netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Posiadanie psa i odpowiedzialność.

26 odpowiedzi7 428 wyświetleńzałożony przez zoska, 07.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez zoska (2010-05-07 16:43:56)

Temat: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Mam problem z moimi rodzicami.

Rodzice razem z moją młodzszą siostrą (15 lat) wyprowadzili się do małego miasteczka, kupili sobie dom z bardzo dużym ogrodem.

Rodzice obiecali siostrze że będzie miała psa.

Udało mi sie znaleźć idealnego psa dla rodziny. Pies jest kundlem podobnym do labradora (z charakteru również, jest mądry i łagodny)

Od początku były jakieś dziwne problemy i pretensje o tego psa.

Najpierw o to że pies będzie za dużo jadł (!), w takim razie powiedziałam iż to ja będę płacić za karmę ( zamawiam na allegro, opłacam, kurier przywozi do domu rodziców). Potem że pies kopie doły, kupiłam zabawki. Pierwsza zabawka popsuła się po ok. pół roku bo nikt nir pilnował psa podczas zabawy, potem druga zabawka się zgubiła, teraz kupiłam znów drogą zabawkę (ok.100 zł ) tej z kolei nie dają psu, bo boją się że zakpoie.

Kupiłam też oczywiście wyprawkę dla psa, szczotkę, zgrzebło, smycz, kantarek, adresówkę, witaminy, obroże p.pchelną i inne niezbędne rzeczy.

Dodam że pies jest bardzo mądry i podatny na tresurę.
Poczytałam w internecie, nauczyłam psa, siadać, leżeć, skakać przez przeszkody, pies chodzi już grzecznie na smyczy.

Potem był problem(ojciec) że pies obryza krzaki i drzewka. Powiedzialam że mu kupie po 2 sadzonki za każdy krzaczek który pies pogryzie. Pozatym fakt obryzania został mi przedstawiony iż pies zdemolował podwórko, a okazało się że ucierpialo pare gałazek.

W zimie ojciec mnie szantażował że wywiezie psa do lasu bo mu wszytsko niszczy "na placu" !

Moi rodzice nie pracują, siostra chodzi do gimnazjum i przejawia jeszcze w miarę największe zainteresowanie psem mianowicie utrwala komendy i szczotkuje psa.

Ale pies jest pozostawiony samemu sobie.

Zafundowałam też materiały na budowe kojca dla psa budę (bardzo ładną i solidną) zrobił wujek.

W efekcie pies czasem cały dzień siedzi w kojcu i jest znuszony sie w nim załatwiać. Rodziców odwiedzam rzadko, raz na dwa-trzy miesiące. Kilka razy jak przyjechałam w kojcu były psie kupy i śmierdziało. Sprzątnęłam to i powiedziałam siostrze że powinna bardziej dbać o swojego psa. Skoro przed moim przyjazdem nie sprzatają to normalnie pewnie też nie.

Ja tego psa uwielbiam i gdybym tylko miała warunki to bym go zabrała, bo mam wrażenie że pies się tam marnuje. Z psem się prawe nikt nie bawi ;/ a rodzice nie pracują i prawie cały czas siedzą w domu.

Teraz do czego zmierzam:

Jak pies był mały ktoś na posesje podrzucił kundla, małego słodkiego psa w stylu pekińczyka, oczywiście wszyscy go uwielbiali. po kilku dniach wysiadło ogrzewanei w domu, okazało sie że pies przegryzł kabel. Wszytsko było oczywiście na większego psa!!! Przyjrzalam się obryzionemu kablowi i oczywiste było ze zrobił to mały podrzutek. Wszyscy wtedy przyznali mi racje, potem jeszcze psy (tym razem juz pewnie na spółkę) potargały dywanik w przedpokoju) . Rzecz działa się w zimie, kiedy pies był jeszcze za mały na kojec.
Wytłumaczyłam rodzicom iż drugi pies jest im nie potrzebny, zwłaszcza że duży pies przy nim uczył się psocić.
Otrzymałam zgode na pozbycie się psa. Wykapałam go, wysuszyłam zapakowałam w karton dałam do środka stary koc i odwiozłam do schroniska.

Teraz dowiedziałam się że rodzice wzięli psa od mojego dziadka, któremu ktoś podrzucił na posesje. Mały kundel(znowu!).

