił bez akcentu, wchłonął tamtejszą kulturę.....to może.
Zresztą jak mówią sami Niemcy, przyjaciół to się ma ze szkoły, studiów ....a potem to już tylko znajomych ![]()
Mój sąsiad ma swoją firmę w Niemczech, dom....a i tak trzyma mieszkanie w Polsce bo chce wrócić na emeryturze.
Twoja decyzja, ale czy jest sens się męczyć, zwłaszcza że twój związek kuleje...
Gdzieś kiedyś przeczytałam, że okres 5 letni jest tym czasem na emigracji, w trakcie którego albo się aklimatyzujemy, albo nie.
Autorko, aż się boję pytać, bo to temat zakazany w Polsce, ale jesteście z synem niezaszczepieni? To wyklucza Was z wszystkiego praktycznie. No ewentualnie dla rozrywki możecie sobie pójść do sklepu spożywczego.
Ja jak tylko stałam się pełnoletnia, to wyjechałam z kraju, wcześniej już też pracując cyklicznie zagranicą. I to był świetny czas. Tylko wyjechałam z angielskim na poziomie C1, po kilku latach nie tylko mówiłam native, ale nauczyłam się drugiego języka. Zmierzam do tego, że języki, to świetna inwestycja. I na każdym etapie można się doskonalić. Może pomyśl, czy nie warto szkolić się dalej?
U mnie było tak, że mąż najpierw wyjechał dla mnie, a następnie ja dla niego wróciłam do Polski. Tylko miałam już plan jako taki na siebie w ojczyźnie. Czy Ty masz plan dla Was?
To ważne by nie wracać w próżnie. No i zadaj sobie pytanie, czy jesteś rozczarowana tym, że mąż nie ma zamiaru rzucić wszystkiego i wrócić dla Was do kraju? Czy faktycznym stanem Waszej sytuacji w DE?
Życzę Ci dobrej decyzji
P.S. Nie do końca zgodzę się z tym, że nie da się wejść w szeregi innej narodowości. Tym bardziej teraz, gdy na całym świecie są mieszanki narodowe. Fakt, nie wiem, jak to jest w Niemczech. Ja mieszkając we Francji, miałam przed mężem chłopaka Francuza. Nikt mi nigdy z jego rodziny, nie dał odczuć, że jestem obca. Pomimo fatalnego akcentu francuskiego
Także może spróbuj swoje niemieckie życie zrobić ciekawszym. A jak nie wyjdzie, to wtedy decydujcie o powrocie. Wszystkiego dobrego!
Kobieto!,dostałaś wspaniałą szansę od losu,że mogłaś wyjechać z synem za granicę i nie być tu w tym kraju.....,gdy jesteś tam piszesz jak to wspaniale jest w Polsce,nie widzisz jak tu jest?,zamiast narzekać weżcie się za naukę języka,syn na pewno chodzi do szkoły,pozna więc kolegów,zamiast ubolewać nad sobą zabierajcie się oboje do pracy nad sobą. Taka ironia losu,ten który może wyjechać marudzi,a ten,który chciałby wyjechać- nie może,ciesz się tym pobytem za granicą,odmień myśli a wtedy pokochasz też pobyt za granicą!,no i jesteś z mężem,a to najważniejsze,wolałabyś być tu sama?
Kobieto!,dostałaś wspaniałą szansę od losu,że mogłaś wyjechać z synem za granicę i nie być tu w tym kraju.....,gdy jesteś tam piszesz jak to wspaniale jest w Polsce,nie widzisz jak tu jest?,zamiast narzekać weżcie się za naukę języka,syn na pewno chodzi do szkoły,pozna więc kolegów,zamiast ubolewać nad sobą zabierajcie się oboje do pracy nad sobą. Taka ironia losu,ten który może wyjechać marudzi,a ten,który chciałby wyjechać- nie może,ciesz się tym pobytem za granicą,odmień myśli a wtedy pokochasz też pobyt za granicą!,no i jesteś z mężem,a to najważniejsze,wolałabyś być tu sama?
Emigracja nie jest dla każdego.
Nie każdy się odnajdzie. I nie tylko język może być barierą.
Nie ma co trywializować, że Polska jest "be", a reszta świata, to Ameryka.
Poza walorem ekonomicznym jest też komfort życia psychicznego ważny.
Autorka musi ocenić, co i na ile jej się opłaca pod każdym względem.
Mnie było łatwo, bo byłam młoda. Pomieszkiwałam w kilku miejscach, nie zagrzałam miejsca w jednym, najdłużej we Francji, no i miałam to życie emigracyjne intensywne i ciekawe. Podejrzewam, że Autorka wyjechała w średnim wieku, do tego pandemia nie sprzyja nikomu by budować nowe życie. Jednak jest rodzina, która może się rozpaść i to trzeba wziąć pod uwagę, przy ewentualnej decyzji o powrocie.
Wybór bardzo trudny. Doskonale Cię Autorko rozumiem i kibicuje ![]()