mój facet swoim zachowaniem zabija we mnie uczucie do niego. jesteśmy razem 2 lata i od 2 lat kłócimy się ciągle o to samo. a mianowicie o to że jest dla mnie zimny, nie okazuje zainteresowania często mną, nie okazuje uczuć nawet nie mówi że kocha, bywa chamski bardzo często. kiedy starałam się z nim gadać on mówi "boże czepiasz się znowu nic ci nie pasuje, chcesz mnie zmienić" odwraca kota ogonem że to ja się czuje winna wszystkiemu i on jest ciągle taki sam mimo prób rozmowy i tłumaczenia.
teraz kiedy pracuje bo już w ogóle nie ma dla mnie czasu, a o czułości mogę sobie zapomnieć. żyjemy na odległość więc mamy 2 razy trudniej i przecież to jest jasne że trzeba wtedy chociaż napisać coś miłego coś czułego nie wiem cokolwiek !!!!!!
myślałam że kiedy ja będę czuła i miła to on zobaczy jak to się robi i też tak będzie, ale NIE !!! im bardziej jestem czuła on coraz bardziej mnie olewa. czuje się jakby pisał do mnie na odczepnego. jakby musiał to robić.........
od wczoraj go olewam bo nie czuje już potrzeby rozmowy z nim nie czuje potrzeby wiedzieć co u niego to okropne !!!!!!!!! tyle razy go prosiłam tłumaczyłam nawet błagałam aby otworzył oczy, że skoro kłócimy się ciągle o to samo to nie jest chyba tak że ja się czepiam tylko problem naprawdę jest !!!!!
kiedyś się starał był czuły i miły a teraz ehh ;((( czuje się nie kochana niedowartościowana samotna i mam poczucie bezsensu. jestem nieszczęśliwa a on ma to w dupie !!!!
Podobne tematy
szirina, wiele razy Ci mówiłam, że takiego faceta się rzuca. Nie jesteś w stanie go zmienić, nawet Wasze rozstanie nie dało mu do myślenia.
Masz tylko jedno życie, możesz się w nim szarpać z kimś, kto tylko od czasu do czasu w ogóle traktuje Cię jak swoją kobietę przystało, albo możesz odejść i odzyskać uśmiech. Uwierz mi, wiem, że nie jest lekko odejść od kogoś, gdy dzieje się aż tak źle, ale pozostawanie w takim związku to niekończąca się szarpanina, na którą szkoda nerwów i w której nie poznajemy samych siebie.
jest okropnie ciężko !!!!!!! ciągle go sobie tłumacze w myślach.... to chore. kocham go i jest ciężko mi to wszystko ogarnąć zdecydować
Szrina jeśli tego nie przerwiesz bedziesz się tak męczyć w nieskończoność!!
Zbierz się do kupy! Ile zamierzasz się grzać w ciepełku jego "lepszych dni" badz wspomnień?
ciągle jakiś głos diabła mówi mi aby tego nie robić bo on nie jest taki zły to ja też często coś szukam problemu. i tak w kółko.
wiem że czasami faktycznie się czepiałam głupot serio głupot. no ale jednak więcej jest tego złego zimnego traktowania mnie ![]()
Czy to nie Ty czasem pisałaś, że o miłość się nie żebrze. Że kobiety, które myślą "że on nie jest taki zły" nie mają racji. Proszę weź się w garść. Wiele kobiet przez to przechodzi, ja tez przechodziłam. Trzeba być silnym. Mój mówił to samo: całą winą za swoje beznadziejne zachowanie obarczał mnie. I to ja przez takiego ***** miałam wyrzuty sumienia. Weź go olej. ON SIĘ NIE ZMIENI!!!!!
Sziri, jest się z drugim człowiekiem takim jaki jest, dziewczyny mają racje nie masz szans go zmienić.
Jeśli nie jesteś gotowa na podjęcie decyzji to odłóż ją narazie na bok, daj sobie czas - nie dręcz się...
Może odpowiedz przyjdzie sama? Pod jednym warunkiem, że otworzysz się na innych ludzi, zaczniesz myśleć (narazie myśleć), że jesteś sama. Zobacz jak to jest, próbowałaś już tak? ![]()
Szirina, im bardziej będziesz się od swojego mężczyzny dopominać czułości i zainteresowania tym mniej go dostaniesz. Uwierz, wiem co piszę. Pozwól mu trochę od siebie odpocząć, zatęsknić, bo on przypuszczalnie tymi atakami czuje się osaczony. Zachowuje się jak emocjonalny głaz i za nic nie da Ci teraz tego czego oczekujesz. Zajmij się sobą, pokaż, że niekoniecznie jest Ci potrzebny do szczęścia, niech poczuje się zagrożony, może nawet trochę zaniedbany, odsunięty na bok.
no i zerwał ze mną ON !! dlaczego ?? ponieważ powiedziałam mu że jestem na piwie z siostrą koleżanką i jej chłopakiem a on wziął jeszcze kolegę. no i poszło o kolegę....... zerwał ze mną przez smsa że mogę sobie iść do tego kolegi, że mi nie wierzy w nic że go zdradzam że kłamie itp ..... żałosne
zeszmacił mnie i zerwał ze mną przez smsa pisząc "nie pisz do mnie i nie dzwoń nie ma nas" szczyt wszystkiego.
boli jak cholera boli i to niesamowicie pisząc to ryczę jak idiotka za takim hu.....em.....
