netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

miłość, zdrada, ból, samotność....

60 odpowiedzi9 979 wyświetleńzałożony przez kenzo254, 17.04.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » miłość, zdrada, ból, samotność....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 ]

1 Ostatnio edytowany przez kenzo254 (2010-04-17 22:22:28)

Temat: miłość, zdrada, ból, samotność....

kolejny samotny weekend....trwam tak już od czterech lat...wciąż zastanawiam się dlaczego nieustannie los drwi ze mnie...i ciągle nie wiem...kolejna banalna historia, która już nikogo nie zaskoczy, a ja każdego dnia zastanawiam się po co żyję i dla kogo....
Niepoprawna romantyczka i idealistka, pełna wiary w ludzi i świat...dzisiaj nie wierzę już w nic...nie wierzę w miłość, szczerość, ludzi..
Gdy miałam 21 lat poznałam mojego byłego męża. To był szalony i miły czas. Po pół roku mieszkaliśmy już razem, wzięliśmy ślub i mieliśmy żyć długo i szczęśliwie....w rok po ślubie pierwszy cios...zdradził, a ja głupia wybaczyłam, zapomniałam, a On uśpił moją czujność. Po pięciu latach wspólnego życia nadal nie pojawia się dziecko więc rozpoczęliśmy wielką bitwę...badania, badania...miliony pigułek i nic...pozostało in vitro...ale niestety kolejna porażka...uciekło kolejnych 5 lat....jakby problemów było mało mój były poważnie zachorował na kręgosłup...lekarze, badania, rehabilitacje, ale nic nie odniosło oczekiwanego efektu..zapadła poważna decyzja..operacja...biegałam, martwiłam się, opiekowałam najlepiej jak potrafiłam...zapomniałam o sobie...po 1,5 roku walki z NFZ wywalczyłam operację na światowym poziomie(w Polsce przeprowadzono tylko 10 takich). Ale co tam...nie mogło być spokojnie...w międzyczasie choroba mamy i jej niespodziewana śmierć...musiałam zaopiekować się 85 letnim dziadkiem...mąż leżący w jednym pokoju...w drugim dziadek w papmersach...ale co tam....nie poddałam się....jak zawsze biegałam, dwoiłam się i troiłam...dom, praca, szpital....mąż do sanatorium- szybko załatwiłam, aby biedny się rehabilitował...dziadek potrzebujący opieki 24 godziny na dobę...nie dawałam już rady ani fizycznie, ani psychicznie...załatwiłam dziadkowi dobre miejsce, gdzie pielęgnowano Go pieczołowicie. Mąż z jednego sanatorium jechał do drugiego...chwila oddechu, spokoju od chaosu i wiecznej walki....ale nie mogło być dobrze...wrócił zdrowy....pełnia szczęścia....ja do pracy, a narcyz w domu...imprezki, koledzy, panienki, agencje towarzyskie...i stało się....wielkie buummm....zdradzał mnie na prawo i lewo...z byle kim i byle gdzie (życzliwi donieśli wszystko czego nie wiedziałam, oczywiście jak już się posypało). Może zamiast kręgosłupa powinni zoperować mu mózg....Tygodnie szarpaniny, bólu....rozwiedliśmy się po 15 latach wspólnego życia...trzy miesiące później zmarł dziadek....i tak na przestrzeni dwóch lat moje życie legło w gruzach....nie został nikt i nic....dwa lata dochodziłam do siebie, stanęłam na nogi. W końcu pomyślałam, że teraz będzie lepiej..poznałam mężczyznę pełnego ciepła, czułości i nieprzeciętnej inteligencji...i znowu cios...ideał okazał się być żonaty...a ja zakochałam się jak nigdy....już nie wierzę że spotka mnie w życiu coś dobrego...sama bez nikogo na tym ziemskim padole...nie mam już sił by walczyć...nie mam już sił by żyć...po co i dla kogo....

2

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

To smutne co piszesz!!! az włos sie na glowie jeży... ale mimo tego, ze zycie Cie nie oszczedzało nie trac nadziei! zyj dla siebie i dla kolejnego dnia, ktory moze okazac sie lepszym od poprzednich!!! mysle, ze skoro tyle juz wytrzymalas, dasz rade by pokonac kolejne przeciwnosci losu!!! tylko pamietaj by wierzyc, bo wiara czyni cuda!!! trzymam za Ciebie kciuki i zycze powodzenia!! smile

3

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

to takie przykre i takie niesprawiedliwe,ze niktorzy maja ciagle pod gorke.
I z reguly sa to ludze wrazliwi i nastawieni bardziej na "dawanie" niz "branie".
Tych bez skrupulow ,cynikow i ludzi wyrachowanych ,to razczej zadne przypaglosci sie nie imaja.
     Uwierz mi ,nie jestes sama.Wszyscy z czyms tam sie borykamy.Prawie kazdy ma "kamien w bucie".
Mnie tez zycie,po raz drugi ,obdarzylo prezentem na taka skale,ze nie wiem,czy przez to przebrne, a jaezli tak,to w jakim stanie bede za lat......
Szukaj pocieszenia w tym,co Ci sprawia przyjemnosc, (wysilek  fizyczny tez bardzo pomaga - endorfiny)
Ja zmusilam sie dzisiaj do pojscia na basen .Pomimo calkowitej apatii,przelamalam sie i plywalam,pomimo bolu przez dwie godz.
Jedyne 2 godz. w ciagu siedmiu miesiecy,kiedy nie myslalam o niczym.Tylko woda i ja.Teraz oczywiscie znowu w "dole",ale mam satysfakcje,ze zrobilam cos konstuktywnego.

Badz dobra dla siebie.

Pocieszam sie tym, ze Dobry Bog zawsze daje nam tyklo taki krzyz,ktory potrafimy uniesc.

Co nas nie zabije,to nas wzmocni.

Trzymaj sie cieplutko i glowa do gory.

4

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

mówią, że nadzieja umiera ostatnia...moja jest w agonii...opuściły mnie siły do walki o kolejny dzień...chodzę, uśmiecham się, a w środku czuję żałosną pustkę. Tłumaczę sobie że są tacy, którzy mają gorzej, ale to niewielka pociecha. Jestem zła, że los wciąż tak okrutnie ze mnie drwi, a ja nie wiem jak to zmienić, jak przechytrzyć zły los.

5

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

dokladnie Cie rozumiem, mam 24 lata, ok 9 moi rodzice rozwiedli sie, ojciec nie utrzymuje konaktow, a Mama zmarla mi na 2 roku. Studiuje 3 kierunki ciezkie bo prawo, prawo kanonoiczne i szkola prawa ukraisnkiego, oficjalnie utrzymuje sie z renty, z ktorej na nic mi nie starcza, wgrudniu poklocilam sie z siostra jedyna, ktora nawet nie zaprosila mnie do rodzinnego domy na wigilie, wrocilam w wigilie do lublina do studnskiego mieszkania. Mialam od roku chlopaka, z ktorym wczesniej przez chwile bylam, od stycznia zaproponowal mi narzeczenstwo, zgodzilam sie. 2 tygodnie temu zabral mnie do apartu bym zmierzyla piercionek, tzn chodzilo o rozmiar, kupil piercionek, mial Go mi dac. po 3 dniwoej klotni, odwolal zareczyny, mowiac ze nie ejst pewny, ze musi nabrac pewnosci. Potem wtracili sie Jego rodzice dla ktorych nieba bym uchylila, sprawodzilam ich syna do Polski bo On za granica przebywal. Rodzice stwierdzili, ze ubralam nie takie buty jak trzeba do dziadkow jego, a ubralam baleriny. i to jeszcze do ludzi ktorzy nic prawie nie znacza dla Jego rodzicow bo maja zatargi z przeszlosci. U pozaoztsalych babc i dziadkow wypadlam bardzo dobrze, opiekowalam sie Nim, gotowalam mu swietnie sie dogadaywalismy, a przedwczoraj po 5 dniach od tego co bylo ok , powiedzial mi ze jego milosc slabnie. Jak mozna odkochac sie od dziewczyny ktora miala byc zona w ciagu kilku dni. Te kilka dni temu bylo bardzo dobrze, sam sie bal ze ja zrezygnowalam , na kazdym kroku mowil, ze mnie kocha. Wiem , ze mnie nie zdardza. Nie wiem o co chodzi.:(
i jak tu sie nie zalamywac swoim losem? zycie mnie wciaz kara, Bog kaze nosic ciezki krzyz , a ja juz nie daje rady. Ten chlopak mial mi stworzyc prawdziwy dom, cieplo a teraz Jestem prawie nikim dla Niego.:(

mam juz dosyc swojego zycia, ciaglej walki, staram sie byc dobra, pomagac ludziom , jestem bardzo wrazliwa i przejmuje sie wszytskim. Dodam jeszcze, ze jestem chora na luszczyce , ktora objawila mi sie z nerwow. A na dodatek splacam wraz z siostra dlug za moja Mame:( i mam sobie radzic sama majac 24 lata. Czasami sie zastanawiam czy nie lepiej by bylo odejsc z tego swiata.

