Parapetówka czy wykorzystywanie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Parapetówka czy wykorzystywanie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1 Ostatnio edytowany przez niezbyt daleko (2019-12-03 09:44:04)

Temat: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Cześć dziewczyny,

może to będzie mega śmieszny idurny wpis, ale mnie to naprawdę bardzo zastanawia od kilku dni...a mój luby już nie może mnie słuchać. smile


Mamy od czerwca nowe mieszkanie. Jest już od jesieni urządzone i teraz postanowiłam zrobić imprezę dla ok 20 znajomych.

Impreza domowka była w piątek. Zaprosiłam więc wszystkich znajomych na grupie what's up przez telefon a potem wielu osobiście na świętowanie andrzejek u nas.. Powiedziałam że można kogoś wziąć ze sobą dla nas nie problem.

Nie napisałam że robię parapetowke. Z rozmyslem, bo nie chciałam żeby ludzie prezentowali mi kupony do Ikei i kwiaty w doniczkach bo i tak już się urzadzilismy jako tako i starczy.

Po prostu ze dawno się nie widzieliśmy i zapraszamy do nas. (I tak wszyscy wiedzieli że na nowe mieszkanie.) że Prosimy o pomoc w postaci picia i jedzenia ale bez stresu. Do zobaczenia.

No i zrobiłam ze 100 pierogów, desery, gar zupy, 8 litrów wina grzanego, aperole, zapiekanki majaronowe, pizze, owoce itp

Jakie było moje zdziwienie że nikt z tych osob nie zrobił ani ciasta ani sałatki ani nic.. Jak studenci... A wszyscy po 30....przynieśli albo czipsy albo wino za 12 zł lub np miske popcornu na parę... Jeden chłopak kwiaty... Jedna dziewczyna ser i oliwki i mówi pokroj do wina...

Prezent na nowe mieszkanie tak po prostu jedna para przyniosła. Ta para też lepszy alkohol wzięła. No i jedna koleżanka sprezentowala książke.

Nie chciałam prezentów tylko alkohol i jedzenie na zabawę ale miło mi było że pomyśleli.

Było super. Przygotowaliśmy 4 gry dla dorosłych. Mega fajnie było. Ludzie nie chcieli iść do domu smile

O 2 zaczęłam trochę sprzątać w kuchni. Nawet nikt nie pomógł. Przychodzli tylko po Alkohol.

Czy ja jestem jakaś dziwna?

Ja zawsze nawet z gorączka pieklam koleżankom ciasta żeby odciążyć gospodarza, nigdy z pustymi rękami nie byłam nigdzie.

Ci ludzie znają mnie od lat, tylko ostatnio drogi się nam rozeszły.. No i chcieliśmy się zobaczyć.

No i następnego dnia w grupie napisałam dziękuję że byliście u nas, miło było pobawić się razem dziękuję za prezenty i liczna pomoc w przygotowaniu jedzenia i alkohol. To była pierwsza impreza w ogóle i dobrze że sąsiedzi byli wyrozumiali.
Udanego weekendu i buziaki.

No dwie osoby odpisaly dziękuję za imprezę.

Więcej nikogo nawet to nie obeszło albo może skumali że cos nie tak w tej wiadomości?

Wydalam tyle kasy... Na ozdoby mnóstwo andrzejkowych świec sztuczne liście jesienne obrusy nowe itp...

Czy ze mną coś nie tak i teraz za tę wiadomość znajomi nie będą ze mną gadać? Koleżanka jedna mnie odwiedziła i mówi.. Hmm może być ze jakoś nie było jasne że to parapetowka? A już a do niej : a byla jakas impreza już tutaj?

A ona.. To trzeba było jasniej mówić.. Ona z facetem przyniosła... Czekoladki smile

Jej impreza urodzinowa miesiąc temu? Prezent przyniosłam przyszłam pomoc szykować i ozdabiac, torta upieklam..

Co jest nie tak...?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
niezbyt daleko napisał/a:

Cześć dziewczyny,

może to będzie mega śmieszny idurny wpis, ale mnie to naprawdę bardzo zastanawia od kilku dni...a mój luby już nie może mnie słuchać. smile


Mamy od czerwca nowe mieszkanie. Jest już od jesieni urządzone i teraz postanowiłam zrobić imprezę dla ok 20 znajomych.

Impreza domowka była w piątek. Zaprosiłam więc wszystkich znajomych na grupie what's up przez telefon a potem wielu osobiście na świętowanie andrzejek u nas.. Powiedziałam że można kogoś wziąć ze sobą dla nas nie problem.

Nie napisałam że robię parapetowke. Z rozmyslem, bo nie chciałam żeby ludzie prezentowali mi kupony do Ikei i kwiaty w doniczkach bo i tak już się urzadzilismy jako tako i starczy.

Po prostu ze dawno się nie widzieliśmy i zapraszamy do nas. (I tak wszyscy wiedzieli że na nowe mieszkanie.) że Prosimy o pomoc w postaci picia i jedzenia ale bez stresu. Do zobaczenia.

No i zrobiłam ze 100 pierogów, desery, gar zupy, 8 litrów wina grzanego, aperole, zapiekanki majaronowe, pizze, owoce itp

Jakie było moje zdziwienie że nikt z tych osob nie zrobił ani ciasta ani sałatki ani nic.. Jak studenci... A wszyscy po 30....przynieśli albo czipsy albo wino za 12 zł lub np miske popcornu na parę... Jeden chłopak kwiaty... Jedna dziewczyna ser i oliwki i mówi pokroj do wina...

