witam!
potrzebuje rady drogie netkobiety!
naprawde nie wiem co mam juz myslec i robic.
wiec lepiej zaczne pisac o co chodzi.
chodze z chlopakiem juz przez 4 lata. mam 21 lat. ale nie mieszkamy razem. ja mieszkam w niemczech on w polsce.
jak kazda para my tez sie klocimy i mamy zle dni ale zawsze jakos sie godzimy.
jednak teraz mamy kryzys niesamowity. oboje chcielismy zaczac wspolne zycie w niemczech .jak moj facet twierdzil "zycie u ciebie jest lepsze, sa lepsze warunki".
wiec juz pol rok temu probowal zalapac cos u mnie. jednak sie nic nie udalo.
wrocil do polski. jezdze do niego ile moge. on przyjezdza tez czasami jak mu warunki na to pozwalaja. jakos zawsze dawalismy rade. tydzien temu poklocilismy sie o drobiazgi i od tego momentu sie zaczelo.ja jeszcze z mama mieszkam. mama jest sama. mam jeszcze 3 siostry i za to mama dostaje pieniadze z miasta. ja sie jeszcze ucze. zeby moj chlopak mogl zyc tu potrzebuje meldunek i prace. u nas zameldowac sie nie moze bo wlasnie mama dostaje pienaidze i jakby sie zameldowal to by jej wszystko wzieli. mnie jeszcze nie stac na wlasne mieszkanie.pracowac zaczne dopiero we wrzesniu.
takze wtedy bede mogla sie dopiero wyprowadzic. rozmawialam o tym z nim.
myslalam ze to bedzie dla niego dobra wiadomosc. ale widocznie sie mylilam...
powiedzial ze juz nie ma nadziei w to ze bedziemy mieszkac razem, ze on juz chce zyc normalnie, i nie chce miec zwiazek na odleglosc. powiedzial ze nie chce czekac do pazdziernika, bo przeciez moge go zameldowac u kogos innego. ( jeszcze moge zameldowac go u ojca.ma wlasne mieszkanie w niemczech ale siedzi w PL.mamy bardzo zle relacje do siebie. bo pil i bil mame. rozeszli sie 3 lata temu.) mama jednak sie nie zgadza z tym. twierdzi ze ojciec bedzie szantazowal ja za to. ze jezeli mu nie da szansy to tez mojego chlopaka nie zamelduje...
co do czego to powiedzial mi moj chlopak ze juz nie chce siedziec w domu. ze chce miec normalne zycie i normalna prace. oswiadczyl mi ze jezeli nie uda nam sie z tym meldunkiem i praca w niemczech to on nie chce byc w zwiazku... ze lepiej bedzie jak sie rozejdziemy.bo to juz go wykancza. ja jeszcze sie nie poddawalam chociaz juz te slowa mnie zdolowaly niesamowicie. powiedzialam ze zostawie wszystko co mam w niemczech. pewna prace, rodzine... i przyjade do polski zeby odbudowac z nim w koncu te wspolne zycie.
on jednak twierdzi ze nie mamy przyszlosci w polsce, ze nie damy sobie rady. ze nie bedzie nas stac na nic.... tez powiedzial ze jak mu sie uda znalesc prace za granica to wyjedzie zeby sie odbic i zarobic pieniedzy...
ja tego nie rozumiem... pytalam sie go czy naprawde by mogl wyrzucic tyle lat... a on powiedzial tylko "nie ale co mam zrobic? nie mam ciebie, nie mam pracy. nie chce tak juz zyc"
nie wiem co mam robic. czy zameldowac go u ojca mimo ostrzegan mamy, czy po prostu dac sobie spokoj. bo jednak co bedzie jak sie nam nie uda? jak nie znajdzie pracy? to co mnie zostawi? czuje sie jakbym byla na odstawke... ze jak mu juz sie nie bedzie chcialo to powie zegnaj... a to przeciez nie jest milosc... przeciez jak sie kocha to probuje sie wszystko zeby byc razem... a on nawet nie chce zebym przyjechala do polski jak sie nam nie uda w niemczech...
takze pomozcie netkobiety ![]()