Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Gdy się poznaliśmy był dobrym, ciepłym i spokojnym człowiekiem.Czułam się bezpieczna i kochana.Z czasem jednak wszystko zaczęło się diametralnie zmieniać. Nasze życie, a raczej moje zaczynało być koszmarem. Przedtem też pił ale rzadko. Potem zdarzało się coraz częściej i częściej. Większość ludzi w moim otoczeniu pije i mówili mi że mam się nie martwić bo jest normalne,że facet sobie wypije. Nie rozumiałam wtedy że to choroba. Ale przyszedł dzień kiedy mnie uderzył po raz pierwszy a potem drugi i trzeci.Kiedy go prosiłam żeby przestał pić bo to niszczy nasze życie zaczynały się kłótnie. Któregoś razu nie wytrzymałam i poszłam na obdukcję. Bardzo się bałam tego co będzie.Ale zrobiłam sprawę o znęcanie się fizyczne i psychiczne i dostał i wyrok w zawieszeniu.Przez te 4 lata było dużo lepiej. Zaczęłam wierzyć że uda nam się, przecież wciąż się kochaliśmy...Ale potem zaczęło się od początku.Prosiłam, tłumaczylam i wybaczałam.I zgłosiłam go na leczenie ale zamiast niego ja chodziłam na terapię.Po raz 1 zrobiłam coś tylko dla siebie.I wtedy zobaczyłam jak żyje i jaka się stałam.Terapia dużo mi dała. Zobaczyłam to o czym wcześniej nawet nie myślałam.Kiedy on odsunął się od nas na dobre wniosłam o separację.Myślałam,że zmienię wszystko...ale życie to nie koncert życzeń- niestety.Nauczyłam się żyć bez niego i stanęłam na nogi- mimo że wciąż byłam zmuszona mieszkać z nim.Wszystko z myślą o dzieciach bo one są sensem mojego jestestwa.Bez nich by mnie nie było. Przez te wszystkie lata byłam zupełnie sama z tym wszystkim.Bez żadnego wsparcia.  1,5 roku temu zgłosił się na leczenie. Zmienił się o 180 stopni. Uprosił mnie o jeszcze jedną szansę i w końcu się zgodziłam. I ja dzieci byliśmy wciąż zaskakiwani. Wreszcie był trzeźwy, rozmawiał z nami, troszczyliśmy się o siebie.Mogliśmy na siebie liczyć i wspieraliśmy się. Było cudownie. Niestety każdy sen się kiedyś kończy. Zapił kilka miesięcy temu i wszystko runęło.Teraz jest mi jeszcze trudniej niż przez te wszystkie lata.Posmakowałam tego dobrego a teraz .....Wiem ze tu smęcę,przemawia przeze mnie tylko gorycz,żal, rozczarowanie i złość.Znajomi mówią mi ze dam sobie radę, że jestem twarda. Dzieci się dziwią co się ze mną dzieje,bo tylko snuje się ze smętną miną i wytrzymać ze mną nie można.A ja nie mam już siły.Jestem wrakiem człowieka.Wiem że, ludzie mają swoje sprawy i to nie fair zwalać komuś na głowę swój bagaż. Chciałabym chociaż móc pogadać. Czytałam,że ludzie mają tu podobne problemy. Chciałabym odzyskać wiarę, siłę i radość.
Pozdrawiam wszystkich

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Saro widzę w tobie dużo bólu, miałam się ciebie zapytać czy cię bije ale już wiem podziwiam cię że masz tyle siły i masz rację musisz żyć dla dzieci bo co one są winne a mają tylko ciebie.

3

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Tak...mają tylko mnie a ja tylko ich. Wiesz, już od dawna mi w niczym nie pomaga, wiem, że muszę radzić sobie sama. I naprawdę daję sobie jakoś radę.Nie mam wyjścia.Ale po tym roku innego życia, kiedy widziałam że może być inaczej zupełnie nie mogę się pozbierać. Nie wierzę w swoje siły a fakt,że nie mogę zmienić tego co bym chciała jest naprawdę dołujący....takie zero perspektyw na nowy start. Mieszkanie z nim to prawdziwy koszmar. Mój problem polega na tym,że nie mogę się obudzić. Nie walczę, nie działam,myślę tylko wciąż o tym że jestem przegrana i umieram ze strachu co spotka moje dzieci w przyszłości. To nie jestem ja. Ja od czasu terapii jestem wojowniczką,wciąż szukałam nowych możliwości i naprawdę nauczyłam się bronić swoich granic i dzieci. A teraz ta apatia...jakbym się poddała.Ni wiem jak z tego wybrnąć