Prezent na nowe mieszkanie tak po prostu jedna para przyniosła. Ta para też lepszy alkohol wzięła. No i jedna koleżanka sprezentowala książke.

Nie chciałam prezentów tylko alkohol i jedzenie na zabawę ale miło mi było że pomyśleli.

Było super. Przygotowaliśmy 4 gry dla dorosłych. Mega fajnie było. Ludzie nie chcieli iść do domu smile

O 2 zaczęłam trochę sprzątać w kuchni. Nawet nikt nie pomógł. Przychodzli tylko po Alkohol.

Czy ja jestem jakaś dziwna?

Ja zawsze nawet z gorączka pieklam koleżankom ciasta żeby odciążyć gospodarza, nigdy z pustymi rękami nie byłam nigdzie.

Ci ludzie znają mnie od lat, tylko ostatnio drogi się nam rozeszły.. No i chcieliśmy się zobaczyć.

No i następnego dnia w grupie napisałam dziękuję że byliście u nas, miło było pobawić się razem dziękuję za prezenty i liczna pomoc w przygotowaniu jedzenia i alkohol. To była pierwsza impreza w ogóle i dobrze że sąsiedzi byli wyrozumiali.
Udanego weekendu i buziaki.

No dwie osoby odpisaly dziękuję za imprezę.

Więcej nikogo nawet to nie obeszło albo może skumali że cos nie tak w tej wiadomości?

Wydalam tyle kasy... Na ozdoby mnóstwo andrzejkowych świec sztuczne liście jesienne obrusy nowe itp...

Czy ze mną coś nie tak i teraz za tę wiadomość znajomi nie będą ze mną gadać? Koleżanka jedna mnie odwiedziła i mówi.. Hmm może być ze jakoś nie było jasne że to parapetowka? A już a do niej : a byla jakas impreza już tutaj?

A ona.. To trzeba było jasniej mówić.. Ona z facetem przyniosła... Czekoladki smile

Jej impreza urodzinowa miesiąc temu? Prezent przyniosłam przyszłam pomoc szykować i ozdabiac, torta upieklam..

Co jest nie tak...?

Jest nie tak to, że nie powiedziałaś wprost, jaka to będzie impreza, ani o swoich oczekiwaniach co do przyniesionych produktów przez gości.

Jak umawiam się na imprezę, to pytam, co mam przynieść, albo mówię, co będzie potrzebne, jeśli to do mnie przychodzą znajomi.

Mów ludziom o swoich oczekiwaniach, to nie będziesz przeżywała tylu rozczarowań.

3

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Hej, dzięki za odpowiedź.

Tylko że napisałam ludziom że proszę o pomoc w postaci przyniesienia picia i jedzenia.

Jak mi ktoś tak mówi to pytam od razu co wziąć... A tu nikt nie spytał... Ale może masz Rację.

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Dla mnie takie narzekanie że wydało się kasę na imprezkę kojarzy się z parą młodą, która zaraz po weselichu liczy czy im się kasa zwróci.  Rób takie imprezy na jakie cię stać i nie jęcz, że za dużo wydałaś. I mów ludziom czego od nich oczekujesz. Nikt nie jest duchem świętym.

5

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
niezbyt daleko napisał/a:

Hej, dzięki za odpowiedź.

Tylko że napisałam ludziom że proszę o pomoc w postaci przyniesienia picia i jedzenia.

Jak mi ktoś tak mówi to pytam od razu co wziąć... A tu nikt nie spytał... Ale może masz Rację.

Ale nie powiedziałaś konkretnie, co jest potrzebne. Jedni jedzą do wódki orzeszki, drudzy potrzebują mięcho i sałatkę.

Następnym razem mów wyraźnie, co Ci trzeba. Albo nie rób tak dużej imprezy. Bo to teraz trochę wygląda, jakbyś wszystkim wypominała, ile to Ty się nie narobiłaś i ile kasy wydałaś. Trochę niefajna postawa.

6

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Zgadzam się z dziewczynami. Poza tym dlaczego oczekujesz od swoich gości pomocy w sprzątaniu kuchni?? Ktoś pomoże to fajnie a nie to trudno. W końcu to Ty byłaś gospodarzem a zachowujesz się jakbyś tylko komuś udostępniła lokal na jego imprezę i niewdzięcznik się za mało w pomoc się angażował. Przestań oczekiwać, że inni ludzie będą się zachowywać dokładnie tak jak Ty byś to zrobiła.

7

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Także przyłączam się do powyższych opinii, że słabo komunikujesz swoje oczekiwania, więc jesteś skazana na rozczarowania.

Co prawda napisałaś, że oczekujesz pomocy przy posiłkach i napojach, ale bez stresu, co sugeruje, że stawiasz na jakieś drobne przekąski, napitki i ludzie tak to odebrali. Ponadto, co za problem było zapytać, czy ktoś nie pomógłby Tobie w kuchni?
Jak dla mnie to powinnaś lepiej komunikować swoje potrzeby/oczekiwania i przestać oczekiwać, że ludzie się domyślą.

8

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Hej, zdycydowanie wezmę sobie te rady do serca i będę próbować jaśniej komunikować.

Jedyne co mnie zastanawia to to że od x lat u mnie tak zawsze było dużo jedzenia itp i ludzie zawsze coś szykowali, każdy coś brał nie po najmniejszej linii oporu.. I na mnie każda dziewczyna mogła zawsze liczyć.. Nie rozumiem dlatego dlaczego nagle teraz (czas trochę upłynął i więzy się rozluznily) mialabym robić listę rzeczy lub mówić wprost : zrób ciasto zrób sałatkę, kup owoce..

