Kobieta marynarza - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Kobieta marynarza

Cześć. Użytkownicy tego forum bardzo mi pomogli gdy poprzednim razem byłam w potrzebie, więc pozwólcie, że ponownie zwrócę się do Was ze swoimi zmartwieniami.
Mój narzeczony jest marynarzem, zaczęliśmy spotykać się w zeszłym roku. Mieszkaliśmy w dwóch różnych województwach, kiedy był na lądzie przyjeżdżał do mnie, potem ja przyjeżdżałam do niego. Podczas rejsu cały czas byliśmy w kontakcie, rozmawialiśmy o wszystkim i odliczaliśmy dni do kolejnego spotkania. Zakochaliśmy się w sobie bez pamięci, chcieliśmy razem żyć, więc narzeczony zaproponował, abym się do niego przeprowadziła. Kiedy wrócił z rejsu w grudniu, zamieszkaliśmy razem. Zostawiłam za sobą rodzinę, przyjaciół i dotychczasową pracę. Spędziliśmy razem magiczne Święta i wspaniały Nowy Rok, nigdy nie byłam taka szczęśliwa jak z nim.
Narzeczony wrócił dzisiaj do pracy, a ja zostałam w obcym mieście. Wiedziałam i wiem, że początek będzie ciężki. Nie mam tutaj nikogo na miejscu do kogo mogłabym się zwrócić, nikogo nie znam, narzeczony też nie ma tutaj rodziny. Dopiero zaczynam szukać pracy, więc boję się, że cały ten okres kiedy będę na niego czekać przesiedzę w domu płacząc. Przy poprzednich rozstaniach była przy mnie rodzina, ktoś zawsze był w domu, spotykałam się z przyjaciółmi, miałam pracę, która dawała mi wiele satysfakcji. Dzięki znanemu środowisku łatwiej mi było znosić rozłąkę, obowiązki nie pozostawiały mi wiele czasu na tęsknotę. Teraz sytuacja jest inna, wszystko muszę zbudować od nowa. Wiem, że będzie dobrze. Jestem zakochana i zaczynam nowe życie ze wspaniałym mężczyzną, który wspiera mnie na każdym kroku. Nie przeprowadziłam  się też do innego kraju, więc szybko się przyzwyczaję. Jednak zwyczajnie mi smutno i trochę się boję. Obawiam się problemów ze znalezieniem pracy - od lat pracowałam w tym samym miejscu i zwyczajnie nie wiem jak teraz wygląda proces rekrutacji. Obawiam się samotnych wieczorów i długich, zimnych nocy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to okres przejściowy, ale dzisiaj czuję się po prostu źle.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Poker (2019-01-07 18:44:24)

Odp: Kobieta marynarza

Wiesz co nie mam doświadczenia w takiej relacji natomiast Twoje życie będzie tak wyglądać. Kobiety marynarzy, kierowców zawodowych itp. większość czasu spędzają w domu 'samotnie', czyż nie?

Co do rekrutacji poszukaj na necie lub w literaturze - jest tego cała masa. Z resztą 'nie taki diabeł straszny, jak go malują.'

Am I bluffing? try me

3

Odp: Kobieta marynarza
Poker napisał/a:

Wiesz co nie mam doświadczenia w takiej relacji natomiast Twoje życie będzie tak wyglądać. Kobiety marynarzy, kierowców zawodowych itp. większość czasu spędzają w domu 'samotnie', czyż nie?

Co do rekrutacji poszukaj na necie lub w literaturze - jest tego cała masa. Z resztą 'nie taki diabeł straszny, jak go malują.'

Szufladkujesz. Są telefony, kamerki internetowe... Można być obok ukochanej osoby i być samotnym. Może ich dzielić tysiące km i wcale nie muszę być samotni. Kwestia jak będą dbać o siebie i swój związek.
Na poczatku autorko skup sie na szukaniu pracy, moze zapisz sie na fitnes? Gdzies trzeba poznac nowe kolezanki smile
Życzę szczęścia i trzymam kciuki.

4

Odp: Kobieta marynarza
samotnax4 napisał/a:
Poker napisał/a:

Wiesz co nie mam doświadczenia w takiej relacji natomiast Twoje życie będzie tak wyglądać. Kobiety marynarzy, kierowców zawodowych itp. większość czasu spędzają w domu 'samotnie', czyż nie?

Co do rekrutacji poszukaj na necie lub w literaturze - jest tego cała masa. Z resztą 'nie taki diabeł straszny, jak go malują.'

