Czesc, jest to moj pierwszy tego typu post, prosze o wyrozumialosc.
Bylismy razem 2.5roku. Zaczelo sie robic dziwnie okolo 1,5 miesiaca temu. Miesiac temu poleciala do Grecji na tydzien z kolezanka. Wszystko bylo w porzadku, pisala, ze teskni, dzwonila itd. 2 dni przed jej powrotem byla mini klotnia. Poszla do klubu z kolezanka i nie odpisywala prawie cala noc, tylko rano napisala, ze zyje i jest w porzadku wszystko, zebym sie nie martwil. Nastepnego dnia bylem zly, ze nie pisala nic, prosilem ja zeby pisala co jakis czas, wiadomo co sie dzieje w klubach. Odparla, ze sie poklocilismy i nie chciala pisac. Wrocila do Polski, odrazu po powrocie wieczorem przyjechala do mnie i wszystko bylo w normie. Przytulala sie, rozmawialismy itd. Przez nastepny tydzien czulem, ze jest cos nie tak, nie bylo tak duzo "uczucia" jak kiedys. Balem sie, ze cos sie w tej grecji stalo, ze zrobila jakies swinstwo. Przysiegala, ze nie, ufam jej, nigdy nie klamala przez 2 lata. Tydzien temu poleciala do Amsterdamu do znajomej na 6dni. Przez pierwsze 4 dni pisala jako tako co pol godziny czasem co 2 godziny, moze raz czy dwa zadzwonila i poopowiadala jak tam jest. Mowilem jej, ze jestem smutny, ze prawie w ogole uczuc nie okazuje, ostatni raz powiedziala ze mnie kocha prawie miesiac temu. Nie potrafila z siebie wydusic tego slowa. Przez ostatnie 2 dni pobytu nie pisala prawie wcale, co 3 godziny moze dostawalem w sms'ie jedno zdanie typu "nie chce wyciagac telefonu, bo jestem z kolezanka". Wczoraj wyszedlem ze znajomym do baru zeby nie myslec ciagle o niej. Oczywiscie po 2 piwach nie moglem wytrzymac jjuz tej ciszy i spytalem sie co sie dzieje wymagajac odpowiedzi innej niz "nie wiem". W jednej chwili zawalil mi sie caly swiat gdy przeczytalem, ze nie czuje juz tego samego co kiedys i powinnismy to skonczyc. Godzine pozniej zadzwonilem do niej zaplakany pytajac sie co sie stalo. Powiedziala, ze od okolo miesiaca nie czuje tego "czegos", ze nie wie czy jestem ta osoba z ktora by chciala byc do konca zycia. Bylem w strasznej panice, zawsze byla dla mnie priorytetem i nagle juz mialo jej nie byc. Poszedlem spac do znajomego i uswiadomilem sobie po dlugich godzinach myslenia i placzu, ze po czesci to moja wina, ze uczucie sie wypalilo. Pracuje w domu, chodze na uczelnie raz na 2 weekend, urwalem kontakt ze znajomymi ponad 2 lata temu, zaraz po poznaniu Jej, jedyne co robie to pracuje ucze sie i pocwicze raz na jakis czas, tez oczywiscie w domu... Zdalem sobie sprawe, ze tak naprawde nie wnosilem niczego ciekawego do zwiazku juz od dlugiego czasu i moglem jej sie po prostu znudzic. Zawsze bylem dla niej dostepny, jesli nie odebralem telefonu to oddwanialem zaraz po, odpisywalem tez dosyc szybko, juz od dlugiego czasu nie bylo tej nutki 'niepewnosci', ktora prawdopodonie jest potrzebna w zwiazku. Dzisiaj staralem sie do niej nie pisac, pisala czy wszystko jest w porzadku, napisalem ze tak, juz jestem w miare spokojny i jakos dam rade. nastepnie wieczorem pisala, ze nadal mnie bardzo kocha, ale to nie jest kochanie w sensie romantycznym, pisala, ze nie wie jak beze mnie da sobie rade, bylem caly czas w jej zyciu, teskni i bedzie bardzo tesknic, oczy ma cale opuchniete przez placz.