Czy naprawdę chodzicie na imprezę z pustymi rękami takjak połowa moich gości? Niektórzy nie wzieli po prostu NIC.
Moim zdaniem i tak albo bierzesz prezent (urodziny imieniny) lub butelka i coś do jedzenia co sam też zjesz (parapetowki, domowki) A że ktoś wprost nie powiedział... No cóż.. Na przyszłość będę bardzo wprost mówić ale teraz to swoje i tak pomyślałam...

9

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Jasne komunikowanie swoich potrzeb to jedno. Natomiast mnie zastanawia jedna rzecz. W czasach studenckich i ni tylko, jak się robiło parapetówkę, to raczej z góry zakładałem, że to gospodarz niejako pokrywa większość kosztów i środków na organizację takiej imprezy. W sumie goscie zwykle przychodzili z jakimś symbolicznym prezentem i unikało się angażowania ich choćby w przygotowywanie posiłków, chyb aże zaszła taka pilna potrzeba lub ktoś z gości się zgłosił sam. Jeśli gospodarz wyraźnie poprosił, aby coś ze sobą przynieść, to z reguły ludiz esię stosowali.Jednak rzadko takie sytuacje miały miejsce, po prostu gospodarz ogarniał prawie wszystko a gośćie nieraz przychodzili (prawie)z pustymi rękami - jedynie jakiś symboliczny allkohol dla siebie. Kwestia podejścia.
Ważne, żęby jasno komunikować swoje potrzeby  smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

10

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Autorko, jeżeli jasno nie komunikujesz czego chcesz, to się nie dziw, że ludzie będą zgadywać i czasem trafią, a czasem nie. Jest różnica pomiędzy zaproszeniem na zwykłą imprezę, którą się rozumie jako luzacką popijawę z zagryzkami w postaci cziperków lub orzeszków, a parapetówką, która z zasady jest celebracją nowego mieszkania i w związku z tym zachęca do przyniesienia domowego żarcia, ciasta, albo jakiś kwiatków doniczkowych. Tyle w kwestii definicji.

Jeżeli nie chciałaś prezentów do domu, to wystarczyło zaznaczyć, żeby znajomi ich nie przynosili. A żeby już mieć 100% pewności, mogłaś zrobić listę sałatek, małych dań i zapiekanek jakie sobie życzyłaś, co by można było wybrać coś z zestawu.

11

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Też bym pomyślała na miejscu Twoich gości, że "jedzenie na imprezę" to chipsy, orzeszki itd. Trzeba było zaznaczyć jaki to typ imprezy, że ma być "ambitniejsze" jedzenie. Jesteś gospodarzem, to się sama zajmujesz organizacją, jak chciałaś pomocy to trzeba było poprosić kogoś, żeby np przyszedł wcześniej pomóc. U mnie w towarzystwie bywa różnie, czasem zdarzy się, że ktoś bez pytania przyniesie ciasto/sałatkę, ale w standardzie jest, że ludzie bez mówienia przynoszą chipsy, ciastka. Niektórzy nic nie przychodzą i też nic z tego powodu się nie dzieje, a jako gospodarz potrafię zadbać, żeby zawsze była jakaś przekąska  czy dodatkowy alkohol. Sama sobie wysoko postawiłaś poprzeczkę w postaci tego typu przyjęcia, ale nie możesz mieć pretensji do ludzi, że nie potraktowali tego w ten sam sposób.

12

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Ja zawsze pytam, co mam przynieść. Jak nie dostaję jasnych instrukcji, to kupuję coś od siebie, jakąś przekąskę, coś słodkiego, jakiś alkohol.

13 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-03 15:01:44)

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Na największej domówce, na jakiej byłem, znajoma pokryła praktycznie wszystkie koszty i środki związane z imprezą, jeśli chodzi o jedzenie. Przytargaliśmy całyt wózek zakupów z supermarketu i było menu na imprezę, gotowe, fundwane przez jubilatkę smile Były jakieś drobne symboliczne prezenty, ale raczej z okazji urodzin, niz wejściowe. W każdym razie, w większości przypadków praktycznie całość organizacji prowiantu n aimprezę pokrywał gospodarz.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

14

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

A ja ci przytaknę autorko.
Tak, zostałaś wykorzystana finansowo i nie tylko.
Twoi znajomi to niewdzięcznicy, osoby chytre, sknery, skąpiradła bez taktu i kindersztuby.
Tylko, ze stało się to za twoją wyraźną zgodą, na twoją prośbę.
Bądź mądra na przyszłość, nie licz że oni się domyślą na co liczysz zapraszając ich.

Wyszło "Zastaw się a postaw się" czy jakoś tak.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

15

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
Cyngli napisał/a:

Ja zawsze pytam, co mam przynieść. Jak nie dostaję jasnych instrukcji, to kupuję coś od siebie, jakąś przekąskę, coś słodkiego, jakiś alkohol.


No ja właśnie nie dostałam od ani jednej osoby pytania co przynieść

16

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Oczekiwania są źródłem największych rozczarowań.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

17 Ostatnio edytowany przez niezbyt daleko (2019-12-03 17:18:30)

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
bagienni_k napisał/a:

Na największej domówce, na jakiej byłem, znajoma pokryła praktycznie wszystkie koszty i środki związane z imprezą, jeśli chodzi o jedzenie. Przytargaliśmy całyt wózek zakupów z supermarketu i było menu na imprezę, gotowe, fundwane przez jubilatkę smile Były jakieś drobne symboliczne prezenty, ale raczej z okazji urodzin, niz wejściowe. W każdym razie, w większości przypadków praktycznie całość organizacji prowiantu n aimprezę pokrywał gospodarz.


