Czy to ja dużo oczekuję? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to ja dużo oczekuję?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Czy to ja dużo oczekuję?

Cześć,
Nie korzystam zbyt często z takich miejsc, ale moja obecna sytuacja przyczyniła się do tego, dlatego proszę o zrozumienie jeśli robię, piszę coś nie tak lub w złym miejscu czy wątku.
Przejdę do sprawy. Pewnie jak każda albo większość jestem tutaj bo potrzebuję porady. Jestem z moim narzeczonym od trzech lat, zawsze doceniałam w nim to, że jest pewny tego czego chce w życiu a ja czuję się przy nim bezpiecznie i wiem co mnie czeka. Tylko od jakiegoś czasu on po prostu zrobił się... nudny? Nie wiem jak to powiedzieć, po prostu jak każda kobieta chciałabym romantycznego związku, żeby czasem mnie zaskoczył, wyszedł z inicjatywą... a u nas wygląda to tak, że jeśli ja nic nie wymyślę to nic nie zrobimy. Dobija mnie to, ponieważ nie mamy po 50 lat tak? Nie mam jakichś wybujałych oczekiwań nic z tych rzeczy ale czy ja wymagam tak wiele jeśli chciałabym czasem dostać od niego prezent, lub żeby to on zabrał mnie do kina czy na kolację tak sam z siebie? Owszem dostaję od niego prezenty ale tylko kiedy sama sobie coś wybiorę oczywiście będąc przy nim, gdy to kupuje, wychodzimy ze sklepu: masz i po sprawie , prezent odhaczony, tłumaczy się, że tak jest wygodniej bo przynajmniej zawsze mam to co chciałam. No i właśnie wczoraj w mikołajki coś we mnie pękło i zaczęłam myśleć o tym w inny sposób... Mało się widzieliśmy w ostatnim czasie a on wie jak ważny jest dla mnie ten dzień, nie wybrałam sobie prezentu więc po prostu to olał, mieliśmy spędzić wieczór razem bo spędzamy ze sobą mało czasu ( a to był mój pierwszy wolny dzień od dwóch miesięcy). Cały dzień zwlekał mówiąc, że może zrobimy to czy tamto, na koniec pożyczył bratu swój samochód (tego nawet nie będę komentować, ustalmy po prostu że to nie było konieczne) i nawet do mnie nie przyjechał, zadzwonił mówiąc że jak chcę to mogę po niego pojechać. A, gdy przywiózł go mój brat, po prostu poszedł u mnie spać....
Może za bardzo rozpisałam się o tych miłych rzeczach w związku, ktoś pomyśli że chodzi mi tylko o to żeby dostawać coś od niego i żeby zabierał mnie nie wiadomo gdzie... Nie, po prostu nie chcę się rozpisywać więc nawiązałam akurat do tego, ale to jest taka mała ikonka tego wszystkiego.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Wychodzi na to, że nie dobraliście się pod względem upodobań. On wydaje się takim domatorem, zbyt przewidywalny i nie przywiuązuje wagi na drobnostek( jego zdaniem). Brak kreatywności czy urozmaicenia nie jest dla niego problemem, podczas gdy Ty potrzebujesz  ciągłych wyzwań, niepsodzianek lubisz być zaskakiwana. Nie wiem czy każda kobieta marzy o ciągłych uniesieniach, niepspodziankach czy romantyżmie wylewajaćym się z każdego kąta...Wydaje mi się, że na pewno, w pewnym momecie przychodzi taki okres, że ten romantyczny elememt ulega wyciszeniu. Mogę szczerze mówiąc tutaj dostrzec jakieś podobieństwo miedzy sobą a Twoim partnerem, gdyż mam totalną awersję co wszelkich mniejszych świąt, rocznic itp a kupowanie prezentów przyprawia mnie o dreszcze. Mikołajki przestałem obchodzić, jak skończyłem szkołę. Choćby ze względu na to, że właśnie nigdy człowiek nie wie, czy prezent się spodoba i najlepiej to sobie samemu coś kupić, bo wtedy wie się najlepiej co komu potrzeba. Na samą myśl o tym, że mam nieustannie dwoić się i troić, żeby kobieta się nie poczuła się przy mnie nudnie, to juz mnie ogarnia panika. Ty widocznie na takiego faceta trafiłaś, bo czy poza tym w ogóle cokolwiek CI w nim odpowiada? Pytanie też czy on rzeczywiśćie ma czas, żęby do tego kina czy na kolację chodzić, może pracuje dość sporo?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

