Skaczemy sobie do gardeł. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Skaczemy sobie do gardeł.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez xyzale (2019-06-30 01:42:37)

Temat: Skaczemy sobie do gardeł.

Witam. Szukam porady, bo już nie wiem co mam robić... Ale może zacznijmy od początku.
Jestem z moim partnerem już prawie cztery lata. Od dłuższego czasu nie jest w związku kolorowo, jest neutralnie.
Od ponad dwóch lat nie usłyszałam żadnego miłego słowa, komplementu, gdzie ja staram się dosyć często poprawić mu samoocenę - czy to "pochwała" za to, że świetnie radzi sobie w swojej pracy, czy za to, że coś kreatywnego stworzył lub też, że świetnie w czymś wygląda. A z jego strony? Nic...
No i zaczęło się jakiś czas temu. Nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać, kilka zdań i zaczynamy sobie skakać do gardeł. Od tych dwóch lat nie usłyszałam żadnego komplementu, nie usłyszałam, że mu się podobam. Całuje mnie tylko jak ja zainicjuję sytuację, że mnie kocha mówi sporadycznie. Od miesiąca nie było żadnych zbliżeń między nami. Przytulenie się to tylko na 3 sekundy lub jak pójdzie spać i uda mi się przytulić do jego pleców. 
Czuje się przez te całą sytuację odrażająca, obrzydliwa, nieatrakcyjna, a ważę 56 kilogramów przy 172 centymetrach (czuję, że nawrót anoreksji jest już blisko, bo coraz częściej odmawiam sobie jedzenia), nieciekawa, niemiła i po prostu smutna..
A ja chce po prostu potrafić rozmawiać i być kochana.

Jak zacząć rozmawiać?..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

JESTEŚ kochana ja Cię kocham smile lepiej ?

3

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

I po co tolerujesz ro az 2 lata? Zmarnowalas swoj czas. Rzuc go:)

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Kobieta przy swoim mężczyźnie powinna kwitnąć. Nie macie dzieci, więc uciekaj.

5

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

To nie działa tylko w jedną stronę. Co to za porady idiotyczne typu rzuć go, lol. Ile dajesz od siebie autorko, tak szczerze?

-

6

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Jesteś w związku 4 lata, z czego ponad połowa jest do niczego. Co będzie za kolejne dwa lata (lub dwadzieścia)?
Spróbowałabym powiedzieć mu to, co tu napisałaś albo pokazać Twój post.
Jeśli Cię zignoruje/ wyśmieje/ zacznie kolejną awanturę, to nie widzę innego wyjścia jak rozstanie.

7

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
Burzowy napisał/a:

To nie działa tylko w jedną stronę. Co to za porady idiotyczne typu rzuć go, lol. Ile dajesz od siebie autorko, tak szczerze?

Od dwóch lat się przy nim męczy. To już nie o to chodzi kto ile daje, ale skoro tyle czasu coś jej w związku nie gra, to już grać nie zacznie i naprawdę najlepiej się rozstać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

A skoro wcześniej grało, to chyba znak że SĄ w stanie się dogadać.

-

9

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

2 lata to bardzo długo. 2 lata to połowa ich związku. Zresztą Autorka sama pisze, że ona się starała, a teraz jest już tylko konsekwencja tego, że on się odsunął. Czyżby czekał na lepszą okazję?
I tak będę się upierać, że jest tutaj sporo zmarnowanego czasu. To trzeba było wyjaśniać po 1-2 miesiącach. 2 lata to trochę za długo przy takim stażu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Ja bym zapytał wprost ale w takiej sytuacji żeby partner wiedział że to na poważnie i przede wszystkim na spokojnie, bez kłótni "czy Ci jeszcze na mnie zależy?".

A jakby zapytał dlaczego mam wątpliwości to można podać te wszystkie przyczyny które opisałaś.

