netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

17 odpowiedzi4 153 wyświetleniazałożony przez 88Yvonne88, 15.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

choćby Cie wiodła po ostrych kamieniach.
To moj pierwszy post... Jakas siła mowi mi zebym w koncu to z siebie wyrzuciła. Moja hostoria nie trwała zbyt długo. Ponzalismy sie na dyskotece, od razu wpadlismy sobie w oko. Potem juz jakos tak wszystko zaczeło sie toczyc w dobrym kierunku. Poszłam z nim na wesele, poznalam rodzicow, siostry. Budziło sie we mnie cos na kształt szczescia, Chociaz nie chcialam tego do siebie dopuszczac. Do pewnwego momentu w zyciu uwazalam ze mi nic sie nie nalezy. ( byc moze napisze  o tym dlaczego gdzie indziej ) Zawsze byłam inna, i zawsze tak sie czułam, bardzij dorosla niz rowiesnicy. Moze dlatego tak mnie odtracali i wytykali palcami i śmiali ale ja nie o tym. A wiec poznalam go rok temu, przez 2 miesiace poznawalismy sie, nadszedł dzien kiedy umarł moj dziadek... tak bardzo chcialam zeby wtedy był przy mnie.. Zadzwonił.. potem sie sptkalismy i w niedlugim czasie zaczelismy byc ze soba na powaznie. Ja zaczełam sie cieszyc tym szczesciem, zaczelam pokazywac ze i w koncu mu sie udało ze i ja na cos zasługuje. To był moj bład..;( Ludzie ktorzy kiedys mnie tak zranili , zaczeli wtracac sie w moje szczescie, zaczeli wchodzic do niego zlapami, zaczeli mi je odbierac. Znow... znow... To tak boli.. całe zycie stac na uboczu i nic nie robic pozwalac na krzywde , nie mogac nic zrobic... Zaczeło sie od tego ze jakis kuzyn powiedzla jego mamie ze do nas( mam jescze 2 siostry) cialge przychodza jakies chłopaki i ze dziewcyzny z miasto to najgorsza partia ze zeby sobie dał spokoj. Dodam ze jego rodzice sa starej daty po za tym sa sznowanymi ludźmi. I wtedy zaczeli mu mnie obrzydzac, ale jescze nie było tak źle. Powiedzial ze na pewnoe cos wymyslimy... Ale na jakis czas rozstalismy sie przez te plotki, bolalo mnie to bardzo szczegolnie ze nikt nigdy nie chce mi dac szanys pokazac jaka jestem naprawde, czuje ze zasługuje na odrobine szczescia choc a ciagle jest inaczej. Potem dziewcxzyna ktora chodzila ze mna do gimnazjum powiedziala jego siostra z ktora poźniej chodzila do szkoły jaka to ja nie jestem, i ze widziala mnie gdzies z kim. To wszystko na złosc, nigdy nie chciala mnie poznac, zawsze trzymama z wiekszoscia, zawsze mnie odrzucali. Wtedy zaczeło sie najgorsze. Jego rodzice nie dawli m spokoju wiedzialam jak ciagle sie meczy, rozumiem jak to jest powtarzac codziennie komu ze jakas osoba jest taka i taka budzi sie wtedy takie podejrzliwe uczucie..Znow sie rozstalismy wcale tego nie chcac, ja sie odezwalam nie moglam tego wytrzymac, napisalam zebysmy widywali sie chcoiazby nawet co 2 tygodnie , ze go kocham i ze mimo wszystko chce o niego walczyc. Spotkalismy sie nie mogac sie soba nacieszyc... ale znow to nie trwało długoo.. kolejnym razem on sie odezwał, spotkalismy sie przypadkiem na dyskotece i nie mogł wytrzymac i do mnie podszedł.. znow mu uwierzylam... Duzo rozmawialismy zawsze na ten temat.. ciagle mu tłumaczylam ze jakos nam sie uda przekonac rodzicow i on bardzo tego pragnał.  Niedawno poszlismy do jego siostry i spotkanie było bardzo symatyczne, wszystko wyadawalo sie ze jest na dobrej drodze, mowil ze juz mu nic nie mowia... ze jst dobrze ze mnie kocha i teraz napewno sie wszystko ułozy. Po raz kolejny zaczelam w to wierzyc... znow poczulam ze przepełnia mnie szczescie... Do pewnego majowego dnia... kiedy wszystko zaczeło znow byc przeciwko mnie, ukradli mi rower , koles co zalatwial wyjazd i odwolali go nie chciał zwrocic pieniedzy, i tym samym zostalam bez pracy a myslalam ze cos zarobie za granica. I wtedy pomyslalam ze dobrze ze chociaz mam jego. Tego samego wieczoru rozmawialismy, czulam ze cos jest nie tak.. zapytalam czy znow sie zaczeło.. powiedzial ze tak... juz nie moglam wytrzymac... nie umialam.. powiedzialam ze musimy to przemyslec... a co tu myslec.. nie chcialam juz dłuzej caigle sie bawic w kotka i myszke.. nie chcialam znow miec nadzieji a za chwile ja tracic... ile razy mozna... I tak nastepnego dnia powiedzialam mu dłuzej tak nie moge, ze nie chce zeby juz obiecywał i zwodził ze bedzie lepiej skoro nie umie sobie z tym poradzic.. swoja dorga tez sie nie dziwie... codzinnie slyszec o swojej ukochanej ze jest zła ze go zdradzi ze napewno tak bedzie, ze on ma szacunek i oni chca dla niego jak najlepiej i ze niech sobie wexmie lepsza kobiete. On zawsze sie im stawial mowil ze mnie kocha.. pytal dlaczego nie chca mnie poznac ale to nic nie dawało... moze nawet pogarszalo sytuacje.. . Jescze napisze ze bylismy naprawde dobrana para.. bardzo dobrze sie doagadywalismy , potrafilismy rozmawiac bez przerwy pare godzin albo poprstu siedziec w ciszy przy sobie.. Prawie sie nie kłocilismy oprocz paru zwad o głupstwa ktore szybko wyjasnialismy i tego nieporozumienia z rodzicami. Wiem jak wiele on do mnie czuje ale wiem tez jaka ma presje. Pragne zeby przyjechał powiedzial ze nie moze bezemnie zyc, ze to uczucie jest silniejsze niz wszystko ze dalej bedziemy walczyc..a najbrdziej to kiedy przyjezdzał zmeczony po całym dniu pracy(ciezko pracuje) i mowil "Myszko jestem taki zmeczony ale tak bardzo chcialem Cie zobaczyc i utulic"  a z drugiej strony powiedzialam mu przeciez co innego. Mam dosc.. zabrali mi wszystko.. zabrali mi moje marzenia... Jest jedynym mezczyzna z ktorym chce speidzic reszte dni.. choc zawsze byłam przeciwna małzenstwu ze wzgledu na to co robił ojciec mojej mamie i nam. Juz wolalabym zeby mnie zdradzil czy zrobic cos ejscze gorszego nie wiem... Ale ten pwood rozstania jest taki absurdalny... ale jak mam ich przekonac ze jestem dobra dziewczyna skoro nikt nigdy nie dał mi szansy... a jego rodzice tez nie chce mi jej dac. Moje serce krwawi... Ale wypisalam co mysle i czuje teraz delikatna ulge... Dziekuje. sad