3

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?
pannamigotka22 napisał/a:

Cześć,
Nie korzystam zbyt często z takich miejsc, ale moja obecna sytuacja przyczyniła się do tego, dlatego proszę o zrozumienie jeśli robię, piszę coś nie tak lub w złym miejscu czy wątku.
Przejdę do sprawy. Pewnie jak każda albo większość jestem tutaj bo potrzebuję porady. Jestem z moim narzeczonym od trzech lat, zawsze doceniałam w nim to, że jest pewny tego czego chce w życiu a ja czuję się przy nim bezpiecznie i wiem co mnie czeka. Tylko od jakiegoś czasu on po prostu zrobił się... nudny? Nie wiem jak to powiedzieć, po prostu jak każda kobieta chciałabym romantycznego związku, żeby czasem mnie zaskoczył, wyszedł z inicjatywą... a u nas wygląda to tak, że jeśli ja nic nie wymyślę to nic nie zrobimy. Dobija mnie to, ponieważ nie mamy po 50 lat tak? Nie mam jakichś wybujałych oczekiwań nic z tych rzeczy ale czy ja wymagam tak wiele jeśli chciałabym czasem dostać od niego prezent, lub żeby to on zabrał mnie do kina czy na kolację tak sam z siebie? Owszem dostaję od niego prezenty ale tylko kiedy sama sobie coś wybiorę oczywiście będąc przy nim, gdy to kupuje, wychodzimy ze sklepu: masz i po sprawie , prezent odhaczony, tłumaczy się, że tak jest wygodniej bo przynajmniej zawsze mam to co chciałam. No i właśnie wczoraj w mikołajki coś we mnie pękło i zaczęłam myśleć o tym w inny sposób... Mało się widzieliśmy w ostatnim czasie a on wie jak ważny jest dla mnie ten dzień, nie wybrałam sobie prezentu więc po prostu to olał, mieliśmy spędzić wieczór razem bo spędzamy ze sobą mało czasu ( a to był mój pierwszy wolny dzień od dwóch miesięcy). Cały dzień zwlekał mówiąc, że może zrobimy to czy tamto, na koniec pożyczył bratu swój samochód (tego nawet nie będę komentować, ustalmy po prostu że to nie było konieczne) i nawet do mnie nie przyjechał, zadzwonił mówiąc że jak chcę to mogę po niego pojechać. A, gdy przywiózł go mój brat, po prostu poszedł u mnie spać....
Może za bardzo rozpisałam się o tych miłych rzeczach w związku, ktoś pomyśli że chodzi mi tylko o to żeby dostawać coś od niego i żeby zabierał mnie nie wiadomo gdzie... Nie, po prostu nie chcę się rozpisywać więc nawiązałam akurat do tego, ale to jest taka mała ikonka tego wszystkiego.

Wygląda trochę tak, że on Cię już zdobył i w związku z tym przestał się starać.
Próbowałaś komunikować swoje potrzeby w spokojny, kulturalny sposób?

4

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Nie raz już mówiłam co ja o tym myślę i co czuję no ale chyba na nic się to zdało... wszystko tłumaczy tym, że on ma pracę, ja to rozumiem ale nie wymagam od niego nic w tygodniu kiedy oboje mamy swoje obowiązki ale w weekend kiedy on nie pracuje. Ma 24 lata kiedy ma korzystać z życia jak nie teraz? to jego korzystanie z życia kończy się na oglądaniu yt i fb. Moje propozycje wyjścia na basen, albo ze znajomymi kończą się zwykle na tym, że "zobaczymy w weekend", a potem i tak nic z tego nie wychodzi. Już nudzi mnie to że kolejny tydzień kiedy na siłę go gdzieś nie wyciągnę kończy się tym, że pójdzie spać jak tylko przejrzy całego facebooka. Najgorsze, że on wgl nie widzi w tym problemu i nawet obrazić się na niego nie mogę bo dla niego wszystko jest okej. To nie tak, że już go nie kocham i wszystko mnie denerwuje, tylko po prostu drażni mnie swoim zerowym zaangażowaniem.