Napewno zamierzam zmienic siebie i swoje zycie, szkoda tylko, ze potrzebowalem tak silnego bodzca do tego...
Pytanie na, ktore chcialbym znac odpowiedz, to czy da sie zakochac po raz drugi w tej samej osobie, czesc mowi, ze tak czesc, ze nie. Gdybym zmienil swoj styl zycia, wykazywal sie inicjatywa jesli chodzi o spotkania i byl tak samo lub bardziej interesujacy jak na poczatku zwiazku, to czy jest w ogole sens proponowac jej zebysmy sprobowali jeszcze raz? Pisala dzisiaj, ze nie czuje ze da sie to naprawic, ale z drugiej strony nadal mnie kocha, teskni i sie martwi...
Z gory dziekuje za odpowiedz
Podobne tematy
Nie wiem czy ta 'niepewnosc' jest potrzebna. Jak moj maz byl w pracy to w kolo ze soba pisalismy. Caly dzien, codziennie.
Niepewnosc jest wkurzajaca.
Tutaj to raczej nie jestescie po prostu dla siebie.
I tak, da sie zakochac znow w kims, ale nie wiem czy to bedzie wam dane. Moze w przyszlosci znow siebie znajdziecie?
Wiesz, moja siostra jest w długoletnim małżeństwie. Opowiadała mi kiedyś, że są takie cechy w jej mężu, które ją niemiłosiernie wkurzają. Kiedy jest dużo stresu w życiu to się u niego nasilają. Kłócą się wtedy dużo. To ją doprowadza do takiego stanu, że nie może na niego patrzeć. Nie ma ochoty z nim spędzać czasu, ani rozmawiać. Nie chce, żeby ją dotykał i dosłownie nim rzyga i nie może na niego patrzeć. Powiedziala mi też wtedy: czuje się wtedy jakbym się wypaliła i przestała go kochać. Ale po jakimś czasie to zawsze mija. Zaczynamy się dogadywać. Byłabym głupia, gdybym od niego odeszła. To mężczyzna mojego życia. I kiedy kryzys mija to wiem, że bardzo bardzo go kocham. Złapalo mnie tak dwa razy, ale za drugim razem wiedzialam, że po prostu musze ten kryzys przetrzymać.
Tylko, że widzisz - moja siostra wiedziała dokładnie, co jej w jej mężu nie odpowiada. A Twoja dziewczyna powiedziala Ci tylko o swoich emocjach, że się wypalila. Ale nie określiła konkretnie: co sprawilo, że się wypaliła. Pewnie nie chciala Cie zranić. Przez to, że sam nie wiesz co nie grało, a tylko się domyślasz - to nie wiadomo, czy są szanse, że to się odrodzi. Oczywiscie, jest to mozliwe, ale i ona musi tego chciec.
Sama kiedyś czułam brak miłości do mojego już (heeeheee) ex chłopaka. Rozkochał mnie na nowo. A myslalam, ze to niemozliwe. Pozniej oczywiscie rozstalismy sie przez inne problemy. Ale to już nie zwiazane z tematem.
Panna poszła w tango, tobie kręci makaron na uszy o wypaleniu i innych pierdołach, a ty wszystko łykasz....nawet sie popłakałeś....i zapłakany do niej zadzwoniles....I jeszcze chcesz z nią być....oj ciężki jesteś przypadek.
Rogi to masz kolego na 100% gwarantuje....to po pierwsze. Nie pisz do niej bo i po co????lubisz jak ci laska, której nie znosisz tyłek zawraca ciągle???dzwoni zaplakana i prosi o spotkanie itp???atrakcyjne zachowanie, nie ma co...