6

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

wiele razy nachodziły  i czasami nachodzą takie myśli, ale to nie jest dobre rozwiązanie...co z przyjaciółmi i wszystkimi życzliwymi osobami, które są obok nas....im nie wolno tego zrobić choć bardzo by się chciało....niełatwo żyć gdy wciąż stoi się na zakręcie....

7 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-18 16:37:22)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Kenzo, dziewczyny Wasze historie nie są banalne, to wasze życie... i szanujcie je bo nie wiecie ile dobra i miłości przyniesie Wam jutro.

Gdy mnie oszukała jedna miłość wink policzyłam tak (około wink) ile jest ludzi na świecie i stwierdziłam, że w dalszym ciągu mam szansę kochać i być kochaną wink .
Bo całe nasze życie to umieranie i odradzanie się, z miłością jest tak samo ... nie jest ciągle taka sama, czasem trzeba wycierpieć swoje by poznać tego właściwego ....
Niewielu ma szczęście poznać kogoś i być z nim do śmierci, a ci co mają to szczęście to często też droga usłana cierniami.
Dziś chowają Lecha i Marię byli razem do końca, ciągle widzę ją jak strzepuje pyłki z jego garnituru, on o nie ,nie dbał, ona dbała o to za niego.... I co z tego, że się śmiali ... to była jej czułość....Wiecie są takie miłości wielkie i na długo ale to ogromna praca , praca też nad sobą : BY Jej Szukać / BY Jej nie Przegabić i by tak pracować nad sobą by umiec kochac drugiego człowieka.

By potrafić kochać innego człowieka trzeba kochać siebie, powiecie , ze to to truizm .... nie bo jak same nie możemy wytrzymać z samym sobą to jak wymagać od innych.

Sorry, że nie użalam się nad waszym życiem, myśle ze nie muszę jesteście Szcześciarami tak, macie w sobie bogactwo doświadczenia, możecie dostrzec co ważne - tylko patrzcie DZIEWCZYNY W DOBRYM KIERUNKU... macie przed sobą cały świat możliwości i tyle radości... tylko uwierzyć, otworzyć się i pracować nad szczęsciem... bo przecież  SZCZĘŚCIE PRZYCIĄGA SZCZĘŚCIE...

8 Ostatnio edytowany przez abs124 (2010-04-18 16:49:24)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

witam jestem mężatką od 14 lat mamy 12 letniego syna . W grudniu 2009roku zaczęłam podejrzewać ze jestem zdradzana szczerze mówiąc nigdy nawet nie uważałam go za przystojnego faceta ale go kochałam i wierzyłam teraz nic nie czuję tylko ból , oczywiście on na każdym kroku mówi że mnie nigdy nie kochał i że zmarnowałam mu życie popadłam z tego powodu w depresję

Mąż chce rozwodu i chcę mu go dać tylko że nie chce się wyprowadzić bo uważa że jest mu w tym mieszkaniu dobrze i nie opuści go  aja nie  mam dokąd iść z synem więc tkwię w tym toksycznym związku
 
Oczywiście że mogła bym coś wynająć ale przy moich zarobkach nie dała bym rady przeżyć czasami próbuję czasami z nim porozmawiać lecz on nie chce co mam zrobić żeby on w końcu chciał mnie zauważyć a może nawet wrócił do nas czy mamy jakieś szanse POMÓŻCIE

9 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-18 16:59:02)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

ABS, czy ty jesteś jakąś niewolnicą? takie miałam wrażenie czytając twój post. Pan żądzi pani słucha, a pan żądzi bo pani nie wie co chce. ABS czego oczekujesz od życia? jakie widzisz najlepsze wyjscie z tej sytuacji najlepsze dla Ciebie i dziecka? Zastanów się i odpowiedz sobie na to pytanie. Jeśli rozwód to poradz sie prawnika (zrob to koniecznie!!!), aby jak najlepiej zabezpieczyc siebie i dziecko.

Jesli chcecie utrzymac zwiazek to musialaby to byc wasza wspolna decyzja i też praca nad związkiem twoja i męża, odbudowa zaufania, określenie uczuć wobec siebie i praca nad zachowaniami, aby wzajemnie się wspierać i dawać dobro.

10

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

ABS...ratuj swoje życie, wolność, niezależność. Szczerze to nie widzę abyście wytrwali we wspólnym życiu....zbyt wiele zaczęło Was dzielić...przykre słowa, ból, rozgoryczenie....tak nie da się żyć....każdy zasługuje na miłość, szczerość, zrozumienie i szacunek. Każdy zasługuje na szczęście...pomyśl o sobie i o tym co podpowiada Twoja intuicja...ona nigdy nie zawodzi pod warunkiem, że nauczymy się jej słuchać...


>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
szczęście jest jedno tylko każdy inaczej je widzi

11

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

tyle dramatów, złamanych serc, łez, bólu i cierpienia....zaczynam się zastanawiać czy jest jeszcze ktoś kto idzie przez życie bez tych wszystkich złych wydarzeń i emocji....każdej nocy zastanawiam się czy to świat zwariował czy ja....gdzie podziała się miłośc, wiara, nadzieja, szacunek, zaufanie....czy ktoś to wie??????????

12 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-21 23:10:58)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Kenzo, nie ma ideałów tak jak idealnego życia, co możemy zrobić, to złapać tą chwilkę teraz - wypełnić ją swoim ciepłem, ogrzewać się od wewnątrz.
Jesteś dobrym człowiekiem, jest w Tobie morze miłości ....
Daj sobie czas na przeżycie wiosny, wejście w siebie ... nic nie musisz dziś robić, odbuduj siebie.
Pytamy po co dostaliśmy miłość, gdy przed nami mur? Nie stało się to bez celu.
Jest czas na łzy, cierpienie, odnalezienie siebie, szczęście , spełnienie...

Gdy odnaleźliśmy się pare miesięcy temu z Mr Right smile poczułam coś takiego dziwnego, że zasłużyliśmy sobie na siebie, zastanawiałam się nad tą myślą była niesamowicie mocna.... nie wiem skąd się wzięła, ... intuicja? ...z mojej głębokiej tęsknoty?

Tak, Kenzo .... dziwny jest ten świat wink

Gdy będziesz wiedziała czego pragniesz osiągniesz to.