5

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Myślę, że po prostu macie inne temperamenty.
Nic nie poradzisz. Nie zmienisz nikogo na siłę.

6

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

We wrześniu ślub... może chociaż na weselu nie będzie przeglądał yt

7

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?
pannamigotka22 napisał/a:

We wrześniu ślub... może chociaż na weselu nie będzie przeglądał yt

Jesteś pewna, że chcesz wyjść za kogoś, kto nie spełnia Twoich oczekiwań?

8

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Tak jak mówiłam, kocham go i jestem pewna. Po prostu próbuję jakoś do niego trafić...

9

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?
pannamigotka22 napisał/a:

Tak jak mówiłam, kocham go i jestem pewna. Po prostu próbuję jakoś do niego trafić...

Nie trafisz, bo tego, czego szukasz, on po prostu nie ma w sobie.

Będziecie oboje sfrustrowani i niespełnieni w tym małżeństwie.

10

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Pewnie będzie to wyglądało tak, że najpierw na niego narzekam a teraz chcę go bronić hmm Ale nie chcę rezygnować od razu z tego związku dlatego, że on jest domatorem i trzeba mu mówić jasno czego się oczekuje... Chciałabym próbować jakoś naprawić nasz związek a nie od razu go kończyć. Ludzie w małżeństwie też pewnie mają podobne problemy i jakoś dają sobie radę nie biorąc od razu rozwodu. Ale to chyba już niestety takie czasy, że lepiej skończyć związek niż o niego walczyć. Swoją drogą dziękuję bo w pewien sposób mi pomogłaś smile Do września mam jeszcze trochę czasu.

11

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Myślę, że raczej nie planuje się ślubu, gdy się ma tego typu problemy w związku.
Nie musisz się od razu rozstawać, ale ślub jest kiepskim pomysłem.

Bagienni_k opisał problem w pełni. Macie z partnerem inne potrzeby, tego raczej nie zmienisz.

12 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-07 17:56:25)

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Autorko, w tego typu wypowiedziach widać Wasze( w sensie kobiece) sprzeczności. Niby go kochasz, zapewne za wszystko inne, ale tak bardzo CI nie pasuje jego styl domatorski, że próbujesz go zmienić, wbrew jego woli. On uważa, że wszystko jest OK, bo nie przepada zapewne za wyjściami, imprezami czy gwarem. Tacy ludzie też są i NIE MA w tym nic złego. Ty najpierw muisz to przyjać do wiadomości. Ja np raczej nie przepadam za większymi imprezami, wole kameralne spotkania, w miarę spokojnych i cichych miejscach. Nie znoszę hałasu, gwaru i zbędnego ścisku a taniec może dla mnie nie istnieć. Mimo to nie uważam się specjalnie za domatora. Jak wychodze gdzieś, to tak, żeby siedzieć a nie ruszać się. Może przez to, zę do tej pory ruchu miałem aż za dużo w pracy smile Na basen chodzę bardzo rzadko z uwagi na ścisk i hałas, na koncerty podobnie, mimo że czasami sam typ muzyki jest niezmiernie ciekawy( chociażby odbywajaca się w moich okolicach Pannonica).

