tak, napewno masz racje, ja stram sie szukac najgorszych chwil jakie byly, ale...wiesz co jest w tym wszytskim najciekawsze, ze on tam wrocil niby tylko na jakis czas. miedzy nimi popsulo sie juz dawno temu, ja go poznalam ja juz bylo zle... jeszcze tydzien temu nosil mnie na rekach, calowal, slowo kocham tysiace razy "pamietaj kocham i cie nie zostawie"
1 2010-05-15 17:16:55 Ostatnio edytowany przez kicia13042 (2010-05-15 18:02:53)
Podobne tematy
Kicia jak by Twoja śmierć ci go wróciła,to rozumie,że jest sens sie zabijać,ale wiesz ze tak nie bedzie,to po cholere KRZYWDZIĆ SIEBIE,SWOICH RODZICÓW,SWOJE RODZEŃSTWO, jemu i tak to koło d.... lata co Ty z sobą zrobisz.
Ma dom,żone,dzieci postanowił wrócić i bardzo dobrze,bo po co ci takie ciepłe kluchy? Facet bez j...j bo sam nie wie czego chce.
Niech sobie zyje szczęśliwie w domciu,a ty spotkasz takiego dla którego będziesz CAŁYM SWIATEM I BEDZIE TYLKO TWÓJ.
Płacz jak musisz,wal głową w sciane,bo masz prawo być wściekła,oszukana,ale cały czas mysl o tym że cię olał,że ma cie gdzieś i nie wspominaj tych miłych chwil które spędziliście razem,bo doniczego to nie prowadzi.
Troche ostro to wszystko napisałam,ale zrobiłam to celowo,zebys sie otrząsnęła.
NIEC NIE ZYSKASZ ZE SIE ZABIJESZ!! Oni będa mieli cie z głowy juz na wieki wieków amen.
pewnie masz racje tylko wiesz co jest w tym zabawne, ze on niby wrocil tam dla mnie jeszce tydzien temu nosil mnie na rekach i stale "pamietaj kocham cie i nie zostawie, pamietaj"
wróciłam pomieszkac do rodziców...zapomniałam o myslach samobojczych...ze wzgledu na mame , ale on to zupelny rasowy samiec...wiesz gdyby nie milczal przez ten tydzien napewno bylabym dalej zakochana i czekalabym ale na co?
Warto pamiętać, że zdradzają również osoby zadowolone ze swojego związku ? często w szczęśliwych dotąd małżeństwach pojawia się pokusa, której trudno się oprzeć ? i dopóki sprawa się nie wyda, pozornie nic nie zakłóca ustalonego porządku. Można mieć i żonę, i kochankę.
Jetem tego samego zdania co mola.
Poza tym,jak by mu na tobie zależało,to by sie odezwał,A ON ZMIENIŁ NR TEL to juz sama sobie odpowiedz jak mu zależy.
Wiem ze nam sie łatwo pisze,zapomnij,miej go gdzieś..... bo to ty cierpisz,ale wszystko kiedyś sie kończy,po to zeby mogło powstac cos nowego. Skreśl go bo nic dobrego z takiego romansu by nie było.
ale jak, jak mam to zrobic? jak mam usunac go, kiedy staram sie myslec o zlych rzeczach ale tak naprawde takich nie bylo...oprocz tego co teraz zrobil karzac mi czekac jeszcze troche... bo to jego niby maly plan taki. zrobil to juz drugi raz .obiecal tak duzo tak wiele bylam tylko ja tylko ja zanim ona zadzwonila grozac mu. i nie wiem jak naprawde wygladaja i jego uczucia, przez 3 miesiace staralismy sie o dziecko bo on tak bardzo chcial i zrozumcie teraz jak ja sie czuje, i wiecie co wam powiem, ze najciekawsze jest to ze chyba jestem w ciazy, ale boje sie uslyszec to od lekarza wiedzac ze zostane z tym sama
Kicia,przez chwile to nawet pomyslałam,ze faktycznie moze on ma taki plan.Uspokoi zone,a potem sie odezwie,ale tak mysle,ze chyba raczej to nie wchodzi w rachubę,bo przecież mógł by kupic drugi telefon i zadzwonic do ciebie.Mógł by napisać maila i jedno słowo czekaj. Mozesz czekać,bo wiadomo,że z facetami to jest róznie. Uspokoi żone,sprawa przycichnie i on sie odezwie? Cholera go wie.
Faceci to tchórze,a zonaci to juz całkiem. To uczucie samo musi ci przjść,no i mam nadzieje ze jednak nie jesteś w ciązy.
wiesz wczesniej pisalismy na gg itp usuwal wszystko wszstki pliki jakie tylko mozliwe, ale ona jakims zielonym sposobem sprawdzala ze siedzial na gg czy na poczcie oczywiscie nie wiedziala o czym pisalismy, ale wiedziala, a telefon mial juz trzeci, te rzeczy juz byly...i czasem wiedzialam, ze nie ma jak odezwac sie musialam to zrozumiec i ok ale teraz tak bez slowa? robilam 2 razy test wychodzi ze jestem, ale lekarz dla mnie to juz ostateczne wyjscie....i co dalej???????
