Jak radzić sobie z samotnością w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak radzić sobie z samotnością w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Jak radzić sobie z samotnością w związku

Cześć. Jakiś czas temu poznałam Janka. Od kilku miesięcy jesteśmy w związku. Na początku wszystko układało się dobrze. Problemem byl jedynie mój charakter - ukształtowany przez wcześniejsze relacje. W poprzednich związkach większość rzeczy była tak jak chciałam. Nie widziałam w tym nic złego, bo po prostu nikt nigdy nie uznał tego za problem. W końcu kiedy weszłam w nowa relacje zaczęłam pokazywać pazurki. Mijały miesiące, a mój partner jak każdy wcześniejszy milczał i zostawiał dla siebie komentarze. Zdarzały nam się kłótnie, paskudne kłótnie.  Po każdej kłótni była zgoda, dużo miłości, czułości, wybuch wielu pozytywnych emocji. Nie uważam tego, za dobre. Popełniłam wiele błędów, często emocjonalnie reagowała na rzeczy nie po mojej myśli, wspominałam byłych partnerów, nawet kiedy się starałam sugerowałam, ze to zbyt mało. Uważałam, ze nie jestem najważniejsza.
W końcu przyszedł moment kiedy wszystko się zmieniło. Nadszedł kryzys kiedy mój Janek powiedział wszystko co mu na sercu leży. Zależy mi na nim i nie zignorowalam powagi sytuacji. Zaczęłam nad sobą pracować, nie denerwować się rzeczami na które nie mamy wpływu, nie narzucać swojej woli, pytać o zdanie i opinie. Wszystko zaczęło się układać. Tylko niestety jednostronnie. Odkąd ja zaczęłam być najlepsza dziewczyna na świecie mój partner zaczął mnie zaniedbywać. Ciagle powtarzał, ze to widzi, docenia, ze tyle złego się wydarzyło, ze potrzebuje czasu. W sytuacjach kiedy mówiłam, ze jest mi ciężko kiedy czuje obojętność zaznaczał, ze nikt się tak po prostu nie zmienia, ze dusze wszystko w sobie. Ja nie czuje, zeby moja zmiana powodowała jakiś dyskomfort. Jedynie czuje z dnia na dzień coraz większa rozpacz i ból. Zaczynaja mnie bolec rzeczy które na dobra sprawę moza byłoby uznać za normalne w wielu związkach. Boli mnie brak czułości w jego wiadomościach której zawsze było sporo i umilała mi nawet najgorszy dzień w pracy. Boli mnie brak chęci dotykania mnie, mniejsze parcie na seks, mechaniczna troska która nie ma w sobie nic z tej troski z przeszłości. Wiem, ze mój partner ma tez dużo swoich problemów którymi ma trudność się podzielić. Staram się nie naciskać, nie wymagać atencji. Tylko problem jest w tym, ze to wszystko odbija się na moim dniu. Jedno moje tęsknie bez odpowiedzi, a ja siedzę ze zbita mina i myślami jestem w miejscu kiedy możemy się rozstać? Czy to droga do końca?
Nie wiem jak poradzić sobie sama ze sobą, czy liczyć na to, ze wszystko wróci do normy. Czy raczej nie ma na to szans? Nie chce tez wiecznie naciskać na brak czułości bo czuje się jak jakaś prześladowczymi. A z drugiej strony co mam robić, aby tak mnie ta ignorancja nie bolała? Czy jest w ogóle możliwe kochać kogoś i nie potrafić wylać mu morza czułości? Chciałabym jeszcze zaznaczyć, ze kiedy jesteśmy razem są momenty, ze wszystko jest ok. Leżymy we dwoje, rozmowny jest jak dawniej. Najgorzej to wyglada kiedy każdy zajmuje się sobą.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak radzić sobie z samotnością w związku

Nie wiem czy dobrze rozumiem. Wcześniej się złościłaś o wiele rzeczy - głównie dlatego, że nie czułaś się ważna? Tak?
Chłopak w końcu postanowił powiedzieć jak On się czuje. Nie jest to dobra metoda - "będę dusił w sobie i kiedyś to z siebie wywalę", bo jak sama zauważyłaś tworzy to pewne niejasne sytuacje. Ty wówczas nawet nie wiedziałaś, że pewne zachowania Mu nie odpowiadają i jest mu z tym źle. O emocjach należy rozmawiać na bieżąco. Pójdźmy dalej - wzięłaś to do siebie, postanawiając się zmienić? To dojrzałe zachowanie z Twojej strony i na pewno dużo pracy od Ciebie wymaga. Z tego co rozumiem  - wraz ze wzrostem Twojej osoby (czyli pozytywnych zachowań) - On się oddala? Dla mnie to wygląda na karanie. Takie karanie odroczone w czasie. Teraz to Ty masz się postarać. No ja nie gram w takie gierki i mnie by to złościło. Może Ty teraz przesadnie hamujesz swoją złość? I starasz się być tylko milutka? Jeśli tak, to kręcicie się w kółko i w Waszym związku nadal nie ma jasnej komunikacji.

