Przez siostrę odechciewa mi się żyć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Cześć wszystkim.
Nawet nie wiem jak to zacząć,jak zebrać to wszystko do kupy. Jak to wyjaśnić, aby ktokolwiek mnie zrozumiał. Mam siostrę młodszą o 16 lat. Problem tkwi w ludziach-zwłaszcza rodzicach i siostrze. Na tygodniu gdy jeszcze konczyłam swoją szkołę mieszkałam w internacie,zjazd był wieczorem do domu. Jak wyglądało moje życie? Piątkowe siedzenie w domu,pilnowanie siostry ( no bo jak w  końcu przyjechałaś to się pobaw) w soboty sprzątanie,pragnę dodać że moja mama ma na tym punkcie bzika,mogę stwierdzić że jest pedantką. A że mamy ogromny dom to od rana wszystkie kurze,podłogi ,dywany muszą być odkurzone,następnie umyte. Śmieci wyniesione,cała kostka pozamiatana wraz z podlewaniem ogromnego ogródka. I takie sprzątanie do godziny 17-18,niedziela wolna...
W dzieciństwie wychowywali mnie dziadkowie,pierwszy raz rodziców zobaczyłam jak miałam 7 lat. (zostawili mnie gdy miałam roczek-pojechali zarabiać) z dzieciństwa urywki mam tylko takie -dotyczące rodziców,że siedziałam w oknie i wypatrywałam czy nie jadą,myśli czemu do mnie nie przyjadą,jak oni wyglądają itp. Gdy wrócili traktowałam ich chłodno-mamą była zawsze babcia  a tatą dziadzio. Mama poszła od razu do pracy w Polsce,tata pracował przy domu .  Gdy miałam 14 lat w biały dzień nie pozwalano mi pojechać rowerem z koleżanką tłumacząc-coś mi się stanie,poznam chłopaków,jeszcze mnie zgwałcą,jeszcze "wpadnę" i będzie problem. Gdy miałam 16 lat sytuacja zaczęła się zmieniać, mogłam więcej wychodzić,ale cały czas telefony gdzie jestem,co robię,Na 19 w domu najpózniej. Koleżanek nie miałam żadnych poza jedną która się wyprowadziła o 15 km dalej i kontakt był utrudniony by się spotkać. Całe dnie siedziałam w domu,sprzątałam, podaj ,zanieśc ,przynieś.  Gdy urodziła się siostra dziadkowie się wyprowadzili ,na początku było fajnie -cieszyłam się ale, ten cały wygląd weekendu mnie przerażał. Wracałam do domu ,aby posprzątać ,nie było mowy o dłuższym spaniu do godziny 9 ,trzeba było wcześnie wstać i robić to co każą . Az do dzisiaj, sytuacja zaczęła się zmieniać od końca 2018 roku. Praktycznie nie dogadywałam się z mamą,wieczne pretensje (ja byłam najgorsza) wszystko zle robię,oczkiem w głowie siostra -ja zepchnięta na dalszy plan. Nawet nigdy nie pytała jak w szkole,jak minął dzień,całe gimnazjum i technikum jak jeszcze dojezdzałam do szkoly kanapki robiłam sama,sama zbierałam i wychodziłam. (Nie tak dawno,jak mój chłopak powiedział mi,że pyszne kanapki zrobiła mu mama do pracy -to sie popłakałam,jak bóbr,mi nikt nie robił kanapek nigdy . Może dla większości was to normalne może nie-ale ujęło mnie to tak ,że pisząc to- nadal wyje )
Mama nie doś,że pedantka to choleryczka z charakteru. Dopadła ją lekka depresja po porodzie,do tego musiała sama się opiekować siostrą ,ugotować obiad.ogarnąć całą robotę. Całe wakacje 2018 wyglądały tak samo: rano sprzątanie,narzekanie,ja zajmuje się siostrą,ona gotuje obiad,po obiedzie mama by sobie coś zrobiła,to brałam siostrę i jechałam do babci od strony mamy (ale ona wiecznie zajęta nowo narodzonym wnukiem)i siedzieliśmy,gdy za wcześnie wróciliśmy było,że ona nic nie zrobiła i dalej siedzenie. Wieczorem byłam tak zmęczona że padałam o 19, szłam się myć i spać. 
Wakacje 2019 mama wróciła do pracy ,wiec ja z rana budzona byłam w zależności jaka zmiana o 4 czy 5 i już nie spałam. Siostra się budziła,to siku,mleko,bajeczka i tak w kółko. Gdy spała do 9 tata nas budził i wielkie pretensje dlaczego tak długo śpimy. Oczywiście przychodził pózniej i było -zrób kawe,przynieś papierosy,daj bułkę. Potem karmienie siostry,gotowanie obiadu . Nałożenie do stołu,zrobienie wszystkiego wokół nich dopiero wtedy ja mogłam zjeśc-gdy oni się najedli i jak  zrobiłam kawe. Po obiedzie zabawa. Mama wracała czasem o 17,czasem o 14 to był krzyk-że ledwo co do domu wejdzie już jej siostra nie daje spokoju,ona jest głodna. Zanim się ogarnęła mijała godzina . Pozniej sobie coś wymysliła do roboty,badz wyjatkowo brała sisotrę -miałam czas wolny do czasu gdy tata mnie nie zobaczył -nie wysłał ,abym pomogła babci,badz teskty 'mama przyjechala z pracy,wez X ,odpocznie sobie trochę" ...
Gdy nastał wieczór godzina 18 -gdzie ja byłam co robiłam,bo  mama ma już dość bycia z nią. A gdy zapłakała w kuchni a tata leżał przed telewizorem ,to kierował się do mnie 'idz do niej placze" "idz zobacz czego placze' . I tak dzień w dzień aż do dzisiaj. Od poniedziałku do piątku powtórka schematu,sobota sprzątanie (mama potrafi  siedzieć do 2 w nocy i sprzatać-nawet na tygodniu,a potem krzyczy ze nie wyspana) wieczorne mycie włosów siostry gdzie się drze ,wyje i roznosi wszystko -jestem wolna wtedy koło 21 ,zanim się umyje bywa 22 i odechciewa mi sie gdziekolwiek wychodzić. Chce spać . Gdy muszę się poczuć przychodzą dziadkowie, a gdy chce na tygodniu gdziekolwiek pojechać ,muszę mamy pytać czy mogę,czy ona może ma jakieś plany ,jeśli się zgodzi- idę do dziadków prosić ich czy nie zostaną z X.  Zero życia,zero wychodzenia ,no chyba ze niedziela. Czasem jak widze ze moje kolezanki gdzies jada ,wychodza a jak nie mam jak serce mi peka. Gdy pytaj co robilam na wakacjach a ja odpowiadam zawsze to samo... Próbowałam milion razy rozmawiać z rodzicami -zawsze jest to samo. Mam czasem myśli,aby już nie wrócić,uciec i nie wrócić. Chce się uwolnic,ale nie mam jak. Czuję się jak we więzieniu . Boję się ,że jeszcze trochę i "urwę" się z tej smyczy,z tych obowiązków i coś zrobię głupiego czy cos. Mam chłopaka 8 lat starszego-dobry człowiek,ale czasem mam wrazenie ze mnie totalnie nie rozumie. Chce stabilizacji,powoli myśli o rodzinie,dzieciach a ja jak najdalej od tego uciekam,mam daleko w głowie te myśli ale jeszcze nie teraz. Dlatego często sie kłocimy. Ktoś może powiedzieć,ze jeszcze zdarze,nie mam czego się spieszyc,ale ja go kocham,traktuje mnie bardzo dobrze,dba ,martwi się. Nie w głowie mi imprezy-ale bardziej takie zwiedzanie świata,ciekawośc swiata. Gdy rozmawiam z nim o tej całej sprawie-niby mi pomaga ale i tak zawsze strzela swoj tekst 'musisz sie okreslic czego od zycia chcesz,czego tak naprawde chcesz" Czesto porusza kwestie slubu,dzieci,mieszkania razem. A ja się boje zostac  niego po 21 bo odczuwam lek,wole wrocic do domu wczesniej aby rodzice sie nie darli,nie mieli pretensji. Taki rodzaj czegoś co zostało mi z przeszłości.
Słyszalam nie raz dlaczego nie zbuntuje sie i nie powiem,ze tao nie moje dziecko -wtedy od ojca uslyszalam ze' idz do pracy zarob na nas a ja z nia bede siedzial skoro tak ci zle'....Kolega mówi mi ,że jestem naiwna,ze mnie wykorzystuja...Ale ja czasami robię się głupia.
Jeszcze pragne dodać ze tata jest typem kogoś kto czeka aż mu pod nos się podstawi,poda i ani złego słowa,ani zwrócenia uwagi wzgledem niego. Podaj .przynieś ... Dzisiaj powiedział do mamy słowa które mnie rozwalily od srodka ' bylem z corcia 2 godziny' ...super,a ja dzien w dzien poł dnia,czasem cały dzien.
Druga kwestia  to siostra-rozpieszczona,strasznie. Oczko w głowie. Porozwala,rzuci papierki,porozlewa -kto ma zrobić jak nie ja za nią. Moje uwagi do niej nic nie daja-rozmowa,tłumaczenie i krzyk tez nic nie da. Wykreci się i zrobi swoje. A ja mam za nią posprzatać. Albo robi to mama bo siostrzyczka nie jest w stanie podnieśc sobie butelki albo wziąć misia który lezy obok,bo ktoś musi jej podac. Ciagle bicie,gryzienie,plucie,wydzieranie wlosow jest norma. A rodzice nic-oni sie poddali. Mama tlumaczy ze ona woli za nia posprzatac niż miala by ja prosic aby ona posprzatała i słuchac placzu jakby ja ze skory obdzierali. Wszystko wymuszane jest płaczem...
A mi brakuje sił,miałam chęć podciąc sobie zyly ale uratował i odwiodl mnie od tego moj chłopak. 
Czy to wszystko to jest normalne? Ktoś jest w stanie mi pomoc? Blagam,pomocy. Na dziadkow nie mam co liczc zbytnio-oni swoje problemy, z reszta wiedza jak jest. A druga babcia pojechala za granice zarabiać opiekujac sie dziecmi...Trace sily ,pomocy.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-05-30 01:05:44)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
dziecinnaradosc napisał/a:

Cześć wszystkim.
Nawet nie wiem jak to zacząć,jak zebrać to wszystko do kupy. Jak to wyjaśnić, aby ktokolwiek mnie zrozumiał. Mam siostrę młodszą o 16 lat. Problem tkwi w ludziach-zwłaszcza rodzicach i siostrze. Na tygodniu gdy jeszcze konczyłam swoją szkołę mieszkałam w internacie,zjazd był wieczorem do domu. Jak wyglądało moje życie? Piątkowe siedzenie w domu,pilnowanie siostry ( no bo jak w  końcu przyjechałaś to się pobaw) w soboty sprzątanie,pragnę dodać że moja mama ma na tym punkcie bzika,mogę stwierdzić że jest pedantką. A że mamy ogromny dom to od rana wszystkie kurze,podłogi ,dywany muszą być odkurzone,następnie umyte. Śmieci wyniesione,cała kostka pozamiatana wraz z podlewaniem ogromnego ogródka. I takie sprzątanie do godziny 17-18,niedziela wolna...
W dzieciństwie wychowywali mnie dziadkowie,pierwszy raz rodziców zobaczyłam jak miałam 7 lat. (zostawili mnie gdy miałam roczek-pojechali zarabiać) z dzieciństwa urywki mam tylko takie -dotyczące rodziców,że siedziałam w oknie i wypatrywałam czy nie jadą,myśli czemu do mnie nie przyjadą,jak oni wyglądają itp. Gdy wrócili traktowałam ich chłodno-mamą była zawsze babcia  a tatą dziadzio. Mama poszła od razu do pracy w Polsce,tata pracował przy domu .  Gdy miałam 14 lat w biały dzień nie pozwalano mi pojechać rowerem z koleżanką tłumacząc-coś mi się stanie,poznam chłopaków,jeszcze mnie zgwałcą,jeszcze "wpadnę" i będzie problem. Gdy miałam 16 lat sytuacja zaczęła się zmieniać, mogłam więcej wychodzić,ale cały czas telefony gdzie jestem,co robię,Na 19 w domu najpózniej. Koleżanek nie miałam żadnych poza jedną która się wyprowadziła o 15 km dalej i kontakt był utrudniony by się spotkać. Całe dnie siedziałam w domu,sprzątałam, podaj ,zanieśc ,przynieś.  Gdy urodziła się siostra dziadkowie się wyprowadzili ,na początku było fajnie -cieszyłam się ale, ten cały wygląd weekendu mnie przerażał. Wracałam do domu ,aby posprzątać ,nie było mowy o dłuższym spaniu do godziny 9 ,trzeba było wcześnie wstać i robić to co każą . Az do dzisiaj, sytuacja zaczęła się zmieniać od końca 2018 roku. Praktycznie nie dogadywałam się z mamą,wieczne pretensje (ja byłam najgorsza) wszystko zle robię,oczkiem w głowie siostra -ja zepchnięta na dalszy plan. Nawet nigdy nie pytała jak w szkole,jak minął dzień,całe gimnazjum i technikum jak jeszcze dojezdzałam do szkoly kanapki robiłam sama,sama zbierałam i wychodziłam. (Nie tak dawno,jak mój chłopak powiedział mi,że pyszne kanapki zrobiła mu mama do pracy -to sie popłakałam,jak bóbr,mi nikt nie robił kanapek nigdy . Może dla większości was to normalne może nie-ale ujęło mnie to tak ,że pisząc to- nadal wyje )
Mama nie doś,że pedantka to choleryczka z charakteru. Dopadła ją lekka depresja po porodzie,do tego musiała sama się opiekować siostrą ,ugotować obiad.ogarnąć całą robotę. Całe wakacje 2018 wyglądały tak samo: rano sprzątanie,narzekanie,ja zajmuje się siostrą,ona gotuje obiad,po obiedzie mama by sobie coś zrobiła,to brałam siostrę i jechałam do babci od strony mamy (ale ona wiecznie zajęta nowo narodzonym wnukiem)i siedzieliśmy,gdy za wcześnie wróciliśmy było,że ona nic nie zrobiła i dalej siedzenie. Wieczorem byłam tak zmęczona że padałam o 19, szłam się myć i spać. 
Wakacje 2019 mama wróciła do pracy ,wiec ja z rana budzona byłam w zależności jaka zmiana o 4 czy 5 i już nie spałam. Siostra się budziła,to siku,mleko,bajeczka i tak w kółko. Gdy spała do 9 tata nas budził i wielkie pretensje dlaczego tak długo śpimy. Oczywiście przychodził pózniej i było -zrób kawe,przynieś papierosy,daj bułkę. Potem karmienie siostry,gotowanie obiadu . Nałożenie do stołu,zrobienie wszystkiego wokół nich dopiero wtedy ja mogłam zjeśc-gdy oni się najedli i jak  zrobiłam kawe. Po obiedzie zabawa. Mama wracała czasem o 17,czasem o 14 to był krzyk-że ledwo co do domu wejdzie już jej siostra nie daje spokoju,ona jest głodna. Zanim się ogarnęła mijała godzina . Pozniej sobie coś wymysliła do roboty,badz wyjatkowo brała sisotrę -miałam czas wolny do czasu gdy tata mnie nie zobaczył -nie wysłał ,abym pomogła babci,badz teskty 'mama przyjechala z pracy,wez X ,odpocznie sobie trochę" ...
Gdy nastał wieczór godzina 18 -gdzie ja byłam co robiłam,bo  mama ma już dość bycia z nią. A gdy zapłakała w kuchni a tata leżał przed telewizorem ,to kierował się do mnie 'idz do niej placze" "idz zobacz czego placze' . I tak dzień w dzień aż do dzisiaj. Od poniedziałku do piątku powtórka schematu,sobota sprzątanie (mama potrafi  siedzieć do 2 w nocy i sprzatać-nawet na tygodniu,a potem krzyczy ze nie wyspana) wieczorne mycie włosów siostry gdzie się drze ,wyje i roznosi wszystko -jestem wolna wtedy koło 21 ,zanim się umyje bywa 22 i odechciewa mi sie gdziekolwiek wychodzić. Chce spać . Gdy muszę się poczuć przychodzą dziadkowie, a gdy chce na tygodniu gdziekolwiek pojechać ,muszę mamy pytać czy mogę,czy ona może ma jakieś plany ,jeśli się zgodzi- idę do dziadków prosić ich czy nie zostaną z X.  Zero życia,zero wychodzenia ,no chyba ze niedziela. Czasem jak widze ze moje kolezanki gdzies jada ,wychodza a jak nie mam jak serce mi peka. Gdy pytaj co robilam na wakacjach a ja odpowiadam zawsze to samo... Próbowałam milion razy rozmawiać z rodzicami -zawsze jest to samo. Mam czasem myśli,aby już nie wrócić,uciec i nie wrócić. Chce się uwolnic,ale nie mam jak. Czuję się jak we więzieniu . Boję się ,że jeszcze trochę i "urwę" się z tej smyczy,z tych obowiązków i coś zrobię głupiego czy cos. Mam chłopaka 8 lat starszego-dobry człowiek,ale czasem mam wrazenie ze mnie totalnie nie rozumie. Chce stabilizacji,powoli myśli o rodzinie,dzieciach a ja jak najdalej od tego uciekam,mam daleko w głowie te myśli ale jeszcze nie teraz. Dlatego często sie kłocimy. Ktoś może powiedzieć,ze jeszcze zdarze,nie mam czego się spieszyc,ale ja go kocham,traktuje mnie bardzo dobrze,dba ,martwi się. Nie w głowie mi imprezy-ale bardziej takie zwiedzanie świata,ciekawośc swiata. Gdy rozmawiam z nim o tej całej sprawie-niby mi pomaga ale i tak zawsze strzela swoj tekst 'musisz sie okreslic czego od zycia chcesz,czego tak naprawde chcesz" Czesto porusza kwestie slubu,dzieci,mieszkania razem. A ja się boje zostac  niego po 21 bo odczuwam lek,wole wrocic do domu wczesniej aby rodzice sie nie darli,nie mieli pretensji. Taki rodzaj czegoś co zostało mi z przeszłości.
Słyszalam nie raz dlaczego nie zbuntuje sie i nie powiem,ze tao nie moje dziecko -wtedy od ojca uslyszalam ze' idz do pracy zarob na nas a ja z nia bede siedzial skoro tak ci zle'....Kolega mówi mi ,że jestem naiwna,ze mnie wykorzystuja...Ale ja czasami robię się głupia.
Jeszcze pragne dodać ze tata jest typem kogoś kto czeka aż mu pod nos się podstawi,poda i ani złego słowa,ani zwrócenia uwagi wzgledem niego. Podaj .przynieś ... Dzisiaj powiedział do mamy słowa które mnie rozwalily od srodka ' bylem z corcia 2 godziny' ...super,a ja dzien w dzien poł dnia,czasem cały dzien.
Druga kwestia  to siostra-rozpieszczona,strasznie. Oczko w głowie. Porozwala,rzuci papierki,porozlewa -kto ma zrobić jak nie ja za nią. Moje uwagi do niej nic nie daja-rozmowa,tłumaczenie i krzyk tez nic nie da. Wykreci się i zrobi swoje. A ja mam za nią posprzatać. Albo robi to mama bo siostrzyczka nie jest w stanie podnieśc sobie butelki albo wziąć misia który lezy obok,bo ktoś musi jej podac. Ciagle bicie,gryzienie,plucie,wydzieranie wlosow jest norma. A rodzice nic-oni sie poddali. Mama tlumaczy ze ona woli za nia posprzatac niż miala by ja prosic aby ona posprzatała i słuchac placzu jakby ja ze skory obdzierali. Wszystko wymuszane jest płaczem...
A mi brakuje sił,miałam chęć podciąc sobie zyly ale uratował i odwiodl mnie od tego moj chłopak. 
Czy to wszystko to jest normalne? Ktoś jest w stanie mi pomoc? Blagam,pomocy. Na dziadkow nie mam co liczc zbytnio-oni swoje problemy, z reszta wiedza jak jest. A druga babcia pojechala za granice zarabiać opiekujac sie dziecmi...Trace sily ,pomocy.