4

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Saro a nie myślałaś o tym żeby zgłosić go na przymusowe leczenie ,słyszałam że jest taka możliwość .Ze nie jest potrzebna jego zgoda tylko żona zgłasza tym bardziej że cię bije że dzieci to widzą ,a ty masz pracę poradzisz sobie sama ,nie poddawaj sie jesteś za młoda walcz o lepsze jutro dla siebie i dzieci.

5

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Zgłosiłam go ale na miejsce w naszej okolicy czeka się bardzo długo. Do półtora roku. Co do bicia to te czasy na szczęście mam za sobą.Kiedyś mnie bił bez przerwy ale teraz ja już wiem jak mogę się bronić. Niestety ja nie mam pracy, ani nawet wykształcenia. Dopiero teraz zaczynam LO dla dorosłych.Jesteśmy w trudnej sytuacji materialnej i mieszkaniowej. Ale na to jak na razie nie mam wpływu.Może kiedyś coś się zmieni....:-)))

6

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Fakt,że mogę z Tobą rozmawiać, że Jesteś tu jest naprawdę pokrzepiający.To super uczucie wiedzieć ze ktoś wysłucha....ktoś kto wie jak to jest...
Dziękuję Ci

7

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

jak już zgłosiłaś to ten dzień kiedyś nastąpi i może coś się uda z tym zrobić .Trudno jest ci doradzić żebyś go zostawiła bo i tak będzie mieszkał z tobą .Bardzo ci współczuję piszesz że nie masz pracy i te problemy z mieszkaniem ale musisz mieć nadzieję że przyjdą te lepsze dni.Rozumiem że na pewno twoje dzieci są jeszcze małe i nie możesz złapać jakiejś roboty za granicą .Dlaczego tak jest że najpierw kocha a później mija i się nie odzywa.Myślę że to alkohol nim rządzi bo pisałaś że jak nie pije to potrafi być inny.wiem że dużo lepiej było by tobie czekać na to że coś się zmieni gdybyś wiedziała ile masz jeszcze czekać i czy tak się w ogóle stanie.Ja myślałam że jak zgłosisz kogoś na takie leczenie to od razu coś z tym robią.Muszę zapytać jak to jest u nas bo wiem że taki problem ma maja koleżanka z teściem i namawia na to teściową.

8

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

nie masz za co mi dziękować cały czas tu zaglądam i sprawdzam czy coś napisałaś.trzymaj się i pisz jak masz ochotę.

9

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Mój mąz pił 13 lat byłam na skraju wytrzymałości,wydawało mi sie że już nigdy nic sie nie zmieni nie miałam siły żyć.Czasami udawało mu sie utrzymywac abstynencje przez kilka miesiecy  ale zawsze wracał do picia.Moje życie nie miało sensu nie wiedziałam co robić żyłam w ciągłym lęku o siebie i dzieci.Przypadkowo dowiedziałam się o grupie Al-Anon która jest rzy klubie abstynenta i poszłam tam jest to wspólnota ludzi którzy maja kogos uzależnionego od alkoholu i dopiero tam zobaczyłam że takie problemy jak ja ma wiele kobiet,nauczyłam się tam jak postepować żeby mój mąż zaczął ponosić konsekwencje swojego picia,dostałam ogromne wsparcie.Zaczełam postępowac tak jak mówiono na Al- Anon i mój mąż po pewnym czasie tez poszedł na AA wszystko sie zmieniło ,teraz minęło juz 15 lat jak maz nie pije ale cały czas chodzimy na wszpólnote ja na swoja on na AA.Spróbuj pomóc sobie jak ty zaczniesz zmieniać siebie to w domu też zacznie sie zmieniac jeżeli nic nie robisz to tak jakbys godziła sie na ta sytuacje wiem że to jest bardzo trudne ale jesli zrobisz ten pierwszy krok to nastepne beda łatwiejsze.Pozdrawiam i zycze odwagi

