Hej, jakiś czas temu przez przypadek poznałam pewnego mężczyznę z Węgier. Bardzo bym prosila o przeczytanie do końca.
Jakoś końcem czerwca tamtego roku zerwałam z moim narzeczonym, bo bardzo mnie wyzywał po alkoholu i psychicznie się nade mną znęcał (duzo mnie wyzywal i probowal uderzyc). Bardzo duzo płakałam i miałam ogromne myśli samobójcze, ale powiedziałam sobie po cichu na głos, że chciałabym spotkać kogoś, kto by mnie szanował. Kto byłby dojrzały i odmienił moje życie. Jakoś dwa tygodnie po tej sytuacji zaczęłam jeździć busem do pracy. I ciągle wpadałam na jednego z kierowców.
Jakoś końcem sierpnia, po dwóch miesiącach takich przekomarzań w stylu ciągle wpadam na niego, nieważne o której godzinie jadę. Napisał, że wie że to ja i że chciałby się ze mną spotkać na parę przyjacielskich spotkań, bo nie chce, żebym myślała, że on chce tylko jednego. Bałam się trochę, bo widziałam, jakie laski on obserwuje.
Ma 30 lat, 10 za granicą, ma pokoje do wynajęcia oprócz tego i takie inne pierdoły. Nawiązał też do mojego postu o lojalności w związku i powiedział, że potrafi być lojalnym mężczyzną. Dużo rozmawialismy za kazdym razem i wywnioskowalam, że to bardzo ułożony mężczyzna. Pod koncem roku zaprosił mnie do siebie no i wiadomo jak się skończyło. Po 7 randkach mysle ze bylo ok. Byłam trochę pod wpływem wina. Sadzilam ze jest niezadowolony, nie chce nic wiecej ode mnie, a ja musialam wracac wtedy do domu. Po czym kontakt się urwał. Z początku myślałam, że po prostu mnie chciał przelecieć. Unikałam go, przyznam, bo nie wiedziałam jak mam zareagować. On wiecznie miał minę jakby chciał mnie zabić. Ale dalej mnie obserwował na instagramie i po tym jak zaczęłam biegać pochwaliłam się swoim nowym rekordem, a następnego dnia spotkałam go i się tak na mnie popatrzył zadowolony. Innym razem ubrałam czerwony sweterek i też delikatnie się uśmiechnął. Ale nadal nic, żadnej wiadomości od niego.
Napisałam do X ( mojej super Loff z busa ) czemu się nie odzywał. Odpisał mi, że nie mówię mu cześć, nie patrzę na niego, nie uśmiecham się, że mnie nie łapie, a ja sfrustrowana odpisałam mu jedynie, że on też mógl się odezwać i co niby mam o tym myśleć.
Od tamtego czasu on usunął mnie ze znajomych. Poniewaz dodalam zdjecie ze swoim przyjacielem, ktory jest zonaty. I chcialam mu to udowodnic.
Moj przyjaciel ciagle ogarniał mojego byłego, byle by mnie nie uderzył, mieszkałam z jego rodziną jakiś czas, by uciec od toksycznego ex.
Tydzień później chciałam go gdzieś zaprosić, ale napisał mi, że to bez sensu, bo wraca do swojego kraju, ale mnie oklamal. Zaczal sie zachowywac tak jakbym go skrzywdziła.
Ale wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze jego zona go zdradzala wielokrotnie.
W Sylwestra dodal zdjecie z jakas dziewczyna i od razu mialam lzy w oczach. Całą noc nie spałam myśląc o tym jak to mogłam zepsuć. Okazalo sie po pewnym czasie, ze po prostu chciał, abym poczula sie tak samo jak on kiedy dodalam zdjecie z moim znajomym.
Czulam się zagubiona, bo zdałam sobie sprawę, że mi zależy i że miło było z nim choćby poleżeć. Pośmiać się. W świętym spokoju, bez żadnej gonitwy. Bez poczucia stresu itp. Tym bardziej, że moje życie nigdy nie było stabilne. Ciągle w biegu, ciągle przeprowadzki. Agresywny narzeczony. Ciągle coś. Ciagle klotnie, wyzwiska w moim kierunku.
Napisalam do niego pozniej, przeprosilam. Odpisal ze ok, rozumie i ze nic sie nie dzieje. Ale musialam sie z tym pogodzic, ze to koniec.
Teraz przez ten rok bardzo wiele rzeczy zmienilam, musialam przestac o nim myslec. Poznalam nawet przez badoo kogos innego, ale pozniej zobaczylam, ze ten kierowca tez ma tam konto, wszedl na moje konto i je polajkowal.
Zapytalam go jaki jest sens, skoro mnie odrzucil juz raz. Najpierw nie byl zbyt sympatyczny, wysmial mnie, ze to pomylka, napisalam mu zeby sie tak nie zachowywal wobec mnie, ale on dalej swoje. Zapytalam go jedynie po co mu to, skoro nie chce sie ze mna spotykac, nie chce mnie poznac, tylko sobie zarty ze mnie robi. Nic mi nie odpisal.
Na dzien nastepny znowu go zlapalam w busie i rozmawialam z mama wiec slyszal ze jestem mila osoba, pozniej stanal za mna na przystanku, bo konczyl prace (a ja go wtedy nie widzialam) i slyszal, ze sie poplakalam.
Tego samego dnia wieczorem odpisal mi, ze kojarzy moja twarz, ze nie robi sobie zartow i chcial tylko sprawdzic.
Odpisalam mu, ze nie patrzy na moja twarz w ogole i ze dziwie sie ze polubil moj profil, a on na to, ze jestem w bledzie (ale nie wiem o co dokladnie mu chodzilo?)
Napisalam mu, ze to troche krepujace, bo go zle zrozumialam chyba, a on ze nie powinno, zapytalam dlaczego tak uwaza, ale nie dostalam odpowiedzi.
Co sadzicie o tym?
Nie wiem co mam robic, odrzucil mnie raz, teraz mi nie odpisuje w ogole. Boje sie, ze znowu bedzie mi mieszal w glowie, choc pytalam go - w jakim celu polubil moj profil skoro nie chce ze mna byc? Po co on o sobie przypomina?:( I nie wiem totalnie co mam o tym myslec.