2 Ostatnio edytowany przez mola (2010-05-15 21:31:24)

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

Ten kto kocha prawdziwie nigdy nie porzuci, prawdziwa miłość  nie rani , nie karmi się bólem, nie ucieka kiedy napotyka trudnosci, prawdziwa miłość jest w radości i smutku , szczęściu i nieszczęściu, prawdziwa miłość to wszystko , to poświecenie , to wzajemne dawanie, to szacunek , to zrozumienie , to lojalność i  zaufanie .
Zastanawia mnie dlaczego winisz ludzi,którzy podobno plotkowali o Tobie. Bez przyczyny nic się nie dzieje-w każdej plotce jest ziarenko prawdy.A co o Tobie takiego strasznego mówili? że nie toleruje Cię jego rodzina i on bardzo,ale to bardzo zwątpił?

3

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....
mola napisał/a:

prawdziwa miłość to wszystko , to poświecenie

Dosłownie przed sekundą przeczytałam w wysokich obcasach, że miłość to właśnie nie jest poświęcenie i błędem jest tak myśleć wink

4

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

A_normalna - konkretniej ?

5

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

mola po czesci ma racje... u mnie bylo podobnie, tylko ze u mnie jego mama zyczyla mi nawet śmierci ze wzgledu na to ze mam astme mialam sie nia udusic. Porozmawiaj z nim, jesli zalezy wam naprawde na sobie, sprawdz jego grunt...jesli mimo wszystko chce byc z toba ty olej ich, bo to nie z nimi bedziesz żyła tylko z nim

6

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

Polecam dzisiejszy numer Wysokich Obcasów (dodatek wyborczej) i całą rozmowę z Andrzejem Wiśniewskim. Ciężko jest mi jeden fragment wybrać, bo to przez całą rozmowę się przetacza.