13

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

A ja myślę La Que Sabe,że za dużo tu cytatów w Twoich wypowiedziach.Bez urazy,ale wypowiedzi w stylu "mur,odbuduj siebie "to z gatunku psychologa ,ktory słucha,kasuje i przyjmuje kolejnego pacjenta.Mysle ,że tu o zwyczajna kobieca solidarnośc i wysluchanie chodzi.Kiedy ktos tak mocno cierpi to nie potrzebuje górnolotnych fraz zaczerpnietych z mądrych książek.To nie poprawia samopoczucia

14

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Dziękuję Lucziola za takie zainteresowanie moją skromną osobą, stałaś się dla mnie motywacją aby przypomnieć sobie poemat wszechczasów "Dezyderadę" ... Kenzo, dla Ciebie, dla Luczioli dla nas:

Dezyderada

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,
jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie,
wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych,
oni też mają swoja opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały,
bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
Wykonaj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna,
ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty
wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości,
albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają
z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.
Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy,
masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne czy nie wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z bogiem,
czymkolwiek On ci się wydaje,
czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia,
w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

15

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

La...
zawsze brałam swój los w swoje ręce, wyznaczałam cele i uparcie do nich dążyłam, marzyłam i spełniałam je jak tylko była taka możliwość. Dziś także jestem kowalem swojego losu niezależnie od sytuacji w jakiej się znajduję. Wiem, że świat jest piękny i doceniam jego doskonałość...
wiem czego pragnę...wiem czego chcę...mam sprecyzowane plany i marzenia....
całe życie na coś czekamy...na wiosnę, na lato, na miłość, na szczęście, na spełnienie... 
Nietzsche powiedział, że czasami dochodzimy do momentu, w którym robi się tak źle, że można uczynić tylko jedno z dwojga- śmiać się, albo oszaleć...
Ja wybrałam mimo wszystko śmiech....choć bardzo często jest to śmiech przez łzy;-)

16

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

witam .. ja jestem tu calkiem nowa i zarejestrowalam sie aby poczusc jakies wsparcie od osob ktore tez przechodza to .. swego rodzaju 'pieklo' .. a zaczelo sie miloscia , prawda ?? Bardzo przyko sie czuje bo przeczytaniu historii dzieczyne .. ktora dowaidaywala sie o tych wszystkich zdradach .. To nie prawda ze nie masz dla kogo zyc ! dla sie bie kochaj siebie .. ja odchodze od zmyslow przed m,oim rozstaniem ale .. probuje wciaz sobie powtarzac .. by kochac siebie sad.. choc mezczyzna wyzbyl mnie prawie wszystkich juz uczuc do siebie samej sad((
Moja historia:....
Ja rozwazalam rozwod srednio co pol roku od czasu slubu .. 2 lata temu .. przed slubem co rok srednio chcialam odejsc .. bo wyzadzal mi duuuzo krzywdy .. ale potem blagal nie od chodz .. w sumie 8 lat .. teraz wiem straconych .. a to byla taka szczera wbrew wszystim na poczatlku  .. wrecz milosc na zaboj .. wszystko i wszedzie razem !! raniona bylam na wiele sposobow .. zdradami o ktorych sie dowiadywalam .. biciem .. psychicznie wysluchujac o sobie rozne rzeczy .. ale byly tez te bardzo dobre strony .. dr jekil przeradzal sie regularnie w czula i kochajaca osobe ktora ... zdrady glownie podejzewalam ale nie bylo dowod raczej.. krotko przed slubem wpadly w rece.... i wybaczylam.. i teraz wiem ze nie powinnam !! bo to nie byla zdrdka .. tylko choroba erotomana .. ktory jak sie okazuje miewal .. i moze nadal miewa potrzeby polowania i seks z kim kolwiek prawie ...(wliczajac moja przyjaciolke... tzw przygody nic nie liczace sie .. ! brzmi to ochydnie .. coz dwa lata po slubie .. na emigracji z dala od wszystkich przyjaciol i rodziny .. zawodowo uklada sie super .. ale gorace uczucie z przed lat minelo .. jest chlodniej... w sumie normalne po tylui latach, i cojakis czas kolejne podejrzenia o skoki w bok !! .. oraz wpadaja w rece dowody na zdrady sprzed lat .. i nagle widzisz przed soba obca osobe .. mija ci prawie milosc .. jest strach .. chec ucieczki .. znow STRACH . Ogolnie okrutne uczucie ponizenia, kompletnego braku szacunku ...i ta zlosc na sama siebie .. jak moglas sie z tym godzic tyle lat ?? majac 19 , potem 20, 21.. zakochana na zaboj wrecz ??!!!! A teraz ...uciekasz .. on wtedy przeglada na oczy .. i obiecuje ze juz bedzie wszystko dobrze .. nie bedzie .. nigdy wsumie nie posunelam sie do ucieczki.. poza jednym razem po pol roku zwiazku i wtedy wrocilam po miesiacu .. teraz dopadl mnie na dworcu 200mil od miejsca zamiszkania z biletem w jedna strone do Polski .. i z ogronym smutkiem i strachem w oczach.. pytajacym sama siebie .. co dalej ?? od nowa ?? nie chce go widziec ?? ... nic sie nie zmienia .. zabrane dokumenty bym poraz kolejny nie uciekla .. wiem ze jak nie odejde teraz to ... z 8 straconych lat zrobi sie jeszcze wiecej.. jak odejsc .. ?? powiedzcie bo nie daje rady sobie sama ze soba  .. z dala od rodziny i przyjaciol .. na kontrakcie za granica.. nawet w pracy nie moge sie poradzic bo ... nawet razem pracuje .. tyle nas wszedzie laczy a zarazem ... tyle dzieli .. i jest tylko przerazajacy .. STRACH pytajacy co robic dalej ?? Pewne jest ze chce rozwodu .. ale psyhicznie czyje ogromnie ciezka kule na lancuchu przypieta dojego nogi.. nie wiem jak sie przelamac psychicznie i odejsc .. kdrogie Panie ktore zrobily juz ten pierwszy .. i drugi .. krok ... JAK ? zyje z mezczyzna i jego podwojnym obliczem.. czuje ze mam potwora w domu .. klamliwa kreature .. milosc prawie alkiem jest juz nienawiscia  ... pomozcie ..  Jak sie ZMUSIC do odejscia ???  ...

17

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....
kenzo254 napisał/a:

Niepoprawna romantyczka i idealistka, pełna wiary w ludzi i świat...
dzisiaj nie wierzę już w nic...nie wierzę w miłość, szczerość, ludzi..
...a ja zakochałam się jak nigdy....już nie wierzę że spotka mnie w życiu coś dobrego
...sama bez nikogo na tym ziemskim padole...nie mam już sił by walczyć..
.nie mam już sił by żyć...po co i dla kogo....

KOBIETKO? Podpadasz:)
Z takim nastawieniem szczęście do Ciebie nie przyjdzie...
Wyglądasz podejrzanie.. jednak powiem Ci że jestem podobny z tym że szczęśliwy, a romantyczna idealistka wierząca w ludzi i świat.. nadal może być szczęśliwa.
Po prostu nie trafiałaś na nie odpowiednich ludzi a kłopoty życiowe dolały oliwy do ognia. Lecz nie możesz pisać że nie masz siły by żyć. Nie poddawaj się.. z niczym nie walczysz... Bezsensownie obwiniasz się za to że życie potoczyło się tak a nie tak jak chciałaś..Przecież to nie Twoja wina tylko życie.. Uświadom to sobie skoro nie chcesz wierzyć.. I uświadom sobie że jest wiele kobiet takich jak Ty.. I to że znowu możesz być szczęśliwa ... Pomyśl o szczęściu.. Poczuj to jak się czujesz myśląc o tym..
Musisz powiedzieć sobie że chcesz być szczęśliwa...
Pomyśleć i myśleć o tym jak byś się czuła jakbyś była szczęśliwa.. To Cię rozweseli - zapamiętaj ten moment to uczucie to co poczujesz gdy pomyślisz o tym jak dobrze się czujesz będąc szczęśliwa i...
Potem pozostaje Ci tylko mówić sobie że jesteś szczęśliwa a automatycznie przypomnisz sobie ten moment (gdy poczułaś się tak dobrze) i WTEDY poczujesz się szczęśliwa!!!!!!!!!!!!!!!!.  To działa!!!
Wypróbuj... a zobaczysz że zaczniesz potem sama szukać i dążyć w życiu do momentów i sytuacji w których będziesz szczęśliwa... DASZ RADĘ WIERZE!!!

18

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

blink
zatrważająca jest Twoja opowieść, aż włos się na głowie jeży...marnujesz swoje życie z człowiekiem, który nigdy się nie zmieni i jest jak pasożyt, który wysysa z Ciebie wszystkie soki. Wiem jak ciężko podjąć decyzję o rozstaniu z człowiekiem, z którym spędziło się wiele lat, ale zapytaj samą siebie czy warto brnąć dalej???
pamiętam jak dzisiaj jakie miotały mną uczucia....ból, strach, upokorzenie, beznadzieja....ale nie dałam za wygraną...pomogli mi przyjaciele, rozmowy, a przede wszystkim wizyta u psychologa, który pomógł mi spojrzeć realnie na siebie, jego i resztę mojego życia. Jeśli chcesz ocalić siebie to znajdź pomoc gdziekolwiek jesteś. Znajdź psychologa, który pomoże uwolnić się od bestii...bo uzależniłaś się od niego....

ktoś powiedział: istnieją granice przeżyć ludzkich i bezkarnie nie można ich przekraczać...jeśli się to stanie, gdy wyjdzie się poza...nie ma już powrotu....

