Cholerna obawa ze tracę ukochaną - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Witam wszystkich, pierwszy raz pisze o swoich problemach, zawsze albo radziłem sobie z nimi sam, bądź tłumilem je. Bylem kiedyś osoba bardzo skryta, dopóki nie poznałem jej. Już kiedyś za małolata za nią ubiegalem lecz byłem zbyt nieśmiały by podejść i jej wyznać miłość, z jednej strony się ciesze bo były to szczeniackie czasy nie wiadomo jak by to się skończyło mając 16-17 lat. Po upływie lat związała się z kimś innym, ma z nim dziecko. Nie bede pisał dalej o jej poprzednim związku bo myślę że to jest przykre. Gość poprostu jest zerem. Nie interesowało go życie jego własnego synka i jej.
Pewnego dnia napisała do mnie ona, moja ukochaną kobieta miałem 24 lata ona 23 z rocznym synkiem, zaczęło się pisanie smsow przez całe dnie i noce, ucieszył mnie fakt ze kobieta o której marzyłem, sama o mnie zaczęła ubiegać, postanowiliśmy się spotkać to było przed sylwestrem spędziłem z nimi tydzień, później wróciłem do siebie, dzieliło nas około 250 km, pisaliśmy do siebie cały czas, wkoncu po upływie jakiegoś czasu postanowiłem przyjechać do nich na stałe, było cudownie, pokochałem jej synka jak swoje, przywiązalem się bardzo do nich do dziś jesteśmy ze sobą Rok i 2 miesiące, mały staż wiem a są juz problemy.
Wiem ze za szybko to wszystko się potoczyło z zamieszkaniem razem, ale tak razem postanowiliśmy, byliśmy poprostu tak zauroczeni sobą ze mieliśmy klapki na oczach, a przynajmniej ja napewno. Było już parę problemów ale z nich wybrnelismy.
Problem tkwi w tym ze moja ukochaną kobieta ma bardzo trudny charakter, jest bardzo zaborcza w kwestii synka, nie można jej nic przetłumaczyć jej zdanie jest najważniejsze. Ostatnio mam wrażenie ze traktuje mnie jako opcje, że jest ze mną ze względu na dziecko bo daje jej jako taka stabilizację, to jest tylko moje przypuszczenie. A powinno być chyba inaczej, tzn mam na myśli partnerstwo i zrozumienie mnie ze ja mam też coś do powiedzenia.  Staram się jej codzień pokazywać dowód mojej miłości, czego u niej mi tego brak. Ostatnio byliśmy u moich rodziców, ono zauważyli ze jesteśmy strasznie spieci ze dużo zabraniamy Synkowi ze powinniśmy wyluzować, Moja połówka przyjęła to jako atak, i przez cały czas ma do mnie uraze ze nie wstawiłem się za nią, wręcz mnie przezwala niemiło. A jej tłumaczyłem ze nie miałem po co bo moi rodzice nie mieli złych zamiarów tylko dawali rady jak to każdy rodzic daje młodym. Tłumaczyłem i mówiłem jej to zawsze ze są całym światem i gdyby ktokolwiek zrobił im krzywdę to zawsze ich obronie wręcz dosłownie oddał bym życie za nich. No dobra nadeszły walentynki prosto po pracy, kupiłem jej kwiaty i wcześniej specjalny zamawiany tort na zamówienie który uwielbia. Daliśmy sobie po prezencie, ale w jej oczach cały czas widziałem żal, mysle sobie kurde na każdym kroku się staram pokazuje jej ze bardzo mi zależy i kocham ich. A ona ciągle szuka problemu i ma żal o nic. Wyniosłem się wczoraj z myślą że doceni i zateskni, ale już sam ze sobą nie wytrzymuje chce być cały czas przy nich..  Ciągle chce jej napisać jak bardzo ja kocham, ale sądzę że jak sam zacznę jak to przeważnie robie, tzn ja pierwszy kapituluje i nawet sądzę gdy nie w tym mojej winy to ja przepraszam.. Przepraszam jeśli pisze bezsensu ale mam taki natłok myśli ze sam nie wiem co robić. Strasznie za nimi tęsknię..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Jesteś jej kartą kredytową.. otwartym portfelem którego potrzebuje ... nie daj się wykorzystywać, bo niestety tak to wygląda po tym co napisałeś.

