netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy to już koniec?

17 odpowiedzi3 236 wyświetleńzałożony przez kudlacz, 09.04.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to już koniec?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Czy to już koniec?

Małżeństwem jesteśmy 16 lat syn lat15 i córka 12. Myślałem ,że znam swoją żone była czuła i wspaniała ale wszystko się zmieniło po 8 latach małżeństwa wszystko się zmieniło myśle że doszło do pierwszej zdrady wyjechała na 2 tygodnie do swojego ojca na wakacjie z dziećmi. Ja w tym okresie trafiłem do szpitala nie chciała do mnie przyjechać bo ona musi odpoczywać , przyjechała po moich namowach ale co się nasłuchałem to tylko ja wiem dowiedziałem się po wyjściu, że odnalazła swoją pierwszą miłość trwało to rok raz namierzyłem ich w lesie w samochodzie ale z jej ust usłyszałem ,że tylko rozmawiają przechwyciłem troche smsów szczególne jeden był ciekawy bo zaczełem z nim pisać z jej telefonu podpuszczać odpisał że Ona wie najlepiej jak on to lubi z Nią robić itp.  Po roku takiego życia nie wytrzymałem i powiedziałem albo ja albo on wybrała mnie Jeszcze potem miałem rozmowe z jego żoną moja się dowiedziała że on miał w tym samym czasie jeszcze dwie kochanki obrotny chłopak sad Myślałem <że dostała nauczke Niestety od trzech miesięcy jak byłem 10 dni na obozie zmłodzieżą jako opiekun zaczeły się smsy do następnego tym razem to mój szwagier mówi ,że rozmawiają ale w walentynki do mnie jest 1 sms a do niego 40 zaczyna znikać z domu po pracy przesadnie dba o wygląd co miesiąc do niego jest koło 150smsów . Teraz wie że wiem to do pracu nowy numer sobie kupiła. I ten tekst ona niczego złego nie robi a ja już stan przedzawałowy. Staram się Ją usprawiedliwiać szukam w sobie wad i zadaje sobie pytanie dlaczego przecież ja niczego złego nie zrobiłem.

2

Odp: Czy to już koniec?

Niektóre kobiety nigdy nie będą wierne...

Współczuję Ci sytuacji, w jakiej się znalazłeś, zwłaszcza, że macie dwoje dzieci, które prędzej czy później zaczną na tym cierpieć. Myślę, że za długo byłeś zbyt wyrozumiały - gdyby mój mężczyzna nie chciał przyjechać do mnie do szpitala, a po przyjeździe miałby pretensje - zrobiłabym mu porządną awanturę.
Nie zniosłabym roku podwójnego życia i nie wytrzymałabym pierwszego dnia, kiedy dowiedziałabym się o zdradzie - a Ty w tym siedziałeś.
Teraz widzisz, co się dzieje, ale zamiast pojechać na męską rozmowę ze szwagrem (i nie mam tu oczywiście na myśli mordobicia) i wystawić żonie walizki za drzwi, zaliczasz "stan przedzawałowy".
Sądzę, że po części Twoja żona przywykła do tego, że wybaczysz jej, cokolwiek zrobi. A czasami lepiej jest zrobić rewolucję i stanowczo uciąć takie wyskoki w bok niż tkwić na pozycji rogacza, bo tak można latami, a zmieniać się będą tylko kochankowie...

3 Ostatnio edytowany przez kudlacz (2010-04-09 12:09:11)

Odp: Czy to już koniec?

Jestem w krytycznej sytuacji jeszcze kilka dni temu dostałem wymówienie po 14 latach pracy ,nie moge się pozbierać byłem aktywnym sportowcem a teraz mam ciśnienie 180/120 i puls 110 a zawsze miałem koło 55 ciągle myśle i wciąż KOCHAM nie moge do siebie dopuścić tej myśli , że ona mi to zrobiła bo to był aniołek nigdy awantur nie było alkoholu nie pije wcale prawie 4 razy w życiu się upiłem ale należe do tych ludzi ,którzy jak się napiją to idą spać bo wiem jakie głupoty się wtedy robi.

4

Odp: Czy to już koniec?
kudlacz napisał/a:

Jestem w krytycznej sytuacji jeszcze kilka dni temu dostałem wymówienie po 14 latach pracy ,nie moge się pozbierać byłem aktywnym sportowcem a teraz mam ciśnienie 180/120 i puls 130 ciągle myśle i wciąż KOCHAM nie moge do siebie dopuścić tej myśli , że ona mi to zrobiła bo to był aniołek nigdy awantur nie było alkoholu nie pije wcale prawie 4 razy w życiu się upiłem ale należe do tych ludzi ,którzy jak się napiją to idą spać bo wiem jakie głupoty się wtedy robi.

