netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mogłabym się zakochać

16 odpowiedzi2 076 wyświetleńzałożony przez wafelki, 07.10.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mogłabym się zakochać

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Mogłabym się zakochać

Cześć wszystkim.

Pisze, gdyż potrzebuję porady może waszego spojrzenia na sytuację.
Czuję się zagubiona.
Wiem co jest dobre, a co złe.
Mam zasady i trzymam się ich. Ale do rzeczy.
W weekend wyszłam w  babskim gronie na potańcówkę. Dawno nigdzie nie byłam, tylko praca, dom, dziecko. Tak od lat. Jestem singlem, od wielu lat.

Tańczyłam, super się bawiłam. Przy barze spotkałam kogoś z kim kontakt urwał się kilka lat temu. Piłam swoją wodę, żartowaliśmy z jego znajomymi.

W przeszłości widywaliśmy się wczesnym rankiem gdy odprowadzalismy dzieci do szkoły. Z czasem zapoznaliśmy się, on to Jacek. Wiedziałam co nieco o jego pracy, coś o dziecku, takie drobiazgi.

Ale potem zmiana szkoły i kontakt się urwał.
Upłynęły 2 lata odkąd się ostatnio widzieliśmy.
On nie może się nadziwić jak pieknie wyglądam, pamięta takie słodkie szczegóły. Rozmawiamy, zadziwia nas ten zbieg okoliczności. Rozmawiamy aż ja marznę i wracamy na parkiet. Prosi mnie o numer telefonu, ja cieszę się już na wspólną kawę.
Wiem, że nie ma na ręku obrączki więc jest mi miło, wesolo, mam go tuż obok.
Właśnie w tej chwili pytam roześmiana jak u niego sprawy uczuciowe. Tak mam żonę opowiada.
Telefonu nie dałam. Pytał czy chciałabym się z nim umówić, oczywiście że tak. Potwierdzam to. Ale żona. Więc nie ma mowy. Tańczymy chwilę i wracam do koleżanek.
Wiem jak to będzie, twoje myśli będą uciekać od żony, ona to wyczuje i będzie smutna. Tego nie chcemy mówię mu.
Ale sama jestem smutna.
On również był na męskim wyjściu, wyjątkowo, jak ja.

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

2

Odp: Mogłabym się zakochać
wafelki napisał/a:

Cześć wszystkim.

Pisze, gdyż potrzebuję porady może waszego spojrzenia na sytuację.
Czuję się zagubiona.
Wiem co jest dobre, a co złe.
Mam zasady i trzymam się ich. Ale do rzeczy.
W weekend wyszłam w  babskim gronie na potańcówkę. Dawno nigdzie nie byłam, tylko praca, dom, dziecko. Tak od lat. Jestem singlem, od wielu lat.

Tańczyłam, super się bawiłam. Przy barze spotkałam kogoś z kim kontakt urwał się kilka lat temu. Piłam swoją wodę, żartowaliśmy z jego znajomymi.

W przeszłości widywaliśmy się wczesnym rankiem gdy odprowadzalismy dzieci do szkoły. Z czasem zapoznaliśmy się, on to Jacek. Wiedziałam co nieco o jego pracy, coś o dziecku, takie drobiazgi.

Ale potem zmiana szkoły i kontakt się urwał.
Upłynęły 2 lata odkąd się ostatnio widzieliśmy.
On nie może się nadziwić jak pieknie wyglądam, pamięta takie słodkie szczegóły. Rozmawiamy, zadziwia nas ten zbieg okoliczności. Rozmawiamy aż ja marznę i wracamy na parkiet. Prosi mnie o numer telefonu, ja cieszę się już na wspólną kawę.
Wiem, że nie ma na ręku obrączki więc jest mi miło, wesolo, mam go tuż obok.
Właśnie w tej chwili pytam roześmiana jak u niego sprawy uczuciowe. Tak mam żonę opowiada.
Telefonu nie dałam. Pytał czy chciałabym się z nim umówić, oczywiście że tak. Potwierdzam to. Ale żona. Więc nie ma mowy. Tańczymy chwilę i wracam do koleżanek.
Wiem jak to będzie, twoje myśli będą uciekać od żony, ona to wyczuje i będzie smutna. Tego nie chcemy mówię mu.
Ale sama jestem smutna.
On również był na męskim wyjściu, wyjątkowo, jak ja.

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

Zakazane pociąga.
On ma żonę. On ma żonę. ON MA ŻONĘ.

Nie rób tego innej kobiecie. Nie rób tego sobie.