Olej ją, zajmij sie sobą, jej nie zmienisz, ale siebie możesz...troche juz widze rozgryzles, że nie byłeś zbyt ciekawą osobą....Siłka dla poprawy sylwetki jak i dla poprawy samopoczucia, praca nad sobą, asertywność...
Pamietaj, że ta jedyna to jest oksymoron, o czym sam sie przekonałeś...kobieta też człowiek, a nie jakiś jednorożec z bajki...
Sama kiedyś czułam brak miłości do mojego już (heeeheee) ex chłopaka. Rozkochał mnie na nowo. A myslalam, ze to niemozliwe. Pozniej oczywiscie rozstalismy sie przez inne problemy. Ale to już nie zwiazane z tematem.
A wiesz jak mu się to udało ?
6 2019-10-08 10:38:48 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-08 10:39:22)
Wiesz, moja siostra jest w długoletnim małżeństwie. Opowiadała mi kiedyś, że są takie cechy w jej mężu, które ją niemiłosiernie wkurzają. Kiedy jest dużo stresu w życiu to się u niego nasilają. Kłócą się wtedy dużo. To ją doprowadza do takiego stanu, że nie może na niego patrzeć. Nie ma ochoty z nim spędzać czasu, ani rozmawiać. Nie chce, żeby ją dotykał i dosłownie nim rzyga i nie może na niego patrzeć. Powiedziala mi też wtedy: czuje się wtedy jakbym się wypaliła i przestała go kochać. Ale po jakimś czasie to zawsze mija. Zaczynamy się dogadywać. Byłabym głupia, gdybym od niego odeszła. To mężczyzna mojego życia. I kiedy kryzys mija to wiem, że bardzo bardzo go kocham. Złapalo mnie tak dwa razy, ale za drugim razem wiedzialam, że po prostu musze ten kryzys przetrzymać.
Tylko, że widzisz - moja siostra wiedziała dokładnie, co jej w jej mężu nie odpowiada. A Twoja dziewczyna powiedziala Ci tylko o swoich emocjach, że się wypalila. Ale nie określiła konkretnie: co sprawilo, że się wypaliła. Pewnie nie chciala Cie zranić. Przez to, że sam nie wiesz co nie grało, a tylko się domyślasz - to nie wiadomo, czy są szanse, że to się odrodzi. Oczywiscie, jest to mozliwe, ale i ona musi tego chciec.
Sama kiedyś czułam brak miłości do mojego już (heeeheee) ex chłopaka. Rozkochał mnie na nowo. A myslalam, ze to niemozliwe. Pozniej oczywiscie rozstalismy sie przez inne problemy. Ale to już nie zwiazane z tematem.
Może to tylko tak wygląda, ale trochę mnie to przeraża. Rozumiem, jakieś drobne kłótnie czy nawet większe emocje, ale żeby od razu czuć w sobie taki żal i rozgoryczenie do współmałżonka. Niesamowite jest to, że ludzie żyjący razem mogą odczuwać wobe csiebie tak skrajne emocje. Ja nie wiem co ten mąż wyrabia, ale co to musi być, że jego żona dostaje takiego szału? Może to zbyt pochopne, ale mam wrażenie , że to jakieś problemy emocjonalne. Czy ona go w ogóle docenia z to co robi dla nich? Z czym te stresujace systuację są związane? Nie jest e wstatni trochę odpuścić i zaakceptować wady swojego męża? Chyba, że ona również go wkurza w pewnych aspektach, to już przynajmniej rachunek wyrównany ![]()
Nie wiem czy ta 'niepewnosc' jest potrzebna. Jak moj maz byl w pracy to w kolo ze soba pisalismy. Caly dzien, codziennie.
Niepewnosc jest wkurzajaca.