Kudlacz, niepotrzebnie szukasz winy w sobie.

Zdrada jest decyzją, którą podejmujemy samodzielnie. I prawda jest taka, że to, jakiego rodzaju decyzję podejmiemy zależy w największej mierze nie od okoliczności, ale od wartości, które wyznajemy. Jeżeli dla kogoś wierność to wartość, w obliczu problemów będzie szukał rozwiązania lub odejdzie. A jeśli ktoś nie ma w swoim kręgosłupie moralnym wpisanej wierności, zdradzi - i nie będzie potrzebował pretekstu do tego.
Nieszczęśliwa kobieta może działać pozytywnie (rozmawiać z partnerem, wzbogacać związek o nowości, iść do psychoterapeuty, zakończyć związek) albo negatywnie (zdradzić, kłamać).
Natomiast Ty, jako zdradzany partner, także masz wybór. Możesz się godzić na niewierność, ryzykując, że dzieci będą żyły w domu, w którym mama ma coraz mniej szacunku do taty, a tata coraz mniej szacunku do samego siebie, że będą oglądały obwiniającego się ojca, który nie jest w stanie działać. A możesz stanowczo nie zgodzić się na takie życie, wystawić żonie walizki za drzwi, porozmawiać ze szwagrem, dać jej kolejne ultimatum.

Dopóki się obwiniasz, jako rodzina stoicie w miejscu. Ona świetnie się bawi. Ty i dzieci cierpicie (albo cierpisz Ty, a dzieci zaczną cierpieć za moment). Dlatego jeżeli sam nie jesteś w stanie się z tego pozbierać, poszukaj pomocy u psychologa. Nie po to, żeby dogodzić żonie, bo nie ona tutaj cierpi. Pomóż sobie, bez tego nie podejmiesz żadnej dobrej decyzji.

5

Odp: Czy to już koniec?

Byłem dwa razy u psychologa i nie może mi pomóc fakt jest też taki tym bardziej , że zanim się dowiedziałem o (kochanku) moja żona w pracy powiedziała "gdyby wszyscy mieli takich mężów jak ona to nie było by problemów w rodzinach" A teraz słysze że musze się leczyć jak nie pójde do lekarza to odejdzie. Jestem na rondzie na którym są 3 zjazdy samotne życie życie z żoną tylko musi to zakończyć a tą trzecią już wyeliminowałem chyba bo żyć musze zawsze pogodny i uśmiechnięty byłem a teraz waże 10kg mniej czyli 68 bo nie moge nic zjeść tylko jogyrt activia mój żołądek przyjmuje.

6

Odp: Czy to już koniec?

to znajdz innego psychologa. takie terapie nie trwaja dzien czy 2.
moge cos napisac o niej? dla mnie to scierwo- wyciera swoje winy Toba. zakonczy a pozniej znow zacznie.
Walcz o swoje zycie!

7

Odp: Czy to już koniec?

Podobny problem ma henk72 - moze warto żebyś przeczytał jego post i nasze rady pod nim smile

Wiem, że lepiej jest gdy rady daje się bezpośrednio- ale myślę, że dziewczyny napisały tam wiele cennych uwag które mogą dotyczyć również ciebie.

W sumie mam takie samo zdanie jak tam:

a)kopnij ją w tyłek
b)niech się wyprowadzi z waszego mieszkania i idzie do kochasia
c)wnoś pozew o rozwód z orzeczeniem o winie
d)zapomnij o tej lafiryndzie

Ale przede wszystkim poszukaj pracy- wiem, że teraz najchętniej byś w ogóle za nic sie nie brał, ale musisz mieć pracę. To podniesie ci niską samoocenę, będziesz mieć pieniądze na utrzymanie domu (ale nie żony). Poza tym w trakcie rozwodu zona może wykorzystać jej brak i cię zgnębić.

Nie powinieneś jej wybaczać. Dostała swoją szansę, zmarnowała ją. I powtórzę się: gdyby jej zależało na waszym małżeństwie, powiedziałaby ci że coś się miedzy wami psuje, w niej coś się zmienia- ale ona wolała znleźć sobie innego, ignorując twoje uczucia i waszych dzieci. Zwłaszcza że one nie są już małe, dobrze wiedzą co się dzieje.


Domyślam się że bardzo ją kochasz... ale... ona wygląda mi na kobietę która zawsze będzie szukać przygód. Być może miała za dobrze- kochający mąż, dzieci, dobry statut społeczny- znudziło ją to. A flirt z szwagrem to już patologia. Uciekaj od niej. Jesteś młody, wydajesz się konkretny i miły facet. Nie marnuj życia i nerwów dla kobiety która nie umiała cię docenić. Twoje dzieci to zrozumieją gdy dorosną.