Widzisz.. to z czym Ty czekałaś, on załatwił za Ciebie!
zobacz kim sie okazał, po raz kolejny?
nie warto płakać. Musisz przez to przebrnąć i tyle. Nie widzę tutaj szansy...
Bądź dzielna i weź się w garść! ![]()
siedzę w pracy i cała trzęsę się z nerwów. całą noc nie spałam głowa mnie boli. nie wiem muszę to przejść tyle ![]()
Przeszłaś wiele z nim, ale popatrz na to z innej strony. Czy zrywa się z kimś za taką pierdołę? Tworzyliście związak na odległość, gdzie podstawą jest zaufanie. Byłaś szczera i napisałaś, z kim byłas na tym piwie a mogłaś wogóle nie pisać przecież. A on zamiast docenić Twoją szczerość to z Tobą zerwał. Dziecinne to jest jak dla mnie i tyle. Weź się w garść kochana, napewno sobie poradzisz. Łatwo nie będzie, ale dasz radę. Nie płacz, bo on nie jest wart ani jednej Twojej łzy. Trzymaj się kochana.
nie dociera do mnie jak można być tak niezrównoważonym psychicznie on sobie wkleił w głowę że ja byłam na tym piwie sama z jakimś typem. ręce mi się trzęsą. nie dał sobie nic wytłumaczyć ..... koniec to koniec
Mi się wydaje, że jak ktoś chce się rozstać, to każdy pretekst jest dobry... Widać tylko czekał na jakiś "dobry powód", może nie chciał, żeby wyszło że zrywa ot, tak, bez wyjaśnienia... Dupek i tyle. Jak napisała Agatka - nie jest wart Twoich łez (oczywiście nie mówię, że masz przestać płakać i cierpieć, bo to byłoby niedorzeczne i zbyt trudne), to co zrobił jest żałosne.
już raz zerwał od tak powiedziawszy że nie pasujemy do siebie więc to nie jest raczej tak że szukał powodu. on po prostu jest niezrównoważony psychicznie i tyle. tak mnie zranił tak słowami można mocno zranić. cienka jest linia między miłością a nienawiścią.
mówiłam mu jedno że byłam na piwie z siostrą koleżanką jej chłopakiem i jego kumplem bo był przypadkiem ale on usłyszał tylko "byłam z kolegom"!!!!! to jest choroba i żadna z nim nie wytrzyma.
Wg mnie przynajmniej masz to z głowy. Napisałaś na początku "jesteśmy razem 2 lata i od 2 lat kłócimy się ciągle o to samo" - to chyba o czymś świadczy, że od początku taki był i niestety pozwoliłaś na to. Więc lepiej, że się rozstaliście, bo myślisz, że za kilka lat, np. po ślubie, jakby były dzieci zmieniłby się? Skoro facet od początku nie okazywał Ci uczuć i przez 2 lata tak było, to chyba o czymś świadczy, że jest chamem i nie zasługuje na kobietę, która go naprawdę pokocha i będzie chciała być z nim blisko i okazywać mu to co czuje. Nie zasłużył na to swoim postępowanie.
Swiete slowa, Azile. Po facecie naprawde od razu widac niemal od poczatku, jaki bedzie i jaki bedzie zwiazek. Skoro wiesz,ze nie bedziesz z nim tak naprawde szczesliwa, to po co tak sie szarpac? Teraz jestes zaslepiona, bo przez te 2 lata obsesyjnie myslalas tylko o nim i o wydzieraniu od niego czulosci. Czulosci nie wyprosisz, powinnas ja otrzymywac z racji tego, ze jestescie razem. Pomysl, moze tak naprawde wpatrujesz sie tylko w stary gnat, a tak niedaleko lezy soczyste, pyszne miesko?
Po co zadowalac sie byle czym i jeszcze usilnie tego trzymac?
Z tego co wyczytalam w innych twoich postach jestes atrakcyjna osoba i na pewno niejeden sie toba zainteresuje.
jedno jest pewne. teraz tak naprawdę wiem czego chcę od faceta a czego nie chcę.
mam nadzieję że Bóg wie co robi stawiając mi na drodze takich facetów co mnie ranią tylko. a może to moja wina jest że się tak dałam...... coś w tym jest i na pewno dojdę do tego
19 2010-05-01 09:14:56 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-05-01 09:26:59)
Czytając to co napisałaś to po części i moja historia..Z tym,że ja jeszcze walcze ale ciągłe kłótnie o to samo doprowadzają mnie do płaczu..Ile można prosić..Dla niego nie ma problemu to tylko ja sie czepiam on sie przeciez stara (ale nie wiem o kogo) i mówi że kocha może i tak ale trzeba to jeszcze okazywać..słowa są tylko słowami..
Moj co prawda nie wkręca różnych faz tego typu jak twój że go zdradzam itp..Częściej to on ląduje na piwie z samymi koleżankami bo gdybym to ja poszła z kolegami na piwo mialam bym karczemną awanture...A co do zerwań było ich kilka..jednak zaraz wracalismy do siebie
Jeśli chcesz coś dopisać to nie pisz posta pod postem tylko użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 10 regulaminu.Moderatorka Agatka