Winy siostry tu nie ma więc to nie przez nią twoje zycie wygląda jak opisujesz..
Jest malutkim dzieckiem, które ma prawo tak się zachowywać gdy dorośli opiekujący się nią są niewydolni wychowawczo.

Gdy się jest na utrzymaniu rodziców to niestety często trzeba się podporządkować i robić co każą. Znam sporo takich przypadków gdzie starsze dzieci musiały młodszemu rodzeństwu zastępować rodziców i spędzały z nimi znacznie więcej czasu niż rodzice. A przy okazji wykonywały czynności domowe dla całej rodziny i wolnego czasu na odpoczynek już nie było.
U ciebie niedługo może się to zmienić gdy skończysz szkołę, znajdziesz pracę.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

3

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Cześć.
Nie wiem ile masz teraz lat i ile jeszcze nauki przed tobą - na pewno warto byłoby jak najszybciej znaleźć zatrudnienie, wyprowadzić się i wynająć choćby pokój - zacząć żyć własnym życiem.
Rozumiem, że jesteś zazdrosna o siostrę - ty od początku byłaś rzucona na głęboką wodę, nikt cię nie rozpieszczał, do tego rodzice w pewien sposób porzucili cię i być może oni również / przez to że nie towarzyszyli ci w pierwszych latach życia/ nie czują z tobą takiej więzi jak z siostrą.
Tak czy inaczej - to nie wina siostry, która jest tylko dzieckiem, a raczej braku odpowiedniego podejścia do jej wychowania ze strony twoich rodziców. Źle że przez swoje zachowanie psują ( na przyszłość) relacje między wami. Ty niestety, wbrew swej woli robisz za jej drugą matkę.
Radziłabym zawsze ( ale na spokojnie, nie w gniewie) mówić im o swoich odczuciach - że jesteś zmęczona, coś cię boli, że nie masz siły / ochoty czegoś zrobić/ że chciałabyś by ktoś np. tata ci pomógł. Niestety nie widzę innych możliwości wpływu na ich zachowanie.
Co do chłopaka - rozumiem że to dobry, troskliwy człowiek, ale nie radzę spieszyć się ze ślubem i zakładaniem rodziny.
Nie miałaś normalnego dzieciństwa, nastoletni bunt zastąpiły obowiązki, również teraz pracujesz ponad miarę. Rozumiem, że zanim zaczniesz znów dzielić czas i życie z kimś innym chciałabyś pożyć własnym życiem, mieć więcej luzu, czasu na siebie, na marzenia....
Czy twój chłopak rozważa opcję byś zamieszkała na jakiś czas z nim bez zobowiązań? (Zanim finansowo staniesz na nogi?) Nawet gdyby wam nie wyszło, to złapałabyś trochę oddechu od otoczenia w domu...Inna sprawa - mówisz, że chciałabyś zobaczyć trochę świata, że zwykle nie masz wakacji - może jeśli nie wspólne mieszkanie to chociaż wspólne wyjazdy/ wycieczki? ( nie wiem w jakiej on jest sytuacji finansowej). Ty miałabyś okazję by go lepiej poznać, odpocząć, zwiedzić ciekawe miejsca i wyrwać się z tego kieratu? Jeśli brak wam kasy - nie trzeba jechać za granicę, a choćby wybrać się gdzieś w Polskę pod namioty.

"Życie nigdy nie jest tak dobre ani tak złe jak się wydaje."  Guy de Maupassant

4

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Współczuję z całego serca.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

5

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Do siostry pretensji nie miej, bo to nie jest jej wina. Wykorzystywanie Twojej osoby przez matkę możesz zgłosić odpowiednim organom.

Ile masz lat?

6

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

co stoi na przeszkodzie zebys poszła do pracy i wynajeła cos z chlopakiem?

