od pól roku nie jestem z chłopakiem, od tego czasu ponawiałam rózne proby zeby skonczyc to co było miedzy nami, on mnie zostawił po tym jak zdecydowałam sie do niego wrócic po wcześniejszym zerwaniu z jego inicjatywy, zerwał ze mna , wóicłam bo sie o mnie starał a teraz znowu mnie zostawił poł roku temu, staram sie juz od 1 listopada zeby do mnie wócil ale bez skutku, on nie chce, jak pytam czy jest jakas szansa to mówi ze szansa jest zawsze !!!!!!ale nie chce, dodam ze spotykamy sie, nie wiem na jakiej zasadzie, uprawiamy seks ale oficjalnie nie jestesmy razem choc ja bym bardzo chciała, jak próbuje z tym skonczyc to on mowi ze nie chce zrywac ze man konatktu a ja slaba ulegam i tak to sie wszystko kreci,
czuje sie okropne, myslalam ze do mnie wroci, a teraz jak na to patzre to mu to pasuje, ma seks i wie ze czekam a ja juz mam dosc bo widze ze to do niczego nie zmienia, czuje sie upokorzona ale chce znim byc i nie wiem co ammz robic, prosze o pomoc....
Podobne tematy
Wiem,że to co napiszę,będzie kubłem zimnej wody,ale...nie proś go,żebyś mogła z nim być,zachowaj resztki godności osobistej,honoru.On ma Cię za nic,prześpi się z tobą i...już.
Pomimo tego, że ja też mam ogromny problem z odejściem i rzuceniem wszystkiego w diabły to jednak Twoja sytuacja jest jeszcze gorsza. Zgadzam się z Pellą, jemu widocznie zależy tylko na regularnym seksie, a na to absolutnie nie powinnaś się godzić. Znajdzie nową "ofiarę" i już nawet do tego nie będziesz mu potrzebna. Szkoda czasu na takiego faceta.
ciekawe jak bardzo będzie musiał Cie zranic zebyś przejrzała na oczy:( nic juz tego nie będzie. Znajdzie sobie inna a ty bedziesz 'umierała' z bólu...Racjonalnie rzecz ujmując, dlaczego koles ma zrywac kontakt z Tobą skoro dajesz mu wszystko i dlaczego ma strac się o Ciebie skoro i tak wykładasz mu sie na tacy... powinnaś odciąć się od niego wielką, grubą kreską...ale nie na dzień czy dwa i czekac na reakcje, odciąć sie definitywnie...i nie myśl, że łóatwo powiedzieć, bo ja to przerabiałam, angażowałam sie w cos bez senu, spotykałam się z chłopakiem ale którego nic nie znaczyłam, nie poszlismy do łóżka bo wpore sie zorietowałam, że robi ze mnie idiotkę, spotykał sie tez z moja koleżaką, całowali sie na moich ocach a no koniec usłyszałam, "przeciez nie bylismy razem a ja niczego Ci nie obiecywałam"
Mężczyzna traktuje kobietę tak,jak ona na to pozwoli.Pozostając w tej chorej relacji ( ja bym tego związkiem nie nazwała ) niszczysz poczucie własnej wartości,myślisz,że jesteś do kitu i właśnie dlatego nie spotkasz lepszego człowieka,zatem musisz za wszelką cenę ciągnąć tą farsę.Błąd ! Pokaż mu,że jesteś wartościową dziewczyną/kobietą i niech wie,co stracił ! Otrzep piórka - załóż seksowny ciuch,szpilki,zrób super makijaż i pokaż się z innym,przystojniakiem najlepiej.Spróbuj,z przekonasz się,że nie zasługujesz na to wszystko,a co najważniejsze - zobaczysz,jak mu szczęka opadła.Trzymam kciuki.
Napisalam mu ze to koniec ze traktuje mnie jak panienke do ło żka i ze nie wierze w ani jedo jego słowo, napisałam ze nie chce miec z nim zadnego kontaktu i ze zycze mu powodzenia w życiu, nic nie odpisal, nie zaluje i nawet nie chce mi sie płakac co jest dziwne moze za jakis czas sie to wszystko ze mnie wydostanie, nie chce byc tak traktowana , dobrze zrobiłam, najgorsze ze dzis cały dzien jestem w domu i mysle, niby cos tam robie ale jednak mysle, dziekuje za posty, ciezkie te zycie
Literka25 - wyjdź na powietrze,może półgodzinny spacer ? Może spotkanie z koleżanką ? Odstresuj się i zrób coś dla siebie.Dzielna dziewczyna jesteś ![]()
bylam na dworze
żeby sie przewietrzyć, nie żałuje ze to zrobiłam, bede miała cięzki tydz wiec nie bede myślała o tym, bedzie chyba dobrze, załosne to wszystko, siedze i pracuje bo amm sporo zaleglości, mysle ze dam rade, jestem silna
, rozstania i powroty tak wygladał nasz związke a on całe życie nie wiedzial czy chce ze mną byc, tak to było,chyba mnie nigdy nie kochał skoro tak postępował
Niestety.Może i dobrze,że zajmiesz się czymś pożytecznym,po co rozgrzebywać takie sprawy.
od pól roku nie jestem z chłopakiem, od tego czasu ponawiałam rózne proby zeby skonczyc to co było miedzy nami, on mnie zostawił po tym jak zdecydowałam sie do niego wrócic po wcześniejszym zerwaniu z jego inicjatywy, zerwał ze mna , wóicłam bo sie o mnie starał a teraz znowu mnie zostawił poł roku temu, staram sie juz od 1 listopada zeby do mnie wócil ale bez skutku, on nie chce, jak pytam czy jest jakas szansa to mówi ze szansa jest zawsze !!!!!!ale nie chce, dodam ze spotykamy sie, nie wiem na jakiej zasadzie, uprawiamy seks ale oficjalnie nie jestesmy razem choc ja bym bardzo chciała, jak próbuje z tym skonczyc to on mowi ze nie chce zrywac ze man konatktu a ja slaba ulegam i tak to sie wszystko kreci,
czuje sie okropne, myslalam ze do mnie wroci, a teraz jak na to patzre to mu to pasuje, ma seks i wie ze czekam a ja juz mam dosc bo widze ze to do niczego nie zmienia, czuje sie upokorzona ale chce znim byc i nie wiem co ammz robic, prosze o pomoc....
