netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

cholerna majówka

16 odpowiedzi3 320 wyświetleńzałożony przez pennylane, 27.04.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: cholerna majówka

Kobietki,
za chwile mi mózg eksploduje więc muszę się z kimś podzielić moim problemem.
Planowaliśmy z moim chłopakiem pojechać na majówkę na działkę jego kolegi. Miałam pewne obawy co do tego wyjazdu ponieważ mój chłopak jest po dwumiesięcznej terapii dla alkoholików, nie pije od 4 miesięcy. Jego koledzy, jak to prości faceci z małego miasteczka, od alko nie stronią - a wręcz przeciwnie. Rok temu wróciłam mocno przerażona z tego wyjazdu. Nigdy nie miałam wśród znajomych osób mocno pijących więc to co zobaczyłam było dla mnie wręcz straszne. Chlanie od rana do nocy, skrzynka browarów kończyła się o 15...
Stwierdziłam, że ok - spróbujemy pojechać w tym roku. Że spróbuję wspierać mojego chłopaka, zwłaszcza, że on tęskni za swoimi znajomymi. Pomyślałam, że pogramy w piłkę czy pójdziemy na spacer. Okazało się jednak, że najbliższy weekend ma być bardzo deszczowy. W zasadzie ma padać cały czas. Co więcej moi rodzice wyjechali i nie możemy od nich pożyczyć dużego samochodu, w którym moglibyśmy spać. Został nam nasz mały yaris, gdzie z tyłu to może zmieszczę się ja, albo namiot. Temperatura ma być około 10, max 15 stopni. W nocy i przy ziemi pewno będzie z 0.
Na dodatek wszystkie formy aktywności odpadają przy takiej ulewie. Próbowałam więc przekonać mojego chłopaka, żebyśmy nie jechali - przełożyli to na później albo zaprosili jego znajomych do dużego domu moich rodziców, który będzie stał pusty (też jest ogród, grill - moi rodzice mieszkają na wsi). Oczywiście się nie zgodził.
Pokłóciliśmy się okropnie i on stwierdził, że tak czy owak ON JEDZIE. To oczywiste, że prędzej pojadę z nim niż puszczę go samego. Nie wierzę, że poradziłby sobie sam siedząc 3 dni z chlejącymi ludźmi i nie tykając alko. Jakkolwiek okrutne by to było wciąż ciężko mi uwierzyć w jego abstynencję. Przez 2 lata doświadczyłam tylu zawodów, uwierzyłam w tyle kłamstw i ściem, że nie wierzę, iż ktokolwiek mógłby w 4 miesiące ot tak o tym wszystkim zapomnieć.
Ten wyjazd jawi mi się jako jakiś koszmar. Oczyma duszy widzę nas w tej wiacie przyglądających się grupce narąbanych osób. Nie wyobrażam sobie, co mielibyśmy robić - grać w karty i bierki? Przez 3 dni?

pomocy...

2 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-04-27 11:53:12)

Odp: cholerna majówka

Witaj pennylane - znów dorzucę coś od siebie smile Rozumiem Twoje rozterki a także wątpliwości co do wyleczenia partnera - tu ostrożności nigdy za wiele. Widać jak bardzo Ci na nim zależy i kompletnie nie dziwię się, że nie chcesz go puścić sama. Szkoda tylko, że nie wziął pod uwagę żadnej z Twoich propozycji a padło ich wiele. Poza tym piszesz, że takie wyjazdy to raczej tylko chlanie bez żadnej innej aktywności - więc pytanie: po co tam jechać? Przecież jak się narąbią to i nawet pogadać nie będzie z kim. No dobra, ale chyba nie o takie opinie Tobie chodzi smile

Rozumiem, że on chce spotkać się z kolegami ale Ty chcesz żeby on spędził czas także, a raczej przede wszystkim, z Tobą. Jakoś w tej opcji wyjazdu nie mogę znaleźć nic konstruktywnego. Na Twoim miejscu forsowałbym raczej pobyt w domu Twoich rodziców - możliwości o niebo więcej a i kwestia reagowania gdyby coś też zawsze bardziej bezpieczna. To tylko moje zdanie a zrobisz jak serce Ci podpowie smile

Pozdrawiam

3

Odp: cholerna majówka

A powiedział chociaż, dlaczego nie zgadza się na przeniesienie imprezy do domu Twoich rodziców? Dla mnie to dziwne, każdy kogo znam wolałby "domówkę" od marznięcia gdzieś pod namiotem przy kilku stopniach... I wydaje się to bardziej logiczne.

4

Odp: cholerna majówka

Stwierdził, że "to nie mazury a tam jest klimat bo od lat tam jeżdżą wspólnie"...

