Hej
Nazywam się K ma 30 lat i kompletnie nie radze sobie z zyciem. Ciagłe spędzanie czasu samemu, poczucie izolacji, poczucie zniszczonego zzycia nie daje mi spokoju. Od pół roku nie pracuje, ...w zzasadzie nie robie nic... nie wiem czy ja sam sobie zycie utrudniam, czy tojednak duzo powazniejszy problem. Byłem chwile na psychoterapii , terapeutka stiwerdzila ze utknalem gdzies emocjalnie na etapie nastolatka k torym nigdy tak do konca nie bylem. Przyczyną tego wszystkiego jest wulgaryzm dom, a moze to ja nią jestem? może to ja szukam wymowek, kompletnie nie mam motywacji zeby cos zmienic. Jestemnalogowym graczem... kiedys sprawialo mi to frajde, zwlaszczy gry sieciowe, bylo to tez jednoczesnie nieswiadoma forma ucieczki z domu w ktorym psychicznie nigdy nie przebywalem, nigdy sie z nim nie identyfikowalem... wstydzilem sie chyba. Nawet nie wiem czy to wsystko co pisze to prawda.. moze sobie to wmawiam? Nie mam po prostu obecnie punktu odniesienia bo zyje w izolacji, kiedys jak jeszcze studiowalem czy powiedzmy obraclem sie sila woli wwsrod ludzi bardziej dostrzegalem ta domowa patologie .... Czasami sie zastanawiamco ja teraz zrobie, ludzie w moim wieku zakladaja rodziny, a ja? a ja sie czuje jakby zycia jeszcze nie zaczal nie wiem co to sa zwiazki... czy w ogole relacje z kobietami... zalosne. Sam robie z siebie ofiare losu a nienawdize tej pozycji. Tylko jak mam przzestac nia byc jak ja nie istnieje.... ehhh. Od ładnych paru lat sie zbieram do tego zeby cos na tym forum napisac... mialem ochote opisac caleswoje zycie... a teraz siadlem mysle- wulgaryzm napisze cokolwiek.... Najgoorsze w tym wszystkim jest to ze nic nie robie, nie dzialam, no ale co ja mam robic? Nie wiem po prostu kim jestem.... musialbym opisac chybacale zycie w jaki sposob mysle odczuwam, a raczej myslalem odczuwalem bo w tej chwili ogarnela mnie totalna nie wiem nie moc ? lenistwo ? bezradnosc? nie mam celu w yciu....
Przez ostatnie dwa lata pracowalem jako bosluga biura skelpu... ta praca nie wiedziec czemu wysysala ze mnie energie, 8*5h w tygodniu... niby minimalna ilosc pracy w naszym kraju a jednak, nie zapomne tego dnia jak do nie pryszedlem - pelen optymizmu i takiego nie wiem luzu? energii? i zobaczylem na scianie pierwsze co mi sie rucilo w oczy haselko w styylu "szanuj szefa swego, możesz miec gorszego"... i tak mysle a gdzie jest to samo odnoscnie pracownika? ( nie było ) ... i pierwsza mysl kolejna wulgaryzm stad. No ale prace zalatwila mi siostra, więc zostalem, bo nie mailem nic innego. W pracy ciagle byl strresss, ja sie zajmowalem obsluga biura i sprzedaza, nie wiem ani chyba nie bylem w tym dobry a ni tak strasznie wulgaryzm ... zreszta walilo to mnie co ktos o mnie mysli za sciana mialem ksiegowa ktora kazda sprzedaz czy rozmowe z klientem podsluchiwala, i ciagle sie o cos czepaila czego tego nie zaproponowalem czego to czego tamto i wulgaryzm tak ciagle... oczywiscie czepiala sie caigle mnie, kolezanka z ktora pracowalem praktycznie nigdy nic nie uslyszala, cialge mi kobieta mi zarzucala cos typu ze mam slabe wyniki sprzedazy czy cos, oczywiscie, jak tylko spojrzalem w te wyniiki to mailem blisko dwukrotnie wyzszy wynik niz kolezanka.. ale coz, to chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. A raaczej o to jaki ja jestem, a jestem potwornie poblokwoana i pozamykana w sobie osoba. Ojciec cale zycie sie na mnie wyzywala ja nie umialem i nadal nie umie uciec z domu. Kiedys gdy bylem mlodziakiem pewnie byloby to prostsze bo jednak zycie towarzyskie otwiera ludzi i odcina ich od patoli rodzinnych, a jednak ja juz w tedy bylem poblokowany, nie wiem czy z wlasnej winy czy nie... A teraz jak dwa lata temu sie wyptowadzilem zderzam sie z rzeczywistoscia w ktorej nic nie bylo. Praca osiem godzin powrot do swojej malej klatki... i siedzenie jak warzywo sam ze soba. Przed ludzmi zawsze staram sie stwarzac pozry wesolego chlopaka,... ale jak to mowia - najsmutniejsi ludzie smeija sie najglosniej.:)
Najgorsze sa te kosekwencje, że etraz bede musial je poniesc nie do konca z wlasnej winny, czemu ja msuze miec wulgaryzm ciagle pod gore? Chcialbym zyc na luzie a chyba nie potrafie. Nie chce dalej tak stac w miejscu, tylko nie wiem co mam robic...czego ja tak na prawde potrzebuje? Wczesniej lubialem sport, ale czuje sie za stary na to, kontuzje zaczely mnie meczyc z ktorymi nie specjalnie da sie cos zrobic, do tego zaczalem prowadzic bardziej siedzacy tryb zycia i zaczelo pojawiac sie ciagle zamulenie, sennnosc, i jeszcze ten stresss + brak energii no i lapia mnie jakeis nerwice, czy inne depresje, zainteresowania ktore jakeis tam sladowe mialem przestaly mnie kompletnie interesowac ... Sam nie wiem co sie ze mna dzieje, co ja mam zrobic, zeby odżyć? Musiałbym znacznie szczegolowiej i bardziej klarownie opsiac swoje zycie, tymczasem to co napisalem to jakis taki impuls i wyszedl z tego totalny chaos... no ale dobra na razie zakonczmy .