No a wiesz gdzie on mieszka,pracuje?
tak, wiem gdzie mieszka i mniej wiecej gdzie pracuje, myslisz....?
Kicia, a po co to oszukiwanie żony? Jak jej nie kocha, to niech odejdzie od niej. Skoro z Tobą chce stworzyć związek, to niech to zrobi. Po co te bezsensowne powroty do kogoś kogo (podobno) nie kocha? Chcieliście mieć dziecko? To bardzo odpowiedzialna decyzja i potrzeba do tego dwojga odpowiedzialnych ludzi. Stąpasz po niepewnym gruncie- chcesz założyć rodzinę z kimś, kto już ją ma? Zbieraj tyłek w troki, idź do lekarza, upewnij się i buduj sama (lub z pomocą bliskich) to, co zburzyłaś- świadomość tego, że jeszcze możesz stanąć na nogi, bez pomocy osoby, której tak naprawdę nie możesz zaufać. Nie oczekuj niczego od osoby, która nie może zapewnić Ci normalnego życia. Teraz (być może) przyjdzie Ci wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też za tego małego człowieczka.
wiesz ona narobila nam kupe problemów, przypomniala sobie o nim po pol roku...przez nia brakowalo mi na chleb. zrobila mu bardzo duzy debet na 8 tys pow ze wszystko ureguluje jesli wroci on wrocil a ja mialam czekac i czekalam, ale jak czytalas od tygodnia cisza
Przpomniała sobie a on wrócił do niej jak pies ogrodnika bo to było warunkiem odzyskania straconych pieniędzy? Czyli na wycenia Wasz związek... na 8 tysięcy. Cóż to za problem iść do pracy, zacząć życie, jakie prowadzą miliony ludzi na tym świecie i mieć czyste sumienie? To bez sensu kicia. Zwiewaj od tego mężczyzny i chorej sytuacji, zacznij żyć normalnie i bez stresu, że ktoś znów Cię opuścił.
chciałabym uwierz mi marze o tym jedno moje marzenie zapomniec....teraz juz tak,nie wierze ze zadzwoni chce zapomniec ale co dalej jak?a slowo koniec? postapilismy nie tak i ja i on chyba, chcialabym spotkac sie z nim i powiedziec mu to wszystko co wam ale jak nie mam kontaktu, a ciazy nie ukryje a jemu mowic nie chce teraz juz nie
Jak chcesz zapomnieć , to nie roztrząsaj tego. Jeśli lekarz potwierdzi wyniki testu, wtedy będziesz musiała powiedzieć mu o ciąży, a jego obowiązkiem będzie zaakceptować ten fakt. Dziecko powinno znać ojca, niezależnie od tego, jakim człowiekiem jest. I to jest jedyna osóbka, która powinna Was łączyć. Skoro chciał dziecko, to niech teraz dopełni obowiązku.
wiem o tym, ale zrozum jesli ja mu powiem on znowu zostawi wszystko i bedzie chcial wyjechac...nie chce nic na sile poczytaj innych posty a moze jemu tak naprawde bardziej zalezy na zonie?dziecko ze mna bylo jego marzeniem = i zreszta jak ja mam sie skontaktowac powiedz mi jak prosze zeby nic nie pogorszyc
18 2010-05-15 20:50:09 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-05-15 20:51:26)
Jestem pewna, że prędzej czy później sam się z Tobą skontaktuje. Teraz musisz liczyć sama na siebie. Masz wsparcie w rodzinie? Odetchnij, zajmij się sobą i uwierz- da się zapomnieć . Będzie ciężko- niejedną noc jeszcze przepłaczesz, nie raz będzie ciężko, ale w końcu przyjdzie czas na szczęście. Twoje szczęście.
Kiciu ! Jeśli potwierdzi się Twoja ciąża, nadal będziesz w takiej samej sytuacji, jak jesteś: niepewność jutra, brak wsparcia, brak kochanego faceta przy Tobie. Bo przecież nie wiesz, jak on się zachowa, jaką podejmie decyzję i jak będzie wyglądało Twoje życie. Jedno w nim będzie pewne: zostaniesz matką. I to będzie najważniejsze, to będzie wyznaczało kierunek Twoich myśli i działań. Jeśli on dołączy do Ciebie w tej sytuacji, będzie OK, ale nie masz tej pewności. Na pewno musisz mu w każdym bądź razie o ewentualnej ciąży powiedzieć. Decyzja będzie należała do niego. I przez to musisz spokojnie przejść. I na to nie będziesz miała wpływu. Posupłało się Twoje życie, jego życie i życie jego rodziny. Ale zawsze jest wyjście z każdej nawet najbardziej zagmatwanej sytuacji. Obyś Ty wyszła z tego obronną ręką. Tego życzę.