11

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Wiem, ze dwa lata to jednak długo, ale wiem również, ze potrafił być wspaniałym człowiekiem i chciałabym, żeby znowu było tak jak było dawniej...
Próbuje w sobie wszytko zmienić, schudłam już 9 kilogramów, zmieniłam podejście do życia, ale ciagle w kłótniach wszystko jest moją winą. On na mnie krzyczy, bo ja zaczęłam dyskusje, ewentualnie nie mówi, ze krzyczy tylko mówi normalnie ale głośniej.
Chociaż i tak najsmutniejszą rzecz jaka mi powiedział to jest: „wpraszasz się na każde wyjście, chociaż nikt Cię nie zapraszał”... a ja zawsze myślałam, ze chce ze mną iść, a dodatkowo na takich spotkaniach maja być również dziewczyny jego kolegów, wiec nie widziałam przeciwwskazań do tego, żebym ja tez poszła.
Czasami po prostu marze, żeby zasnąć i się nie obudzić.
Drugi związek i znowu podobne cierpienie. W pierwszym fizyczne - gwałt, a w drugim psychiczne...
Chyba pozostaje mi zostać samą, zająć się w 100000% studiami, bo gdy mam czas wolny to po prostu płacze.

12

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
xyzale napisał/a:

Wiem, ze dwa lata to jednak długo, ale wiem również, ze potrafił być wspaniałym człowiekiem i chciałabym, żeby znowu było tak jak było dawniej...
Próbuje w sobie wszytko zmienić, schudłam już 9 kilogramów, zmieniłam podejście do życia, ale ciagle w kłótniach wszystko jest moją winą. On na mnie krzyczy, bo ja zaczęłam dyskusje, ewentualnie nie mówi, ze krzyczy tylko mówi normalnie ale głośniej.
Chociaż i tak najsmutniejszą rzecz jaka mi powiedział to jest: „wpraszasz się na każde wyjście, chociaż nikt Cię nie zapraszał”... a ja zawsze myślałam, ze chce ze mną iść, a dodatkowo na takich spotkaniach maja być również dziewczyny jego kolegów, wiec nie widziałam przeciwwskazań do tego, żebym ja tez poszła.
Czasami po prostu marze, żeby zasnąć i się nie obudzić.
Drugi związek i znowu podobne cierpienie. W pierwszym fizyczne - gwałt, a w drugim psychiczne...
Chyba pozostaje mi zostać samą, zająć się w 100000% studiami, bo gdy mam czas wolny to po prostu płacze.

Jeśli jesteś w związku i czujesz się winna przez partnera, to na 100% jesteś manipulowana a związek jest toksyczny. Jeżeli to się powtarza no to warto wybrać się do specjalisty, być może masz jakiś problem z poczuciem własnej wartości, najczęściej tu jest problem. Związek nie polega na tym aby stawać na głowie aby przypodobać się drugiej osobie, wiążemy się z ludźmi dla których jesteśmy fajni i nie chcą abyśmy się zmieniali.

13

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
xyzale napisał/a:

Chociaż i tak najsmutniejszą rzecz jaka mi powiedział to jest: „wpraszasz się na każde wyjście, chociaż nikt Cię nie zapraszał”... a ja zawsze myślałam, ze chce ze mną iść, a dodatkowo na takich spotkaniach maja być również dziewczyny jego kolegów, wiec nie widziałam przeciwwskazań do tego, żebym ja tez poszła.
Czasami po prostu marze, żeby zasnąć i się nie obudzić.
Drugi związek i znowu podobne cierpienie. W pierwszym fizyczne - gwałt, a w drugim psychiczne...
Chyba pozostaje mi zostać samą, zająć się w 100000% studiami, bo gdy mam czas wolny to po prostu płacze.

No ja na przykład sobie nie wyobrażam jak można powiedzieć coś takiego osobie na której mi zależy. Jeżeli to nie było dla żartów to obawiam się że jesteś dla niego tylko umilaczem czasu, na zasadzie że lepiej być z kimś zamiast samemu.

