WITAM Potrzebuje od was porady. Jestem 13 lat po ślubie dwoje dzieci . Maż dotąd idealny skryty cichy i pracowity wręcz można by rzec nie jak facet. Pewnego dnia ale to już dawno z 5 lat temu dostał sms o godzi 24 w nocy o treść dobranoc od kierowniczki z pracy wytłumaczył mi to tak że mu odpisała bo on jej napisał dobranoc i chciał mi zrobić na złosc bo był zazdrosny ja dużo pisałam i to go bolało nie dawało mi to spokoju przez 5 lat gdyż on nigdy nie chce znajomych a co mówić koleżanki dla niego to wystarczy mieć rodzinę a nie znajomych. Ja podporządkowałam się i zaczełam myśleć jak on nikt nie był mi potrzebny aby mąż i dzieci . Ostatnio dokładnie 3 dni tamu spytałam znów o powód tamtego sms powiedział ze chciał zobaczyć jak jest z inną byłam jego jedyną partnerką. Zdenerwowałam się i powiedziałam żeby nie szukał kochanek tylko poszedł na dziwki wtedy on spytał czy się na prawde może i ja powiedziałam ze tak pewnie to nic takiego. to on wzioł kasę i kolegę i pojechał 120 km od domu na tirówki po czym wrócił opowiedział co było i ile mu zostało pieniędzy no jak ze sklepu. Nie wierzyłam w ani jedno słowo nie wierzyłam ze tam był ale on mi udowodnił bo nalegałam pojechał tam ze mną wzioł tą panią do samochodu zapłacił jej jak za sex i kazał powiedzieć prawdę jak było i co . Do stosunku nie doszło ale wzieła mu do buzi po czym on mówi ze poczuł się brudny i po prostu nie chciał dalej mówi że nie wie dlaczego tak zgłupiał ze żałuje ze brzydzi się sam siebie. Nie mam gdzie odejść chyba że do domu samotnej matki bo mamy 2 córki nie mam rodziców ani rodzenistwa nie pracuje i jestem od niego uzależniona on mówi ze jak chce to da mi rozwód bo rozumie ze nie mogę na niego patrzeć że zostawi mi dom a sam będzie się błokał teraz rozmawiamy ustaliliśmy ze będziemy żyć dla dzieci on śpi w innym pokoju ciągle o tym mówie pytam dlaczego proszę pomocy
Podobne tematy
2 2010-05-11 14:20:34 Ostatnio edytowany przez alessandra (2010-05-11 14:25:08)
No przepraszam bardzo, ale jestem trochę w szoku. Czemu pytasz " dlaczego" skoro sama mu dałaś pozwolenie i sama go wysłałaś na panie lekkich obyczajów ? Jakoś trudni mi się wczuć w Twoją sytuację. Skoro go wysłałaś to chyba wiesz "dlaczego". Owszem,może sam powinien mieć hamulec ,ale może chciał Ci zrobić na złość ? Każda nasza decyzja ma swoje konsekwencje. A ty mu dałaś pozwolenie. A faceci są różni. Jak widać Twój z niego skorzystał. Ja bym nigdy mojego faceta nie wysłała na coś takiego. Nawet w żartach ! Nie twierzdę wcale ,że on jest bez winy - pojechał więc jest winny. Ale impuls wyszedł jednak od Ciebie. Na prawdę zastanawia mnie co chciałaś przez taką propozycję dla niego osiągnąć.
Nic dodać, nic ująć z wypowiedzi alessandry...
ELI, kobieto, o co Tobie chodzi? Sama go wysłałaś, a teraz masz pretensje? Do kogo, przepraszam? Nie powinnaś ich mieć do nikogo poza samą sobą. A swoją drogą, oboje jesteście siebie warci - Ty pozwalasz mu, żeby poszedł na tirówki, a on chętnie tam biegnie od razu. W tym związku nie ma miłości.
4 2010-05-11 14:34:17 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-05-19 23:40:04)
Zgadzam się sama go wysłałam ale nie sadze ze jak by on powiedział mi żebym poszła się brzydko mówiąc wulgaryzm to bym zaraz zdejmowała majtki nigdy bym nie pomyślała że to zrobi inaczej bym ust nie otworzyła no ale chodzi mi o opinie więc dziękuje bardzo .
