niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Związek generalnie jest ok, nie kłócimy się , obydwoje zdolni, do kompromisów, wyrzeczeń
Brakuje we mnie tej ekscytacji do ślubu, założenia rodziny ( a chcę)

Mam 32 lata, jestem zaręczona od roku, 2 lata wspólnego mieszkania, 5 lat razem. Od początku związek bym raczej racjonalny, bez większych motylków, natomiast wiele razem robiliśmy, co weekend wycieczki w góry, wspólne gotowanie, chodzenie na koncerty itp. Kiedy wprowadziliśmy się razem do mieszkania zaczęło się bardziej rutynowo i przez to aspekt intymno-romantczny z powiedzmy ze średniego obniżył się znacznie (małe buziaki i spanie przytulenie, natomiast sex raz w miesiącu). Przeszkadzał mi nie tyle brak seksu ale poczucie bycie pożądaną przez ukochanego. Do tego rok temu doszło złamania mojej nogi i na prawie rok, nie mogliśmy robić naszych wyciecze i o tak padł następny filar związku.
W zeszłym roku chłopak mi się oświadczył, ja się zgodziłam pomimo pewnych niepewności, natomiast jak doszło do planowania ślubu, zauważyłam ze wcale na chwile obecna nie ma na to ochoty. Po rozmowie z parterem ustaliśmy ze na razie odstawimy temat. Teraz podpisujemy umowę o wynajem na nowe mieszkanie i zauważyłam ze znów nie jestem tego niepewna.
Kwestia naturalna na tym etapie związku, czy mojego charakteru (Lubie zmiany, wyzwania) czy tego z ostatnio wielu naszych znajomych się rozstało co wzbudziło we mnie wiele rozważań.

Zaproponowałam ze rozwiązaniem z mojej strony byłoby, zamieszanie osobno na kilka miesięcy i wtedy sprawdzić czy aktywna chęć bycia razem powróci, czy jednak nie?
Partner woli pracować na odbudowaniem tych Pilarów –więcej intymności, więcej wspólnego czasu, i terapia dla par.
Ja boje się ze skoro związek jest ok, to problem jest w mojej głowie, i czy związek będzie trochę lepszy, czy trochę gorszy nie w płynie to znacznie na moja perspektywę i potrzebuje czegoś bardziej drastycznego..

Żeby za rok znowu nie obudzić się z pytaniami, ale wtedy będę jeszcze bardziej bala się o zmiany ze względu na wiek i chęć założenia rodziny,
Czy wszystkie kobiety tak analizują, Czemu po prostu nie można być zadowolonym że ma się fajnego faceta i się z tego cieszyć, a nie szukać dziury w całym?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Czy wszystkie kobiety tak analizują, Czemu po prostu nie można być zadowolonym że ma się fajnego faceta i się z tego cieszyć, a nie szukać dziury w całym?

Sama powinnaś odpowiedzieć sobie na to pytanie. Wydajesz się bardzo znudzona tym związkiem.
Z jednej strony chcesz stabilności, rodziny a z drugiej potrzebujesz emocji i ekscytacji.
Zastanawia mnie na ile, zamieszkanie osobno uważasz za rozwiązanie a na ile ma to być furtka do oddalenia się od obecnego partnera. Bo jeśli twierdzisz, że to pomoże, to sama siebie oszukujesz.

Say What You Mean, Mean What You Say
Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Uważam ze przerwa w dużej szansie może doprowadzić do końca związku, natomiast jesz szansa, że zdam sobie sprawę z mi go brakuje, ze za murem nie czeka na mnie książę idealny, i docenię to co nas łączy i sprawi ze jestem szczesliwa (jesli on na mnie poczeka), alternytnywnie, boje się ze jak nie zrobię przerwy trudno będzie mi się upewnić i będę cały związek gdybać.
Myślę ze w ok. 60-70% jest to furtka na chwile, 30-40% szansa na zmianę mojej perspektywy




W perspektwnie nastpnych 3-5 lat wole byc w nie idealnym zwiazku ale zacza rodzine, niz w "idealnym" bez. Natomiast z zalaczeniem rodziny juz teraz z nim nie czuje sie komfortowo

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

może na początku staraj się spędzać jednak więcej czasu osobno, też lubie zmiany, nie jestem jakoś super nastawiona na motylki i partnera i jakbym każdy weekend spędzała wspólnie to bym już go dawno zakopała w ogródku.