3

Odp: Mogłabym się zakochać
wafelki napisał/a:

Cześć wszystkim.

Pisze, gdyż potrzebuję porady może waszego spojrzenia na sytuację.
Czuję się zagubiona.
Wiem co jest dobre, a co złe.
Mam zasady i trzymam się ich. Ale do rzeczy.
W weekend wyszłam w  babskim gronie na potańcówkę. Dawno nigdzie nie byłam, tylko praca, dom, dziecko. Tak od lat. Jestem singlem, od wielu lat.

Tańczyłam, super się bawiłam. Przy barze spotkałam kogoś z kim kontakt urwał się kilka lat temu. Piłam swoją wodę, żartowaliśmy z jego znajomymi.

W przeszłości widywaliśmy się wczesnym rankiem gdy odprowadzalismy dzieci do szkoły. Z czasem zapoznaliśmy się, on to Jacek. Wiedziałam co nieco o jego pracy, coś o dziecku, takie drobiazgi.

Ale potem zmiana szkoły i kontakt się urwał.
Upłynęły 2 lata odkąd się ostatnio widzieliśmy.
On nie może się nadziwić jak pieknie wyglądam, pamięta takie słodkie szczegóły. Rozmawiamy, zadziwia nas ten zbieg okoliczności. Rozmawiamy aż ja marznę i wracamy na parkiet. Prosi mnie o numer telefonu, ja cieszę się już na wspólną kawę.
Wiem, że nie ma na ręku obrączki więc jest mi miło, wesolo, mam go tuż obok.
Właśnie w tej chwili pytam roześmiana jak u niego sprawy uczuciowe. Tak mam żonę opowiada.
Telefonu nie dałam. Pytał czy chciałabym się z nim umówić, oczywiście że tak. Potwierdzam to. Ale żona. Więc nie ma mowy. Tańczymy chwilę i wracam do koleżanek.
Wiem jak to będzie, twoje myśli będą uciekać od żony, ona to wyczuje i będzie smutna. Tego nie chcemy mówię mu.
Ale sama jestem smutna.
On również był na męskim wyjściu, wyjątkowo, jak ja.

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

Jest z tobą trochę tak, jak z psem spuszczonym ze smyczy. Dom, dziecko, brak rozrywek:) Aż tu pierwszy lepszy facet się nawija i już od razu mrzysz o zakochaniu smile


Chyba troszkę lepiej się kontroluj, bo narobisz sobie problemów. Potencjalna łatwa zdobycz z ciebie, zwłaszcza dla jako tako przystojnych facetów na "męskim wyjściu".

4

Odp: Mogłabym się zakochać

Naprawdę pociąga Ciebie nieuczciwy facet i bycie jedną z jego kobiet z haremu? No bo od niego cudownej szczerej miłości i bajkowego love story nie uraczysz. smile U niego jest tylko "fucha" na jedną noc lub praca na zmiany smile całego etatu nie dostaniesz i nigfy nie będziesz jedyną, a nawet nie tą "najważniejszą". Wszystkie są dla niego ważne smile

5

Odp: Mogłabym się zakochać
Salomonka napisał/a:
wafelki napisał/a:

Cześć wszystkim.

Pisze, gdyż potrzebuję porady może waszego spojrzenia na sytuację.
Czuję się zagubiona.
Wiem co jest dobre, a co złe.
Mam zasady i trzymam się ich. Ale do rzeczy.
W weekend wyszłam w  babskim gronie na potańcówkę. Dawno nigdzie nie byłam, tylko praca, dom, dziecko. Tak od lat. Jestem singlem, od wielu lat.

Tańczyłam, super się bawiłam. Przy barze spotkałam kogoś z kim kontakt urwał się kilka lat temu. Piłam swoją wodę, żartowaliśmy z jego znajomymi.

W przeszłości widywaliśmy się wczesnym rankiem gdy odprowadzalismy dzieci do szkoły. Z czasem zapoznaliśmy się, on to Jacek. Wiedziałam co nieco o jego pracy, coś o dziecku, takie drobiazgi.