Po części jesteś sobie winna, bo mu sama powiedziałaś żeby poszedł do jakiejś prostytutki.
A po części to chyba nie do końca go znasz. Skoro już 5 lat temu dostał takiego smsa, to nie wiesz przecież jak było zawsze, mógł się sprytnie ukrywać skoro taki cichy. No i też pewnie kiedy mówiłaś "Tak, idź" pewnie sądziłaś, że nie pójdzie, bo Cię kocha. A tu niespodzianka.
W każdym razie miłości to ja u Was nie widzę...
Tak dokładnie sądziłam ze nie pójdzie zawsze mówił ze tylko ja tylko mnie kocha ja go kocham bardzo i nigdy bym go nie zdradziła nawet jak bym miała pistolet przy głowie po waszych opiniach musze się skruszyć może jednak jestem winna nie myślałam w ten sposób jeszcze raz dziekuje
Szczerze mówiąc trochę mnie obrzydził tym, że poszedł na te dziwki
.
8 2010-05-11 15:03:40 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-05-11 15:08:52)
A ja myślałam, że już wszystko widziałam i nic mnie nie zdziwi... No to się zaskoczyłam....
To jakaś masakra. 13 lat małżeństwa i zachowanie dwojga obcych sobie ludzi... Twojej głupiej propozycji się nie dziwię - ludzie w złości mówią różne głupstwa, ale nie mam pojęcia jak facet, który teoretycznie kocha kobietę może "iść na dziwki" i jeszcze myśleć, że ma przyzwolenie żony. Czy on Cię w ogóle zna? Jakim cudem pomyślał, że Ty mu naprawdę pozwalasz na takie zachowanie? Dziwny jest wydźwięk Waszych rozmów, skoro rzeczy, które można powiedzieć w żartach albo w złości są traktowane zupełnie serio... Horror.
Nie wiem co teraz powinnaś zrobić. Wprawdzie mu na to "pozwoliłaś", ale żaden facet nie powinien z takiego pozwolenia skorzystać!! Teraz żałuje, źle się z tym czuje i to dobrze o nim świadczy, więc tylko od Ciebie zależy, czy będziesz umiała ponownie mu zaufać i pogodzić się z sytuacją. Z jakością Waszych rozmów to raczej kiepsko, więc porozumienie może być baaaardzo trudne...
Edit:
Nie, nie jesteś winna! Powiedziałaś głupstwo, ale nie ponosisz winy za to, że on tam poszedł. Stoisz przed typowym wyborem zdradzonej kobiety: wybaczyć lub odejść. Jeśli w ogóle zdradę można klasyfikować, to ten przypadek określiłabym jako zdradę w stopniu łagodnym - głównie z powodu obecnego zachowania Twojego męża.
Droga autorko - jesteś tak naiwna,że aż mi się śmiać chce.Przyzwoliłaś,żeby poszedł wiesz-gdzie,a Ty jeszcze masz problem,że to zrobił.Przepraszam,ale logiki to ja w tym żadnej nie widzę.Ja już po tym sms'sie bym rzuciła faceta.
Pella - może byś rzuciła, a może płakałabyś w poduszkę po kolejnych zdradach. Bardzo łatwo się ocenia czyjąś sytuację - generalnie po 1 smsie nie rzuca się faceta, z którym łączy Cię ślub, dzieci i kilka wspólnych lat...
Ja już po tym sms'sie bym rzuciła faceta.
Bo napisał jakiejś kobiecie "dobranoc"? Bez przesady...
ELI - Twój mąż powiedział Ci wprost, że chciałby zobaczyć jak to jest z inną, Ty świeżo po tym powiedziałaś mu, żeby poszedł na dziwki, a potem się dziwisz, że faktycznie poszedł... Przecież jasno dał Ci do zrozumienia, że Ty mu nie wystarczasz. Trudno mi Cię zrozumieć (ale jego również).
