terapeuta - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » terapeuta

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: terapeuta

ZAcznę może od tego, że bardzo długo nie bylo obok mnie ojca- byl za granicą- od jakiegos mojego 2 roku zycia i wrocil po oklolo 16 latach- na stale. od dluzszego czasu chodzę juz na terapie indywidualna , bylam tez na grupowej,. przezyłam związek ze starszym męzczyzną, zle się skonczyl.
brakuje mi ciepla, przytulenia takiego pełnego zrozumienia.
miedzy terapeuta a mną, relacje sa rozne., tzn dobre ale wiecie jak to jest czasem czlowiek jest zly na terapeute, czasem zadowolony po prostu ujawniaja sie wszytkie emocje. juz kilka razy zdazylo mi sie ze mialam ogromną potrzebę zostac przytulona przez terapeutę. mowilam juz mu, ze jet dla mnie jak ojciec. taki... prawdziwy... wymarzony.. wiec wie o tym. co by się moglo stac gdybym poprosiła, aby mnie przytulil? nie chodzi tu o jakis wyraz erotyczny!
pomóżcie.co robic.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: terapeuta

Terapeuta nie ma prawa wdawać się w prywatne, bliskie relacje z klientem - to nieetyczne. Tak naprawdę, paradoksalnie, najlepiej i najefektywniej Ci pomoże, jeśli pozostaniecie w standardowych relacjach terapeuta-klient, bo terapeuta musi przede wszystkim zachować obiektywizm. A upatrując w nim ojca, którego Ci brakuje, strzelasz sobie jedynie samobója.

3

Odp: terapeuta

hmm.. akurat to ze ja sobie upatruje sobie w nim ojca to jest zjawisko często spotykane przy pracy terapeuty i nazywane o ile wiem przeniesieniem...

4

Odp: terapeuta

Oczywiście, ja nie mówię, że to nienormalne, w żadnym wypadku. Sama kiedyś chyba byłam w pewnym sensie uzależniona od mojej terapeutki i wiem, jak to jest. I wiem też, że tak po prostu nie można, bo to Cię zniszczy - bo terapeuta, jakby nie było, wykonuje tylko swój zawód, nie wolno mu się z Tobą zaprzyjaźniać, wtedy złamałby kodeks etyczny psychologa. Oczywiście sympatia do klienta to nie zbrodnia, ale nie wolno mu wchodzić w jakiekolwiek prywatne relacje z Tobą. W związku z tym upatrywanie w nim ojca to trochę tak, jakbyś się zakochała bez wzajemności... Niszczy tylko Ciebie.

5

Odp: terapeuta

Tak rozumiem.... chyba uparcie dążyłam do tego, żeby moje pragnienia jednak się urzeczywistniły, tzn zeby ktoś napisał - ok tak można:)). muszę się z tym uporać.

6

Odp: terapeuta

Wiesz, ja Cię rozumiem, bo też wychowywałam się bez ojca i strasznie mi go zawsze brakowało. Na szczęście zawsze trafiałam do kobiet-psychologów, więc nie miałam szansy "przenieść" na terapeutę swojego pragnienia posiadania ojca, ale niestety próbuję je przenosić na partnera życiowego. Wprawdzie mój aktualny partner mi na to szczęśliwie nie pozwala i co jakiś czas sprowadza mnie na ziemię, ale swego czasu spotykałam się z mężczyzną, który po prostu automatycznie wyzwolił we mnie to przeniesienie - był sporo starszy ode mnie, bardzo opiekuńczy, miał dużą i wszechstronną wiedzę, był taki właśnie... ojcowski. I tu miałam problem, bo nawet nie byliśmy i nie mieliśmy być ze sobą. Podświadome upatrywanie w nim ojca było dla mnie zgubne, nie miało nic wspólnego z jakimikolwiek zdrowymi uczuciami. Tak naprawdę nikt nigdy nie zastąpi Ci ojca i mało tego - nikt nie chce grać takiej roli.