Ale potem zmiana szkoły i kontakt się urwał.
Upłynęły 2 lata odkąd się ostatnio widzieliśmy.
On nie może się nadziwić jak pieknie wyglądam, pamięta takie słodkie szczegóły. Rozmawiamy, zadziwia nas ten zbieg okoliczności. Rozmawiamy aż ja marznę i wracamy na parkiet. Prosi mnie o numer telefonu, ja cieszę się już na wspólną kawę.
Wiem, że nie ma na ręku obrączki więc jest mi miło, wesolo, mam go tuż obok.
Właśnie w tej chwili pytam roześmiana jak u niego sprawy uczuciowe. Tak mam żonę opowiada.
Telefonu nie dałam. Pytał czy chciałabym się z nim umówić, oczywiście że tak. Potwierdzam to. Ale żona. Więc nie ma mowy. Tańczymy chwilę i wracam do koleżanek.
Wiem jak to będzie, twoje myśli będą uciekać od żony, ona to wyczuje i będzie smutna. Tego nie chcemy mówię mu.
Ale sama jestem smutna.
On również był na męskim wyjściu, wyjątkowo, jak ja.

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

Jest z tobą trochę tak, jak z psem spuszczonym ze smyczy. Dom, dziecko, brak rozrywek:) Aż tu pierwszy lepszy facet się nawija i już od razu mrzysz o zakochaniu smile


Chyba troszkę lepiej się kontroluj, bo narobisz sobie problemów. Potencjalna łatwa zdobycz z ciebie, zwłaszcza dla jako tako przystojnych facetów na "męskim wyjściu".

Było tak że to on się napalił, chciał numer telefonu. Nie ja. Zapytałam o kobiety bo wiem, że ma dziecko. 
Samokontroli u mnie nie brak.

Nie o ocenę prosiłam, słabo..

Jovanna napisał/a:

Naprawdę pociąga Ciebie nieuczciwy facet i bycie jedną z jego kobiet z haremu? No bo od niego cudownej szczerej miłości i bajkowego love story nie uraczysz. smile U niego jest tylko "fucha" na jedną noc lub praca na zmiany smile całego etatu nie dostaniesz i nigfy nie będziesz jedyną, a nawet nie tą "najważniejszą". Wszystkie są dla niego ważne smile

Wiem. Masz rację. Dobrze zrobiłam.
Dziwne, że takie dawne zauroczenie, potem on z żoną . A do mnie startuje. A gdzieś tam pozostaje pożądanie. Trudno...

6

Odp: Mogłabym się zakochać

Nie rób z siebie błogoslawionej dziewicy. Nie mysli się, nie rozważa, nie kombinuje, co by było gdyby..
Jedno wyjscie z domu i już masz dylematy. Nie chcę wiedzieć, co będzie gdy spotkasz  naprawdę rasowego zdradzacza.. smile I nie ma się co obrażać, po prostu łatwa się zrobiłas przez tę samotność. Chyba czas pomysleć o jakimś związku na poważnie:) Potrzebujesz faceta.

7 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2019-10-07 19:58:44)

Odp: Mogłabym się zakochać
wafelki napisał/a:

Wiem. Masz rację. Dobrze zrobiłam.
Dziwne, że takie dawne zauroczenie, potem on z żoną . A do mnie startuje. A gdzieś tam pozostaje pożądanie. Trudno...

Zachowałaś się z klasą. A on nie ma Ci nic do zaoferowania smile poza drągiem za przeproszeniem. Na szczescie uczciwi faceci tez go maja wink

8

Odp: Mogłabym się zakochać

Tak jak Ci tu piszą: zakazane pociąga. To nie żadna nowość, że teraz siedzi Ci w głowie, ale to nic nie znaczy. Pomyśl o jego żonie. Tobie brakuje faceta, chciałabyś kogoś poznać, to nic złego. Napiszę banalnie: nikt nie każe Ci się zamykać w zakonie, ale poczekaj na wolnego faceta. Ja też chciałabym kogoś poznać, ale uważam, że nic na siłę. Poczekam na swój moment. Zajęci mnie nie interesują.
Nawiasem mówiąc, przypomniałaś mi o sytuacji z moją koleżanką. Byłyśmy kiedyś w klubie, na wieczorze panieńskim. Poderwał ją do tańca fajny facet. Tańczyli i bawili się przez pół nocy. Byli blisko. Widziało się, że "szły iskry". W końcu ona wraca do stolika i mówi: Wiesz co, zawiodłam się. Taki zaj... facet, a on mi mówi, że musi już jechać. Mieszka w zupełnie innym mieście w Polsce, a poza tym ma narzeczoną. Facet ewidentnie chciał sobie podpompować ego podrywem atrakcyjnej koleżanki. Celowo ją zwodził, kręcił. Mógł powiedzieć, że jest tu przejazdem i chętnie z nią potańczy, ale tylko tyle. A on ją ewidentnie rwał, żeby na koniec się pożegnać i wspomnieć o narzeczonej.
Tak z boku patrząc, bez emocji, "Twój" amant jest obrzydliwym typem. Żona pewnie mu ufa, wypuszczając na męskie wieczory, a on w tym czasie łowi. To prawda, co Ci tu ktoś napisał. Pewnie emanujesz swoją potrzebą bliskości z facetem. To da się spokojnie wyczuć. Nie pozwól na to, żebyś była kochanką dla jakiegoś żonkosia. Warto poszukać wśród wolnych mężczyzn, nawet jeśli droga będzie dłuższa.

