dlaczego? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-03-05 09:18:03)

Temat: dlaczego?

Witam Was,
nie do wiary, jestem mężczyzną a piszę na forum dla kobiet. A jednak. Chyba powodem jest fakt, że przestałem kompletnie rozumieć moją kobietę i będąc jednocześnie silnie zaangażowanym emocjonalnie chciałbym zrozumieć dlaczego nasz związek chyli się ku upadkowi, choć teoretycznie powinien kwitnąć. Faceci tak mają, chcą zrozumieć dlaczego. Jesteśmy bardzo racjonalni i nie znając odpowiedzi na to pytanie zapętlamy się szukając odpowiedzi, nie umiemy przejść do porządku dziennego nas sytuacjami które są dla nas niezrozumiałe.

Żyjemy w związku partnerskim od 5 lat. Mieszkamy ze sobą od 4. Jesteśmy dojrzałymi ludźmi, ja 44 ona 47. Mamy za sobą nieudane związki, oboje rozwiedzeni, dzieci u mnie 11 i 19 u niej już pełnoletnie. Ja manager wyższego szczebla, ona własna działalnosć gospodarcza, jesteśmy ustawieni zatem.

W największym skrócie: przez 5 lat byłem najlepszą wersją samego siebie dla mojej ukochanej kobiety. Przez całe życie, nigdy nie zdarzyło mi się być tak silnie zaangażowanym emocjonalnie. Pewnie to zaangażowanie, czysta bezinteresowna miłość sprawiły, że mojej kobiecie nie brakowało niczego i nie mówię tu o kasie. Mówię o trosce, atencji, tęsknocie i miłości. Dostała meżczyznę, który bardzo chciał kochać. Trochę to przypomina suchą gąbkę, tak jak sucha gąbka chłonie wodę, tak ja bardzo chciałem pochłanąć się w uczuciu. Dać komuś kogo kocham z siebie 200%. I tak było przez ten czas. Pełna dedykacja z mojej strony, spędzialiśmy każdą wolną chwilę ze sobą, zaskakiwałem ją co non stop czymś, co sprawiało, że mogła odczuć moją miłość, kwiaty bez okazji, prezenty których by się nie spodziewała, wspólna aktywność i zajęcia. Byłem jej najlepszym przyjacielem, mogła na mnie liczyć, wiedziała, że z każdym problemem może do mnie przyjść a ja zrobię wszystko żeby go rozwiązać. Dużo bliskości, fantastyczny seks po którym zdarzało się, że nie mogła wstać z łóżka. Jednym słowem sielanka.

Koleżanki słuchając jej opowieści o naszym związku kiwały glową - takie rzeczy się nie dzieją, nie ma takich facetów. Są - jesli są na maxa zaangażowani.