POWIEM ci jedno ,ten związek nie ma racji bytu ...Byłam w takiej sytuacji kilkanaście lat temu i do dzisiaj pamietam jak było ...ale nie jesteśmy razem i niegdy nie bedziemy ..Ten typ mężczyzn tak ma ..więc proszę abyś ni ebłagała go spotakania ani o konatkt....DAJ SOBIE Z NIM SPOKÓJ......uwierz za jakiś czas bedziesz się smiała ze swojej postawy .....Nie daj się poniżać mężczyźnie bo taki jak On nie jest tego wart..LICZĘ <ŻE DASZ RADĘ..powodzenia
jeszcze jedno WYPŁACZ SIĘ TAK PORZĄDNIE do poduszki lub komuś na ramieniu.....ale proszę nie pisz już do niego wiecej ....ZOBACZYSZ SAMA <Że bedzie za jakis czas chciał odnowić kontakt .....ale nie daj się ponownie wciągnąć w te gierki.....powodzenia
i co ważne olej dziada jak się "zreflektuje". dziewczyna co sie nie szanuje nigdy nie bedzie szanowana!
Dziewczyny,macie rację ! Dokładnie to samo myślę.Literka -sama piszesz ''chory związek'',więc sprawa oczywista.
NIE ODEZWAŁ SIE, nie mogłammw nocy spać, nie żąłuje tego co zrobiłam, mysle ze on tez się cięszy, straciłam szacunek przez to wszystko do siebie, myślałam ze wróci, nie wiem czemu ale nie mam ochoty płakać, nie wiem co będzie może teraz jescze nie dotarło co zrobiła, jakos sie tzrymama ;(
Dasz radę , musisz być silna .
Tak jak pisały dziewczyny , to nie był związek , ani miłość - zwyczajne przyzwyczajenie z twojej strony.
A on ? - Wykorzystywał Ciebie.
uważam, że jeśli oddawałaś mu siebie pomimo wszystko to musi Ci na nim bardzo zależec.
Nie patrzyłaś pewnie na to jak widzą to inni ludzie, ważna była tylko ta krótka chwila bycia z nim i obawa co będzie kiedy nastanie poranek.
Takie sytuacje są bardzo ciężkie dla dziewczyny, mało która może wyjśc z nich z podniesioną głową. Tj. ktoś już wspomniał wyżej dopiero kiedy on naprawde zrani Cie - zrozumiesz. A co z tym zrobisz dalej to będzie zależało od Ciebie. Z mojego doświadczenia wiem, że im szybciej zakończysz to wszystko tym lepiej.( chociaż to holernie trudne ) Nie zgadzaj się na każde spotkanie które on zaproponuje. Jeśli mimo wszystko po jakimś czasie będzie nalegał - spotkaj sie. A jeśli jest typem człowieka o którym ja myślę to pewnie znajdzie sobie nową ' zabawke ' . Niestety .. A Ty chociaż będziesz miała satysfakcje, że zostawiłaś go zanim on zamienił Cię na inną.
nie odezwał sie od soboty, nic nie napisał,wiem, ze sie upokarzyłam ale przyjezdzał do mnie i było fajnie, tak jak kiedys , jak bylismy razem,spotykalismy kilka razy w tyg, 2, 3 zazwyczaj u mnie, czasem było fajnie , cps było a teraz nie ma nic, moze za mocno mu napisałam, napisałam ze nie uwierze w ani jedno jego słowo, ze juz nie chce zebyśmy byli razem, i ze traktuje mnie jak panienkę do seksu i ze życze mu powodzenia w życiu i juz sie nie odezwał ;(
Literka otrząśnij się w końcu. Staraj się czymś zająć, aby tyle o nim nie rozmyślać, on nie jest wart twojej osoby. Nie potrafił cię szanować, wykorzystał- nie powinnaś po nim opłakiwać. To nie jest miłość, tutaj możemy mówić tylko o przywiązaniu. Jaką cenę płacisz za to, że z nim utrzymujesz kontakt, czujesz się tylko upokorzona. Badź silna i daj sobie z nim spokój.
