Czy warto dalej to ciągnąć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto dalej to ciągnąć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez wilczyca94 (2022-01-08 01:06:13)

Temat: Czy warto dalej to ciągnąć?

Mam 27 lat , mój obecny chłopak ma 28. Miałam już za sobą kilak związków nieudanych, ale zacznę od początku ..

W roku 2021 poznaliśmy się na jednym z portali. No i wiadomo, jedno spotkanie,drugie,jakiś wyjazd nad morze itp.. , na początku wiadomo było cudownie jak w ,każdym związku. Po czasie zaczęło się chrzanić jak zostałam z własnej woli w wynajmowanym mieszkaniu (nie mieszkamy razem). Zaczęłam mieć poważne problemy finansowe, a na utrzymaniu miałam siebie oraz dwa swoje psy. Przyjeżdżać przyjeżdżał na weekendy.i się udało znaleźć kogoś na pokój w październiku, ale w listopadzie dostałam rozwiązanie umowy więc kolejne problemy zwaliły się na głowę. Na dodatek właściciele mieszkania poprzedniego w grudniu kazali mi się wyniesc więc musiałam zabezpieczyć jednego psa, a sama wrócić do mojej mamy...

I teraz problem polega na tym, że po świętach Bożego Narodzenia (na drugi dzień), przyjechał do mnie, aby się zobaczyć itp.. , a teraz jak rozmawiamy dzień w dzień to ja się czuję przybita, smutna ,tęsknię za nim. On jest ciągle zmęczony (pracuje w tygodniu) i nie ma.na nic siły. Kłótnie owszem zdarzają się czasem poważne , a czasem mniej poważne. Po prostu nie chce go osaczać swoją osobą, ale chciałabym go widzieć częściej. Teraz przez to, że mieszkam u mamy nie mam takiej możliwości,bo on nie lubi rodzinnych spotkań, a nikt z rodziny nie wie, że kogoś mam, bo chcieli by go poznać, a ja sama nienawidzę rodzinnych spotkań. Martwi mnie ta relacja ponieważ teraz mi się wydaje, że nie mamy już wspólnych tematów prócz ogarnięcia tego, żebym pracę miała, ale ile można tego słuchać ? Jak rozmawiamy przez telefon to obie strony mówią, a później jest cisza... Kocham Go i zależy mi na nim, bo był i nadal jest w najgorszym momencie dla mnie, ale ta tęsknota mnie denerwuje,bo nie mogę go nawet zaprosić do mieszkania. Kolejny powód z resztą jest taki, że jest taka, a nie inną pogoda no i obostrzenia. Tylko,że to nie jest moją winą.. Ostatnio miał dwie okaże, żeby przyjechać, ale wszystkie plany szlak trafił,bo się mama pochorowała i nie miała jak jechać do dalszej rodziny. Naprawdę nie wiem czasami jak mam z nim rozmawiać... Jak cokolwiek powiem to on twierdzi, że ja przesadzam i, że mam się skupić na tym co jest ważne, a robię wszystko , żeby się wynieść od mamy i spotykać się normalnie...  Naprawde nie wiem co robić....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
wilczyca94 napisał/a:

Mam 27 lat , mój obecny chłopak ma 28. Miałam już za sobą kilak związków nieudanych, ale zacznę od początku ..

W roku 2021 poznaliśmy się na jednym z portali. No i wiadomo, jedno spotkanie,drugie,jakiś wyjazd nad morze itp.. , na początku wiadomo było cudownie jak w ,każdym związku. Po czasie zaczęło się chrzanić jak zostałam z własnej woli w wynajmowanym mieszkaniu (nie mieszkamy razem). Zaczęłam mieć poważne problemy finansowe, a na utrzymaniu miałam siebie oraz dwa swoje psy. Przyjeżdżać przyjeżdżał na weekendy.i się udało znaleźć kogoś na pokój w październiku, ale w listopadzie dostałam rozwiązanie umowy więc kolejne problemy zwaliły się na głowę. Na dodatek właściciele mieszkania poprzedniego w grudniu kazali mi się wyniesc więc musiałam zabezpieczyć jednego psa, a sama wrócić do mojej mamy...