Ja jakoś inaczej to widze... Nie dziwię się Tobie że być może w złości powiedziałaś żeby poszedł na dziwki (zakładam że naprawdę tego nie chciałaś, poniosły Cię nerwy) Ale dziwię się Twojemu mężowi, a może raczej "mężowi". Przeciez ludzie mówią do siebie różne rzeczy, w kłótniach padają czasem różne przykre słowa i nie zawsze trzeba wszystkie traktować na serio. Twój mąż postąpił jak ostatnia świnia, poszedł na dziwki i jak gdyby nigdy nic Ci to powiedział. Poszedł bo tego pragnął! Powiedział Ci o wszytskim, pokazując pieniądze i jadąc z Tobą do niej bo moim zdaniem nie zależy mu na Tobie! Boże, gdyby jakiś normalny facet nawet po "pozwoleniu" żony poszedł na dziwki to potem nie chciałby Ci za wszelką cenę tego udowadaniać, brać Cię do tej kobiety i tak Cię uopkorzyć! W życiu o czymś takim nie słyszałam i zastanawiam się jak można żyć z kimś takim, nawet pod jednym dachem?! Ciekawe czy zawsze jest Ci taki posłuszny i cokolwiek powiesz to on robi... Moim zdaniem na dziwki to on chodził już dawno, skoro teraz na legalnie poszedł sobie bo Ty mu "pozwoliłaś". To jakaś istna paranoja...
Ja powiedziałabym, że "wina" leży po obydwu stronach. Z jednej strony mąż nie powinien był potraktować Twoich słów dosłownie. Ale skoro to zrobił, to znaczy, że od dawna o tym myślał i tylko czekał na jakiś znak/słowo od Ciebie, które pozwoli mu to zrobić i wtedy będzie mógł powiedzieć "no, ale przecież wiedziałaś i sama zaproponowałaś". To, że po fakcie doszedł do wniosku, że to jednak nie jest w porządku, to dobrze o nim świadczy i może dobrze, że tak się stało, bo na przyszłość nie będzie szukał takich uciech.
Z drugiej strony rozumiem, że w kłótni i złości człowiek może powiedzieć jakieś głupstwo i nie zawsze odzwierciedla to nasze myśli. Ale słowa padły i patrząc na to obiektywnie, to nie możesz się dziwić, że powiedziałaś "idź", a on faktycznie poszedł. Myślę, że obydwoje macie nauczkę. I na Twoim miejscu nie odchodziłabym od męża. Chyba, że to był jakiś incydent, który przelał czarę i coś więcej jest na rzeczy.
Ja Ci powiem, ze przez 18 lat bylam pewna swojego meza bardziej niz siebie. Nie mielismy zadnych problemow w kontaktach, nie oddalilismy sie od siebie, nie przestalismy sie kochac a on zadradzil mnie w moim wlasnym domu, kiedy spalam w pokoju na gorze, dzieciaki graly na komputerach w swoich pokojach, a on zabawial sie z moja 23 letnia na dole w salonie. Teraz juz nigdy nie bede mogla powiedziec,ze moj maz to nigdy, ble ble ble... i juz nic mnie nie zdziwi. To chyba naprawde jest jakis wiek, kiedy faceci sie uwsteczniaja i poprostu im odbija. Jak chcesz poczytac o jeszcze jednej dziwnej zdradzie zajrzyj na moj watek zdrada nie zdrada jak wybaczyc. Jest cholernie ciezko. 25 maja minie 10 miesiecy a ja wciaz nie moge sie pozbierac. Jesli go kochasz i uznasz swoja chocby czesciowa wine i tak bedzie Ci cholernie ciezko.
Tak dokładnie sądziłam ze nie pójdzie zawsze mówił ze tylko ja tylko mnie kocha ja go kocham bardzo i nigdy bym go nie zdradziła nawet jak bym miała pistolet przy głowie po waszych opiniach musze się skruszyć może jednak jestem winna nie myślałam w ten sposób jeszcze raz dziekuje
Eli Eli, rozumiem ,że tego nie chciałaś. Może moja pierwsza wypowiedz zabrzmiała ostro. Ale na początku bardzo się zdenerwowałam, że go tam posłałaś. Teraz po kilku godzinach przemyśleń ( bo bardzo mnie ta sprawa poruszyła i myślę cały dzień ) i Twoich dopowiedzeniach, rozumiem, że powiedziałaś to w jakimś afekcie. Nie powinien był tego zrobić to na pewno. Jestem jednak zdania ,że wina jest po środku - nie znacie się zupełnie moja droga z Twoim mężem. On Cię nie zna ( bo pomyślał, że ma Twoje pozwolenie) a Ty go nie znasz bo myślałaś, że nie pójdzie. Wiec na Twoje pytanie "dlaczego" odpowiem tak : dlatego ,że gdzieś po drodze się zgubiliście! Trzymaj się !