Pierwsze zgrzyty pojawiły się parę miesięcy po wspólnym zamieszkaniu. Moje Kochanie literalnie mówiąc nie znosi sprzeciwu. Ona zawsze ma rację, ona nigdy nie czuje się winna, ona nigdy nie przyjdzie i nie powie - przepraszam, myliłam się - przytul mnie. Z początku nasze spięcia wyglądały tak, konflikt, następnie awantura ciągnąća się do całkowitego unicestwienia mojej osoby. Nie ważne ile miałoby to trwać, 1 dobę, 2 doby - do całkowitej bezwarunkowej kapitulacji. Moje Kochanie jeńców nie bierze, nie satysfakcjonuje ją połowiczny sukces. Ona tak długo męczy, aż przeciwnik podda się i wywiesi białą flagę. Do czego to prowadziło? Do tego, że nie mając już siły kończyłem te awantury przyznając jej rację. Wbrew sobie. Co więcej, ja potrafiłem uwierzyć wbrew faktom i wbrew zdrowemu rozsądkowi że ona ma tę rację. Z perspektywy czasu oceniam, że ona w tym okresie całkowicie spacyfikowała moją osobę i podporządkowała ją sobie na maxa. To trwało 3 lata. W tym czasie sinusoida, from the heaven to the hell i z powrotem. Za każdym razem, moje zwłoki na ziemi i ona stojąca nad pokonanym przeciwnikiem. W tym czasie też do rangi problemu nr 1 urósł konflikt o moje dziecko. Chcę utrzymywać kontakty z córką, co dwa tygodnie widujemy się w weekendy. Ona nigdy tego nie potrafiła zaakceptować. Zawsze na dzień przed weekendem robiło się gęsto i słyszałem wymówki - że zamiast być z nią jadę do dziecka. Że ją zostawiam samą, że nie nie jest najważniejsza w moim życiu. I tu dochodzimy do sedna: ona niesamowicie źle znosi samotność, więc każde ale to każda moja nieobecnosć jest powodem problemu i kłótni. Mam wymagającą pracę i wiecie co: przeorganizowałem ją tak, aby moje niepobyty w domu nie zdarzały się. Cierpi na tym firma w której pracuje, cierpi moja pozycja zawodowa - ale dla niej wszystko, więc pracując w wyższej kadrze zarządzającej udało mi się tak to ułożyć, abym pracował 8...17. Zdarzało się że z pełną świadomosćią zaniedbywałem swoje obowiązki aby tylko nie usłyszeć znowu że zostawiam ją samą i nie generować awantury. I tak krok po kroku, doszedłem do etapu, gdzie moje życie wygląda następująco: ONA, praca, dziecko raz na dwa tygodnie. Nie mam męskich przyjaciół (bo nie mam na nich czasu) , nie mam swojego hobby (bo nie mam na nie czasu) - wszystko, cała moja aktywnosć została podporządkowana JEJ. Mnie już nie ma. Ja nie mam swojego życia. utraciłem niezależność jakąkolwiek. Uwierzcie lub nie - zacząłem ją zabierać nawet na służbowe wyjazdy i branżowe imprezy (co budziło uśmiechy, męskie towarzystwo albo mieszane każdy bez połówki a ja owszem - cyklicznie ze swoją, ludzie nie potrafili tego zrozumieć ale dla niej było to koniecznością, albo jedziesz ze mną albo... AWANTURA). Gasłem w sposób ciągły, doprowadziłem do sytuacji, gdzie ona decydowała o wszystkim. Jednocześnie miała we mnie perfekcyjnego mężczyznę, kogoś kto zawsze o niej myślał, ciągle ją zaskakiwał czymś, był zawsze obok. Zawsze? Zawsze. My nie przestawaliśmy bywać w kontakcie, w domu face2face, a kiedy nie byliśmy ze sobą, praca - inne obowiązki - ciągły kontakt on line. dość powiedzieć, przez 5 lat uzbierało się ponad milion linii na messengerze. Okazywałem jej ciągłe zainteresowanie, nauczyłem się gotować (podobno robię nalepsze zupy na świecie, co weekend zupę gotuje ja, taką jaką sobie życzy), nauczyłem się robić wymyślne sałatki (do pracy, koleżanki wniebowzięte, kiedy mogła powiedzieć - a tę sałatkę zrobił dla mnie mój facet, nie dość że facet to sałatka zajebista). Nauczyłem się wyszukiwać ciuchy, buty, bieliznę. Wiecie ile par butów ma moja kobieta? 3 duże szafki z IKEA. 90% to mój wybór i nigdy nie trafiłem źle. Okazało się że mam zajebisty gust, potrafię kupować kobiecie buty o które zapytują kobiety w sklepach - "Pani, gdzie Pani wyrwała te kozaki" albo na imprezie "ale masz świetne szpilki, skąd????" - "nie wiem, ten facet znalazł". W międzyczasie, umożliwiłem jej otworzenie własnej działalnosći gospodarczej. Zaprojektowałem jej narzędzia wspomagające ten biznes, służyłem jako doświadczony manager radą. Biznes poszedł świetnie.