Elnett ma zdecydowanie rację.
no, Natalia, my dwie to prawie we wszystkim się zgadzamy ![]()
no, Natalia, my dwie to prawie we wszystkim się zgadzamy
dokładnie:) co do krewetek również:)))
Widzisz .. teraz wcale się nie zdziwie ( wiem ze to przykre ) jak dowiesz sie za pare dni że ma nową dziewczyne którą będzie traktował tak jak Ciebie . a Wiesz dlaczego ? bo mu się postawiłaś. Bo wkońcu coś nie poszło po jego myśli - bo powiedziałaś mu prawdę.
wiem jak to jest ... miałam tak samo. Do tej pory nie jestem wyleczona .. i nie będe pocieszła Cie jak każdy bo wiem, że chociaż będziesz chciała to nie da się zapomniec .. pewnie jeszcze nie raz będzie Cie kusiło by do niego napisac ... Ale wiesz, nie rób tego ! ... Bo albo zatoczysz koło i znów zaczniecie sie spotykac na jego warunkach albo on nie odpisze, albo ospisze Ci - ale nie on tyle jego kolejna ' zdobycz ' ...
myslalam ze chociaż coś napisze ze nie chce zeby tak było,dzisiaj przylecieli ze stanów moji rodzice , ojca nie widziałam 3 lata od 7 był w stanach, znaecał sie nad nami psychicznie, paweł o tym wiedział, wiedział jak ja to przeżywam i nawet nie zapytał o nic , myslalam ze cos napisz a on nic, chyba te życie jest paskudne,mowilam o intymnym rzeczach z mojego zycia, wiedział jak przezywam powrot ojca do polski a on nic, kompletnie nic a ja jeszcze sie łudze, glupia Ja ;(
Literko - teraz masz pewność,że mu na tobie nie zależy.
Skoro dziś przyleciał dopiero to moze w ciągu kilku dni ten chłopak zapyta co tam jak tam . ale naprawde nie licz na wiele no chyba ze dasz mu to czego chce ... chyba że będziesz sie z nim spotykała na jego warunkach wtedy bedzie znow sie interesował - wiesz, to taki typ człowieka. nieumiem nawet go nazwac. Ja sama miałąm do czynienia z bardzo bardzo podobnym przypadkiem ... sama byłam w takiej sytuacji może nie dokładnie ale coś podobnego . I szczerze ? ja łudzie sie nadal ale juz nie tak jak kiedyś. z Biegiem czasu ta nadzieja bardzie wygasała i coraz mniej będzie to bolało pod warunkiem ze przetrzymasz.
wiem ze nie powinnam myslec o nim ale nie moge przestac, czekam ze sie odezwie a on nic, milczy, pewnie was meczy ze tak pisze ale chciałabym sie do niego odezwac, nadal go kocham , nie wiem co ze soba zrobic;(
Dobrze zrobiłaś-nie odzywaj się do niego choćby nie wiem co.Ja na Twoim miejscu usunęłabym nawet jego numer z telefonu,wtedy o wiele mniej by Cię kusiło,aby się do niego odezwać.On nie zasługuje na Ciebie.Jak chce laski do seksu to niech idzie do burdelu!
PAMIETAM NUMER na pamięć , numer gg tez pamiętam , chce mi sie płakać strasznie, tesknie za nim, zaczynają sie juwenalia, rok temu mi sie oświadczył i nie przyjełam, a teraz znowu zostawił, pieprzony egoista, nie mam siły juz, mam ochotę coś zrobic,
29 2010-05-13 18:21:28 Ostatnio edytowany przez Mili_25 (2010-05-13 18:22:00)
Nie poddawaj się.Kiedyś jak mnie zostawił facet,któremu też zależało tylko na seksie (jak się potem okazało) moja siostra powiedziała mi:"Nie martw się,facet jest jak tramwaj-jeden odjedzie to przyjedzie następny"
To mi bardzo pomogło,ale też przez jakiś czas dałam sobie spokój z szukaniem nowej miłości,aż ta przyszła sama i niespodziewanie.Myślę,że z Tobą będzie podobnie.Głowa do góry ![]()
mam ochote go wyzwac, napiasc mu cos na gg tak zeby mu w kość zaszło, po prosto mnie nosi Mili_25, nie moge jakos zła aura, wróiłam z pracy i myśle, pogmatwałam sobie życie, siedze i on pewnie tez na gg tylko ze go nie ma, pewnie siedzi na niewidocznym , zle sie czuje
Jeśli tak bardzo się męczysz z tą syt. , to porozmawiaj o tym z psychologiem bądź z zaufaną osobą, wyżal się komuś . Napisałaś mu to na gg tylko dlatego, żeby się odezwał- rozumiem Cię, ale jak dla mnie głupie. spróbuj nabrać do tej sytuacji dystansu, wspominaj sobie tylko złe chwile, tylko jego wady, to Ci przejdzie, wyrzucisz go z pamięci. wiem, nie ma Ci łatwo, ale nie mysl o nim, bo nie jest on Ciebie godny- jesteś fajna i kochana, nie zamartwiaj się takim seksoholikiem.