Toż to podręcznikowy przykład desperacji i właśnie ten brak odpowiedzi na czas wywołuje niepewność. To takie reakcje psa Pawłowa, który slini się tuż przed spodziewanym bodźcem w oczekiwaniu na karmę. Psychologia w działaniu ![]()
8 2019-10-08 11:51:01 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-10-08 11:52:02)
Winter.Kween napisał/a:Nie wiem czy ta 'niepewnosc' jest potrzebna. Jak moj maz byl w pracy to w kolo ze soba pisalismy. Caly dzien, codziennie.
Niepewnosc jest wkurzajaca.Toż to podręcznikowy przykład desperacji i właśnie ten brak odpowiedzi na czas wywołuje niepewność. To takie reakcje psa Pawłowa, który slini się tuż przed spodziewanym bodźcem w oczekiwaniu na karmę. Psychologia w działaniu
Ale, ze co? My po prostu mamy tyle tematow do omowienia i debaty, ze nie mozemy sie nagadac.
Sny sobie wzajemnie analizujemy i dyskutujemy o teoriach w psychoanalizie lub o ksiazkach jakie czytalismy.
Nie znasz nikogo z kim mozesz prowadzic dysputy intelektualne godzinami? Jak nie odpisze ja czy on z miejsca tylko po trzech godzinach to nikt nie zwraca na to uwagi bo temat sie liczy.
A tak to co? Do domu wracal poznym wieczorem i niedlugo spac. To juz nie czas na rozmowy.
Zwolnil sie jednak z tej pracy i teraz pracujemy razem wiec mozemy gledzic do woli. ![]()
Autor nic zlego obiektywnie nie zrobil. Czasem zwiazek zwyczajnie nie wychodzi. Moze i nawet to jest prawda, ze go zdradzila. Moze wyjechala za granice i zrozumiala, ze swiat jest duzy i jest w nim wielu ludzi.
Naprawde watpie, ze mnie zdradzila, jak sie widzielismy zachowywala sie normalnie.
Naprawde watpie, ze mnie zdradzila, jak sie widzielismy zachowywala sie normalnie.
No kurde to super...świetna wiadomość. No to co ....teraz kwiaty, bombonierka i serenada pod oknem??
Podejrzewam, że jakbyś ją zobaczył w samym akcie, to byś powiedział, że sie podtkneła no i stało sie, łykasz wszystko co ci powie, bez żadnego zastanowienia...
Jej brak szacunku do ciebie, olewcze podejscie, karmienie cie głodnymi kawałkami o uczuciach, wypaleniu sie bla bla...aż bije po oczach żeby sie ewakuować...i to jak najszybciej.
Ale podejrzewam, że autor juz ma plan w glowie ulozony i zrobi po swojemu...
Nie mam planu wobec niej... Napewno musze czyms zajac mysli, od jutra zapisuje sie na silownie i cos jeszcze wymysle. Gdybym ja zobaczyl w akcie to nie byloby zupelnie o czym gadac i myslec, nie potrafilbym wybaczyc zdrady. Wiekszosc z was mowi, ze mam sobie darowac i zajac sie sobie... a co jesli ona sama nie wie czego chce juz w tym momencie, moze wystarczy wyjsc z jakas inicjatywa, zmienic sie toche i wyszloby tak, ze znow bysmy sie kochali moze nawet mocniej? Naprawde zamierzam sie zmienic z nia czy bez niej. Gdybym nie myslal przez ostatbie 2.5roku ze to faktycznie ta "jedyna" to bym sobie juz odpuscil...
a co jesli ona sama nie wie czego chce juz w tym momencie
A co cie to interesuje????to nie jest twój problem.
moze wystarczy wyjsc z jakas inicjatywa, zmienic sie toche i wyszloby tak, ze znow bysmy sie kochali moze nawet mocniej?
Nie bede już pisał czym ci ona oczy przysloniła bo znowu bana wyłapie...ale chyba sie domyslasz o ci mi chodzi.
