Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Witam. 9 miesięcy temu rozstałam się z partnerem i nie radzę sobie. Zostawił mnie. Usłyszałam że uczucie się wypaliło. Tak poprostu wypaliło. Poczułam się jak zabawka która mu się znudziła i rzucił ją w kąt. Od 9 miesięcy walczę o niego, o drugą szansę, nie poddaje się, nie umiem, nie potrafię. Tak bardzo go kocham. Ciągle płacze, ciągle jest mi niedobrze, serce mi się rozrywa na pół. Chciałam z nim stworzyć rodzinę sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Jeżeli on nie chce to nie musisz go na siłę żeby był z Tobą. 
Walcz, ale o siebie, o swoje szczęście i przyszłość ale z kimś innym.

3 Ostatnio edytowany przez liliki9090 (2020-09-12 14:51:32)

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy
Karolinagie napisał/a:

Witam. 9 miesięcy temu rozstałam się z partnerem i nie radzę sobie. Zostawił mnie. Usłyszałam że uczucie się wypaliło. Tak poprostu wypaliło. Poczułam się jak zabawka która mu się znudziła i rzucił ją w kąt. Od 9 miesięcy walczę o niego, o drugą szansę, nie poddaje się, nie umiem, nie potrafię. Tak bardzo go kocham. Ciągle płacze, ciągle jest mi niedobrze, serce mi się rozrywa na pół. Chciałam z nim stworzyć rodzinę sad

Mialam podobnie. Nie warto walczyć. Uczucia nie da się wywołać u drugiej osoby walka. Nawet jeśli na początku ono było, to niektórzy tak mają, szczególnie faceci, że im przechodzi. Taki świat. Też mi się to nie podoba, ale najważniejsze to nie zabiegać o faceta. Uczucie upokorzenia potem jest straszne.

Za jakiś czas jego obraz się rozmaże.

PS ja tak walczyłam, nawet nie o uczucie, a szacunek do siebie, że mnie zablokował i nazwał wariatka. Także zawsze może być gorzej.

4

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Jak to mówią "do tanga trzeba dwojga". On Cię zostawił, nie chciał tej relacji i dalej nie chce. Twoja miłość nie załatwi wszystkiego. Choćbyś go kochała nad życie, to będziecie nieszczęśliwi, jeżeli on niczego nie czuje i nie chce dbać o związek. Po co Ci taki związek? Jeszcze nie daj Boże do tego dzieci wychowywane przez matkę wiecznie żebrzącą o miłość i ojca, który chce odejść i rozgląda się za innymi. Weź się ogarnij trochę. Nie to nie. Masz godność?

5

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

nie mozna kochać za dwoje, coś się skończyło a z czasem coś się zacznie . W pewnym sensie postapił uczciwie , mógł udawać nadal uczucie do Ciebie a z czasem odczułabyś obojętność, alienację itp co doprowadziłoby do rozstania a może byłby już ślub, kredyt, dziecko. Autorko będzie cię to bolało i to długo , to normalne jak katar który trwa zawsze tyle samo , nie leczony 7 dni a leczony tylko 1 tydzień.  Odetnij się od niego kompletnie nie dlatego że chcesz mu dokopać ale aby samej szybciej dojść do równowagi, spotykaj się z ludzmi, może sport.

6

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy
Karolinagie napisał/a:

Witam. 9 miesięcy temu rozstałam się z partnerem i nie radzę sobie. Zostawił mnie. Usłyszałam że uczucie się wypaliło. Tak poprostu wypaliło. Poczułam się jak zabawka która mu się znudziła i rzucił ją w kąt. Od 9 miesięcy walczę o niego, o drugą szansę, nie poddaje się, nie umiem, nie potrafię. Tak bardzo go kocham. Ciągle płacze, ciągle jest mi niedobrze, serce mi się rozrywa na pół. Chciałam z nim stworzyć rodzinę sad

I długo jeszcze zamierzasz tego faceta męczyć? Odpuść. On nie chce z Tobą być. Pewnie kojarzysz mu się teraz z czymś niemiłym i bardzo natrętnym...