7 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-05-30 08:07:40)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

ty dzieci dlugo nie bedziesz chciala, to samo domu na głowę-wiec zwiazek sie rozwali, ty masz dosc dzieci i ci wcale sie nie dziwię.
mialabym wielką ochotę ich wystawic, po prostu spakowac sie i zmyc z domu, nie wiem czy jest gdzies szansa na pracę z zamieszkaniem, chyba tylko jako niania w Warszawie, tak uciekla z mazurskiego ogromnego bezrobocia moja kolezanka w 2000 roku, a prace jak ktos dostal to byl legendą! a wakacje zas bylo tak ze kazda z nas jezdzila na jagody i zarabiala po 10-20zl dziennie i to byly jdyne pieniadze jakie widzialysmy w roku.  ojciec rozumiem to- stary typ ojca rodziny z lat 50tych, ale dziecka wina to niejest, zobaczysz jaka fajna z niej laska urosnie, jak ci nieraz jeszcze pomoze.
jedyne co ci powiem ze ty nauczona pracy poradzisz sobie w zyciu, twoje koezanki "wyspij,uszykuj i baw" moze nie umieją pracowac, takiego pracownika ze swiecą szukac.
a wiec tak, szukaj pracy z zamieszkaniem, nejlepiej na nianke do duzego miasta, musisz sie upewnic zeby to bylo pewne miejsce. i daj drapaka-bo chyba lepiej isc na stancje i do innej pracy niz tak uzerac sie i odwalac robotę za rodzicow?chcieli dzieciaka to niech sobie bawią. rozumiem ze trzeba pomoc nawet o tej 4 rano raz na tydzien,ale nie siedziec a w sobotę sprzątać az do upadlego. wrrrrr.
twoje tlumaczenie jest takie dla nich: wyprowadzam sie, bawcie sobie sami dziecko, to nie moje dziecko, ja ukladam sobie zycie i nie bede darmowym parobkiem/pomocą domową, czasy panszczyzny sie skonczyly a ja wlasnie ide do pracy.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

8

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Hmm mój syn też się czuł wykorzystywany gdy urodziłam córke (miał 14 lat i miał być braciszek a wyszła siostrzyczka)
Kocha ja do szaleństwa, mimo tego "wykorzystywania"
Czy korzystaliśmy z jego pomocy - o tak! i to sporo. Teraz zresztą też - dodatkowo pomaga też synowa (a córcia ma już 9 lat ale jeszcze potrzebuje kontroli czasem)

To normalne że rodzeństwo się sobą opiekuje, normalne że dzieci mają jakieś obowiązki w domu.
Myślę że u Ciebie raczej problem polega z tym, że nie czujesz aby rodzice Cię kochali, wspomagali i dlatego masz poczucie wykorzystania ... tego w nich nie zmienisz, jedyne co możesz zmienić to swoje życie i swoje spojrzenie na siebie. Trudno radzić w takiej sytuacji ale wszystko zależy ile masz lat, na jakim etapie jest Twoja edukacja. Jesli możesz to się wyprowadź, z chłopakiem lub bez, (ślub w takiej sytuacji to głupi pomysł bo Ty uciekasz od rodziców a na tym nie da się budować sensownych relacji). Przemyśl na spokojnie jakie masz opcje, czy może warto rok dwa zacisnąć zęby aby potem się usamodzielnić?

9

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Od zajmowania się młodszym rodzeństwem są rodzice, nie starsze rodzeństwo.
Owszem, można oczekiwać pomocy, ale nie wolno przerzucać większości obowiązków na nastolatkę, która jeszcze sama pomocy i opieki potrzebuje.

10 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-05-30 10:55:24)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

byl tu taki temat jak to 19 latka musiala odwalac robote za matkę a matka sobie 4 strzelila i byla w ciązy, ja rozumiem ze mozna wpasc ale jak ktos swiadomie decyduje sie na dziecko to niech je sobie bawi, a najlepiej to dac nogę/drapaka do roboty i niech dziecko urosnie samo szybko i z glowy, sory to nie rzodkiewka ze sobie urosnie w miesiąc i jest, jak to zmeczona mamusia? bylo miec jedynaczkę, teraz by miala i posprzątane i wyspala by sie. wkurza mnie to a ty dzieciaku nie daj sie namowic na studia tylko wiej i niech sobie radzą, dodatkowo bym sie zmyla na bez odwiedzin na swieta nawet. raz sie zyje a ty 20 lat nie bedziesz miala drugi raz, poza tym masz prawo wyjsc na dyskotekę bo jak ten chlopak cię  namowi na rodzine to sie wcale nie pobawisz. ktos tu pisze o 14 latku ktory siedzial z siostrą, sluchaj jesli twoja coreczka byla grzeczna i mila, bo znam takie dzieci(mam taka bratanicę, ktora niedosc ze sie soba zajela, to spala pol dnia z nianka, a od ukonczenia 7 lat pomagala w opiece nad kuzynami) a syn to lubil to czemu nie. ale zajmowanie sie rozkapryszonym 2 latkiem ktory krzyczy nie i robi awantury, prawdopodobnie domaga sie zainteresowania od znudzonej matki nie jest fajne.
moja bratanica jest bardzo milym dzieckiem, grzecznym, zajmowanie sie nią to byla bajka. a jak szla spac to na 4 godz(10-14), nianka miala niezlą labę z nią bo sie nieraz polozyla obok i spala razem. co za fucha jej sie strafila. do tej pory a ma juz 14 lat pomaga kazdej ciotce w opiece nad dziecmi, zaczela jak skonczyla 7 lat. od latania za roczniakami i wiekszymi, ona to lubila. takie dzieci tez są.w dodatku grzeczne i zgodne.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

11

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

dziecinnaradosc
Na Twoim miejscu zrobiła bym tak:
1. Poszła bym do pracy na weekendy. W wakacje na pełen etat. Rodzice pewnie bedą chcieli, żebyś odpaliła im część kasy. resztę składała bym na własnym koncie na później. Na kaucję za pokój. I nie dyskutowała bym tutaj z rodzicami, tylko oznajmiła, że idę do pracy.
2. Po skończonej szkole poszła bym na pełen etat gdzieś. Kasa na początek na wynajem pokoju już była by uskładana, tylko pracę trzeba znaleźć. I wyprowadziła bym się.
3. Dalej już ode mnie zależało by, co ze sobą zrobię. Jak będę żyć.
To jest plan na dwa lata. Do zrobienia. W pracy można odpocząć od domu. Pracować trzeba, ale można odpocząć psychicznie.

Natomiast nie wiązała bym się z chłopakiem, którego największym marzeniem, jest mieć żonę i dziecko. Toż to krok z kieratu w kierat.

Wiesz, to nie wina Twojej siostry, że taka jest. Dwulatki tak mają. Płaczą, krzyczą i wielu rzeczy jeszcze nie rozumieją. Taki etap rozwoju.
Postępowanie Twoich rodziców za to jest trudne.
Mam dwójkę dzieci. Czasem poproszę o zrobienie mi herbaty albo kawy. Czasami razem gotujemy obiad. Mają obowiązki domowe, ale to jest normalne. Muszą się nauczyć odpowiedzialności. Ale nie jest to kierat 12h, tylko podział tak, że maksymalnie zajmują im jedna godzinę dziennie.

12

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Może to trochę chaotycznie napisałam ,ale po prostu wczoraj miałam okropny dzień. Prostując sprawę-moja siostra ma obecnie skonczone 4 lata a ja skonczone 20. Miałam w tym roku pojsc na studia,ale tez nie wiadomo jak bedzie. Co do mojego chłopaka odpada opcja wynajmu czegokolwiek ,gdyz ma on dom i mieszka wraz z mama ktora  jest już w  "upadajacym " stanie. Namawiał a zarazem proponował bym przyszła do niego mieszkać ,lecz jak to powiedziałam rodzicom i to że zaczęlabym prace -był sprzeciw,kto sie bedzie dzieckiem zajmował,teksty ze przeciez jest ci tutaj jak w niebie,ze mam wszystko czego chce,ze wroce z podkulonym ogonem, jak pojde do niego to pewnie strzeli mi dziecko i tez bede musiala bawic i sie zajmowac. My ci grosza nie damy itp.  Jak padła miesiac temu propozycja pracy za granica-byl tekst ze jestes chora,nie poradzisz sobie.
Czasem mysle zeby zacisnac zeby i po prostu poczekac jeszcze chwile moze akurat dosatne sie an studia,znajde prace itp. Tylko po prostu  czasem nie mam sił,wieczne kłotnie z rodzicami,traktowanie mnie jak pomiotełko i schemat jak zawsze...Co do pracy teraz -boję się ,strasznie sie boje,presji rodziny co ja narobilam,ze przeciez zle mi nie bylo. Boje sie ze kazdy sie odwroci ode mnie.
Ktos pisał o wspolnych wyjazdach,wypadach-rodzice by mi nie pozwolili jechać z nim na dwa trzy dni gdziekolwiek ,gdyż baliby się tłumaczac mi to ze nie chca abym zmarnowała sobie  zycie z dzieckiem ...Paranoja

13

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Jesteś dorosła. Zacznij podejmować własne decyzje.