8

Odp: Czy to już koniec?

Prace mam do końca czerwca a jestem złotą rączką to sobie poradze.

9

Odp: Czy to już koniec?

No cóż... Pośród tylu dobrych rad - czas na mnie (początkującą w Forum Kobiety).

Twoja żona, choć prawda boli - ale zasmakowała czegoś innego... To się zdarza, szczególnie małżeństwom z takim stażem. Być może w Wasze życie wkradła się nuda i rutyna, której Ty nie zauważałeś lub Ci nie przeszkadzało. Trudno jest człowiekowi gdy tylko myśli o jednym lub o jednej osobie. Jesteś mężczyzną wysportowanym i nie starym - (wybacz określenie), więc weź się w garść i najlepszym skutkiem polepszenia Twojej teraźniejszej sytuacji będzie zmiana otoczenia. Możesz również zacząć myśleć o ułożeniu sobie życia lub niekoniecznie "życia" ale o nowej partnerce. Zbyt długo byłeś tym "grzecznym mężem". Najwyższy czas to zmienić i się przełamać. Nie ma nic gorszego niż udawanie, że wszystko jest ok. Nie można również całe życie oglądać się na dzieci i oszukiwać je tym bardziej, że są to nastolatkowie, którzy wbrew pozorom potrafią wiele zrozumieć. Najważniejsze jest aby w razie rozstania Twojego z żoną lub innej separacji wytłumaczyć dzieciom, że to dotyczy tylko Was. Z dziećmi żadne z Was się nie rozstaje...
Przestań się zamartwiać i ubolewać nad sobą. Wręcz przeciwnie - zacznij żyć. Zacznij dbać o siebie wyjątkowo więcej niż kiedykolwiek. Gdy ona przychodzi do domu, Ty wychodź wyperfumowany. Nie zadawaj pytań. Bądź obojętny. Zbywaj ją na każdym kroku (jedynie rozmowy tzw. "służbowe" - bo mieszkacie pod jednym dachem więc jest to nieuniknione). Gdy poprosi Cię o coś - odmów itp. Tym postępowaniem dasz jej do zrozumienia, że straciła na wartości jaką miała kiedyś w Twoim mniemaniu. Zacznie się głęboko zastanawiać nad swoim postępowaniem i sobą. Jeżeli nie- to nie ma sensu być z taką osobą, ktora wyrafinowanie dąży do własnych przyjemności kosztem dobrego małżeństwa bez odwagi wzięcia odpowiedzialności za swoje postępowanie.

pzdr.

10

Odp: Czy to już koniec?

kochaś mieszka u siostry zostanie na lodzie razem z nim

11

Odp: Czy to już koniec?

Kryształowa dobrze mówisz tylko ja nie dopuszczam do siebie myśli zdrada. Ułożyć życie ja spławiałem zawsze inne kobiety liczyła się Ona i teraz iść z inną ja tak nie umiem będe się czuł okropnie chyba już sexu w moim życiu nie będzie bo nie będe potrafił . Jest tylko jedna opcja przyjaźń i rozmowy ale dalej się nie posune chyba że czas zagoi rany ale tylko kobieta zkrzywdzona przez los jak ja znajdzie droge do mnie już nie moge bo klawiatura mokra od łez. Ale ja na melodramatach nawet płacze więc się nie dziwcie widze wiele krzywd bo charytatywnie pomagam młodzieży.

12 Ostatnio edytowany przez henk72 (2010-04-09 23:32:24)

Odp: Czy to już koniec?

kudlacz
spójrz na moją historię "prawie" sie pokrywają ja też próbowałem naprawić wszystko bo dużo rzeczy zawaliłem, też się gdzieś w tym naszym małżenśtwie pogubiłem ale do cholery dlaczego od razu, facet, zdrada itp, ja tego nie rozumiem i chyba żaden facet nie zrozumie cóż ........ 
weż się w garść napisz pozew ja mimo że wiele osób mi to mówiło od samego początku wątpiłem, szarpałem się ze samym sobą, ale jest dalsze życie a z taką skazą na sercu jest bardzo trudne wiec do dzieła!!

13

Odp: Czy to już koniec?

Czy jest jakiś psycholog obecnie na forum? Bo sytuacja jest tragiczna.

14

Odp: Czy to już koniec?