I nikomu nie było wstyd przyjść z symbolicznym prezentem i jeść i pić do rana za czyjąś kasę?

Czy co to znaczy symboliczny prezent? Bo dla mnie to np kwiatki właśnie. Ja bym bardzo źle się czuła wiedząc że kolega czy koleżanka robią otwarty bufet i nie chcą by ktokolwiek cos zrobił dla nich.. jakby nie pozwolili do tych zakupów się dołożyć lub nie chcieli np zebym zrobiła torta to bym zwyczajnie zaprosiła ich innym razem do knajpy na przykład lub kupiła na imprezę jakiś bardzo fajny alkohol..

18

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

No widzisz, Tobie jest przykro, że ktoś przyniesie symboliczne czekoladki, a dla innych jest to normalne. Jak mnie ktoś zaprasza na kolację (drinki czy imprezę), to zwykle biorę ze sobą jakieś przyzwoite wino (nie najdroższe, ani nie za 12 złociszy) i do tego może czekoladki czy kwiaty. Często gospodarz nie chce być przyćmiony tym, że ja przylecę do niego z łososiem w papilotach albo tortem wysokości małego dziecka wink Panie domu robią przecież po to kolacje by pochwalić się swoim kunsztem, a nie konkurować z gośćmi.

Jak sama robię przyjęcia, to w zasadzie nie oczekuję niczego poza przysłowiową butelką. Odebrałabym to bardzo dziwnie gdyby ludzie na moją imprezę znosili mi jedzenie hmm No chyba, że jest to jakiś piknik czy kumpelska zrzuta- wtedy jasne, że każdy coś tam przynosi i zwykle daje się ludziom listę potencjalnych przekąsek czy małych dań.

A już jak by mi ktoś do kuchni wchodził i usiłował pomagać, to bym chyba gorączki dostała.

19

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

dajesz gościom do zrozumienia, że robisz małą niezobowiązującą posiadówkę, wyraźnie wręcz pisząc, że to nie parapatówka i żeby się nie fatygowali po czym odstawiasz jakieś andrzejkowe party ponad swoje możliwości finansowe i masz pretensję do gości, że "się nie domyślili" i potraktowali to błacho - fuck logic.
wsadziłaś jakiś koszt (kase, czas, energię) w imprezę, która się "nie zwróciła" - słusznie to ktoś porównał do wesela...bardzo to słabe.
podpisuje się pod opiniami większości- problem leży w tobie w tej sytuacji.
i przy okazji - mówi się "po linii najmniejszego oporu" a nie "po najmniejszej linii oporu" smile

20 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-03 18:40:31)

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
niezbyt daleko napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Na największej domówce, na jakiej byłem, znajoma pokryła praktycznie wszystkie koszty i środki związane z imprezą, jeśli chodzi o jedzenie. Przytargaliśmy całyt wózek zakupów z supermarketu i było menu na imprezę, gotowe, fundwane przez jubilatkę smile Były jakieś drobne symboliczne prezenty, ale raczej z okazji urodzin, niz wejściowe. W każdym razie, w większości przypadków praktycznie całość organizacji prowiantu n aimprezę pokrywał gospodarz.


I nikomu nie było wstyd przyjść z symbolicznym prezentem i jeść i pić do rana za czyjąś kasę?

Czy co to znaczy symboliczny prezent? Bo dla mnie to np kwiatki właśnie. Ja bym bardzo źle się czuła wiedząc że kolega czy koleżanka robią otwarty bufet i nie chcą by ktokolwiek cos zrobił dla nich.. jakby nie pozwolili do tych zakupów się dołożyć lub nie chcieli np zebym zrobiła torta to bym zwyczajnie zaprosiła ich innym razem do knajpy na przykład lub kupiła na imprezę jakiś bardzo fajny alkohol..

Wyglądało to tak, że wspólnie z ekipą mieszkaniową zajęliśmy się ogólnym przygotowaniem imprezy. Jednak jeśli chodzi o prowiant, to praktycznie o wszystko zadbała kumpela, bedąca właśnie jubilatką. Było to dawno, ale z tego co pamiętam, zaprosiła koło 20 osób. Jak szliśmy na zakupy po prowiant, widac było, że wzieła na siebie wszystko jak chodzi o jedzenie. Ludzie przychodzili z symbolicznym prezentem - jakąś butelką, kwiatkiem, czy drobnym gadżetem. Na pewno nie dorzucali się do głównego prowiantu. Z takiego załóżenia wychodzę, żę skoro nie było innych wyraźnych informacji, to imprezę ogarnia ten, kto zaprasza i organizuje.
Są pewne standardowe powiedzmy prezenty czy wejściowe, które ktoś z własnej woli może kupić.Póki nie ma wyraźnych poleceń czy prósb co kupić, to nie bedzie zgadywał, co jest potrzebne.
Czy gościom było wstyd? Myślę, że nie mieli powodu, żeby się wstydzić, skoro znajoma ich zaprosiła na własne urodziny, orgtanizowane i przygotowywane przez siebie. Po prostu, jeśli czegoś oczekujesz, komunikuj to wprost, wtedy ludzie powinni zrozumieć.Choc czasami tez mogą powstać nieporozumienia: poprosisz kogoś o przysługę a ktoś się nie zgodzi, bo stwierdzi, że po co ma kupować, skoro ktoś zaprasza?
Najczęściej przed tego typu imprezami, jeśli mam okazję w nich uczestniczyć, padają stwierdzenia:" zapewniamy gorący posiłek/zimne zakąski alkohol lub ewentualne dodatki we własnym zakresie. Tyle, jeśli chodzi o pokolenie młodych ludzi. W rodzinie, na imieninach przynoszone są prezenty, symbolicznei wręczane na początku, tuż po wejściu, podczas gdy WSZYSTKO jest zapewniane przez gospodarza.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

21

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

po przeczytaniu Twojego posta rozumiem dlaczego masz zal i pretensje - bardziej mysle, ze do siebie samej niz do gosci.