Dziewczyno pomyśl ile jeszcze możesz stracić, ale ile też możesz zyskać. Bądź silna i pomyśl o sobie, bo najważniejsza jesteś TY!!!
Wierzę, że dasz radę i uwierzysz we własne możliwości.

19

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

M_Style

dziękuję za słowa otuchy i wiary, której chwilami bardzo mi brakuje. Masz rację że trzeba sobie przypomnieć chwile szczęścia i wierzyć całym sercem, że znowu wrócą, że każdy zasługuje na miłość, radość, szacunek i zrozumienie..że życie doświadcza, ale trzeba stać twardo na ziemi i walczyć o swoje małe pięć minut...

szczęście jest jedno, tylko każdy inaczej je widzi...

20

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Dziekuje ci kenzo .. wiesz po tylu latach tego okropnego przeczucia , uczucia i upokozenia .. nagel jakbym dostala olsnienia ?? wiem co jest wazne , JA .. wiem ze nie moge dluzej w to brnac .. jestem bardziej niz pewna .. ale moze wlasnie dlatego ze tak zdala od rodziny i wszystkich widze ze on jest OBCA osoba ... przejzalam .. nareszcie .. Zdecydowalam sie pogadaco tym na portalu gdyz nie ma tu nikogo z kim moge .. ON jest wszedzie i to jest najgorsze .. podjeta decyzja i nie ma gdzie uciec od jego widoku by zaczac sie powol;i przyzwyczajac ze go juz .... NIE MA.  Wracam w krotce do Polski .. po prostu nie moge stad uciec .. ok 2 miesiecy i koniec kontraktu ,. koniec meki.. i bardzo chce wytrwac w tym postnowieniu .. Ciagla mysl ze jak sie tylko odwroce on mnie zdradza mnie ZABIJA .. gangrene sie obcina .. jest nieuleczalna..

21

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....
kenzo254 napisał/a:

M_Style
trzeba sobie przypomnieć chwile szczęścia i wierzyć całym sercem, że znowu wrócą,
że każdy zasługuje na miłość, radość, szacunek i zrozumienie..
że życie doświadcza, ale trzeba stać twardo na ziemi i walczyć o swoje małe pięć minut...
szczęście jest jedno, tylko każdy inaczej je widzi...

To trochę inaczej.. Musisz pomyśleć o tym pomarzyć z zamkniętymi oczami wyobrażać sobie siebie szczęśliwą... Często w celu poczucia tego że przez Twoje myśli przepłynie szczęście i naprawdę poczujesz to uczucie. Od razu uśmiech się pojawi na ustach. poczujesz to całym ciałem i złap tę chwilę w której czujesz się wspaniale.. zakoduj ją jakimś dziwnym gestem może być głupi... niema znaczenia bo gdy ponownie go wykonasz poczujesz to uczucie znowu...
Po czasie zaczniesz sama zauważać że to nie na tym polega żeby myśleć o zmartwieniach i przykrych sprawach tylko o tym co Cię uszczęśliwi i czuć to uczucie jak by to już było Twoje cokolwiek to nie jest...(coś czego pragniesz)

22

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....
kenzo254 napisał/a:

...

A jeszcze pamiętaj pamiętaj że jesteś kobietą kobietą kobietą masz uczucia uczucia uczucia i jesteś cudowna cudowna cudowna atrakcyjna atrakcyjna atrakcyjna i dobrze dobrze dobrze Ci z tym i szczęśliwa szczęśliwa szczęśliwa i świetnie się czujesz i chcesz i chcesz i chcesz teraz zrobić jeszcze tyle rzeczy w życiu że musisz od razu już właśnie w tej chwili  w tej chwili już teraz już teraz już teraz! wstać od komputera i....(tutaj wstaw pierwszą myśl która Ci przyjdzie od razu na myśl)



powinnaś od razu się śmiać i być wesoła:)

23

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

M_Style
;-))))

piękną, mądrą, niezależną z ogromem uczuć i siłą)))

muzyka i taniec....dziś to będzie mój wieczór....dziękuję

24

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

blink

Jeśli masz  możliwość to uciekaj jak najdalej od niego. Odciąć się odizolować, zacząć żyć swoim życiem!! Ja zmieniłam wszystko co wiązało się z moim byłym mężem...znajomych, otoczenie, mieszkanie. Nikt nie ma prawa niszczyć nam życia!! Bo każdy ma prawo do szacunku, zrozumienia, miłości i szczęścia. A nie ma nic gorszego niż samotność w tłumie... TY walcz i pamiętaj, że nie jesteś sama!! Trzymam kciuki i z całego serca Tobie kibicuję...walcz o siebie bo warto!!

25

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....
kenzo254 napisał/a:

muzyka i taniec....dziś to będzie mój wieczór....dziękuję

Też lubię tańczyć Trzymaj się cieplutko zajrzę później

26 Ostatnio edytowany przez Ana37 (2010-04-22 18:00:43)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Od miesiąca borykam się z rozstaniem. Ty zdecydowanie mało by zapomnieć, ale wystarczająco dużo by uzmysłowić sobie wiele rzeczy. Mój mąż odszedł ode mnie nagle z dnia na dzień, jak to stwierdził bo mnie nie kocha, szuka szczęścia, odchodzi ode mnie ale nie od syna. stek bzdur.. powiedział ze potrzebuje pobyć sam.. i natychmiast zaczął bez skrępowania spotykać się ze swoją swieżo poznaną kochanką. Z dnia na dzień.. Byliśmy normalnym małżeństwem, mającym wiele wspólnych zainteresowań, pasji, spędzaliśmy wiele czasu razem. Żadnych oznak rozpadu małżeństwa.. pomyślicie jak to możliwe. Otóż mój były uroił sobie potrzebę wielkiej, romantycznej miłości, potrzebował istotki, która będzie go pieścić, otaczać czcią i opieką. Ja nie odpowiadałam więc zwrócił się do pierwszej suczki jaka mu się nawinęła i która odpowiadała jego urojonym wyobrażeniom. Kilka tygodni przelotnej znajomości i mój były jest święcie przekonany, ze znalazł tą upragnioną wyczekaną wytęsknioną. Kłótnia..decyzja o rozstaniu...mój straszny żal, ból, rozpacz. Trzy tygodnie żyłam jak w transie. Nadal odczuwam wielki ból, myśli moje praktycznie bezustannie wracają do byłego ale wiecie co zaczynam dostrzegać tą drugą stronę medalu. Na razie w przebłyskach, ale widzę, że tu po prostu nie warto o niego walczyć. Bo o kogo: o dupka, naiwnego głupca, egoistę o nierealnych potrzebach. Wielokrotnie próbowałam przemówić mu do rozsądku, rozmawiałam, błagałam, prosiłam ale teraz już widzę ze próżny mój trud i trzeba się sobą zająć. Dużo czytałam na różnych forach, prześledziłam różne historie pisane przez życie to mi uświadomiło, że nie warto się starać by zmienić to na co tak naprawdę nie mamy wpływu czyli fakty dokonane, tylko trzeba patrzeć do przodu, myśleć o sobie, dziecku, swoich potrzebach. Pewnie chciałabym żeby to wszystko się nie wydarzyło, żyć tak jad dawniej, ale tak się nie stanie. z kolei mieszkać pod jednym dachem z człowiekiem który mnie zdradził, upodlił, nawet nie jako mąż ale jako przyjaciel... nie nigdy bym nie mogła. Nie wybaczyłabym, nie zapomniała, więc muszę starać się zapomnieć i żyć po nowemu..