Zmienić to TY sie masz dla siebie, a nie dla kobiety, tym bardziej takiej co sie zrobiła w trąbe.
Piwka sie napij, ochłoń troche, pojdz sie zabawić, zobaczysz fajne dziewczyny to ci sie może oczy otworzą....
Dla siebie sie zmienie oczywiscie, wiem jakie bledy zrobilem wiec to sie nie powtorzy, zawsze jakas nauczka w zyciu. Gdyby zdradzila to prosta pilka, ryk przez 3 dni i koniec, nic wiecej bym od niej nie chcial. Ale moze nic nie zrobila, mowi prawde i warto cos jeszcze probowac. Spotkam sie z nia za tydzien lub dwa jak juz ochlone i przestane wszystko analizowac, wywnioskuje z ruchow ciala gestow itd co jest grane bo slowa to tylko slowa.
Kuba dostajesz od panny znienacka solidnego kopa w genitalia, I zastanawiasz sie jak sie o nia masz starac, po prostu zero kontaktu, zero wiadomosci do niej, zero dzwonienia, ciebie dla niej nie ma
Tez racja, po prostu wymieklem przez te 2 ostatnie lata, uzaleznienie od drugiej osoby robi swoje. Mowilem jej wczoraj ze potrzebuje troche czasu zanim sie spotkany, napisala, ze nie bedzie pisac. Doslownie 5 minut temu spytala sie jak sie czuje... nadal cos czuje czy to po prostu przywiazanie i nostalgia, ze zawsze przy niej bylem?
Tez racja, po prostu wymieklem przez te 2 ostatnie lata, uzaleznienie od drugiej osoby robi swoje. Mowilem jej wczoraj ze potrzebuje troche czasu zanim sie spotkany, napisala, ze nie bedzie pisac. Doslownie 5 minut temu spytala sie jak sie czuje... nadal cos czuje czy to po prostu przywiazanie i nostalgia, ze zawsze przy niej bylem?
Jak dla mnie to ona nie jest czysta...coś odwaliła i to grubego...poczucie winy ją zjadło i cie spławiła, zeby "nie ranić twoich uczuc" ...ufff
A teraz sie waha, a ty jej bułe dodatkowo męczysz....
Kuba, milczenie, milczenie, milczenie, zero reakcji, ona sprawdza czy ma ciebie pod kontola, bo zostajesz sporwadzony u niej do poziomu ,,opcja b", w razie gdyby jej sie nie udalo to co ona kombinuje to chce miec ciebie, aby moc wrocic, tylko twoje totalne odciecie da jej do myslenia
Wiem, nawet nie mam checi z nia rozmawiac w tym momencie. Tez mi sie wydaje ze mogla cos odwalic bo nagle po tej grecji sie dziwnie zrobilo... za tydzien lub dwa jak sie z nia zobacze to wywnioskuje sam czy cos sie zadzialo bo po slowach sie nie da, tymbardziej jak ma czas na odpisanie lub wymyslenie czegos
Kuba, totalnie zerwij jakikolwiek kontakt, ona ma myslec o tobie, dlaczego milczysz, dlaczego nie piszesz, spotkania tez sobie na razie odpusc
Kuba, totalnie zerwij jakikolwiek kontakt, ona ma myslec o tobie, dlaczego milczysz, dlaczego nie piszesz, spotkania tez sobie na razie odpusc
Tez tak myslalem wlasnie, tak zrobie. Dzieki wiekie.