Gdybys tak bardzo sie nie starala to by rowniez nie brakowalo Tobie ani dziekuje z ich strony, ani pomocy przy sprzataniu, ani 'podarunkow' w postaci jedzenia czy czegokolwiek innego.

Twoj post to wypadkowa wielu czynnikow (nie tylko jednego). Kazdy problem jest wielowymiarowy dlatego jestem w stanie Ciebie zrozumiec. Za bardzo sie zaangazowalas, a i mi by bylo przykro gdyby nie zostalo to docenione (a docenieniem jest wlasnie nawet dziekuje, napisanie, ze bylo swietnie i smacznie, zapytanie na drugi dzien jak sie czujesz lub czy potrzebujesz pomocy przy sprzataniu itd. ale widocznie Twoi goscie nie chcieli lub nie czuli takiej potrzeby).

Ludzie sa rozni. mam nadzieje, ze wyciagnelas wnioski po tej imprezie smile

22

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
niezbyt daleko napisał/a:

I nikomu nie było wstyd przyjść z symbolicznym prezentem i jeść i pić do rana za czyjąś kasę?

Czy co to znaczy symboliczny prezent? Bo dla mnie to np kwiatki właśnie. Ja bym bardzo źle się czuła wiedząc że kolega czy koleżanka robią otwarty bufet i nie chcą by ktokolwiek cos zrobił dla nich.. jakby nie pozwolili do tych zakupów się dołożyć lub nie chcieli np zebym zrobiła torta to bym zwyczajnie zaprosiła ich innym razem do knajpy na przykład lub kupiła na imprezę jakiś bardzo fajny alkohol..

A ja bym doceniła, że coś fajnego i specjalnego chcą dla mnie zrobić. Szczególnie, że często takie przyjęcie ma motyw jakiejś kuchni i ja przynosząca randomowe danie mogłabym zepsuć klimat potraw hmm Poza tym taki wieczór powinien być popisem pani/ pana domu, a nie jakimś konkursem z gośćmi. Pomijając, że ktoś przynosząc własne żarcie sprawia wrażenie, że moje jest nieadekwatne do spożycia. Fail.

A zaprasza się tyle ludzi na ile pozwalają finanse, a nie liczy na to, ze koszty się zwrócą.

23

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
niezbyt daleko napisał/a:

Jedyne co mnie zastanawia to to że od x lat u mnie tak zawsze było dużo jedzenia itp i ludzie zawsze coś szykowali, każdy coś brał nie po najmniejszej linii oporu.. I na mnie każda dziewczyna mogła zawsze liczyć.. Nie rozumiem dlatego dlaczego nagle teraz (czas trochę upłynął i więzy się rozluznily) mialabym robić listę rzeczy lub mówić wprost : zrób ciasto zrób sałatkę, kup owoce..

Może więc prawda leży po środku.  Ty nie wyraziłaś się jasno i zdecydowanie w kwestii własnych oczekiwań, a Twoi goście to wykorzystali i poszli po najmniejszej linii oporu. Więzy się rozluźniły, więc mniej lub w ogóle zależało im na Twoim samopoczuciu i wyczuciu się w to, czego możesz oczekiwać Ty. Bywa. Ale rozumiem, że Ci przykro, bo się starałaś, zaangażowałaś czas, energię i kasę a goście nie odpowiedzieli tym samym.

24

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Nie pieczemy torta tylko pieczemy tort.
Zjadamy, prosimy o kawałek tortu

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

25 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-12-04 11:28:24)

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
czekoladazfigami napisał/a:

Dla mnie takie narzekanie że wydało się kasę na imprezkę kojarzy się z parą młodą, która zaraz po weselichu liczy czy im się kasa zwróci.  Rób takie imprezy na jakie cię stać i nie jęcz, że za dużo wydałaś. I mów ludziom czego od nich oczekujesz. Nikt nie jest duchem świętym.


Szczerze? Jakie wesele.. Przecież ja specjalnie nie chciałam prezentów. Twoja odpowiedź miałaby sens gdybym napisała że zrobiłam parapetówke, poprosiłam o pieniądze zamiast prezentów lub kwiatów albo wprost o zrzute na jedzenie smile smile smile

A mi zabrakło tej serdeczności zwykłej : pomoc Ci w przygotowaniu jedzenia? Hej jaki wziąć alkohol? Lub co przynieść?

A na koniec zwykłej wiadomości dziękuję było fajnie "...

Lub od gości pod których specjalnie wybrałam termin (2 takie osoby były) że się 2h nie spóźnia i po 1 nie wyjdą....

