Chodzi o to, że ciągle mówi, że jak teraz jak poznam na studiach chłopaka to nie będę miała czasu na naukę. Nie rozumiem tego. Nie chodzi o to, że jak go poznam to będę z nim mieszkać, zaliczyć czy jak. Jeżeli chodzi o mnie to pogodzić umiałam, moje hobby czyli sport z nauką, bo z większością lekcji wyrabiałam się w szkole, a w domu sobie dopracowałam. Mówiłam tacie o tym godzeniu ale on nic. Przekonuje go żeby się nie martwił, przecież na imprezy nie chodziłam, żeby ganiac za facetami, dobrze się uczyłam, nie paliłam, nie piłam. Moja siostra też nie miała chłopaka długo, raczej nad książkami siedziała dopiero na 4 roku studiów poznała swojego męża i skończyła studia. Może ojciec zamartwia się dlatego, że u nas w rodzinie jest kuzynka, która w wieku 16 lat urodziła syna, co prawda ona skończyła Lo, ale na studia nie poszła, druga kuzynka 24,5 roku ma, nie poprawiła matury z jednego przedmiotu i na studia nie poszła bo w ciążę zaszła. Jej siostra 17,5 roku to od 2 lata ma chłopaka i obawia się mój tata że tak jak jej siostra nie skończy szkoły. Nie chodzi o to, że jestem taka wielce samodzielna tylko chce żyć normalnie. A najlepiej jak poznam kolegę to jak rozmawiać z nim? Czy to prawda, że jak ktoś się w kimś zakocha to szkoły nie skończy? A znacie kogoś takiego kto z wychowaniem dzieci godzil naukę czy raczej nie?
Podobne tematy
Olu, to już Twój 5 (!!!) wątek, dotyczący problemów z rodzicami i relacji rodzinnych.
Byłaś proszona już trzy razy o zaprzestanie zaśmiecania forum dublami i o stosowanie się do naszego regulaminu.
W związku z tym, że w żaden sposób na to nie reagujesz, otrzymujesz dzisiaj drugie ostrzeżenie.
Mod. IsaBella77