10

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Na Al-Anon jeszcze nie chodziłam.Byłam na terapii dla współuzależnionych. Dla mnie to była rewolucja.Gdyby nie grupa pewnie wciąż by mnie bił i poniewierał. Zobaczyłam tam że nie muszę się na to godzić- bo przedtem wydawało mi się że tak poprostu musi być. Moje leczenie działa na niego jak płachta na byka.Ale ja już wiem co jest dobre dla mnie i dzieci. Ale teraz kiedy ten rok był taki cudowny a on znowu zapił, ja nie mogę się pozbierać.Dosłownie mam nawrót - właśnie to odkryłam. Dlatego pisałam ,że to nie jestem ja. Nie godzę się na to. Nie chcę znowu zachowywać się tak jak przed terapią bo to samozagłada. Doszłam do tego dzięki komuś życzliwemu no i Wam :-))
Wypisuję swoje żale a potem jak czytam to jeszcze raz i wasze cenne odpowiedzi -myślę sobie- Kurcze, dziewczyno! Co ty ze sobą robisz? Zmieniaj to co zmienić możesz i pogódź się z tym na co nie masz wpływu. Musi być dobrze, prawda?
Dziękuję,że mnie wspieracie :-)) To dla mnie bardzo ważne i cenne

11

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Ja od dawna go nie kontroluję i też robię tak żeby ponosił konsekwencje swojego picia. Nauczyłam się żyć sama z dziećmi. On tylko z nami mieszkał.Ale wiecie jakie to trudne? Mamy tylko 2 pokoje a on przychodzi pijany i śmierdzący. I nie mogę nic z tym zrobić.To tak dla przykładu.Nie da się tak zupełnie odciąć.A nie czekam już na to że on wytrzeźwieje.I nawet nie wiem czy jeszcze mi na tym zależy.Jest mi już wszystko jedno.Chciałabym aby kiedyś nadszedł taki dzień kiedy będę mogła z dziećmi wynieść się stamtąd.Chociaż z ósemką dzieci to nie takie łatwe.

12

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Saro wiem że to jest bardzo trudne mieszkac pod jednym dachem z czynnym alkoholikiem i bardzo trudno tak do końca się odciąć,emocje są silniejsze niż wszystkie rady.Gdybys mogła miec jakąś bratnią duszę do której możesz sie zawsze zwrócić o pomoc to byłoby ci duzo ławtwiej.Nie poddawaj się bo przeciez nie zawsze tak bedzie :)dbaj o siebie i dzieci i bądz konsekwentna.Pozdrawiam

13

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Sara co u ciebie słychać dawno nie pisałaś.poczytaj moje posty to się dowiesz kim jestem.

14

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Witam, od kilku lat jestem żoną alkoholika. Wszystko zaczęło się jak mąż pracował za granicą. Na początku nie zdawałam sobie z tego sprawy, mąż przyjeżdżał na weekendy co 2 tygodnie i pił tyle co zawsze. Dopiero jak kolega jego zadzwonił i powiedział jak jest naprawdę i z pracy przyszedł list, że mąż może być zwolniony, zdałam sobie sprawę , że jest źle. Obecnie mąż jest już po 2 ośrodkach zamkniętych. Pracuje już w Polsce. Po każdej terapii kilka miesięcy nie pił. Niestety znowu zaczął. Najpierw po trochu, teraz pije już codziennie. Nie wiem co robić. Nie mam już sił z tym walczyć. Rozmawiałam z mężem o tym, ale on mówi, że inaczej nie potrafi. Chodzi cały czas na mitingi AA i mówi, że mu pomagają. Co z tego kiedy i tak pije. Bardzo kocham męża ale nie wiem jak długo będę potrafiła jeszcze tak żyć.

15

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Viola, czy ty chodzisz też do AA po wsparcie? Jeśli nie to chyba czas zacząć? Musisz zadbać o siebie w tym wszystkim.

16

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika
Viola 25 napisał/a:

Obecnie mąż jest już po 2 ośrodkach zamkniętych. Pracuje już w Polsce. Po każdej terapii kilka miesięcy nie pił. Niestety znowu zaczął. Najpierw po trochu, teraz pije już codziennie. Nie wiem co robić. Nie mam już sił z tym walczyć. Rozmawiałam z mężem o tym, ale on mówi, że inaczej nie potrafi. Chodzi cały czas na mitingi AA i mówi, że mu pomagają. Co z tego kiedy i tak pije. Bardzo kocham męża ale nie wiem jak długo będę potrafiła jeszcze tak żyć.