Kleoma napisał/a:

Nie pieczemy torta tylko pieczemy tort.
Zjadamy, prosimy o kawałek tortu

Dziękuję zapamiętam. Słusznie zauważyłaś że prosiłam o poradę. Jednak nie językowa smile

26

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Hm, wychodzi mi na to, że też byśmy się nie zrozumiały w tej kwestii. wink
Ja widzę dwie opcje. Pierwsza: ja robię imprezę i zapraszam gości. Wtedy ja, jako organizatorka, szykuję jedzenie, alkohol (chyba że wiem, że moi goście są niedopasowani i każdy będzie chciał coś innego - wtedy każdy sobie) i nie proszę o nic, ewentualnie właśnie o jakieś chipsy, orzeszki czy co mi tam na ostatnią chwilę wyjdzie, że nie mam, a mogłoby się przydać (ale nie wykraczam poza rzeczy, które można kupić po drodze do mnie). Tak samo nie oczekuję pomocy przy sprzątaniu, tego w ogóle sobie nie wyobrażam. Bo jak? Impreza się kończy, goście zmęczeni, a ja liczę, że pójdą myć gary i stół ścierać? No litości, ja sama wolę wszystko zostawić na następny dzień i ogarnąć w spokoju, jak już sobie odpocznę. I tym dla mnie jest organizowanie imprezy, jasne role: organizator i goście. No więc organizator organizuje, a goście są goszczeni. wink
No i druga opcja: w jakimś gronie pada pomysł zrobienia imprezy, wszyscy chcą, pada na mój dom. Tyle że w tym przypadku organizatorami jesteśmy wszyscy, wszyscy ustalamy termin, rozmawiamy o szczegółach, dzielimy się kosztami i pracą. Tyle że tu nie ma gości, mój dom to przypadek, równie dobrze mogłoby być u kogoś innego. Wszyscy są organizatorami, wszyscy coś szykują, przynoszą, pomagają z tym, co się da szybko sprzątnąć.
Ty, mam wrażenie, chciałabyś być organizatorką, zaprosić gości, a jednocześnie zrzucić na nich część pracy na własną imprezę. Jakieś nieprzyjemne to, jakbyś ustaliła wpisowe albo coś. Ja się nie dziwię, że przynieśli tylko drobiazgi, w życiu by mi nie przyszło do głowy, że ktoś mnie zaprasza nagle na imprezę i jednocześnie oczekuje, że przyniosę jakieś bardziej skomplikowane od orzeszków dania. wink Bo jakby to niby miało brzmieć wyrażone wprost? Jak upieczesz ciasto i zrobisz sałatkę, to jesteś mile widziana? A co to - czy to ja robię imprezę? wink Popieram zdanie przedmówców: wygląda na czyste kalkulacje, kojarzy się z weselem, na zasadzie "ja tyle poświęciłam czasu/pieniędzy na organizację, a nic z tego nie mam".

27

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
niezbyt daleko napisał/a:

Co jest nie tak...?

To, że wyrażasz się mało precyzyjnie, niejasno, ale w głębi duszy liczysz na to, że ludzie się domyślą.

"Nie mówiłam, że to parapetówka" - ale jednak to była parapetówka.
"Nie chciałam, by coś przynosili" - ale jednak chciałam., np "Prosimy o pomoc w postaci picia i jedzenia ale bez stresu" - więc się nie stresowali.

Jakby mi ktos powiedział "bez stresu" to też bym przyszła z butelką wina oraz z ciastkami, ciastem, czy czymś podobnym. Jeśli oczekiwałaś tony żarcia, to trzeba było powiedzieć - niech ktoś przyniesie to, ktoś inny tamto, a inny coś innego - konkretnie. W sumie to się zastanawiam, o co właściwie chodzi - bo piszesz, że zrobiłaś 100 pierogów, gar zupy itd, to ile Ty chciałaś mieć żarcia na tej imprezie? yikes

Co do sprzątania, to uważam, że nie wypada prosić gości o sprzątanie w Twoim domu. Takie są konsekwencje zapraszania gości - trzeba ugotować, a potem pozmywać i posprzątać. To już nie jest impreza dla nastolatków. Jak Ci nie odpowiada, to umawiaj się w pubie/restauracji, a nie w domu.

Na koniec wysyłasz jeszcze jakieś pasywno-agresywne smsy i znów masz pretensje, że ludzie się nie zachowują tak jakbyś chciała.

Rada? Naucz się mówić wprost, o co Ci chodzi i czego oczekujesz.

(PS. Moja matka taka jest - i ile było na tym tle awantur, to juz nie zliczę - właśnie przez to, ze ona ma coś w głowie, jakiś obraz, ale nie powie co i jak, a potem ma pretensję, że ktoś się nie domyślił).

28

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Ciekawa jest ta Twoja historia - taka mocno odrealniona, teraz nawet dzieciaki spotykają się w pizzernii, czy tego typu miejscach... bo ktoś zrobi, posprząta, trzeba tylko zapłacić i dobrze się bawić.
Przygotowałaś jedzenia, picia, nawet program rozrywkowy big_smile trochę imprezka jak za czasów rodziców czy dziadków, gdzie nie było opcji wpadasz do sklepu i chwytasz ciasteczka, chipsy, itp... trzeba było zrobić! Tylko komu się chce i ma czas na to!
Nikt nie podziękował poza 2 os. a kogo zaprosiłaś? Czy to byli bliscy znajomi, czy tacy trochę przypadkowi? Ja źle czułabym się sprzątając u kogoś, no chyba, że to ktoś bliski i w naturalny sposób by powiedział, abym pomogła ogarnąć coś w kuchni czy pokoju, bo tak normalnie - buszujesz komuś w cudzym mieszkaniu?