9

Odp: Mogłabym się zakochać
Cyngli napisał/a:
wafelki napisał/a:

Cześć wszystkim.

Pisze, gdyż potrzebuję porady może waszego spojrzenia na sytuację.
Czuję się zagubiona.
Wiem co jest dobre, a co złe.
Mam zasady i trzymam się ich. Ale do rzeczy.
W weekend wyszłam w  babskim gronie na potańcówkę. Dawno nigdzie nie byłam, tylko praca, dom, dziecko. Tak od lat. Jestem singlem, od wielu lat.

Tańczyłam, super się bawiłam. Przy barze spotkałam kogoś z kim kontakt urwał się kilka lat temu. Piłam swoją wodę, żartowaliśmy z jego znajomymi.

W przeszłości widywaliśmy się wczesnym rankiem gdy odprowadzalismy dzieci do szkoły. Z czasem zapoznaliśmy się, on to Jacek. Wiedziałam co nieco o jego pracy, coś o dziecku, takie drobiazgi.

Ale potem zmiana szkoły i kontakt się urwał.
Upłynęły 2 lata odkąd się ostatnio widzieliśmy.
On nie może się nadziwić jak pieknie wyglądam, pamięta takie słodkie szczegóły. Rozmawiamy, zadziwia nas ten zbieg okoliczności. Rozmawiamy aż ja marznę i wracamy na parkiet. Prosi mnie o numer telefonu, ja cieszę się już na wspólną kawę.
Wiem, że nie ma na ręku obrączki więc jest mi miło, wesolo, mam go tuż obok.
Właśnie w tej chwili pytam roześmiana jak u niego sprawy uczuciowe. Tak mam żonę opowiada.
Telefonu nie dałam. Pytał czy chciałabym się z nim umówić, oczywiście że tak. Potwierdzam to. Ale żona. Więc nie ma mowy. Tańczymy chwilę i wracam do koleżanek.
Wiem jak to będzie, twoje myśli będą uciekać od żony, ona to wyczuje i będzie smutna. Tego nie chcemy mówię mu.
Ale sama jestem smutna.
On również był na męskim wyjściu, wyjątkowo, jak ja.

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

Zakazane pociąga.
On ma żonę. On ma żonę. ON MA ŻONĘ.

Nie rób tego innej kobiecie. Nie rób tego sobie.

Weź się nie podniecaj;) przecież piszę, że go odrzuciłam.
Nie ma kontaktu. Tak najlepiej.

10

Odp: Mogłabym się zakochać
wafelki napisał/a:
Cyngli napisał/a:
wafelki napisał/a:

Cześć wszystkim.

Pisze, gdyż potrzebuję porady może waszego spojrzenia na sytuację.
Czuję się zagubiona.
Wiem co jest dobre, a co złe.
Mam zasady i trzymam się ich. Ale do rzeczy.
W weekend wyszłam w  babskim gronie na potańcówkę. Dawno nigdzie nie byłam, tylko praca, dom, dziecko. Tak od lat. Jestem singlem, od wielu lat.

Tańczyłam, super się bawiłam. Przy barze spotkałam kogoś z kim kontakt urwał się kilka lat temu. Piłam swoją wodę, żartowaliśmy z jego znajomymi.

W przeszłości widywaliśmy się wczesnym rankiem gdy odprowadzalismy dzieci do szkoły. Z czasem zapoznaliśmy się, on to Jacek. Wiedziałam co nieco o jego pracy, coś o dziecku, takie drobiazgi.