dziekuje bardzo lilusia. powiem mu kiedys jesli bede i jesli sie odezwie, moje zycie sie zmieni bo bede miala dla kogo zyc to fakt, ale dlaczego oni potrafia tylko jedno krzywdzic... ukladalismy juz nowe zycie a on hm. dziekii ludziom a zwlaszcza jednej ktora do mnie pisala zrozumialam, ze pragne, marze, chce spotkac sie z nim, ale pewna jestem ze juz nie wroce do niego. nie moge czekac tak wiecznie, zaraz jakies kolejne problemy sie zaczna a ja chce zyc i byc szczesliwa...a wsparcia w rodzinie nie mialam nigdy
Hej dziewczyno ty masz dla kogo żyć a facet jak to facet myśli tylko o sobie my kobiety marzymy ufamy a oni bawią się naszymi uczuciami przestan się martwić on nie jest wart ponieważ gdy już raz zdradził to będzie zdradzał nie wiąż się z nim
Przepraszam że się wtrącan ale byłam w takiej sytuacji i dużo czasu musiało minąć żebym zrozumiała że źle zrobiłam że się z nim wiązałam mimo że do tej pory myślę że był idealny dla mnie kochałam go i przez tą miłość musiałam wyjechać z mojego miasta bo związanie się z żonatym facetem zawsze kogoś krzywdzi
tak to prawda u nas bylo tak samo, wyjazd itp a teraz wrocilismy i wiesz mieszkamy od siebie 8 km a ja nawet nie widze go, nie wiem czy on nawet zyje
Ja wyjechałam 500km od domu nie byłam tam 11lat często o nim myślę ale już nie tak jak kiedyś
Zrozum dla niego to przygoda dla ciebie cos więcej nie warto tak żyć
Kiciu, wyprostuje się Twoje życie, nie trać głowy i wiary, z pewnością, jak powrócisz za jakiś dłuższy czas na to forum i przeczytasz nasze posty, zrozumiesz, że to się dzieje tu i teraz, więc jest trudne, bo boli dzisiaj, ale czas to wszystko zweryfikuje, a mądrość i dobroć MUSI obrócić się na Twoją korzyść.
chcialabym jak niczego innego teraz. chcialabym juz spac normalnie przestac plakac zaczac wychodzic noralnie do ludzi pojsc wkoncu do tego lekarza przlamac to, ale potrzebuje silnej mobilizacji. laski piszac ze mna pomagacie mi bardzo, nie sadzilam ze wyrzucajac to z siebie, od kogos moge uslyszec tyle cieplych slow
Kicia jezeli nie chcesz mu o ciązy powiedzieć,to zapomnij o nim. Wcielo twój pierwszy post.Jak długo byliscie razwm zanim wrócił do żony?
byliśmy rok a od pół roku mieszkaliśmy razem, wiesz to,że ja nie chce mu powiedziec to jest chyba mało wazne, mieszkamy niedaleko znaja nas ludzie mamy wspolnych przyjaciol, zanim zaczelismy byc ze soba pracowalismy razem przez 2 lata i bedzie mi ciezko to ukryc a przeciez musze z domu tez wychodzic. wyjezdzam na 2 miesiace ale dopiero w czerwcu (i nawet jemu nie zdazylam tego powiedziec)o ile bede mogła i bede w stanie. chce wierzyc ze ta ucieczka od tych ludzi, których oboje znamy, od rzeczy wspomnien cos pomoże, na wszystko co nie patrze co mam przypomina mi jego, rzeczy ktore on lubi wszystko przypomina mi jego i wiesz co najgorzej mnie boli? że jeszcze tydzien temu mialam znaleśc mu adwokata zobaczyc jak wyglada sprawa itp
30 2010-05-16 15:23:34 Ostatnio edytowany przez Kobietka48 (2010-05-16 15:26:15)
Ja zdecydowanie powiedziała bym mu o ciązy. Alimenty dziecku sie należą,a jezeli tak bardzo chciał tego dziecka,to tym bardziej nie powinien mieć oporów z ich płaceniem. Czemu sama masz ponosić konsekwencje tego co sie stało.
Wyjedziesz,nic mu nie powiesz,a potem gdy byś chciała alimenty to on ci powie ze to nie jego dziecko,bo czemu mu nie powiedziałas,a pieron wie z kim spałas.....potem testy DNA.... no jak chcesz.
Kiciu, gdy bedziesz w ciąży będziesz potrzebowała sił i wsparcia. Powiedz mu, o tym i zobaczysz jak się zachowa. Cokolwiek zrobi ma prawo o tym wiedziec. To będzie Wasze dziecko.