Nie wiem dlaczego ludzie majacy problem z utrzymaiem dlugotrwalego zwiazku nie wiaza sie z podobnymi sobie?
Czy to jakas potrzeba zlapania kogos, kto na kolanach bedzie latal po psychologach?
No i dobrze ze kochanek zony nie jest jej wierny. Moze to bedzie wreszcie idealny zwiazek. Kazdy sobie rzepke skrobie.

15

Odp: Czy to już koniec?
kudlacz napisał/a:

Czy jest jakiś psycholog obecnie na forum? Bo sytuacja jest tragiczna.

Jeden z modów psychologiem. Jednak najlepiej by było spotkać się na żywo.

16

Odp: Czy to już koniec?

mam 21 lat a moj partner 31.tyle iz on jest po rozwodzie z jedna pania...i z tamtego zwiazku jest dziecko(teraz ma 11 lat)byli malzenstwem 1rok.nastepnie poznal inna partnerke...byl z nia niecale dwa lata,zostawila go bedac w ciazy,mowiac na odejscie ze go nie kochala nigdy a dziecko nie jest jego...zaakceptowalam go mimo wszystko.jestesmy razem ponad 4 lata.pytajac go o dziecko i nasza przyszlosc odpowiada ze nie jest gotowy na dziecko,zostal wczesniej zraniony i dlatego boi sie okazac w pelni swoich uczuc.martwie sie.po dwoch latach naszego zwiazku oswiadczyl mi sie:)wtedy tez jego byla dziewczyna zaczela sie z nim kontaktowac.wypisywala smsy ze go jednak koch itd ze to wszystko przemyslala...po 2 latach!poprosilam wiec mojego aktualnego narzeczonego o badania dna dziecka(tego drugiego).badania sie odbyly a wyniki byly dla nas obojga szkokujace!okazalo sie ze to jest jego drugie dziecko.mimo tego zostal ze mna.ciagle powtarza ze mnie kocha.a ja mam nadal obawy.obecnie zamieszkalismy za granica.nie utrzymujemy zadnych kontaktow z tamtymi dwiema kobietami.nie to za ja nie chce czy ze mam cos przeciw ale on nie chce!w chwili obecnej zastanawiam sie czy dobrze zrobilam bedac z nim.jest czas gdzie sie dogadujemy a sa chwile gdzie ciagle sie sprzeczamy.nie mam nikogo z kim moglabym o tym wszystkim porozmawiac,na dzien dzisiejszy ciagle slysze od mojego partnera ze trzymam go na smyczy ze nigdzie nie moge wyjsc ze mam sie wziasc za siebie,ze jestem zadzrosna o nic itd...ze ciagle marudze.nie czuje tego ciepla co kiedys,zadko mi mowi cos czuje zadko przytula.ostatnio wychodzac do pracy na godzine 11 rano wrocil o 3 nad ranem twierdzac ze zasnal u kolegi.co mam robic?co myslec?uslyszalam nawet ze lepiej by bylo jakbysmy od siebie odpoczeli,zebym wyjechala do polski na jakis czas.z zapytaniem:dlaczego ostatnio tak zadko mi mowisz ze mnie kochasz dostalam odp:mi wystarczy jak powiem ci to raz w tygodniu,po co mam ci to mowic skoro ja wiem i ty wiesz ze tak jest.niechce go opuszczac bo wiem ze nie mial w zyciu latwo,,,pomoglam jak moglam dlaczego on teraz jest taki zimny?

17

Odp: Czy to już koniec?

ja napiszę jedną rzecz-jeśli facet jest za dobry, babka zawsze go kopnie w tylek...tak jest, bylo i bedzie..niestety...wiekszosc kobiet lubi mezczyzn wrednych,zlych,niedojrzalych lub niewiernych...tak zwanych skur****** ...nie mozna byc za dobrym...jesli jestes za dobry/a, ta druga osoba zawsze to wykorzysta-zawsze-i to z nadwiazka...a ty ewidentnie jestes za dabry, zdradzila Cie raz, zdradzi drugi,trzeci,setny... powinienes ja zostawic!! nie dawac jej zadnych szans, jak mozna zdradzac kogos caly czas?? jeszcze majac dzieci??? masakra jakas!!! zostaw ja, zacznij zyc od nowa, napewno poznasz kogos kto w koncu doceni,ze jestes wspanialym i oddanym mezczyzna!!!!a jesli chodzi o dzieci- mnie i mego brata wychowywala tylko mama i to praktycznie przez cale zycie-i powiem ci jedno-owszem nigdy nie mialam ojca itd. odbilo sie to na mojej psychice bardzo,ale gdyby moi rodzice byli do tej pory razem to odbiloby sie to na mojej psychice jeszcze gorzej, nie mozna udawac,ze jest w porzadku, kiedy nie jest!

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to już koniec?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026