3

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Może właśnie szukała problemu, żebyś się wyniósł. Później, prosił, przepraszał. Być może dziewczyna lubi takie emocje, jak jest dobrze, to jej nudno.
Trochę za bardzo jej nadskakujesz i po co przepraszasz, za coś czego nie zrobiłeś?
Myślę, ze jest pewna, że zmiękniesz i będzie jak zawsze, dlatego się nie odzywa. Jeśli chcesz, żeby dziewczyna nabrała szacunku do Ciebie, najpierw musisz mieć go wobec siebie.

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną
TheLukasyno napisał/a:

Ostatnio byliśmy u moich rodziców, ono zauważyli ze jesteśmy strasznie spieci ze dużo zabraniamy Synkowi ze powinniśmy wyluzować, Moja połówka przyjęła to jako atak, i przez cały czas ma do mnie uraze ze nie wstawiłem się za nią, wręcz mnie przezwala niemiło. A jej tłumaczyłem ze nie miałem po co bo moi rodzice nie mieli złych zamiarów tylko dawali rady jak to każdy rodzic daje młodym.

A jakie to konkretnie były rady co do wychowania dzieci? Zauważ, że to jest jej dziecko i to ona odpowiada za jego wychowanie. A dziadkowie - swoi czy obcy - lubią czasem dzieciom pozwalać za dużo - co nie jest niczym złym samo w sobie, ale wychowania nie ułatwia...

5

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Bo przepraszam ze przeklne. Kur*a nie cierpię takiej atmosfery  jak wracam z pracy i widzę że ma o coś do mnie żal i pretensje przez coś co sobie uroii w tej główce, niby chce się przytulic i robi podchody ale nie zbierze żeby sama przeprosić tylko ja kapituluje i biorę to na klatę.
A kurcze staram się jak mogę..

6

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Pewnie ze napisze, chodzi między innymi ze moja kobieta ma fobie na zdrowym odżywianiu dziecka, nie może jest słodyczy czy no poprostu takich rzeczy co daje radość dziecia,  ja nie mam nic do powiedzenia no bo nie jestem biologicznym tata, nigdyi tego nie powiedziała, ale jej zachowanie mówi coś innego. A kurde traktuje je jak swoje własne.. Opiekuje, bawię..
Zaakceptowalem takie życie.. mimo młodego wieku gdzie mógł bym znalesc sobie inną kobietę bez dziecka, i korzystać z zycia. Ale to nigdy mi na myśl nie przyszło bo ich bardzo kocham i się zaangażowalem w ten związek..
I nie chce tego stracić...  Dlatego szukam rady..

7

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Napisz do mnie na priv.Bo tu nie ma wiecej kompetentnych osob i nikt Ci nie pomoze.Niestety takie sa fakty.

8

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

To, na ile ona pozwoli Tobie ingerować w wychowanie syna z poprzedniego związku, jest kwestią dobrej woli z jej strony. Oczywiście, im mniej barier i ograniczeń, sztucznych podziałów na strefy wpływów, tym większa harmonia będzie panować u was w domu.
Rzeczywiście masz  prawo czuć się w związku niespełniony, kiedy ona daje Ci odczuć, że do wychowywania jej syna nie powinieneś się mieszać. Rozumiem też, ze trudno Ci traktować jej syna jak cudze dziecko, kiedy żyjecie z nim razem pod jednym dachem i darzysz go "ojcowskim" uczuciem.
Skoryguj może swój sposób krytykowania jej metod wychowawczych - o ile to robisz. Nie oceniaj i nie proponuj  „lepszych” rozwiązań, ale zasugeruj. Być może jej postawa wypływa z tego, że odczuwa Twoje uwagi jako wymądrzanie się i próbę zdominowania.
Nie wiem, tak tylko rozważam sobie..
W każdym razie nie powinieneś wyrażać swoich obaw w obecności dziecka. W ten sposób podważasz jej autorytet jako matki.
Ona  powinna nauczyć się rozmawiać z Tobą o swoich obawach -dlaczego odsuwa Cię od wychowania? Czy dlatego, że nie podobają się jej Twoje metody?  Boi się, że możesz być bardziej lubiany?
Powinna zacząć współpracować z Tobą – racjonalnie osądzać, które z Twoich rad mogą okazać się trafniejsze i lepsze dla syna.
Oboje musicie wypracować wspólne zasady wychowywania dziecka, system nagród i kar, sposoby spędzania wolnego czasu i zakres obowiązków wobec dziecka. Twoja dziewczyna powinna pójść na kompromis - stopniowo zwiększać Twój zakres wpływu na wychowanie syna, skoro przejawiasz wyrazy sympatii i przywiązanie do niego.
Powinieneś z nią porozmawiać.