I teraz problem polega na tym, że po świętach Bożego Narodzenia (na drugi dzień), przyjechał do mnie, aby się zobaczyć itp.. , a teraz jak rozmawiamy dzień w dzień to ja się czuję przybita, smutna ,tęsknię za nim. On jest ciągle zmęczony (pracuje w tygodniu) i nie ma.na nic siły. Kłótnie owszem zdarzają się czasem poważne , a czasem mniej poważne. Po prostu nie chce go osaczać swoją osobą, ale chciałabym go widzieć częściej. Teraz przez to, że mieszkam u mamy nie mam takiej możliwości,bo on nie lubi rodzinnych spotkań, a nikt z rodziny nie wie, że kogoś mam, bo chcieli by go poznać, a ja sama nienawidzę rodzinnych spotkań. Martwi mnie ta relacja ponieważ teraz mi się wydaje, że nie mamy już wspólnych tematów prócz ogarnięcia tego, żebym pracę miała, ale ile można tego słuchać ? Jak rozmawiamy przez telefon to obie strony mówią, a później jest cisza... Kocham Go i zależy mi na nim, bo był i nadal jest w najgorszym momencie dla mnie, ale ta tęsknota mnie denerwuje,bo nie mogę go nawet zaprosić do mieszkania. Kolejny powód z resztą jest taki, że jest taka, a nie inną pogoda no i obostrzenia. Tylko,że to nie jest moją winą.. Ostatnio miał dwie okaże, żeby przyjechać, ale wszystkie plany szlak trafił,bo się mama pochorowała i nie miała jak jechać do dalszej rodziny. Naprawdę nie wiem czasami jak mam z nim rozmawiać... Jak cokolwiek powiem to on twierdzi, że ja przesadzam i, że mam się skupić na tym co jest ważne, a robię wszystko , żeby się wynieść od mamy i spotykać się normalnie...  Naprawde nie wiem co robić....

Spotykacie się od paru miesięcy a Twoja rodzina go nie zna, on też nie przychodzi do Ciebie do domu bo…?
Wiesz, wydaje mi się, że jemu zależy tylko na seks spotkaniach z Tobą.
Stąd ten pęd i poganiania Ciebie, byś szybko znalazła pracę i wynajęła coś do seks schadzek. Odpuść sobie gościa. Nie macie kryzysu, po prostu życie tak sprawiło, że miałaś okazję zobaczyć, że to nie jest właściwy partner dla Ciebie. Zobacz, już zaczynasz za nim tęsknić. A on co? Spędziliście święta czy sylwester razem?

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?

Wygląda na to, że różny jest stopień zaangażowania każdej ze stron w związek. Tobie bardzo zależy i chciałabyś, żebyście byli razem, a on raczej traktuje luźno waszą znajomość. Nie bardzo wiadomo w jakim kierunku ma to iść. Jemu chyba odpowiada taki układ, że może się z Tobą spotykać kiedy chce bez większych zobowiązań. Jesteście na etapie związku kiedy po kilku miesiącach wzajemnej fascynacji spadły różowe okulary i pojawiły się problemy życiowe czyli głównie finanse i mieszkanie. Niespecjalnie widać, żeby Twój partner się czymkolwiek przejmował i szukał rozwiązań. Jeśli nie będziecie wspólnie rozmawiać o przyszłości to niestety, ale ta relacja zbyt długo nie potrwa.

4 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-01-08 12:43:51)

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
uczenczarnoksieznika napisał/a:

Niespecjalnie widać, żeby Twój partner się czymkolwiek przejmował i szukał rozwiązań.

Znaczy on ma za nią rozwiązywać jej problemy? Wiadomo jak kończą się takie układy. Mocnym kopniakiem.
Wg mnie związek (jeśli tak można tą sytuację nazwać) jest w fazie agonalnym i umarł by śmiercią naturalną, gdyby nie trudna sytuacja życiowa dziewczyny.

