Cześć
Mam problem w małżeństwie. Uznałem, że o zachowanie kobiety najlepiej spytać kobiety.
Od kilku miesięcy mieliśmy kryzys w małżeństwie. Ja dużo pracowałem i wkurzyłem się na żonę, która w pierwszej połowie roku zrezygnowała z pracy i nie pracowała. Nie działała zbyt mocno by także dorzucać się do domowego budżetu. To nas od siebie oddaliło.
Pewnego dnia trafiłem na jej komputerze na rozmowy na whatsapp z jakim kolesiem. Mocna wymiana słów. Buziaczki, kocham Cię, tęsknie itd. Masakra. Dostałem obuchem w głowę.
Postanowiłem działać. Przeprosiłem żonę za moje zachowanie w ostatnim czasie, bo faktycznie ja zaniedbałem. Powiedziałem, że chce się poprawić, że ja kochani chce walczyć o nasze małżeństwo. Oboje stwierdziliśmy, że chcemy walczyć o małżeństwo. Zaczęliśmy się znów przytulać. Wróciły sprośne smsy. Zaprosiłem ja na kolacje, do teatru. Zacząłem ją komplementować itd. Z boku zaczęło to super wyglądać. W tym dniu po rozmowie kochaliśmy się. Postanowiłem rano sprawdzić czy nadal pisze z tym gościem. Myślałem, że zwymiotuje jak widziałem, że po sexie ze mną pisała do niego czule słowa na dobranoc. Upokorzenie poziom maks.
Znowu wziąłem ja na rozmowę. Powiedziałem, że wiem, że kogoś ma i proszę by zakończyła te znajomość. Nie podałem źródła informacji. Ona się zapierała, że nikogo nie ma, i że mnie kocha i będziemy walczyć o siebie. Kurde jak nie ma jak widziałem rozmowy? Nie powiedziałem jej, że widziałem ich konwersacje.
Kolejnego dnia wyczyściła komputer. Straciłem dostęp do ich rozmów.
Nadal staram się walczyć o żonę. Mówię, że ja kocham itd. Ona nadal idzie w zaparte, że nikogo nie ma. Niby wszystko wyglada dobrze. Przytula się, mówi miłe słowa. Kochaliśmy się już 3 razy w tym tyg podczas gdy wcześniej to było może raz na miesiąc. Wczoraj zrobiła mi tak dobrze w łóżku jak od lat nie robiła.
Jednak nadal nie daje mi spokoju jej zachowanie. Wszędzie chodzi z telefonem. Nawet pod prysznic. Siedzi tam dłużej niż zwykle. Rano zabiera go do łóżka, choć wcześniej mógł leżeć na szafce cała noc i się ładować. Miałem do niego swobodny dostęp, ale nigdy tego nie wykorzystywałem. Teraz mnie to mocno nie pokoi.
Ciekawe jest to, że nie maja kiedy się spotykać. Żona siedzi w domu i „szuka pracy”. Jedyne co to raz w tyg wychodzi na rolki. Jak oferuje wspólny rodzinny wyjazd to nie ma problemu. Zawsze jest chętna. Nie ma dziwnych wyjść z domu. Zawsze śpi w domu.
Czy mam się obawiać? Czy mam dążyć do zainstalowania aplikacji śledzącej konwersacje, co wydaje mi się hardcorem? Czy może przyjąć taktykę: dalej dbać o żonę i niejako walczyć z gościem (o ile ram jeszcze jest)? Może powiedzieć jej, że wiem o ich rozmowach, pokazać co znalazłem bo mam zdjęcia?