Dziewczyny ratunku, pilna sprawa ! Ostatnio szukam pracy, jestem juz jakiś czas bezrobotna, miałam kilka rozmów w jednej nawet całkiem było spoko, ale mnie na koniec odrzucili. Co było dość bolesne bo na prawde spełniałam akurat w tej ofercie wszystkie warunki i liczyłam na tę pracę jak nie wiem co a sama rekrutacja trwała chyba z 3 tygodnie ! I tego samego dnia kiedy mi odmówili ostatecznie dostałam telefon innej firmy, też w sumie takiej gdzie mam szansę zawalczyć bo spełniam warunki. Niestety byłam tego dnia tak podłamana i tak bez wiary w siebie ,że palnęłam coś ,że chcę 2000 złotych
:(:( A to stanowisko takie trochę kierownicze bardziej w komórce marketingu , zarządzanie małym zespołem - 2 osób , ale zawsze itd. I kurcze mam w next środę rozmowę. I jestem załamana bo z jednej strony fajnie oczywiście jakby mnie wzięli, ale masakra jeśli chodzi o zarobki. To jest Wrocław duże miasto, wiec śmiało mogłam rzucić te 2500 - 3000 co najmniej - zwłaszcza ,ze na prawdę spełniam ich warunki
I teraz co zrobić ? Ja już bym nawet chciała te 2500 , ale co myślicie ? Czy ten rekruter ( miły chłopak nawet przez telefon ) zapisał sobie te finanse ? Czy na rozmowie kwalifikacyjna on raz jeszcze poruszy te kwestie czy już koniec pieśni i po ptakach? No i jeżeli poruszy to czy będzie okay jeśli powiem że 2500 ? Mówie wam nie chce stracic tej oferty
:(:( Nie chce zeby pomyslal ze baba sama nie wie czego chce
Czy przełknąć to i nic nie gadać , a najwyżej gdyby mnie zatrudnili ( co tez nie jest w końcu pewne ) i pracować na poczatku za te 2000 a ewentualnie potem po kilku miesiecy negocjowac wiecej w firmie jak juz sie troche wykaże ? Czy rozmawiać o tym z rekruterem ? Pomóżcie proszę.
1 2010-08-05 11:33:11 Ostatnio edytowany przez nijka (2010-08-05 11:42:22)
Podobne tematy
Zapisał sobie... To akurat pewne. Ale jest tysiąc sposobów, żeby się z tego wykręcić. Porusz temat na kolejnej rozmowie, podkreśl swoje doskonałe kwalifikacje na dane stanowisko i powiedz, że na początku wystarczy ci 2 tys, ale po sprawdzeniu Twoich umiejętności w praktyce (np po miesiącu lub trzech) oczekujesz, że otrzymasz wynagrodzenie adekwatne do Twoich zasług, czyli ok 3 tys ![]()
Mógł sobie zanotować. Sposób vinngi mi się podoba i brzmi sensownie, rekruter nie pomyśli wtedy, że nie wiesz, czego chcesz - wręcz przeciwnie, dobrze jest, kiedy pracownik umie określić swoje oczekiwania finansowe. Pamiętaj, że propozycje, jakie mu mówisz nie są wiążące - to ma mu tylko dać obraz tego, czy oczekujesz wynagrodzenia nie pasującego do rynku, czy może realnie oceniasz możliwości.
zgadzam się z propozycją vinngi, zresztą wielokrotnie na rozmowach kandydaci rozgraniczają finanse na okres próbny i później. A rekruter na pewno sobie zanotował tą informację skoro pytał o nią już w rozmowie telefonicznej.
Zgadzam się w pełni z poprzednimi postami. Żeby jednak to usankcjonować warto ustalić jakich konkretny cel, który masz osiągnąć w jakimś konkretnym okresie i od niego uzależnić podwyżkę Twojego wynagrodzenia a nawet jego wyrównanie. Warto żeby obie strony miały jasność co do kryteriów podwyżki.