16 2010-05-11 19:20:37 Ostatnio edytowany przez MaryMary (2010-05-11 19:21:34)
A ja Cie Eli nawet rozumiem i uwazam, ze nie powinnas sie winic, ze cos
takiego powiedzialas. Facet w ogole nie powinien byl rozwazac tego co
powiedzialas jak jakas opcje. Zachowal sie jak bezmysln gowniarz i tyle.
A co Ty z tym teraz zrobisz, to juz Twoja sprawa. On mial wybor i mozg.
Mi tez moj zazdrosny partner ublizal i gadal ponizajace rzeczy, i to jak byl
zazdrosny nawet bez powodu! Jak chcialam sie spotkac z kolezanka to
byly teksty typu "pamietaj zeby zalozyc najlepsze majtki", "nie zapomnij
o prezerwatywie" i ogolnie, ze skoro juz go oklamuje i zamierzam zdradzic,
to zebym sobie dala czadu, i to w taakich nerwach!!
Zrobilam?Posluchalam? Nie! Jeszcze bylam w szoku, jak on tak mogl taka
dziwke ze mnie zrobic, tak mi nie ufac, tak mnie obrazic!
I nie sadze, ze nawet gdybym to zrobila, to on czulby sie wspolwinny,
absolutnie nie!
Inna sprawa, ze jak ktos oskarza partnera o zdrade, ktorej partner sie wcale
ani nie dopuscil, ani nie zamierzal nawet dopuscic, to takie ciagle oskarzenia
i ataki bezpodstawne czesto niestety popychaja taka osobe do tej zdrady,
a potem sama nienawidzi siebie, no ale jak druga osoba wmowila sobie, ze
zdrada byla, no to co to za roznica, jak jej nie bylo, czy jak faktycznie jest...
Elli, a czy Ty bylas zazdrosna o meza? Zabranialas mu kontaktow z innymi kobietami,
oczywiscie w sensie ze znajomymi, kolezankami, po prostu.
Jesteś sobie winna tej sytuacji. Ale że on od razu poleciał bez zastanowienia mając dwójkę dzieci i żonę????!!!!! Nie rozumiem czegoś takiego..
Dziękuje wszystkim za wypowiedzi boli mnie to bardzo nawet mam myśli samobójcze jestem osobą bardzo uczuciową i bardzo wszystko przeżywam byłam u psychiatry mam leki ale nie moge brać po nich jestem taka ospała i niema kto zająć się dziecimi mąż musi pracować zresztą stwierdził żę te tabletki nie są mi potrzebne . Najgorsze jest to ze nie jem nic nie śpię i cały czas to widzę on ostatnio stwierdził żę jest gotów się rozwieś bo wie że mnie zranił żę nie moge na niego patrzeć nawet się wyniósł do rodziny spakował powiedział dzieciom żę tatuś skrzywdził mamusie i się wyprowadza jednak wrócił po jednym dniu gdyż moje 6 letnie dziecko zadzwoniłó do taty i powiedziało ze jak się chce mieć dzieci to się ich nie zostawia albo sie poprostu nie robi potym jak to usłyszałam poprosiłam by wrócił dla nich gdyż widziałąm jak płaczą przecież im nie powiem co tata zrobił chociaż pytają one już się napatrzył jak mąż się wiesza i nawet płacz głośny go nie powstrzymywał by się uspokoić ma takie braki świadomosci ze go nic nie rusza czasami zastanawiam się czy jest zdrowy psychicznie ale takie sytuacje zdarzają się tylko w nerwach gotów jest leżec na podłódze i można do niego mówić płakać prosić wrzeszczeć brak reakcji żąnej nawet jak sąsiedzi by mówili to by leżął choć to na prawde żadkie sytuacje bo na codzień wzór ojca i człówieka nik by nie powiedziął o onim nic złego pogubiłąm się nawet ja już nie wiem czy go znam.