14

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
Peter4x napisał/a:
xyzale napisał/a:

Chociaż i tak najsmutniejszą rzecz jaka mi powiedział to jest: „wpraszasz się na każde wyjście, chociaż nikt Cię nie zapraszał”... a ja zawsze myślałam, ze chce ze mną iść, a dodatkowo na takich spotkaniach maja być również dziewczyny jego kolegów, wiec nie widziałam przeciwwskazań do tego, żebym ja tez poszła.
Czasami po prostu marze, żeby zasnąć i się nie obudzić.
Drugi związek i znowu podobne cierpienie. W pierwszym fizyczne - gwałt, a w drugim psychiczne...
Chyba pozostaje mi zostać samą, zająć się w 100000% studiami, bo gdy mam czas wolny to po prostu płacze.

No ja na przykład sobie nie wyobrażam jak można powiedzieć coś takiego osobie na której mi zależy. Jeżeli to nie było dla żartów to obawiam się że jesteś dla niego tylko umilaczem czasu, na zasadzie że lepiej być z kimś zamiast samemu.

95% ma inną na boku, bądź inne....a ty jesteś od prania gaci. Nie ma co tu rozkminiać, tylko panu mówisz do widzenia. Strzelam, żę mu rura zmięknie max do tygodnia...tylko sie nie daj na to nabrać.

15

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
Bonzo napisał/a:
Peter4x napisał/a:
xyzale napisał/a:

Chociaż i tak najsmutniejszą rzecz jaka mi powiedział to jest: „wpraszasz się na każde wyjście, chociaż nikt Cię nie zapraszał”... a ja zawsze myślałam, ze chce ze mną iść, a dodatkowo na takich spotkaniach maja być również dziewczyny jego kolegów, wiec nie widziałam przeciwwskazań do tego, żebym ja tez poszła.
Czasami po prostu marze, żeby zasnąć i się nie obudzić.
Drugi związek i znowu podobne cierpienie. W pierwszym fizyczne - gwałt, a w drugim psychiczne...
Chyba pozostaje mi zostać samą, zająć się w 100000% studiami, bo gdy mam czas wolny to po prostu płacze.

No ja na przykład sobie nie wyobrażam jak można powiedzieć coś takiego osobie na której mi zależy. Jeżeli to nie było dla żartów to obawiam się że jesteś dla niego tylko umilaczem czasu, na zasadzie że lepiej być z kimś zamiast samemu.

95% ma inną na boku, bądź inne....a ty jesteś od prania gaci. Nie ma co tu rozkminiać, tylko panu mówisz do widzenia. Strzelam, żę mu rura zmięknie max do tygodnia...tylko sie nie daj na to nabrać.

Nie wiem czy ma inna. Wychodzi często ze znajomymi, nie pytam się nawet czy chcialby ze mną iść, bo ciagle przypomina mi się to co mi powiedział. Miał tindera przez pewien czas bo niby „szukał koleżanki do rozmów, bo ja mam tylu kolegów, a on przeze mnie żadnej” - taaak... szkoda, ze mam takich kolegów na studiach: „cześć, masz notatki? Okej, dzięki”. Nie wychodzę praktycznie z domu, bo nie mam po prostu z kim, nie mam z kim porozmawiać i komu się wyżalić.
Czuje się żałośnie, ze wam tak tutaj „płacze”, ale naprawdę nie mam z kim porozmawiać.

16

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Znowu gadanie dla samego gadania.

17

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Tym bardziej najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie będzie rozstanie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

18

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
xyzale napisał/a:

Nie wiem czy ma inna. Wychodzi często ze znajomymi, nie pytam się nawet czy chcialby ze mną iść, bo ciagle przypomina mi się to co mi powiedział. Miał tindera przez pewien czas bo niby „szukał koleżanki do rozmów, bo ja mam tylu kolegów, a on przeze mnie żadnej” - taaak... szkoda, ze mam takich kolegów na studiach: „cześć, masz notatki? Okej, dzięki”. Nie wychodzę praktycznie z domu, bo nie mam po prostu z kim, nie mam z kim porozmawiać i komu się wyżalić.
Czuje się żałośnie, ze wam tak tutaj „płacze”, ale naprawdę nie mam z kim porozmawiać.

Tinder jest do bzykania, do pogadania jest na przykład to forum... Nieźle Tobą zmanipulował, też myślę że ma kogoś na boku.