Chyba nie mam wyboru innego niż tam pojechać. Z tego co widać on innej opcji w ogóle nie bierze pod uwagę co daje mi dwie możliwości - pojechać z nim albo to skończyć. Nie wyobrażam sobie, że miałby tam pojechać sam a potem jakby wrócił ja bym znowu przeżywała sto razy większe cierpienie i wątpliwości dotyczące tego, co tam robił.

Co prowadzi mnie do pytania - o ile łatwiej byłoby mi to skończyć i spotkać kiedyś kogoś nowego? Kogoś, komu mogłabym ufać? Z kim nie miałabym takiego bagażu niemiłych doświadczeń? Czy to wszystko jest warte swojej ceny?...

5

Odp: cholerna majówka
pennylane napisał/a:

Co prowadzi mnie do pytania - o ile łatwiej byłoby mi to skończyć i spotkać kiedyś kogoś nowego? Kogoś, komu mogłabym ufać? Z kim nie miałabym takiego bagażu niemiłych doświadczeń? Czy to wszystko jest warte swojej ceny?...

No właśnie penny - niby taka sprawa wyjazdu a po Twoich doświadczeniach jak wiele daje do myślenia...Hmm, a może pogoda chociaż się poprawi i jednak pole manewru wzrośnie? smile

6

Odp: cholerna majówka

A mi sie wydaje czy ty tam pojedziesz czy nie to z waszego zwiazku juz nic nie bedzie.To facet uzalezniony i gwarantuje ci ze powroci do nalogu!Pomysl o sobie i o swoim zyciu-jak ono bedzie wygladac jak zostaniesz przy nim>???To jest jak banka mydlana-w kazdej chwili moze peknac-a Ty ciagle bedziesz drżeć z niepokoju az popadniesz w nerwice.Na twoim miejscu grubo bym sie zastanowila nad tym zwiazkiem-życie jest zbyt piekne aby przeżyć je w stresie i obawach.
Powodzenia:)

7

Odp: cholerna majówka

A czy rozmawiałaś z nim o swoich rozterkach? Czy on wie, ze się boisz tego alkoholu? Ta majówka to dobra i zła rzecZ. Dobra dlatego, ze jeśli przetrwa bez alkoholu to bardzo duży postęp, ale zła, że właśnie może się skusić na picie. I nie dziwię Ci się, ze chcesz zmienić Wasze plany. A on powinien też pomysleć o konsekwencjach. Tłumaczenie, ze to taka tradycja, ze zawsze jeździliście nic nie daje. To tylko wymówka. Ja na Twoim miejscu pogadałabym szczerze z nim na temat tego, ze się boisz właśnie o ten alkohol. Mam nadzieję, ze on zrozumie Twoje obawy i wszystko się ułoży.

8

Odp: cholerna majówka

pennylane- szczerze mówiąc też nie rozumiem po co on chce tam jechać. Nie pije już 4 miesiące a teraz chce się pakować do jaskini lwa... sam dobrze wie jak wyglądają te wypady, więc moim zdaniem on teraz przechodzi chwile załamania wewnętrznego.

Szkoda, ze nie dostrzega tego, że ty też walczysz i masz prawo do tego, żeby mieć obawy. Jesteś przy nim i powinien to doceniać.

Podziwiam cię- ja bym nie umiała być z człowiekiem uzależnionym od alkoholu, wiem jak tacy ludzie umieją być niestabilni, wystarczy jeden łyk a wielomiesięczna abstynencja idzie do kosza. Ale... nie wiem, czy nie powinnaś się naprawdę dobrze zastanowić czy to wszystko ma sens. Chcesz całe życie go pilnować? Tak się nie da. On w końcu zacznie się buntować a i ty wyczerpiesz się psychicznie. Pewnie go kochasz skoro z nim jesteś, ale życie z alkoholikiem to ciągła walka. Ja sobie takiego życia nie wyobrażam, wiem jak ono wygląda i kobieta zazwyczaj nigdy długo szczęścia w nim nie zaznaje.

9 Ostatnio edytowany przez Achch (2010-04-27 13:40:47)

Odp: cholerna majówka

A wiesz penny jak bym go puściła samego ... niech jedzie. Zobaczysz czy wytrzyma czy nie. Jak wytrzyma - to znaczy ,że masz fantastycznego faceta i że rzeczywiście daje rade zwalczyć nałóg. Bo jest silny. I że możesz na nim polegać. Czy to ni fantastycznie byłoby móc wiedzieć, że możesz na nim polegać, ze się nie złamie, że jest silny wewnętrznie ? Nie mów, że Ci tego nie brakuje.  My kobiety potrzebujemy facetów na których możemy polegać. Tak to już jest. A jak nie sprawdzi się  i zapije  - no cóż, radzę wówczas sie zastanowić dogłębnie czy masz siłę szarpać się całe życie z chłopakiem , który jest alkoholikiem. Dziewczyno kochana jesteś taka młoda. Myślę, że powinnaś go przetestować. Bo jak nie teraz to kiedy ? Całe życie go nie upilnujesz. A on też powinien sobie zdać sprawę z konsekwencji swoich wyborów. Takie jest życie kochana, tzreba być czasem twardym. Masz świetną szansę przekonania się co on jest na prawdę wart, I ja bym to na Twoim miejscu wykorzystała moja droga ! Odwagi !!!