nic mu nie napisąłm chciałam mu napisac, siedziałam i ryczałam ale jakos sie powstrzymałam, nie wiem po co jeszcze o nim mylse, on pewnie sie z kims spotyka, i ma mnie gdzies, miałam cieżko chwile, nie wiem, ciesze sie ze nie napisąłam do niego, chcialam go wyzwac od najgorszycg, byłam strasznie zdenerwowana, najgorsze jak siedze w domu i wtedy patzre na jego gg i patrze czy cos wysle, nic nie wysle, on jest dda a ja tez jestem poprana i tak sie krecimy wokól siebie, rok temu mi sie oswiadczył a ja nie przyjełam , wczesniej mnie zostawił wiec nie chciłam od razu mu ufac, potem wrocilismy do siebie ale on juz nie chcial oswiadczyn, mieszkania ze mna, kłovilismy sie o to, ja sie z nim kłociłam bo chciałam mieszkania a on nie no i rozstalismy, w listopadzie sie rozstalismy , przez pol roku chcialam zeby wrocil a on nic , nie chcial, spotykalismy sie na luznej stopie, ja mowilam ze kocham a on ze nie wie czy chce ze mna byc, oczywiscie ptzyjezdzal do mnie, spał, robilam jedzenie i tak, nie wtrzymałam tydzien temu, w sobote bedzie tydz jak mu napisałam ze juz nie chce tak dłuzej, nawet nic nie odpisał ;(
witam :)weszłam na ten portal by opisać swój chory związek i usłyszeć parę porad ponieważ nie wiem co robić?ma 33 lata i 6 letnią córkę żyję w związku bez ślubu, historia moja którą chce opisać może będzie chaotyczna ale postaram się przekazać wszystko co mnie trapi...mojego partnera poznałam 8 lat temu zakochałam się w nim i z tego związku urodziłam kochaną córkę, zamieszkaliśmy w moim dwu pokojowym mieszkanku byłam szczęśliwa ale brakowało mi jedynej rzeczy ślubu stabilizacji, mojemu partnerowi się nie spieszyło i czasem zaczęły pojawiać sie awantury dotyczącego tego tematu że mu nie jest potrzebny ślub bo po co gdy twierdził że są rozwody, więc przestałam sie pytać, natomisat nadal zyłam na bobie zegarowej bo on nie czuł sie zobowiązany nawet pomagać mi w obowiązkach często jak kłócilismy sie jechał do swojej mamy i tam miszkał jak poprosiłam go aby mi pomógł w remoncie usłyszałam że to moje mieszkanie i on złotówki nie dołoży wydawało mi sie w sercu że czuje się gorszy ze nie ma mieszkania i postanowił budowac sam domek na jeziorem na rodzicow działce ja nawet w tym nie uczestniczylam rodzice mu pomagali aby miec pieniadze na budowe wyjechał na misję i w czasie tej misji rozstał się ze mną twierdząc że wiecznie sie awanturuje ze przy mnie niczego sie nie dorobił itd ja w rozpaczy nie mogłam sobie znalesc miejsca ciezko mi bylo bylam tez w trakcie zmieniania mieszkania na wieksze i miałam remont ciezko mi było pogodzić prace,dziecko i dopilnowac robotników ale wkoncu po pół rocznym remoncie wprowadziłam sie z dzieckiem on natomiast budował swoj dom i był na misji od czasu do czasu błagałam aby wrócił prosiłam nawet na kolanach a on mówił znajdz innego i że mam odczepić sie od niego minęło 1,5 kiedy poraz pierwszy poznałam faceta umówiłam się na kawę aby wyjść do ludzi bo w serce cały czas krwawiło mi za byłym, ale ten nowy facet starał się jak mógł aby mi gwiazdkę z nieba dać kwiaty i dobre słowa czułam sie dowartościowana i dziecko bardzo polubił, i pewnego dnia ojciec dziecka nagle sie dowiedział ze spotykam sie z kimś postanowił błagać mnie na kolanach abym z nim była bo nie wyobraża sobie życia i che ślubu itd (nawet kwiatów mi nie kupił)miałam straszny dylemat w sercu miałam żal ze mnie zostawił a z drugiej strony wiedziała ze to ojciec dziecka wiec wybrałam dobro dziecka i pozwoliłam wrócić ojjjjjj mija prawie rok nie mamy ślubu bo twierdzi teraz ze czeka na mieszkanie z tbs bo jest kawalerem, mieszka u mnie ale rzeczy ma u rodzicom, wydaje mi się że dałam się nabrać ze głównie chodziło mu o dziecko a nie o mnie nawet mi nie mówi ze mnie kocha ciężko mi zyć z takim człowiekiem mam już przez to nerwice co mam robić odejść!!!! powiedziałam mu że mnie oszukał a on mi mówi ze to ja go oszukałam spotykając się z innym na kawę, co mam robić???
nie zerwałam z nim kontaktu, bylłam z nim tydzień temu na mazurach na długim wekendzie, było tak sobie, czasem fajnie , czasem sie kłociliśmy, od tego wekendu zerwał prawie ze mna kontakt , sam nigdy nie napisał do mnie, kiedy pisałam do niego i pytałam czemu tego nie robi, pisła ze ma doła i ze jakis kryzys go dopadł, okłamała go ze ide na wesele z kolegą zeby był zazdrosny ale wcale zazdrosny nie był wiec lipa, w czwartek sie znim widziałam i było beznadziejnie, wiecznie obrazony i ofukany, pokłociliśmy sie i pogniewani rozeszliśmy się praktycznie bez słowa, on sie nie odzywał i ja tez, potem wieczorem przysłalał mi smsa ze pprzeprasza ze popsuł mi humor, nic nie odpissłam, w ten wekend cisza, okłamała ze ide na wesele w sobote, nie odzywał sie ja tez, w sobotę wysłal mi smsa o 2 w nocy jak sie bawie, odpisalam mu dzis po południu ze bardzo dobrze sie bawiłam i ze on widac tez skoro pisze mi smsa o tej porze, chyba mnie zlewa bo kogos poznał tak to widze, ciezko mi ale chyba nie ma juz o co walczyc, nie wiem co mam zrobic nie wytrzymuje tego napięcia, chce do niego pisac a z drugiej strony przypominam sobie to jak mnie potraktował w czwartek, jak mnie traktowała na mazurach i stwierdzam ze nie warto , jest zła , wkurzona i wiele jeszcze innych rzeczy ;(, pomocy
Jest mi ciezko bardzo choc nie wiem na co liczyłam. Ciągnełam to przez wakacje, jezdziłam znim na urlop, on nie chciał nic ale ja tego nie widzialam. Trzymałam sie tego kurczowo. Nie wytrzymałam i 2 miesiace temu po tym jak poszłam do niego i zaczał sie do mnie perfidnie dobierac rzuciłam sie na niego z piesciami. Nie wiem co to było chyba krzyk rozpaczy z mojej strony. Nie wytrzymałam tego po prostu psychicznie. Nie chce ze mna byc. Chce zebysmy byli kolezanka-kolega, nic wiecej. Minał miesiac od tego jak nie mam z nim kontaktu, napisał ze on kontaktu na siłe nie bedzie utrzymywal, i sie do mnie nie odezwał od tej pory. Chodziłam z nim na basem, było beznadziejnie miała uczyc mmnie pływać. Czułam sie tam na tym basenie taka nie potrzebna , nie kochana, az było mi wstyd. Nie załuje ze zerwałam zn nim kontakt, jest mi smutno ze po 4 latach woała sie ze mna rozstac niz cokolwiek ratować. My nigdy nawet nie mieszkaliśmy razem, mimo tego ze oboje wynajmujemy sobie pokoje. Ostatni rok, dosłownie rok po rozstalismy sie 1 listopada był jedna wielka szarpanina z mojej strony, mysle sobie jaka ja byłam głupia. Szukałam sobie pokoju bo ze starego mieszkania musiałam sie wyprowadzic a on w tym czasie poszedl do kina zkolezanka, mimo tego ze pisałam ze zmokłam bo padało. Nie pomógł mi, kompletnie mnie olał.