W każdym razie macie zupełnie odmienne upodobania, priorytety i sposoby na spędzanie wolnego czasu. Rozmijacie się w tych oczekiwaniach. Ty próbujesz dotrzeć do niego, lecz nie pojmujesz, że gośc ma taką naturę i nie da się kogoś ot tak zmienić. Pytanie, czy MIMO TEGO, potraficie ze sobą być i jesteści egotowi razem iść przez życie. Niestety takie niby drobnostki mogą potem potęgowac poziom frustracji a cierpią na tym oboje partnerzy.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

13

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Przeczytałam tylko Twój post. Wydaje mi się, że za jego zachowaniem cos się kryje?
A może po prostu wciąż domagasz się czegoś, wciąż jesteś niezadowolona? I zwyczajnie zmęczył się.

A jego potrzeby? Pytałaś czego on chce, pragnie, potrzebuje?

14

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?
pannamigotka22 napisał/a:

(...) Po prostu próbuję jakoś do niego trafić...

Próbujesz, by on zachowywał się tak, jak Ty chcesz. "Świetny" fundament związku.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Czy to ja dużo oczekuję?
pannamigotka22 napisał/a:

We wrześniu ślub... może chociaż na weselu nie będzie przeglądał yt

Jeśli już teraz jego zachowanie ci przeszkadza, to po pięciu latach małżeństwa będzie nieznośnie irytować.
Motylki odleca, a YT i FB zostanie smile) Do tego piwo i mecz w TV.....

16

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Owszem, partner się nie zmieni i ma prawo nie lubić jakichś super aktywnych form spędzania czasu. Tu nie miałabym pretensji. Nie w porządku natomiast wydaje mi się to, że właściwie tylko on decyduje o tym, jak ten wspólny czas będzie wyglądał, a autorka za każdym razem musi się dostosować, bo on po prostu czegoś nie zrobi i koniec. Przecież to tak, jakby powiedział wprost: "robimy to, co ja chcę, albo spędzamy czas osobno", czyli "dostosuj się albo spadaj". wink Tak że ja bym się na tym aspekcie skupiła w ewentualnych rozmowach.

U mnie jest podobnie. Cała moja rodzina zawsze "chciała coś robić", to ja byłam tą najbardziej leniwą, bo zdarzało mi się wybrać serial zamiast czegoś aktywniejszego. Z kolei rodzina mojego partnera raczej żyje spokojnie, tzn. odwiedzają się między sobą, ewentualnie jakiś spacer, rzadziej - wycieczka. I na ich tle on wypadał całkiem aktywnie, natomiast w zderzeniu ze mną... Cóż, czasem czuję się jak Tygrysek, który namawia co chwilę na jakieś małe brykanie (ekhem, to nie miało zabrzmieć dwuznacznie...). Tyle że, myślę, udało nam się bez słów właściwie znaleźć złoty środek: ja potrafię odłożyć łyżwy na rzecz wyjścia do kina czy na kawę, a on zgadza się przynajmniej spróbować tego, co ja tam sobie akurat wymyślę.

Dlatego nie wyobrażam sobie sytuacji takiej, jak u Ciebie, autorko - dlaczego to Ty za każdym razem masz się dostosowywać? Poza tym, no nie wiem, skoro kocham swojego partnera, to sprawia mi przyjemność również wspólne leżenie w łóżku i oglądanie seriali, mimo że może - gdyby miało to zależeć wyłącznie ode mnie - wolałabym dzikie szaleństwo na stoku. I wiem, że tak samo jest w drugą stronę, że chociaż on wybrałby pewnie wyjście do kina, to czas spędzony aktywnie też go cieszy - bo ze mną. A u Ciebie to wygląda tak, jakby nie wspólnie spędzony czas był priorytetem dla Twojego narzeczonego, a siedzenie w domu, jakbyś była tylko, no nie wiem, dodatkiem, bez którego może się obejść bez problemu. Wiadomo, że dobrze spędzać trochę czasu osobno, ale przecież w związku nie może też być tak, że jedna strona nigdy nie robi tego, czego chciałaby druga, za to druga zawsze to, czego chciałaby pierwsza.