Ale potem zmiana szkoły i kontakt się urwał.
Upłynęły 2 lata odkąd się ostatnio widzieliśmy.
On nie może się nadziwić jak pieknie wyglądam, pamięta takie słodkie szczegóły. Rozmawiamy, zadziwia nas ten zbieg okoliczności. Rozmawiamy aż ja marznę i wracamy na parkiet. Prosi mnie o numer telefonu, ja cieszę się już na wspólną kawę.
Wiem, że nie ma na ręku obrączki więc jest mi miło, wesolo, mam go tuż obok.
Właśnie w tej chwili pytam roześmiana jak u niego sprawy uczuciowe. Tak mam żonę opowiada.
Telefonu nie dałam. Pytał czy chciałabym się z nim umówić, oczywiście że tak. Potwierdzam to. Ale żona. Więc nie ma mowy. Tańczymy chwilę i wracam do koleżanek.
Wiem jak to będzie, twoje myśli będą uciekać od żony, ona to wyczuje i będzie smutna. Tego nie chcemy mówię mu.
Ale sama jestem smutna.
On również był na męskim wyjściu, wyjątkowo, jak ja.

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

Zakazane pociąga.
On ma żonę. On ma żonę. ON MA ŻONĘ.

Nie rób tego innej kobiecie. Nie rób tego sobie.

Weź się nie podniecaj;) przecież piszę, że go odrzuciłam.
Nie ma kontaktu. Tak najlepiej.

Skoro już pytasz o opinię obcych ludzi w Internecie, to mogłabyś być odrobinę milsza.

Już się nie "podniecam". Powodzenia.

11

Odp: Mogłabym się zakochać

Najlepiej zrobić tak jak Ty, urwać kontakt.

Mam znajomego, który co jakiś czas przypomina mi o sobie. A to wyśle sms, a to zadzwoni. Poznałam go, kiedy był wolny. Potem spotkaliśmy się przypadkiem i od tej pory co jakiś czas przypomina mi o sobie... tyle tylko, że już ma narzeczoną.

Gdyby był wolny - tak, można by się zakochać. Ale ponieważ jest zajęty, zawsze, kiedy sięgam po telefon, żeby mu odpisać, mam przed oczami swoje koleżanki, które wdawały się w romanse z zajętymi facetami. Na początku każda miała wielkie nadzieje, bo przecież była miłość, pożądanie, przyciąganie, mnóstwo czasu i zaangażowania tego faceta. Tylko po miesiącach i latach nadal tkwiły tym samym miejscu, zakochane po uszy w facecie, który cały czas miał tę samą żonę/narzeczoną...
Zakochać się jest naprawdę łatwo, ale odkochać... to czasem rozdzieranie serca. Nie warto.

Powiem Ci też, że ja na początku czułam się taka dowartościowana, że facet z przeszłości do mnie pisze, zaprasza, podrywa. Ale kiedy odkryłam, że ma narzeczoną (dzięki Facebookowi, heh), to tak mi wszystko opadło... Uświadomiłam sobie wtedy, że wcale nie jestem jedyna ani wyjątkowa.
To po prostu on jest typem faceta, który takich dziewczyn jak ja ma mnóstwo. Spotkaliśmy się po latach przypadkowo, ale założę się, że nie jestem jedyną dziewczyną, do której tak wypisuje i wydzwania. Rasowi zdradzacze naprawdę są dobrzy w te klocki...

Dlatego tak jak piszesz, łatwo się w kimś takim zakochać. Tylko po co? Ja odpuściłam i teraz czekam na faceta, który mnie urzeknie... i tylko mnie wink

12

Odp: Mogłabym się zakochać

Ah ta miłość....
A tak serio...Zobaczyłaś atrakcyjny kawał mięsa, jesteś singlem, podświadomie jak każda kobieta szukasz kogoś kto sie tobą "zaopiekuje i zapewni bezpieczeństwo" plus w nocy wiadomo co...Dodajmy do kociołka trochę hormonów i mamy elixir na magiczną miłość....

13

Odp: Mogłabym się zakochać

Osoba, ktora odpuscila, olala, nie chodzi po forach podniecona i nie opisuje tej sytuacji, ona o niej w ogole nie mysli. A tym bardziej nie pisze tego tak poetycko robiac z siebie wrecz ofiare. Wzielo Cie i to mocno, masz zal i rozpamietujesz to caly czas.

14

Odp: Mogłabym się zakochać
wafelki napisał/a:

Weź się nie podniecaj;) przecież piszę, że go odrzuciłam.
Nie ma kontaktu. Tak najlepiej.

Na razie jedyną osobą, która się tą sytuacją podnieca, jesteś Ty Autorko smile

15 Ostatnio edytowany przez Soft Heart (2019-10-08 11:12:47)

Odp: Mogłabym się zakochać
wafelki napisał/a:

Cześć wszystkim.