Jest jakas przyczyna jej zachowania, czy to w klubie w Grecji, bo sam wyczuwasz ze to po tym klubie ona byla inna, czy to w Amsterdamie, panna wyraznie jest po jakiejs akcji, ktora sprawia ze ty jej juz tak nie krecisz. Moze uswiadomila sobie ze z jej uroda ma branie u jakich super maczo, moze zdarzylo sie cos co moze byc bardzo kompromitujace w skutkach, o ile uprawialiscie seks bez zabezpieczenia po jej powrocie, przebadaj sie na choroby przenoszone plciowo, tak w razie czego, wiele polek poza granicami zachowuje sie bardzo swobodnie
Niby mowila, ze od okolo 1.5miesiaca juz cos sie dzialo sie z jej uczuciami, nie ze od grecji. Do klubow chodzila tez co jakis czas tez w polsce, zawsze miala branie, czasem 2 moze 5 probowalo z nia zatanczyc ale zawsze odmawiala. Jak w polsce miedzy wyjazdami poszla z kolezankami to nastepnego dnia powiedziala ze tanczyla z jakims chlopakiem, nigdy tego nie robila wczesniej wiec wtedy zapalila mi sie juz czerwona lampka... nie wiem, po prostu nie chce myslec o tym czy cos zrobila bo mnie to obrzydza. Pytalem jej sie miedzy wyjazdami czy cos w grecji sie zadzialo, ale co miala odpoiedziec, oczywiscie mowila, ze nie, ale skad mam miec pewnosc, przeciez wiadomo ze mi nie powie prawdy. Narazie urywam kontakt calkowicie, nie mam zamiaru jej na nic odpisywac, lzej mi jest. Wiem jak to wyglada, mogla cos odjeba* na wyjezdzie ale jakos czesc mnie nie chce w to wierzyc...
jakis powod zachowania jest, sam widzisz ze ona chodzi po klubach, kiedy to bylo w polsce I nie bylo jakis akcji to ci opowiadala, o wyczynach w klubie w grecji relacji nie masz, malo tego to ty sam zauwazasz ze to po tamtym wyjsciu cos sie dzieje, ona teraz na biegu tworzy baje o 1,5 miesiaca, taa a ty wtedy slepy I gluchy
Kuba119 napisał/a:Naprawde watpie, ze mnie zdradzila, jak sie widzielismy zachowywala sie normalnie.
No kurde to super...świetna wiadomość. No to co ....teraz kwiaty, bombonierka i serenada pod oknem??
Zdradziła nie zdradziła... tego nie dowiesz się już nigdy, za to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością możesz założyć,
że ten związek jest praktycznie zakończony, a to co ona ci tam gada czy pisze, nie ma już w tej chwili najmniejszego znaczenia.
Jest taka jedna złota zasada, która mówi, że kiedy laska odchodzi, nie należy wierzyć w nic co mówi i w mniej niż połowę tego co robi.
Pamietaj ze w przypadku podejrzenia HIV, trzeba zrobic kilka badan w odstepie kilku miesiecy
Jesli chodzi o to wyjscie do klubu w grecji, zaraz przed jej wyjsciem troche sie posprzeczalismy, ja bylem zly i ona, prosilem ja zeby napisala raz na godzne czy dwie, przynajmniej, ze zyje i jest w porzadku, ale uznala, ze skoro sie poklocilismy to nie chce pisac, tylko napisze nastepnego dnia jak juz nam przejdzie po sprzeczce... Miala wtedy okres i od tygodnia problemy tam na dole, byla u ginekologa i okazalo sie, ze miala zapalenie, wiec raczej mozna wykluczyc zdrade w sensie seks.. ale innych rzeczy nie mozna juz wykluczyc.
Nie wiem sam co juz o tym myslec. Narazie ucialem jakikolwiek kontakt, nie odpisuje jej od ponad 5 godzin i jakos czas leci, mysle caly czas ale juz przynajmniej przeszedl mi smutek. Widze, ze non stop wchodzi i patrzy czy nie wyswietlilem jesli to ma jakiekolwiek znaczenie.
Mysle, ze sam do tego dojde czy cos sie zadzialo na tym wyjezdzie jak sie z nia spotkam za tydzien lub dwa, na ten moment mysle, ze uciecie kontaktu dobrze mi zrobi, a moze i jej sie cos ulozy w glowie, nie wiem.