MInał miesiac a ja ciagle mysle , zaluje ze tak robiłam nie moge pojac jak mozna tak wykorzystac druga osobę. Wiedzial ze mi na nim zalezy i tak mnie zwodził przez caly rok, Gdybym tego nie urwała pewnie nadal by to trwało na takich warunkach jak on chciał. Jest mi ciezko, nie moge w nocy spac, tysiace mysli sie kłebi ;(.
Nie myśl o tym zajmij sie czymś. Już miesiąc wytrwałaś, wytrzymasz jeszcze dłuyżej i bedzie coraz lepiej zobaczysz ![]()
Zaparłam sie i wytrzymałam, najgorsze ze nie moge spać , budze sie o 4 rano i juz nie moge zasnac , to jest jak jakieś szaleństwo, smutno mi ze tak mnie potraktował, najgorsze ze myślalam ze cos bedzie bo rok ciagnełam ta znajomośc w takiej formie. Jeździliśmy razem na wakacje i wiele rzeczy innych ale to wszystko było z mojej inicjatywy ;(czasem czekam ze sie odezwie ale co mi to da ;(
Miałam podobnie choć teoretycznie trochę lepiej bo byliśmy parą ale to zawsze mi bardziej zależało to ja prosiłam go o powrót po roztaniu 1 i 2 aż się pobraliśmy urodziłam córkę i po 3 latach małużeństwa jestem tak zdeptana psychiczne, spragniona miłości i szacunku drugiej osoby że po takim dniu jak dzisiaj znowu myślę o rozwodzie ale mam tak mało siły i wciąż go kocham. Zmarnowałam prawie 10 lat życia (bo tyle ze sobą jesteśmy z krótkimi przerwami) nie marnuj życia ucz się na błędach innych
Juz wytrzymałam dwa miesiące prawie, z jego strony nie było żadnej próby kontaktu ze mną, coraz rzadziej parze na jego konto na nk i wpisuje numer gg zeby zobaczyc jego opis, przez przypadek znajduje różne rzeczy które kiedys od niego dostalam, czuje sie wykorzystana, ciagnła to tyle czasu i nie mowil wprost ze juz nie chce, pewnie spotyka sie zkimś, 4 lata znajomości przekreślone, czasem jest ciężko ale potem mowie sobie ze lepiej teraz niz potem, nawet mi się oświadczył jak nie chciałam do niego wrocic, czasem mysle sobie ze to moja wina ze ja tak wszystko zrobiłam, ale gdyby mu zależalo choc cokolwiek na mnie to choćby odezwał sie do mnie
Każda z nas przynajmniej raz w życiu przechodziła rozczarowanie facetem i czuła się zraniona, porzucona, zeszmacona... Ale zobaczysz literka, minie parę miesięcy i uświadomisz sobie, że nie było warto tego tak przeżywać i płakać przez jakiegoś dupka
jeszcze niestety niejednego możesz na swojej drodze spotkać
wiem, że uważasz że łatwo mi tak pisać ale ja również nie raz płakałam w poduszkę i myślałam, że to koniec świata
będzie dobrze kochana
trzymaj się ![]()
po co nadal ranisz samą siebie?
odejdź.
odeszłam 2 miesiace temu, nie ma z nim żadnego kontaktu, świeta bez niego. skoro jemu jest dobrze to i mi jest dobrze, juz pierwsze ciężkie chwile mam za soba, nie da sie przekreslic tak po prostu tylu lat znajomości,;(
dzis mam cięzki dzień, miałam ochotę do niego napisac i go wyzwac , targa mna mnóstwo mysli ;(jakbym napisałą to poniżylabym sie przed nim ale moze byłoby mi lżej ;( nie wiem co lepsze, pomóżcie
Nie było by Ci wcale lżej. Poza tym po co?? Dręczysz się kilka miesięcy i jestem przekonana, że ciągle myślisz, że może kiedyś.... Nie tędy droga. Wam nie było po drodze już od dawna i dużo w tym Twojej winy, że w tym tkwiłaś bo on w sumie Ci nic nie obiecywał. Nie da się kogoś zmusić do miłości.