7 Ostatnio edytowany przez liliki9090 (2020-09-12 20:19:07)

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy
Cyngli napisał/a:
Karolinagie napisał/a:

Witam. 9 miesięcy temu rozstałam się z partnerem i nie radzę sobie. Zostawił mnie. Usłyszałam że uczucie się wypaliło. Tak poprostu wypaliło. Poczułam się jak zabawka która mu się znudziła i rzucił ją w kąt. Od 9 miesięcy walczę o niego, o drugą szansę, nie poddaje się, nie umiem, nie potrafię. Tak bardzo go kocham. Ciągle płacze, ciągle jest mi niedobrze, serce mi się rozrywa na pół. Chciałam z nim stworzyć rodzinę sad

I długo jeszcze zamierzasz tego faceta męczyć? Odpuść. On nie chce z Tobą być. Pewnie kojarzysz mu się teraz z czymś niemiłym i bardzo natrętnym...

Nie ma co wczuwać się w uczucia człowieka, który porzuca, bo są one nieistotne. Istotne dla autorki tekstu jest to, że za parę miesięcy oprzytomnieje z uczucia, zacznie myśleć logicznie, w niej również to uczucie się wypali, i zobaczy, za jakim beznadziejnym bucem latała, będzie czuła do siebie niesmak i żal. Najważniejsze to kochać siebie. Nie jakiegoś buca bez uczuć.
Czas, nadzieja i miłość do siebie. To jest lekarstwo na beznadziejne uczucie. Role się odwrócą. To on będzie żałował.

8

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Najgorsze co można zrobić to biegać za facetem. Nie widzisz co robisz? Żebrzesz jak pies o uczucia. Kulisz sie przed nim byle by Ci dał szanse.
Kobieto! Odetnij sie. Daj mu to czego chciał czyli rozstania. Urwij kontakt. Pokaż mu, że bez niego Twoje życie toczy sie dalej, a nie lamentujesz mu nad uchem. Który facet chce zdesperowaną kobiete? Żaden.
Mężczyzna chce wyzwania, chce gonić i podrywać.
Wiem, że bez niego serce Ci pęka na pół  ale uwierz mi, że tym nic nie zdziałasz. Takim zachowaniem go jeszcze bardziej odpychasz i utwierdzasz w przekonaniu, że dobrze zrobił. Miej klase ! Odejdź z podniesioną głową!

9

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Nie uważam że chłopak, który porzucił,  koniecznie musi być bucem pozbawionym uczuć, może być że poznał kiedyś tam, Karolinę, spodobała mu  się, on jej i zaczęli znajomość, z czasem bliższą i bliższą, pierwsze fascynacje opadły, on zauważył że ona już tak na niego nie działa jak kiedyś, czas z nią już nie jest tak atrakcyjny  jak dawniej, dostrzega inne dziewczyny itd..itp.. no to kiedy jak nie teraz  ( być może po 2 lub 3 latach ) ma się wycofać  bo dochodzi do wniosku że to nie to, no kiedy ?
przypuszczam że dla drugiej strony, która jeszcze jest zaangażowana, czuje że kocha, żadna pora nie będzie odpowiednia i musi zaboleć, żaden związek na swoim wstępie nie zakłada rozpadu, jednak kiedy jeden z partnerów zaczyna czuć się w nim za karę to chyba jednak nie o to w tym chodzi, nie mam tu na myśli małżeństwa czy wolnego związku z dziećmi bo to jeszcze inny kaliber i inne ustosunkowanie do tematu, choć oczywiście w żadnym przypadku nic na siłę

10 Ostatnio edytowany przez polis (2020-09-18 19:46:23)

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy
Karolinagie napisał/a:

Witam. 9 miesięcy temu rozstałam się z partnerem i nie radzę sobie. Zostawił mnie. Usłyszałam że uczucie się wypaliło. Tak poprostu wypaliło. Poczułam się jak zabawka która mu się znudziła i rzucił ją w kąt. Od 9 miesięcy walczę o niego, o drugą szansę, nie poddaje się, nie umiem, nie potrafię. Tak bardzo go kocham. Ciągle płacze, ciągle jest mi niedobrze, serce mi się rozrywa na pół. Chciałam z nim stworzyć rodzinę sad

A próbował w ogóle coś ratować? Próbował z Tobą rozmawiać, czy tak po prostu oznajmił pewnego dnia, że on już nic nie czuje i bez żadnych prób uznał, że to koniec?

Jeśli nie próbował, to nawet nie szkoda aż tak bardzo. Uczucia z dnia na dzień się nie wypalają i tak po prostu nie znikają. Nie ma tak, że wieczorem kogoś kochasz, a rano się budzisz i stwierdzasz, że już się wypaliło. Jest to proces, którego nie zauważył albo zlekceważył, nic Ci nie mówiąc, a Ty nie jesteś wróżką, żeby wiedzieć, że coś się dzieje z cudzymi uczuciami, a jak nie wiedziałaś to nijak nie mogłaś zareagować. Być może miał jakieś potrzeby, o których nic Ci nie mówił? Jeśliby tak było, to gość ma prawdopodobnie sam jakiś problemy jeśli nie potrafił zauważyć wystarczająco wcześnie, że coś się dzieje i zareagować, chyba że zauważył, ale nic nie zrobił, tym bardziej żadna strata.   

Może też mieć wyobrażenia, że związek to ciągłe motylki w brzuchu.

Dziewczyny dobrze Ci tu piszą, zerwanie kontaktu, nie płaszczenie się i spróbuj zmienić coś w swoim życiu - jedną rzecz, bo podobno na zrobienie z tego nawyku potrzeba czasu i energii, a próba zmienienia kilku rzeczy na raz zabiera zbyt dużo energii i kończy się porażką.

11

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy
Karolinagie napisał/a:

Witam. 9 miesięcy temu rozstałam się z partnerem i nie radzę sobie. Zostawił mnie. Usłyszałam że uczucie się wypaliło. Tak poprostu wypaliło. Poczułam się jak zabawka która mu się znudziła i rzucił ją w kąt. Od 9 miesięcy walczę o niego, o drugą szansę, nie poddaje się, nie umiem, nie potrafię. Tak bardzo go kocham. Ciągle płacze, ciągle jest mi niedobrze, serce mi się rozrywa na pół. Chciałam z nim stworzyć rodzinę sad

Autorko, bardzo Ci współczuję trwania w tym bólu przez tak długi czas, to co napiszę może być trudne, ale pomyśl - gdybyś Ty nie chciała z kimś być, a ten ktoś ciągle by o Ciebie zabiegał, jak byś patrzyła na tę osobę?

Niestety związki czasem się kończą. Ktoś się czasem odkocha. Wydaje mi się, że uczciwie jest tak postawić sprawę, niż na przykład trwać przy partnerze, którego się nie kocha i go zdradzać. Dał Ci szansę ułożenia sobie życia z kimś kto Cię pokocha. A jeśli tak naprawdę go kochasz, to chcesz żeby był szczęśliwy? Czy wolałabyś żeby na siłę ciągnął związek z kimś do kogo nie żywi uczuć?