9 Ostatnio edytowany przez addam24 (2017-02-19 22:27:18)

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Tu nie chodzi o wychowywanie syna..Sytuacja z wychowywanie syna jest tylko logiczna wymowka.Tu chodzi o to ze ona juz wie ze ma do czynienia z partnerem ktory nie wie jak postepowac z kobietami.No ale takich facetow jest mnostwo..Na moje oko 90%.Powiedzcie dziewczyny jakich facetow lubia kobiety.To wtedy pomozecie facetowi.Chlopie zwyczajnie zabijasz jej zainteresowanie poniewaz nie jestes ta osoba ktorej ona szuka.I ona nie jest jakas specyficzna kobieta.To co napisales w pierwszym poscie juz ujawnia twoje bledy.Dalej nie trzeba sie zaglebiac.Jak chcesz rade odezwij sie na priv bo nie zamierzam siatac na prawo i lewo unformacjami ktore sa na wage zlota.a najlepsze jest to ze nawet jak jakas kobieta Ci cos podpowie to bedzie to ulamek wiedzy.Bo one same nie wiedza jacy faceci je pociagaja.

10 Ostatnio edytowany przez authority (2017-02-19 23:15:13)

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną
TheLukasyno napisał/a:

Pewnie ze napisze, chodzi między innymi ze moja kobieta ma fobie na zdrowym odżywianiu dziecka, nie może jest słodyczy czy no poprostu takich rzeczy co daje radość dziecia,  ja nie mam nic do powiedzenia no bo nie jestem biologicznym tata, nigdyi tego nie powiedziała, ale jej zachowanie mówi coś innego. A kurde traktuje je jak swoje własne.. Opiekuje, bawię..
Zaakceptowalem takie życie.. mimo młodego wieku gdzie mógł bym znalesc sobie inną kobietę bez dziecka, i korzystać z zycia. Ale to nigdy mi na myśl nie przyszło bo ich bardzo kocham i się zaangażowalem w ten związek..
I nie chce tego stracić...  Dlatego szukam rady..

I ma rację słodycze szkodzą potem będą chodzić same spaślaki jak w Wielkiej Brytanii czy USA. Według mnie bardzo źle się stało iż w szkołach znów można kupić słodycze. Rozpieszczanie dzieci jest na dłuższą metę szkodliwe. Widać już iż dużo wasz różni. Chaba za bardzo opierasz swoje życie na swoich rodzicach. Na plus dla ciebie jest zaakceptowanie tegoż dziecka.

11

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Niepokoi mnie ta obsesja na punkcie żywienia dzieci- tylko żywienie czy metody wychowawcze też? Znam małżenstwo które rozwaliło się z powodu takiej obsesji- pisze obsesji, bo można mieć zasady, ale sztywność w ich utrzymywaniu trąci obsesją.

12 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-02-19 23:29:24)

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Nie uważam, żeby zakaz dawania słodyczy dziecku był jakąś obsesją. Obsesją by było, gdyby np. karmiła dziecko wyłącznie warzywami albo ubierała latem w zimową kurtkę... A słodycze - jak wiadomo - szkodzą.
Uważam, że dziewczyna faktycznie mogła poczuć się urażona, jeśli rodzice Autora niezbyt sympatycznie dawali te swoje "dobre rady", a Autor zamiast ugasić w zarodku, nie stanął po jej stronie w stylu: wybaczcie, ale to my wychowujemy to dziecko i to my będziemy decydować... Też myślę, że Autor zbytnio opiera się na zdaniu swoich rodziców, zamiast pomyśleć smile
Swoją drogą, ostatnio byłam z córką w kancelarii notarialnej, gdzie zostałam grzecznie zapytana, czy panie mogą córę poczęstować cukierkiem. Ja się akurat zgodziłam, ale myślicie, że gdybym tego nie zrobiła, to zaczęłyby udzielać mi dobrych rad na temat wychowania? To rodzice decydują, co dziecko je - i dopóki nie robią mu tym krzywdy, to niestety, każdy się powinien do tych zasad stosować.
Zamiast stawać po czyjejkolwiek stronie w trakcie takiej dyskusji z rodzicami, Autor powinien najwyżej porozmawiać z dziewczyną i spróbować ją przekonać, że "dzień dziecka" czasem dziecku nie zaszkodzi. Rozważam czysto teoretycznie, bo może po prostu nie chodziło o jedną czekoladkę, tylko kilogramy, które przyszywani dziadkowie wciskali dziecku? I dziewczyna miała całkowitą rację?
W każdym razie - jeśli macie zamiar, Autorze, wychowywać dziecko wspólnie, to należałoby uzgodnić jakiś wspólny front z jego mamą.