17

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Bez przesady, że wyjście gdzieś raz w tygodniu czy wspólny wyjazd, to jest jakiś akt heroizmu i wielkie poświęcenie,
żeby nie można było zwlec dupska z kanapy przez cały weekend, bo po coś się w tych związkach jest chyba, tak czy nie?
Moja mowa będzie krótka, bo nie chcę się rozwlekać na pół strony - takie zachowanie zwykle oznacza niestety,
że jeden z partnerów ma w tyłku drugiego i tkwi w układzie jedynie z braku laku niż kierując się jakimś tam uczuciem.
Ja akurat jestem dwa razy starszy od Ciebie i bardzo dobrze to znam, kiedy tygodniami nie możesz doprosić się o to,
żeby gdziekolwiek razem wyjść, cokolwiek razem zrobić, a każdy związek w którym tak się działo, dobiegał właśnie końca.
Wieczne przewracanie oczami i ciągłe marudzenie na każdą propozycję, wymyślanie debilnych wymówek, celowe zapominanie
albo robienie wszystkiego specjalnie tak, żeby już na nic innego nie było czasu i znów się upiekło - mógłbym książkę o tym napisać smile
Po pewnym czasie przestajesz prosić i już tylko obserwujesz, aż w końcu zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś tylko rekwizytem.

Bierzecie ślub we wrześniu? Hmm, jakoś raczej bardzo w to wątpię...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

18

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Facet wygląda na totalnego domatora.
No przyznam, nie jest to mój styl spędzania wolnego czasu smile Ale ciężko pewne nawyki wykorzenić z człowieka. Równie ciężko jest takiemu iść na kompromis, kiedy ma decydować co woli robić
a czego wolałby uniknąć. W moim przypadku byłby problem nie tyle czy gdzieś wyjśc ale gdzie wyjść smile Są pewne miejsca, których unikam jak diabeł święconej wody i jeśli ktoś miałby mnie tam zaciągnąć
to chyba tylko przysłowiowymi wołami:) Do takich miejsc na pewno należy stok narciarski( choć mieszkam w górach), właśnie lodowisko a już w szczególności kluby połączone z "tańcem".
Dlatego doskonale rozumiem ludzi, którym ciężko się przemóc, żeby udać się w konkretne miejsce, choćby to miało być poświęcenie dla drugiej połówki, wyrażające jak bardzo zależy mi, aby kogoś uszczęśliwić...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

19

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Co do prezentów to my walentynek nie obchodziliśmy więc dawałem tylko na Dzień Kobiet (ale tu akurat łatwo bo wiadomo, że kwiaty), na urodziny i Mikołaja więc tak naprawdę to są dwie okazje w roku i wydaje mi się, że jak się z kimś jest to przez cały rok naprawdę można się dowiedzieć co by taka osoba chciała, czego by potrzebowała - i nie trzeba pytać, wystarczy tylko słuchać co mówi i to zapamiętać.

20

Odp: Czy to ja dużo oczekuję?

Jeśli masz dobrą pamięć i kojarzysz fakty to jak najbardziej smile

Ja się czasami dziwię osobom, które przywiązują, powiedzmy ponadprzeciętne, znaczenie dla różnorakich świąt czy rocznic. W takich wypadkach, kiedy ukochany/na zapowmni takiego prezentu czy życzeń z czystego roztarnienia, stresu, nawału innych obowiązków, to bywa oceniana, ze już nie kocha swojej lubej czy lubego.Jakby wsyzstko to, co tej pory było i świadczyło oi tejże miłości i oddaniu miąło się jednego dnia rozlecieć. za sprawą tego, że ktoś zapomniał złożyć życzeń..Nie wiem, możę singiel nie zroumie osoby w związku a może jestem jakiś mało wrażliwy i senstymentalny. Zuepłnie nie przywiązuję wagi do rocznic czy tym bardziej urodzin albo imienin, Mikołajek nie obchodzę  a Walentynki to dla mnie szczyt komerchy i tandety. SPecjalnie nawet rodzinę proszę żeby nie składała mi życzeń. Czym są urodziny? Ano dzień w któym stajesz się o rok starszy..Jest tu powód do skakania w górę ze szczęścia albo przeżywania jakiś wziosłych uniesień? No nie bardzo..:)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to ja dużo oczekuję?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018