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

29

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
Averyl napisał/a:

Ja źle czułabym się sprzątając u kogoś, no chyba, że to ktoś bliski i w naturalny sposób by powiedział, abym pomogła ogarnąć coś w kuchni czy pokoju, bo tak normalnie - buszujesz komuś w cudzym mieszkaniu?

Tym bardziej, że autorka zaczęła sprzątać o drugiej w nocy, kiedy goście wciąż raczyli się alkoholem. To nie brzmi jak dobry moment na sprzątanie - ja bym pomyślała, że autorka ma dość imprezy i chce dać gościom do zrozumienia, żeby sobie poszli (mimo że tego nie powiedziała, no ale nie powiedziała też, że to była parapetówka, a goście mieli się domyślić wink). Poza tym, no nie wiem, ale po większych imprezach z alkoholem, to ja bym sama - jako gospodarz - wolała sobie spokojnie ogarnąć chałupę następnego dnia, dlatego też by mi nie przyszło do głowy, że ktoś mógłby oczekiwać w środku nocy czegokolwiek poza odstawieniem talerzyka na miejsce. wink

30

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Jak czytam wypowiedzi większości osób, to zastanawiam się w jakim świecie wy żyjecie? Czy naprawdę 30-letnim ludziom trzeba komunikować, że wypada wziąć coś ze sobą idąc na domówkę? Kiedy ktoś Was zaprasza i pisze na grupie żeby ogarnąć "coś do jedzenia i picia, ale bez stresu" to idziecie z paczką popcornu na parę albo winem za 12 zł? Przecież autorka nie oczekiwała nie wiadomo czego, nawet zaznaczyła że to nie parapetówka, żeby goście nie kupowali specjalnie prezentów z tej okazji. Naprawdę takim problemem jest wzięcie ze sobą butelki wina ze średniej półki i zrobienie np. sałatki?

Przyniesienie swojego jedzenia brakiem szacunku dla gospodarzy?! Chyba naprawdę żyję w innym świecie wink Nikt nie mówi przecież o gotowaniu wymyślnych potraw, ale butelka alkoholu i jakaś przekąska to dla mnie podstawa. Według mnie znajomi autorki to po prostu sknerusy i rozumiem, że może być jej przykro.

31 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-10 18:45:26)

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Powiem tak: ja zwykle nie idę z pustymi rękami, gdyż czuję, że wypada coś przynieść. Pod pojęciem "coś" rozumiem towar z ogólnie pojętej średniej półki. Tyle, że nie wszyscy uznają to za oczywistość. To zależy gdzie się idzie, do kogo i na ile my sami rzeczywiście jestesmy w stanie sobie pozwolić. Jeśli akurat by się zdarzyło, że jest krucho z kasą( na studiach różnie bywało, jak się studiowało dziennie niezbyt lekki kieruenk i jeszcze angażowali się w inne zajęcie) i nie mam zwyczaj nie kasy na coś więcej, to staram sie przynieśc jakiś symboliczny prezent. Jęsli chodzi o alkohol to akurat są pewne przypadki, których wolałbym nie kupować nawet dla kumpla do popijawy pod mostem.
Wszystko się rozbija o jasne komunikowanie potrzeb. Jeśli ktoś mi powie, żebym nie przynosił NIC, to nie będę przynosił. Jeżeli  gospodarz wyraźnie zakomunikuje mi swóją potrzebę, to nie będzie problemu z zakupem. Problem się pojawia, jeśli ktoś od nas czegoś oczekuje i ani słowem o tym nie wspomni.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

32

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
broken87 napisał/a:

Jak czytam wypowiedzi większości osób, to zastanawiam się w jakim świecie wy żyjecie? Czy naprawdę 30-letnim ludziom trzeba komunikować, że wypada wziąć coś ze sobą idąc na domówkę? Kiedy ktoś Was zaprasza i pisze na grupie żeby ogarnąć "coś do jedzenia i picia, ale bez stresu" to idziecie z paczką popcornu na parę albo winem za 12 zł? Przecież autorka nie oczekiwała nie wiadomo czego, nawet zaznaczyła że to nie parapetówka, żeby goście nie kupowali specjalnie prezentów z tej okazji. Naprawdę takim problemem jest wzięcie ze sobą butelki wina ze średniej półki i zrobienie np. sałatki?

Przyniesienie swojego jedzenia brakiem szacunku dla gospodarzy?! Chyba naprawdę żyję w innym świecie wink Nikt nie mówi przecież o gotowaniu wymyślnych potraw, ale butelka alkoholu i jakaś przekąska to dla mnie podstawa. Według mnie znajomi autorki to po prostu sknerusy i rozumiem, że może być jej przykro.

Ja chyba też żyję w innym świeci e.
Dziewczyna zrobiła przyjęcie na 20 osób i nikt  pupy nie ruszył, żeby pomóc jej na bieżąco w uprzątaniu/zmywaniu naczyń, bo przecież nie chodziło jej o robienie jakiś generalnych porządków.
Autorko, miałaś chociaż chwilę, żeby usiąść z gośćmi przy stole, zjeść pieroga i wypić kielicha?
Jakieś rozpasane to twoje towarzystwo!

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

33

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Co innego zabierzesz na zwyczajną popijawę, co innego na szybkiego drinka, co innego na spotkanie przy kawie, co innego na imprezę. Przecież to proste.

A o swoich oczekiwaniach ZAWSZE warto mówić. Zaoszczędzi się dzięki temu stresu sobie i innym.