Szufladkujesz. Są telefony, kamerki internetowe... Można być obok ukochanej osoby i być samotnym. Może ich dzielić tysiące km i wcale nie muszę być samotni. Kwestia jak będą dbać o siebie i swój związek.
Na poczatku autorko skup sie na szukaniu pracy, moze zapisz sie na fitnes? Gdzies trzeba poznac nowe kolezanki smile
Życzę szczęścia i trzymam kciuki.

Dziękuję. smile
Chociaż mój narzeczony nie zawsze będzie w domu, to i tak zawsze jesteśmy razem. smile Na razie czekam na odzew z miejsca, na którym mi zależy, jak go zabraknie to szukam dalej. smile

5

Odp: Kobieta marynarza
samotnax4 napisał/a:

Szufladkujesz. Są telefony, kamerki internetowe... Można być obok ukochanej osoby i być samotnym. Może ich dzielić tysiące km i wcale nie muszę być samotni. Kwestia jak będą dbać o siebie i swój związek.

Szufladkuję? Może i tak, ale takie są fakty. Nigdy nie byłem w takim związku, ale chyba można sobie to wyobrazić. Byłem za to w związku na odległość.

Ja nie kwestionuję tego związku, nie kwestionuję również technologii.

Ja tylko mówię, że w takim związku trzeba być gotowym na pewnego rodzaju 'samotność'. Autorka posiada pewne obawy.

Innymi słowy - będąc w związku z osobą, której praca jest powiązana z częstymi i długimi wyjazdami trzeba się pogodzić, że nie będą się budzić codziennie obok siebie rano. Jednym to pasuje, innym nie.

Autorka nie napisała dużo - jedyne co wiadomo o jej związku, że trwa nie dłużej niż 12 miesięcy, kontaktują się podczas rozłąki, zamieszkali razem, i że się kochają. Jest to więc związek stosunkowo młody. Równiez nie wiadomo w jakim celu stworzyła ten temat.

Co do pracy - nie wiem o jakiej branży mowa, gdzie wcześniej pracowałaś więc ciężko coś powiedzieć - więc powiem jedynie, że dla chcącego nic trudnego. smile

Również życzę wszystkiego dobrego, i znalezienia satysfakcjonującej pracy. smile

Am I bluffing? try me

6 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2019-01-07 22:07:16)

Odp: Kobieta marynarza
Poker napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Szufladkujesz. Są telefony, kamerki internetowe... Można być obok ukochanej osoby i być samotnym. Może ich dzielić tysiące km i wcale nie muszę być samotni. Kwestia jak będą dbać o siebie i swój związek.

Szufladkuję? Może i tak, ale takie są fakty. Nigdy nie byłem w takim związku, ale chyba można sobie to wyobrazić. Byłem za to w związku na odległość.

Ja nie kwestionuję tego związku, nie kwestionuję również technologii.

Ja tylko mówię, że w takim związku trzeba być gotowym na pewnego rodzaju 'samotność'. Autorka posiada pewne obawy.

Innymi słowy - będąc w związku z osobą, której praca jest powiązana z częstymi i długimi wyjazdami trzeba się pogodzić, że nie będą się budzić codziennie obok siebie rano. Jednym to pasuje, innym nie.

Autorka nie napisała dużo - jedyne co wiadomo o jej związku, że trwa nie dłużej niż 12 miesięcy, kontaktują się podczas rozłąki, zamieszkali razem, i że się kochają. Jest to więc związek stosunkowo młody. Równiez nie wiadomo w jakim celu stworzyła ten temat.

Co do pracy - nie wiem o jakiej branży mowa, gdzie wcześniej pracowałaś więc ciężko coś powiedzieć - więc powiem jedynie, że dla chcącego nic trudnego. smile

Również życzę wszystkiego dobrego, i znalezienia satysfakcjonującej pracy. smile

Będąc w takim związku jak się o niego nie dba, można być samotnym i zrozpaczonym. Jak się dba, można zasypiac z telefonem przy uchu slyszac ukochany głos i budzić się również słysząc ten głos. Pewnie, ze lepiej gdy można się wtulic i czuć realnie te osobę... Ale takie rozłąki mogą też sprawić ze ludzie cały czas tęsknią i są siebie spragnieni. Kwestia, żeby dbać o siebie wzajemnie i cieszyć się tymi chwilami, które są nam dane.
Autorko mam koleżankę, która jest szczęśliwa mężatka z 10letnim stazem - zona marynarza. Dlaczego Wam ma się nie udać? Głowa do góry smile

7

Odp: Kobieta marynarza
Poker napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Szufladkujesz. Są telefony, kamerki internetowe... Można być obok ukochanej osoby i być samotnym. Może ich dzielić tysiące km i wcale nie muszę być samotni. Kwestia jak będą dbać o siebie i swój związek.