Starałam się mamie wytłumaczyć że skoro nie dają sobie rady z jednym psem to po co biorą drugiego? Mama jakby się obraziła. Zastanawiam się co nimi kieruję, namawiałam Mamę żeby odwiozła psa do schroniska ale jakoś wymiguje się od tego.

Pewnie skończy się tak jak ostatnio, ja bedę musiała być ta zła i pozbywać się kundla.

Pozatym nie mam zamiaru drugiego psa uczyć wszytskiego od nowa, a rodzice na pewno tego nie zrobią, gdyż ich zdaniem zajmowanie się psem to wyłącznie karmienie go.

Miała któraś z was podobny problem?
Pomóżcie. Co mam zrobić z tym psem(podrzutkiem) i czy szukać nowego domu dla psa rodziców?

Dodam iż staram się pomagać rodzicom, zawsze przyjeżdzam do nich z jakims prezentem , wspieram finansowo jak tego potrzebują. Często do nich dzwonię. Ogólne kontakty sa ok.

2

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Błędem, jaki popełniliście już na samym początku jest fakt, że decyzja byłą kompletnie nieprzemyślana. Pies to nie zabawka i przed jego nabyciem należy się zastanowić, czy macie odpowiednie warunki do jego odchowania. Każdy pies musi mieć swoją przestrzeń, nie tylko mały kąt w kojcu. Musi się wybiegać, wybawić. Od razu dodam, że jestem bardzo zbulwersowana, jeśli ktoś sprawia sobie pieska- zabawkę a jak już się znudzi, odstawia w kąt. Zagoń siostrę do opieki nad nim. Nie musi z nim chodzić krok w krok, ale wyprowadzić na spacer to chyba żadna udręka? W schroniskach są kundelki, które mają o sto razy gorsze warunki, niż miałby ten w Waszym domu i oddanie go wg mnie nie jest najlepszym pomysłem. Twoja siostra nie jest malutka, żeby nie rozumieć takich rzeczy. Obgryza kable? Albo kupcie organizer do kabli (w ikei za parę groszy), albo zakaz wstępu psa do domu i wyłączne zabawy na podwórku. Skoro rodzice są głusi na Twoje słowa i mimo to nabywają nowe zabawki, to powinni brać za nie pełną odpowiedzialność. Obgryza drzewka? Krzyknąć, aż się wystraszy i robić to za każdym razem aż się oduczy.  Może nie każdego psa da się wytresować, ale da się nastawić go tak, żeby nie psocił. W internecie jest wiele wskazówek jak to zrobić. Siostra ma czas (tym bardziej, że niedługo są wakacje i będzie go jeszcze więcej) to może się tym zająć, skoro rodzice do tego nie dorośli.

3

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.
P&P napisał/a:

Krzyknąć, aż się wystraszy i robić to za każdym razem aż się oduczy

To nie jest najlepszy pomysł. Pies krzyki po czasie odbiera jako zachętę do zabawy i za każdym krzykliwym "NIE WOLNO!" będzie akompaniował szczekaniem i jeszcze gorzej się zachowywał. Tutaj należy zastosować tzw. "wymiankę", czyli zamiana gryzionego krzewu/drzewa/czegokolwiek zabronionego na smakola, którego bardzo lubi. Pies musi się nauczyć, że istnieje coś atrakcyjniejszego od tego, czego nie wolno mu robić. Pies jest jak dziecko- trzeba go inteligentnie przekupić, ale z tym plusem, że to dobrze zaowocuje na przyszłość.

Poza tym zgadzam się z tym, że pies to nie zabawka. Ogród to coś wspaniałego, owszem, ale nie wolno puszczać szczekola samopas, bo "oczywizm" stanowi fakt, że niepilnowany psiak sam sobie ustala zasady (co może gryźć i niszczyć). Sztuka polega na szkoleniu; Długim i żmudnym intelektualnym treningu, który pozwoli psu skupić się na tym, na czym powinien. Jeżeli pies ma się bawić na otwartej przestrzeni, musi być pilnowany- jakieś agility bądź dog frisbee w towarzystwie właściciela to jest TO!

zoska napisał/a:

(...) gdyż ich zdaniem zajmowanie się psem to wyłącznie karmienie go.