27

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

An . przykro mi ze jestes taka zagubiona. Ja tak samo jak ty jestem i borykam sie z myslami o 'upodleniu' bo to jest wlasciwe slowo gdy maz ma piekna zone, ktorej wszyscy mu zazdroszcza, ktora poszla nie raz za nim w ogien... a tu nagle po tylu wspolnych chwilach okazje sie .. ze on cie zdradzal z okropienstwami .. w twoim domu .. ubieral je w twoje ciuchy , z twoimi kolezankami , .. i Bog tylko wie gdzie i z kim jeszcze sad .. tak to mi sie przydazylo i caly czas przydaza i teraz walcze z soba w postanowieniu odejscia ! Masz racje ze nie da sie juz zyc z tym czlowiekiem ... ktory mial skarb przy boku .. i go upodlij ! Nie pozwol na to ! ja sie staram od wielu  lat na to nie pozwolic ... i jestem juz bardzo bliska odejscia! Bo moze byc juz tylko lepiejj ... pamietaj .. to jedno z najgorszych uczuc w zwiazku 2 ludzi ! I tak masz racje .. nie zapomnisz ... wiec nie staraj sie naprawiac czegos co sie nie popsulo ... Gdyz to jest poprostu cos blad fabryczny..... Nie jestes sama ... pamietaj !!! Napisz jak ci bedzie znow ciezko.. Blink22

28

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Dzisiaj znowu dopadły mnie demony.. ogarnęła mnie taka fala smutku i rezygnacji, że normalnie chciałam się położyć i zasnąć na zawsze. Wracałam do domu z roboty najkrótszą drogą bo normalnie wydawało mi się że wszyscy na mnie patrzą i niemal namacalnie czułam te ich myśli: patrzcie to ta od której mąż odszedł.. Tragedia, wykańczają mnie te nawroty złego samopoczucia. Kilka dni w miarę spokojne, zaczynam odzyskiwać wiarę i siłę a później znowu to samo, straszna huśtawka.
Cały czas sobie powtarzam że muszę być silna, muszę to przetrwać, że będzie lepiej tylko wytrzymać ten trudny czas, człowiek jednak nie jest maszyną - czuje, myśli i niestety cierpi.
Wiem że tak jak  po burzy wychodzi słońce, tak jutro będę miała dużo lepszy dzień. Czego i Wam życzę wszystkie Kobiety, które miały to nieszczęście spotkać w swym życiu nieodpowiedzialnych i głupich gnojków, sprawców naszych nieszczęść.

29

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Ana
Niełatwo pogodzić się z tym, że ukochana osoba okazała się kimś innym, że oszukała, zdradziła, upokorzyła...ale to On powinien się wstydzić, a nie TY!!!!!
ból,cierpienie i strach będzie Tobie towarzyszyć, ponieważ jesteś wrażliwym i dobrym człowiekiem....daj sobie czas na przeżycie wszystkiego, a uwierz za jakiś czas odzyskasz zagubiony spokój, ład i harmonię....
ludzie, których spotykamy odmieniają nas na zawsze.....

Dasz radę bo siła jest w Tobie!

wspieram całym sercem

30 Ostatnio edytowany przez kenzo254 (2010-04-25 08:44:18)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

z podzielonego, skłóconego świata wybieramy to, co najbardziej czyni nas ludźmi.....

31 Ostatnio edytowany przez kenzo254 (2010-04-28 21:11:13)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

........

32

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

zbliża się długi weekend....niestety....czas którego najbardziej nie lubię...ludzie rozpierzchną się po świecie...a mnie znów dopada  nostalgia..tęsknota i pustka...wiele dałabym w takich chwilach, aby był przy mnie ktoś wyjątkowy i bliski...czasami opuszcza mnie wiara, że doczekam dnia, w którym i dla mnie zaświeci słoneczko...

33

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Zaświeci na pewno, tylko raczej w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy się nawet nie będziesz spodziewała.

34

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Kenzo  i mija-mija te historie są tragiczne kiedy je czytam to jest mi tak cholernie Was dziewczyny żal.
mija-mija Ciebie może bardziej rozumiem bo jestem w podobnym wieku.
O małżeństwach wiem już dużo mniej, moich rodziców jest na prawdę dobre, mimo że czasem się sprzeczają wink

Wokół nas jest tyle cierpienia, a my widzimy tylko czubek własnego nosa sad

35

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Kenzo, w długi weekend pomyśl o sobie, o swoich potrzebach. Pomyśl czego dawno nie zrobiłaś, tak dla siebie, a co Ci zawsze sprawiało przyjemność. Postaraj się nie myśleć o nim. Zaplanuj sobie wcześniej ten dzień, tak żeny był wypełniony (jakaś maseczka, gorąca kąpiel, dobra książka film), żebyś nie miała czasu na rozważania i przemyślenia. Przygotuj się na ten dzień, spróbuj sobie myśleć tylko o tym, co jest "tu i teraz". I postaw sobie cel, że w tym dniu najważniejsza jesteś Ty i wszystko, co robisz to robisz dla siebie. Spróbuj!

36

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Witaj Kenzo.Przeczytałam dziś Twoją historię i b.Ci współczuję.Współczuję Ci,szczególnie dlatego,że nie masz dzieci,ale zazdroszczę,że uwolniłaś się od swojego narcyza,jak go nazwałaś.Znajdz pozytywną stronę swojej życiowej historii.Kochana!Jesteś wolną kobietą!Wielka szkoda,że poznałaś kolejnego dupka,ale nie rozstrząsaj już tego!Niech oni żałują!A Ty teraz pomyśl o sobie!Idzie długi weekend.Jesteś straszliwie samotna,bo wiadomo wszystkie gołąbki są razem,ale to wcale nie znaczy,że Ty masz siedzieć w domu i cierpieć.Masz znajomych?Otwórz się,zagadaj,WPROŚ się gdzieś na działkę,na grila,a jak nie,to sama wyjedź za miasto.Nad wodę,gdzie są ludzie.Posiedź na powietrzu,odetchnij,poczytaj,odstresuj się,ale nie myśl,że jesteś nieszczęsliwa!Myśl Kochana pozytywnie.Powtarzaj sobie jak najczęściej:jestem szczęśliwa".A zobaczysz,Twoje myślenie się zmieni.Zaczniesz przyciągać pozytywnych ludzi.Zapisz się na siłownię!Uwierz mi.Pomaga.Odnajdziesz radość z oglądania swojej sylwetki,poznasz nowych ludzi.Idź do fryzjera,zmień uczesanie,już o kosmetyczce nie wspomnę,bo nie każdego stać.Najważniejsze,to garnąć się do ludzi.
Wiem,że Ci b.ciężko i b.b. Zyczę Ci,abyś znalazła swojego księcia!:)),a co tam życzę.TAK SIĘ STANIE!!!!!!!!!!!!! Uwierz w to,a spełni się.Ciesz się wolnością.Ty wybieraj,masz nieograniczone możliwości.Masz świat u stóp.Zyczę szczęścia i tylko szczęścia.

37

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Pewnie nie będę oryginalna jeśli powiem że weekend majowy spędziłam wtulona w poduszkę i zanosząc się płaczem... Nawet chwilami się cieszyłam że mam tyle dni wolnych, bo będę mogła wypłakać się do woli.. Liczyłam że to przyniesie mi jakąś chwilową ulgę, pozwoli odetchnąć, odrzucić ten natłok myśli.. szczerze niewiele pomogło.. dziś siedząć w robocie mało się nie rozryczałam ponownie. boże mam juz tego dość.. kiedy to wreszcie ustąpi, przejdzie mi... bo już nie mam siły..
Wydzwaniam do byłego, bo chcę słyszec jego głos, naciągam go na rozmowy, bo chcę mieć jakieś złudzne uczucie, że on mnie tak całkiem nie zapomniał.. normalnie świruję już.
Myślicie że dobrze robie, poradźcie czy lepiej odciąć się tak całkowicie, nie widzieć nie słyszeć , czy to lepiej dla mnie, czy dla związku. Bo ciągle się łudzę, że coś jeszcze uratuję, że jak dam mu drugą szansę to może on przejrzy na oczy. Z jednej strony tak rozpaczliwie za nim tęsknię, że normalnie ściska mnie za gardło, tu sobie tłumaczę, że to moje mrzonki, żebym sobie dała spokój, bo to bez sensu. walka ze samym sobą.
Chyba bez lekarza się nie obejdzie, brałam leki uspakajające, ale coś czuję że to mało, zaczynam naprawdę wariować

38

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Ana....