7

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....
a_normalna napisał/a:

Polecam dzisiejszy numer Wysokich Obcasów (dodatek wyborczej) i całą rozmowę z Andrzejem Wiśniewskim. Ciężko jest mi jeden fragment wybrać, bo to przez całą rozmowę się przetacza.

bo ten fragment co jest tłustym drukiem to z Wysokich Obcasów.

8

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....
mola napisał/a:
a_normalna napisał/a:

Polecam dzisiejszy numer Wysokich Obcasów (dodatek wyborczej) i całą rozmowę z Andrzejem Wiśniewskim. Ciężko jest mi jeden fragment wybrać, bo to przez całą rozmowę się przetacza.

bo ten fragment co jest tłustym drukiem to z Wysokich Obcasów.

aaaa...Ciekawe,ciekawe.

9

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

88Yvonne88 - miałam podobną sytuację. Rodzice chłopaka tez mnie nie akceptowali, powodem było to, iz byłam samotna matką...trwało to dosyc długo....nie przejmowalismy się tym, ani ja ani mój facet...on jednak nie pozwalał swoim rodzicom mówic o mnie nieprzyjemnych rzeczy, walczył o nas...po jakims czasie wszytsko się samo ułożyło, zaczęli sie do mnie przekonywać, polubili moją córeczkę i jest dobrze. Ale najwazniejsza w tym wszytskim była postawa mojego faceta, który nie miał wątpliwości co do mnie.... na marginesie dziś nie jestesmy  razem, przynajmniej narazie, ale to inny watek opowieści... pozdrawiam.

10

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....
mola napisał/a:

Ten kto kocha prawdziwie nigdy nie porzuci, prawdziwa miłość  nie rani , nie karmi się bólem, nie ucieka kiedy napotyka trudnosci, prawdziwa miłość jest w radości i smutku , szczęściu i nieszczęściu, prawdziwa miłość to wszystko , to poświecenie , to wzajemne dawanie, to szacunek , to zrozumienie , to lojalność i  zaufanie .
Zastanawia mnie dlaczego winisz ludzi,którzy podobno plotkowali o tobie.Bez przyczyny nic się nie dzieje-w każdej plotce jest ziarenko prawdy.A co o Tobie takiego strasznego mówili?że nie toleruje Cię jego rodzina i on bardzo,ale to bardzo zwątpił?

Mialam okres kiedy bbylam bardzo zagubiona dziewczyna, ale jestem tez i porzadna, nigdy nie sypialam z kolesiami od tak..., po 1 spotkaniu , nie toleruje przygod, zawsze szukałam trwałego zwiazku. I na nim mi zalezało... jemu to okazywalam cała soba kazdego dnia. Winie tych ludzi... nie tylko za to.. ( jak dam rade co bedzie ciezko dodam posta ale nie tutaj wtedy byc moze zrozumiesz)

11

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....
jasminum napisał/a:

88Yvonne88 - miałam podobną sytuację. Rodzice chłopaka tez mnie nie akceptowali, powodem było to, iz byłam samotna matką...trwało to dosyc długo....nie przejmowalismy się tym, ani ja ani mój facet...on jednak nie pozwalał swoim rodzicom mówic o mnie nieprzyjemnych rzeczy, walczył o nas...po jakims czasie wszytsko się samo ułożyło, zaczęli sie do mnie przekonywać, polubili moją córeczkę i jest dobrze. Ale najwazniejsza w tym wszytskim była postawa mojego faceta, który nie miał wątpliwości co do mnie.... na marginesie dziś nie jestesmy  razem, przynajmniej narazie, ale to inny watek opowieści... pozdrawiam.

On tez nie pozwalal mowic o mnie niczego zlego, bronil mnie ciagle,  tyle ze maja duzy dom , swoja firme, i poki co mieszka z nimi jescze, tez myslalam ze wszystko sie powoli ułozy a tu nagle pekło... znow... znow zaczeli codzieniie mnie źle przedstwiac, kazali mu ze mna zerwac... w sumie to jego mama, my naprawde sie kochamy, ale ja juz nie wytrzymalam... zapytalam go co o tym mysli, mowil tak dziwnie... wiec powiedzialam to co napisalam w poscie, od tamtej pory sie nie odezwał.. ja juz nie moge.. ile razy mam pokazywac i udowadniac.. ze nie jestem jakas idiotka ze jestem porzadna dziewczyna. Nigdy go nie zawdiodłam nigdy, to on zawiodl mnie pare razy ale wybaczyłam...