19

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Wraz z rozwojem tematu pojawiają się coraz to lepsze rewelacje.
Nie ma teraz znaczenia czy schudniesz 20 kilogramów, czy przytyjesz 30. Nie zależy mu na Tobie, ale nie zostawił Cię, bo z jakiegoś powodu jest mu tak wygodnie (pierzesz, sprzątasz i gotujesz, on płaci mniej za mieszkanie, nie ma innego lokum - cokolwiek). Nie da rady żyć wspomnieniami, że ileś tam lat temu było nawet fajnie. I nie ma takiej możliwości, że Ty dasz z siebie 200%, żeby nadrobić jego brak starań i wtedy wszystko będzie cacy. To tak nie działa.

20

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
xyzale napisał/a:

Nie wiem czy ma inna. Wychodzi często ze znajomymi, nie pytam się nawet czy chcialby ze mną iść, bo ciagle przypomina mi się to co mi powiedział. Miał tindera przez pewien czas bo niby „szukał koleżanki do rozmów, bo ja mam tylu kolegów, a on przeze mnie żadnej” - taaak... szkoda, ze mam takich kolegów na studiach: „cześć, masz notatki? Okej, dzięki”. Nie wychodzę praktycznie z domu, bo nie mam po prostu z kim, nie mam z kim porozmawiać i komu się wyżalić.
Czuje się żałośnie, ze wam tak tutaj „płacze”, ale naprawdę nie mam z kim porozmawiać.

Trochę to smutne, albo samiec alfa albo nikt. Pewnie jesteś ładną i wartościową dziewczyną. Dodoatkowo dodam, że na pewno jest kilku kolegów, mniej śmiałych wokół Ciebie którzy marzą aby spędzać z tobą więcej czasu, lepiej Ciebie poznać, już nie mówiąc o ewentualnej szansie na jakikolwiek związek.

Problem polega na tym że oni się nie odważą zrobić pierwszego kroku, trzeba im w tym pomóc. Np. rozmową na tematy nie związane z uczelnią, opowiedzieć jakiś żart, trochę ich ośmielić. Nagroda może być taka, że jak się wchodzi w związek z takim facetem to raczej pewne że zawsze będziesz dla niego bardzo ważna i będzie uważał aby czymś Ciebie nie zrazić.

21

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
Peter4x napisał/a:
xyzale napisał/a:

Nie wiem czy ma inna. Wychodzi często ze znajomymi, nie pytam się nawet czy chcialby ze mną iść, bo ciagle przypomina mi się to co mi powiedział. Miał tindera przez pewien czas bo niby „szukał koleżanki do rozmów, bo ja mam tylu kolegów, a on przeze mnie żadnej” - taaak... szkoda, ze mam takich kolegów na studiach: „cześć, masz notatki? Okej, dzięki”. Nie wychodzę praktycznie z domu, bo nie mam po prostu z kim, nie mam z kim porozmawiać i komu się wyżalić.
Czuje się żałośnie, ze wam tak tutaj „płacze”, ale naprawdę nie mam z kim porozmawiać.

Trochę to smutne, albo samiec alfa albo nikt. Pewnie jesteś ładną i wartościową dziewczyną. Dodoatkowo dodam, że na pewno jest kilku kolegów, mniej śmiałych wokół Ciebie którzy marzą aby spędzać z tobą więcej czasu, lepiej Ciebie poznać, już nie mówiąc o ewentualnej szansie na jakikolwiek związek.

Problem polega na tym że oni się nie odważą zrobić pierwszego kroku, trzeba im w tym pomóc. Np. rozmową na tematy nie związane z uczelnią, opowiedzieć jakiś żart, trochę ich ośmielić. Nagroda może być taka, że jak się wchodzi w związek z takim facetem to raczej pewne że zawsze będziesz dla niego bardzo ważna i będzie uważał aby czymś Ciebie nie zrazić.