5

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

5 lat związku i 2 lata razem to zdążyliście się dobrze poznać. Jak masz wątpliwości które skłaniają Cię do zamieszkania osobno, to coś tu nie gra. Sex raz w miesiącu oj... coś słabo na siebie działacie że tak powiem smile Wygląda mi to na związek z rozsądku, niektórzy w takich żyją no ale właśnie jest tak jak piszesz: nudno. Z czasem zaczniecie szukać atrakcji na zewnątrz...

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??
krolowachlodu87 napisał/a:

może na początku staraj się spędzać jednak więcej czasu osobno, też lubie zmiany, nie jestem jakoś super nastawiona na motylki i partnera i jakbym każdy weekend spędzała wspólnie to bym już go dawno zakopała w ogródku.

Dzieki, ogolnie kazdy ma swoje pasje i spedzamy czas osbno, natomist brakuje wlasnie tego wspolnego funu. Ale to tez jest alternatywna opcja. smile

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Ja postawilam sprawe jasno to nagle stara sie codziennie, ale mysle za na dluzszy okres takie chwilowe staran raczej przechodza.
Tak myslalm juz o szukaniu atrakcji z zewnatrz, natomiast bardziej jesli chodzi o bardzij otwrty zwiazek, ale on nie uwaza tego za dobry pomsl..

Szkot napisał/a:

5 lat związku i 2 lata razem to zdążyliście się dobrze poznać. Jak masz wątpliwości które skłaniają Cię do zamieszkania osobno, to coś tu nie gra. Sex raz w miesiącu oj... coś słabo na siebie działacie że tak powiem smile Wygląda mi to na związek z rozsądku, niektórzy w takich żyją no ale właśnie jest tak jak piszesz: nudno. Z czasem zaczniecie szukać atrakcji na zewnątrz...

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Chciałam dodac ze pomysł z przerwa pojawił się również gdyż wśród dalszych znajomych kilka osób semi-rozstalo sie z parterami, po czym po pol roku wrócili do siebie i teraz wydaja sie szczęśliwi..

9 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-27 17:30:44)

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Mnie się wydaje, że z czasem w każdym związku siada początkowe napięcie.
Dobrze wspominam ten czas kiedy ekscytację zastępował spokój. Dla mnie spokój jest atrakcyjniejszy od ekscytacji, chociaż ta druga też jest wspaniała i pożądana. Pewnie po prostu nudna jestem, bo jakoś nie potrzebuje ciągłych uniesień :-D
Z drugiej strony jednak, w tym co piszesz, to nie widzę spokoju, ale totalną nudę. Nawet te wypady w góry się powtarzają ;-)
To nawet w moim nudnym związku, od czasu do czasu były „odjazdy” oraz szponton i np, słono przepłacaliśmy za bilety kupowane bokiem na ostatnią chwilę do teatru w innym mieście i jechaliśmy, albo na jakiś koncert, albo mecz, albo pokazy, albo pikniki, albo w ogóle wypad w nieznane. Z tym, że fajny był ten element spontaniczności, bo w tym było dużo poruszenia, pobudzenia, ekscytacji i dzikiej radochy, więcej niż jakby to był zaplanowany dużo wcześniej wyjazd, bo takie też przecież były.
Inna sprawa to częstotliwość Waszego seksu. Jak nie ma jakichś konkretnych przeciwskazań, to jakoś słabo to wygląda, tym bardziej, że Tobie to nie odpowiada. Rozmawialiście o tym?
A jak jest z czułością? Mam na myśli takie różne drobne gesty jak pogłaskanie, poklepanie, pocałowaniem, wyprzytulanie, bo tez jakoś buduje atmosferę bliskości i wspólnoty, pozwala czuć się kochaną i pożądaną i ma się wtedy poczucie, że jest się z właściwą osobę we właściwym punkcie życia.

PS Motywu z przerwą nie pojmuję. Jak by to miało wyglądać? W magiczny sposób nagle rozkwitnie między Wami gorąc uczucie, czy brak sukcesów po rozstaniu sprawi, że jednak uznacie, że lepszy rydz niż nic :-D
To mnie zawsze zastanawia po co te przerwy i jak one niby mają cokolwiek ożywić, tak same z siebie.

