Kobietki,
za chwile mi mózg eksploduje więc muszę się z kimś podzielić moim problemem.
Planowaliśmy z moim chłopakiem pojechać na majówkę na działkę jego kolegi. Miałam pewne obawy co do tego wyjazdu ponieważ mój chłopak jest po dwumiesięcznej terapii dla alkoholików, nie pije od 4 miesięcy. Jego koledzy, jak to prości faceci z małego miasteczka, od alko nie stronią - a wręcz przeciwnie. Rok temu wróciłam mocno przerażona z tego wyjazdu. Nigdy nie miałam wśród znajomych osób mocno pijących więc to co zobaczyłam było dla mnie wręcz straszne. Chlanie od rana do nocy, skrzynka browarów kończyła się o 15...
Stwierdziłam, że ok - spróbujemy pojechać w tym roku. Że spróbuję wspierać mojego chłopaka, zwłaszcza, że on tęskni za swoimi znajomymi. Pomyślałam, że pogramy w piłkę czy pójdziemy na spacer. Okazało się jednak, że najbliższy weekend ma być bardzo deszczowy. W zasadzie ma padać cały czas. Co więcej moi rodzice wyjechali i nie możemy od nich pożyczyć dużego samochodu, w którym moglibyśmy spać. Został nam nasz mały yaris, gdzie z tyłu to może zmieszczę się ja, albo namiot. Temperatura ma być około 10, max 15 stopni. W nocy i przy ziemi pewno będzie z 0.
Na dodatek wszystkie formy aktywności odpadają przy takiej ulewie. Próbowałam więc przekonać mojego chłopaka, żebyśmy nie jechali - przełożyli to na później albo zaprosili jego znajomych do dużego domu moich rodziców, który będzie stał pusty (też jest ogród, grill - moi rodzice mieszkają na wsi). Oczywiście się nie zgodził.
Pokłóciliśmy się okropnie i on stwierdził, że tak czy owak ON JEDZIE. To oczywiste, że prędzej pojadę z nim niż puszczę go samego. Nie wierzę, że poradziłby sobie sam siedząc 3 dni z chlejącymi ludźmi i nie tykając alko. Jakkolwiek okrutne by to było wciąż ciężko mi uwierzyć w jego abstynencję. Przez 2 lata doświadczyłam tylu zawodów, uwierzyłam w tyle kłamstw i ściem, że nie wierzę, iż ktokolwiek mógłby w 4 miesiące ot tak o tym wszystkim zapomnieć.
Ten wyjazd jawi mi się jako jakiś koszmar. Oczyma duszy widzę nas w tej wiacie przyglądających się grupce narąbanych osób. Nie wyobrażam sobie, co mielibyśmy robić - grać w karty i bierki? Przez 3 dni?
pomocy...