Nie jest ci dzis łatwo, przechodzisz ciężkie chwile, ale one miną ... i wyciągniesz z nich wnioski z pewnością będą to bolesne doświadczenia, ale one zdarzają sie też pozornie szczesliwym mężatkom.
Daj znać czy jesteś mamusią czy nie. Zrób jak najszybciej testy.
Nie zamartwiaj się na zapas. Dbaj o siebie i bądź dla siebie dobra. Dawaj sobie tyle radości ile wygrzebiesz ![]()
Pozdrawiam serdecznie i nie jesteś sama.
fakt...jestesmy w podobnej sytuacji...
...i trzeba z tym skonczyc? a co z ta ciaza?
wiecie dziewczyny, ale jak ja mam to zrobic mam jechac i czekac pod jego domem kiedy wyjdzie?nie rozbilam jego zwiazku i nie rozbije teraz nawet po złosci. wizyte u lekarza mam 19.05 o godz 11.00. tak zaczal sie nowy pusty tydzien, boje sie że narazie jest jak jest, ale może byc gorzej. wiecie tego wam nie powiedzialam 13.04 wracalismy tu do domu to były moje urodziny a ja w ten dzien i te noc spedzilam w szpitalu bo probowalam odebrac sobie życie, gdyby nie on i moja kolezanka nie weszli na czas nie zdazyli by mi juz pomoc, ale pech chcial, że pomogli. Dziś przynajmniej nie mysle o tym skrzywdziłam rodziców tym a zwlaszcza matke a do dzis nawet oni nie wiedza co sie stalo.cieżko jest mi z tym.
35 2010-05-17 16:16:01 Ostatnio edytowany przez Kala (2010-05-17 16:16:33)
Kicia ws pólczuje Ci tej sytuacji. Tak bardzo mu ufałas, wierzylas a on poprostu uciekl przyzekajac wczesniej, ze nigdy nie zostawi. Wiem cos o tym, "moj" odchodzil ode mnie juz 2 razy nie wiedzac czemu, niby dla mojego dobra a po chwili znow bylismy razem. Teraz jestesmy na etapie tylko rozmow telefonicznych,ale slowa kocham nie brakuje w zadnym zdaniu, on twierz ze nadal marzy o wspolnejprzyzlosci. I wiecie co? kiedys w to naprawde wierzylam,ale widze jakim on jest tchorzem i smiac mi sie chce slyszac od niego slowa zapewnienia. Jednak nie umiem przestac, nie umiem skonczyc definitywnie tej znajomosci.
Kiciu Twoje pierwsze posty chyba skasowaly sie...On odszedl od zony dla Ciebie? mieszkaliscie razem i on poprostu wyszedl?kazal czekac? wiem, ze teraz mozna sobie tylko gadac,ale zastanawiam sie dlaczego zdecydowalas sie na dziecko skoro on nie mial nawet rozwodu0to bardzoodwazna decyzja. Teraz musisz byc tylko silna dla tego dzieciatka. Nawet nie probuje sobie wyobrazic jak musisz sie czc, jak jest Ci zle,ale zobaczysz jeszcze odbijesz sie od dna. Będąc na Twoim miejscu nie wytrzymalabym tyle czasubez kontaktu, jesli nie chcesz jechac do jego domu tojedz do pracy ipowiedz mu o wszystkim. On musi wiedziec nie tyle o dziecku,ale o tym co zrobil z Twoim zyciem.
Trzymam za Ciebie kciuki, będzie dobrze zobaczysz!
Dziecko to nie zabawka! On powinien sie dowiedziec... a ja Sama mam rozne mysli....testu nie robilam...czekam na miesiaczke...i modle sie wrecz o jej przyjscie...
kiciu..niestety jesteś następnym przykładem dziewczyny ,która ślepo uwierzyła facetowi dla którego była tylko zabawką.Czemu kobiety zgadzają się na związki z żonatymi??Facet żonaty jest obiektem nietykalnym choćby na rzęsach stawał....pomyślałas choć raz o jego zonie??Decyzja o dziecku tez była lekkomyślna.....nie liczyłas się z tym ,ze może mu się odwidzieć???Myślę,ze to książkowy przykład znudzonego męża, szukającego urozmaicenia ,który i tak i tak nie zamierzał zostawić żony....gdyby nie dziecko które nosisz...nie żałowałabym Cię ....bo nie wiesz co przechodzi zdradzona żona...i jej dzieci.