Chyba jednak mu nie pomagają, jeśli nadal intensywnie pije. Być może lepiej rozumie mechanizmy, jakie stoją za uzależnieniem, ale widać jak na dłoni, że zupełnie sobie z tym nie radzi.

Ajko ma rację, że zamiast skupiać się na mężu, zadbaj o siebie. Wbrew pozorom Twoja postawa może wiele zmienić także w jego postępowaniu.
To czego na pewno nie powinnaś robić, to żyć jego życiem i czuć się za nie w jakimkolwiek stopniu odpowiedzialna. Dla niego i dla siebie powinnaś być twarda, w tym pozwolić mu ponosić konsekwencje swojego nałogu, a najlepiej zupełnie się odciąć. Mąż musi dotknąć dna i im szybciej się to stanie, tym lepiej.

17 Ostatnio edytowany przez Viola 25 (2021-12-16 19:06:31)

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Dziękuję za słowa wsparcia, one wiele dla mnie znaczą. Wiem, że powinnam zacząć żyć swoim życiem ale jakoś nie potrafię. Cały czas czekam i mam nadzieję, że mąż znowu pójdzie do ośrodka i będzie dobrze,. przynajmniej przez jakiś czas. Już raz składałam pozew rozwodowy ale go wycofałam. Mąż poszedł wtedy do ośrodka i jakiś czas nie pił. Czasami myślę, że znowu powinnam to zrobić. Zdaję sobie jednak sprawę, że teraz nie będę go mogła już wycofać . Boję się jednak zostać sama.
Kiedy  patrzę na kobiety same bez męża to wiem, że nie chcę tak żyć. Nigdy nie miałam zbyt dużego powiedzenia u mężczyzn. Tak jak żyję teraz też dłużej nie wytrzymam. Nie wiem co robić.
Dzisiaj po długim czasie udało nam się porozmawiać, myślałam , że uda mi się namówić go na leczenie w ośrodku. On tymczasem stwierdził, że może powinniśmy pójść na terapię małżeńską. Ja jednak uważam, że nasze problemy wynikają z tego, że on pije i dopóki nie przestanie dobrze nie będzie. Zresztą już kiedyś byliśmy na takiej terapi. Terapeutka stwierdziła również to samo, że mąż powinien się leczyć. Nie wiem co robić- pomóżcie.

18

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika
Viola 25 napisał/a:

Nie wiem co robić.

To jest trudne, ale jeśli nie widzisz nadziei na zmianę w zachowaniu męża, to musisz wybrać mniejsze zło.
Paradoksalnie ponowne złożenie pozwu o rozwód może zadziałać na męża jak terapia szokowa, ale rzeczywiście wtedy już nie będziesz mogła się z tego wycofać, więc decyzja musi być starannie przemyślana, a Ty gotowa na jej konsekwencje. Możesz też złożyć wniosek o separację - to mniej radykalne rozwiązanie.
Mimo wszystko wcześniej warto z mężem na ten temat porozmawiać, stanowczo stawiając warunki, których spełnienie może Cię przekonać do zmiany decyzji, przynajmniej na jakiś czas. Po prostu daj mu wybór, choćby po to, aby w przyszłości nie żałować, że nie spróbowałaś, ale bądź naprawdę gotowa na to, o czym mówisz.

