Witam wszystkich !
NIe wiedziałam do końca do jakiego wątku zaliczyć mój problem w końcu zdecydowałam, że jednak napisze to tutaj.
Sama nie wiem jak zacząc, wewnątrz czuje wielką pustkę . MOże zacznę od początku.( ciężko mi jest o tym pisać, ale mimo wszystko jest to łatwiejsze niz rozmowa z kims na żywo)
Mój chłopak przyjechał do mnie na imprezie , studiujemy w innych miastach.Poszliśmy do klubu razem z moimi koleżankami , było fajnie , wypilismy kilka piw i on był lekko wstawiony. Kiedy wróciliśmy do akademika już po imprezie zaczął się mój koszmar...
Mieszkam w pokoju z koleżanką , połozylismy sie do łozek , O. był bardzo napalony , na początku podobało mi sie to- az do momentu... Nie zdązylismny sie do siebie nawet przytulic a on już wziął moja rękę i położył na ... Nie cofnęłam jej . Chwile sprawiałm mu przyjemnośc , ale kiedy zabierałam rękę on kładł ja tam z powrotem. Powoli zaczynało mnie to męczyć , zachowywał sie jak zwierze, nigdy go takiego nie widziałam .Nie zwracał w ogóle uwagi na mnie , chciał przyjemności tylko dla siebie. Kiedy kładłam mu ręke na mnie , po paru minutach ja zabierał. Byłam w szoku, czułam się strasznie. W pewnym momencie zaczął nawet dawac mi do zrozumienia , że chce bym zeszła niżej . Naciskał mi na głowę w dół parę razy. Udawałam , że nie rozumiem o co mu chodzi. Jestem w stanie dla niego zrobic wszystko ale w tym momencie nie miałam na to ochoty poza tym to było nie na miejscu ( obok spała moja kolezanaka) W końcu kiedy zapytałam go o czym myśli i odpowiedział mi w prost , że chciałby żebym zeszła niżej, nie wytrzymałam o odwróciłam sie od niego. Wciąż słysze w uszach jak mi sie tłumaczy że " przeciez do nieczego Cię nie zmuszałem !" - Wiem o tym!!! sama nie wiem co myslęć , zabolało mnie to , poczułam sie jak przedmiot ... to były okrpone chwile, wciąż widze je przed oczami ( jego minę )Zabolało mnie to wszystko - najgorsze jest to , że wciąż boli, nie potrafię mu spojrzeć w oczy ...nie wiem co mam robic. Tak bardzo go kochałam , tyle chwil prezylismy razem , to poważny związek - jesteśmy ze soba trzy lata. Nagle zaczęłam po tej sytuacji odczuwać pustkę w środku... Chce mi sie płakać , jestem bezsilna ... boje sie , ze przesadzam , ze to nie było nic strasznego. Nie chce aby przez to rozpadł sie związek , ale cos we mnie pękło...NIe potrafię zachowywac sie tak jak wczęsniej . jestem w szoku... to wrazliwy facet i nigdy w zyciu nie posądziłabym go o egoizm.
Boje sie , że to może byc koniec. Rozmawialiśmy juz o tym wszystkim i zrozumiał to , ze mnie zranił , przeprosił - ale to nie złagodzi tego obrazu , tego bólu , rozczarowania. Wiem , że kocha mnie ponad życie ... ale czy miał prawo mnie tak potraktować ? Tyle razem przezylismy wzlotów i upadków , nie wybrażam sobie życia bez niego ... Nie wiem czy powinnam walczyć, pogubiłam sie w tym wszystkim . Czy tak wielka miłośc może nagle prysnąć, jak bańka mydlana ?
Co wy o tym myślicie, tak szczerze?
Z góry dziękuje , ze wytrwałyście do konca mojego opowiadania...
Pozdrawiam !!