Kiedy byłam z moim ukochanym. 10 miesięcy, które byliśmy razem to były najpiękniejsze chwile w moim życiu. Dlaczego to się skończyło??? Galczego właśnie mnie to spotkało??? Czy nie zasługuje na to, żeby być kocganą???
To są trzy podstawowe pytania, jakie sobie zadaję, od miesiąca. Wtedy to mój ukochany W., potraktował mnie w taki sposób, że nikomu bym tego nie życzyła. Po 2,5 tygodnia nie widzenia się, nie dzwonienia, nie SMS (on tak chciał, chociaż ja nie dawałam za wygraną i próbowałam wiele razy dowiedzieć, się dlaczego podjął taka decyzję) napisał mi SMS, w zasadzie to odpisał mi na mojego, że z nami koniec.
Czytając SMS nie wierzyłam, nie mogłam zrozumieć dlaczego tak postąpił, dlaczego w ten sposób zakończył coś co według mnie miało szanse na związek, którego zawsze chciałam. Kocham Go nadal, nie widziałam Go od miesiąca..... ale jestem z NIm myślami każdego dnia.
Myślałam, że jak jesteśmy oboje po przejściach, po rozwodach, że jesteśmy dorośli, przeszliśmy trochę w życiu, to tym razem będzie inaczej, tym razem się uda, ale nie nie udało się. Boję się, że już nigdy nie zaznam takiego szczęścia jak przy Jego boku. Wydawało mi się, że Jemu jest dobrze ze mną, ale sie widocznie pomyliłam, widocznie nic do mnie nie czuł, nie kochał.
Tak bardzo to boli, świadomość, że nie znaczyło się dla tej drugiej strony NIC...
Po tych wszystkich związkach, w których byłam, po rozwodzie, wiem, że to Jego tylko naprawdę kocham, NADAL tak jest.
Najgorsze są wekendy, świadomość, że nie przyjedzie, że się nie zobaczymy, że będę siedzieć samam w domu jak palec.
Pisząc to nadal mam łzy w oczach, bo jest mi bardzo trudno, ale cieszę sie, ze chociać na tym forum można wyrzucić całą złość i żal., że nie jestem samam w takiej sytuacji.
Dzisiaj w sobotę na pewno mój kochany W., zjedzie do domu, bo cały tydzień było poza domem, w pracy. Bardzo bym chciała się z Nim spotkać, ale nie mam zamaiaru już się więcej poniżać.
Złamał mi serce, a ja mu tak zaufałam.