Nie napisał nawet życzen na święta, jak głupia wpatrywałam sie w telefon, nie mam nastroju ;(chyba naprawde mnie nie kochał ,jest mi strasznie smutno.
nie przejmuj sie ![]()
moja byla zadzwonila kilkanascie minut temu z pretensjami czemu nie odbieram od niej telefonow a potem zlozyla mi oschle i niemile "no to w takim razie ci zycze wesolych swiat" ....
chcialabys takie zyczenia ?
powiem szczerze ze ja tez nie skladam zyczen mojej bylej (zlozylismy sobie wczoraj rano osobiscie) a jej rodzinie tymbardziej...
nie oznacza to jednak ze jestem zle wychowany, ale nie zrobie tego po tym jak ona i jej rodzina mnie potraktowaly ![]()
nie szanuja mnie, wiec dlaczego ja mam szanowac ich?
wiec jesli nie zlozyl ci zyczen - powinnas sie tylko cieszyc, to tylko o nim swiadczy....
nie chciałabym takich życzeń, sama sie sobie dziwie na co czekam ale swieta to szczegolny czas, ja nie mam ochoty do niego pisac bo i po co, zaraz gdyby mi cos napisał to miałabym nadzieje i szukałabym w jego smsach podtekstu,
wlasnie, moglabys sobie narobic nadziei a dla niego to bylyby tylko czyste zyczenia ![]()
swieta szczegolny czas? na co?
na to ze ktos zacznie myslec i pod wplywem magii swiat napisze sms?
a co bedzie po swietach? powrot do rzeczywistosci...
nie wiem, ja po prostu myślalam ze napisze i tyle, kolejny raz dostałam po głowie, pewnie ma nowa dziewczynę i z nią układa sobie życie,ma doła , wszystkie moje siostry mają facetów i dobrze się im układa, 4 lata skreślił, nie odzywamy sie do siebie juz 3 miesiące, stwierdziłam ze jak on może beze mnie życ to ja moge bez niego, często mi się śni i potem myśle o nim, jak sobie poradziłes po rozstaniu?
Literka, ile masz latek ? ![]()
bo mam wrazenie ze masz parcie na faceta pod wplywem otoczenia, a to zle ![]()
czy sobie poradzilem? hmm, nie wiem... moja chora sytuacja nadal trwa bo mieszkamy razem do konca roku...
uprzedzilem ja, ze wyprowadze sie jak cos znajde... ale ona oczywiscie albo nie uwierzyla, albo myslala ze to sciema...
zdziwi sie...
w kazdym badz razie wychodze do ludzi, szukam sobie zajecia bo nie chce zwariowac i musze jakos te zle mysli i ten smutek usunac z glowy i zastapic czyms pozytywnym ![]()
wkrotce zapisze sie na prawko i do szkoly tanca oraz pojde na mega zakupy bo dostane pierwsza wyplate z nowej firmy wiec bedzie szansa ostro poszalec ![]()
moja rada dla ciebie? ogladac Friends - przy tym serialu smutki znikaja same ![]()
mam 25 lat, to był mój pierwszy chłopak, wiązałam z nim swoje życie, myslalam ze to ten jedyny, mielismy wspolne pasje, szukam w sobie winy, ma wrazenie ze to ja zrobiłam błedy,.Nie mogę zapomniec tego jak zerwał ze mna kontakt tak po prostu przez sms , sama to zainicjowałam bo nie mogłam znieść sytuacji w której nie wiedziałam na czym stoje, spotykłam sie ze mną, spał u mnie, ja u niego.Robiłam obiady, przyjezdzal do mnie, nawet na wakcacje, pojechaliśmy razem. Chodzę na terapie, pewnie gdybym nie chodziła to bym błagała go zeby do mnie wrocic. Jade na sylwestra w gory. Odpocznę sobie. Byłam od niego uzależniona. Ciesze sie ze napisałam do niego. Prosiłam go rok zeby wócił do mnie a on mnie zlewał. Choć były i miłe chwile. Nie wiem na co liczyłam, myslałam ze sie odezwie. Nie usłyszałam nawet przepraszam ani żadnych wyjaśnien. Ja tez mam takie momenty ze wiem ze sobie poradze, a potem przychodzą doły i ciągłe becze;(
Mam ochotę mu coś napsiac , jestem ciekawa co u niego. Mineły 3 miesiące od sie nie widzielismy. Tesknie za nim, często nim mysle,śni mi się. Gdybym napisala ciekawe co by pomyślal, wypada sie odezwać, to ja zerwałam z nim kontakt.
Droga literko-nie-nie wypada napisać!nawet jeśli ty zerwałas kontakt.przeczytalam twoje posty...zerwałas bo przeszkadzalo ci jak cie traktuje a podwiadomie mialas nadzieje ze ze sie zmienii wroci?zgadza sie.....?a teraz rozmyslasz ze ty ucielas kontakt nieodzywasz sie wiec moze czas napisac?moze on niezlozyl zyczen bo czuje ze ty to powinnac zrobic?nie nie nie.zobacz kim dla niego byłas?lalka do łozka,a jak utupnelas nóżka on zawinół sie i wcale niezamierza tego zmienic..jednym słowem,,rozszyfrowalam go''wiec zabral zabawki do innej piaskownicy,,,ze go kochasz?mimo wszystko masz do tego prawo,ale nie masz prawa do obwinania sie..bo jak tu widze on bawil sie toba i zrywal a nie odwrotnie...