ELI nie miej takich myśli masz jeszcze dzieci które bardzo cię potrzebują i musisz żyć dla nich.
Nie nigdy mu nie zabraniąłąm on nie chciał nawet rozmawiać z innymi ludzimi i nawet z rodziną swoją to nie bardzo rozmawia on w ogóle mało bardzo mówi jest cichy spokojny taki zamkniety w swoim świecie moich znajomych traktował jak głupich jemu nie są potrzebni znajomi tylko ja i rodzina ja z czasem też tak zaczełam myśleć teraz nie mam nawet do kogo się odezwać bo jak ktoś nas zapraszał na grilla czy gdzieś to on nie chciał a ja nie szłam sama bo było by mu przykro dlatego się bym nigdy po nim nie spodziewałą ze pojdzie tam gdzie poszedł
Wydaje mi się,że może coś jest z nim nie tak skoro tak nagle się zmienił.
Kochane dziewczyny, chciałabym Wam powiedzieć, że ja po swojej odebranej lekcji życia (rozwód 3 tygodnie temu) już wiem, że jeśli nie będziemy z facetami rozmawiać na serio, tak, jak jest, jak czujemy, tylko będziemy okręcać w bawełnę nasze uczucia, to żaden facet tego nie skuma. ELI powiedziała, żeby poszedł na dziwki, a tak naprawdę myślała, że bardzo by tego nie chciała. Ambicja jest dobra w pracy albo w wychowywaniu dzieci. Utrzymujcie relacje z facetami na poziomie i szczerze, chociaż nie są oni tego warci, ale dla nich 2+2 to jest zawsze 4 !!!!! Niestety, oglądałyście na YOU TUBE filmik o różnicy w mózgu kobiety i mężczyzny ? Na prawdę warto to zobaczyć, bo mnie samej pomimo wieku i doświadczenia dął ten filmik wiele do myślenia i wiem, że teraz 1000 spraw rozwiązałabym inaczej.
Lilusia, mozesz podac linka ?
Mnie sie wydaje że oboje jestescie jacyś rozbici.. ?
Nie obwiniajcie sie teraz bo to nic nie zmieni, w waszym związku pewnie od dłuższego czasu jest jakiś problem i oboje musicie go rozwiązać. To co zrobiliscie ... wstyd i niedojrzałość, której bedziecie załować pewnie , ale nie o to chodzi. Jesteście "zagubieni" jacyś i jakby życie z was uszło.. Czym jest związek małżeński? ... ja proponuje wspolnie pogadać ze sobą.. i iść do poradni. Od tak nie proponuje sie mężowi skorzystania z usług prostytutek, jak i od tak sie nie i nie korzysta z takich usług (bo żona pozwoliła) . Ja myśle ze on był chyba "nieprzytomny" jak to robił.. On nie ma jakieś depresji??
iziaaaaak masz rację... Też tak sądzę
MaryMary - nie mam jeszcze niestety uprawnień do podawania linków, ale wklep w YOU TUBE: mózg mężczyzny, mózg kobiety - wyskoczy cała lista. Pozdrawiam
Eli, teraz no niestety tak jakis czas bedzie. Ja dopiero teraz po 10ciu miesiacach czasami moge oderwac mysli od tego co sie stalo, juz tak rozpacz nie rozdziera serca. Czasem zlosliwie myslie, ze co sie nie stanie, czego ostatecznie nie postanowie, to i tak bedzie jego wina. Musisz sobie odpowiedziec na pytanie, czy jeszcze chcesz ratowac swoje malzenstwo, czy jestes gotowa ugiac karku, zniesc to cierpienie przez dlugie miesiace, czy Twoje zycie bylo na tyle szczesliwe, ze mozesz mu wybaczyc. Czy tak w ogole on w jakis sposob stara sie Ci to wynagrodzic? No wiesz, nabalaganic i podwinac ogon to jest latwo. Wyniesc sie z domu, nie patrzec na Twoje cierpienie, nie znosic Twoich humorow. To bardzo wygodne.