I tak to sobie szło przez 3,5 roku. Jakieś 1,5 roku temu zatrzymałem się i zrobiłem rachunek sumienia. Co ja właściwie robię? Dałem się całkowicie zdominować. Powiedziałem sobie koniec z tym. Nasze awantury zmieniły swój charakter. Przestałem się poddawać. I tak jak kiedyś koniec był pełną kapitulają tak teraz ja często kończę  - OK, Ty masz swoje zdanie ja swoje. Nie zmienię go. Wybacz. Niech każdy pozostanie przy swoim. Okropnie ją to wulgaryzm, więc tę zmianę nazwała - "już CI nie zależy, wszystko CI jedno". Często też teraz kończę to szybko, nie pozwalam aby to się ciągło dniami jak kiedyś. Ona nazywa to brakiem zaangażowania. Jednocześnie nadal bardzo kocham moją Niunię. To jest najważniejszy człowiek w moim życiu, a będąc 44 latkiem wiem co mówię.


Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Prawda? Bo... zdarzają się takie sytuacje gdzie wpływ nasz jest znikomy i nie mamy wyjścia. Zdarzył mi się wyjazd na drugi kontynent, służbowy z którego nie mogłem się wymiksować. Nie wyjazd na rok, uważajcie - 9 dniowy wyjazd do Azji. Słownie dni dziewięć. Ten wyjazd stał się powodem awantury. Pierwotnie sądziłem, że uda się abyśmy pojechali razem, bardzo tego chciałem. Jednak, okazało się, że przeszkody natury formalnej oraz napięty kalendarz samego wyjazdu (praca po 16h, ciągłe przemieszczanie się) sprawiły że musiałem jechać sam. Słuchajcie... siedzę w hotelu na drugim kontynencie a moja luba właśnie pakuje swoje rzeczy, po awanturze na odległość. Znowu usłyszałem jaki jestem denny, do dupy i w ogóle. Nie wytrzymałem, nie chcę przedłużać, ale dostałem taki wycisk emocjonalny i wylała na mnie tyle szamba, że w koncu jej napisałem - OK, chcesz - pakuj sie, nie chcę Cię wiecej widzieć na oczy. Wyłączyłem messengera, wywaliłem się z fejsa, zamknąłem wszystkie kanały komunikacyjne. I od dwóch dni, jestem sam jak kołek na drugim końcu świata bez kontaktu z osobą na której bardzo mi zależy. Pracując tutaj po 16h, spiąc po 3-4h, przemieszczając się ciągle nie umiałem już wytrzymać psychicznie jej zarzutów, sprowadzania do parteru, manipulacji, nękania psychicznego, eksploatowania poczucia winy u mnie. To było ponad moje siły. jeśli jesteś na nogach od 7:00 spałeś dzień wcześniej 4h, jest 2 w nocy czasu lokalnego (a zatem na nogach jesteś 19 godzinę) a słyszysz jaki jesteś wulgaryzm od kobiety którą kochasz, to puszczają hamulce w końcu. Nie wytrzymałem tego psychicznie. I poddałem się. sad

Wytłumaczcie mi: dlaczego kobiety traktują jak śmieci facetów, którzy swoje życie podporządkowali miłości, okazują maksymalną troskę i atencje. Dlaczego kobiety nie szanują facetów, do których wzdychają na forach. Skąd u Was ta aberracja? Chcecie oddanych towarzyszy życia, a jak już Wam się taki trafi - niszczycie ich i wdeptujecie w ziemie?

ps. i co zrobić żeby uratować ten związek? Ja bardzo ją kocham. To jest dojrzała miłość, taka co to zdarza się raz na całe życie. To nie jest kochanka, dupa czy partnerka - dla mnie to kobieta, w której pochłonąłem się bez reszty.

I jeszcze jedno, wiem że to jest ważne. Podobam się mojej kobiecie, jestem atrakcyjnym facetem. Jak to ona mówi, Ciebie strach gdzieś wypuścić samego, bo laski wskakują Ci same do łóżka. No i w naszym łóżku się układa lepiej niż dobrze. To są drobiazgi, ale jako dojrzały facet wiem że ważne drobiazgi. Bez udanego seksu i fascynacji fizycznej nie ma udanego związku. Więc nadmieniam, aby obraz był pełen.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-03-05 07:59:28)

Odp: dlaczego?