I właśnie to jest ten problem. Moim zdaniem powinnaś jak najszybciej zabrać tego psa od rodziców. Uwiązany przy budzie, nietresowany i pozostawiony sam sobie, stanie się psem agresywnym i niebezpiecznym dla otoczenia. Bez tresury i socjalizacji, piesek będzie absolutnym wrakiem. Chyba, że... Twoi rodzice nauczą się, że wychowanie psa jest de facto większym problemem od wychowania dziecka, bo tu wymagane jest budowanie więzi w postaci ustalania hierarchii (zwykłe "nie wolno" czy "dobry piesek" nie wystarczą); Pies nie może być non stop karmiony, kiedy tylko tego chce. Dwa razy dziennie o określonych porach jedzonko plus sporty i nauka komend. Jeśli Twoi rodzice nie zbudują odpowiedniej więzi pomiędzy sobą a psem, nie będą Alfa, pies ich zdominuje.

Nie ma co robić wydatków na psiaka, którym i tak nie Ty się opiekujesz. Po prostu wytłumacz rodzicom, że pies to nie przelewki i że źle wychowany może stanowić dla nich zagrożenie.

4

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Ten pies ma okropne życie.Nie rozumiem,jak można dopuścić,żeby przebywał w tak bliskim sąsiedztwie swoich odchodów.Zrób coś z tym i to natychmiast !!!

5

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

A nie da rady, żebyś Ty wzięła tego psa?
I tak przecież Ty go opłacasz. Wszystko mu kupujesz i jak tylko jesteś u rodziców to o niego dbasz.
Przecież on się zupełnie nie nadaje do tamtego domu.

6 Ostatnio edytowany przez zoska (2010-05-08 10:18:47)

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Niestety nie moge wziac psa do siebie, mieszkam w kawalerce z mezem. pozatym nie ma nas w domu od od 7 do ok 17.00.
Więc pies by siedział sam w domu.
Wielkość kojca (10m2) stanowi połowe mojego pokoju. Nie wiem co by było gorsze dla niego.

Bardziej by mi zależało na tym żeby rodzice pokochali tego psa sad.

Najgorsze jest to że czasem ojciec rzuca jej mięso z lodówki (pies ma własną karmę) a kiedyś jej dał do miski gorące skwarki i  prawdopodobnie poparzył sobie przełyk, potem musiałam psa syropem poić ;/
Moje zachowanie do psa jest postrzgane jako fanaberie ;/ i komentowane typu "pies jest dla ludzi a nie odwrotnie" (ojciec).
Pozatym nie wiem czy ojciec go nie zbił, pies się go boi i podchodzi tylko jak mu coś daje.

Staram sie to zwalczać i nalegać zeby nie dawali psu innego jedzenia niz gotowa karma i produktów psich.
Dowiedziałam się ost. że "ten pies nie lubi czekolady".
W lato pies często bywa na podwórku, w zeszle lato dawał psu piwo do picia , a do obroży przyczepił mu otwieracz.

A najgorsze jest to że oni są przekonani że się nim dobrze opiekują!!! Do tego chca zatrzymać tego nowego kundla.

7

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Myślę, że powinnaś piłować siostrę do tego bo chciała... Nie może być tak, że ludzie biorą sobie całkiem bezbronne zwierzę a później ono meczy się, jest zaniedbane.. Skoro Ty nie możesz go przygarnąć, to ogarnij siostrę, żeby w końcu zajęła się pieskiem i pokazała jaka jest odpowiedzialna.. . A ojciec w ogóle nie nadaje się, żeby do psa się nawet zbliżać. Rozumiem, że chciałaś dobrze, ale teraz trzeba coś z tym zrobić zanim pies zmieni swój charakter i będzie wrogo nastawiony do ludzi. Życzę powodzenia.

8

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Ja naprawdę nie wiem,czy nie lepiej byłoby mu w schronisku...:(

9

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

No właśnie.. Ciężka sytuacja.. A może masz jakiś odpowiedzialnych znajomych żeby przygarnąć psa?

10

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Wszyscy moi znajomi maja małe mieszkanka i to najczesciej wynajmowane (mam 24 lata).

Pies póki co jest cały czas radosny i łagodny (we wrześniu konczy 2 lata). Ale widać po jego zachowaniu że spędza czas sam, bo bawi się sam ze sobą( podrzuca sobie zabawki) a kiedyś sam przynosił (nauczyłam go aportować ale nikt tego nie kontunuował).

11

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

On uwielbia być z człowiekiem. Kocha szczotkwanie i glaskanie.

A co do kopania dziur, do rodzice kupuja jej duże kości i sadze ze ona je zakopuje a potem ich szuka.