Nie spiesz sie ze spotkaniami, bo to da jej pewnosc ze macie mocno w garsci, I jak kiwnie palcem to przylecisz w podskokach, czy wy mieszkacie daleko od siebie?
Okolo 40minut autobusem. Nie zamierzam sie z nia spotykac w tym tygodniu bo zwyczajnie sie rozkleje. Pewnie za tydzien albo dwa, zalezy kiedy sobie wszystko uloze.
tylko pamietaj jedno, to ona ma chciec tego spotkania, bo ty po tym jak ona cie nie chce nie kocha to nie masz na to czasu
30 2019-10-08 18:54:05 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-10-08 19:00:29)
Pisala juz wczoraj i pytala sie czy sie spotkamy dzisiaj, powiedzalem, ze musze miec troche czasu.
Wiem, ze to glupie ale nadal chcialbym sprobowac jeszcze raz, druga szansa. Moze sie uda i bedzie lepiej niz kiedys. Jesli nie to przynajmniej nie mialbym wyrzutow sumienia, ze nie probowalem... Wiem, ze nic nie zrobilem umyslnie i nie powinienem sie tak przejmowac ale mimo wszytko nadal ja kocham i przez to sie tak czuje. Po prostu chcialbym zebysmy byli znowu razem, nawet po takim rozstaniu, przynajmniej zobaczylem swoje bledy ktore robilem nieswiadomie.
Nie bardzo rozumiem, nie kocha, a chce sie spotykac? masohistka?
Nie, ze spotykac, tylko spotkac zeby wszystko wyjasnic na zywo. Cos tam gadala o byciu przyjaciolmi ale ja sie na taki uklad nie zgadzam.
Wiem, ze to glupie ale nadal chcialbym sprobowac jeszcze raz, druga szansa. Moze sie uda i bedzie lepiej niz kiedys. Jesli nie to przynajmniej nie mialbym wyrzutow sumienia, ze nie probowalem... Wiem, ze nic nie zrobilem umyslnie i nie powinienem sie tak przejmowac ale mimo wszytko nadal ja kocham i przez to sie tak czuje. Po prostu chcialbym zebysmy byli znowu razem, nawet po takim rozstaniu, przynajmniej zobaczylem swoje bledy ktore robilem nieswiadomie.
Jedź do niej, spal te paliwo i nie mecz buły. Nikt nikomu nie broni robić z siebie idioty.
Nie, ze spotykac, tylko spotkac zeby wszystko wyjasnic na zywo. Cos tam gadala o byciu przyjaciolmi ale ja sie na taki uklad nie zgadzam.
Daj Kuba na luz, jechac zeby sluchac o zostaniu przyjaciolmi? serio, po tym jak cie kopnela w genitalia swoimi zagrywkami,
Owszem jak masz u niej swoje rzeczy, na ktorych ci zalerzy to za powiedzmy 3 tygodnie wpadnij tam z nienacka w weekend, pozabieraj swoje rzeczy, przybijesz sobie piteczke z jej nowym ,,LOVE", bo stawiam orzechy przeciw dolarom ze ona sama w domu nie bedzie, ale teraz zero jakiegokolwiek kontaktu
Pojade do niej jutro, pogadamy chwile i skoncze to, juz chce miec to za soba ...
na takim etapie życia gdzie chodzi się samemu na imprezy, dyskoteki i jeździ samemu na babskie wakacje to nie wróżę większych szans na stały i poważny związek ![]()
na takim etapie życia gdzie chodzi się samemu na imprezy, dyskoteki i jeździ samemu na babskie wakacje to nie wróżę większych szans na stały i poważny związek
Oczywiscie, ja zawsze twierdzilem I twierdze za najgorsze dla kazdego zwiazku sa psiapsiolki partnerki, wiele jest takich co zrobi wszystko aby to rozwalic
to nie wina psiapsiółek tylko priorytetów twojej partnerki