Co do tabletek. Mysle, ze powinnas dobrac sobie takie, ktore beda Ci pasowac. Moze po prostu dostalas niewlasciwe leki. Ja bralam Sertraline i byly naprawde ok. Nie zamulaly, spokojnie moglam myslec, pamietalam wszystko, tylko tak nie bolalo. Bralam je cztery miesiace z hakiem. Odstawilam je, tak wlasciwie z dnia na dzien. Przez miesiac mialam jeszcze jazdy z humorami, jednego dnia bylo mi to obojetne, innego dnia mnie to bawilo, a jeszcze innego chcialam sie zabic. Nie biore ich juz jakos ponad dwa miesiace i czuje, jak z dnia na dzien wszystko sie we mnie jakos uspokaja, ale jest trudno. Wciaz spie 3 -4 godziny na dobe, czasem niespokojnie, ale mam nadzieje, ze z czasem wszystko sie ulozy.
Mam nadzieje, ze wszystko ulozy sie tez i u Ciebie, choc napewno bedziesz potrzebowac czasu. Ja do tej pory czuje sie strasznie sfrustrowana ta sytuacja. Po prostu nic nieznaczaca glupota meza, a boli jak cholera i do tego tak blisko, zeby rozwalic tyle lat malzenstwa. I to trudne pytanie: wybaczyc czy nie? Ja podjelam decyzje, ze spróbuje, dla siebie samej, zeby pozniej nie zalowac.
Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i nie obwiniaj sie. W zlosci mowi sie rozne glupoty, ale to nie znaczy, ze mozna realizowac grozby. Po prostu, kiedy zaklada sie malzenstwo i dwoje ludzi zyje ze soba szczesliwie i z szacunkiem, to pewnych rzeczy sie nie robi.
28 2010-05-11 22:03:30 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-05-11 22:04:06)
Eli.....przecież mu powiedziałaś (sorki ale to Twoje słowa)
"Zdenerwowałam się i powiedziałam żeby nie szukał kochanek tylko poszedł na dziwki wtedy on spytał czy się na prawde może i ja powiedziałam ze tak pewnie to nic takiego. "
...to nic takiego....
To o co robisz szum??
29 2010-05-12 11:20:27 Ostatnio edytowany przez ELI-E17 (2010-05-12 11:42:26)
Tak zgadza się powiedziałam ale mowie wiele innych rzeczy każdy ma swój rozum i nie sądzę że on zrobił to bo mu kazałam . Zrobił bo o tym marzył od dawna nie jest dzieckiem i dobrze wiedział co robi nie robię szumu prosiłam o opinie i ją dostałam za co dziękuje po raz kolejny co do wcześniejszych wypowiedzi on niema żadnej depresji ta chęć spróbowania z inną po prostu dla niego była ważniejsza od własnej rodziny to nie był przypadek z którego skorzystał świadomie o tym marzył przez kilka lat inaczej by nie wymyślał przez te lata powodów dla których wtedy pisał tego sms wiedział ze to co powie że chciał ją do łożą mnie zaboli a dlaczego teraz poszedł tak na przypał nie wiem sadzę iż ta chęć byłą silniejsza niż miłość do mnie jak mógł pomyśleć że to mnie nie za boli chyba każdego by za bolało mamy mózgi i nad tym nie trzeba się zastanawiać tak teraz się wstydzi a co jak by mu się podobało i by było mu dobrze chciałby spróbować z 3,4 a może wie jak z żoną wie jak z tirówką a nie wie jak z kochanką że mu nie wyszło to znaczy tyle ze go ruszło co to nie wiem ale ciekawosci to nie zaspokojł l i nie sadzę ze z pozwoleniem czy tym razem po kryjomu nie sproboje czegoś nowego a to co powiedziałam to on wogule nie brał pod uwage zawsze kłamał i zawsze mu muwiłam że najgorsza prawda lepsza od kłamstwa to akurat zrozumiał aż za bardzo pewnie dlatego powiedział i pojechał no żeby mi pokazać jaki jest szczery mówiłam też nie raz że najwarzniejsze dla niego powinny być dzieci tego nie rozumie bo ostartnio swierdził ze jak nie jestem w stanie zajmować się teraz dziecimi to on urlopu nie wezimie i nawet powiedział ze go uświadomiłam że on nie chce dzieci ze zdrady nie wybaczam też dobrze wiedział a jednak nie zrozumiał tu nie ma miłość tak ale z jego strony ja go kocham a czy go znam nie znam własnie teraz go poznałam i wiem na czym mu zależy na sobie pracy i koniec reszta jest nie ważna on nigdy się nie opiera na tym co kto mówi i sądzi zawsze wie wszystko lepiej szkoda że nie to co naprawde powinien
Zdrada to pewien komunikat. Niekoniecznie totalna porażka związku czy osoby. To objaw choroby związku. Pytanie ? czy chcecie go leczyć? W miłości wszystko jest możliwe. Chociaż wiele osób załamuje ręce i poddaje się przed czasem. Owszem, o wiele łatwiej zmienić obiekt zainteresowań niż wziąć się do roboty nad związkiem. Mam wrażenie, że ta ?robota? o wiele łatwiej wychodzi kobietom. To one bardziej zabiegają o klimat związku. Niektórzy mężczyźni po prostu są. Są w związku i na tym ich rola się kończy. A związek czy małżeństwo to coś jakby inwestycja.