dla twojej wiadomości Batrix oni rozeszli sie sami nie byli ze soba rozumiesz i tylko tyle ze nie mieli rozwodu, ja tego wybacz ale nie popsułam, a skoro on byl bez niej dlaczego miałabym nie kochac go i nie zwiazac sie, co innego gdybym rozwalila mu rodzine wtedy moglabym zastanawiac sie jak ona sie czuje jako zdradzona itp
Kala tak dziecko to poważny krok, ale miedzy nami był spokój było super wszystko pomału zaczeło sie ukladac wierzylismy w to, on chcac udowodnic mi ze mnie kocha i jak bardzo da mi dziecko. tak mieszkalismy razem jak codzien rano slodka pobudka kawa.....pozniej zaczely przychodzic sms-y o pieniadzach powrocie, kazał zrobic mi test zrobiłam i test był negatywny, a on wtedy zaczal sie pakowac i mi kazal tez(wracamy na jakis czas tam, musze wszystko pozałatwiac)wiecie komus jest łatwo powiedziec, bo ja cos rozwalilam i kogos skrzywdzilam mysli tak duzo ludzi, ale ku.......dlaczego nikt nie widzial ich rozpadu duzo wczesniej tylko zbagatelizował bo co bo nie wierzyli ze moze kochac jeszcze kogo innego????????
Kicia sprobuj sie z nim skontaktowac. Ja Cie o nic nie obwiniam, bo gdyby on nie chcial sie z Toba wiązac to Ty bys go do tego nie zmusila. Wina lezy po obu stronach tak jak w moim przypadku. Wiem tylko tyle, ze bardzo zaluje, ze nie zgasilam tego w zalążku a teraz męcze sie, bo nie umiem i nie potrafie zabic tej milosci we mnie. Twoja mama wie o ciąży? bedziesz miała wsparcie w rodzinie? jednego jestem pewna on musi sie dowiedziec jak najszybciej.
tylko jak ja mam to zrobic wiem tylko, że ma na II zmiane ale nawt nie wiem czy chodzi do pracy. wiec jak ja mam to zrobic?jakis pomysł??????nikt nic nie wie, zabiliby mnie chyba razem z nim
kicia...nie znam całej Twojej historii....nie wiem skąd masz pewność np.,ze nie byli razem tak całkiem.Może przechodzili zwykły kryzys.Być może Jego zona nie wiedziała o ich "rzekomym rozstaniu".Musiałabyś z Nią porozmawiać,poznać Jej wersję.Często tak bywa ,że małżonkowie potrzebują odpoczynku,próby przetrwania....dlatego byli osobno jakiś czas.Często też jest tak, że faceci mają już swoje przyzwyczajenia i nie umieją odnaleźć się z nowymi kobietami.Jeśli naprawdę okaże się ,ze zostawił Cię od tak dla tych pieniędzy......to znaczy ,ze nigdy Cie nie kochał tak naprawdę.Jeśli jesteś w ciąży to jedno jest pewne....musisz mu o tym powiedzieć.Niech poniesie konsekwencje swoich czynów i stanie na wysokości zadania.
znamy sie od 3 lat i z pracy wiec troche wiedzialam, a z nia pisalam sobie na gg i maile i wiecie co jest najciekawsze, ze jakis czas temu zanim tak na powaznie zaczelam sobie cos ukladac ona nap ze chcialaby to naprawic,ze jestem madra kobieta i napewno to rozumiem itp......a ja po kilku takich mailach i dlugo nie myslac odpuscilam powiedzialam ze ok skoro jej zalezy i moze jemu tez niech sprobuja a ja odejde, bolalo ale on po 2 dniach przyjechal do mnie z walizkami mówiac ze nie da rady, ze nie moge go zostawic a ona nastepnego dnia napisala mi, ze wolalaby zebym byla dziw....niz kobieta ktora kocha. bylam zaskoczona tym bardzo i na tym nasz kontakt urwal sie, chcialam sie z nia spotkac ona nie miala zalu i ja tez, ale teraz po tym co bylo, ze znowu zapragnela walki po pol roku nie napisze nawet do niej nie mowie juz o spotkanie
44 2010-05-19 09:54:49 Ostatnio edytowany przez kicia13042 (2010-05-19 12:54:49)
laski jestem juz gotowa do lekarza za okolo pol godz jade trzymajcie kciuki
moj lekarz przyjal w szpitalu 3 pacjentki i poszedl na oddzial, nie dostalam sie i mam takiego nerwa
wiecie co wam powiem, odezwał się dziś do mnie zadzwonił z jakiegoś numeru i ....jak on nie tęskni, jak bardzo kocha...mysli, chce mnie zobaczyc, bo musi itp juz. pytanie moje co sie stało, gdzie ty jestes, co sie dzieje? on: nie mogłem, nie miałem jak nie mam tel i nic konkretnego sie nie dowiedziałam, ale to nic. powiedziałam mu że spotkamy sie ale jutro przyjade sama mamy sie spotkac o 10.30 powiedziałam mu o wyjeździe i o ciazy ze musimy porozmawiac jutro i wiecie co mi powiedział???kochanie zdazymy wychowac nasze dziecko....dobre co po takim dlugim czasie ciszy dzwoni jak gdyby nidgy nic i zdążymy.......potrzebuje tylko rad jak mam sie jutro zachowac zebym znowu nie wpasc w jego sidła????