5 Ostatnio edytowany przez Zwrotka (2022-01-08 12:53:51)

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?

Może on nie chcę się angażować z powodu Twoich ciągłych problemów. Boi się, że w pewnym momencie te problemy będą także wspólne czyli po prostu również jego.

Najpierw ogarnij siebie, załatw problemy, a później oceniaj innych i ich zmieniaj.

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?

Na początku powinniście zapytać samych siebie czym jest związek i dlaczego to nie jest komedia romantyczna. Jakie oczekiwania względem siebie (nie żądania) macie oraz sprawdzić czy patrzycie na życie w podobnym kierunku (nie tym samym).
Będę nudny ale szczera rozmowa przy problemach w związku to podstawa, dobrymi pytaniami można sprawdzić na czym się stoi i czy ewentualnie nam to odpowiada. Tęsknota często jest tez mylona z przyzwyczajeniem i strachem przed byciu samemu.

7

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?

My chyba przeczytaliśmy inne wpisy big_smile bo ja tu słowa nie widzę o seks schadzkach czy o tym, że on jest niezaangażowany.

Widzę za to, że Autorka nie chce go zapraszać do siebie. Więc się nie widzą.
To, że tematy do rozmów telefonicznych się kończą to normalne, jak ludzie się długo nie widzą, bo punkty zaczepienia się rozjeżdżają i ludzie się zaczynają mijać zamiast wspólnie coś robić.

A chłopak przecież jak najbardziej ją motywuje choćby do znalezienia pracy i wyprowadzki od mamy, żeby wszystko było jak wcześniej, wtedy będą mogli się normalnie spotykać, a punkty zaczepienia do rozmów i wspólnego spędzania czasu stopniowo się będą znowu pojawiać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?

Do osób, które napisały o rzekomych schadzkach proponuje jeszcze raz przeczytać ZE ZROZUMIENIEM cały tekst mojego posta.

Co do spotkań rodzinnych oboje ich nie lubimy. Ja jestem typowym introwertykiem rodzinnym, który nie cierpi spotkań pseudo rodzinnych. Moja mama jest specyficzna,bo by milion pytań było za chwilę jak się poznaliśmy itd., a jej po prostu nie mogę ufać. Jak ktoś już wspomniał chłopak motywuje mnie do działania, aby właśnie wszystko się unormowało i było tak jak wcześniej. Mnie tylko zastanawia czy jest sens dalej to ciągnąć skoro jest teraz tak jak jest?

9

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
Legat napisał/a:
uczenczarnoksieznika napisał/a:

Niespecjalnie widać, żeby Twój partner się czymkolwiek przejmował i szukał rozwiązań.

Znaczy on ma za nią rozwiązywać jej problemy? Wiadomo jak kończą się takie układy. Mocnym kopniakiem.
Wg mnie związek (jeśli tak można tą sytuację nazwać) jest w fazie agonalnym i umarł by śmiercią naturalną, gdyby nie trudna sytuacja życiowa dziewczyny.

To ciekawy wniosek tutaj widzę,bo nigdzie nie jest napisane, że ktoś ma rozwiązywać moje problemy za mnie - czytanie ze zrozumieniem się kłania.

10

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
wilczyca94 napisał/a:

Do osób, które napisały o rzekomych schadzkach proponuje jeszcze raz przeczytać ZE ZROZUMIENIEM cały tekst mojego posta.

Co do spotkań rodzinnych oboje ich nie lubimy. Ja jestem typowym introwertykiem rodzinnym, który nie cierpi spotkań pseudo rodzinnych. Moja mama jest specyficzna,bo by milion pytań było za chwilę jak się poznaliśmy itd., a jej po prostu nie mogę ufać. Jak ktoś już wspomniał chłopak motywuje mnie do działania, aby właśnie wszystko się unormowało i było tak jak wcześniej. Mnie tylko zastanawia czy jest sens dalej to ciągnąć skoro jest teraz tak jak jest?