"Nic cenniejszego nad wątpliwość w odpowiednim czasie"
G.Marquez
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"
D.Opolski

3

Odp: Jak radzić sobie z samotnością w związku

Rozmawiamy. Tylko czasami te rozmowy są przez niego zle odebrane. Kiedy coś sprawia mi przykrość to nie wpadam w złość, staram się normalnie wytłumaczyć co jest na rzeczy. A wtedy on niestety zle interpretuje co mam na myśli. Często zakłada od razu, ze jestem nieszczęśliwa. I to takie martwe koło, ja traktuje go dobrze. A kiedy komunikuje mu w prostu sposób, ze czuje się samotna, ze potrzebuje miłości, on obraca kota ogonem, nic nie zmienia, A mało tego potrafi mi powiedzieć, ze rzucam tyłkiem bo mi nie odpisał przez 4 godziny. Nie dociera do niego, ze chodzi o całokształt. Czepia się jednej sytuacji która faktycznie wypada na jego korzyść nie patrząc na resztę.

4

Odp: Jak radzić sobie z samotnością w związku

Kiedy twoj partner traktowal cie czule i z troska - ty traktowalas go podle.  Kiedy on sie odsunal - ty traktujesz go lepiej.  Dlaczego mialby wiec wracac do poprzednich zachowan ktore nie dzialaly?

On sie zachowuje poprawnie.  Ty go ciagle osaczasz.  Wymagasz od niego zeby cie uszczesliwil.  Wymagasz zeby cie stawial na pierwszym miejscu.  Mam nadzieje ze on szybko zakonczy ta meczarnie i odejdzie.

Ty natomiast nadajesz sie bardziej na terapie a nie do zwiazkow.

Z wyjątkiem dzieci, każdy ma takie życie na jakie zasługuje.

5

Odp: Jak radzić sobie z samotnością w związku

No tak masz racje ! Bo każdy jest wróżka i czyta ze szklanej kuli co komu się podoba, a co nie ? Podle to może bym się zachowywał gdybym go obrażała, poniżała i nie wiadomo co jeszcze. A ja po prostu myślałam o sobie, bo do takiego czegoś byłam przyzwyczajona.

6

Odp: Jak radzić sobie z samotnością w związku

Zraniłaś partnera poprzednim zachowaniem. Widać, że dął szansę związkowi, ale nie poradził sobie z tą sytuacją. Słowo przepraszam i próba zachowywania poprawnie nie sprawia magicznie, że wszystko zostaje zapomniane.
Daj mu czas, jeśli ci zależy.

7

Odp: Jak radzić sobie z samotnością w związku
Gagu29 napisał/a:

Cześć. Jakiś czas temu poznałam Janka. Od kilku miesięcy jesteśmy w związku. Na początku wszystko układało się dobrze. Problemem byl jedynie mój charakter - ukształtowany przez wcześniejsze relacje. W poprzednich związkach większość rzeczy była tak jak chciałam. Nie widziałam w tym nic złego, bo po prostu nikt nigdy nie uznał tego za problem. W końcu kiedy weszłam w nowa relacje zaczęłam pokazywać pazurki. Mijały miesiące, a mój partner jak każdy wcześniejszy milczał i zostawiał dla siebie komentarze. Zdarzały nam się kłótnie, paskudne kłótnie.  Po każdej kłótni była zgoda, dużo miłości, czułości, wybuch wielu pozytywnych emocji. Nie uważam tego, za dobre. Popełniłam wiele błędów, często emocjonalnie reagowała na rzeczy nie po mojej myśli, wspominałam byłych partnerów, nawet kiedy się starałam sugerowałam, ze to zbyt mało. Uważałam, ze nie jestem najważniejsza.
W końcu przyszedł moment kiedy wszystko się zmieniło. Nadszedł kryzys kiedy mój Janek powiedział wszystko co mu na sercu leży. Zależy mi na nim i nie zignorowalam powagi sytuacji. Zaczęłam nad sobą pracować, nie denerwować się rzeczami na które nie mamy wpływu, nie narzucać swojej woli, pytać o zdanie i opinie. Wszystko zaczęło się układać. Tylko niestety jednostronnie. Odkąd ja zaczęłam być najlepsza dziewczyna na świecie mój partner zaczął mnie zaniedbywać. Ciagle powtarzał, ze to widzi, docenia, ze tyle złego się wydarzyło, ze potrzebuje czasu. W sytuacjach kiedy mówiłam, ze jest mi ciężko kiedy czuje obojętność zaznaczał, ze nikt się tak po prostu nie zmienia, ze dusze wszystko w sobie. Ja nie czuje, zeby moja zmiana powodowała jakiś dyskomfort. Jedynie czuje z dnia na dzień coraz większa rozpacz i ból. Zaczynaja mnie bolec rzeczy które na dobra sprawę moza byłoby uznać za normalne w wielu związkach. Boli mnie brak czułości w jego wiadomościach której zawsze było sporo i umilała mi nawet najgorszy dzień w pracy. Boli mnie brak chęci dotykania mnie, mniejsze parcie na seks, mechaniczna troska która nie ma w sobie nic z tej troski z przeszłości. Wiem, ze mój partner ma tez dużo swoich problemów którymi ma trudność się podzielić. Staram się nie naciskać, nie wymagać atencji. Tylko problem jest w tym, ze to wszystko odbija się na moim dniu. Jedno moje tęsknie bez odpowiedzi, a ja siedzę ze zbita mina i myślami jestem w miejscu kiedy możemy się rozstać? Czy to droga do końca?
Nie wiem jak poradzić sobie sama ze sobą, czy liczyć na to, ze wszystko wróci do normy. Czy raczej nie ma na to szans? Nie chce tez wiecznie naciskać na brak czułości bo czuje się jak jakaś prześladowczymi. A z drugiej strony co mam robić, aby tak mnie ta ignorancja nie bolała? Czy jest w ogóle możliwe kochać kogoś i nie potrafić wylać mu morza czułości? Chciałabym jeszcze zaznaczyć, ze kiedy jesteśmy razem są momenty, ze wszystko jest ok. Leżymy we dwoje, rozmowny jest jak dawniej. Najgorzej to wyglada kiedy każdy zajmuje się sobą.

Nie rozumiem tej sytuacji. Partner dusi w sobie przez pół roku, że mu wiele rzeczy przeszkadza, nie pisnął ani słowem, a potem wylewa wszystko na raz, i dalej nie rozumiem.
Przyjęłaś to potulnie, jakbyś tylko Ty była winna tej sytuacji, a on co? Jak się ludziom przez tyle czasu nie mówi, że coś jest nie okej, to naprawdę, mieć potem taki ogrom pretensji do kogoś, to jest strasznie dziwne. Okej, bolały go Twoje zachowania, może nawet go skrzywdziłaś. Tylko chyba w takim razie, jeśli postanowiliście, że kontynuujecie związek, to praca powinna iść z obu stron. Ty - uczysz się, co jest ok a co nie, on uczy się komunikować od razu, a nie stawiać cię raz po raz w sytuacji, gdzie musisz się domyślać, co robisz nie tak.
Trochę tak to wygląda, jakby nadal było coś nie tak, ale on ci tego nie mówi. I bądź tu mądra, kombinuj.

Eksperyment. Co się dzieje, gdy mu powiesz "chciałabym, żebyś okazywał mi więcej czułości?"
Może powiedz mu wprost, że znudziło ci się to, że on cię karze za dawne przewiny i czy zamierza skończyć, czy się rozchodzicie? Skoro nie ma seksu, czułości, uwagi, troski, to po co być ze sobą? Poleżeć we dwoje i pogadać to z przyjaciółką też można.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

8

Odp: Jak radzić sobie z samotnością w związku
Gagu29 napisał/a:

... A ja po prostu myślałam o sobie, bo do takiego czegoś byłam przyzwyczajona.

Rozwin ta wypowiedz.  Czy tak bylas wychowana?  Jak wyglada zwiazek twoich rodzicow?

Z wyjątkiem dzieci, każdy ma takie życie na jakie zasługuje.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak radzić sobie z samotnością w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018