10

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??
niezdecydowanaewelina napisał/a:

Chciałam dodac ze pomysł z przerwa pojawił się również gdyż wśród dalszych znajomych kilka osób semi-rozstalo sie z parterami, po czym po pol roku wrócili do siebie i teraz wydaja sie szczęśliwi..

Wydają się szczęśliwi, dopóki jedno nie wie co w tym czasie robiło drugie.
Wziąć sobie wolne od związku na pół roku, żeby poskakać po bolcach i jak nie trafi się nic lepszego wrócić na stare śmieci, każdy by chciał.
Ale nie każdy tak robi. Ty go zwyczajnie nie kochasz i bardziej liczysz na to, że w czasie tej przerwy poznasz kogoś innego,
niż na to że do siebie wrócicie wytęsknieni i spragnieni... gówno prawda. Boisz się zostać sama i nie znaleźć nikogo na jego miejsce,
tylko strach i czyste wyrachowanie jeszcze Cię przy nim trzyma, ale gdy tylko na horyzoncie zacznie majaczyć trzecia tajemnicza postać,
bez mrugnięcia okiem puścisz swojego chłopaka w trąbę, a żeby nie utrudniał za bardzo sprawy, będziesz się teraz migać od ślubu.
Obyś trafiła na kogoś, kto Ciebie będzie traktował tak samo. Owocnych poszukiwań i mocy wrażeń życzę. Dziękuję skończyłem.

P.S.
Nie ma w Polsce przymusu kochania partnera po grób, bo oczywistym jest fakt, że uczucia i namiętność z czasem przemijają,
jednak kiedy już tak się zdarzy, to najpierw tego partnera się o tym informuje, potem można wspólnie spróbować coś temu zaradzić,
a jeśli mimo wszystko związku nie da się uratować, należy się rozstać i dopiero wtedy można szukać sobie ewentualnie zastępstwa.
To co Ty planujesz zrobić jest podłe i obrzydliwe, nie dla mnie, bo ja mam to gdzieś, ale dla tego faceta z którym jeszcze mieszkasz i żyjesz.
Przemyśl to sobie zanim cokolwiek postanowisz, bo karma to wredna suka i lubi wracać, kiedy najmniej się tego spodziewasz...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

11

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??
anderstud napisał/a:
niezdecydowanaewelina napisał/a:

Chciałam dodac ze pomysł z przerwa pojawił się również gdyż wśród dalszych znajomych kilka osób semi-rozstalo sie z parterami, po czym po pol roku wrócili do siebie i teraz wydaja sie szczęśliwi..

Wydają się szczęśliwi, dopóki jedno nie wie co w tym czasie robiło drugie.
Wziąć sobie wolne od związku na pół roku, żeby poskakać po bolcach i jak nie trafi się nic lepszego wrócić na stare śmieci, każdy by chciał.
Ale nie każdy tak robi. Ty go zwyczajnie nie kochasz i bardziej liczysz na to, że w czasie tej przerwy poznasz kogoś innego,
niż na to że do siebie wrócicie wytęsknieni i spragnieni... gówno prawda. Boisz się zostać sama i nie znaleźć nikogo na jego miejsce,
tylko strach i czyste wyrachowanie jeszcze Cię przy nim trzyma, ale gdy tylko na horyzoncie zacznie majaczyć trzecia tajemnicza postać,
bez mrugnięcia okiem puścisz swojego chłopaka w trąbę, a żeby nie utrudniał za bardzo sprawy, będziesz się teraz migać od ślubu.
Obyś trafiła na kogoś, kto Ciebie będzie traktował tak samo. Owocnych poszukiwań i mocy wrażeń życzę. Dziękuję skończyłem.

P.S.
Nie ma w Polsce przymusu kochania partnera po grób, bo oczywistym jest fakt, że uczucia i namiętność z czasem przemijają,
jednak kiedy już tak się zdarzy, to najpierw tego partnera się o tym informuje, potem można wspólnie spróbować coś temu zaradzić,
a jeśli mimo wszystko związku nie da się uratować, należy się rozstać i dopiero wtedy można szukać sobie ewentualnie zastępstwa.
To co Ty planujesz zrobić jest podłe i obrzydliwe, nie dla mnie, bo ja mam to gdzieś, ale dla tego faceta z którym jeszcze mieszkasz i żyjesz.
Przemyśl to sobie zanim cokolwiek postanowisz, bo karma to wredna suka i lubi wracać, kiedy najmniej się tego spodziewasz...