19

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Witam chciałbym się doradzić w pewnej sprawie. Rozmaw z mężem o jego piciu. Chcialam nakłonić go do pójścia do ośrodka na terapię, ponieważ widzę, że sam sobie już nie poradzi. Chodzi też na mitingi ale one też mu już nie pomagają. W ośrodku był już 2 razy. Prze jakiś czas po tym było dobrze, mąż nie pił. Niestety znówu pije, przez to my się nie dogadujemy. Ja nie potrafię tak żyć. Niestety mąż stwierdził, że do Osrodka już nie pójdzie, że nie będzie co roku chodził i robił z siebie "debila". Zaproponował żebyśmy poszli razem na terapię małżeńską. Tylko, że ja wiem jakie jest źródło moich problemów. Jeżeli on nie przestanie pić ja nie będę mogła zmienić mojego postępowania.vOn twierdzi, że powinnam też się zmienić a nie oczekiwać tylko od niego zmian. Tylko jak to zrobić kiedy on codziennie pije. Mam udawać, że nie widzę, że ma wypite i się jąka? Czy mam iść na tą terapię małżeńską, gdy mąż do ośrodka nie pójdzie? Kiedyś zresztą już byliśmy i nic to nie dało. Mąż stwierdził, że Pani była niekompetentna i się nie znała. Co robić? Czy rzeczywiście to ja jestem jak mąż twierdzi egoistką bo nie chcę sama nic zmieniać tylko od niego oczekuję. Pomóżcie

20

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Nie znam sie szczegolnie na sprawach alkoholikow, ale przeczytaj "Koniec wspoluzaleznienia". Ta ksiazke akurat niedawno czytalam i jesli jej nie znasz to warto.

21 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-21 12:41:39)

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika
Viola 25 napisał/a:

Witam chciałbym się doradzić w pewnej sprawie. Rozmaw z mężem o jego piciu. Chcialam nakłonić go do pójścia do ośrodka na terapię, ponieważ widzę, że sam sobie już nie poradzi. Chodzi też na mitingi ale one też mu już nie pomagają. W ośrodku był już 2 razy. Prze jakiś czas po tym było dobrze, mąż nie pił. Niestety znówu pije, przez to my się nie dogadujemy. Ja nie potrafię tak żyć. Niestety mąż stwierdził, że do Osrodka już nie pójdzie, że nie będzie co roku chodził i robił z siebie "debila". Zaproponował żebyśmy poszli razem na terapię małżeńską. Tylko, że ja wiem jakie jest źródło moich problemów. Jeżeli on nie przestanie pić ja nie będę mogła zmienić mojego postępowania.vOn twierdzi, że powinnam też się zmienić a nie oczekiwać tylko od niego zmian. Tylko jak to zrobić kiedy on codziennie pije. Mam udawać, że nie widzę, że ma wypite i się jąka? Czy mam iść na tą terapię małżeńską, gdy mąż do ośrodka nie pójdzie? Kiedyś zresztą już byliśmy i nic to nie dało. Mąż stwierdził, że Pani była niekompetentna i się nie znała. Co robić? Czy rzeczywiście to ja jestem jak mąż twierdzi egoistką bo nie chcę sama nic zmieniać tylko od niego oczekuję. Pomóżcie