Szufladkuję? Może i tak, ale takie są fakty. Nigdy nie byłem w takim związku, ale chyba można sobie to wyobrazić. Byłem za to w związku na odległość.

Ja nie kwestionuję tego związku, nie kwestionuję również technologii.

Ja tylko mówię, że w takim związku trzeba być gotowym na pewnego rodzaju 'samotność'. Autorka posiada pewne obawy.

Innymi słowy - będąc w związku z osobą, której praca jest powiązana z częstymi i długimi wyjazdami trzeba się pogodzić, że nie będą się budzić codziennie obok siebie rano. Jednym to pasuje, innym nie.

Autorka nie napisała dużo - jedyne co wiadomo o jej związku, że trwa nie dłużej niż 12 miesięcy, kontaktują się podczas rozłąki, zamieszkali razem, i że się kochają. Jest to więc związek stosunkowo młody. Równiez nie wiadomo w jakim celu stworzyła ten temat.

Co do pracy - nie wiem o jakiej branży mowa, gdzie wcześniej pracowałaś więc ciężko coś powiedzieć - więc powiem jedynie, że dla chcącego nic trudnego. smile

Również życzę wszystkiego dobrego, i znalezienia satysfakcjonującej pracy. smile

To prawda, tak naprawdę nie napisałam zbyt wiele w tym temacie. Podchodzę do sprawy bardzo emocjonalnie i próbuję sobie jakoś poradzić ze swoimi obawami i smutkiem, potrzebowałam jakoś to z siebie wyrzucić. Zastanawia mnie to, czasem można okres rozłąki znosić lepiej. Nawet nie tyle samej rozłąki, bo gdy mam już zajęcie i wchodzę w jakąś rutynę, tęsknota nie jest aż tak bardzo dokuczliwa. Najgorszy jest moment przestawienia się. Kiedy narzeczony jest w domu robimy wszystko razem i staramy maksymalnie nacieszyć się swoją obecnością. Kiedy wyjeżdża do pracy tych kilka pierwszych dni jest bardzo ciężkich dla nas obojga. Rozumiem, jaką narzeczony ma pracę i wiem, że tak będzie wyglądało nasze życie i akceptuję to. Bardziej chodzi mi o emocje, bo mimo tego, że jestem ogólnie bardzo szczęśliwa, pierwsze dni rozłąki są po prostu straszne. Dodatkowo sytuację potęguje fakt, że nie znam nowego miasta i jestem tutaj sama. Czuję się jak we śnie, dużo płaczę, mało jem. Jak sobie z tym poradzić? Czy w ogóle można sobie z tym poradzić? Czy jest ktoś w podobnej sytuacji, kto mógłby podzielić się ze mną swoim doświadczeniem?

8 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2019-01-08 10:22:14)

Odp: Kobieta marynarza

Tak jak ci napisałam, szukanie pracy,fitnes. Gdzieś trzeba poznać nowych ludzi.
Spacery po mieście, po sklepach nawet samotne, aby nie siedzieć w czterech ścianach. Wiem co czujesz.

Odp: Kobieta marynarza

Teraz tęsknisz.......a za parę lat będziesz szczęśliwa ja będzie wyjeżdżał smile
Tak jest u większości żon marynarzy.

10

Odp: Kobieta marynarza
zwyczajny gość napisał/a:

Teraz tęsknisz.......a za parę lat będziesz szczęśliwa ja będzie wyjeżdżał smile
Tak jest u większości żon marynarzy.

W chwili obecnej nie mogę sobie tego wyobrazić. Chodzę struta, chora, nie jem, nie mam ochoty wyjść z łóżka. sad

11

Odp: Kobieta marynarza

Też zostawiłam wszystko i przeprowadziłam się za marynarzem - i to na drugi koniec Polski big_smile Rozstania są trudne, ale jak już słusznie zauważyłaś - najgorsze jest pierwsze kilka dni, potem jakoś leci. Gdzie mieszkacie?

12

Odp: Kobieta marynarza

przez ostatnie 2 lata statystycznie sporo pływałam statkami i nie chciałabym marynarza za faceta:P no chyba ze pływa na jakiś kontenerowcach z samymi facetami to wtedy ewentualnie, ale jak z turyst(k)ami to wg mnie zawód wysokiego ryzyka wink

13

Odp: Kobieta marynarza

jestem żoną marynarza od wielu lat.
znasz strone zonamarynarza.pl?
skąd jesteś? jeśli 3miasto za chwile zapewne spotkasz inne marynarzowe moze będzie raźniej.
wykonałas skok na głeboką wodę. daj sobie czas .krok po kroku poznasz nowych ludzi.