a co chodzi o zyczenia...ja tez z chlopakiem niejestem miesiac-w sumie rozstalismy sie w zgodzie chcial kontaktu ze mna ale ja nieodzywalam,on tez nie -do wigili bo o dziwo zlozyl mi zyczenia czyli odezwal sie po mc,,,ja mu odeslalam zyczonka i nawet jeszcze podziekowal i zostawil buziaczka...(ogolnie zaskoczyl mnie zyczeniami)
i wiesz co?chyba naprawde ludzie ktrorzy sie rozstaja powinni dac sobie spokoj nawet z czyms takim jak zyczenia ,bo pozniej robi sie w tego wielkie zamieszanie;),choc nieukrywam to pierwszy moj eks ktory wyslal mi zyczenia i ja mu..bo zawse jest tak ze albo moj eks slal ja nie;p albo wogole nic niedostawalam
Wypada się odezwać??? Co ty piszesz!! Słuchaj, on się odkochał ( na marginesie - miał do tego prawo). To nie on Ciebie oszukiwał, tylko sama to robiłaś od dłuższego czasu i zaczynasz znowu to robić. Ten związek z jego inicjatywy rozpadł by się już daaawno. Ty go ciągnęłaś na siłę. On się nie odzywa, bo widocznie już zauważył, że ty każdy sygnał z jego strony traktujesz w ten sposób, że się zaczynasz nakręcać.Odetnij się wkońcu i zacznij nowy etap w swoim życiu.
Literko - nie jestescie razem i dla niego sytuacja jest jasna - nie chcesz z nim byc - tak wlasnie on mysli i zamiast powalczyc o ten zwiazek, pokazac ze nawet jak jest zle to mozna byc razem i RAZEM dojsc do tego jak moze byc lepiej jesli dwojgu ludzi na sobie zalezy to on wolal sie poddac bo tak wg niego bedzie latwiej...
moja ex tez sie poddala (nieswiadomie) i zaczela sie spotykac z innym a mi mowila ze ma metlik, ze nie wie czy chce ze mna byc... jak wrocila od niego przed polnoca to odwrocila kota ogonem jak powiedzialem ze wiem ze nie pojechala po kable do auta tylko byla u niego, i powiedziala ze nie zasluguje na jej szczerosc i zniechecilem ja do siebie...
ja tez ciagnalem ten zwiazek na sile i podobnie jak ty ja tez wierzylem ze moze byc lepiej... niestety okazalo sie ze ona od dluzszego czasu nie chciala ze mna byc ale mimo wszystko byla (nie wiem dlaczego, ale to juz neiwazne)...
wiec jaki jest sens ciagnac zwiazek na sile?
czy w zwiazku nei chodzi o to, aby sie nim cieszyc, wzajemnie sobie pomagac i ulatwiac wspolne zycie? ![]()
Dokładnie tak jak szymcio_82 pisze-związek to radość, wspólne chwile - nie tylko na seksie oparte- rozmowy, czasami nawet milczenie we własnym towarzystwie...cudowne...ja też miałam jak Ty - próbował właśnie takich manewrów- że nie może się narazie ze mną oficjalnie spotykać ale przychodzić na to i owo żeby sobie pospędzać i przypomnieć miłe chwile to i owszem....musi sie do mnie przekonać żeby się ze mną pokazać- nie powiem- aniołkiem nie byłam, ale skoro chce seksu i innych miłych chwil to niech ma i odwagę żeby przyznać sie do tego że si ę spotykamy...nie był na to gotowy, więc ja również kategoryvcznie powiedziałam,że absolutnie na seks niech nie liczy- możemy się spotkać pogadać ,ale bez tego....no i on odp ,że nie potrafi być kolegą i koleżanką , bo go do mnie ciągnie i będzie chciał jednego i że się będzie męczył, a wrócic do mnie też nie może itp itd... no i kontakt urwany- także radzę Tobie literka25 zostaw to również...poboli jak cholera ale w końcu przestanie....nie odzywaj się do niego!!!powodzenia!
Literka25 - nasze historie są podobne, 5 lat zwiazek dość burzliwy, miłość, kłótnie, rozstania, powroty, oboje dda, a z tych 5lat ostatnie dwa zastanawiał się czy ze mną być czy nie być, mieszkać czy nie, oczywiście nadal przyjeżdżał do mnie na obiadki i sex bo tak było mu wygodnie, ba nawet byłam taka głupia że przez pół miasta woziłam mu obiadki do pracy autobusem, he he i w trakcie tego jego zastanawiania poznał sobie inną z innego miasta i pa pa kopnał mnie w cztery literki, taki lajf obecnie wychodzę z marazmu, zaakceptowałam ten stan rzeczy, zaczynam lubić siebie, zajmować się sobą, dopieszczać siebie, wychodzić ze znajomymi i kiedy odcięłam zupełnie się od niego i nie kontaktowałam przez 2 m-ce, on nagle zaczął pisać długie maile, dzwonić itp, cóż radzę Ci abyś polubiła siebie i swoje wnętrze, zaczeła zyć swoim zyciem, nie jego, nie myslała o nim, bo on o Tobie nie mysli, tym bardziej jeśli ma inną, wiem że dla dda jest to trudne, bo uzależniłaś się od niego bardzo, ale nie masz innego wyjścia, musisz zaakceptować taką sytuację jaka jest, przyjąć to do wiadomości że jego już nie ma. Ja też przezywałam rozpacz, smutek, żal, gniew, strach przed samotnością, złość i dopiero jak wszystkie te emocje przezyjesz, przetrawisz dasz sobie z tym radę i powoli, powoli będzie to z Ciebie wychodzić i będziesz mogła cieszyć się na nowo życiem, ja naprawdę nie mogę się nadziwić jaka byłam głupia i zaslepiona.