No ale jak znajdziesz pracę i się wyprowadzisz od matki to i sytuacja się zmieni, no nie? Skoro on Cię motywuje i sam mówi, że będzie ok, to czemu Ty tak strasznie chcesz to zakończyć?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
Gitta napisał/a:
wilczyca94 napisał/a:

Mam 27 lat , mój obecny chłopak ma 28. Miałam już za sobą kilak związków nieudanych, ale zacznę od początku ..

W roku 2021 poznaliśmy się na jednym z portali. No i wiadomo, jedno spotkanie,drugie,jakiś wyjazd nad morze itp.. , na początku wiadomo było cudownie jak w ,każdym związku. Po czasie zaczęło się chrzanić jak zostałam z własnej woli w wynajmowanym mieszkaniu (nie mieszkamy razem). Zaczęłam mieć poważne problemy finansowe, a na utrzymaniu miałam siebie oraz dwa swoje psy. Przyjeżdżać przyjeżdżał na weekendy.i się udało znaleźć kogoś na pokój w październiku, ale w listopadzie dostałam rozwiązanie umowy więc kolejne problemy zwaliły się na głowę. Na dodatek właściciele mieszkania poprzedniego w grudniu kazali mi się wyniesc więc musiałam zabezpieczyć jednego psa, a sama wrócić do mojej mamy...

I teraz problem polega na tym, że po świętach Bożego Narodzenia (na drugi dzień), przyjechał do mnie, aby się zobaczyć itp.. , a teraz jak rozmawiamy dzień w dzień to ja się czuję przybita, smutna ,tęsknię za nim. On jest ciągle zmęczony (pracuje w tygodniu) i nie ma.na nic siły. Kłótnie owszem zdarzają się czasem poważne , a czasem mniej poważne. Po prostu nie chce go osaczać swoją osobą, ale chciałabym go widzieć częściej. Teraz przez to, że mieszkam u mamy nie mam takiej możliwości,bo on nie lubi rodzinnych spotkań, a nikt z rodziny nie wie, że kogoś mam, bo chcieli by go poznać, a ja sama nienawidzę rodzinnych spotkań. Martwi mnie ta relacja ponieważ teraz mi się wydaje, że nie mamy już wspólnych tematów prócz ogarnięcia tego, żebym pracę miała, ale ile można tego słuchać ? Jak rozmawiamy przez telefon to obie strony mówią, a później jest cisza... Kocham Go i zależy mi na nim, bo był i nadal jest w najgorszym momencie dla mnie, ale ta tęsknota mnie denerwuje,bo nie mogę go nawet zaprosić do mieszkania. Kolejny powód z resztą jest taki, że jest taka, a nie inną pogoda no i obostrzenia. Tylko,że to nie jest moją winą.. Ostatnio miał dwie okaże, żeby przyjechać, ale wszystkie plany szlak trafił,bo się mama pochorowała i nie miała jak jechać do dalszej rodziny. Naprawdę nie wiem czasami jak mam z nim rozmawiać... Jak cokolwiek powiem to on twierdzi, że ja przesadzam i, że mam się skupić na tym co jest ważne, a robię wszystko , żeby się wynieść od mamy i spotykać się normalnie...  Naprawde nie wiem co robić....

Spotykacie się od paru miesięcy a Twoja rodzina go nie zna, on też nie przychodzi do Ciebie do domu bo…?
Wiesz, wydaje mi się, że jemu zależy tylko na seks spotkaniach z Tobą.
Stąd ten pęd i poganiania Ciebie, byś szybko znalazła pracę i wynajęła coś do seks schadzek. Odpuść sobie gościa. Nie macie kryzysu, po prostu życie tak sprawiło, że miałaś okazję zobaczyć, że to nie jest właściwy partner dla Ciebie. Zobacz, już zaczynasz za nim tęsknić. A on co? Spędziliście święta czy sylwester razem?