14

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
dziecinnaradosc napisał/a:

Może to trochę chaotycznie napisałam ,ale po prostu wczoraj miałam okropny dzień. Prostując sprawę-moja siostra ma obecnie skonczone 4 lata a ja skonczone 20. Miałam w tym roku pojsc na studia,ale tez nie wiadomo jak bedzie.  ...Paranoja

Faktycznie paranoja - jesteś dorosła. Wychodzisz z domu z walizką mniejszą lub większą i tyle. I bierzesz odpowiedzialność za własne życie. Rodzice nic nie mogą i nic nie zrobią. Nie pomogą ale i nie zaszkodzą. Moze przestań sie uzalać na wszystkich tylko się weź swóje życie we własne ręce?
To bardzo wygodne żyć na czyimś garnuszku i strzelać fochy że musisz coś tam zrobić. O wiele trudniejsze usamodzielnić się i samemu decydować co się robi i z kim.

15 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2020-05-30 15:11:11)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

To nie wina dziecka że się tak zachowuje, chyba normalne że płacze. A jeżeli Twoi rodzice potrafili ciebie zostawić pod opieką dziadkow (gratulacje..) to niech wynajmą nianie żeby się zajmowała dzieckiem jak dla nich taki problem. A TY koleżanko masz 20 lat i faceta więc może czas zacząć zarabiać i się wyprowadzić a nie narzekać. Samo się nic nie zrobi. A jeżeli to jest powod do ''podcięcia zyl '' to lęc do psychologa, może ci będzie w stanie pomoc.

W wieku 30 lat rodzice zakażą Ci się wyprowadzić i posłuchasz?
Jesteś pełnoletnia pamiętaj. Znajdź pracę, pokaż że sobie radzisz. Bo tak to zawsze będziesz ,,nianią''.

16

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

laska, masz 20 lat, obudź się jesteś DOROSŁA. Przeprowadzaj się do tego chłopaka i idź do pracy, rodzice nie mają nic do gadania.

17

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Autorko, 20 lat oznacza, że najwyższa pora zastanowić się, jak Ty chcesz żyć?
To jest kwestia podjęcia przez Ciebie decyzji.
To, co mówią Twoi rodzice nie powinno mieć teraz znaczenia. zobacz, czy sobie poradzisz jako dorosła?
Czy potrafisz pracować? Na studia i na siebie trzeba zapracować. Na mieszkanie, jedzenie także.
Czy potrafisz samodzielnie podejmować decyzje?

Musisz mieć świadomość, że tylko Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie.
Rodzice będą chcieli Cię trzymać przy sobie, bo jest im tak wygodnie. Pozwalasz im decydować o twoim życiu, bo Tobie jest tak wygodnie.
Albo wyjdziesz z tej strefy komfortu i dorośniesz, albo dalej będziesz robić za kopciuszka.

Normalnie dorosłe kobiety: pracują na siebie i swoje utrzymanie, studia i zachcianki.
Nie polegają na zdaniu rodziców, tylko same decydują o sobie, ale do tego potrzebna jest niezależność finansowa.

18

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Nie przeprowadzałabym się do faceta bo to może być jak z deszczu pod rynnę.
On mieszka z mamą zaczynającą wymagać opieki i to prawdopodobnie spadłoby na autorkę z czasem a także będzie to uwiązaniem gdyż trudno zostawić chorującą osobę na jakiś czas. Chłopakowi byłoby tak wygodnie, podobnie jak dziś rodzicom autorki żyje się wygodniej dzięki jej wkładowi w opiekę nad ich dzieckiem i pomocy w domu. A także dlatego, ze chłopak chciałby już założyć pełną rodzinę.
A autorka Jeszcze chciałaby nacieszyć się  przyjemnościami życiowymi gdyż zbyt mało tego zaznała w dotychczasowym życiu.
Wyprowadzka jak najbardziej zalecana lecz w niezależne od nikogo miejsce. Zacząć od wynajmowania nawet miejsca w pokoju wspólnie z inna lokatorką, poszukanie pracy, studia zaoczne.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

19 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2020-05-30 22:28:14)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
dziecinnaradosc napisał/a:

Może to trochę chaotycznie napisałam ,ale po prostu wczoraj miałam okropny dzień. Prostując sprawę-moja siostra ma obecnie skonczone 4 lata a ja skonczone 20. Miałam w tym roku pojsc na studia,ale tez nie wiadomo jak bedzie. Co do mojego chłopaka odpada opcja wynajmu czegokolwiek ,gdyz ma on dom i mieszka wraz z mama ktora  jest już w  "upadajacym " stanie. Namawiał a zarazem proponował bym przyszła do niego mieszkać ,lecz jak to powiedziałam rodzicom i to że zaczęlabym prace -był sprzeciw,kto sie bedzie dzieckiem zajmował,teksty ze przeciez jest ci tutaj jak w niebie,ze mam wszystko czego chce,ze wroce z podkulonym ogonem, jak pojde do niego to pewnie strzeli mi dziecko i tez bede musiala bawic i sie zajmowac. My ci grosza nie damy itp.  Jak padła miesiac temu propozycja pracy za granica-byl tekst ze jestes chora,nie poradzisz sobie.
Czasem mysle zeby zacisnac zeby i po prostu poczekac jeszcze chwile moze akurat dosatne sie an studia,znajde prace itp. Tylko po prostu  czasem nie mam sił,wieczne kłotnie z rodzicami,traktowanie mnie jak pomiotełko i schemat jak zawsze...Co do pracy teraz -boję się ,strasznie sie boje,presji rodziny co ja narobilam,ze przeciez zle mi nie bylo. Boje sie ze kazdy sie odwroci ode mnie.
Ktos pisał o wspolnych wyjazdach,wypadach-rodzice by mi nie pozwolili jechać z nim na dwa trzy dni gdziekolwiek ,gdyż baliby się tłumaczac mi to ze nie chca abym zmarnowała sobie  zycie z dzieckiem ...Paranoja

Bardzo Ci współczuję.. myślałaś nad terapią? Ciężko będzie Ci zacząć dorosłość z takim bagażem doświadczeń.. Przykro czytać o tym, jak rodzice Cię opuścili a potem po prostu przerzucili całe rodzicielstwo na Twoje barki. Musisz jedno zrozumieć: nie masz ŻADNEGO absolutnie żadnego obowiązku zajmowania się siostrą. Ty możesz tylko doraźnie pomóc. Twoi rodzice najpierw przerzucili ciężar opieki nad Tobą dziadkom, a potem zrobili sobie drugiego dzidziusia i zrzucili opiekę nad nim Tobie. Nie tak powinno być. Uciekaj jak najszybciej, poszukaj pomocy, znajdź sobie pracę. Praca pozwoli Ci się usamodzielnić. Podejrzewam, że Twoja matka będzie Cię emocjonalnie szantażować żebyś domu nie opuściła - pamiętaj wtedy że masz jedno życie. I możesz je spędzić jak chcesz.Nie jesteś nic winna rodzicom, bo dzieci się same nie pchają na świat, a to rodzica obowiązkiem jest je wychować i pomagać finansowo. Uciekaj jak najszybciej, jeśli chcesz mieć swoje życie.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

20 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-05-31 10:15:30)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Już pisalam. Dwadziescia lat temu w mazurskim bezrobociu moja kolezanka mieszkala z rodzicami, mama sprzedawala w warzywniaku, brat przyprowadzil cięzarną dziewczynę do pokoju, tata pil, dwa pokoje w jednym rodzice w drugim bratowa,brat,ciaza,czasem mama(jak bylo pieklo) i kolezanka. Moze takiej krzywdy nie miala, ale odkąd oblala maturę to siedziala w domu i jadla buraki,ziemniaki,kapuste i co tam taniego bylo,pasztet i konserwy. Zyli. Mama miala prace wiec jakos bylo. Pojawilo sie tez dziecko i wjechalo lozeczko do ciasnego pokoju. Roboty nie bylo. Nalezalysmy do wielkiej wspolnoty w miescie, wtedy byla modna tzw ODNOWA. TZn kółko modlitewne. Jakas pani dawala jej prace, ktos krotkotrwale oferowal jedyną prace na tamte czasy dostępną byla to opieka nad dzieckiem. Praca w sklepie nie wypalila, bo dziewczyna tlukla sloik i gubila sie w rachunkach. Peszyla sie. Dziecko odchowane przez nianię poszlo do przedszkola, znowu byl pasztet z chlebem.
Pojechala na jakies tam rekolekcje, do kuchni nad morze do osrodka rekolekcyjnego. Posluchali jej historii, zaproponowali jej prace na rok  w ramach jakiejs tam pomocy. I co? POjechala. Potem zostala nianią w Warszawie. Zrobila maturę i studia pedagogiczne. Wyszla za mąz dobrze i bogato, ma 3 dzieci. jest wspaniala matką. Pewnego dnia pozyczyla na autobus i wyjechala z Mazur. Z walizką. Nikt jej tego nie bronil, nikt tez jej tu nie krzywdzil. Mama byla dla niej dobra, ojciec pil to prawda ale napil sie i spal.
Moze jakies osrodki rekolekcyjne oferują pomoc? Zacząc byle sie zaczepic, potem poszukac znajomosci i jakos sie ulozy.
Pamietam jak zarabialysmy na jagodach zeby sobie tusz do rzes kupic, takie czasy byly. Zeby isc na dyskoteke i miec tzw wpisowe to sprzedawalysmy butelki po piwie w domu albo odkladalysmy z "chleba" tzn szlo sie na zakupy i po 50groszy odkladalo z reszty, ktore mama zostawiala na chleb przed wyjsciem do pracy.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