Facecik jest "godnym podziwu" skurczysynem....leci z Tobą w kulki samemu się bawiąc w najlepsze, a Ty dziewczyno się staraj o mnie bo inaczej będzie "papa"
Zlew na niego...i zacznij Żyć, wiem że dobrze to mówić gdy nie dotyczy to mnie, mam podobną sytuację i się niestety męcze
...ale dobrze Ci radzę...zostaw go
Nie odezwałam sie do niego, mam natłok myśli, najgorzej jak jestem w tych miejscach co bylismy razem, byłam w gorach na sylwestra i cały czas o nim myslalam, przejezdzałam obok miejsca w ktorym spaliśmy, to on pokazał mi tatry, nie potrafie zapomnieć, nie dostałam od niego nic, ani na sylwestra ani na swieta, pewnie myslicie ze jestem naiwna, najgorsze ze wiem ze zle mnie traktowal a nie potrafie sie z tego uwolnić, ciagle o tym myśle ;(
wiem co preżywasz...u mnie to się ciągnie juz ok roku czasu...mam dość on też. próbuje milczec nie odzywać sie pokazac mu ze umiem bez niego...ale nic z tego...jestem uzalezniona od niego i tej chorej milosci....i jestem sama zla na siebie...okropnie...dałam się znowu tak potraktować ...także dobrze ci radze-nauczona na wlasnych błedach...zostaw go...boli-mnie tez boli od roku...ale musze w koncu...bo zwariuje
ja zerwalem kontakt ze swoja wariatka i wyszedlem do ludzi... stalem sie znowu osoba publiczna i przestalem siedziec w domu... ludzie naprawde wiele daja i pomagaja ci odrzucic te zle mysli ![]()
szymcio82 też próbuję tak robić.i czasami jest super i jestem pewna że dam radę.a czasami jest tak,że nikt nie ma czasu dla mnie i wtedy...dopada mnie samotność,smutek, jakieś chore myśli...ale nowy rok nowe postanowienia...trzymajcie kciuki! a Ty literko25 - też trzymaj się mocno- nie daj się!i uwierz mi,że on lepiej że właśnie tak się zachowuje- czyli miczy, przynakmniej nie daje Ci nadziei...bo u mnie- raz odpisze raz jest ok a raz znó zmiesza mnie z błotem, bo jednak nie potrafi zapomnieć czy wybaczyć...a ja go nawet nie zdradziłam...chore.dlatego dobrze,że milczy - wyświadcza Ci tym wielką przysługę:) trzymaj się!!:)
wiem co preżywasz...u mnie to się ciągnie juz ok roku czasu...mam dość on też. próbuje milczec nie odzywać sie pokazac mu ze umiem bez niego...ale nic z tego...jestem uzalezniona od niego i tej chorej milosci....i jestem sama zla na siebie...okropnie...dałam się znowu tak potraktować ...także dobrze ci radze-nauczona na wlasnych błedach...zostaw go...boli-mnie tez boli od roku...ale musze w koncu...bo zwariuje
witajcie.
Świetnie was rozumiem. Też tkwię w podobnym "bagnie":( Nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić. Tyle że u mnie może i plusem albo i minusem jest fakt że mieszkamy od siebie 500km. Ja stale sobie powtarzam SKOŃCZ TO bo on doprowadza Cię do degradacji,przyjaciółka również mi to mówi ale nie potrafie odejsć. Wiele razy próbowałam a wczoraj właśnie znów zaczęłam z nim być(2 raz po 5miesięcznej przerwie). To jest tak cholernie trudne.Chciałąbym się od niego "uwolnić" ale i jednocześnie wiedzieć co robi, czym się zajmuje,jak mu się żyje. Ale u mnie jest jeszcze ten ogromny minus że on wie że ja wybacze wszystko(wybaczyłam zdradę,bo zapewniał że się zmieni,fakt faktem zmienił się ale nie za dużo ale zawsze jakieś pocieszenie <-- złudna nadzieja na lepszą przyszłość) Nadzieja zgubą ludzi... Wie że się nad nim zlituje i nad jego losem i dam mu szanse. Mój to na "dodatek" bierze mnie na litość w ten sposó że groźi że coś sobie zrobi a ja zostaje. Bo przecież jeśli sobie coś zrobi to ja będę miała na głowie sąd i wszystkie inne problemy,a to też dlatego że ma tylko mnie. Tzn ma rodzine ale nie jest jakoś szczególnie emocjonalnie związany-nie może na niej polegać. A ja...wie że zawsze mu pomogę.
Jeśli chciałbyście podzielić się z tym jak to przeżywacie czy przeżywałyście podobne sytuacje możecie napisać do mnie na gg(19457601) bądź na e-mail. Z chęcią porozmawiam.
POZDRAWIAM
bardzo dobrze zrobilas i robisz ![]()
to jest Twoj poczatek lepszego zycia.
jest ciezko ale przejdziesz to.
super ze chodzisz do psychologa , to pomaga ustabilizowac mysli i dzialania. poznac swoje pragnienia i postawic kropke tam gdzie trzeba.
trzymam kciuki za coraz lepsze samopoczucie ![]()
nie daj sie i obstawaj przy swoim.
to sprawi ze zacznie wzrastac Twoje poczucie wlasnej wartosci.
ostatnio ciagle mi się sni, korci mnie zeby sie do niego odezwac , tak po prostu zeby pogadac i tyle, ale nie wiem sama po co, w sumie moglibysmy sie znac ale po tym wszystkim to nie wiem czy to ma sens , mielibysmy chodzic razem na kawe, nie wiem czy sie odkochałam, mija juz 4 miesiąć, on nie odezwał sie,