Był plan, aby spędzić sylwestra razem, ale mama się pochorowała. I tak nie mam obowiązku go przestawiać swojej rodzinie tak jak on swojej więc w czym problem ?

12

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
wilczyca94 napisał/a:

nie mam obowiązku go przestawiać swojej rodzinie tak jak on swojej więc w czym problem ?

Jak nie ma problemu to w czym problem? Może w tym właśnie. Może… a może nie. Ukrywacie się i takie ukrywanie się jest problematyczne. Nie może po prostu przyjechać Cię odwiedzić w domu rodzinnym. Ty w jego. W czym problem? W niczym. Tylko ograniczone możliwości… ale zawsze możecie się spotkać na mieście.

I am red hot kitchen and I am cool...

When you hear a profound teaching, do not follow it; treat it as a fresh breeze that brushes past your ears but is gone in the blink of an eye.
https://m.youtube.com/watch?v=8tA7qsQYGBs

13

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?

A nie możecie spotykać się u niego? jaka jest jego sytuacja lokalowa, wynajmuje cos czy siedzi z rodzicami? nie bardzo rozumiem dlaczego niby tylko Ty masz być osobą odpowiedzialną za dostępność / możliwości lokalowe.

14

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
szeptem napisał/a:

A nie możecie spotykać się u niego?  nie bardzo rozumiem dlaczego niby tylko Ty masz być osobą odpowiedzialną za dostępność / możliwości lokalowe.

Może jest z niego taki cwaniak po prostu. Może nie stać go na dwa lokale wink oficjalne i nieoficjalne.

I am red hot kitchen and I am cool...

When you hear a profound teaching, do not follow it; treat it as a fresh breeze that brushes past your ears but is gone in the blink of an eye.
https://m.youtube.com/watch?v=8tA7qsQYGBs
Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
wilczyca94 napisał/a:
Legat napisał/a:
uczenczarnoksieznika napisał/a:

Niespecjalnie widać, żeby Twój partner się czymkolwiek przejmował i szukał rozwiązań.

Znaczy on ma za nią rozwiązywać jej problemy? Wiadomo jak kończą się takie układy. Mocnym kopniakiem.
Wg mnie związek (jeśli tak można tą sytuację nazwać) jest w fazie agonalnym i umarł by śmiercią naturalną, gdyby nie trudna sytuacja życiowa dziewczyny.

To ciekawy wniosek tutaj widzę,bo nigdzie nie jest napisane, że ktoś ma rozwiązywać moje problemy za mnie - czytanie ze zrozumieniem się kłania.

Optymalną sytuacją według mnie jest gdy partnerzy dostrzegają problem i starają się go wspólnie rozwiązać. W tym wypadku jest to kwestia organizacji spotkań, w tym miejsca i częstotliwości. Nigdzie nie jest napisane, że ktoś ma kogoś wyręczać. Partner autorki nie zaproponował żadnego rozwiązania wiedząc o sytuacji i tak jakby czekał co ona zrobi. Tak nie zachowuje się facet któremu zależy.
Każdy związek w którym ludzie traktują się poważnie jest tak, że następują kolejne etapy tj. randkowanie, wspólne zamieszkanie, zaręczyny, ślub, dzieci itp. Oczywiście, ja nie chcę tutaj narzucać żadnych schematów, ale jeśli facet jest zdecydowany i rzeczywiście zakochany to robi wszystko, żeby być z kobietą. Tutaj to widać, że to jest robione na pół gwizdka. Niby są ze sobą, ale nic konkretnego z tego nie wynika. Zgadzam się z tym, że to ukrywanie się przed rodziną jest dziwne i raczej nie świadczy o poważnym traktowaniu.

16

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?
wilczyca94 napisał/a:
Gitta napisał/a:
wilczyca94 napisał/a:

Mam 27 lat , mój obecny chłopak ma 28. Miałam już za sobą kilak związków nieudanych, ale zacznę od początku ..