13

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

3/4 ludzi co tu pisze,nie jest w stanie dostrzec ze autorowi chodzi o to ze schodzi na drugi plan w tym zwiazku i jest o krok od rozstania.ze dostal juz 2 zolte kartki.Ludzie pomozcie.

14

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Autorze, dajesz sobie wejść na głowę. Nic złego nie zrobiłeś, poza tym, że okazuje brak pewności siebie. Przepraszanie, bo ona się obraziła, to juz w ogóle porażka. Co do wychowania dziecka, sam byłem w związku z kobietą, która ma dziecko z poprzedniego związku. Też się mega przywiązałem. Fakt, ostateczne zdanie ma matka, ale uwierz mi, że niektóre rzeczy to Ty jako mężczyzna musisz nauczyć dziecko. Ona podświadomie też tego oczekuje.

Przede wszystkim pokaż jej, że masz szacunek dla samego siebie, w innym wypadku nie licz na to, że ona Ci to okaże.

15

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Pozwoliłeś najpierw na foszki, potem na fochy, teraz już totalnie wlazła Ci na głowę i traktuje jak śmiecia.

Może być za późno na pokazywanie, że masz kule.

16

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Co racja to racja, nóż ale kur.a mać, staram się temu dziecku zastąpić Tatę bawię się z nim latam, opiekuje jak najlepiej potrafie. Czuje się jak niania a nie jak ojciec, bo jeśli chodzi o decyzję czy np jak nakrzycze na dziecko bo źle robi i mu tłumacze ze tak nie wolno. To ja tu nie mam nic do gadania. Bo widzę jak się wtedy na mnie patrzy i podważa moje zdanie, jak ja mam być dla niego jakim kolwiek autorytetem.. I nauczyć czego kolwiek, skoro czuje presję z jej strony. Powiedziałem jej ze jeśli nie nabierze do mnie szacunku i no poprostu życia partnerskiego to nie będę uszczesliwiac na sile. Ale z drugiej strony to cholernie boli, by chce być  przy nich..

17

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną
TheLukasyno napisał/a:

Bo przepraszam ze przeklne. Kur*a nie cierpię takiej atmosfery  jak wracam z pracy i widzę że ma o coś do mnie żal i pretensje przez coś co sobie uroii w tej główce, niby chce się przytulic i robi podchody ale nie zbierze żeby sama przeprosić tylko ja kapituluje i biorę to na klatę.
A kurcze staram się jak mogę..

Może problemem tkwi w tym, ze starasz się za bardzo.
Spróbuj choć raz wytrzymać i nie przepraszać, jeśli czujesz, że winny nie jesteś, nie rób tego, tylko tylko po to aby było dobrze. Daje to bowiem odwrotny skutek i dobrze wcale nie jest -no może na chwilę.
Jeśli chcesz być autorytetem dla jej dziecka, przede wszystkim musisz stać się nim dla niej. Wtedy nie będzie podważała Twojego zdania, co do wychowania dziecka.

Moim zdaniem poprzez swoje nadmierne nadskakiwanie jej, stałeś się w jej oczach słabym, przewidywalnym facetem, do którego straciła szacunek.
Aby go odzyskać nie musisz brać na swoje barki odpowiedzialności za jej fochy. Ba! nawet bym je zignorowała obracając w żart jej zachowanie.
Jeśli Ty w takiej sytuacji zaczynasz pytać o powód, zaogniasz tylko konflikt - lepiej przeczekać, nie pytać - z pewnością ją zaintrygujesz zmianą zachowania.

