Witam wszystkich,
chciałam podzielić się również moją historią.
Byłam z chłopakiem przez 5 lat, razem dorastaliśmy, kończyliśmy studia, zaczynaliśmy prace. problem w tym, że ja dorosłam, a on dalej pozostał na etapie nastolatka. Przez 2,5 roku mieszkałam u niego w domu, razem z mamą i siostrą, z którą się nie dogadywałam. Wszelkie rozmowy na temat wyprowadzki kończyły się stwierdzeniem, że on ma dom, więc nie będzie płacił komuś innemu, a problem tkwi we mnie, skoro nie mogę się dogadać. Oczywiście najważniejsze zawsze było także piwko z kolegami. Często obiecywał, że wróci koło północy, nie wracał, a potem dzwonił nad ranem totalnie napruty, żeby po niego przyjechać. Po alkoholu wdawał się często w głupie dyskusje, często więc kłóciliśmy się na imprezach. Ale najważniejsze było dla mnie, że jesteśmy razem. Rozpoczęliśmy budowę domu. Jego mama dała nam kawałek ziemi i mogliśmy zacząć się budować. problem w tym, że on nie miał w ogóle planu na budowę, pytania o pieniądze zbywał, wychodził z założenia, że jakoś to będzie. Ja wzięłam pożyczkę z pracy i zależało mi na tym, żeby sprawę ziemi uregulować prawnie i żebym w razie czego była zabiezpieczona. On na to, że przecież powinnam mu ufać. W końcu trafiliśmy do notariusza, ale okazało się, że musielibyśmy zapłacić kolosalny podatek, więc najlepiej wziąć ślub. On przytaknął, ja zapłaciłam za przepis ziemi na niego, w końcu myślałam, że wszystko zmierza do małżeństwa. Minęło pół roku, stracił pracę, a o żadnych zaręczynach nawet nie było mowy. W końcu jużw ogóle przestało się układać, pozostały tylko pretensje. Ciągle robiliśmy jakieś głupie akcji. W końcu postanowiłam się wyprowadzić, on na to, jak chcesz. Ja chciałam wszystko przemyśleć, odciąć się na jakiś czas. Po miesiącu okazało się, że on umawia się z inną dziewczyną, naszą wspólną znajomą. Dowiedziałam się tylko dlatego, ze spotkałam go z nią na imprezie. Mocno to przeżyłam, on stwierdził, że czas zacząć nowe życie, itp. po 1,5 m-ca spotkaliśmy się na imprezie i przez alkohol wylądowaliśmy w łóżku. Obydwoje stwierdziliśmy jednak, że potrzebujemy czasu. Przez miesiąc mieliśmy normalne relacje, chodziliśmy czasem do kina lub gotowaliśmy jakiś obiad. W końcu spotkalismy sięz nowu na imprezie, ja stwierdziłam,że nie mogę być jego przyjaciółką, bo on dalej miał dziewczynę. Gadaliśmy długo, po czym znowu wylądowaliśmy na cały weekend u mnie. Myślałam, że mu na mnie zależy, że to nie było przypadkowe. On na to, ze on nie potrafi podjąć decyzji. Chciałam zerwać kontakt, nie odzywałam się do niego. Przyszedł po jakimś czasie do mnie do pracy, powiedział, że tęskni,że nie może beze mnie żyć i wszystko odkręci. Dałam mu czas, ale po tygodniu udawał, że nie było tematu. Byłam w strasznym stanie, ciągła huśtwaka nastrojów. W końcu z nią zerwał, bo się dowiedziała, że się spotykamy. Wyjechałam na wakacje, zeby się od wszystkiego odciąć, wypoczęłam, chciałam o nim zapomnieć. Po moim powrocie zaczął dzwonić, przyjeżdżać, spał u mnie. W końcu powiedział, że jednak się w niej zakochał i nie może być ze mną. W przypływie złości napisałam do niej, że on sypiał ze mną przez ten cały czas. chciałam mieć swoją małą zemstę. Znowu płakałam, ale wzięłam się za siebie. Fitness, podróże, jak najmniej czasu na myslenie. Przedwczoraj dowiedziałam się, że znowu się z nią jest. Coś we mnie wstapiło, napisałam do nich zjadliwe smsy, nie chciałam tego, ale to było silniejsze ode mnie. Teraz wyszło, że jestem nienormalna i że go terroryzuję i że to ja go zaciągnęłam do łóżka. Mam w sobie sprzeczne emocje, nie chce czuć w sobie nienawiści, ale ona gdzieś się ciągle tli. Czuję niesmak do siebie, że dałam ponieść się emocjom.
Podobne tematy
Najgorzej jest jak człowieka poniosą emocje. Ale cóż, człowiek jest tylko człowiekiem i bardzo często działa w emocjach. Mnie natomiast interesuje jedna rzecz, a mianowicie napisz jak się rozwiązała sprawa tej działki, bo z tego co rozumiem, Ty wyłożyłaś na nią pieniądze, a została zakupiona na niego. Przepadło Ci to??
purpurka- ja bym na twoim miejscu się nie obwiniała. Twój eks to jakiś totalny dzieciak. Spał z toba a był niby z tamtą. Kręcił wami obiema. Mogę się załozyć że żadnej z was nie kocha, a jego oczkiem w głowie jest on sam.
Trudno- napisałaś co napisałaś, ale nie musisz sobie idealnie radzić z tym że facet się oszukiwał i wodził za nos. Masz prawo być zła i wściekła. Tamta dziewczyna jest chyba głupia skoro nie widzi tego, że on ją oszukuje. Ją też zostawi i ona też będzie sie mścić na kolejnej.
Głowa do góry- czasu nie cofniesz, ale nie ma sensu się zadręczać poczuciem winy,
Sprawa z działką wygląda tak, że zapłacilam za przepis u notariusza i poniosłam koszty budowy fundamentów. Mój były mnie spłacał, ale póki nie miał pracy, tylko połowę raty. Teraz płaci już całą, ale muszę mu wierzyć na słowo. U notariusza zapłaciłam tylko dlatego, że umowa była przygotowana na nas dwoje, ale ze względu na wyskoki podatek, stwierdziliśmy, że nas na to nie stać. W sumie to byłam pod murem, bo już siedzieliśmy przy biurku i trzeba było podjąć decyzję od razu. A wtedy myslałam,że jeszcze mogę mu wierzyć.
Myślałam ze z tą działką było gorzej. Sądzę, że nie powinnaś się tak bardzo przejmować tą sytuacją. Spójrz na to z takiej perspektywy, Ty masz od niego święty spokój, użera się z tym gościem inna dziewczyna, którą z resztą też oszukuje i będzie oszukiwał. Ty masz pracę, perspektywy, stać Cię na wiele rzeczy, a on co ma?? Prawda jest taka że jeszcze nie raz splunie sobie w brodę że stracił taką dziewczynę jak Ty. Myślisz że go żal nie ściśnie że Ty podróżujesz a on co... Siedzi przy jakiejś panience która z zazdrości pewnie wiele razy da mu popalić i zajdzie mu za skórę. Najważniejsze jest to żebyś była twarda i nie trzymała z nim kontaktu, bo i po co... Niech się teraz panienka użera, a Ty sobie kogoś poszukaj i bądź szczęśliwa.
Taki mam właśnie plan na życie
Więcej już chyba w tym wszystkim było żalu za przeszłością niż prawdziwej miłości. Ważne, żeby pójść dalej. dziekuję.
No to cóż purpurko, pozostaje tylko życzyć Ci szczęścia. 3maj się mocno ![]()