Jeśli naprawdę chcesz odzyskać spokój... poukładać świat na nowo...to jest tylko jedna droga...
odciąć się zupełnie...zmienić numer telefonu...zacząć robić coś tylko dla siebie...zająć się tylko sobą i tworzeniem
nowego lepszego życia...
wiem jakie to trudne i bolesne, ale działa...musisz tylko uwierzyć w siebie i chcieć żyć pełnią życia....

wizyta u psychologa jeśli czujesz taką potrzebę to bardzo dobry pomysł...mnie pomogła skutecznie i polecam każdemu,
pod warunkiem znalezienia naprawdę dobrego terapeuty...znajdź takiego i idź...

życzę wytrwałości i wiary we własne możliwości...wspieram całym sercem...

39

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Wczoraj dostałam pozew z sądu. Strasznie się czułam.. Żołądek przewracał mi się na lewą stronę, a w klatce to mnie tak piekło że myślałam że koniec ze mną.. Położyłam się na podłodze i gapiłam tępo w sufit... bo już nie wiedziałam co ze soba robić.. takie bzdury popisał w pozwie.. że go nie kochałam byłam oziębła.. a ja cierpię tak strasznie, tęsknię, wariuję.. nienormalna sytuacja..
Dzisiaj idę do psychologa, bo wiem że jestem u kresu... dalej tak nie wytrzymam, tego jednego jestem pewna.. musze się uwolnic od byłego.. razem być nie możemy... osobno też.. to jest chore

40

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Ana....
coż...oni tak mają...obracanie kota ogonem...namieszał, zrujnował życie...a winą obarcza Ciebie, wszystko i wszystkich naokoło tylko nie siebie...standard...

uczucia, które teraz Tobą miotają są jak najbardziej zrozumiałe i naturalne w zaistniałej sytuacji...ból...strach....upokorzenie...niesprawiedliwość..
pozwól sobie nie wszystkie, pozwól sobie na łzy, złość, krzyk bo to Twój ból i masz prawo go wykrzyczeć...

dobrze że zdecydowałaś się na wizytę u psychologa i mam nadzieję, że okaże się to dla Ciebie zbawienne, pozwoli realnie spojrzeć na siebie i całą sytuację...


spróbuj choć chwilami oderwać się od tego wszystkiego...pójść do kina, pojeździć na rowerze, spotkać się z przyjaciółmi...
absolutnie nie zamykaj się sama w domu...znajdź w sobie siłę i staw czoła BESTII...
nie możecie być razem, choć teraz wydaje się to niemożliwe, ale uwierz, że za jakiś czas sama siebie zapytasz: jak mogłam z nim być i po co??? DASZ RADĘ BO JESTEŚ SILNĄ I MĄDRĄ KOBIETĄ

41

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

no to nastał kolejny weekend...
   


....wszystkim, a szczególnie tym zdruzgotanym i zagubionym życzę, aby był pełen magii i czarów...

42

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwie trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma...

43 Ostatnio edytowany przez Liwia (2010-05-07 22:09:50)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Kenzo, Ana - nie jesteście same na tym świecie, w tym cierpieniu......
Ja jestem po 1 sprawie rozwodowej, gdzie przyczyną rozkładu mojego małżeństwa-było inne podejście do życia-jak stwierdził ON, bo nic innego, sensownego nie potrafił wymyślić. Ale trzeba się jakoś trzymać. Nie jest to łatwe, ale nie mamy wyjścia kobietki...

Kenzo-mój mąż też poważnie chorował, robiłam wszystko , aby stanął na nogi...kiedy wyzdrowiał miał w sobie wiele pokory, ale po czasie zostałam sama z dzieckiem, a moja opieka, bieganie po klinikach, lekarzach itp-jak stwierdził ON-była moją powinnością jako żony........

44

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

tak Liwio...życie jest pełne zaskakujących sytuacji i zwrotów, ale jest też piękne i fascynujące...
chociaż czasami trudno to dostrzec....mamy tylko jedno życie i trzeba dobrze je wykorzystać...
ja staram się to robić każdego dnia;-))

czytam tutaj mnóstwo różnych historii i zastanawiam się skąd wzięło się tylu łajdaków na tym świecie...

45

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Ania 37. Jestem pełna podziwu dla Ciebie.Bardzo współczuję takiego losu i sytuacji, ale mój podziw, jest naprawde wielki. Nie mam pojęcia, czy w połowie tego, co Ty przeszlas, ja bym była w stanie jeszcze tak przeć do przodu.Mi mąz też po 15 latach zaczyna niezle dawać w kość, zarówno, jezeli chodzi o zdrade, jak i ogólne zachowanie typowego, zbuntowanego i szalenie zakochanego <oczywiscie w innej> małolata a ma lat 35.Trzy lata temu, po 35 latach wspólnego i bardzo szczesliwego zycia, mało, powiem nawet typowo z love story:) odszedł mój ojciec od mamy. Moja mama przeszła to strasznie, Całkowicie sie załamała psychicznie:próby samobójcze, szpitale psychiatryczne. Z racji tego, ze jestem jedynaczką a cała rodzina od mamy w stronie ma siebie wzajemnie w serdecznym powazaniu, musiałam sie zajac sama mama. Ojciec mi tego nie ułatwiał, bo o rusz starał sie kontaktowac z mamą. Raz jej obiecywał miłosc , by pózniej znów mówic, że jednak kocha inną.Izolowałam, Załatwiałam zakazy zblizania sie do mamy, ale zawsze znalazł jakis sposób, by ja chociasz ,,dzgnąć"Praca , szpital, dom ,dziecko miałam na okagło, co weekend mame w domu i....psychiczna wykanczalnia:(Nie było niemal sposobu, by ją z dołka wyciągnąć.Wala trwała dwa lata, a po dwóch latach...mój mąz sie zakochał i zaczął zdradzac.Ze stabilnego, uczciwego człowieka, z dnia na dzien zrobił sie kłamliwy, zobojętniały, przychodzaco-odchodzący.Do jakiegos czasu walczyłam, niestety, przegrałam na całym froncie.Załamywałam sie co dzień, teraz jestem w fazie niepokoju, bezsensownosci,nie czuje zadnego stabilnwego gruntu pod nogami.Nie mam zadnej rodziny, oprócz mojej córeczki 14 letniej. Dodatkowo jeszcze z pewnych względów musze pod jednym dachem z mezrem mieszkac, który dom raktuje jak hotel, wyjeżdza kiedy chce do tej osoby i wiem, ze maja juz wspólne plany na przyszłosc.Dlatego jestem pełna podziwu, dla kobiet, które walcza do konca.To niby głupie, bo powinnysmy od razu w cztery litery zasadzic z glana a nie wyczekiwac i przebaczac, z nadzieją.Nadzieja to złudny stan rzeczy i umiera ostatnia. Nie mam słow pocieszenia.Sama jeszcze siedzę w takim bagnie i.....jak diabli boje sie jutra

