Bez zbędnego rozpisywania się .. Poznałam faceta przez internet, pisaliśmy jakiś czas, postanowiliśmy się spotkac..Myślę że mu się spodobałam bo po spotkaniu napisał mi to...On mi zresztą też, całkiem przystojny..I pisał że chciałby spróbować, że chciałby mnie bardziej poznać.... Na drugim spotkaniu podobnie poszliśmy na sok.. On zaczął głaskać mi szyje ,plecy i pocałował.. Trochę się wystraszyłam i uciekłam pod pretekstem że miałam telefon
.. Raczej całe sptokanie bylam spięta i sztywna (z natury jestem nieśmiała itp) na trzecim spotkaniu pojechaliśmy na jezioro, tam byliśmy sami..Próbował ciągle mnie dotykać i macać, a na go odsuwałam od siebie... Gdy spowrotem jechaliśmy samochodem to miał "wyrzuty'' że nie pozwolę się nawet dotknąć i raz sama go dotykam potem odpycham, i gdy jechaliśmy samochodem głaskał moje uda i wyżej...... a na końcu zapytał czy dam mu buziaka , Powiedziałam że nie i się pozegnalam..Odezwał się na drugi dzien..
Po kilku dniach znów zaproponował spotkanie.... Umówiliśmy się na konkretny termin, pislaam czy aktualne, a on że się nie wyrobi bo musi jednak do klienta podjechać..., Napisałam mu żeby się zdecydował i kazałam mu spadać, a on po tym tekście moim ''Jednak przyjadę będę o 16:30" ale już za późno
..Dziś po prawie dwóch tygodniach przerwy się odezwał...Napisał mi ''milego dnia''. Jest sens ciągnąć dalej ta znajomość? Czy facet chce tylko ode mnie jednego? Wiem że problemy rodem z gimnazjum, ale zawsze wszystko analizuje...Co byście zrobili na moim miejscu?
Dziękuję za odpowiedzi