21

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Nie przeprowadzaj się do tego typa. Może być jeszcze gorzej. Żyj własnym życiem. Rozumiem Cię i wiem, że słowa "ogarnij się" nie działają tongue lub przykłady tu jakieś wypisywane sprzed 20 lat tongue  Tak naprawdę przez te lata odrzucenia, podcinania skrzydeł nie wiesz kim jesteś, jakie są twoje możliwości, czego chcesz. Spróbuj żyć samodzielnie. Bez typa, bez rodziców. Jak dorosła kobieta, a nie dziewczynka. Jesteś młoda, masz czas na odkrycie siebie i nie musisz się pakować w kolejne wymagające środowisko. Zrób coś dla siebie.

22 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-06-01 13:33:18)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
lisseo napisał/a:

Nie przeprowadzaj się do tego typa. Może być jeszcze gorzej. Żyj własnym życiem. Rozumiem Cię i wiem, że słowa "ogarnij się" nie działają tongue lub przykłady tu jakieś wypisywane sprzed 20 lat tongue  Tak naprawdę przez te lata odrzucenia, podcinania skrzydeł nie wiesz kim jesteś, jakie są twoje możliwości, czego chcesz. Spróbuj żyć samodzielnie. Bez typa, bez rodziców. Jak dorosła kobieta, a nie dziewczynka. Jesteś młoda, masz czas na odkrycie siebie i nie musisz się pakować w kolejne wymagające środowisko. Zrób coś dla siebie.


ludzkie historie są najlepszą szkoła życia, wlasnie ludzkie przyklady i zyciowe bitwy, mi duzo daly historie z rodziny w stylu "tesciowa i spadek" ktorymi raczyly mnie wszystkie kobiety z rodziny, nigdy w zyciu bym sie nie dala zmanewrowac do opieki nad staruszą w zamian za stary ramot(chalupa) z lat 70, czyli wielkie dziedzictwo, będzie pod czyjes dyktando zyla cala mlodosc i obudzi się jako nieszczesliwa kobieta obładowana maminsynkiem, gromadą dzieci i staruszką do opieki.
wlasnie takie historie dodają mi siłe w kiepskich zdrowotnych momentach, czego nikomu nie życzę. rozumiem ze dla ciebie LISSEO to powód do satytycznego uśmiechu, mnie satyra ogarnia w stylu:ogarnij sie, uciekaj itd, bo ona nie zrobi tego, az nie uslyszy ludzkiej historii sprzed 20 lat jak to ktoś zmarnowal sobie życie bo innym tak bylo wygodnie. moze skoro nie 20 lat, to proszę zajrzec w historię jerzyka i dziewczyn z forum "stres nerwica", "przeprowadzka z miasta na wies" tam jest historia sprzed 10 lat, ile moze zniesc kobieta nim ucieknie od męza i co będzie dalej, tam też są wspaniale przyklady innych kobiet chocby pieknej dziewczyny z nadmorskiego kurortu ktora przyszla na wies lubelską do męza i tesciowej, jak wyglądalo ich zycie?co się z nimi dzis dzieje?"kto nie zna przeszlosci,ten nie zbuduje przyszlosci". ale to przecież wielki obciach czytac historię sprzed 20 lat, to po co te pamiętniki w bibliotekach? na darmo. po co? po to aby czyjeś cierpienie i doswiadczenia nie poszly na marne, ale pomogly nam zawalczyć o wlasne szczęscie i zycie, zeby ta 20 latka ulozyla sobie zycie lepiej niż my same.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

23

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
nokiaaa napisał/a:
lisseo napisał/a:

Nie przeprowadzaj się do tego typa. Może być jeszcze gorzej. Żyj własnym życiem. Rozumiem Cię i wiem, że słowa "ogarnij się" nie działają tongue lub przykłady tu jakieś wypisywane sprzed 20 lat tongue  Tak naprawdę przez te lata odrzucenia, podcinania skrzydeł nie wiesz kim jesteś, jakie są twoje możliwości, czego chcesz. Spróbuj żyć samodzielnie. Bez typa, bez rodziców. Jak dorosła kobieta, a nie dziewczynka. Jesteś młoda, masz czas na odkrycie siebie i nie musisz się pakować w kolejne wymagające środowisko. Zrób coś dla siebie.


ludzkie historie są najlepszą szkoła życia, wlasnie ludzkie przyklady i zyciowe bitwy, mi duzo daly historie z rodziny w stylu "tesciowa i spadek" ktorymi raczyly mnie wszystkie kobiety z rodziny, nigdy w zyciu bym sie nie dala zmanewrowac do opieki nad staruszą w zamian za stary ramot(chalupa) z lat 70, czyli wielkie dziedzictwo, będzie pod czyjes dyktando zyla cala mlodosc i obudzi się jako nieszczesliwa kobieta obładowana maminsynkiem, gromadą dzieci i staruszką do opieki.
wlasnie takie historie dodają mi siłe w kiepskich zdrowotnych momentach, czego nikomu nie życzę. rozumiem ze dla ciebie LISSEO to powód do satytycznego uśmiechu, mnie satyra ogarnia w stylu:ogarnij sie, uciekaj itd, bo ona nie zrobi tego, az nie uslyszy ludzkiej historii sprzed 20 lat jak to ktoś zmarnowal sobie życie bo innym tak bylo wygodnie. moze skoro nie 20 lat, to proszę zajrzec w historię jerzyka i dziewczyn z forum "stres nerwica", "przeprowadzka z miasta na wies" tam jest historia sprzed 10 lat, ile moze zniesc kobieta nim ucieknie od męza i co będzie dalej, tam też są wspaniale przyklady innych kobiet chocby pieknej dziewczyny z nadmorskiego kurortu ktora przyszla na wies lubelską do męza i tesciowej, jak wyglądalo ich zycie?co się z nimi dzis dzieje?"kto nie zna przeszlosci,ten nie zbuduje przyszlosci". ale to przecież wielki obciach czytac historię sprzed 20 lat, to po co te pamiętniki w bibliotekach? na darmo. po co? po to aby czyjeś cierpienie i doswiadczenia nie poszly na marne, ale pomogly nam zawalczyć o wlasne szczęscie i zycie, zeby ta 20 latka ulozyla sobie zycie lepiej niż my same.

Nie wiem, co pomaga autorce, przepraszam, że odebrałaś to jako sarkazm. Chodziło mi o to, że w życiu nie ma gotowych rozwiązań i to, co podpasowało jednej osobie, niekoniecznie pomoże innej. To nie matematyka. No niestety, ale autorka musi się wykazać przynajmniej odrobiną odwagi, żeby dociec czego chce i jakiego życia chce.