Wiem, że to przykre, ale może warto odpuścić? Dać sobie szansę pogodzić się z tym rozstaniem? Przeżyć żałobę po związku i otworzyć się na nową relację? Ja po rozstaniu z poprzednim partnerem myślałam, że nikt mnie już nigdy nie pokocha i ja nikogo nie pokocham, a jak się za siebie wzięłam i odcięłam od niego emocjonalnie, to po jakimś czasie spotkałam kogoś fajnego, dużo fajniejszego i teraz cieszę się, że z tamtym się rozstałam. To był mój przypadek, wiadomo, że u każdego jest inaczej, ale chodzi mi o to, żebyś wiedziała, że nigdy nie wiadomo co przyniesie życie. Dlatego daj sobie szansę i przestań żyć przeszłością, a skup się na tym co nowe smile

12

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Niestety. U mnie było podobnie - 3 miesiące błagałam wręcz faceta o danie mi szansy. Nie ma co mówić - zamieniłam się w potwora, zamęczyłam faceta, na koniec jeszcze zrzuciłam winę na niego i doczekałam się.... blokady na na msg. Teraz jak na to patrzę to dopiero teraz rozumiem, że nie było szans wtedy na to, żeby ten kontakt odnowić. Z każdą wiadomością on miał mnie jeszcze bardziej dosyć. I tak myślę, że naprawdę bardzo długo wytrzymał, bo ja na jego miejscu pewnie zakończyłabym to o wiele szybciej. Niestety rozstanie to ogromny ból, ja totalnie nie umiałam sobie poradzić do momentu owej "blokady". Dopiero wtedy otworzyłam oczy. Obecnie nie postąpiłabym tak nigdy. I wierz mi, mogłabym do niego dalej wypisywać (nie zablokował mnie wszędzie), ale uświadomiłam sobie, że nie chcę na takich emocjach niczego budować. Oczywiście, że chciałabym do niego wrócić - ale po pierwsze zdaję sobie sprawę, że raczej po tych akcjach może tego nie chcieć oraz że chciałabym NOWEGO związku jeżeli już. Czyli najpierw dać zapomnieć człowiekowi o tym, że się zamęczyło go (chociaż pewnie niesmak pozostanie i może być ciężko kiedykolwiek to dobudować), zadbać o SIEBIE, o SWOJE zdrowie, SWÓJ wygląd, SWOJE emocje. I dopiero wtedy ewentualnie walczyć.

Nie walcz na siłę. Wiem, że jest okrutnie ciężko to zrobić. Może być tak, że gościu zgodzi się wrócić do Ciebie, ale to całkowicie niezdrowe, bądź może się skończyć jak u mnie - bez żadnego komentarza, blokiem. Wierz mi, że uczucie jak widzisz blokadę od faceta na którym zależy Ci było dla mnie nawiększą szpilą jaką dostałam kiedykolwiek w serducho. Nie wiem jak będzie dalej. Gdzieś tam w serduchu dalej jest, ale wiem, że trzeba zająć się sobą. Na ten moment nie czułabym się nawet gotowa na to, aby "znowu próbować".... Może kiedyś, ale pewnie bliska przyszłość to raczej nie będzie....

13

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Powiem tak, nie odzywałem się do ex po rozstaniu (kiedyś 1 SMS po pijaku napisałem, że tęsknię itd) odpisała, że było minęło - po 6 latach, poszła do innego.

I przestałem później do niej pisać, nawet na życzenia jej nie odpisywalem. I prawie po 9 miesiącach sama do mnie napisała poszliśmy na piwo, później kolejne.. I do czegoś nawet doszło (ale ona już z brzuchem - sama) i zacząłem do niej później wypisywać, to już mnie olała.

Najlepiej nic nie pisać

14

Odp: Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Najgorzej w takich sytuacjach bywa, kiedy ludzie nie potrafią odczytywać i zrozumieć BEZPOŚREDNICH i JASNYCH sygnałów, dopowiadając sobie, że jednak gdzies tam w środku jeszcze cos czują. Druga strona się chwyta tego, jak tonący brzytwy i zaczyna osaczać swojego (prawie) byłego partnera. Przez to, im bardziej się narzucamy tym gorzej na tym wychodzimy.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie radzę sobie z rostaniem od 9 miesięcy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018