Myślę, że ty nie powinnaś mu była czegoś takiego proponować, a on mimo wszystko puszczać się i to jeszcze z ulicznicą, tu już nie chodzi o samą zdradę, ale przede wszystkim o to, że mógł coś od takiej złapać (chorobę weneryczną, hiv) i ciebie zarazić. Inna sprawa, że w waszym małżeństwie nie układało się dobrze, brak komunikacji, szacunku, awantury zdrada była tego tylko dalszą przykrą konsekwencją. Mówisz, że był ciekaw jak jest z inną, ale inni ludzie też są ciekawi, jednak nie zdradzają bo to co mają jest zbyt cenne by zniszczyć to raniąc bliską osobę. Jednak coś pękło w nim po kolejnej przykrej wymianie zdań, a ty pozwalając na zdradę mogłaś mu dać do zrozumienia, że już ci nie zależy, że jest ci obojętny...więc zdradził. Teraz ty masz złamane serce, on czuje do siebie obrzydzenie i jest zły, że poddał się emocjom...idziecie przez życie obok siebie, ale nie razem. Macie dwa wyjścia rozstać się, albo przestać skakać sobie do oczy, obwiniać się, kłócić i zawalczyć o związek, myślę że potrzebna jest wam terapia małżeńska, bo sami możecie nie dać sobie rady... dodam, że jestem osobą dla której zdrada oznacza koniec związku-jednak w tym przypadku oboje na nią zapracowaliście. Pozdrawiam i życzę, aby wszystko się ułożyło.
..
Witam mija kolejny dzień a ja zamiast lepiej czuje się gorzej . Postanowiłam mu wybaczyć wrócił do mojej sypialni ale to już nie jest to samo. Nie wiem ale jakoś nie chce na niego patrzeć od pasa w dół to wole oczy zamknoć niż patrzeć odrzuca mnie to nie moge go dotknocć chce a nie moge dobrze ze moge go przytulić kochać się mogę ale patrzeć i dotykać nie czy to możę mi minoć a i mam pytanie jak jestem sama i przychodzą te myśli zresztą są cał czas to sama się bije dosłównie po buzi z całych sił zdaje sobie sprawe żę to nienormalne niewiem czemu to robie biore leki a waryjuje coraz gorzej
Eli, uzbroj sie w cierpliwosc, dluga droga przed toba. Jak poczytasz posty dziewczyn i popatrzysz na daty, to zobaczysz, ze niektorym odbija sie to czkawka nawet po kilku latach. U mnie mija 10 miesiecy, a czuje sie jakby zdarzylo sie to wczoraj. Kazda z nas przechodzi przez to w indywidualny sposob, nie ma zadnego patentowanego lekarstwa na samopczucie po zdradzie. Pierwsza stanelabym w kolejce. Nie chce juz brac zadnych oglupiaczy, chce uporac sie z tym sama. Prochy sa fajne, ale po ich odstawieniu wszystko wraca i tak wlasciwie chyba i tak musisz przejsc pokolei wszystkie etapy powrotu do zycia
Eli co czujesz do męża? to co wydarzyło się to efekt, już czegoś co było. Może czas abyście zrobili pożądny remanent Waszego związku, tylko musicie tego chciec oboje. Sama ani tego nie pociągniesz, ani nie masz szans.