12

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....
mola napisał/a:

Ten kto kocha prawdziwie nigdy nie porzuci, prawdziwa miłość  nie rani , nie karmi się bólem, nie ucieka kiedy napotyka trudności, prawdziwa miłość jest w radości i smutku , szczęściu i nieszczęściu, prawdziwa miłość to wszystko , to poświecenie , to wzajemne dawanie, to szacunek , to zrozumienie , to lojalność i  zaufanie .

Trzy lata tkwiłam w bólu trzymając się tylko tych słów.
Największy ból sprawiło mi uświadomienie sobie, że właśnie tym fragmentem przede wszystkim -> Ten kto kocha prawdziwie nigdy nie porzuci byłam manipulowana.
"Nie kocham Cię, ale Ty skoro kochasz - nie opuścisz!".

Trzeba wiedzieć kiedy druga strona używa powyższych wartości przeciwko Tobie.

To tak na marginesie.

A do autorki tematu - w jakim wieku jesteście?
Niby wiek nieważny, ale może to jego pierwszy taki konflikt z gniazdem rodzinnym?
Może on potrzebuje podobnie dużego wsparcia w tej materii, jak Ty w cierpieniu od plotek?

13

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....
Pixy napisał/a:
mola napisał/a:

.

-> 


A do autorki tematu - w jakim wieku jesteście?
Niby wiek nieważny, ale może to jego pierwszy taki konflikt z gniazdem rodzinnym?
Może on potrzebuje podobnie dużego wsparcia w tej materii, jak Ty w cierpieniu od plotek?

Ja mam 22 on 24, i to masz racje pierwszy jego taki konflikt.. wczesniej nie mial dziewczyny dłuzej niz 3 miesiace.Ale przeciez problemy trzeba rozwiazywac a nie uciekac... ale ile ja moge z nim rozmawiac... jak mowi ze mam racje ze bedziemy walczyc.. a za chwile jest to samo.. nie wiem jak mam mu to wytłumaczyc i co jescze zrobic.. ja naprawde chce z nim byc i jego mamie rowniez udowodnic ze jestem porzadna dziewczyna.  Ajjj...

14 Ostatnio edytowany przez Pixy (2010-05-18 12:52:48)

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

Nie jesteście nastolatkami - nie zastanawialiście się nad konfrontacją?
Szczerą, bez ucieczki?
Sadzacie rodziców przy kawie w salonie, siadacie na przeciwko i każecie im powiedzieć Wam obojgu w oczy - o co chodzi.
Albo powiedzą i zbijecie to argumentami, albo nie powiedzą i będą musieli zagryźć zęby. Pozagryzają je jakiś czas, a potem zaakceptują. Reszta świata jest nieważna.
Za to on musi być w zgodzie ze sobą - czyli załatwić jak najładniej sprawę z rodzicami. Bez tego będzie się gryzł, a przy poważniejszej kłótni usłyszysz, że poświęcił dla Ciebie rodzinę.

15

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

Przezylam cos takiego 8 lat temu. Moi rodzice nie pozwalali mi na bycie z chlopakiem, ktorego pokochałam, bo wg nich zasługiwalam nakogos lepszego. Walczylam rok i to cięzko. moje spacery ograniczaly sie do wyjscia na balkon( mialam wtedy 17 lat)
Dzis jestesmy małżenstwem....a moi rodzice go uwielbiają smile

16

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

Pixy.. 
mowilam mu o tym.. jakos nie był do tego przekonany.. wiele mi opowiadal o rodzicach wiem jacy sa surowi...  ii chyba chodzilo o to ze nie chcial zeby było mi przykro... bo wie tez jaka jestem wrazliwa..
ale ja twierdzilam ze tego chce.. a teraz to juz chyba i tak nie ma znaczenia... przeciez gdyby kochał probwałby dalej prawda? nie mielismy własciwie problemow.. i potem wyszla taka sytacja.. a on ucieka.. to nie jest normalnie zachowanie porzadnego faceta... co nie zmienia moich uczuc..


Kala. mija wlasnie rok.. duzo juz robilismy moze nie tak jak trzeba.. ja wiem ze oni chca dla niego jak najlepiej.. ale tym samym odbieraja mu szanse na szczescie... ciagle o tym mysle.. gdybym wiedziala ze moge cos zrobic teraz.. nie wiem czy jescze był zrobila.. ale pewnie nadszedł by jakis smutny dzien i zrobilabym to... a tetaz pragne zeby w koncu on cos zrobił.. i dokad mnie to zaprowadzi..?

17

Odp: Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

mijaja dni a ja wciaz sie gubie w swoich myslach..... sad

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026