46

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

beba6 i inne kobietki - dzięki za wsparcie
często zaglądam tu na forum. czytam te historie, czytam odpowiedzi anonimowych ludzi i przekonałam się że dużą siłę wsparcia dają mi te rady udzielane przez kobiety, które są w podobnej, czasem gorszej czasem lepszej sytuacji. wcale mnie nie cieszy że należą do tej "wspólnoty" porzuconych, zdradzonych kobiet, ale wiem że nie jestem sama, że zawsze mogę tu wyrzucić swoje żale i ból i wiem że znajdę tu odpowiedzi na wiele pytań. wielka siła wsparcia osób anonimowych a jednocześnie tak mi bliskich.
Byłam u psychologa. z całą stanowczością polecam wizytę wszystkim kobietom, które są u kresu sił. Możliwość rozmowy ma wielką moc uzdrawiającą. Nie rozwiąże to problemów, bo one są i będą i trzeba im stawić czoła, nie otrzymamy też gotowych odpowiedzi na dręczące nas pytania. Ale pozwoli to nam uporządkować myśli, zaplanować jakieś działania, a przede wszystkim nieco uspokoi, a to już jakiś postęp. Rozmowa z człowiekiem który jest nam obcy, bezstronny ułatwia dostrzec rzeczy, które same najczęściej nie chcemy nawet próbować dostrzec a tym bardziej zaakceptować. Bo tęsknimy, i tęsknić być może będziemy jeszcze długo, tylko tak naprawdę za kim..? Zostałyśmy zdradzone, tak to boli.. ale dlaczego mamy się czuć winne, przecież to on jest sprawcą.. I szereg takich oczywistych rzeczy, które niby wiemy ale nie chcemy tego zaakceptować, bo to oznacza że wypieramy się naszych byłych, świadomie zaczynamy zrywać z nimi kontakt. Ale tak trzeba bo nasze zdrowie jest najważniejsze, a podtrzymując tą chorą sytuacje tylko siebie niszczymy. A najczęściej mamy dla kogo żyć dla dzieci, przyjaciół, rodziny i przede wszystkim...dla siebie.
Osobiście zajmuję się dość specyficzną dyscyplina sportu. Zastanawiałam się czy dam siłę dalej w to się angażować, czy będę chciała ponownie jeździć na spotkania, turnieje, czy znajdę siłę by normalnie porozmawiać z ludźmi, nie o swoich problemach tylko tak o niczym, czy o sporcie, o czym kolwiek o pogodzie nawet, tylko nie o byłym. Po prostu bałam się reakcji swojej na pytania o byłego. Przemogłam się , dziś pojechałam. . dałam radę. Nawet złoto przywiozłam..
Wiem, że każdej z porzuconych kobiet jest ciężko, wiem bo tego doświadczam. Ale każdy kolejny dzień jest naszym malutkim zwycięstwem, bo jesteśmy silne i wytrwamy. Moja rada: jak chcecie płakać płaczcie, nie tłumcie żalu, jak chcecie rozmawiać, rozmawiajcie lub piszcie tylko to z siebie wyrzucajcie i najważniejsze róbcie to na co macie ochotę, bo to nasze prawo. Realizujcie się w tym czym czujecie się dobre, korzystajcie z życia, spotykajcie z ludźmi. Wiem, wydaje wam się że świat się skończył, że nie dacie rady i nic już was dobrego nie ma prawa spotkać, ale wierzcie mi czas leczy te rany.
Najgorzej jest chyba zaakceptować fakt, że nas to spotkało, że człowiek, któremu tak się ufało wierzyło nas zdradził. Ale fakty mają to do siebie że ich nie zmienimy. I tu chyba tkwi sedno.. Bo skoro nie mamy wpływu na to co się stało, ale mamy wpływ na to co będzie. Wiec teraz przynajmniej kształtujmy swój los tak by nam był przychylny, bo na to w jakiejś części mamy wpływ. Róbmy to co nam miłe, otaczajmy się ludźmi nam życzliwymi i patrzmy do przodu. Brzebrnijmy przez to co nam niemiłe i żyjmy spokojnie swoim rytmem.
A te dupki, niewierni mężowie, pajace bez czci wiary i sumienia niech spadają..

47

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Ana

bardzo się cieszę, że poszłaś do psychologa i że zaczęłaś wierzyć we własne możliwości, że świat stoi otworem i że zasługujesz na wszystko co najlepsze;-))

to krok do przodu i teraz już tylko może być lepiej!!!!!!

48

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Mam nadzieję, że najgorsze mam juz za sobą. Pewnie - dalej mam nawroty czarnych myśli, czasem ogarnia mnie też poczucie takiej beznadziejności, że wyć się chce. Ale rozłąka z byłym przynosi efekty, mniej o nim myślę, mniej tęsknię. Za to zaczynam postrzegać go jako szkodnika, ktorego trzeba zniszczyć, tak by juz więcej nie narobił szkód. Wczoraj napisałam odpowiedź na pozew, wyszło tego 5 stron, pisałabym jeszcze, tyle mam do narzucenia byłemu, tylko obawiam sie że ta moja wylewność może być różnie odebrana przez Sąd. Dlatego ograniczylam sie do konkretów, faktów ale tyle mam na byłego dowodów że cienko go widzę.
Czas robi swoje, zaciera się ta więź która mnie łączyła z byłym (bo w drugą stronę o ile widzę to już nie działa), pozostał żal i gniew a to motywuje do działania.
Widzę teraz jego głupotę, naiwność, egocentryzm, zapatrzenie we własne ja, zaczyna mi go nawet byc żal, bo ja mu nie wybaczę tego co mnie zrobił, a szybko sie nie rozstaniemy.
Nawet własna rodzina go odrzuciła, zostanie za jakiś czas sam ze swoją pindą albo i sam i z masą kłopotów. No może jeszcze ze swymi pseudo przyjaciółmi, którzy go wrobili w ta sytuację. A ja bedę już wolna, byc może szczęśliwa, a na pewno niezależna.

49

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....
kenzo254 napisał/a:

mówią, że nadzieja umiera ostatnia...moja jest w agonii...opuściły mnie siły do walki o kolejny dzień...chodzę, uśmiecham się, a w środku czuję żałosną pustkę. Tłumaczę sobie że są tacy, którzy mają gorzej, ale to niewielka pociecha. Jestem zła, że los wciąż tak okrutnie ze mnie drwi, a ja nie wiem jak to zmienić, jak przechytrzyć zły los.

Paliły się trzy świeczki; Wiara, Nadzieja i Miłość.
Wiara pomyślała: nikomu już nie jestem potrzebna... I zgasła.
To samo pomyślała Miłość, i po chwili ona także zgasła.
Wtedy do pokoju weszła mała dziewczynka i powiedziała: jak ciemno... Nie lubię ciemności. Nie chcę żeby było ciemno.
Wzięła ostatnią świeczkę- Nadzieję- i zapaliła dwie pozostałe....

Tak nadzieja umiera ostatnia, MUSISZ wierzyć i być silna... Bardzo mi przykro i bardzo Ci współczuję, ale nie możesz się poddać... życie naprawdę może być piękne i wiem, że jeżeli będziesz walczyć to wygrasz tę walkę....

Wierzę w to z całego serca

Trzymaj się cieplutko :*

50

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

mel...
dziękuję za piękne słowa...za wiarę:-))
wszystko co tu przeczytałam napełnia mnie każdego dnia przekonaniem, że nadejdzie dzień kiedy znów będę tańczyć jak liść na wietrze, pełna szczęścia i radości:-)) że na każdego przyjdzie odpowiedni czas i trzeba tylko cierpliwie poczekać...ciesząc się życiem tak mocno jak to tylko możliwe...

dziękuję za wszystkich dobrych ludzi na świecie...mimo że wokół tyle podłości i egoizmu...

51

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

?Jest takie miejsce na piasku, gdzie każdy, kto poczuje w głębi samego siebie klęskę życia, może się tam udać i próbować przekonać Stwórcę, że nie powinien jeszcze zamykać wrót nadziei. To miejsce o pięknym rozłożystym obszarze, horyzoncie złocistym z falującym powietrzem w dali. To pustynia samotności, która koi i daje nadzieję na ulgę. Nie ma tam zimna ani ciepła, nie ma łez ani śmiechu. Bezpieczna przyszłość, o której sami decydujemy poprzez swoje życie i swoje rozczarowania. Aby tam dotrzeć, musimy doświadczyć swojej bezsilności, utraty nadziei i ponieść porażkę w walce z losem. Droga na pustynię jest pełna niebezpieczeństw, chwil zwątpień. To droga cierniowa ludzkiej egzystencji. Ale gdy już tam trafimy, to bądźmy pewni, że będziemy najważniejszym człowiekiem dla Pustyni Nadziei i nigdy już nie będziemy tacy jak przed podróżą. ?

52 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-05-17 20:15:34)

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

tak Kenzo, docieramy tam i stapiamy sie ze wszechswiatem, dusza unosi się do góry, jest wolna od tego nacisku, od pragnień, masz racje śmiech nie jest na miejscu, nie jest potrzebny, uwolniliśmy się przecież od wszelkich potrzeb ... a teraz czas, aby w tym miejscu dostrzec piękno wzgórz, zachodzące Słońca, popatrz na tego ptaszka na drzewie... czujesz powiew powietrza ... rodzisz się na nowo...
Jesteśmy cząstką wszechświata, czasem wygnańcem z raju, a czasem zdarza nam się explorować przedmieścia piekła ... czujemy życie...