34

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...
broken87 napisał/a:

Jak czytam wypowiedzi większości osób, to zastanawiam się w jakim świecie wy żyjecie? Czy naprawdę 30-letnim ludziom trzeba komunikować, że wypada wziąć coś ze sobą idąc na domówkę? Kiedy ktoś Was zaprasza i pisze na grupie żeby ogarnąć "coś do jedzenia i picia, ale bez stresu" to idziecie z paczką popcornu na parę albo winem za 12 zł? Przecież autorka nie oczekiwała nie wiadomo czego, nawet zaznaczyła że to nie parapetówka, żeby goście nie kupowali specjalnie prezentów z tej okazji. Naprawdę takim problemem jest wzięcie ze sobą butelki wina ze średniej półki i zrobienie np. sałatki?

Przyniesienie swojego jedzenia brakiem szacunku dla gospodarzy?! Chyba naprawdę żyję w innym świecie wink Nikt nie mówi przecież o gotowaniu wymyślnych potraw, ale butelka alkoholu i jakaś przekąska to dla mnie podstawa. Według mnie znajomi autorki to po prostu sknerusy i rozumiem, że może być jej przykro.

Ja bym poszła z butelką wina i/lub z deserem - i część jej znajomych tak zrobiła, ale autorka mimo o narzeka.

Przeczytaj jeszcze raz, co napisała.

35

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Zależy czy np. jest potem wzajemność w robieniu imprez.
Kilka lat temu poszłam pierwszy raz na imprezę do mojej koleżanki, która zrobiła dania jak na Wigilię. Byłam w szoku, bo my zawsze piliśmy przy chipsach itd.
Więc gdy ich potem zaprosiliśmy, ja zrobiłam to samo i też tylko ja z mężem się uwijaliśmy w kuchni, a oni sobie siedzieli.
I tak na zmianę się teraz zapraszamy i każdy przygotowuje dużo żarcia, ale goście nie przynoszą nic oprócz alkoholu.

Jednak zdarzało mi się robić większe imprezy takie okolicznościowe. Np. w wakacje zaprosiliśmy na cały weekend ok. 10 dawno nie widzianych znajomych gdy mieliśmy do dyspozycji dom - był grill, alkohol itd. Uwijałam się w kuchni i tylko TRZY osoby mi regularnie pomagały. Reszta nie odnosiła nawet talerzyka. zanim przyjechali, uprzedziłam że chcę żebyśmy się złożyli finansowo, ponieważ utrzymanie 10 osób przez 3 dni to dla nas będzie wielki koszt (kiełbaski na grilla, obiady, pieczywo itp) - niektórzy byli oburzeni, mimo że chcieliśmy tylko po 30 zł.

Robiliśmy też parapetówkę na ok. 20 osób (z zaznaczeniem że to parapet!), to tylko 2 osoby przyniosły prezent na mieszkanie (nie mówię o czymś wielkim tylko np. o świeczce zapachowej czy kwiatku). Wszyscy ludzie w wieku ok. 30 lat. Dla mnie akurat to nie do pomyślenia, ja zostałam inaczej wychowana, nie umiałabym iść z pustymi rękami. Wydaje mi się więc że to od wychowania zależy...

Znałam też ludzi którzy nawet alkoholu nigdy nie przynosili ani nigdy przenigdy nie zaprosili do siebie do domu. Takie typowe sępy.

Albo inny przykład - gdy ktoś u nas nocuje, ja tego samego dnia piorę pościel, by miał świeżą i pachnącą, przygotowuję mu łóżko, daję ręcznik, kapcie itd. A gdy jakiś czas temu pojechaliśmy do znajomego na noc, nie było nawet pościeli, poduszek... Spaliśmy pod jakimś kocem/narzutą i jakimś starym futrem i obrusami (serio). Syf i brud. Aż mnie zatkało jak niektórzy mogą żyć z takimi zasadami, mając gdzieś innych ludzi.
Oczywiście to taki wyjątek, bo w innych domach witano nas normalnie.

Czyli generalnie rozumiem Twoje rozczarowanie, choć trzeba się przyzwyczaić. No i zaobserwuj jak jest gdy Ty jesteś gościem u tych ludzi. Bo jeśli wtedy oni skaczą wokół Ciebie, to wszystko jest w normie. Natomiast jeśli nigdy Cię nie zapraszają - wtedy to faktycznie sępy.

36

Odp: Parapetówka czy wykorzystywanie...

Impreza trwająca 3 dni? Dobrze zrozumiałem? łoooo, to takich akcji jeszcze nie przeżywałem..

Zależy na jakiego człowieka się trafi. Ktoś może myśleć w sposób mocno pragmatyczny: czy mu się to opłaca czy nie..Zwykle jednak ludzie maja pewne wyczucie taktu i chociaż ten symboliczny prezent czy wejściowe przyniosą. Jednak o większych potrzebach, głównie jedzeniowych warto zawsze sygnalizować. To tez kwestia co kto lubi i może jeść. Mam spore grono wegetarian wśród znajomych, niejedzących mięsa z pobudek etyczno-środowiskowych, zresztą sam mocno ograniczam. Gdybym miał organizować imprezę, to najpierw zapytałbym się co ktoś sam chce przynieść, co woli zjeść i potem dopiero można albo samemu organizować albo pozostawić wolną rękę. Jednym słowem WARTO się umawiać i nie pozostawiać kogoś w niepewności, że ma się domyśleć co chcemy przynieść..

A jak chodzi o spanie, to mi wsyatrcza karimata i kawałek podłogi, czasmi śpiwór. Jakoś tak przyjemniej się czuję, lepsze to niż spanie w atłasowej pościeli smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Parapetówka czy wykorzystywanie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018