10

Odp: cholerna majówka

Achch - jeśli pennylane z nim nie pojedzie, to nie będzie przecież wiedziała, czy wytrzymał, czy nie. Kłamać każdy głupi potrafi.

pennylane - dziwi mnie trochę upór Twojego faceta, bo powinien być Ci wdzięczny, że mimo wszystko chcesz z nim budować dalej związek i tak bardzo się starasz go wspierać. Moim zdaniem powinien trochę jednak położyć uszy po sobie i posłuchać Twoich propozycji i ogólnie tego, co masz w tym temacie do powiedzenia. Każda inna kobieta mogłaby po prostu go zostawić, wcale nie czekając aż zdecyduje się na terapię ani nie wspierając go w niej. Porozmawiaj z nim jeszcze raz, rozmawiaj możliwie do skutku.

11

Odp: cholerna majówka

Szczerze mówiąc, wątpię żeby udało mu się nie pić. Alkoholikiem już się jest do końca życia i (zwłaszcza na początku) trzeba unikać sytuacji gdzie może być okazja do wypicia. Musi tam być z nim osoba, która będzie za nim łazić DOSŁOWNIE krok w krok, bo inaczej zaraz wypije. Będzie: tylko jedno piwko, przecież nic mi się nie stanie... a potem skończy się w łatwy do przewidzenia sposób.

12

Odp: cholerna majówka

Dokładnie jest tak, jak mówi a_normalna. Puszczenie go samego równałoby się wyrzuceniu do kosza 4 miesięcy - to chyba najgorsze możliwe wyjście.
Wiele mądrych osób, doświadczonych w temacie alkoholików radzi wspierać kiedy osoba już zdecyduje się na abstynencję. Być przy niej, pomagać, czasem robić za "wewnętrzny głos sumienia"... To mnie skłania żeby pojechać. Wiem, że się umęczę i nie będzie to żaden wypoczynek dla mnie ale chyba jestem jeszcze w stanie zdobyć się na to - kolejne - poświęcenie. Ostatecznie mogę wziąć 5 książek i siedzieć w tej wiacie i czytać (bogu dzięki za umiejętność wyłączania się...).

Na szczęście mój chłopak pomału wkracza w różne sytuacje gdzie są pijący ludzie więc to nie będzie jego pierwsza konfrontacja. Byliśmy już raz z jego znajomymi w pubie, byliśmy na kilku innych imprezach i jakoś się trzymał.
Ostatecznie po całym dniu główkowania stwierdziłam, że pojadę...

Mam tylko, kurde, nadzieję, że to doceni.

13

Odp: cholerna majówka

Jak nie doceni, to zostaw takiego palanta.

Ja widzę tylko dwa wyjścia z tej sytuacji: albo jedziesz z nim, albo żadne nie jedzie. Samego go nie puszczaj. Spotkanie w pubie to co innego niż całodzienne i nocne chlanie.

14

Odp: cholerna majówka

No i pojechaliśmy. Pogoda była ok - tylko w nocy padało więc dało się wytrzymać. A z czego mogę się wam, kobietki, pochwalić - mój chłopak był super dzielny! W ogóle nie spojrzał nawet na alkohol i bawił się super mimo tego że wszyscy inni byli narąbani. Mieliśmy farta o tyle, że pojechała też z nami para w ciąży gdzie facet solidarnie z żoną nie pije więc nie byliśmy w naszej abstynencji osamotnieni wink
Oprócz tego okazało się, że mój chłopak ma naprawdę fajnych, wyrozumiałych kumpli, którzy taktownie podeszli do tematu i obyło się bez pijackich "no co ty kur...a, przeciez jeden ci nie zaszkodzi".

Suma sumarum - warto było zaryzykować bo teraz, coraz mocniej, widzę, że mój chłopak wychodzi na prostą. Zaczynam wierzyć, że uda mu się wytrzymać bez alkoholu do końca życia!

15

Odp: cholerna majówka

Super! Bardzo milo przeczytac, ze mozna wyjsc z nalogu wink Gratuluje i zycze wam powodzenia dalej.

16

Odp: cholerna majówka

Świetnie, że się trzyma i był to dla niego napewno niezły sprawdzian. I tak trzymać dalej smile

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026