53

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

..życie czasami boli do granic wytrzymałości...
każdego dnia podejmujemy decyzje... ale czy wszystkie są właściwe, słuszne, racjonalne....
dowiadujemy się tego dopiero, gdy nabieramy dystansu do siebie i okoliczności...jednych żałujemy, inne akceptujemy...
jednak nie można oglądać się za siebie...żałować czegokolwiek...trzeba być tu i teraz...cieszyć się z każdego drobiazgu...

każdy człowiek rozumie miłość po swojemu, jednak wszyscy dalecy jesteśmy od prawdziwego jej rozumienia...

54

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Tak, samotność też może być dobra, wręcz przydatna. ja co prawda długo musiałam dochodzić do tego stwierdzenia, ale udało się.

55

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

wróciłam niedawno do domu, a w mojej głowie kołaczą miliony myśli po przebytych dzisiaj konwersacjach...kolejne nieudane związki, kolejne zdrady...i zaczęłam się bardzo mocno zastanawiać jak to jest...może ktoś wie??

kobiety wybaczają zdrady swoim mężom, walczą o nich jak lwice...

w końcu po przebytej batalii, wywojują swoje...mąż niby pokorny wraca na łono rodziny...bo dzieci...bo odpowiedzialność niby...udają kochających i troskliwych o dom, rodzinę, grają w grę zwaną życie rodzinne...jednak jak się później okazuje tak naprawdę niczego nie zmienili...ukryli się tylko bardziej, przybrali nową maskę, aby dalej zdradzać i wieść podwójne życie...

nie potrafią się na nic zdecydować, chcą mieć ciastko i zjeść ciastko...zostać w starym wygodnym układzie, gdzie na stole czeka obiad, a w korytarzu ciepłe kapcie...a i tak robić swoje na boku...

dlaczego tak jest???

56

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Witaj Kochana....
A jednak!
Kolejne rozczarowanie.kolejny kop.prosto w serce!
Skąd ja to znam.
Pytasz,jak to jest?
zadawałam sobie to pytanie 20 lat temu,kiedy byłam nałogowo zdradzana przez swojego męza.
Też chciał mieć ciastko i zjeść ciastko.I miał.i jadł,bo byłam młoda,głupia,zależna od pana i władcy,bo miałam małe dzieci itd.nie wiem,czy mnie kojarzysz i pamiętasz moją historię?może tak,bo byłaś mi słodką pocieszycielką.pocieszasz i doradzasz w wielu wątkach,a teraz sama potrzebujesz wsparcia.Widzisz,zaczęłam od mojej przeszłości,że znam,to co przechodzisz,ale terażniejszość moja jest zgoła inna,jesli pamiętasz...
Tez prowadzę podwójne życie.Wirtualne.
Tez przywdziałam drugą maskę.Też maskuję się uważniej,tylko moje motywy są inne.
Gdybym mogła,tobym odeszła,wcale nie chcę być tu,gdzie jestem,ale muszę.dla niego.dla męża,który kiedyś miał ciastko itd,ale zmądrzał z czasem i teraz potrzebuje mnie.jak nikt na świecie,więc założyłam maskę i trwam u jego boku,nie patrząc na swoje uczucia i potrzeby.chcę,żeby mimo wszystko był szczęsliwy,choć na to nie zasługuje.....
Twój mąż wrócił i,,,,,wciąż to samo?
Kochana moja.Albo jeszcze nie zmadrzał i będzie miał niewiarygodne szczęście,jesli zdąży zmądrzeć,zanim kopniesz go definitywnie w dupę,albo niestety Kochanie,juz w nim nie ma uczucia,tylko wygoda..Wiem,że boli.
I teraz,albo przeczekasz,jeśli masz siły.Jesli masz ogrom miłości dla dupka.albo wystawisz mu walizki za dzrzwi i niech się cieszy wolnością.Bez masek.Puść go wolno.
Powiem Ci coś.Nie warto dawać kolejnej szansy,a potem kolejnej i kolejnej,bo zwyczajnie ockniesz sie któregoś dnia,jak ja,pusta jak bębęn.Bez uczuć.Bez emocji.Bo całą energię i pozytywne wibracje stracisz na nic nie wartego dupka.
Sorry.Walcz o siebie,póki możesz.póki Ci się jeszcze chce.Daj SOBIE szansę.On już swoją miał i ją zmarnował,więc.....
Zyczę Ci kochana z całego serca odwagi.Konsekwencji.Siły i wytrwałości.pozdrawiam......

57

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

witaj Muszelko!

pewnie, że pamiętam;-)

na szczęście ja byłam mądra i wykopałam pasożyta ze swojego życia raz na zawsze i nie ma żadnej opcji, aby nasze drogi się kiedykolwiek skrzyżowały. NIGDY W ŻYCIU!!ZA ŻADNE SKARBY ŚWIATA!! I NAWET GDYBY MI KTOŚ POWIEDZIAŁ ŻE ZAWSZE JUŻ BĘDĘ SAMA..NIE NIE NIE!!

Dwie z moich przyjaciółek walczyły o swoich cudownych mężów jak wściekłe lwice tylko nie mogę zrozumieć po co...skoro oni i tak dalej robią co im się podoba. Kobietom się wydaje, że postawiły na swoim, wygrały bitwę...a tak naprawdę przegrały wojnę...

nie rozumiem ludzi wiodących podwójne życie, chociaż usiłowałam wiele razy...
nie rozumiem też kobiet, które tak zawzięcie walczą...
nie rozumiem również dlaczego tak wiele kobiet wie, że mężowie je zdradzają i udają, że tego nie widzą...
nie ogarniam tego wszystkiego absolutnie...to chore i nienormalne...ale cóż to jest normalność....???????

58

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

Witam. Weszłam no to forum przypadkiem. Są tu problemy, z którymi ja też się borykam.Jestem mężatką 30 lat i mam serdecznie dosyć. Mąż mnie zdradził już 4 lata po ślubie i robił to systematycznie. Zawsze były przeprosiny, obiecywanie, że już nigdy więcej. Ostatni raz mnie zdradził półtora roku temu z moją przyjaciółką. Przeż przypadek to odkryłam. Zostawiłam nieświadomie włączoną kamerę. Byłam wtedy kilka dni po poważnej operacji, beż pieniędzy i beż nikogo kto by mi wtedy pomógł. Chciałam odejść, ale nie miałam takiej możliwości. Mąż mnie zaczoł straszyć, że odbierze sobie życie. Bałam się. Wyzdrowiałam, ale to co przeżyłam nie daje mi spokoju. Mąż ma bardzo dobrą opinię jako mąż, kolega, pracownik. Z początku myślałam, że potrafię mu to wybaczyć i uwieżcie mi bardzo się starałam. Był dla mnie dobry, czuły, opiekuńczy. Wydawało mi się, że zagłaska mnie na śmierć. Od jakiegoś czasu zaczeło się pomału psuć. Już nie jest taki dobry jak po zdradzie. Całe życie przypisywał mi kochanków.  W tej chwili czuję do niego tylko wstręt. Wszystkie uczucia wygasły. Chcę odejść od niego, ale nie wiem jak to zrobić. Boję się, że będzie mi groził samobójstwem. Proszę pomóżcie mi. Powiedzcie co mam zrobić. Może będzie mi łatwiej podjąć decyzję. Pozdrawiam.

59

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....

szantaż to cios poniżej pasa...to dorosły człowiek i miał niejedną szansę, aby żyć godnie przy Twoim boku!
myślę, że powinnaś nareszcie pomyśleć o sobie i dalszym życiu, ale już bez niego!!

60

Odp: miłość, zdrada, ból, samotność....
muszelka_ napisał/a:

.
Powiem Ci coś.Nie warto dawać kolejnej szansy,a potem kolejnej i kolejnej,bo zwyczajnie ockniesz sie któregoś dnia,jak ja,pusta jak bębęn.Bez uczuć.Bez emocji.Bo całą energię i pozytywne wibracje stracisz na nic nie wartego dupka.
Sorry.Walcz o siebie,póki możesz.póki Ci się jeszcze chce.Daj SOBIE szansę.On już swoją miał i ją zmarnował,więc.....

Moj mial dwie i liczyl na trzecia... Do dzis zaluje ze nie mialam pod reka aparatu i nie uwiecznilam jego pelnej niedowierzania miny jak kazalam mu sie wyprowadzic nastepnego dnia... Byla po prostu bezcenna. wink

Posty [ 61 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » miłość, zdrada, ból, samotność....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026