Bądź zdecydowanym, zawsze podejmuj jakąś decyzję. Nawet jeśli miałaby potem okazać się nieodpowiednia - weź odpowiedzialność w swoje ręce.
Stań się dla niej wyzwaniem, im większym, tym bardziej atrakcyjny staniesz się w jej oczach.

Często też mężczyźni popełniają błąd rzucając wszystko dla kobiety, świat się kręci tylko wokół niej - a tak być nie powinno. Miej hobby, znajomości - żyj.
Niektórzy też myślą, że jak będą potulni, pozwolą na decydowanie o wszystkim kobiecie, będą spełniać każdą jej zachciankę, to okażą kobiecie szacunek -  a jest to nieprawdą.
Szacunek, owszem - to kobieta zawsze doceni ale nie w taki sposób.
Kobiety chcą, aby mężczyźni wzięli ster w swoje ręce i prowadzili je mądrze przez życie. Kobieta, której facet pozwala o wszystkim decydować, w głębi duszy jest tym zmęczona, podenerwowana i myśli, że wszystko musi robić sama. Kobieta chce mężczyzny - mądrego, takiego przy którym czuje się kobietą, czuje się piękna.

18

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

To będzie bardzo niepoprawne politycznie co napiszę, ale prawda jest taka, że kobieta obarczona dziećmi nie jest już już tak wartościowa na "rynku" jak kobieta bezdzietna. Chodzi mi o to, że samotnej matce jest trudniej znaleźć partnera niż kobiecie bez dzieci. Twoja partnerka najwyraźniej tego nie wie i nie docenia tego że Cię ma. Z tego co opisujesz jesteś naprawdę dobrym facetem. A ona stroi fochy, nie umie przepraszać, ma muchy w nosie, nie uwzględnia Cię w decyzjach dotyczących dziecka, ale za to chętnie korzysta z Twojej pomocy i z Twoich pieniędzy?

Należy jej się porządny prztyczek w nos. Niestety jeśli znów się wychylisz, zadzwonisz i będziesz błagał, utwierdzisz ją w przekonaniu, jakim słabeuszem jesteś i jak może Ci wchodzić na głowę. Jej syn będzie rósł i będzie widział jak ona Cię traktuje, aż w końcu i od niego będziesz słyszał "nie jesteś moim ojcem!" - mimo lat które poświęciłeś na jego wychowywanie.

Za bardzo tę dziewczynę idealizujesz. Wciąż piszesz o niej jako o miłości swojego życia. hmm

19

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Daj sobie chłopie spokój z tą panną. Póki nie popłynąłeś jeszcze po całości.

20

Odp: Cholerna obawa ze tracę ukochaną
madoja napisał/a:

To będzie bardzo niepoprawne politycznie co napiszę, ale prawda jest taka, że kobieta obarczona dziećmi nie jest już już tak wartościowa na "rynku" jak kobieta bezdzietna. Chodzi mi o to, że samotnej matce jest trudniej znaleźć partnera niż kobiecie bez dzieci. Twoja partnerka najwyraźniej tego nie wie i nie docenia tego że Cię ma. Z tego co opisujesz jesteś naprawdę dobrym facetem. A ona stroi fochy, nie umie przepraszać, ma muchy w nosie, nie uwzględnia Cię w decyzjach dotyczących dziecka, ale za to chętnie korzysta z Twojej pomocy i z Twoich pieniędzy?

Należy jej się porządny prztyczek w nos. Niestety jeśli znów się wychylisz, zadzwonisz i będziesz błagał, utwierdzisz ją w przekonaniu, jakim słabeuszem jesteś i jak może Ci wchodzić na głowę. Jej syn będzie rósł i będzie widział jak ona Cię traktuje, aż w końcu i od niego będziesz słyszał "nie jesteś moim ojcem!" - mimo lat które poświęciłeś na jego wychowywanie.

Za bardzo tę dziewczynę idealizujesz. Wciąż piszesz o niej jako o miłości swojego życia. hmm

Wow, naprawdę? A skąd ty tak to wszystko dobrze wiesz skoro nawet słowa nie zamieniłaś z drugą stroną, co zresztą nie przeszkadza udzielać ci rad o możliwych
dalekosiężnych skutkach?

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Cholerna obawa ze tracę ukochaną

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024