12

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Może tak być. Ale z Twojego opisu wynika, że piesek lubi zabawę z drugim człowiekiem  i spędzać z nim czas. Po dłuższym czasie zanudzi się strasznie. Myślę, że powinnaś poważnie porozmawiać z siostrą, żeby bardziej zaangażowała się w opiekę nad nim. W końcu ona nie jest już małym dzieckiem. Ja w jej wieku samodzielnie opiekowałam się dwoma końmi.

13

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Ja jestem bardzo wrażliwa na los takich zwierząt i mówię Ci - nie możesz tego tak po prostu zostawić ! Bawi się sam ze sobą...Jakie to przykre sad Twoja rodzina chciała psa,a teraz nie umie się nim należycie zająć i pies cierpi.Niech to będzie nauczką dla wszystkich - kiedy zdecydujemy się na psa/kota/inne,musimy być pewni,że będzie mu u nas d o b r z e !!!

14

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Pella ,masz rację.

15

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.
zoska napisał/a:

Niestety nie moge wziac psa do siebie, mieszkam w kawalerce z mezem. pozatym nie ma nas w domu od od 7 do ok 17.00.
Więc pies by siedział sam w domu.
Wielkość kojca (10m2) stanowi połowe mojego pokoju. Nie wiem co by było gorsze dla niego.

Bardziej by mi zależało na tym żeby rodzice pokochali tego psa sad.

No to lipa hmm. Chyba raczej nici z tego hmm.

16

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Prawda jest taka, że żeby mieć zaszczyt bycia właścicielem psa, to trzeba do tego dorosnąć.

Niestety w naszym społeczeństwie (szczególnie na wsiach) panuje jeszcze przekonanie, że pies ma pilnować obejścia i za to dostać miskę żarcia. I tyle.

Nie wiem, jak Ci pomóc, ale coś z tym musisz zrobić. Albo ostro przekonać siostrę do prawdziwej opieki nad psem, albo poszukać dla psa dobrego domu. Możesz spróbować poprzez dogomanię. Schronisko to ostateczność.

Jestem groomerem i na codzień mam do czynienia z psami, które ludzie przyprowadzają do salonu i nie jeden raz miałabym ochotę zagryźć właścicieli za brak troski o psa. I nie polega ona na głodzeniu czy zamykaniu w kojcu na cały dzień, ale o brak zwykłego czesania. A potem dramat, bo pies jest w formie jednego kołtuna. I tu wychodzi nieodpowiedzialność, bo decydując się na psa nie pomyśleli ile czasu CODZIENNIE trzeba poświęcić na pielęgnację szaty.

17

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.
zoska napisał/a:

Najgorsze jest to że czasem ojciec rzuca jej mięso z lodówki (pies ma własną karmę) a kiedyś jej dał do miski gorące skwarki i  prawdopodobnie poparzył sobie przełyk, potem musiałam psa syropem poić ;/

Syrop od weterynarza czy "ludzki"? Leczenie psa domową apteczką to największy błąd, jaki można popełnić- pewne składniki mogą okazać się dla zwierzęcia nawet śmiertelne. Jeśli jednak lek zapisał weterynarz, to już inna historia smile.

Rzucanie mięsa z lodówki to naprawdę głupi pomysł, stanowiący niemalże stuprocentowy dowód na nieodpowiedzialność i nieznajomość psychiki oraz stylu życia psa. Skoro ma własną karmę, to rodzice muszą wiedzieć dokładnie o jakich porach karmić zwierzaka; On po prostu musi się nauczyć doceniać to, że dostaje jedzenie w określonych odstępach czasu i za coś (np. za komendę "siad"), bo z psiakiem istnieje zasada "nie ma nic za darmo" (w przeciwnym razie malec sterroryzuje rodzinę, uznając się za pana domu, przewodnika "stada"). Jeśli już Twoi rodzice uparli się przy karmieniu domowymi rarytasami, to istnieją w Internecie przepisy na psie dania skonstruowane z "ludzkich" składników. Jeśli jednak nie mają zamiaru wnikać w psie menu, nadal kalecząc zwierzęciu przełyk i karmiąc go szkodliwym dla niego żarciem, lepiej szybko psiaka zabrać i nie skazywać na męki.     

zoska napisał/a:

Moje zachowanie do psa jest postrzgane jako fanaberie ;/ i komentowane typu "pies jest dla ludzi a nie odwrotnie" (ojciec).

zoska napisał/a:

Pozatym nie wiem czy ojciec go nie zbił, pies się go boi i podchodzi tylko jak mu coś daje.