Starą wypróbowaną sztuczkę na Tobie zastosował Twój mąż Violo.
AA mu nic nie pomaga ,bo siedzi i nie słucha,samo chodzenie i siedzenie,o ile w ogóle tam chodzi to jest nic,ważny jest program 12 kroków i jego realizacja w życiu.Motywacja u niego jest czymś problematycznym.
Owszem każdy alkoholik ma swoja własną drogę jedni szybciej załapują i potrafią zaskoczyć na programie ,inni mają tak jak Twój mąż
nie poddają się walczą z czyś z czym nie da się już wygrać ,jest za późno ,nie uznają bezsilności wobec alkoholu i dalej próbują odzyskać przywrócić sobie kontrolę nad nim po swojemu
w ten chory ,obsesyjny sposób ,
W dalszym ciągu kierują swoim życiem ,, zapijając wymyślając coraz bardziej pokrętne przyczyny i powody do tego picia,kierowanie w ten sposób życiem toksycznie polega między innymi na zajmowaniu się całym otoczeniem, a nie sobą samym,ustawianiem wszystkich w koło egocentrycznie ,stawianiem bliskim warunków i kontrolowaniem ich,tak aby wedle mniemania i wyobrażenia alkoholika on miał być szczęśliwy,oczywiście wszyscy mają być szczęśliwi tak jak to widzi on.
Dlatego mówi ci o terapii małżeńskiej,chce Ciebie leczyć i zmieniać,chodzi o to żebyś zaakceptowała jego picie bezwarunkowo,albo w zagmatwany sposób,pokrętnie chce się rozstać z Tobą za Twoją pomocą ,ponieważ z jednej strony taki dotychczasowy układ jest mu wygodny z drugiej strony Ty mu ciągle jednak przeszkadzasz nawet jak pomagasz i niby wspierasz go,robiąc za niego jekieś rzeczy,załatwiając mu coś etc.
Taka terapii z takim nastawieniem to nic nie da najprawdopodobniej, szybko terapeuta skieruje go ponownie na leczenie odwykowe.Odstawieni alkoholu jest narzędziem abstynencja pomaga poznawać siebie to nie jest cel sam w sobie.
On już jest "przeszkolony" trochę wplótł w chory, wybiórczy sposób to o czym się dowiedział na terapiach w swoje chore pijane myślenie.
Gadanie o małżeńskiej terapii to temat zastępczy odwracający Twoją uwagę ,to próba wywołania w Tobie poczucia winy i wskazanie na Twoje błędy w domyśle które powodują jego złe samopoczucie i dlatego pije to stara ściema na którą dają się ludzie nabierać.
Można być i 3-4 razy na odwyku zanim sięgnie się dna  ,albo nie dożyć przebicia kolejnego dna.
Jedyna droga dla Ciebie to moim zdaniem separacja jeżeli tak bardzo boisz się samotności,ale Ty prawdopodobnie jesteś już osobą współuzależnioną a ten lęk chory lęk jet objawem tego współuzależnienia ,dobrze - myślę byłoby zająć się tym dla siebie samej,inaczej cięgle będziesz żyć piciem męża ,a jak widzisz z nim nie wygrasz,chcesz niby dobrze a wychodzi niby stale źle ,obwiniasz się, przejmujesz, martwisz sprawami i zjawiskami na które nie masz wpływu i nie panujesz nad nimi,jesteś elementem jego komfortu wbrew pozorom ,jego skomplikowanego systemu pełnego sprzeczności i konfliktów ze sobą i Tobą,on wytworzył sobie świat emocji które reguluje między innymi alkoholem w takim układzie to na pewno nie przestanie pic, mało tego nawet jak odejdziesz rozwiedziesz się z nim to też nie ma żadnej gwarancji że on sięgnie dna .
Ty zaś popadniesz prędzej czy później w coś jak depresja lub nerwica z somatycznymi objawami polegniesz kolejny raz zwiedziona fałszywą nadzieją .Zajmij się sobą dla siebie samej nie dla niego jego chorego egoizmu i egocentryzmu nie zaspokoisz tworzycie razem toksyczny związek ,to zniszczy każde z was jeżeli będziecie tak na siebie w chory sposób wpływać.

22

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika
Viola 25 napisał/a:

Witam chciałbym się doradzić w pewnej sprawie. Rozmaw z mężem o jego piciu. Chcialam nakłonić go do pójścia do ośrodka na terapię, ponieważ widzę, że sam sobie już nie poradzi. Chodzi też na mitingi ale one też mu już nie pomagają. W ośrodku był już 2 razy. Prze jakiś czas po tym było dobrze, mąż nie pił. Niestety znówu pije, przez to my się nie dogadujemy. Ja nie potrafię tak żyć. Niestety mąż stwierdził, że do Osrodka już nie pójdzie, że nie będzie co roku chodził i robił z siebie "debila". Zaproponował żebyśmy poszli razem na terapię małżeńską. Tylko, że ja wiem jakie jest źródło moich problemów. Jeżeli on nie przestanie pić ja nie będę mogła zmienić mojego postępowania.vOn twierdzi, że powinnam też się zmienić a nie oczekiwać tylko od niego zmian. Tylko jak to zrobić kiedy on codziennie pije. Mam udawać, że nie widzę, że ma wypite i się jąka? Czy mam iść na tą terapię małżeńską, gdy mąż do ośrodka nie pójdzie? Kiedyś zresztą już byliśmy i nic to nie dało. Mąż stwierdził, że Pani była niekompetentna i się nie znała. Co robić? Czy rzeczywiście to ja jestem jak mąż twierdzi egoistką bo nie chcę sama nic zmieniać tylko od niego oczekuję. Pomóżcie

Tak długo, jak będzie wracał do picia, to ani ośrodek ani mitingi ani terapia małżeńska nic mu nie dadzą.

Jeżeli on nie widzi problemu , to czemu miałby się zmieniać?

Może pora na ewakuację i ratowanie siebie?