Jejku faceci sa totalnymi idiotami!!!!! Tak poprostu sobie zadzwonił? heh bo co? nie miał telefonu? no faktycznie zyjemy w średniowieczu! Piszesz, ze nie chcesz wpasc w jego sidla, ale Chyba jeszcze sie z nich nie wyplatałas. A poza tym Ty go kochasz i wydaje mi sie , ze tego nie chcesz. Nosisz w sobie jego dziecko, wiec zawsze z nim kontakt będziesz miała. Ciekawa jestem co On cipowie i co zamierza zrobic.
TRzymam za Ciebie kciuki!
Wydaje mi sie ,że znów w domu z żoną zrobiło mu sie nudno i dla tego sie odezwał.
Jak sie masz zachować? Nic nie mów,słuchaj co on powie,co zaproponuje,jak on to widzi. Nie wierz mu w ani jedno słowo!!!
OCENIAJ TYLKO JEGO ZACHOWANIE. Jezeli ciaza sie potwierdzi [dwa testy dodatnie wiec raczej jestes w ciaży] jezeli jest nia zachwycony,to codziennie powinien sie z toba kontaktować. To ze teraz mówi,że wychowacie,ze super..bla bla bla to moze byc tylko gadanie,bo co ma powiedzieć?! Zobaczysz jak sie zachpwe w najblizszych tygodniach.
byłam, wróciłam i nic....to prawda kala KOCHAM tak bardzo, że nie radze sobie uwierzcie mi nie radze sobie, ale chce odejsc od niego chce to pokonac.czekal na mnie kiedy przyjechalam rzucił sie na mnie usciskal, dotykal nie wierzyl, że jestem a ja chodz nie chcialam odsunełam sie. nie pytałam o nic co sie dzialo nic zupelnie. powiedziałam mu o ciązy wcale sie nie zdziwił bo jak twierdzi nie mógł sie doczekac a mi kopara w dół hm... i kochanie idz do lekarza, musisz dbac o siebie o dzidzie(a ja nadal poważna)kochanie obiecałem ci córcie i bedziesz ją miała. juz wymyślal imona hm...ale przerwałam mu kolejna wiadomością o wyjezdzie, najpierw pytanie kiedy chce jechac,poźniej na ile a wkońcu po co?kiedy usłyszał że chce wyjechac do pracy na 2 miesiace usłyszałam "chcesz zabic mi dziecko?""tyle czasu bez ciebie mam siedziec?"pow że musi już działac skoro jade(bo i tak postawilam na swoim)że jak kiedy wróce żebym miała gdzie a on niby ma byc już w trakcie rozwodu to usłyszałam dziś.do samego końca byłam inna niż jestem nie byłam soba, kiedy wracałam do domu już tesknilam cieszyłam sie ze widziałam go chociaz nie pokazałam mu tego, lecz wie (sam to powiedzial) że zmieniłam sie bardzo że on mnie zmienił,że nie uśmiecham sie.......(pytajcie, bedzie mi łatwiej odp na pytania)
49 2010-05-21 16:46:36 Ostatnio edytowany przez Kobietka48 (2010-05-21 16:49:03)
No a czemu chcesz gdzies wyjeżdzać? Jezeli chcesz byc z nim,to nie mozesz wyjechać.Jezeli nie chcesz,to nie ma sensu dalej tego ciagnąć. Popros go o alimenty i tyle.
Jak bys nie była w ciąży to mogła bys focha strzelać,udawać,ze ci nie zależy,ale teraz to nie ma sensu udawać obojetnej,tylko trzeba O PRZYSZŁOSCI POROZMAWIAĆ. Czy będzie z toba czy z żoną.
musze wyjechac do pracy czekałam długo, dla niego wziełam kredyt na mieszkanie z którego później zrezygnowałam a kredyt nadal trzeba spłacac, pieniadze sa mi potrzebne to raz a dwa z rodzicami przeciez cale życie mieszkac nie bede, trzy przeciez bedzie dziecko. mam wziac kolejny kredyt???????nie!tego nie popełnie nigdy wiecej. nie czekam na cuda gdyby wczesniej wiedział o wyjezdzie i gdyby mi pow ze nie jade i koniec to pewnie nie pojechałabym ale teraz nie ma nic do gadania, ja tez nie licze na cud, to ze mi powtarzał dzis że ja tylko ja to nic nie zmienia nie wierze mu ani jedno słowo i on o tym wie doskonale, jesli mu zalezy niech cos robi ja powiedziałam ze na ten czas usuwam sie a on boi sie ze nie wroce, ale ja wroce chce wrocic ale nie do niego juz wolalabym uwierzcie mi przestac kochac i tesknic byłoby cudownie gdyby udało mi sie to,dzis jesli ktos mnie zapyta o niego czy mam kogos powiem że NIE(jestem sama)i on o tym również wie że nie chce i nie bede na niego czekala wiecznosc
musze wyjechac do pracy czekałam długo,
Rozumie.A ty wyjeżdzasz gdzies za granice do pracy? Czy jestes pewna co to za praca,nie boisz sie ze ci ktos gdzies wywiezie,zabierze paszport.