Miro Twoja kobieta jest bluszczem, a Ty dałeś się całkiem omotać.
Odpoczywaj teraz, zajmij się pracą, zmierzysz się z nią i jej mackami, po powrocie do kraju.

Sprawdź, czy się wyprowadziła. Jeśli nie, no cóż... czeka Cię awantura po powrocie do domu.

Edit: jeśli chcesz dalej ciągnąć ten związek, odblokuj messengera i zapytaj ją o coś neutralnego a bezpośrednio jej dotyczącego tak, żeby musiała ci odpisać. O jej dzieci, o wnuka czy coś tam. I nie przepraszaj jej.

3

Odp: dlaczego?

Trak jak od samego początku związku popełniłeś błędy tak i teraz to robisz. Pytanie nie powinno brzmieć dlaczego są takie kobiety ale dlaczego są tacy mężczyźni jak ty. Akceptujacy to wszystko.
I teraz uwierz że ona ma prawo być zla.tak przez 3,5 roku wszystko było pięknie a teraz nagle TOBIE się zmieniło, zmienilo wszystko. Tak jak ja wcześniej ubostwiales tak teraz nienawidzisz tego jaka jest. To w Tobie sie zmienilo
Widziały balu co braku, nagle różowe okulary spadły i ?
I teraz.oczekujesz ze napiszemy Ci jak ja zmienić ?
Nie zmienisz

4

Odp: dlaczego?

To nie jest dobry pomysł, ja mam już doświadczenie. Ta kobieta tego rodzaju wyciągnięcie dłoni nie traktuje jako okazji do pojednania. Ona traktuje to jako oznakę osłabienia i wtedy przystępuje do formalnego ataku. Z podwójnym tupetem, bezczelnoaxia i wzmożoną agresja sad związek, tak chciałbym z nią być bo kocham te kobietę, ale nie w takiej formule. Jestem w totalnej rozsypce, bo wiem skądinąd od ludzi którzy ją dobrze znają że ona wykazuje socjopatyczne skłonności. Definicja socjopaty, objawy i charakterystyka pasuja do niej jak ulał.

5

Odp: dlaczego?
ja86 napisał/a:

Trak jak od samego początku związku popełniłeś błędy tak i teraz to robisz. Pytanie nie powinno brzmieć dlaczego są takie kobiety ale dlaczego są tacy mężczyźni jak ty. Akceptujacy to wszystko.
I teraz uwierz że ona ma prawo być zla.tak przez 3,5 roku wszystko było pięknie a teraz nagle TOBIE się zmieniło, zmienilo wszystko. Tak jak ja wcześniej ubostwiales tak teraz nienawidzisz tego jaka jest. To w Tobie sie zmienilo
Widziały balu co braku, nagle różowe okulary spadły i ?
I teraz.oczekujesz ze napiszemy Ci jak ja zmienić ?
Nie zmienisz

Jeśli przyjąć to co piszesz jako aksjomat, to wniosek z tego taki, że z natury kobiety zachowują się jak bluszcz i pasożyt. Wezmą tyle ile da żywiciel. Bezrefleksyjnie. A zatem należy Wam ograniczać podaż tego czego pragnieniecie od samego początku. Z pełną premedytacją i na zimno. Szkoda

Tzn szkoda by była, gdybym zgodził się z Tobą.  Nie zgadzam się, to by było mega wyrachowane. Jakiś rodzaj transakcji zamiennych wbudowanych w uczucie. Pewnie są kobiety które myślą Jak Ty. Mam nadzieję że nie wszystkie.

6 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-05 08:39:08)

Odp: dlaczego?
miro75 napisał/a:

Jeśli przyjąć to co piszesz jako aksjomat, to wniosek z tego taki, że z natury kobiety zachowują się jak bluszcz i pasożyt. Wezmą tyle ile da żywiciel. Bezrefleksyjnie. A zatem należy Wam ograniczać podaż tego czego pragnieniecie od samego początku. Z pełną premedytacją i na zimno. Szkoda

Nie kobiety, tylko Twoja kobieta. Halo, tu ziemia. Jak sobie wybrałeś, tak masz.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

7

Odp: dlaczego?