Ostro ale na temat .

12

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??
niezdecydowanaewelina napisał/a:

Związek generalnie jest ok, nie kłócimy się , obydwoje zdolni, do kompromisów, wyrzeczeń
Brakuje we mnie tej ekscytacji do ślubu, założenia rodziny ( a chcę)

Mam 32 lata, jestem zaręczona od roku, 2 lata wspólnego mieszkania, 5 lat razem. Od początku związek bym raczej racjonalny, bez większych motylków, natomiast wiele razem robiliśmy, co weekend wycieczki w góry, wspólne gotowanie, chodzenie na koncerty itp. Kiedy wprowadziliśmy się razem do mieszkania zaczęło się bardziej rutynowo i przez to aspekt intymno-romantczny z powiedzmy ze średniego obniżył się znacznie (małe buziaki i spanie przytulenie, natomiast sex raz w miesiącu). Przeszkadzał mi nie tyle brak seksu ale poczucie bycie pożądaną przez ukochanego. Do tego rok temu doszło złamania mojej nogi i na prawie rok, nie mogliśmy robić naszych wyciecze i o tak padł następny filar związku.
W zeszłym roku chłopak mi się oświadczył, ja się zgodziłam pomimo pewnych niepewności, natomiast jak doszło do planowania ślubu, zauważyłam ze wcale na chwile obecna nie ma na to ochoty. Po rozmowie z parterem ustaliśmy ze na razie odstawimy temat. Teraz podpisujemy umowę o wynajem na nowe mieszkanie i zauważyłam ze znów nie jestem tego niepewna.
Kwestia naturalna na tym etapie związku, czy mojego charakteru (Lubie zmiany, wyzwania) czy tego z ostatnio wielu naszych znajomych się rozstało co wzbudziło we mnie wiele rozważań.

Zaproponowałam ze rozwiązaniem z mojej strony byłoby, zamieszanie osobno na kilka miesięcy i wtedy sprawdzić czy aktywna chęć bycia razem powróci, czy jednak nie?
Partner woli pracować na odbudowaniem tych Pilarów –więcej intymności, więcej wspólnego czasu, i terapia dla par.
Ja boje się ze skoro związek jest ok, to problem jest w mojej głowie, i czy związek będzie trochę lepszy, czy trochę gorszy nie w płynie to znacznie na moja perspektywę i potrzebuje czegoś bardziej drastycznego..

Żeby za rok znowu nie obudzić się z pytaniami, ale wtedy będę jeszcze bardziej bala się o zmiany ze względu na wiek i chęć założenia rodziny,
Czy wszystkie kobiety tak analizują, Czemu po prostu nie można być zadowolonym że ma się fajnego faceta i się z tego cieszyć, a nie szukać dziury w całym?

sex raz w miesiącu to nie jest normalne....Czy czasem nie przytyłaś "troche" w czasie waszego związku???

A co do twoich wachań, to strzelam, że partner też sie zapuscił, bycie na miłosnym haju wystarczyło na te 2-3 lata, potem to juz bylo przyzwyczajenie, a teraz jak jego atrakcyjnosc spadła ty "NAGLE" masz wątpliwości....

13

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

A w sumie czemu seksu miałoby się chcieć zawsze tak samo często? To normalne, że z biegiem czasu namiętność schodzi na dalszy plan. Ludzie by chcieli mieć non stop te same fajerwerki. No ale właśnie gdy ich zabraknie, to wychodzi, czy coś poza seksem ich łączyło.
Jeśli się zastanawiasz, czy to ma sens, to coś w waszym związku niedomaga, ale niedomagałoby nawet przy codziennym współżyciu, tylko byłoby to przysypane innymi wrażeniami i byś się nie zastanawiała.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

14

Odp: niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

a co ty dajesz od siebie żeby mieć 'fun' z tym związku?

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » niepewności/nuda,5 lat norma czy czas na exit??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018