Tyle sie naoglądałam takich reportaży,ze jak słysze że ktos gdzieś wyjeżdza to mi ciarki po plecech przechodzą.
jade se swoja mama tam, jest tam połowa rodziny wiec raczej aż tak panicznie nie myslalam,że moze cos sie stac. boje sie ja równiez takich wyjazdów, ale sama widzisz, musze. mysle o tym kazdego dnia jak to bedzie wygladalo czy dam rade itp i wiecie wsparcia nie mam nawet juz w domu...przez moje chore mysle
Ja tego troche nie rozumiem. On Ci mowi, ze Cie kocha, rzuca sie na CIebie, chce tego dziecka a Ty chcesz od niegoodejsc, zapomniec, dlaczego? Dlatego, ze nieodzywal sie tyle czasu? rozumiem, ze to bylo okropne przezycie, uczucie zostac samej,ale jestes w ciązy z nim i musisz spojrzec na to troche z innej strony. Gdybys niebyla to moglabys go kopnąc w du.. i narka ale sytuacja sie troche zmienila. On twierdzi, ze rozwodzi sie z zoną? macie teraz codzienny kontakt?
rozumiem wasze zdziwienie naprawde, ale wy zapomniałyscie o tych pieniadzach?na ktore umówił sie z nia do konca czerwca że spłaci? a teraz dla niego tym bardziej zależy na kasie bo ja w ciąży...wiec co nadal mam czekac??nadal sadzicie że robie źle?????dzis sie nie odezwał jeszcze. co z tego ze przeprosił co z tego ja nadal sama...nawet dzis kiedy był mi potrzebny nie było go...twierdzi że martwi sie o mnie itp zawsze pyta(ja mam astme i boi sie,że kazdy atak jest niebezpieczny a zwłaszcza teraz przy takiej pogodzie, ale same widzicie cisza) powiedzial ze bedzie sie odzywał zawsze jak bedzie mógł.
Ja juz rozumie ze musisz wyjechać i jedz,tym bardziej ze bedziesz miała wsparcie w rodzinie. Pieniądze ci sie przydadzą,a on ? No cóż wpływu na niego nie masz,jak macie byc razem to bedziecie.
hm właśnie dzieki wam pomału odzwyczajam sie od niego, chciałabym byc z nim z całych sił uwierzcie mi, ale ile można czekac dziwczyny no ile???ja go z tym zostawilam, ma znalesc mieszkanie nowa prace i ten rozwód, powiedział że to zrobi, ale jak jak on nie może wychodzic z domu, wiec co on chce załatwic, poprzednim razem to ja wszystko załatwiałam nawet remont w mieszkaniu zrobili mi obcy ludzie a on przyjechal juz na gotowe, wiec na co mam liczyc na dodatkowe nerwy???kocham go cholera jak nikogo nigdy na swiecie ale jesli ja wyjade to nie bedziemy razem bo on nic nie zrobi i ja tego jestem jak niczego pewna. a 2 miesiace to kupa czasu może już sie odkocha i pokocha żone, rozumiecie moje obawy?????potrzebuje was dziewczyny bardzo, wyzalanie sie wam i wasze odp naprawde mi pomagaja:(
obys to co mowila byo prawda! nie daj sie! ale o alimenty walcz!
jesli nie bede już z nim a wróce napewno bede o alimenty walczyla, macie moje słowo
Kiciu jestes rozżalona, powoli czujesz, ze tracisz cierpliwość ... Co mogę poradzić cie, zrob takie cwiczenie, odstaw mocne emocje na bok, ochłoń i spojrz na was z boku, pomyśl o sobie o przyszłosci, o tym czego pragniesz.
Znajdz miejsca gdzie poczujesz spokoj, poszukaj go... w ogniu emocji nie znajdziesz odpowiedzi na pytania. A jesli masz pytania do niego, zadaj mu je spokojnie i tak jak pragniesz mu je zadać, pokaż co czujesz.... On potrzebuje tez dzis wiedziec na czym stoi. Decyzje najtrudniejsze w waszym zyciu, w ciszy uslyszysz wiecej, gdy wyciszysz zal i zaczniesz budowac przyszlosc.