Klapki z oczu. TWOJA kobieta. Bez generalizowania. Ty taka sobie wybrałeś. Taka była od początku. Niczego nie ukrywała. A teraz nagle zadałeś sobie sprawę po 3,5 roku ze ten aniołek, ta niunia ci jednak nie odpowiada.

Kobiety sa takie same jak ty. Biorą sobie facetów o których już na starcie wiadomo że do zwiazku się nie nadaja  nagle po latach płacz i rozczarowanie jak już klapki opadną lub oberwa po ryju zbyt wiele razy

8

Odp: dlaczego?
ja86 napisał/a:

Trak jak od samego początku związku popełniłeś błędy tak i teraz to robisz. Pytanie nie powinno brzmieć dlaczego są takie kobiety ale dlaczego są tacy mężczyźni jak ty. Akceptujacy to wszystko.
I teraz uwierz że ona ma prawo być zla.tak przez 3,5 roku wszystko było pięknie a teraz nagle TOBIE się zmieniło, zmienilo wszystko. Tak jak ja wcześniej ubostwiales tak teraz nienawidzisz tego jaka jest. To w Tobie sie zmienilo
Widziały balu co braku, nagle różowe okulary spadły i ?
I teraz.oczekujesz ze napiszemy Ci jak ja zmienić ?
Nie zmienisz

Jeśli przyjąć to co piszesz jako aksjomat, to wniosek z tego taki, że z natury kobiety zachowują się jak bluszcz i pasożyt. Wezmą tyle ile da żywiciel. Bezrefleksyjnie. A zatem należy Wam ograniczać podaż tego czego pragnieniecie od samego początku. Z pełną premedytacją i na zimno. Szkoda

Tzn szkoda by była, gdybym zgodził się z Tobą.  Nie zgadzam się, to by było mega wyrachowane. Jakiś rodzaj transakcji zamiennych wbudowanych w uczucie. Pewnie są kobiety które myślą Jak Ty. Mam nadzieję że nie wszystkie.


Edit:
Sorka widzę że moja płeć, mis błąd, to nie kobieta MI odpowiedziała. Teraz rozumiem skąd taka treść, to męski punkt widzenia. Jeśli co do diagnozy mogę się zgodzić, bo pewnie są takie kobiety, to co do rozwiązania już nie. Bo to by oznaczało że prewencyjnie "każda babę trzeba krótko", ja sie z tym nie zgadzam fundamentalnie.

9

Odp: dlaczego?
santapietruszka napisał/a:
miro75 napisał/a:

Jeśli przyjąć to co piszesz jako aksjomat, to wniosek z tego taki, że z natury kobiety zachowują się jak bluszcz i pasożyt. Wezmą tyle ile da żywiciel. Bezrefleksyjnie. A zatem należy Wam ograniczać podaż tego czego pragnieniecie od samego początku. Z pełną premedytacją i na zimno. Szkoda

Nie kobiety, tylko Twoja kobieta. Halo, tu ziemia. Jak sobie wybrałeś, tak masz.


Nie masz racji, on pisał o rozwiązaniu generycznym. I ja się do tego odniosłem, co więcej akapit niżej wyjaśniłem. Więc po co czytujesz fragment wyrwany z kontekstu.

10

Odp: dlaczego?
ja86 napisał/a:

Klapki z oczu. TWOJA kobieta. Bez generalizowania. Ty taka sobie wybrałeś. Taka była od początku. Niczego nie ukrywała. A teraz nagle zadałeś sobie sprawę po 3,5 roku ze ten aniołek, ta niunia ci jednak nie odpowiada.