24

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

pal tam licho sarkazm,nie obrazam sie.
mam tak fantastyczne zycie od marca, bo choruje, ze gdyby nie historie z pamiętników "pamiętniki chlopow" sprzed wojny to bym nie wytrzymala, tam byly historie kobiet, w pdf mozna sciągnąc, jaki byl mąż,tesciowie, jak z glodu jedli szczaw a dzieci umieraly bo nie bylo na lekarza, smutna historia. mi to pomaga, ale ja humanistka nie matematyk.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

25

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Oczywiście, że oni nie pozwalają Ci się wyprowadzić ani pracować, bo chcą, żebyś zajmowała się dzieckiem i domem. To już przecież wiesz, więc nie pytaj, tylko rób swoje. To nie do Ciebie należy opieka nad dzieckiem ani zarabianie na rodzinę, więc teksty o tym, że ojciec posiedzi, a Ty do pracy, są bez sensu. Jedno i drugie należy do obowiązków Twoich rodziców. To, że oni uważają inaczej, niczego nie zmienia.
Jeżeli możesz, idź do pracy, o ile wiesz, że dasz radę odmówić, jeśli np. wpadną na pomysł, że masz im oddawać wypłatę albo coś. Odłożysz na kaucję i wynajem mieszkania, to się wyprowadzasz. Jeżeli czujesz, że możesz mieć z tym problem (a przepraszam, ale tak mi się wydaje, po przeczytaniu Twojej historii), szukaj pracy z mieszkaniem. Nie wiem, jak to będzie wyglądało teraz w związku z koronawirusem, ale wcześniej lato było najlepszym okresem na coś takiego. Wystarczyło choćby zrobić papiery wychowawcy i wybyć na większość wakacji na jakieś kolonie czy obóz; moje znajome wyjeżdżały też do pracy w jakichś pensjonatach nad morzem, gdzie miały zapewnione noclegi i wyżywienie. Teraz - trudno powiedzieć. Ale jeśli nie w Polsce, to może chociaż 2-3 miesiące za granicą jako np. opiekunka osób starszych? Nie wiem, jak to jest z kwalifikacjami, ale pewnie da się coś znaleźć, bo znam zegarmistrza, który po rozwodzie rzucił wszystko i pojechał do Anglii; na początku pracował właśnie jako opiekun, a przygotowania nie miał żadnego.
Podobnie jak Kleoma nie jestem przekonana do wyprowadzki do chłopaka. Oczywiście, jeśli jesteś przekonana, że to ten jedyny itd., to próbuj. Natomiast z tego, co napisałaś, wynika, że czujesz, że nie do końca Cię rozumie. Chcesz poznawać świat, a on zajmuje się chorą matką. Zastanów się, co się z tym wiąże, bo - jak sama wspomniałaś - chłopak uważa, że powinnaś określić, czego chcesz od życia. A mi się wydaje, że określiłaś, tylko że to po prostu zupełnie inne rzeczy niż te, których chciałby on. A chora matka, jakkolwiek to nie zabrzmi, może Cię bardziej ograniczać niż młodsza siostra - będziesz musiała brać pod uwagę w swoich planach osobę zależną od was, a chyba nie wykrzyczysz chłopakowi, że to jego matka, więc niech się nią zajmuje, a Ty wyjeżdżasz na wakacje/wyjeżdżasz na kilka miesięcy do pracy/masz inne plany itd. Poza tym Twój chłopak wydaje się ukierunkowany na założenie rodziny, więc po tym, jak zamieszkacie razem, on magicznie się nie zmieni i nie zacznie nagle rozumieć Twoich potrzeb, planów, odczuć itd. Wręcz może to potraktować jako coś w rodzaju akceptacji JEGO planów.
Więc, ogólnie rzecz biorąc, szukaj pracy, kombinuj, zmień zależność od rodziców na niezależność (a nie - na zależność od chłopaka) i absolutnie nie pytaj rodziców o zdanie, bo je już znasz. Jesteś dorosła, ich akceptacja nie jest Ci potrzebna. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.

26

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

świete slowa Sara! dzieciaka wezmiesz w wózek/samochód/ze sobą i mozesz jechac nad jezioro, do sklepu, do banku . dziecko rosnie mądrzeje, zostanie za 3-4 lata samo w domu na powiedzmy 2 godz. staruszka to droga odwrotna,dzis chodzi, jutro lezy i jest w pampersie.to ja juz wole dzieciaka. bo wszedzie sie ruszy jesli mieszkasz gdzies przy miescie to nie jestes uwiązana jak pies do budy, bo nawet mozna zabrac ze sobą o ile mieszkacie na na zadupiu pod lasem.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

27

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
nokiaaa napisał/a:

świete slowa Sara! dzieciaka wezmiesz w wózek/samochód/ze sobą i mozesz jechac nad jezioro, do sklepu, do banku . dziecko rosnie mądrzeje, zostanie za 3-4 lata samo w domu na powiedzmy 2 godz. staruszka to droga odwrotna,dzis chodzi, jutro lezy i jest w pampersie.to ja juz wole dzieciaka. bo wszedzie sie ruszy jesli mieszkasz gdzies przy miescie to nie jestes uwiązana jak pies do budy, bo nawet mozna zabrac ze sobą o ile mieszkacie na na zadupiu pod lasem.

Ale jakiego dzieciaka? Przecież Autorka nie jest matką i nie ma swojego dziecka.
Jest za to wykorzystywana ponad wszelką miarę przez swoich i swojej siostry rodziców.
Nie ma obowiązku zabierać do banku ani do sklepu swojej małej siostry i nie powinna szukać sposobów na to, jak pogodzić obowiązki domowe i prawo do własnego życia - tylko raczej na to, jak przestać być jedynym koniem w zaprzęgu zwanym jej rodziną.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

28

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

dziecinnaradosc, bardzo Ci współczuje sytuacji bo sama doskonale Cię rozumiem. Ja odkąd pamiętam miałam bana w domu na wszelkie wyjścia z rówieśnikami, a o (oficjalnym) chłopaku mogłam sobie tylko pomarzyć, bo mój ojciec uważał, że jak nauka, to nie faceci a wyjścia ze znajomymi to głupota czy fanaberia poza tym jest robota i tym mam się zająć.
Moja sytuacja rodzinna była taka, że wszelkie obowiązki domowe, z gotowaniem i sprzątaniem włącznie były głownie na mojej głowie. Poza tym "przynieś, podaj, pozamiataj" we wszelkich czynnościach mojego ojca. Przy czym on nie rozumiał, że np. mogę nie wiedzieć jaki klucz pasuje do danej śruby i jak przyniosłam zły to od razu dostawałam opieprz, albo przysłowiowego 'pasa'.
Zresztą za wszystko dostawałam opieprz. Nigdy nic nie zrobiłam dobrze według niego, choć starałam jak mogłam. Jak o coś prosiłam, zawsze było: "nie".
Do tego jak miałam 12-13 lat dostałam pod opiekę dziecko starszego rodzeństwa, którego rodzice wyjechali za pracą. Niby dzieckiem mieli zajmować dziadkowie ale podobnie jak u Ciebie spadło to ostatecznie na mnie. W roku szkolnym po szkole, a w wakacje to już właściwie całymi dniami.
Męczyłam się bardzo, chciałam wyrwać jak najdalej z tego toksycznego domu. Słyszałam jednak za każdym razem podobne słowa, co Ty.
Wiedziałam, że jedynym ratunkiem dla mnie jest uzyskanie niezależności finansowej. Opcja, że wyjadę i nie dam sobie rady nie wchodziła absolutnie w grę dlatego zwlekałam z tym krokiem też pod wpływem nacisków i gróźb ojca.
W końcu nadszedł dzień w którym powiedziałam: "dość!" i wyprowadziłam się do zupełnie innego miasta, jak najdalej od domu. Dopiero wtedy poczułam ulgę - zaczęłam żyć. Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej bo jednak życie w toksycznym domu odbija się na psychice, późniejszych relacjach itd.
Także priorytetem teraz powinna być dla Ciebie praca, jak się uda to równolegle studia i koniecznie wyprowadzka.

29

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
dziecinnaradosc napisał/a:

Czasem mysle zeby zacisnac zeby i po prostu poczekac jeszcze chwile moze akurat dosatne sie an studia,znajde prace itp.

To dobre rozwiązanie.

Masz 2 wyjścia:

(1) albo jesteś w domu rodzinnym

(2) albo sama pracujesz, wynajmujesz, zarabiasz

Na pomoc chłopaka na razie nie licz. Ale jeśli chcesz odejść z domu, to musisz być gotowa na drugą opcję.


Tylko po prostu  czasem nie mam sił,wieczne kłotnie z rodzicami,traktowanie mnie jak pomiotełko i schemat jak zawsze...Co do pracy teraz -boję się ,strasznie sie boje,presji rodziny co ja narobilam,ze przeciez zle mi nie bylo. Boje sie ze kazdy sie odwroci ode mnie.