23

Odp: Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika
Sara73 napisał/a:

Gdy się poznaliśmy był dobrym, ciepłym i spokojnym człowiekiem.Czułam się bezpieczna i kochana.Z czasem jednak wszystko zaczęło się diametralnie zmieniać. Nasze życie, a raczej moje zaczynało być koszmarem. Przedtem też pił ale rzadko. Potem zdarzało się coraz częściej i częściej. Większość ludzi w moim otoczeniu pije i mówili mi że mam się nie martwić bo jest normalne,że facet sobie wypije. Nie rozumiałam wtedy że to choroba. Ale przyszedł dzień kiedy mnie uderzył po raz pierwszy a potem drugi i trzeci.Kiedy go prosiłam żeby przestał pić bo to niszczy nasze życie zaczynały się kłótnie. Któregoś razu nie wytrzymałam i poszłam na obdukcję. Bardzo się bałam tego co będzie.Ale zrobiłam sprawę o znęcanie się fizyczne i psychiczne i dostał i wyrok w zawieszeniu.Przez te 4 lata było dużo lepiej. Zaczęłam wierzyć że uda nam się, przecież wciąż się kochaliśmy...Ale potem zaczęło się od początku.Prosiłam, tłumaczylam i wybaczałam.I zgłosiłam go na leczenie ale zamiast niego ja chodziłam na terapię.Po raz 1 zrobiłam coś tylko dla siebie.I wtedy zobaczyłam jak żyje i jaka się stałam.Terapia dużo mi dała. Zobaczyłam to o czym wcześniej nawet nie myślałam.Kiedy on odsunął się od nas na dobre wniosłam o separację.Myślałam,że zmienię wszystko...ale życie to nie koncert życzeń- niestety.Nauczyłam się żyć bez niego i stanęłam na nogi- mimo że wciąż byłam zmuszona mieszkać z nim.Wszystko z myślą o dzieciach bo one są sensem mojego jestestwa.Bez nich by mnie nie było. Przez te wszystkie lata byłam zupełnie sama z tym wszystkim.Bez żadnego wsparcia.  1,5 roku temu zgłosił się na leczenie. Zmienił się o 180 stopni. Uprosił mnie o jeszcze jedną szansę i w końcu się zgodziłam. I ja dzieci byliśmy wciąż zaskakiwani. Wreszcie był trzeźwy, rozmawiał z nami, troszczyliśmy się o siebie.Mogliśmy na siebie liczyć i wspieraliśmy się. Było cudownie. Niestety każdy sen się kiedyś kończy. Zapił kilka miesięcy temu i wszystko runęło.Teraz jest mi jeszcze trudniej niż przez te wszystkie lata.Posmakowałam tego dobrego a teraz .....Wiem ze tu smęcę,przemawia przeze mnie tylko gorycz,żal, rozczarowanie i złość.Znajomi mówią mi ze dam sobie radę, że jestem twarda. Dzieci się dziwią co się ze mną dzieje,bo tylko snuje się ze smętną miną i wytrzymać ze mną nie można.A ja nie mam już siły.Jestem wrakiem człowieka.Wiem że, ludzie mają swoje sprawy i to nie fair zwalać komuś na głowę swój bagaż. Chciałabym chociaż móc pogadać. Czytałam,że ludzie mają tu podobne problemy. Chciałabym odzyskać wiarę, siłę i radość.
Pozdrawiam wszystkich

Zależy z jakiego kręgu jesteś "mało pił" pojęcie względne, ja wśród patoli jestem abstynentem plus dla wielu osób systematyczne i małe ilości alkoholu to nie alkoholizm hehehe. Plus jeśli facet ma stres który topi w alkoholu prędzej czy później może skończyć się to alkoholizmem. (sam utrzymuje żonę, dziecko, brak chwili ciszy i wytchnienia, ciągłe narzekanie na brak kasy czasu itp., facet który nie potrafi powiedzieć nie, i zalewa to alkoholem).  Patrząc po znajomych alkoholikach mało z nic wychodzi na prostą plus części wraca do alkoholu. Osobiście jeśli ktoś się nie ogarnie za 1/2 razem już się nie ogarnie chyba że będzie na dnie gdy już pociągnie każdego ze sobą sad

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zakochałam się i nawet nie wiem kidy zostałam żoną alkoholika

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023