14

Odp: Kobieta marynarza

Witaj Małpko, jak myślisz ,czy przyszła żona marynarza powinna też poznać tę ciemną stronę takiego życia , wiedzieć w co się pakuje?
Czy może dać sobie spokój ,niech uczy się na własnych błędach?
A tak na marginesie ,cieszę się ,że się pojawiłaś i chcę Ci powiedzieć, że odpowiedziałam na Twoje pytanie ,może nie zauważyłaś smile

15

Odp: Kobieta marynarza

Moja bliska kuzynka była z marynarzem. Nie dawała sobie rady z rozłąkami, on miał problem z alkoholem... To nie jest bajka, nawet jak tak ci się wydaje. Przed ślubem pojedź z nim na statek chociaż na tydzień. Zobaczysz jak wygląda życie znudzonych alkoholików...

gdykochamy

16

Odp: Kobieta marynarza

Ryyyba zauwazyłam/zamurowało mnie.i mam nadzieję,ze moze Twoja decyzja nie była ostateczna;)
Pozdrawiam Cię ciepło

17 Ostatnio edytowany przez M@r (2019-04-05 13:49:39)

Odp: Kobieta marynarza

Takie związki na odległość nie są dla wszystkich ludzi. Nie każdy potrafi żyć z tęsknotą. O ile żona kierowcy widuje go ok jeden tydzień w miesiącu to chyba chyba z marynarzami rozlaka trwa dużo dłużej. Osobiście kilka razy byłem poza domem 5-6 miesięcy. Mimo 15 letniego stazu małżeńskiego ona i ja cierpimy. Tak samo dzieci. Z tym, że dla dzieci urodzonych w takim związku nieobecność taty jest czymś normalnym.
Jeśli myślisz że potrafisz tak żyć, bez spontanicznych chwil, bez regularności tylko tak jakby na raty to ok. Jednak człowiek potrzebuje mieć stale kogoś przy sobie, Internet, telefon tego nie zastąpią. Nie zastąpią bliskości, czułości. Są dobrym kanałem wymiany informacji. Takie zawody są dobre dla trochę wypalonych związków.
Nie wyobrażam sobie tak katować się od samego początku. Kochać i się izolować.
A co do nowej sytuacji, pracy, miasta, otoczenia. Szukaj bratniej duszy, koleżanki która ci ułatwi aklimatyzację.

18

Odp: Kobieta marynarza

Nasi sąsiedzi to wlasnie taki zwiazek z marynarzem. Trzeba umiec byc w takim zwiazku, ale to mocno zalezy od osobowosci samej kobiety. Mozliwe, ze mi by to nie przeszkadzalo np.

19 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2019-04-15 19:37:31)

Odp: Kobieta marynarza

Hej smile

Jestem żona której męża ciągle nie ma w domu (kontrakty na statkach, platformach itd). Mamy czwórkę dzieci, troje chorych. Dla moich dzieci fakt, że taty nie ma w domu kilka tygodni to norma. Po prostu tata jest w pracy. Jak wraca, jest cały dla nich.

Decydując się na taki związek, musisz sobie zdawać sprawę, że tego, że bardzo często w trudnych czy radosnych momentach będziesz sama. A telefon nigdy nie zastąpi ci jego obecności. Np, jak umrze ci ktoś bliski, a on akurat będzie u wybrzeży Australii, to nie pojawi się po godzinie, żeby cię przytulić. Albo, jak dowiesz się, że jesteś w ciąży ( planowanej wink), a on akurat będzie opływał Afrykę, to nie podrzuci cię pod sufit i nie wytuli. Tak samo z problemami w.pracy, z organizacją szczepienia dla dziecka itd. Oczywiście, że są telefony, ale fizycznie i logistycznie będziesz sama. To Ty będziesz musiała ogarnąć hydraulika, jak ci pęknie rura, będziesz musiała sobie poradzić, jak złapiesz kapcia w samochodzie. Takie prozaiczne rzeczy, ktorymi w większości związków zajmuje się facet spadną na ciebie. Ty będziesz przy dzieciach, kiedy będą chore, ząbkujace itd. On przyjedzie na jakiś czas, nacieszycie się sobą, a potem znów zostaniesz sama. I naprawdę, żadna kamerka internetowa nie zastąpi ci jego bliskości.