Kobiety sa takie same jak ty. Biorą sobie facetów o których już na starcie wiadomo że do zwiazku się nie nadaja  nagle po latach płacz i rozczarowanie jak już klapki opadną lub oberwa po ryju zbyt wiele razy

A skąd wniosek ze należę do grupy facetów którzy do związku się nie nadają?

11

Odp: dlaczego?
miro75 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
miro75 napisał/a:

Jeśli przyjąć to co piszesz jako aksjomat, to wniosek z tego taki, że z natury kobiety zachowują się jak bluszcz i pasożyt. Wezmą tyle ile da żywiciel. Bezrefleksyjnie. A zatem należy Wam ograniczać podaż tego czego pragnieniecie od samego początku. Z pełną premedytacją i na zimno. Szkoda

Nie kobiety, tylko Twoja kobieta. Halo, tu ziemia. Jak sobie wybrałeś, tak masz.


Nie masz racji, on pisał o rozwiązaniu generycznym. I ja się do tego odniosłem, co więcej akapit niżej wyjaśniłem. Więc po co czytujesz fragment wyrwany z kontekstu.

Nie masz racji, bo ja86 dokładnie Ci niżej wyjaśnił, że pisał wyłącznie o Twojej kobiecie big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
Odp: dlaczego?

Życie jak w bajce......o rybaku i złotej rybce.

13

Odp: dlaczego?
miro75 napisał/a:

Trochę to przypomina suchą gąbkę, tak jak sucha gąbka chłonie wodę, tak ja bardzo chciałem pochłanąć się w uczuciu. Dać komuś kogo kocham z siebie 200%.

Tu chyba leży sedno Twojego problemu. Zamiast budować normalną, partnerską relację zostałeś mężczyzną, który "kocha za bardzo".

Dla mnie kobieta, która strzela fochy o kontakt z dzieckiem (zresztą nieczęsty) byłaby skreślona. Ojcem będziesz ZAWSZE i wiedziała, że nim jesteś. Nigdy nie powinieneś dopuścić do sytuacji, gdy relacja z dzieckiem cierpi kosztem nowej partnerki. Ta kobieta to istny bluszcz, uważam że powinieneś się od niej uwolnić. Już zniszczyła część Ciebie, nie pozwól żeby niszczyła Cię nadal.

Ja się np trochę irytuje, gdy mój facet nie wychodzi z kumplami lub nie ma swojego życia. Na wyjazdy służbowe wyjeżdżam, nawet zdarza się, że na wakacje nie jedziemy razem.

Rozumiem Cię, że nie wytrzymałeś, ale powinieneś się z tego cieszyć i nie chcieć tego "naprawiać". Na prawdę odpowiada Ci rola jej podnóżka?

14

Odp: dlaczego?

dlaczego... dlatego że tak sobie wybrałeś, ona taka była już zanim się poznaliście a ty kiepsko zainwestowałeś swoje uczucia. No i nie zmieni się. Możesz albo żyć tak jak teraz albo odejść.

15

Odp: dlaczego?

Ale Ty kochasz ją, czy swoje wyobrażenie o niej?

16

Odp: dlaczego?

Jak osoba na tak wysokim stanowisku kierownicYm może mieć tak nikla umiejętność czytania ze zrozumieniem. Nie miałem na myśli ciebie, lecz twoją niunie.

Zreszta Ty ze swoją nachalna miłością tez powinieneś popracować

17

Odp: dlaczego?

Ona już taka była a ty przymykałeś oczy albo zakochany nie widziałeś tego do momentu aż klapki opadły. Nie sądzę żeby ona się zmieniła. Możesz odejść i czekać aż się zmieni, przeprosi ale szczerze w to wątpię

"Trochę o Tobie myślałem, masz w sobie to coś - zachodzisz za skórę." - Druhny

18

Odp: dlaczego?