Czy on zmieni sie - raczej nie, wiec jesli bedziecie razem on bedzie dalej taki sam... Nie stanie sie super przedsiebiorczy, pewny siebie, empatyczny.
Kiciu, okresl czas swojej cierpliwosci i uzgodnijcie razem konkretne terminy - i trzymaj sie ich. Bedzie ci latwiej gdy okreslisz jasno granice, ale daj mu je poznac.
To juz najwyzszy czas na powazne decyzje.
postaw sie w mojej sytuacji czy byłabys tak w stanie czekac?ja mówiłam że jestem i czekałabym, ale on juz znowu trzeci dzien sie nie odezwał jak ja mam życ ja juz nie moge, nie potrafie, cały dzien jak nigdy przeplakalam i zadawałam sobie jedno pytanie DLACZEGO JA???co on tam robi, co sie dzieje, jak on moze mówic ze mnie kocha skoro nie odzywa sie a zwłaszcza teraz???potrzebuje go ale ja nie wiem czy mam na co czekac nie wiem na czym stoje, wiec co dalej jak mam z nim rozmawiac jak skoro go nie ma, lepiej chyba by bylo gdyby wczesniej pozwolili mi odejsc, w domu tez same problemy i krzyki jesli sie dowiedza o ciazy zabija mnie sami...teraz dopiero mam depresje, bo i ja juz nawet nie jem
Kiciu, nie potrafilabym czekać bez końca. Znowu milczy, to jego ucieczka, przed odpowiedzialnością.
Moze napisz mu list/mejla, co myślisz czujesz, czego pragniesz i poproś o odpowiedz. Czas na poważne decyzje.
Nie jesteś sama, cokolwiek sie stanie, będzie nowy dzien, Słońce nowe nadzieje, mnóstwo kobiet tutaj przeżylo straszne chwile i wyszły z nich zwyciesko.
Ja, też zostalam sama, i podzwignelam sie , dzis jestem duzo silniejsza.
Kiciu, jedno jest najwazniejsze dzis, to , to ze bedziesz mamą , poczuj odpowiedzialność za siebie i nowe życie, i zaplanuj przyszlosc.
Jesli nie odpowie ci, na twoj list, zaplanuj przyszlosc sama, ale badz praktyczna, oprzyj sie na ludziach, ktorzy dadza ci serce i wsparcie. Nie trac wiary i nadzieji... Nowe życie, czesto na poczatku wyglada strasznie, a potem gdy je juz poznamy, wejdziemy w nie, nie wyobrazamy sobie by moglo byc inaczej - zachwyca nas.
Kiciu, glowa do gory! Dasz radę, jesteś silna.
La Que Sabe co z tego że ja napisze, on zawsze kiedy nie odzywa sie tzn ze nie moze, ale czy tak jest nie wiem...obiecal sie odzywac duzo pisac i widzicie potrzebuje pomocy, tak owszem rozżalam sie tak nad soba że nie mysle o dziecku, ale wiedzcie jedno w domu wsparcia przez okres ciazy napewno nie bede miala(100%)mam za bardzo surowych rodzicow i pewnie bede musiala sie wyprowadzic i teraz juz wiecie jak mi ciezko bo gdzie sama za co???to jest najgorsze mial byc przy mnie mialo byc inaczej, słońce?????wczoraj marzyłam zebym wiecej sie nie obudzila
Kicu, czarne, ponure myśli wyznaczają Ci kolejny etap w Twoim przeobrażeniu, jeszcze nie walczysz, jeszcze się poddajesz swojemu bólowi, jeszcze go przerabiasz w głowie, przejdziesz dalej w swoim myśleniu, do następnego etapu, przyniesie Ci to znowu odrobinę ulgi, i tak malutkimi kroczkami przeżyjesz metamorfozę i pewnego dnia obudzisz się w swoim własnym, świadomym świecie i będziesz wiedziała, że zaczynasz nowe życie.
kolejny dzien ciszy a ma na rano do pracy, teraz chyba dociera do mnie ze nie cieszy sie z niczego....ale po co chaciał dziecko? po co sie tak (niby) cieszyl... co ja mam robic tyle wytrzymalam ale juz kolejny dzien wyglada coraz gorzej
65 2010-05-26 09:41:12 Ostatnio edytowany przez kicia13042 (2010-05-26 09:41:43)
dostałam wczoraj od niego maila o to on, wypowiedzcie sie prosze , bo ja nie wiem czy mam sie śmiac czy płakac "Wszystko ok. tylko nie mialem jak napisac kocham cie. w niedziele bylem na komunii u szfagierki. a poza tym to bardzo mocno tesknie za toba. nie moge sie doczekac spotkania z toba. szukam pracy itd nie martw sie o mnie bo nic zlego sie nie wydzrzylo. kocham cie . jutro napisze jak wroce z pracy. buziaczki pa"