Jeśli jesteś na tyle ogarnięta, że poradzisz sobie z takimi nagłymi wypadkami sama, że będziesz potrafiła zorganizować życie sama i do tego ogarniesz tęsknotę, to dasz radę. Ja tak żyje od 12 lat i faktycznie, czasem wolę jak mojego męża nie ma, bo życie jest wtedy bardziej poukładane smile. Ty przemyśl, czy jesteś na to wszystko gotowa.

20 Ostatnio edytowany przez authority (2019-05-02 03:22:12)

Odp: Kobieta marynarza

Nie chce straszyć ale z relacji moich dostawców, pracowników oraz dalszej rodziny wiem iż marynarze kierowcy oraz policjanci to najczęściej ludzie którzy z braku żony chodzą do burdeli albo mają kochanki nie rzadko po kilka.
Co do kobiet najwięcej się nasłuchałem o pielęgniarkach oraz pracownicach obsługi barów restauracji ale nie wiem czemu akurat pracownice gastronomi o ile wiem pracują troszkę więcej ale nie tak długo jak kierowcy.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

21

Odp: Kobieta marynarza

witajcie
To może i ja dorzucę coś od siebie..
Jestem żoną marynarza od 18 lat...
Mamy 2 dzieci.
Jedno już dorosłe i drugie chłopca w wieku 13 lat.
Na początku cieszyliśmy sie bardzo, ponieważ była perspektywa odłożenia pieniedzy, stworzenia jakiegoś zaplecza finansowego.
Na szczęście rejsy nie były długie bo miesiąc czasem dwa . Powroty czasami na tydzień, czasami na dwa a czasami na 3 dni.
Najgorsze w tym wszystkim to brak mozliwości planowania.


W trakcie tych 18 lat były święta które bywało, że spędzaliśmy osobno, były wesela na które szłam sama, chrzciny, poród syna którego mąż zobaczył dopiero jak mały miał 2 miesiące.

W tym czasie budowaliśmy dom. To znaczy ja pilnowałam wszystkiego, zakupów, terminów, fachowców. Mąz na to wszystko zarabiał.
Tylko i aż.
Umowa była taka, ja kończę studia, znjaduję pracę a on wraca.
Skończyłam studia i to nie jedne.
Znalazłam pracę w wymarzonym zawodzie.
A on nadal nie wraca.
nadal cągle coś.
Nadal nie ma tytaj takich stawek, nadal coś nie tak.. i tak w kółko.



Jak z córką poszło mi gładko tak z synem nie jest tak super. Młody definitywnie potrzebuje ojca.

Cięzko mi go ogarnąć, bywają momenty, że chcę stąd uciec. Chce żeby nikt nic ode mnie nie chciał.

Skończyłam 40 i chyba zaczynam wchodzić w okres menopauzy. Jednak słabo to rozumieja domownicy. często mam wahania nastrojów, ktore nawet mnie irytują.

Powiem szczerze, że mam dosyć tcyh świąt gdy przyjezdza.
tak świąt. Bo ten moment jak jest jest jakiś nienaturalny, wieczny pośpiech bo przecież trzeba wszystko zrobić.

Irytuje mnie , że wraca na 3 dni po miesiącu niebycia w domu i zabiera się za koszenie trawy. Nie ma zbyt wiele czasu dla mnie, dla dzieci. Wiele rzeczy go irytuje.
Przywykł, że to ja rozwiązuje problemy w domu a on sie skupia na pracy.

jednak teraz jak ja pracuję, ogarniam dzieci, dom i wszystko z tym związane nie jest mi lekko.

Coraz mniej w tym jest nas.

nienawidzę niedziel.
zawsze jestem sama.

Dzieci czy rodzice to nie mąż.

Nie jestem też zapraszana na grille czy imprezy bo mogę być postrzegana jako potencjalne zagrożenie .. co uważam za bzdurę.

czasami czuję, że to ja walczę o te chwile razem. Mąż twierdzi, że przecież musi. Nie jesteśmy dziećmi.

jezdzimy na egzotyczne wakacje. Czasami wolałabym spędzić wakacje na tarasie, nie spieszyć się nigdzie!!!!!!

Rozmowy telefoniczne, prezenty nie zastapią ciepła, czasu razem , wspomnień...
smutno mi.....

22

Odp: Kobieta marynarza
sosenek napisał/a:

przez ostatnie 2 lata statystycznie sporo pływałam statkami i nie chciałabym marynarza za faceta:P no chyba ze pływa na jakiś kontenerowcach z samymi facetami to wtedy ewentualnie, ale jak z turyst(k)ami to wg mnie zawód wysokiego ryzyka wink

Dokłądnie smile

Pyk [tu był nieregulaminowy link i został usunięty przez moderatora] na wesele bordowy czy może wrzosowy ?

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018