Tu akurat płeć nie gra roli. Ba! Wiele kobiet było na Twoim miejscu, autorze, np ja kiedyś taka byłam. Dawałam i dawałam a w zamian dostawałam to samo co Ty. Kiedy odeszłam to było wielkie wow i mega niefajna sytuacja z jego strony (ogromna agresja).
I niestety, zazwyczaj tak jest... trzeba dbać o równowagę w związku, dajesz i bierzesz mniej więcej po połowie, bo łatwo drugiego człowieka zepsuć, jak dziecko rozpieścić, rozwydrzyć.
Tobie chodzi o kobietę, która by doceniła Twoje zaangażowanie i dobroć. Mam podobnie. Chciałabym faceta, którego nie muszę adjustować, tylko takiego co doceni i razem byśmy mogli robić fajne rzeczy, zamiast się tresować. Rozumiem tą fantazję. No ale jak jest... tak jest. Dasz palec, dasz rękę...

19 Ostatnio edytowany przez newlife (2019-03-05 11:53:47)

Odp: dlaczego?

Jestes kompulsywnym dawca wiec przyciagnales podswiadome kompulsywnego biorce. Taka sytuacja w pewnych momentach dawala ci wielka satysfakcje, ale zwiazek ktory stworzyliscie byl mocno dysfunkcyjny. W dysfunkcyjnym zwiazku sa polaczenia sztywne (wyobraz sobie zlacze w samochodzie ). To zlacze pracuje tylko w jednym kierunku np w poziomie. Jak czesc wspolpracujaca -ty, zacznie isc w gore lub w dol, to sa opory i zlacze sie nadwereza a czasem lamie.
Jesli chcesz stworzyc normalny zwiazek to musisz sie zmienic, ona tez, ale pewnie sama nie zechce , za duzo korzysci z tego miala, bedzie szukac innego, podobnego do ciebie.
I jedna uwaga jeszcze, jak ty sie zmienisz to nigdy juz tak "szalonej" milosci nie przezyjesz. Bedzie inna, dojrzalsza, pelna ale nie obezwladniajaca. Bedziesz w zwiazku partnerem a nie podnozkiem.
Bez terapii chyba nie dasz rady, bo kobiety z ktorymi bys mogl miec udany zwiazek nie beda cie interesowac. Z nia wtopiles sie w tzw. "emocje pierwotne" wynikajace z brakow w dziecinstwie a nawet w niemowlectwie.
Napisz troche o zwiazku z rodzicami jak byles maly.

Odp: dlaczego?

Śmieszne to powiedzenie :"Widziały gały...". Te "gały" brały zapewne ładna, pełną uroku, inteligentną kobietę. Która fakt, może była trochę zazdrosna, potrzebowała dużo uwagi,  ale to było takie "urocze". Przestało być.  Okazało się socjopatią. Co teraz? Może warto odwiedzić jakiegoś psychologa. Oczywiście mam na myśli Twoją wizytę Autorze, bo ona nie pójdzie.  Dowiedz się jak z taką osobą postępować,  jak nie dać się zniszczyć.  Chociaż szczerze, to uważam,  że powinieneś od niej uciec jak najszybciej i jak najdalej.

21 Ostatnio edytowany przez Esthere (2019-03-05 12:18:58)

Odp: dlaczego?

Odniosę się tylko do jednego: jak można mówić o tworzeniu dojrzałej relacji z kimś kto wykazuje cechy socjopatyczne? To oksymoron.
Nie jesteś w dojrzałej relacji ponieważ oboje nie macie wglądu w siebie samych. Trzeba najpierw zidentyfikować  własne uwarunkowania, tendencje, nieświadomie powielane schematy. Tkwisz w tzw KOLUZJI. Poczytaj o związkach koluzyjnych.
Nie generalizuj. Nie podpinaj zachowania tej pani pod charakterystykę połowy ludzkości.  Lepiej się zastanów dlaczego ją wybrałeś. Zamiast pytać dlaczego ona tak postępuje przekieruj optykę na siebie samego i zadaj sobie pytanie : co we mnie takiego jest ze na to pozwalam?

22 Ostatnio edytowany przez Esthere (2019-03-05 12:18:31)

Odp: dlaczego?

(dubel)

23

Odp: dlaczego?
miro75 napisał/a:

Definicja socjopaty, objawy i charakterystyka pasuja do niej jak ulał.