Rodzice wydają na Ciebie ileś-tam pieniędzy. Jak pójdziesz do pracy to będą musieli płacić opiekunce. Więc nie jesteś niewolnikiem siostry. Tylko trzeba podjąć decyzję czy wybierasz (1) czy (2).
Punkt (2) nie jest łatwy.


Ktos pisał o wspolnych wyjazdach,wypadach-rodzice by mi nie pozwolili jechać z nim na dwa trzy dni gdziekolwiek ,gdyż baliby się tłumaczac mi to ze nie chca abym zmarnowała sobie  zycie z dzieckiem ...Paranoja

Traktują Cię jak nieodpowiedzialne dziecko. Możesz to wszystko zmieniać małymi krokami... W punkcie (1) podkulasz ogon, działasz tak, aby kiedyś dojść do punktu (2). Przypuszczam, że teraz na punkt (2) nie jesteś gotowa.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

30 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-06-02 17:51:35)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

roxann, wspolczuje ci, musze niestety dodac ze u mnie tez tata popelnial podobne bledy, tylko raz tlumaczyl mi ulamki o 21, prawie dostalam po dupie wiecej nie prosilam o tlumaczenie, dodatkowo potrafil zbic nas za bzdet i byl niefajny, w koncu na jego widok jak wracal z pracy cieszyl sie tylko pies i kot co ze smutkiem zauwazyl. na starosc zlagodnial,ale pamietam jak potrafil wlac nam kablem za bzdet w stylu przeklinanie. zebysmy chociaz chodzili po lodzie w zimę na stawie albo weszli na dach,zebysmy chociaz zostali zlapani na wyprawie na bagna czy wodę. za to rozumiem nalezalo sie lanie, ale u nas byla zmowa milczenia tak sie balismy ze pary z gęby nie puscil nikt jak sąsiad wpadl w bagno i ledwo wylazl mokry, tak sie zesmy lania bali.
roxann jakie masz obecnie relacje z rodzicami?ucieklas jak? za pracą czy jak?

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

31 Ostatnio edytowany przez Roxann (2020-06-02 19:51:25)

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
nokiaaa napisał/a:

roxann jakie masz obecnie relacje z rodzicami?ucieklas jak? za pracą czy jak?

Ja w opisanych wyżej przez Gary'ego scenariuszach, wybrałam plan A. bo bałam się, że w wieku takim jak Autorka obecnie sobie sama nie poradzę. Ze znajomościami wszystkimi musiałam ukrywać. Kiedy jeden najbardziej w tamtym czasie zdeterminowany facet chciał mi pokazać, że się nie boi mego ojca i przyszedł do mnie do domu, został przez niego tak potraktowany, że już więcej do mnie nie odezwał.
Skoro i tak byłam uwięziona to postawiłam na naukę (i sport) i zdobycie kwalifikacji, które pozwolą mi znaleźć na tyle dobrą prace by się usamodzielnić - pod tym względem ambicji mi nie brakowało, zresztą traktowałam to jako ucieczkę od problemów i na tym budowałam swoją wartość - mniejszych lub większych sukcesach na tym polu.
Uciekłam kiedy dostałam propozycję pracy za bardzo fajne pieniądze w innym mieście, dość daleko oddalonym od mego rodzinnego. To był cel do którego dążyłam i chyba tylko to powodowało, że chciało mi się chcieć mimo całej sytuacji rodzinnej.
W nowym miejscu zaaklimatyzowałam się bardzo szybko, w pracy szło mi dobrze, nawet bardzo dobrze, tak że teraz po około 10 latach (od wyprowadzki) mam taką sytuację, że nie mogę narzekać pod tym względem.
Za spełnieniem zawodowym nie szło niestety spełnienie w życiu prywatnym. Nie potrafiłam stworzyć związku mimo, że na brak adoratorów nigdy nie narzekałam, wikłałam się w różne dzienne relacje, zwykle dość krótkie. O dzieciach przez dłuuugi czas w ogóle nie myślałam - miałam wrażenie, że ten etap pieluch, który przerabiałam jako nastolatka mam za sobą i nie pragnę go z powrotem.
Z Rodzicami mam kontakt różny ale mam. Ogólnie przez 95% czasu jest źle, nawet bardzo - toksycznie jest tam cały czas. Nie daję się jednak wciągać w ich kłótnie, nie przeżywam ich aż tak jak kiedyś - odpuściłam pod tym względem.
Zaglądam tam też rzadko bo najczęściej takie wizyty kończą się moim roztrzęsieniem i płaczem. Niemniej zdalnie cały czas im pomagam, umawiam do lekarzy (oni są już w sędziwym wieku), robię zakupy itd.
Poza tym staram się by tym razem coś z mego nowego związku wykluło poważnego i na dłużej.

32

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Siostra autorki ma 4 lata.
Jeszcze przez jakieś 4-5 wakacji będzie wymagała opieki i obsługi. I kolejnych kilka lat zanim zastąpi autorkę w czynnościach domowych.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

33

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć
dziecinnaradosc napisał/a:

Może to trochę chaotycznie napisałam ,ale po prostu wczoraj miałam okropny dzień. Prostując sprawę-moja siostra ma obecnie skonczone 4 lata a ja skonczone 20. Miałam w tym roku pojsc na studia,ale tez nie wiadomo jak bedzie. Co do mojego chłopaka odpada opcja wynajmu czegokolwiek ,gdyz ma on dom i mieszka wraz z mama ktora  jest już w  "upadajacym " stanie. Namawiał a zarazem proponował bym przyszła do niego mieszkać ,lecz jak to powiedziałam rodzicom i to że zaczęlabym prace -był sprzeciw,kto sie bedzie dzieckiem zajmował,teksty ze przeciez jest ci tutaj jak w niebie,ze mam wszystko czego chce,ze wroce z podkulonym ogonem, jak pojde do niego to pewnie strzeli mi dziecko i tez bede musiala bawic i sie zajmowac. My ci grosza nie damy itp.  Jak padła miesiac temu propozycja pracy za granica-byl tekst ze jestes chora,nie poradzisz sobie.
Czasem mysle zeby zacisnac zeby i po prostu poczekac jeszcze chwile moze akurat dosatne sie an studia,znajde prace itp. Tylko po prostu  czasem nie mam sił,wieczne kłotnie z rodzicami,traktowanie mnie jak pomiotełko i schemat jak zawsze...Co do pracy teraz -boję się ,strasznie sie boje,presji rodziny co ja narobilam,ze przeciez zle mi nie bylo. Boje sie ze kazdy sie odwroci ode mnie.
Ktos pisał o wspolnych wyjazdach,wypadach-rodzice by mi nie pozwolili jechać z nim na dwa trzy dni gdziekolwiek ,gdyż baliby się tłumaczac mi to ze nie chca abym zmarnowała sobie  zycie z dzieckiem ...Paranoja

Domyślam się jak Ci ciężko. Niestety rodzice czasem tak potrafią zaniżyć wartość dziecka, że faktycznie czuje lęk przed wszystkim i nie ma kompletnie wiary w siebie. Spróbuj się wyrwać od nich, nie patrząc na ich 'zlote rady', a poczujesz ulgę. Początki zawsze są trudne, ale warto.

34

Odp: Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Nie bój się! Masz dwie ręce, jesteś zdrowa - poradzisz sobie! Wszędzie ci będzie lepiej, nawet jak wynajmiesz tylko pół pokoju to i tak nie będziesz w nim tylko spać najprawdopodobniej bo praca i studia zajmą ci resztę czasu. Przynajmniej to nie będzie czas stracony jak teraz - tylko inwestycja w twoją własną przyszłość.
I nie słuchaj rodziców, oni chcą cię zatrzymać w domu tylko dlatego bo bez ciebie będą musieli się sami zabrać do roboty. Nie wierz w żadne słowo o tym jaki świat jest zły i że sobie nie poradzisz! Poradzisz sobie świetnie!

Ja się zawinęłam z domu w wieku lat 19 do akademika i tyle mnie widzieli. A moi rodzice byli o połowę mniej wkurzający niż twoi. Jak ci będzie ciężko w życiu to zawsze możesz się zawinąć za granicę, są kraje gdzie ludzie pracują na produkcji, nie mają wykształcenia i mogą w miarę normalnie żyć za wypłatę.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przez siostrę odechciewa mi się żyć

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018