7

Odp: terapeuta

a ja z wami sie nie zgodze. jaki jest sens terpii jesli ukrywamy swoje uczucia?? przeciez po to chodzimy na terapie, aby sie otworzyc, zmienic. jesli chcesz sie przytulic do swojego psychologa to zrob to. widocznie w tym momecie, na tym etapie terapii tego potrzebujesz. nie dostalas tego w dziecinstwie, wiec chesz to nadrobic.
to zupelnie normalna i jak najbardziej naturalna sprawa.
ja jestem na terapii od ponad pol roku. poszlam tam jako dziewczynka 8-letnia (chodzi o to jak sie czulam), a teraz moge powiedziec, ze doroslam, ze zaczynam widziec i rozumiec duzo wiecej. a moj terapeuta przytula mnie caly czas! i traktuje go jak ojca, a on mnie jak corke. jest to jak najbardziej wlasciwe. nie potrafie sobie wyobrazic, zeby moglo byc inaczej!
terapia jest po to aby nadrobic braki. jesli nasi ojcowie nie dali nam wystarczajaco milosci to czujemy sie niekompletni, zawsze bedzie nam tego brakowac. jednak prolemem moze byc, ze twoj terapeuta nie bedzie chcial  angazowac sie w "bycie ojcem". wowczas bedzie to puste i mozesz czuc sie odrzucona.
ja jestem ta szczesciara, ze trafilam na najwspanialszego czlowieka na swiecie, ktory pokochal mnie i pokazje mi swiat jako ojciec, ktorego nigdy nie mialam, a nie terapeuta.

8

Odp: terapeuta

Roxyy, ja bym jednak obstawała przy racji Anemonne.

Widzisz, piszesz, że teraz jest wspaniale. Teraz masz to o czym marzyłaś, niby ojcowską miłośc.
Ale, czy zastanowiłaś się co będzie, gdy cała terapia się skończy? Uważasz, że wyjdziesz od terapeuty, jakby nigdy nic i będziesz szczęśliwie życ dalej?

Też byłam w bliskich relacjach z moją psycholog. Przytuliłam się do niej 2 razy na jednym spotkaniu. Kilka raz trzymała mnie za ręce.
Jakie to uczucie? To coś pięknego, tego nie da się opisac.
Nie mam matki, która by mnie kochała. Terapeutka zastąpiła mi jej osobę.
Dla mnie to było coś nowego, przyjemnego, to jak spełnienie marzeń.
Chciałam ponownie przytulenia, nie zgodziła się.
W końcu trzeba było zakończyc te relacje.

Teraz, brakuje mi tego niesamowicie. Tęsknie za nią bardzo. Teraz to boli, choc wiem, że inaczej nie może byc.
Teraz walczę z tym wewnętrznie.
Nie żałuję, bo to były piękne momenty mojego życia.

Piękne jest przeżycie takich emocjonalnych chwil , ale nie można zbyt długo i zbyt daleko, bo będzie bolało...

Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko...

9

Odp: terapeuta

Po pierwsze powinnaś powiedzieć szczerze terapeucie jakie uczucia w Tobie wzbudza. Po drugie, możliwość bliskiego fizycznego kontaktu z terapeutą ( nie mylić z dotykiem erotycznym !) zależy od nurtu, w którym jest prowadzona terapia. Rozumiem, że Twoja nie zakłada takiego, ale pamiętam gdy byłam w gestalcie możliwe było np. przytulenie przez terapeutkę, czy trzymanie za rękę...pod warunkiem też, że ona wyraziła na to zgodę (nie musiała).

10

Odp: terapeuta

to w takim razie kto ma mi dac ta milosc, ktorej nigdy nie mialam??
moj partner?? zawsze musialam placic seksem za jakakolwiek uwage ze strony mojego partnera, za zwykle przytulenie wiedzialam, ze musze oddac mu swoje cialo. chociaz nienawidze seksu!
a tutaj wiem, ze nie bede musiala placic swoim cialem za odrobine czulosci. wiem, ze on nigdy nie bedzie moim ojcem, wiem ze kiedys to sie skonczy, ale wtedy rowniez wiem, ze bede wystarczajaco silna, aby dac sobie rade.
zanim poszlam na terapie doslownie zebralam o dotyk, bylam jak taki kociak, ktory podchodzi i prosi o glaskanie, a zawsze bylam odpychana albo wykorzystywana. a wiec to jest lepsze?? ja potrzebuje dotyku, tak czy inaczej szukalabym dalej i dalej pakowalabaym sie w bezsensowne zwiazki, czulabym sie znowu ponizana, a teraz nie musze...

11

Odp: terapeuta

Ja zauwaźyłam że także mam straszny deficyt dotyku, takiego nieerotycznego. Moja terapeutka nigdy nie dwała mi podstaw do takich sytuacji, ja ze swej strony też nie wyobrazam sobie przytulania się do nie smile Moją potrzebę przytulania zaspakajam zastępczo przez przytulanie się z moimi psami, głąskanie ich a nawet całowanie. Trochę też tulę i głaszczę dzieci moejej siostry (na razie są małe i jeszcze chcą). One mi to oddają. Jak na razie nie widzę innych możliwości zaspokojenia "przytulactwa".

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » terapeuta

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018