A więc wiesz że ona cię nie kocha i nigdy nie kochała?

24

Odp: dlaczego?

Nie walcz o nią bo szkoda twojego czasu.
Ona sie nie nadaje do miłości.
Jest niezwykle toksyczna. Zostaw ją. Jest osobą pyszną. Nie wygrasz z jej pychą.

Pytasz dlaczego kobiety tak źle traktują facetów. Znam mnóstwo kobiet które bardzo kochają swoich facetów i nie są dla nich przykre. To ty źle wybrałeś. Pamiętaj kobieta od kobiety sie różni.
Nie walcz o nią bo to nie ma sensu. Ona nie ma szacunku dla ciebie. Znajdź taką która będzie cie szanować.

25

Odp: dlaczego?
ja86 napisał/a:

Jak osoba na tak wysokim stanowisku kierownicYm może mieć tak nikla umiejętność czytania ze zrozumieniem. Nie miałem na myśli ciebie, lecz twoją niunie.

Zreszta Ty ze swoją nachalna miłością tez powinieneś popracować

Nie wiem, zapytaj akcjonariuszy SA dlaczego co roku udzielają MI absolutorium. A tak poważnie, najwidoczniej nie umiesz formułowac swoich myśli w sposób jednoznaczny.

26

Odp: dlaczego?
newlife napisał/a:

Jestes kompulsywnym dawca wiec przyciagnales podswiadome kompulsywnego biorce. Taka sytuacja w pewnych momentach dawala ci wielka satysfakcje, ale zwiazek ktory stworzyliscie byl mocno dysfunkcyjny. W dysfunkcyjnym zwiazku sa polaczenia sztywne (wyobraz sobie zlacze w samochodzie ). To zlacze pracuje tylko w jednym kierunku np w poziomie. Jak czesc wspolpracujaca -ty, zacznie isc w gore lub w dol, to sa opory i zlacze sie nadwereza a czasem lamie.
Jesli chcesz stworzyc normalny zwiazek to musisz sie zmienic, ona tez, ale pewnie sama nie zechce , za duzo korzysci z tego miala, bedzie szukac innego, podobnego do ciebie.
I jedna uwaga jeszcze, jak ty sie zmienisz to nigdy juz tak "szalonej" milosci nie przezyjesz. Bedzie inna, dojrzalsza, pelna ale nie obezwladniajaca. Bedziesz w zwiazku partnerem a nie podnozkiem.
Bez terapii chyba nie dasz rady, bo kobiety z ktorymi bys mogl miec udany zwiazek nie beda cie interesowac. Z nia wtopiles sie w tzw. "emocje pierwotne" wynikajace z brakow w dziecinstwie a nawet w niemowlectwie.
Napisz troche o zwiazku z rodzicami jak byles maly.

Podpisuje się pod tym w pełni i w zupełności Cię rozumiem miro75 - też tak miałem; popełniłem te same błędy.
Spróbuj poszukać źródła problemu w sobie. Związek i partnerstwo nie polegają na uszczęśliwianiu drugiej osoby za wszelką cenę a dawanie powinno być zawsze wprost proporcjonalne do tego co sami dostajemy.
Można robić dla kogoś coś miłego, wtedy kiedy ta druga osoba też to robi.
Niestety nasze matki wpoiły nam rycerskość i bezwarunkowe oddanie jako dowód miłości i trzeba czasu żeby wyrwać się ze schematu.
Nie przejmuj się tymi krytycznymi wypowiedziami które nic nie wnoszą, stary - Krytykować jest najłatwiej. Radzę skupić się na tych najbardziej merytorycznych [patrz newlife]

Say What You Mean, Mean What You Say
Odp: dlaczego?

Też nie wyobrażam sobie, by mój przyszły potencjalny partner kazał mi wybierać między dzieckiem a nim. Tupet jakich mało.

Tak jak wyżej,  terapia dla Ciebie, odejście od niej. Wiem że będzie trudno. Może obieca zmianę. Ale nie ma w to co wierzyć.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018