To przykre, że musisz ze strony ojca wysłuchiwać takich głupot. Pies ma tak samo temperament jak i człowiek- nieraz nawet bardziej ostry i stanowczy. Dlatego tu powinna istnieć zasada, że zarówno pies jest dla człowieka, jak i człowiek dla psa. Bo tu nie chodzi o budowanie jednostronnej więzi, a obustronnej- pies ma kochać i szanować właściciela i odwrotnie. Wiadomo, że jeśli człowiek będzie bił swojego zwierzaka, ten nie nabierze do niego szacunku, a będzie w sobie budował tzw. "ukrytą agresję". Pewnego razu po prostu rzuci się na Twojego ojca, jeśli ten nie zaprzestanie wychowywać go przemocą. Sztuka polega na budowaniu w sobie umiejętności dawania czytelnych sygnałów. To, że pies nie mówi, nie oznacza, że nie rozumie. Wytłumacz to rodzicom.

zoska napisał/a:

Dowiedziałam się ost. że "ten pies nie lubi czekolady".

Każdy, kto nie zna się na psach, będzie próbował karmić go czekoladą, bo to frykas, za którym przepada każdy człowiek. Bardzo dobrze, że pies zrezygnował z czekolady, bo ta zawiera trującą teobrominę. Niech zarówno siostra, jak i rodzice, powstrzymują się przed takimi wybrykami. To naprawdę niebezpieczne.

zoska napisał/a:

W lato pies często bywa na podwórku, w zeszle lato dawał psu piwo do picia , a do obroży przyczepił mu otwieracz.

Nie umiem tego nawet dobrze skomentować...

Zosiu albo zabierz tego psa od rodziców, albo zapewnij mu dom gdzie indziej- może jakaś zastępcza rodzina? W schronisku na pewno nie będzie mu dobrze- tam może zostać pogryziony przez inne psy albo dostać robactw...

18 Ostatnio edytowany przez zoska (2010-05-22 21:48:14)

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Rozmawiałam z mamą. Prawie się obraziła na mnie, powiedziała iż zatrzymuje drugiego psa i dała do zrozumienia ze mam sie nie wtracac. Powidziałam iż skoro mają nowego pieska to ja zabiorę Psa. Mama powiedziała że Pies jest jej i ja nie mam prawa nim rozporządzać. Popłakałam się ;/ potem rozmowa przebiegla troche lagodniej. Ale mama nie zmienila zdania i powiedziala ze Psu jest dobrze i ze o niego dbaja.

Bedę ciągle próbować go stamtad zabrac.

Jest szansa na potencjalny dom dla Psa, rodzice mojego męża mają dom z mikro ogrodem (jakies 30m2), jest już tam buda (stara ale bardzo solidna, ocieplona i duża), może tez Pies mógłby spać w domu. Mąż będzie rozmawiał z rodzicami.
Rodzice męża pracują, ale mieszkają w tej samej miejscowości co ja (na drugim końcu) bede miala do nich jakies 30-40 minut jazdy, ale przynajmniej raz w tygodniu bede odwiedzać Psa. Może uda mi się z nią zapisać na jakiś prefesjonalny psi trening.

Dziękuję ze wasze zaiteresowanie, teraz już jestem pewna że to nie moje wymysły i pies nie może tam dłużej zostać.

Ps.A co do pytania o syrop to zadzwoniłam do lekarza weterynarii i powiedział iż mogę psu podać syrop z babki lancetowatej(nie wiem czy nie przekreciłam nazwy).

19

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Piesek jest świetny

20

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.
zoska napisał/a:

(...)Bedę ciągle próbować go stamtad zabrac.(...)
Jest szansa na potencjalny dom dla Psa, rodzice mojego męża mają dom z mikro ogrodem (jakies 30m2), jest już tam buda (stara ale bardzo solidna, ocieplona i duża), może tez Pies mógłby spać w domu. Mąż będzie rozmawiał z rodzicami.
Rodzice męża pracują, ale mieszkają w tej samej miejscowości co ja (na drugim końcu) bede miala do nich jakies 30-40 minut jazdy, ale przynajmniej raz w tygodniu bede odwiedzać Psa. Może uda mi się z nią zapisać na jakiś prefesjonalny psi trening.(...)