Po dwóch opisanych przez nią doswiadczeniach autorka raczej ma dość chłopaków. Ale fakt że czasem lepiej rozejrzeć się wokół, bo może jakiś fajny chłopak widzi za tobą oczami a nie ma odwagi zagadać. Może po prostu oswoić kolegów z roku, z grupy czy kółka naukowego. Nie żeby zaraz jakieś związki. Ot po prostu wybrać się na jakieś piwo, wyskoczyć w góry czy nad morze. A może zwyczajnie zagadać do kogoś kto lepiej kuma jakiś temat, żeby ci go wytłumaczył. Na spokojnie poznać bliżej kilku ludzi, pozwolić im na normalny kontakt. To pozwoli oswoić się ze swoimi lękami i na nowo otworzyć na związki.

22

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.
Lagrange napisał/a:
Peter4x napisał/a:
xyzale napisał/a:

Nie wiem czy ma inna. Wychodzi często ze znajomymi, nie pytam się nawet czy chcialby ze mną iść, bo ciagle przypomina mi się to co mi powiedział. Miał tindera przez pewien czas bo niby „szukał koleżanki do rozmów, bo ja mam tylu kolegów, a on przeze mnie żadnej” - taaak... szkoda, ze mam takich kolegów na studiach: „cześć, masz notatki? Okej, dzięki”. Nie wychodzę praktycznie z domu, bo nie mam po prostu z kim, nie mam z kim porozmawiać i komu się wyżalić.
Czuje się żałośnie, ze wam tak tutaj „płacze”, ale naprawdę nie mam z kim porozmawiać.

Trochę to smutne, albo samiec alfa albo nikt. Pewnie jesteś ładną i wartościową dziewczyną. Dodoatkowo dodam, że na pewno jest kilku kolegów, mniej śmiałych wokół Ciebie którzy marzą aby spędzać z tobą więcej czasu, lepiej Ciebie poznać, już nie mówiąc o ewentualnej szansie na jakikolwiek związek.

Problem polega na tym że oni się nie odważą zrobić pierwszego kroku, trzeba im w tym pomóc. Np. rozmową na tematy nie związane z uczelnią, opowiedzieć jakiś żart, trochę ich ośmielić. Nagroda może być taka, że jak się wchodzi w związek z takim facetem to raczej pewne że zawsze będziesz dla niego bardzo ważna i będzie uważał aby czymś Ciebie nie zrazić.

Po dwóch opisanych przez nią doswiadczeniach autorka raczej ma dość chłopaków. Ale fakt że czasem lepiej rozejrzeć się wokół, bo może jakiś fajny chłopak widzi za tobą oczami a nie ma odwagi zagadać. Może po prostu oswoić kolegów z roku, z grupy czy kółka naukowego. Nie żeby zaraz jakieś związki. Ot po prostu wybrać się na jakieś piwo, wyskoczyć w góry czy nad morze. A może zwyczajnie zagadać do kogoś kto lepiej kuma jakiś temat, żeby ci go wytłumaczył. Na spokojnie poznać bliżej kilku ludzi, pozwolić im na normalny kontakt. To pozwoli oswoić się ze swoimi lękami i na nowo otworzyć na związki.

Jeżeli ten związek, w którym aktualnie jestem się rozpadnie to chyba daruje sobie związki na dłuższy czas, może zawsze.
Planuje zmienić studia na bardziej angażujące, po których praca jest non stop. Soboty, niedziele, święta i tak dalej, bo chyba tylko do tego się nadaję. Przynajmniej nie będę miała czasu żeby za dużo myśleć o sobie.

23

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

Słowa zawsze i nigdy powinno się wykreślić ze słownika. Życie mnie nauczyło że planowanie na tydzień naprzód jest ryzykowne, a plan na najbliższy rok to raczej tylko ogólny zarys. W marcu zaplanowałem zrobić do końca roku dwa certyfikaty zawodowe, zrobię trzy i to inne niż zaplanowałem. A mamy dopiero czerwiec. Jeszcze może będą cztery a może jeden.
Pozbieraj się po tym związku, poznaj normalnych ludzi i wtedy rozejrzyj się wokół siebie.

24

Odp: Skaczemy sobie do gardeł.

W związku z tym, że wątek okazał się prowokacją, a trolli zwyczajowo nie dokarmiamy, to zostaje zamknięty.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Skaczemy sobie do gardeł.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018