Pisze, gdyż potrzebuję porady może waszego spojrzenia na sytuację.
Czuję się zagubiona.
Wiem co jest dobre, a co złe.
Mam zasady i trzymam się ich. Ale do rzeczy.
W weekend wyszłam w  babskim gronie na potańcówkę. Dawno nigdzie nie byłam, tylko praca, dom, dziecko. Tak od lat. Jestem singlem, od wielu lat.

Tańczyłam, super się bawiłam. Przy barze spotkałam kogoś z kim kontakt urwał się kilka lat temu. Piłam swoją wodę, żartowaliśmy z jego znajomymi.

W przeszłości widywaliśmy się wczesnym rankiem gdy odprowadzalismy dzieci do szkoły. Z czasem zapoznaliśmy się, on to Jacek. Wiedziałam co nieco o jego pracy, coś o dziecku, takie drobiazgi.

Ale potem zmiana szkoły i kontakt się urwał.
Upłynęły 2 lata odkąd się ostatnio widzieliśmy.
On nie może się nadziwić jak pieknie wyglądam, pamięta takie słodkie szczegóły. Rozmawiamy, zadziwia nas ten zbieg okoliczności. Rozmawiamy aż ja marznę i wracamy na parkiet. Prosi mnie o numer telefonu, ja cieszę się już na wspólną kawę.
Wiem, że nie ma na ręku obrączki więc jest mi miło, wesolo, mam go tuż obok.
Właśnie w tej chwili pytam roześmiana jak u niego sprawy uczuciowe. Tak mam żonę opowiada.
Telefonu nie dałam. Pytał czy chciałabym się z nim umówić, oczywiście że tak. Potwierdzam to. Ale żona. Więc nie ma mowy. Tańczymy chwilę i wracam do koleżanek.
Wiem jak to będzie, twoje myśli będą uciekać od żony, ona to wyczuje i będzie smutna. Tego nie chcemy mówię mu.
Ale sama jestem smutna.
On również był na męskim wyjściu, wyjątkowo, jak ja.

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

Bądź pewna, że w najbliższym czasie znowu dostaniesz zaproszenie na "kawę". Facet będzie sprawdzać czy przypadkiem zdania nie zmieniłaś. I niech Cie ręka boska broni przed tą kawą. Bo od kawy rozpoczyna się ten rozpiździel zwany romansem. Wiej.

A właściwie nie od kawy. Rozpiździel zaczyna się już teraz - kiedy rozkminiasz na forum jego słowa i rajcujesz się tym ile to on pamięta. Wiej.

16

Odp: Mogłabym się zakochać
wafelki napisał/a:

Problem jest taki, że doskonale wiem, że brak kontaktu to jedyna dobra droga. Ale cały czas o nim myślę. Po prostu pragnę go.
Jestem już długo sama. Rozbudził to czego nie było. Zapachem, sobą.
Skąd się to bierze. Dlaczego czuję takie pożądanie? I żal, że nie mogę tego zaspokoić? Wiem, że moralnie, że po ludzku postąpiłam ok.
Ale mogłabym się zakochać. Straszne.

Dylemat masz autorko bo facet ciebie pociąga, i poczulas pożądanie. To nic złego dopóki to będzie twoja fantazja, nie przyczynisz się pośrednio do łez jakiejś kobiety, czy dziecka mężczyzny który chce zostać uwiedziony przez ciebie.
Pożądanie jest fizjologiczne,  to potrzeba biologiczna, natomiast w świecie ludzi zaspokojenie potrzeby seksu związane jest z wartościami jakie wyznaje dana osoba.  U zwierząt nie ma z tym wątpliwości, chociaż bywają ptaki i ssaki monogamiczne.
Także masz pewne rozterki natury moralnej. Od ciebie zależy czy chcesz się wiklac w związek z zajętym mężczyzną czy nie. W takim przypadku rozważ co zyskujesz a co tracisz, jakie możesz ponieść konsekwencje bycia ta drugą.
Czy aby warto?

17

Odp: Mogłabym się zakochać
Jovanna napisał/a:
wafelki napisał/a:

Wiem. Masz rację. Dobrze zrobiłam.
Dziwne, że takie dawne zauroczenie, potem on z żoną . A do mnie startuje. A gdzieś tam pozostaje pożądanie. Trudno...

Zachowałaś się z klasą. A on nie ma Ci nic do zaoferowania smile poza drągiem za przeproszeniem. Na szczescie uczciwi faceci tez go maja wink

Amen:)

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mogłabym się zakochać

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026