Pisałaś o szczerości między wami, super baza ... wyczaj moment i zacznijcie sluchac sie na wzajem, dajac sobie cieplo i zrozumienie...
W tym tornadzie uczuc, ktore przechodzi przez czlowieka po czyms takim, trudno jest znalezc te wlasciwe, bazowe uczucia. Ja potrzebowalam prawie roku, zeby zaczac funkcjonowac jakos normalnie, zeby moc widziec dwie strony medalu. Eli, moze potrzebujesz jeszcze troszke czasu? Pewnie i Twoj maz czuje niechec sam do siebie, albo obwinia Ciebie, ze go nie powstrzymalas, nie otrzezwilas kiedy byl na to czas. Z czasem te wszystkie uczucia oslabna i znow bedziesz mogla na niego patrzec. Szkoda tylko, ze takie traumatyczne wydarzenia zabieraja nam bezpowrotnie czas, ktory moznaby bylo wykorzystac na cos innego. Ja stracilam bardzo duzo, dzis to widze. Zawalilam nauke, z tym jest najciezej bo zaczynaja sie egzaminy a ja dopiero teraz widze braki. Zawalilam prace, mialam dyscyplinarke za bledy w pracy. To bylo gdzies pazdziernik - listopad. Teraz caly czas jestem na swieczniku. Musze sie dwa razy bardziej pilnowac i przykladac. Szkoda tego czasu. Jedna potrzebuje go wiecej, druga mniej, ale jest pewno jedne - jest to bezpowrotnie stracony czas. Sprubuj go ograniczyc do minimum. Pozdrawiam Cie cieplutko
Witajcie .Mineło już sporo czasu od kąd pisałam tego posta i nadal mi nic nie mija ,męczymy się chyba nic więcej a kiedyś wierzyłam że czas leczy rany .Mi już nic i nikt nie pomoże ale dziękuje tym co mi wtedy odpisali również tym co mnie op.... .Dobrze że są tacy ludzie jak wy.
minęły trzy lata elli..
czas na zmianę zatem
Dzięki pewnie czas ,tylko że na jakie zmiany .Wybaczyć nie potrafię ,rozstać się sama nie wiem ?Chcę, nie chcę -taka kapryśna dzidzia ze mnie .Może boje się że samej bedzie mi gorzej bez mieszkania no i ogólnie ,a z drugiej strony ja i tak czuje się sama .Tesknię za sobą, nic mnie nie cieszy .A kłotnie są o wszystko .Zresztą mój mąż powiedział mi jasno że to ja mu kazałam ,ja chciałam ,no on tak myślał .
Tylko że on uważa że nic się nie stało no bo w konicu nic nie było a tylko się rozebrał .Nie wierze ale i nie ma to dla mnie znaczenia w tej chwili .On widzi to co robie ja ,robi ze mnie kretynke że tyle lat gadam no i to w sumię prawda ale ja nie umię zamknąć się i udawać więc jest jak jest .Szkoda tych dzieci naszych bo ja jak i on to chyba psa mieć nie powinnisimy.Zresztą wkoło słyszę że dzieci mają z innymi z wybaczają a ja to chora jestem .No może i jestem .
może warto iśc na terapię?
przecież sama sobie z tym nie poradzisz
przecież to obsesja się stała.. po trzech latach
Witajcie.
Ja mysle, ze te lata beda mijac a i tak nie zapomnimy.
Moze terapia pozwolilaby spojrzec innaczej na to, co sie stalo.
Jestem bardzo ciekawa opinii osob po terapii. Nawet kiedys zalozylam watek na temat terapii
Ale moderatorki mi go zamknely.
Czy ktos potrafi mi powiedziec, co konkretnie terapia ma na celu???
terapia pozwala tobie na przezycie tego, co masz przeżyć, zrozumienie swoich emocji, potrzeb, zinterpretowanie swoich uczuc, nauczenie się rozumienia tego, co się z tobą dzieje
tak sądze.. nigdy na terapii żadnej nie byłam...
Szkoda, ze oboje tak bardzo obwiniacie sie nawzajem, ze nawet nie probujecie zrozumiec co sie stalo i dlaczego, i wziac na siebie za to odpowiedzialnosc. Zacznijcie rozmawiac albo sie rozejscie, bo tylko szkoda waszych dzieci i waszego czasu.