W roku 2021 poznaliśmy się na jednym z portali. No i wiadomo, jedno spotkanie,drugie,jakiś wyjazd nad morze itp.. , na początku wiadomo było cudownie jak w ,każdym związku. Po czasie zaczęło się chrzanić jak zostałam z własnej woli w wynajmowanym mieszkaniu (nie mieszkamy razem). Zaczęłam mieć poważne problemy finansowe, a na utrzymaniu miałam siebie oraz dwa swoje psy. Przyjeżdżać przyjeżdżał na weekendy.i się udało znaleźć kogoś na pokój w październiku, ale w listopadzie dostałam rozwiązanie umowy więc kolejne problemy zwaliły się na głowę. Na dodatek właściciele mieszkania poprzedniego w grudniu kazali mi się wyniesc więc musiałam zabezpieczyć jednego psa, a sama wrócić do mojej mamy...

I teraz problem polega na tym, że po świętach Bożego Narodzenia (na drugi dzień), przyjechał do mnie, aby się zobaczyć itp.. , a teraz jak rozmawiamy dzień w dzień to ja się czuję przybita, smutna ,tęsknię za nim. On jest ciągle zmęczony (pracuje w tygodniu) i nie ma.na nic siły. Kłótnie owszem zdarzają się czasem poważne , a czasem mniej poważne. Po prostu nie chce go osaczać swoją osobą, ale chciałabym go widzieć częściej. Teraz przez to, że mieszkam u mamy nie mam takiej możliwości,bo on nie lubi rodzinnych spotkań, a nikt z rodziny nie wie, że kogoś mam, bo chcieli by go poznać, a ja sama nienawidzę rodzinnych spotkań. Martwi mnie ta relacja ponieważ teraz mi się wydaje, że nie mamy już wspólnych tematów prócz ogarnięcia tego, żebym pracę miała, ale ile można tego słuchać ? Jak rozmawiamy przez telefon to obie strony mówią, a później jest cisza... Kocham Go i zależy mi na nim, bo był i nadal jest w najgorszym momencie dla mnie, ale ta tęsknota mnie denerwuje,bo nie mogę go nawet zaprosić do mieszkania. Kolejny powód z resztą jest taki, że jest taka, a nie inną pogoda no i obostrzenia. Tylko,że to nie jest moją winą.. Ostatnio miał dwie okaże, żeby przyjechać, ale wszystkie plany szlak trafił,bo się mama pochorowała i nie miała jak jechać do dalszej rodziny. Naprawdę nie wiem czasami jak mam z nim rozmawiać... Jak cokolwiek powiem to on twierdzi, że ja przesadzam i, że mam się skupić na tym co jest ważne, a robię wszystko , żeby się wynieść od mamy i spotykać się normalnie...  Naprawde nie wiem co robić....

Spotykacie się od paru miesięcy a Twoja rodzina go nie zna, on też nie przychodzi do Ciebie do domu bo…?
Wiesz, wydaje mi się, że jemu zależy tylko na seks spotkaniach z Tobą.
Stąd ten pęd i poganiania Ciebie, byś szybko znalazła pracę i wynajęła coś do seks schadzek. Odpuść sobie gościa. Nie macie kryzysu, po prostu życie tak sprawiło, że miałaś okazję zobaczyć, że to nie jest właściwy partner dla Ciebie. Zobacz, już zaczynasz za nim tęsknić. A on co? Spędziliście święta czy sylwester razem?

Był plan, aby spędzić sylwestra razem, ale mama się pochorowała. I tak nie mam obowiązku go przestawiać swojej rodzinie tak jak on swojej więc w czym problem ?

W niczym nie mam ja problemu. To ty zakładasz temat i nieładnie nam odpowiadasz. Skasuj go więc trollu.

17

Odp: Czy warto dalej to ciągnąć?

Twoje ukrywanie go przed rodziną jest niepokojące i powoduje pewnie niepewność z jego strony.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto dalej to ciągnąć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021