Próbuj,próbuj.Musisz,powinnaś.Zrób to i dla mnie,miłośniczki zwierzaków.

21

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Dla mnie również.

22 Ostatnio edytowany przez november (2010-05-12 13:55:48)

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Powiem tak: faktycznie, ale niestety Twoi rodzice tego psa mieć nie powinni. Przede wszystkim decyzja o wzięciu zwierzaka powinna być w pełni świadoma, a nie wynikająca z jakiegoś zobowiązania, czy słowa danego dziecku. Trzeba mieć pełną świadomość, że posiadanie psa to także prawdopodobnie rozkopany trawnik, poobgryzane gałęzie, dywaniki, buty... Tak więc zwierzaka bierze się jakby to powiedzieć - z "całym dobytkiem inwentarza". Kiedy zwierzak tak na prawdę stanowi jedynie zbędny dodatek a nie członka domu to niestety cierpi.
Sama mam w tej chwili kota - w zasadzie jestem jego rodziną zastępczą. Właściwie decyzja o wzięciu Porucznika była nagła i w jakimś stopniu przewróciła moje życie do góry nogami, ale jako że w rodzinnym domu miałam trzy koty i psa mogłam sobie wyobrazić jak to jest. I w sumie tęskniłam za futrzakiem, który zajmuje całą moją poduszkę... Nie raz stan, w jakim zastałam swój pokój po powrocie z pracy był daleki od oczekiwanego. Ale tego się w jakimś sensie spodziewałam. Zwierze musi czuć się dobrze. Jeśli Twoi rodzice psa zaniedbują, to niestety, ale trzeba go zabrać.

W tym miejscu chciałabym zareklamować swojego Porucznika . Kot ma ok 12 miesięcy. Jest wykastrowany, uroczy rozrabiaka. Ma wyrobioną książeczkę zdrowia. Załatwia się do kuwety. Bardzo lubi ... wodę. Często sypia w umywalce.:) Kiedy jestem sama i np. biorę kąpiel, to zostawiam drzwi otwarte. Kot wtedy spaceruje po krawędzi wanny, albo towarzyszy mi siedząc na pralce:) Jest bardzo gadatliwy:) Strasznie kochany... W każdym razie jestem jego rodziną zastępczą, na czas szukanie dla niego prawdziwego domu. Jeśli któraś z Was chciałaby mieć takiego słodkiego kocura, piszcie prywatne wiadomości, a wtedy wyślę zdjęcie i odpowiem na wszystkie pytania.

23

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Z chęcią bym wzięła drugiego kocura ale niestety mój Kot Pin jest absolutnym zazdrośnikiem i ledwo zaakceptował mojego chłopaka jak się do mnie wprowadził wink

24

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

November, mi byłoby strasznie smutno rozstać się z takim skarbeczkiem. Normalnie bym się zapłakała smile Ja zaadoptowałam kotka, który czekał na prawdziwy dom po tym, jak jakiś zwyrodnialec porzucił go na przystanku i teraz rozstać się z nim nie mogę nawet na chwilę smile

25 Ostatnio edytowany przez november (2010-05-13 10:26:00)

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Wiem, rozumiem, ale akurat ja tu nie myślę moimi w sensie ludzkimi kategoriami. Bo jak Porucznik znajdzie dom, to kolejny kocurek nie będzie musiał czekać na kogoś, kto go przygarnie, w ciasnej klatce z 3 innymi kotami. Jasne, że będzie mi przykro, i pewnie popłaczę kilka dni. Ale wiecie, my rozumiemy dlaczego je mamy oddać, dlaczego nam jest przykro, a one nie rozumieją co się z nimi dzieje. Ja wiem, że to dla dobra kolejnego zwierzaka. Zdjęcia mojego Porucznika są na stronie Fundacji Azylu pod Psim Aniołem (nazywa się "Kiks" - omyłkowo.)

26

Odp: Posiadanie psa i odpowiedzialność.

No właśnie - ja z resztą w temacie jest napisane - pies to odpowiedzialność dlatego zanim się zdecyduje na taki krok - trzeba najpierw dobrze przemyslec sobie wszelkie za i przeciw. A nawet stworzyć sobie listę rzeczy, które teraz w domu będa niezbędne, kto i kiedy psa bedzie wyprowadzał na spacery itp. itd.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Posiadanie psa i odpowiedzialność.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026